Dodaj do ulubionych

kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak)

01.06.09, 09:24
W klasie mojego syna kilka tygodni temu zginęły w czasie WF-u dwie
drogie komórki. Dzieci podejrzewały chłopca, który "od zawsze"
sprawia różnego rodzaju trudności wychowawcze. Nie wiem, czy sprawę
zgłoszono na policję. Po tygodniu podejrzewany chłopiec oddał te
komórki.
Z punktu widzenia pozostałych dzieci (i ich rodziców) sprawa ta nie
ma żadnego ciągu dalszego. To znaczy nie wiadomo, czy i jakie
konsekwencje poniósł ów chłopiec. Co sądzicie o takiej sytuacji?
Ewa
Obserwuj wątek
    • aluc Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 10:07
      a jakich publicznych konsekwencji byś oczekiwała?
      • ewa_2009 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 10:24
        Kończąc poprzedniego posta zastanawiałam się nad dodaniem klauzuli,
        że nie chodzi mi o publiczne piętnowanie lub palenie na stosie.
        Pominęłam to jednak, bo wydawało mi to się oczywiste...
        Spójrz na to, jak ta sytuacja wygląda oczami dzieci - zginęły
        komórki, było wielkie zamieszanie - dyrektor, pedagog, wychowawca -
        publiczne śledztwo (dzieci wypowiadały się wskazując poszlaki).
        Grożono policją itp. Komórki zostały odddane i zapadła cisza. Dzieci
        nie wiedzą, jakie konsekwencje (i czy wogóle) ponosi (było nie było)
        złodziej. Nigdzie nie padło np. stwierdzenie, że w związku z tym
        będzie miał obniżoną ocenę z zachowania. Dzieci widzą, że nawet
        takie zachowanie uchodzi koledze (a więc pewnie innym też ujdzie)
        bezkarnie.
        Ewa
      • scher Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 10:48
        aluc napisała:
        Cytata jakich publicznych konsekwencji byś oczekiwała?
        Publicznych jak publicznych, ale jakieś zadośćuczynienie się pokrzywdzonym
        należy, nie uważasz? Szczere przeprosiny, skrucha, widoczne w oczach
        postanowienie poprawy...

        Moim zdaniem także społeczność klasowa ma prawo do informacji o sposobie
        załatwienia sprawy i formie zadośćuczynienia.
        • bi_scotti Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 17:50
          Pierwsza podstawowa sprawa do zalatwienia przez szkole to powinna
          byc klauzula, ze ZADNYCH DROGICH PRZEDMIOTOW do szkoly przynosic nie
          nalezy a jesli sie to czyni, to sie to czyni NA WLASNA
          ODPOWIEDZIALNOSC i szkola nie bedzie ponosic zadnych konsekwencji
          zgubienia, okradzenia, straty itd. Bo dzieciom telefony komorkowe, a
          juz szczegolnie drogie, nie sa w szkole DO NICZEGO potrzebne.
          Podobnie jak iPods, drogie ubrania, bizuteria itd.
          Jesli chodzi o malego zloczynce, co ukradl, to oddal i na tym sprawa
          powinna sie zakonczyc. Zapieprzyli kwestie wychowawcza dorosli -
          dopuscili do sytuacji, ze dzieci mialy w szkole przedmioty wysokiego
          porzadania. A Mlody i tak sie zachowal przyzwoicie jak na malego
          zlodzieja - przestraszyl sie grozby policji i rzeczy oddal. To o Nim
          bardzo dobrze swiadczy - gdyby byl faktycznie mocno zdemoralizowany,
          grozby by olal a telefony sprzedal na bazarze i smial sie z
          pogrozek, bo i tak nikt by Mu niczego nie udowodnil. Karac wiecej
          nie trzeba - nalezy "dopiescic" ten strach przed "wladza". Latwo
          przegiac w nadmiernym karaniu i upokarzaniu - wtedy budzi sie chec
          odwetu i skutki wychowawcze sa oplakane. W koncu zawsze sie dzieciom
          powtarza "wole najgorsza prawde od klamstwa" - no wiec powiedzial
          prawde, przyznal sie, rzeczy oddal. Nie mozna sie teraz wypiac i
          powiedziec "no tak przyznales sie, oddales, to my Ci jeszcze
          zaaplikujemy dodatkowe prztyczka w nos". A pokrzywdzeni przede
          wszystkim sami sa sobie winni wiec zadne zadoscuczynienie procz
          tego, ze dostali swoje telefony z powrotem, Im sie w zadnym razie
          nie nalezy!
          • azile.oli Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 18:37
            No i tu się nie zgodzę. Aczkolwiek miałam mieszane uczucia co do
            ogłaszania wyroków na forum klasy, to jednak absolutnie jestem
            przeciwna wyrokowaniu, że poszkodowani sami sobie bylli winni.
            Owszem, nieco lekkomyślne jest dawanie dziecku bardzo drogiego
            telefonu do szkoły, ale raczej z uwagi na fakt, że dziecko może go
            zgubić czy przypadkowo uszkodzić. Natomiast nic nie upoważnia do
            stwierdzenia, że ktoś może ów telefon bezkarnie zabrać, bo mu się
            spodobał. To samo z ubraniami. Owszem, na własną odpowiedzialność
            dawałam dzieciom do szkoły oryginalne adidasy czy kurtki i nie
            wymagałabym od szkoły , żeby pokryła koszty w razie kradzieży, ale
            jak najbardziej chciałabym, aby złodziej został odkryty. Żaden
            przedmiot w szkole nie powinien zostać skradziony i tyle. Nie chodzi
            o wartość, ale o fakt. W końcu dziecko zostawia w szatni, czy przed
            zajęciami wf, ubranie, telefon, może nawet pieniądze w kieszeni. I
            nie ważne, że telefon drogi. Jeśli chcę, aby dziecko go miało, to
            widocznie jest mu p[otrzebny , choćby do komunikacji z rodzicami.
            To, że droższy skusił złodzieja nie jest niczym dziwnym. Grata by
            może nie ukradł. Ale to nie jest ważne. Złodziej to złodziej i już.
            Nie można być pewnym, co mu się następnym razem spodoba. Nie
            zrzucajmy winy na okradzione dzieciaki. Gdyby chłopak nie oddał
            telefonów byłyby pokrzywdzone w sposób wprost proporcjonalny do
            wartości skradzionych rzeczy. Nie noszenie do szkoły cennych rzeczy
            może i zminimalizuje sam proceder, ale tak naprawdę nie wytępi
            złodziejstwa.
            Ogólnie uważam, że dobrym pomysłem jest powierzanie cennych
            przedmiotów czy pieniędzy nauczycielowi na czas trwania wf-u.
            Natomiast nie usprawiedliwia to w niczym złodzieja, który zapewne
            musiał grzebać w rzeczach okradzionych kolegów. To bardzo paskudna
            cecha. Ale mówić, że został sprowokowany do kradzieży to przesada.
            Co do kary... Wychowawca mógłby powiedzieć na godzinie wychowawczej,
            że telefony zostały zwrócone, a sprawca poniósł określoną karę.
            Uważam też, że powinien przeprosić te okradzione dzieciaki. Co
            takiego złego jest w przeprosinach? A złodziejstwo jest paskudne i
            jeśli dzieciak nie został tego nauczony w domu, to w tym przypadku
            warto, aby szkoła uczyniła pierwszy krok.
          • tijgertje Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 07:59
            Jaaaasneeee... Jak moj mlody na bosaka ze szkoly wroci, to moja
            wina. Ma jedna pare wsciekle drogich butow i jakos nie widze w tym
            swojej winy, ze tanszych na jego nietypowe nogi nie robia. Na
            komorke jest za maly, ale jak bedzie miec 7-8 lat to pewnie jakas
            dostanie, zeby latwiej bylo go znalezc, zdarza mu sie "ginac" i
            nawet sobie urwis z tego sprawy nie zdajesad
            Kradziez jest kradzieza i nie ma na to zadnego usprawiedliwoienia!
            Rownie dobrze ofiarze gwaltu mozna zarzucic, ze sama jest sobie
            winna, ze nie byla ubrana jak zakonnica, czy ofiarze kradziezy, ze
            nie powinien miec samochodu lepszego od sasiadow!
            W szkolach zapewne sa zalecenia, zeby nie nosic drogich rzeczy, ale
            nawet jesli pojawiaja sie w szkole, to nie znaczy to, ze mozna je
            krasc!

            • bi_scotti Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 16:12
              tijgertje napisała:

              > Kradziez jest kradzieza i nie ma na to zadnego usprawiedliwoienia!
              > Rownie dobrze ofiarze gwaltu mozna zarzucic, ze sama jest sobie
              > winna, ze nie byla ubrana jak zakonnica, czy ofiarze kradziezy, ze
              > nie powinien miec samochodu lepszego od sasiadow!
              > W szkolach zapewne sa zalecenia, zeby nie nosic drogich rzeczy,
              ale
              > nawet jesli pojawiaja sie w szkole, to nie znaczy to, ze mozna je
              > krasc!
              >

              Z tym usprawiedliwieniem to roznie bywa - nawet przy morderstwie
              zwraca sie uwage na "okolicznosci lagodzace" i motyw jest zawsze
              bardzo wazny w kazdych okolicznosciach. Wazne jest to, co napisala
              Nangaparbat - dlaczego chlopiec siega po czyjes rzeczy? Czego nie
              dopatrzyli, nie dopilnowali dorosli, ze wlasnie tak sie zachowuje?
              Co zas do winy (?) ofiary to ja jednak dostrzegam roznice
              pomiedzy "wina" a "odpowiedzialnoscia". Wszyscy wiemy, ze krasc nie
              nalezy ale czy w zwiazku z tym zostawiasz codzien otwarte drzwi do
              mieszkania i kluczyki w stacyjce samochodu? Najprawdopodobniej nie,
              bo wiesz, ze jest spora szansa, ze pojawi sie zlodziej
              i "skorzysta". Podobnie z samotnymi spacerami niewinnych dziewic w
              mini po zmroku w miejscach odosobnionych - to nie jest WINA takiej
              panny, ze ktos jej zrobi krzywde ale jest to zdecydowanie
              nieodpowiedzialne zachowanie, ktorego skutki mozna bylo przewidziec.
              Podobnie z tymi drogimi rzeczami w szkole. Oczywiscie, ze krasc nie
              wolno ALE lepsze rzeczy kusza i dzieci czesto sie na nie "skusza".
              Sa to wielokrotnie dzieci, ktorych rodzicow nie stac na te lepsze
              rzeczy lub dzieci, ktore z jakichs powodow lakna atencji doroslych.
              Niezaleznie od przyczyn, za to, ze dziecku w szkole ginie drogi
              przedmiot odpowiedzialny jest nie tylko maly zloczynca ale w
              znacznym stopniu odpowiedzialni sa dorosli - ci, ktorzy pozwolili na
              wziecie do szkoly przedmiotu budzacego pozadanie i ci, ktorzy
              zaniedbali wychowawczo dziecko, ktore sobie przedmiot przywlaszczylo.
              Osobiscie uwazam, ze najwieksza kara jest wewnetrzne poczucie, ze
              musze sie przyznac do winy i rzeczy oddac. Ten akurat chlopiec juz
              to zrobil. Karanie go dodatkowo jest, wedlug mnie bez sensu. To, co
              jest na pewno potrzebne, to dotarcie do przyczyn jego zachowania i
              pomoc w korygowaniu. Ale akurat wydarzenie z telefonami uznalabym za
              zamkniete.
              • morekac Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 16:27
                Zapewne zdaniem niektórych właściwą karą byłby pregierz i dyby na
                srodku szkolnego boiska. Ewentualnie publiczna chłosta.
              • angazetka Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 21:58
                > Podobnie z samotnymi spacerami niewinnych dziewic w
                > mini po zmroku w miejscach odosobnionych - to nie jest WINA takiej
                > panny, ze ktos jej zrobi krzywde ale jest to zdecydowanie
                > nieodpowiedzialne zachowanie

                Nieodpowiedzialne, tak. Ale nie czyni jej odpowiedzialną za gwałt
                ani nie usprawiedliwia gwałciciela. Analogicznie rzecz się ma z
                kradzieżą.
          • scher Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 08:55
            bi_scotti napisała:

            CytatLatwo przegiac w nadmiernym karaniu i upokarzaniu - wtedy budzi sie chec odwetu i skutki wychowawcze sa oplakane.
            Nikt chyba nie pisał o "nadmiernym karaniu i upokarzaniu". Było raczej o poszanowaniu praw poszkodowanych, o zadośćuczynieniu.

            CytatA pokrzywdzeni przede wszystkim sami sa sobie winni wiec zadne zadoscuczynienie procz tego, ze dostali swoje telefony z powrotem, Im sie w zadnym razie nie nalezy!
            Z takimi poglądami to raczej dobrze dzieci nie wychowasz.
            • bi_scotti Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 15:07
              scher napisał:

              > Z takimi poglądami to raczej dobrze dzieci nie wychowasz.
              >

              Po pierwsze, wyciaganie daleko-idacych wnioskow na podstawie wpisu
              na forum gazety jest co najmniej nierozsadne!
              Po drugie, moje dzieci sa juz wychowane wiec mam to z glowy wink
              Po trzecie, masz monopol na "dobre wychowanie"?

              Kazdy watek to jest WYLACZNIE rozmowa o jakims zagadnieniu -
              sprowadzanie tego do osobistych uwag typu "z takimi pogladami ...
              itd" jest kompletnie bez sensu. Nie odnosisz bowiem swojej
              wypowiedzi do tematu a kopiesz po kostkach wspoluczestnika dyskusji.
              Take a chill pill wink
          • angazetka Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 10:47
            > A pokrzywdzeni przede
            > wszystkim sami sa sobie winni wiec zadne zadoscuczynienie procz
            > tego, ze dostali swoje telefony z powrotem, Im sie w zadnym razie
            > nie nalezy!

            Czyli to, że dziecko przyniosło do szkoły zbyt drogi sprzęt,
            usprawiedliwia tego, który ukradł? A dziewczyna, która nałożyła
            mini, też jest sama sobie winna, bo prowokuje gwałciciela?
          • makurokurosek Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 11:17
            Wybacz ale to że okazja czyni złodzieja nie oznacza, że zostaje on oczyszczony z
            winy. Okradanie innych jest czymś złym i powinno być napiętnowane. Wychodząc z
            twojego założenia w ogóle nie powinno sie złodziej karać wszak poszkodowani sam
            się o to prosili kupując drogie rzeczy.
            Według mnie mały złodziej powinien publicznie przeprosić za swoje zachowanie,
            mieć obniżone zachowanie do oceny nagannej i ewentualnie wykonać jakąś pracę
            społeczną.
    • radiata Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 19:26
      Po tygodniu ODDAŁ. Nie bardzo rozumiem, czego tu jeszcze chcieć. Skąd na
      przykład wiadomo, że nie przeprosił tych, którym ukradł? Skąd wiadomo, że
      okradzeni, nie zostali poinformowani o konsekwencjach. A że szkoła nie robi z
      tego publicznej sensacji, to chwała jej za to. Młody musiałby zmieniać szkołę i
      zapewne został już by złodziejem do końca życia, a tak szkoła i OKRADZENI dali
      mu jeszcze szanse. Czapki z głów.
      • scher Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 19:55
        radiata napisała:

        CytatPo tygodniu ODDAŁ. Nie bardzo rozumiem, czego tu jeszcze chcieć.
        Zadośćuczynienia - na przykład szczerych przeprosin. Gdyby ktoś tobie ukradł
        torebkę, chciałabyś móc przypuszczać, że szczerze ruszyło go sumienie i że zdał
        sobie sprawę, jaką krzywdę ci wyrządził.

        CytatSkąd na przykład wiadomo, że nie przeprosił tych, którym ukradł? Skąd
        wiadomo, że okradzeni, nie zostali poinformowani o konsekwencjach.

        Z postu autorki wątku?
        • radiata Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 19:48
          z postu autorki wynika jasno, że to nie jej dziecko zostało okradzione i że ona
          nie wie czy okradzione dzieci zostały przeproszone! A to dla mnie jest szukaniem
          sensacji i niepotrzebnym wyżywaniem się nad niewątpliwie winnym. Przecież jeśli
          oddał, to musiał się przyznać, musiał coś powiedzieć oddając, a zapewne też
          ponieść konsekwencje. Po co to jeszcze roztrząsać na forum klasy!!! Strony to
          załatwiły między sobą i koniec.
        • mama303 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 20:03
          scher napisał:

          > Zadośćuczynienia - na przykład szczerych przeprosin. Gdyby ktoś
          tobie ukradł
          > torebkę, chciałabyś móc przypuszczać, że szczerze ruszyło go
          sumienie i że zdał
          > sobie sprawę, jaką krzywdę ci wyrządził.

          Zajeżdża ciut hipokryzją. Mi wystarczyło by żeby zwrócił torebkę.
          Nie przesadzajmy! może dzieciak powinien jeszcze po rękach całowac
          publicznie albo torby nosić do szkoły- to by było dopiero
          zadośćuczynienie!!!.
          • scher Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 21:22
            mama303 napisała:

            CytatMnie wystarczyłoby, żeby zwrócił torebkę.
            Dlatego pokrzywdzony zawsze powinien mieć tu decydujący głos, możliwość wypowiedzenia się, jakie zadośćuczynienie go satysfakcjonuje. Tu takiej szansy pokrzywdzeni nie dostali.
            • mama303 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 21:45
              scher napisał:

              > Dlatego pokrzywdzony zawsze powinien mieć tu decydujący głos,
              możliwość wypowie
              > dzenia się, jakie zadośćuczynienie go satysfakcjonuje.

              A ja uważam, że Broń Boże!.
              A jak go usatysfakcjonuje dopiero pocałowanie go w d. ?
              • scher Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 22:09
                mama303 napisała:
                CytatA jak go usatysfakcