Dodaj do ulubionych

KOŚCIÓŁ A DZIECKO

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 12:06
jESTEM KATOLICZKĄ, ALE NIE PRAKTYKUJĄCĄ, NIE CHODZĘ DO KOŚCIOŁA, TYLKO W
ŚWIĘTA, MĄŻ TAK SAMO,NIE WIEM JAK MAM POSTĄPIĆ W TEJ SYTUACJI Z DZIECKIEM,
CZY CHODZIĆ Z NIM CO NIEDZIELĘ NA MSZĘ, SKORO PRZEDTEM TEGO NIE ROBIŁAM. NIE
CHCĘ ŻEBY KTOŚ MI ZARZUCIŁ, ŻE WYCHOWUJĘ DZIECKO W NIEWIERZE, ALE NIE WIEM
JAK TO POGODZIĆ. ZMUSZAĆ SIĘ?CZY KTOŚ MOŻE MA TAKI SAM PROBLEM, CZY PO PROSTU
NIE TRAKTOWAĆ TEGO JAKO PROBLEM I NIE CHODZIĆ NA SIŁĘ.jAK SĄDZICIE?
Obserwuj wątek
    • Gość: tedy Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.03, 12:56
      Wkurzają mnie takie posty jak cholera.
      Po pierwsze nie jesteś katoliczką tylko wierząca w coś i czasami dwa razy do
      roku chodząca do kościoła chyba tylko ze względu na tradycję typy święcone i
      dla szopki i kilku choinek.
      Katolik to nie to samo co wierzący a nie praktyjący.
      Katolik z nazwy uznaje Kościół Katolicki jako wspólnotę i przestrzega
      przykazania "abyś dzień święty święcił". Spowiada się i przyjmuję komunię św.
      SIC!!
      I nie robi tego z przymusu czy dla tradycji ale dlatego, że ma taką potrzebę.
      Nie każdy chrześcijanin czyli osoba ochrzczona jest katolikiem, może być
      protestantem, babtystą, luteraninem itd. Może zmień kośćiół masz problem z
      głowy.
      Po prostu łopatologicznie Katolik ma obowiązek - chodzić do kościoła co
      niedziela.!!
      A trzy, daj sobie spokój z wywoływaniem ponownej dyskusji na forum pt: dziecko
      a rodzice niewierzący?, religia w przedszkolu?, itp...
      Nie chodzisz do Kościoła Twoja sprawa,
      a dziecko wychowuj jak chcesz i nie zmuszaj się do pseudo udawanej troski o
      jego życie duchowe. Widocznie jak Tobie tak pasuję to i dziecko będzie
      szczęśliwe.
      Powodzenia!
      • Gość: Kasia Dzięki !!! :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 13:00
        Podpisuję się rkami i nogami też smile
      • mamago1 Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 13:11
        Podpisuję się również. Bądź albo wierząca, albo nie wierząca w pełnym tego
        słowa znaczeniu. Od jutra wierzę w mój związek z mężem, ale go nie praktykuję -
        przecież to śmieszne ?!!
        • lola211 Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 19:08
          Co ma wiara w Boga do chodzenia na msze? Mozna w Boga wierzyc ale nie nalezec
          do zadnego koscioła.
          • mamalgosia Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 20.11.03, 14:01
            tak, lola, można wierzyć w Boga i nie chodzić do kościoła, ale niech taka
            osoba nie nazywa siebie katolikiem
            • kiitek Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 20.11.03, 14:24
              mamalgosia napisała:

              > tak, lola, można wierzyć w Boga i nie chodzić do kościoła, ale niech taka
              > osoba nie nazywa siebie katolikiem

              A dlaczego,bo Ty tak powiedziałaś?Ja jestem katoliczką chodzącą NIE CO
              NIEDZIELE do Kosciola.
      • lola211 Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 19:06
        > Wkurzają mnie takie posty jak cholera.
        Ale czemu tak sie denerwujesz? To nie po chrzescijansku.

        > A trzy, daj sobie spokój z wywoływaniem ponownej dyskusji na forum pt:
        dziecko
        > a rodzice niewierzący?, religia w przedszkolu?, itp...

        A ja chetnie poczytam, bo nie miałam okazji.

        Dyktujesz tu kto jaką dyskusje ma wywołac?


        > Nie chodzisz do Kościoła Twoja sprawa,
        > a dziecko wychowuj jak chcesz i nie zmuszaj się do pseudo udawanej troski o
        > jego życie duchowe.

        Dlaczego pseudo? Zycie duchowe moze wrecz zyskac, gdy nie bedzie od narodzin
        faszerowane doktrynami.To własnie jest troska o zycie duchowe.


        Widocznie jak Tobie tak pasuję to i dziecko będzie
        > szczęśliwe.
      • mamalgosia Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 20.11.03, 14:00
        bardzo dobry post
        • mamalgosia Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 20.11.03, 14:02
          miałam na myśli post tedyego. Szkoda tylko, że się zdenerwował/ła
    • Gość: Kasia Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 13:03
      A dlaczego wyprodukował Ci się wyrzut sumienia? Chrześcijaninem można zostać
      nawet na 1 minutę przed śmiercią, więc w czym problem? Nie chcesz należeć do
      Kościoła - Twoja sprawa, ale przynajmniej nie pisz tego idiotycznego jestem
      wierząca niepraktykująca! Jeśli wierzysz w Boga, Jezusa to potrzebujesz spotkań
      z Nim, nie z księdzem czy kimkolwiek innym TYLKO Z CHRYSTUSEM !!!
      • Gość: Ala Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.polkomtel.com.pl 19.11.03, 13:11
        Dziecko zawsze a właściwie zregóły bierze przykład z rodziców. Więc musisz się
        zastanowić.... Nic chyba nie stoi na przeszkodzie, by wychować go w wierze, bo
        w przypadku kiedy nie przekażesz mu tego typu wartości, to nie sądzę by chiał/a
        kiedykolwiek w przyszłości pójść do kościoła (no, chyba że 2 razy w roku na
        święta - tak jak Ty)....
        • Gość: Kasia Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 13:14
          Rzecz w tym, że aby dać dziecku przykład wiary ono musi faktycznie ją widzieć.
          Dziecko doskonale widzi pozory. Jeśli tak nie jest to Msza Św będzie dla niego
          odstaniem godziny i liczeniem much na suficie. To może już lepiej wcale nie
          chodzić. Po co wychowywać kolejnego krytyka, który ma za złe księdzu, że jeździ
          samochodem, albo kupuje nowe ławki do kościoła?
      • Gość: tempus Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 21:37
        Nie pisała, że jest wierząca, tylko że jest katoliczką. A to niestety nie to
        samo... smile
        • lola211 Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 21:39
          No dobrze, uzyła nie tej terminologii co powinna, ale to nie powód by tak na
          nią naskoczyc.
    • Gość: beatapl Witaj i przeczytaj IP: 217.11.136.* 19.11.03, 14:22
      nie bywam czesto na tym forum ale zdziwila mnie jak szybko Cie oceniono. Jak
      drazliwym tematem jest wiara.......a zarazem jak indywidualnym.
      Piszesz o zmuszaniu sie do zasad religii (chodzeniu do kosciola). Moim zdaniem
      zadne zmuszanie sie nie powinno miec miejsca w Twoim zyciu. Ani w tej ani w
      zadnej innej kwestii.
      Odpowiedz sobie na pytanie czy wolisz byc w zgodzie z soba czy podobac sie
      innym tzn uczeszczac do kosciola.
      Jezeli chcesz chodzic z dzieckiem tylko w swieta - rob tak, jezeli nie chcesz
      wogole - nie chodz, jezeli nagle ktoregos dnia poczujesz ze musisz isc - idz
      wlasnei wtedy.

      Jestem zwolenniczką postepowania przede wszystkim wedlug wlasnego sumienia i
      Tobie tez tak radze.

      ........a teraz na pastwe sępów tego forum dowartosciowujacych sie
      krytykowaniem innych:


      moje dziecko jest bez chrztu bo sadze ze jak bedzie swiadome to zadecyduje jaka
      religie i czy wogole wybierze. Kazdy wybor mojej corki uszanuje bo to odrebny
      czlowiek. Moim obowiazkiem jest wskazywac jej rozne mozliwe sciezki (tez
      religijne) a nie ograniczac jej do jednej drogi religijnej w dodatku moim
      zdaniem watpliwie slusznej
      • lola211 Re: zgadzam sie z toba beatapl 19.11.03, 19:00
        Moim obowiazkiem jest wskazywac jej rozne mozliwe sciezki (tez
        > religijne) a nie ograniczac jej do jednej drogi religijnej w dodatku moim
        > zdaniem watpliwie slusznej
      • Gość: tomjk Re: Witaj i przeczytaj IP: 195.205.180.* 24.11.03, 10:05
        no jasne. Idąc dalej - nie wychowuj brzdąca. Dorośnie to się sam wychowa. Nie
        pokazuj mu co dobre, co złe - człowiek żyje długo, ma czas, by wybrać.
        Eskapizm do potęgi. Brrrr.
        • Gość: tempus Re: Witaj i przeczytaj IP: *.toya.net.pl 24.11.03, 11:04
          Gość portalu: tomjk napisał(a):

          > no jasne. Idąc dalej - nie wychowuj brzdąca. Dorośnie to się sam wychowa.
          Nie
          > pokazuj mu co dobre, co złe - człowiek żyje długo, ma czas, by wybrać.
          > Eskapizm do potęgi. Brrrr.

          A co to ma wspólnego z tematem wątku???
          • Gość: tomjk Re: Witaj i przeczytaj IP: 195.205.180.* 24.11.03, 11:09
            służę uprzejmie:
            to co napisałem wyżej dotyczy wyboru religii przez pociechę beatypl.
            • lola211 Re: Witaj i przeczytaj 24.11.03, 11:13
              Zeby dziecku pokazac co dobre a co złe nie trzeba wpajac mu zadnej religii,
              tylko zasady.
              • Gość: tempus Re: Witaj i przeczytaj IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 24.11.03, 12:05
                lola211 napisała:

                > Zeby dziecku pokazac co dobre a co złe nie trzeba wpajac mu zadnej religii,
                > tylko zasady.

                Zgadzam się!
                • Gość: tomjk Re: Witaj i przeczytaj IP: 195.205.180.* 24.11.03, 12:39
                  "Zeby dziecku pokazac co dobre a co złe nie trzeba wpajac mu zadnej religii
                  tylko zasady."

                  zasady bywają żrące (np soda kaustyczna), stanowczo odradzam wpajanie ich
                  pociechom.
                  • lola211 Re: Witaj i przeczytaj 24.11.03, 17:23
                    Gość portalu: tomjk napisał(a):

                    > zasady bywają żrące (np soda kaustyczna), stanowczo odradzam wpajanie ich
                    > pociechom.

                    Mysle, ze duzo szkodliwsze są kwasysmile))
                    • Gość: tomjk Re: Witaj i przeczytaj IP: 195.205.180.* 25.11.03, 07:47
                      a wracając do meritum - wpajać zasady, czyli np uczyć katechizmu?
                      • lola211 Re: Witaj i przeczytaj 25.11.03, 11:28
                        Zasady bycia dobrym człowiekiem.Uczciwosc, pracowitosc, poszanowanie drugiego
                        człowieka.O takich zasadach mysle.
                        • Gość: tomjk Re: Witaj i przeczytaj IP: 195.205.180.* 25.11.03, 13:50
                          niektórzy uważają, że bycie dobrym wymaga wyrzeczeń. Ale jest dobra wiadomość -
                          jest nagroda do odbioru, (choć już w innym świecie).Trzeba tylko dopełnić paru
                          formalności. Wchodzisz?
                          • Gość: tempus Re: Witaj i przeczytaj IP: *.toya.net.pl 25.11.03, 15:43
                            Gość portalu: tomjk napisał(a):

                            > niektórzy uważają, że bycie dobrym wymaga wyrzeczeń. Ale jest dobra
                            wiadomość -
                            >
                            > jest nagroda do odbioru, (choć już w innym świecie).Trzeba tylko dopełnić
                            paru
                            > formalności. Wchodzisz?

                            A ja myślę, że bycie dobrym często bywa wynagradzane i na tym świecie. smile
                          • lola211 Re: Witaj i przeczytaj 25.11.03, 18:06
                            > jest nagroda do odbioru, (choć już w innym świecie).Trzeba tylko dopełnić
                            paru
                            > formalności. Wchodzisz?

                            "Formalnosci"- jak słysze to dostaje gesiej skórki.
                            Ufam, ze nagroda mnie czeka nawet bez nich.
                            • Gość: tomjk Re: Witaj i przeczytaj IP: 195.205.180.* 26.11.03, 07:56
                              "A ja myślę, że bycie dobrym często bywa wynagradzane i na tym świecie. smile"

                              "Ufam, ze nagroda mnie czeka nawet bez nich. "

                              Chyba nie jest źle. "...Myślę...", "...Ufam...", może jeszcze trochę i
                              napiszecie "...Wierzę..." (choć chyba boicie się tego słowa jak diabeł
                              święconej wody).

                              pozdrawiam
                              kontent
                              tomjk

                              • lola211 Re: Witaj i przeczytaj 26.11.03, 18:12
                                Ja sie nie boje bo wierze i nawet sie do tego przyznaje, ale do kosciola nie
                                chodze na msze tylko czasem siedze w samotnosci, bo msze sa dla mnie nie do
                                strawienia.
    • lisowie Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 20:48
      Kościół to wspólnota ludzi wierzących umacniana Duchem Świętym. Założył go Pan
      Jezus, bo wiedział, że człowiek potrzebuje wspólnoty, by go wspierała i
      potrzebuje widzialnych znaków obrazujących to, co duchowe (są to sakramenty,
      m.in. Eucharystia). Dlatego też wiara i przynależność do Kościoła są ściśle ze
      sobą związane, a uczestnictwo w życiu Kościoła nie powinno być przykrym
      obowiązkiem, lecz naturalną konsekwencją wiary i miłości Boga. I nie powinny tu
      zniechęcać wady innych członków Kościoła zwłaszcza hierarchów, choć zdarza się
      to, jest to ludzkie. Reasumując, jeśli kocha się Boga, to kocha się Kościół i
      problem rozdziału wiary od praktyki nie istnieje. To zaś w co wierzymy i czym
      żyjemy przekazujemy dzieciom, bo traktujemy to, jako coś najlepszego i
      najwspanialszego i dlatego dajemy to naszym dzieciom. Jednak w wychowaniu
      najtrudniejszym chyba elementem jest przykład: nie nauczymy niczego dziecka
      jeśli sami tego nie robimy. Myślę, że jasno się wyraziliśmy, resztę wniosków
      proszę sobie wyciągnąć samemu.
      Na koniec małe porównanie WIERZĄCY NIEPRAKTYKUJĄCY, to jak ABSTYNENT
      NIEPRAKTYKUJĄCY. (sic!)
      • mam-darynka Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 21:17
        lisowie napisał:

        > Na koniec małe porównanie WIERZĄCY NIEPRAKTYKUJĄCY, to jak ABSTYNENT
        > NIEPRAKTYKUJĄCY. (sic!)

        A moze jednak jak NIEPRAKTYKUJACY ALKOHOLIK ;o)
        No i komu sadzic, co jest "praktykowaniem"?
        Dziwie sie autorce watku, ze szuka na Forum rozwiazania Jej dylematow - to, co
        mozna nazwac spirytualizmem czlowieka czy bardziej z polska - duchowoscia -
        jest chyba bardziej intymna sprawa niz seks czy zdrowie. Nie wyobrazam sobie
        dyskutowania tego az tak publicznie.
        Dzieciom potrzebny jest jasny system wartosci, uczciwy rozdzial dobra od zla
        ale poza tym kwestie obrzedow i "praktykowania" pozostaja zawsze sprawa
        poszczegolnych ludzi i poszczegolnych rodzin.
      • tempus Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 21:55
        lisowie napisał:

        > Kościół to wspólnota ludzi wierzących umacniana Duchem Świętym. Założył go
        Pan
        > Jezus, bo wiedział, że człowiek potrzebuje wspólnoty, by go wspierała i
        > potrzebuje widzialnych znaków obrazujących to, co duchowe (są to sakramenty,
        > m.in. Eucharystia).

        Kościoła Rzymskokatolickiego nie założył żaden Jezus! To Watykańczycy tak
        twierdzą i przypisują sobie monopol na tego Jezusa. Połowa ich nauk jest
        sprzeczna z Biblią.

        Dlatego też wiara i przynależność do Kościoła są ściśle ze
        > sobą związane, a uczestnictwo w życiu Kościoła nie powinno być przykrym
        > obowiązkiem, lecz naturalną konsekwencją wiary i miłości Boga. I nie powinny
        tu
        >
        > zniechęcać wady innych członków Kościoła zwłaszcza hierarchów, choć zdarza
        się
        > to, jest to ludzkie. Reasumując, jeśli kocha się Boga, to kocha się Kościół
        i
        > problem rozdziału wiary od praktyki nie istnieje.

        Wg. Ciebie wierzący chrzescijanie to tylko członkowie Kościoł rzymsko-
        katolickiego? Więc przyjmij do wiadomości, że jest wiele kościołów
        chrześcijańskich - nie tylko tej "jedynie prawdziwy"...

        To zaś w co wierzymy i czym
        > żyjemy przekazujemy dzieciom, bo traktujemy to, jako coś najlepszego i
        > najwspanialszego i dlatego dajemy to naszym dzieciom.

        Osobiście nie widzę nic "najlepszego i najwspanialszego" w opowiadaniu
        dziecku starożytnych legend które nie trzymają się kupy...

        Jednak w wychowaniu
        > najtrudniejszym chyba elementem jest przykład: nie nauczymy niczego dziecka
        > jeśli sami tego nie robimy.

        Z tym się zgadzam.

        Myślę, że jasno się wyraziliśmy, resztę wniosków
        > proszę sobie wyciągnąć samemu.
        > Na koniec małe porównanie WIERZĄCY NIEPRAKTYKUJĄCY, to jak ABSTYNENT
        > NIEPRAKTYKUJĄCY. (sic!)

        Chyba masz rację.
      • Gość: annie Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.03, 15:15
        Zapewne zostanie to odebrane jako czepianie się, ale to nie Pan Jezus założył
        Kościół, tylko Jego następcy (patrz apostołowie). I nie jest to mój wymysł.
        Pozdrawiam
    • mary_ann Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 19.11.03, 21:58
      Przeraża mnie kategoryczność sądów w tym wątku.

      Nie porównujmy okreslenia "wierzący niepraktykujący" do "abstynenta
      alkoholika", to nieporozumienie i, co gorsza, nadużycie. Określenie "wierzący
      niepraktykujący" to powszechnie używany skrót myślowy. I nie oznacza on na
      ogół dla stosujących go ludzi "wierzącego niepraktykującego WIARY" (to
      rzeczywiście byłoby moralnie wątpliwe...), ale osobe nie chodzącą do kościoła
      (katolickiego) z wszystkimi tego konsekwencjami. Skąd wiecie, jak autorka
      wątku praktykuje wiarę? Dla wielu osób to ostatnie oznacza po prostu wiarę w
      Boga, popartą dobrym postępowaniem, dobrymi uczynkami płynącymi z tej wiary,
      moditwą, życiem w zgodzie a przykazaniami boskimi w skrócie (nie mylić z
      przykazaniami koscielnymi), a także przekazywanie analogicznych wzorców
      dzieciom.

      Green, takich osób jak Ty jest wiele. Moje dzieci są ochrzczone (po długim
      namyśle), starsza córka-pierwszoklasistka chodzi na religię, która w jej
      szkole prowadzona jest akurat bardzo sensownie. Staram się (i starałam od
      samego początku) przekazywać jej wiarę i wiedzę o Biblii w domu, ale nie
      widzę powodu, dla ktorego nie miałybyśmy dodatkowo skorzystać z lekcji w
      szkole. A że żyjemy w Polsce, a nie Holandii czy USA, to chyba sztuczne
      byłoby zapisywanie jej do baptystow, Świadków Jehowy czy innych protestantów
      lub kogokolwiek, nie sądzicie? Mnie jest naprawdę obojęte, KTO przekaże moim
      dzieciom to "jądro" wspólne wszystkim wyznaniom chrzescijańskim. Jeśli z
      jakimś stwierdzeniem p. katechetki się nie zgadzam (a ma to jak dotąd miejsce
      rzadko) to mówię to córce jasno i wyraźnie. Niczego i nikogo nie udaję. Nie
      jestem katoliczka, ale wychowałam się tutaj, a nie na Księżycu, TA tradycja
      jest mi niesłychanie bliska, i bliżej mi do katolicyzmu niż do jakiegoolwiek
      innego wyznania.

      Do kościoła chodzimy z rzadka, co do I komunii nie podjęłam jeszcze
      ostatecznej decyzji, ale wydaje mi się,żę raczej się na nią nie zdecydujemy,
      bo wymagałaby zbyt daleko posuniętych kompromisów "ideowych".

      Myślę, że dziecko powinno mieć wybór, ale żeby naprawdę go miało, musi mieć w
      czym wybieraćsmile, czyli kontakt z religią mieć powinno, chociażby po to, żeby
      jako wolny człowiek kiedyś ją odrzucić... To moje zdanie prywatne i nikogo nie
      osądzam źle, jeśli myśli inaczej).

      A, jak powiadają, Duch Święty wieje, kędy chce. Niekoniecznie po kościelnych
      nawachsmile


      Z pozdrowieniami dla wierzących i nie wierzących, praktykujących
      i "niepraktykujacych"


      Mary_ann
    • anndelumester Paniom od jedynej słuszności polecam 20.11.03, 00:51
      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,42786,1776311.html
      do przeczytania i przemyślenia
    • Gość: Marta Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.autocom.pl 20.11.03, 08:48
      No tak...i znowu "wojna". Tylko, że to nie na tym chyba rzecz polega. Ja też
      uważam, że wiara w życiu pomaga, dlatego wierzę i praktykuję. Pewnie miło by
      było, gdyby każdy odkrył w życiu sens wiary, tyle, że każdy ma własną drogę do
      Boga i trzeba mu pozwolić na nią trafić.
      Dziecku nawet praktykujący rodzice nie zawsze są w stanie wiarę zaszczepić,
      więc powstrzymajmy się od sądów.
      Myślę, ale to tylko moje zdanie, więc nie zamierzam go narzucać, że wierząc
      łatwiej jest w życiu postrzegać pewne sprawy, dlatego dziecko ucząc się wiary,
      uczy się też pokory i nadziei na to, że nic nie dzieje się przypadkiem i że
      zawsze mozna odnaleźć sens pewnych zdarzeń. Za to praktyka bez wątpienia uczy
      dyscypliny. To faktycznie warto przekazać dziecku. Z całą jednak pewnością,
      jak pisał ks. Twardowski, na końcu życia rozliczani będziemy przede wszystkim
      z miłości. Nic nie zastąpi bycia dobrym człowiekiem. W miom odczuciu wiara
      może w tym pomóc, ale takie przekonanie wyrabia się indywidualnie.
      I proszę, nie bulwersujmy się, bo jak ktoś pyta i szuka odpowiedzi, to
      świetnie i dużo lepiej, niż gdyby się nie zastanawiał. Wątpliwości to pewnie
      jakaś część sumienia. A stanowcze, jedyne i słuszne rady przynoszą często
      odwrotny skutek.
      Pozdrawiam smile
    • Gość: green Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.03, 08:58
      Nie sądziłam, ze tak mnie skrytykujecie, za nieodpowiednie sformułowanie
      zdania. Od dziecka byłam wychowywana przez ludzi wierzących i praktykujacych
      wiare, wiec chodziłam do kościoła praktycznie na przymus, do tego domu Bozego,
      do którego trzeba załozyc naiładniejsze buciki, białą bluzeczkę... A i tak cię
      potem podsumują, że ta bluzka "nie jest do kościoła". Mieszkam w małym
      miasteczku, 10 tys mieszk, wszyscy prawie się znają i wiedzą kto chodzi a kto
      nie w niedzielę i gdzie.
      Denerwuje mnie to, że teściowa każe mi chodzić, rodzice też bo niby dziecko
      wyrośnie na antychrysta. To, że modlę się co wieczór, i staram się zła wyrzekać
      i uczyć wiary mojego dziecka to nic nie znaczy, bo ja nie chodzę do kośioła i
      jestem przegrana, dla mnie to bezsens.
      Myślałam, że jak już będę na swoim to będę mogła sama decydować o swoim jak i
      mojego dziecka życiu.
      Dzięki mary_ann za zrozumienie, w gruncie rzeczy wiem ,że jest dużo takich
      ludzi jak ja i też mają dzieci, ale do kościoła nie chodzą i nie mają dylematów-
      dziecko ochrzczone, to wystarczy, będzie chciało chodzić na msze, to będzie,
      ale nic na siłe. Ja jedna mam po prostu dylemat, jak zrobić, żeby dziecko nie
      ucierpiało, czy to takie dziwne?
      • judytak Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 20.11.03, 15:55
        A ja to tak całkiem tylko z praktycznego punktu widzenia.
        Myślę, że póki dziecko jest małe, to idź z nim do koścoła kiedy masz ochotę.
        Małe dziecko i tak w zasadzie pojmuje tylko wymiar tradycyjno-obyczajowy, plus
        jakąś nieokreśloną mistykę, ale tego niekoniecznie w kościele.
        Nawet jakbym chodziła co iedzielę do kościoła, nie brałabym ze sobą trzy-
        czteroletniego dziecka.
        A później, jeśli zapiszesz dziecko na naukę religii, i będzie tam wymagane,
        żeby co niedzielę chodzić do kościoła, to i tak będziesz chodziła razem z nim.
        Nie ma co z góry robić sobie sztucznych problemów, a innym okazji do wykazania
        się... no właśnie...nie chcę napisać, czym...
        Pozdrawiam
        Judyta
      • Gość: Magdi Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.energis.pl 23.11.03, 00:33
        Green-wydaje mi się, że wiem, o czym myślisz. Ja też miałam podobne rozterki
        nawet zanim miałam dziecko (teraz mam dwójkę). Odkąd wyprowadziłam się z domu -
        z dużą ulgą - nie chodzę co niedziela do kościoła. Tak naprawdę to zdarza mi
        się to rzadko. Jestem zrażona do Kościoła jako ludzi ślepo dukających modlitwy,
        przeciągle śpiewających radosne przecież pieśni, uznających siebie żarliwie za
        katolików (celowo piszę katolików, a nie chrześcijan, mając na myśli hasło:
        Polak to Katolik) a w rzeczywistości nieznających Biblii, którzy tuż po wyjściu
        z kościoła leją swoje żony itd. Razi mnie stawianie wódki na stół w dniu
        Komunii Świętej. Mimo to, mam ogromny szacunek do wiary, tradycji, modlitwy i
        chciałabym te wartości przekazać moim dzieciom i staram się, aby były to dla
        nich rzeczy naturalne. Zabieram starszego na fajne msze dla dzieci, żeby
        odbierał kościół jako miejsce "przyjazne". Chciałabym nauczyć moje dzieci, że
        to Kościół jest ważny, bo jest źródłem tradycji i nieodłącznym elementem
        historii naszego kraju i muszą być tego świadomi, ale tak naprawdę
        najważniejsze jest, aby czerpiąc z niego byli DOBRYMI ludźmi.
        Życzę Ci wszystkiego dobrego.
    • Gość: czlowiek Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.intranet.fbn / *.dip0.t-ipconnect.de 23.11.03, 09:38
      Czytaj dziecku Bibile. Tam jest prawda. Nauka rozrozniania dobra i zla. A
      chodzenia do Kosciola - wytlumacz o co chodzi w tym zjawisku i juz.
      Wiecej nie pisze, bo pytalas o to, a nie inne zagadnienia, ktore wywolaly
      tutaj burze. Tak naprawde ci co sie tutaj wyrzywaj na Tobie musza sami miec
      cos na sumieniu. winny sie tlumaczy...
    • Gość: PP Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: 80.51.242.* 23.11.03, 11:54
      Może zacznij od tego po co chodzisz do koscioła.
      Ja na przykład głównie dlatego, by iść do komunii.
      Pomodlić sie i poczytac Pismo Święte mogę w domu, ale sakramentów juz w domu
      sie nie da przyjąć (chyba ze w obłoznej chorobie).
      Na to - na komunię świeta - kładłam nacisk wychowując dzieci.
      • froggie Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 24.11.03, 12:11
        Jezeli chodzenie do kosciola jest dla kogos kara- to chyba nie powinien sie tam
        udawac. A jednak, nawet idac nie z wlasnej woli do miejsca swietego mozna
        przezyc cos niesamowitego i na tym polega wiara.Na wierzeniu w Boga, jego moc,
        cuda. Ale sama wiara tez nie wystarcza, potrzebna jest dyscyplina, praktyka
        wiary. Po to wlasnie katolicy co tydzien razem odprawiaja msze sw.By umocnic
        sie w tej wierze. Nie chodzac do kosciola oddalamy sie od Boga.I nie wierze
        osobom, ktore twierdza ze same sie modla(w domu) i dlatego nie potrzebuja w
        kosciele. jezeli ktos jest zbyt leniwy by pojsc raz na tydzien na msze to na
        pewno nie modli sie codziennie wieczorem.Czlowiek wierzacy prawdziwie nigdy nie
        wierzy do konca i nigdy za takiego sie nie bedzie uwazal i bedzie chodzil do
        kosciola na msze niedzielna bo TAM JEST BOG, a nie na lace,czy innym pieknym
        miejscu.
        A co do wychowania dzieci w wierze. W kazdej kulturze dzieci musza wierzyc w to
        co rodzice. Inaczej beda same wybierac, kiedy dorosna i moga to byc nieciekawe
        wybory.
        • lola211 Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 24.11.03, 17:31
          bo TAM JEST BOG, a nie na lace,czy innym pieknym
          > miejscu.

          To cos nowego, bo zawsze uwazałam ze Bóg jest wszedzie.
          >W kazdej kulturze dzieci musza wierzyc w to
          > co rodzice.
          Muszą? I do czego jeszcze te dzieci zmuszac, w imie ich dobra rzecz jasna?

          >inaczej beda same wybierac, kiedy dorosna i moga to byc nieciekawe

          Odmawiasz ludziom prawa wyboru? A moze własnie to dziecko dokona własciwego
          wyboru w odróznieniu od jego rodziców.


        • mary_ann Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 24.11.03, 22:12
          Nie chodzac do kosciola oddalamy sie od Boga.I nie wierze
          > osobom, ktore twierdza ze same sie modla(w domu) i dlatego nie potrzebuja w
          > kosciele.

          No, to bardzo się mylisz, bo znam wiele takich domów. Ze swoim wlącznie.


          jezeli ktos jest zbyt leniwy by pojsc raz na tydzien na msze to na
          > pewno nie modli sie codziennie wieczorem.


          Wychodzisz z fałszywego założenia, ze do kościoła nie chodzi sie z lenistwa. A
          może z organicznej niemożności wysłychania kolejnego "przemówienia" na
          poziomie wypracowania średnio zdolnego ucznia klasy siódmej?? Albo tysiąca
          innych przyczyn?


          Czlowiek wierzacy prawdziwie nigdy nie
          >
          > wierzy do konca

          ????? I co, potrzebny mu przymus i dyscyplina, bo jak go puścić wolno, to...
          zgroza smile

          i nigdy za takiego sie nie bedzie uwazal i bedzie chodzil do
          > kosciola na msze niedzielna bo TAM JEST BOG, a nie na lace,czy innym pieknym
          > miejscu.


          Oj, coś chyba słabo znasz podstawy teologiczne swojej wiary. O przymiotach
          Boga słyszałaś? smile
          • froggie Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 25.11.03, 09:32
            > jezeli ktos jest zbyt leniwy by pojsc raz na tydzien na msze to na
            > > pewno nie modli sie codziennie wieczorem.
            >
            >
            > Wychodzisz z fałszywego założenia, ze do kościoła nie chodzi sie z lenistwa.
            A
            > może z organicznej niemożności wysłychania kolejnego "przemówienia" na
            > poziomie wypracowania średnio zdolnego ucznia klasy siódmej?? Albo tysiąca
            > innych przyczyn?
            >
            Jezeli istnieja jakies powody niepozwalajace wierzacemu isc do kosciola to
            slaba jest jego wiara w to, ze odwiedza Stworce swego. Jesli kogos kocham(lub
            chce kochac)to pragne go widywac. Ale wlasnie wielu uczeszcza na kazanie i
            popatrzec na ludzi, pokrytykowac ksiedza(ze nie elokwentny i za brak
            porywajacych kazan)a nie na Eucharystie.



            Czlowiek wierzacy prawdziwie nigdy nie
            > >
            > > wierzy do konca
            >
            > ????? I co, potrzebny mu przymus i dyscyplina, bo jak go puścić wolno, to...
            > zgroza smile


            Moze nie zaraz zgroza bo ludzie niewierzacy tez potrafia postepowac wedlug
            wewnetrznego kodeksu moralnego, a newet palcami mozna pokazac tych wierzacych i
            praktykujacych, ktorzy tych zasad nie przestrzegaja. Nie jest to najwazniejsza
            rola wiary by wychowywac.Wiara czlowiekowi pomaga. Jezeli czlowiek jest pewny
            siebie i swojej moralnej postawy to nie ufa on Bogu tylko sobie. TYm samym nie
            moze uwazac sie za wierzacego katolika.Jesli sam sobie radze, modle sie kiedy
            chce jak chce i gdzie chce to po co mi religia?Wlasnie wymyslilem swoja.

            A jesli chodzi o teologie to nie na temat dyskusja.Rozmawiamy o religii
            katolickiej.Bog oczywiscie jest w kosciele(tak wierze jako katolik), a nie na
            lace, w lesie itp. TAM SA TYLKO JEGO SLADY. I zawsze mnie zachwyca co stworzyl
            i jak pieknie szczegolnie gdy jestem w gorach.I widze w tym Boga, ale hold
            oddaje mu w kosciele bo wierze, ze tam jest pod postacia chelba i wina.
            • Gość: ket Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.chello.pl 25.11.03, 09:49
              U mnie w spożywczym jest super stoisko z winami - pod wszelką postacią smile))) na
              wypadek gdyby Cię dopadł szał modlitewny smile Pozdrawiam
              • froggie Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 25.11.03, 11:58
                Gość portalu: ket napisał(a):

                > U mnie w spożywczym jest super stoisko z winami - pod wszelką postacią smile)))
                na
                >
                > wypadek gdyby Cię dopadł szał modlitewny smile Pozdrawiam

                No widzisz, jak nie rozumiesz.Takie czary mary musi odprawic ksiadz w
                kosciele.I dopiero po tym pijemy krew CHrystusa.TAAAAAAAAAAAk. Zdziwiona, co?
                Jestes przykladem jak wielu katolikow nie wie co w kosciele sie dzieje.
                • froggie Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 25.11.03, 12:02
                  przepraszam za zbyt szybki osad bo moze nie jestes katolikiem.
            • mary_ann Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 25.11.03, 11:03
              froggie napisała:

              > Jezeli istnieja jakies powody niepozwalajace wierzacemu isc do kosciola to
              > slaba jest jego wiara w to, ze odwiedza Stworce swego. Jesli kogos kocham
              (lub
              > chce kochac)to pragne go widywac. Ale wlasnie wielu uczeszcza na kazanie i
              > popatrzec na ludzi, pokrytykowac ksiedza(ze nie elokwentny i za brak
              > porywajacych kazan)a nie na Eucharystie.
              >

              Pasuję w tym miejscu, bo skoro nie odrzucasz, ze Boga mozna widywac poza
              kościolem, to znaczy, że uzywając tych samych słów mówimy o zupełnie róznych
              sprawach. Wtedy dogadać się nie sposób.
              Ja spotykam Boga np. czytajac codziennie rano maila z czytaniami na dany dzień
              (polecam /katolicki jak najbardziej/ serwis Mateusz - zapisujesz się na liste
              i wpada Ci codziennie do skrzynki).

              >
              > Moze nie zaraz zgroza bo ludzie niewierzacy tez potrafia postepowac wedlug
              > wewnetrznego kodeksu moralnego, a newet palcami mozna pokazac tych
              wierzacych i
              >
              > praktykujacych, ktorzy tych zasad nie przestrzegaja. Nie jest to
              najwazniejsza
              > rola wiary by wychowywac.Wiara czlowiekowi pomaga. Jezeli czlowiek jest
              pewny
              > siebie i swojej moralnej postawy to nie ufa on Bogu tylko sobie. TYm samym
              nie
              > moze uwazac sie za wierzacego katolika.


              W tym sensie ok.


              Jesli sam sobie radze, modle sie kiedy
              > chce jak chce i gdzie chce to po co mi religia?Wlasnie wymyslilem swoja.


              Dlatego, że istnieje jeszcze pewien wymiar społeczny zjawiska (poczucie
              przynależności do współnoty wierzących), ktory ludzie maja w RÓŻNYM zakresie.
              Dla Ciebie będzie to uczestniczenie co niedzielę i we wszystkie swięta we mszy
              itd, dla kogoś innego uczestniczenie we mszy w kilka głównych swiąt, opłatek,
              święcenie pokarmów, msze z okazji ważnych wydarzeń życiowo-rodzinnych itp.
              Jesli czynione jest to (mam na mysli drugi wariant)z potrzeby serca, a nie na
              uzytek ludzi,to naprawde nie musi oznaczać ani lenistwa, ani hipokryzji.


              > A jesli chodzi o teologie to nie na temat dyskusja.Rozmawiamy o religii
              > katolickiej.Bog oczywiscie jest w kosciele(tak wierze jako katolik), a nie
              na
              > lace, w lesie itp. TAM SA TYLKO JEGO SLADY. I zawsze mnie zachwyca co
              stworzyl
              > i jak pieknie szczegolnie gdy jestem w gorach.I widze w tym Boga, ale hold
              > oddaje mu w kosciele bo wierze, ze tam jest pod postacia chelba i wina.


              Nie da się oddzielić religii od teologii, sam(a) o nią zahaczyłeś/łas mówiąc o
              (nie)obecności Boga tu czy tam. Jednym z przymiotów Boga jest właśnie
              wszechobecność.
              A jakos nie chce mi się wierzyc, ze wierzysz,że Bóg materialnie występuje
              wlaśnie w BUDYNKU zwanym kosciołem. No, bo co jak bomba spadnie?smile E, nie
              żartujsmile

              (Co prawda w teologii katlickiej uparcie się utrzymuje,że w komunii (=opłatku)
              CHrystus jest obecny FIZYCZNIE (to jedna z róznic w stos. do protestantow),
              ale ciekawam, jak duzy procent katolików o tym wie i w to wierzy.)

              Ciepłe pozdrowienia
              Mary_ann
              • froggie Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 25.11.03, 11:50
                Ja wierze w Boga, ale i w Chrystusa jego syna. Ten ostatni wlasnie ustanowil
                msze sw. i kazal sie wiernym spotykac by modlic sie do Boga Ojca( tak wlasnie
                jest w kosciele katolickim). Staram sie to wypelniac i spotykac z Bogiem w
                sakramencie komuni na niedzielnej mszy sw. Nie bede wypisywac jakie z tego mam
                korzysci, ale na pewno wieksze niz tylko z modlitwy w domu i samych czytan.

                > A jakos nie chce mi się wierzyc, ze wierzysz,że Bóg materialnie występuje
                > wlaśnie w BUDYNKU zwanym kosciołem. No, bo co jak bomba spadnie?smile E, nie
                > żartujsmile
                >
                > (Co prawda w teologii katlickiej uparcie się utrzymuje,że w komunii
                (=opłatku)
                > CHrystus jest obecny FIZYCZNIE (to jedna z róznic w stos. do protestantow),
                > ale ciekawam, jak duzy procent katolików o tym wie i w to wierzy.)

                No wlasnie i tutaj juz argumenty nic nie zdzialaja. Bo ja w to wierze.Nie
                tlumacze sobie, nie udowadniam, tylko wierze, ze w kosciele obecny jest Bog, i
                przyjmuje go pod postacia chleba ( czasem wina).
                A co do bomby, to co, myslisz, ze Boga zabije? No wiesz, chyba nie wierzysz w
                jego moc.

                Piszesz tez o spolecznym wymiarze naszej religii. No wlasnie sa to wszystko
                czesto tradycje i trzeba dbac o ich duchowy wymiar (tak tez wynika z twojego
                listu)bo inaczej prosta droga do zeswiecczenia.
                Milo sie z toba dyskutuje wiec przyznam ci sie do jednej sprawy. Mianowicie
                niekoniecznie odpowiada mi ta wspolnota koscielna. Jakos nie moge sie przekonac
                do tych wszystkich spotkan rozancowych, ruchow przykoscielnych itp. Po prostu
                nie mam natury spolecznikowskiej. Natomiast lubie czuc te wspolnote podczas
                mszy kiedy uswiadamiam sobie, ze tylu ludzi modli sie o to samo wiec sila mojej
                modlitwy sie zwieksza.
                • mary_ann Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 25.11.03, 22:32
                  froggie napisała:
                  > A co do bomby, to co, myslisz, ze Boga zabije? No wiesz, chyba nie wierzysz
                  w
                  > jego moc.


                  Hej, to było przewrotne pytanie- żart! Po prostu taka byłaby logiczna
                  konkluzja przekonania (moim zdaniem fałszywego) o FIZYCZNEJ obecnosci Boga w
                  kościele.


                  > Piszesz tez o spolecznym wymiarze naszej religii. No wlasnie sa to wszystko
                  > czesto tradycje i trzeba dbac o ich duchowy wymiar (tak tez wynika z twojego
                  > listu)bo inaczej prosta droga do zeswiecczenia.


                  No, właśnie. Ja tylko uważam, że ludzie mają prawo akceptowac ten wymiar
                  spoleczny w różnym zakresie. Bo po prostu sa rózni, o czym jeszcze dalej.


                  > Milo sie z toba dyskutuje wiec przyznam ci sie do jednej sprawy. Mianowicie
                  > niekoniecznie odpowiada mi ta wspolnota koscielna. Jakos nie moge sie
                  przekonac
                  >
                  > do tych wszystkich spotkan rozancowych, ruchow przykoscielnych itp. Po
                  prostu
                  > nie mam natury spolecznikowskiej. Natomiast lubie czuc te wspolnote podczas
                  > mszy kiedy uswiadamiam sobie, ze tylu ludzi modli sie o to samo wiec sila
                  mojej
                  >
                  > modlitwy sie zwieksza.

                  Mnie równiez było miłosmile Co do czucia wspólnoty, to w wyjatkowych wypadkach
                  tez tak mam, ale na ogół odrzuca mnie od tłumów - poza świętami wolę wchodzic
                  do pustego kościoła. Po prostu ten typ tak masmile
                  Do ruchów, oaz itd kiedys mnie trochę ciągnęło, ale nie trawię ich na poziomie
                  estetycznym. Po prostu wiele przejawów religijności w nich, na pewno w
                  odczuciach uczestników szczerych i płynących z serca, odbieram jako zbyt
                  egzaltowane.
                  Myślę, że kazdy musi mozolnie szukac swojego miejsca. Grunt to nie popaść w
                  samozadowolenie, prawda?
                  Życzę wszystkiego dobrego
                  Mary-ann
    • Gość: AMen Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.energis.pl 24.11.03, 16:44
      Zawsze zastanawia mnie dlaczego wszelkie wypowiedzie antyklerykalne są w tym
      kraju tak zajadle atakowane ? To Wy Katolicy głosicie miłosierdzie,
      poszanowanie itd tylko z przykładem troszkę u Was gorzej.
      Dzisiejsza informacja prasowa po której raczej nie posłałbym dziecka na
      religię :
      Na karę trzech lat więzienia skazał łódzki sąd 39-letniego księdza Wincentego
      P. za seksualne wykorzystywanie dzieci. Wyrok jest prawomocny. Stronom
      przysługuje wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego.

      Sąd Okręgowy podniósł wymiar kary z roku i ośmiu miesięcy więzienia, jaką
      wymierzył księdzu w lipcu Sąd Rejonowy w Łęczycy. Od tego wyroku apelację
      wniosły obie strony. Prokurator domagał się dla oskarżonego czterech lat
      więzienia. Obrońca wnosił o karę w zawieszeniu. Poniedziałkowa rozprawa, jak i
      uzasadnienie wyroku były niejawne.

      Według prokuratury, do przestępczych czynów księdza miało dojść w latach 1998-
      99 w miejscowości Witonia w okolicach Łęczycy, gdzie skazany był wikarym w
      miejscowej parafii. Jak ustalono, w tym czasie "doprowadził pięciu małoletnich
      chłopców poniżej 15 roku życia do wykonywania i podania się czynnościom
      seksualnym". W trakcie przesłuchania ksiądz przyznał się do stawianych mu
      zarzutów.
      Na początku listopada 2002 roku za księdzem rozesłano list gończy, bo
      prokuratura i policja nie mogły przesłuchać duchownego i przedstawić mu
      zarzutów. Okazało się, że ksiądz wyjechał na Ukrainę. Zatrzymano go na polsko-
      ukraińskim przejściu granicznym w Dorohusku przy wjeździe do Polski pod koniec
      listopada ubiegłego roku.


      I coś jeszcze komentarz do komentarza prasowego :
      Zapomnieli oczywiście dodać, że tego pedofila dość umiejętnie ukrywał przed
      prokuraturą biskup Orszulik, a do schwytania go na Ukrainie przyczynili się
      dziennikarze "Faktów i Mitów". No ale to już standard, że się w naszych mediach
      nie podaje całej prawdy. A tak przy okazji to bardzo miło, iż sąd wyższej
      instancji podniósł karę (która i tak jest śmiesznie niska za te czyny, których
      się dopuścił).

      AMEN
      • Gość: tempus Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 23:28
        Zawsze powtarzam że organizacja ukrywająca świadomie w swoich szeregach
        przestepców jest organizacją przestępczą i jako taka powinna być
        zdelegalizowana.
    • Gość: ket frogg ;-) IP: *.chello.pl 25.11.03, 13:13
      winkto jest naprawdę ładny uśmiech do Ciebie. Co prawda nie jestem katoliczką,
      ale wiem coś o Waszej liturgii, chciałam "troszkę" spłycić, żeby zakończyć te
      momentami niesmaczne dysputy . I wiesz co? Spodziewałam się, że mnie
      ostro "zjedziesz", zbluzgasz z pozycji "guru" i matołka, a tu w sumie i
      normalnie i z jajem i pozdrowienia wink ... chciałabym napisać jak "niekatolik"
      ale w sumie ... hmmm chyba właśnie jak katolik, bo z poszanowaniem nawet
      bardziej trzaśniętego na umyśle człowieka się zachowałeś. Serdecznie Cię
      pozdrawiam Kasia
      • froggie Re: frogg ;-) 25.11.03, 13:52
        Dzieki za usmiech.Widac nie trzeba ulegac stereotypom. Zmylilo Cie cos jeszcze-
        jestem zenska. Szkoda tylko,ze cie nasze dysputy zniesmaczyly.
    • ant777 religijna schizofrenia 26.11.03, 11:20
      Jak dla mnie to jesteś niewierzącą osobą udającą wierzącą.
      Ja to nazywam religijną schizofrenią. myślisz że dziecko to jakieś debilne
      stworzenie? W końcu dzieciak zauważy że prowadzisz dwa życia: jedno prawdziwe a
      drugie na pokaz. "Co ludzie o mnie pomyślą" - typowe zaściankowe podejście.

      Może się skończyć tak że za 20-30 lat twoje dziecko na jakimś forum
      napisze: "jESTEM KATOLICZKĄ, ALE NIE PRAKTYKUJĄCĄ, NIE CHODZĘ DO KOŚCIOŁA,
      TYLKO W ŚWIĘTA, MĄŻ TAK SAMO,NIE WIEM JAK MAM POSTĄPIĆ W TEJ SYTUACJI Z
      DZIECKIEM..."
    • Gość: Beata Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.chello.pl 11.12.03, 14:01
      Ja nie bardzo rozumiem określenie: "wierząca ale niepraktykująca". Dla mnie to
      pachnie obłudą. Albo ktoś jest katolikiem i w tej wierze wychowuje dzieci albo
      nie. Jeżeli zdecydowałaś się ochrzcić dziecko to według kościoła masz obowiązek
      chodzić na msze co niedzielę. Inaczej to nie ma sensu. Czego nauczysz malucha
      postępując w ten sposób? Raz trzeba iść na mszę a kiedy indziej nie. Dla
      katolika każda niedziela jest świętem. Tyle pamietam z religii. Nie mam ślubu
      kościelnego, nie ochrzciłam córki bo nie mam zamiaru nazywać się
      niepraktykującym katolikiem. Mam swoje zdanie na temat kleru i całego tego
      zakłamanego środowiska i dlatego uczciwie postawiałam sprawę. A jak moje
      dziecko dorośnie to samo zdecyduje. Ja nie będę jej ciągnąć na siłę do
      kościoła. Dziwny z Ciebie katolik. A kolendę pewnie wpuszczasz bo tak wypada?
      Śmieszy mnie taka wiara na pokaz. Obłuda, obłuda i jeszcze raz obłuda.
      • mary_ann drodzy współforumowicze, apeluję... 11.12.03, 22:41
        ... gorąco, by zanim dopiszemy sie do jakiegos wątku, zadać sobie trud
        przeczytania już zamieszczonych wyżej postów (wyjątek moze stanowic jedynie
        dopisywanie sie do wątku liczacego 100 lub więcej wpisow - tu rozumiem
        trudność). Inaczej dyskusja kręci sie w kółko.

        Z pozdrowieniami dla Beaty - bo jej listem zainspirowana -
        Mary_ann
      • Gość: Meelka Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO IP: *.chello.pl 12.12.03, 00:53
        Tez tak myślę. Określenie wierząca niepraktykująca jest równie popularne w
        naszym pięknym kraju co bezsensowne. Ja mówię o sobie, ze jestem katoliczką(bo
        w tej wierze wychowana, z wszystkimi sakramentami itd.) tyle tylko , że złą,
        naprawdę nie warta przykładu. Jstem katoliczką , ale wciąz błądzę i upadam. Do
        kościoła na liturgię chodzę a czasem tygodniami nie chodzę. Wciąż szukam
        właściwej dla siebie drogi duchowej, ( a w przeszłości próbowałam już wielu
        innych - medytacja transcendentalna i takie tam inne buddyjskie podróze i
        uniesienia zaliczyłam) i przenigdy (teraz przynajmniej) nie mogłabym wyrzec
        się katolcyzmu i powiedzieć, że katoliczką nie jestem. Ale wiem , że jestem
        zła. Tylko rzeczywiście w takiej sytuacji pozostaje problem rozwoju
        religijnego dziecka. Co robić? Też nie wiem.
        Wiem natomiast, ze na ogół dzieci sa wrażliwe na te sprawy i mają w sobie
        naturalną religijność. Tak jak moja córka , która pięknie modli się ( modlitw
        nauczyła ją troche babcia, ja też a i lekcje religi w przedszkolu zrobiły
        swoje) jest w niej ocean miłosci do Boga, wiara w Anioły i itd. I tego szkoda
        dziecka pozbawiać bo to wielka wartośc!!! Sfery sacrum, nieważne czy to
        katolicyzm czy inna wiara) jest tak mało w świecie. Przyznaci chyba??
        Ale problem w tym, że my rodzice -ja też- musimy się jakoś zdeklarować.
        Czytanie Biblii i uczenie zdrowasiek to chyba za mało.
        Bóg jest w sakramentach , w liturgii a nam rodzicom, którzy w tym
        nieuczetniczymy co niedziela, jak Pan Bóg przykazał jest trudno wychowywać
        religijnie, bez obłudy nasze dzieci. NA razie nie wiem jak z tego problemu
        wybrnąć, w każdym razie na mszę dzieciaka nie ciągnę i myślę że sprawa powróci
        już wkrótce, przy Pierwszej Komunii. Zazdroszczę trochę tym wspólnoto
        neokatechumenalnym i odnowom w Duchu Św. że tak pięknie sobie modlą się całymi
        rodzinami. W mojej rodzinie mąż to katolik z tradycji i wychowania a tak
        naprawdę agnostyk, którego jak dotąd nie udało mi się nawrócić.
        Trochę chyba wynurzyłam się za bardzo, ale leży mi na sercu ta nasza dziwna,
        polska schizofrenia religijna.
        W pokoleniu 30-latków jest trudno, bo nikt nie chce ślepo naśladować
        konformizmu rodziców ( nie te czasy, nie?)ani tez nikt w mieście przynajmniej
        nie obawia się opinii sąsiadów.
        Byłam ostatnio na sakramencie małżeństwa ludzi takich właśnie 30-latków z klasy
        średniej, wszyscy zaproszeni goście podobni wykształceni, obyci, sympatyczni i
        otwarci, w ogromnej większości z małymi dzieciaczkami i wiecie co? Do
        sakramentu Eucharystii nie przystąpił NIKT z gości poza parą młodą i drużbami,
        NIKT z całej duzej swiątyni pełnej ludzi. Wyglądało to baaaardzo dziwnie, jakby
        wszyscy innej wiary jakiejś byli a pewnie tez ochrzczeni i taki sam ślub przed
        laty brali. I co oni zrobią ze swoimi dziećmi ????
        Nie wiem. RZecz jest warta przemyślenia. Pa.
        • orvokki Re: KOŚCIÓŁ A DZIECKO 12.12.03, 09:21
          Hej!

          Wiele osób pisało tu o swoistej schizofrenii religijnej... Ja jestem typowym
          przykładem takiego schizofrenika i uważam, że w dużej mierze bierze się to ze
          schizofrenicznego wychowania. Moi rodzice ochrzcili mnie jak miałam dwa lata,
          za namową dziadków. Potem chodziłam na religię, do komunii, i jakoś tak
          dotrwałam do bierzmowania. Przy tym wszystkim, moi rodzice nie są katolikami,
          nie wiem nawet czy wierzą w Boga, albo czy w ogóle się tym problemem zajmują.
          Ciężko wychować katolika w świeckim domu. Zawsze byłam jedną nogą tu i jedną
          tu... i zawsze zazdrościłam osobom wychowanym konsekwentnie, zarówno ateistom,
          jak i osobom głęboko wierzącym i praktykującym.
          Teraz zawsze mówię, że nie jestem katoliczką. W wielu miejscach moja wiara
          pokrywa się z doktryną kk, chodzę na mszę (ale tylko do dominikanów, bo gdzie
          indziej zaraz się wkurzam, gdy ktoś obraża moją inteligencję), ale nie
          przystępuję do sakramentów - wiem, że to właśnie sakramenty są najważniejsze,
          ale nie potrafię przeskoczyć wymogu spowiedzi... zawsze był to dla mnie gwałt
          na psychice, nawet kiedy była to rozmowa z naprawdę mądrym człowiekiem. Nie mam
          ślubu kościelnego (podobnie jak moi rodzice), bo właśnie w poglądach na
          małżeństwo często nie zgadzam się z kk.
          I tak mozolnie drążę sobie swoją ścieżkę i naprawdę czasem myślę, jak by było
          dobrze, gdyby moi kochani rodzice, którzy są dobrymi uczciwymi ludźmi,
          wychowali mnie na dobrego uczciwego ateistę, skoro nie mogli mnie wychować na
          prawdziwego katolika.
          Dlatego green- odpowiedz sama sobie na kilka pytań. Na ile ważna jest dla
          Ciebie wiara, co dla Ciebie znaczy? Co Ci daje tak na co dzień? Ile miejsca
          zajmuje w Twoim życiu? Zastanów się, czy chcesz i czy będziesz w stanie dać
          swojemu dziecku dar wiary, oparcie w wierze - a to coś bardzo dobrego, czy
          zamiast tego przez własne niezdecydowanie nie zaoferujesz mu wiecznych
          moralnych dylematów, wiecznego bycia na rozdrożu. Wiele osób tutaj pisało, że w
          tym, co robisz musi być prawda - nie da się niczego udawać. Zastanów się, co
          jest tą prawdą, którą żyjesz na co dzień i to przekaż swojemu dziecku. Jeśli to
          będzie wiara w Boga, to dobrze, jeśli to będzie wiara w dobroć, uczciwość i tak
          dalej, nie oparta na szkielecie żadnej religii - też dobrze. Byle konsekwentnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka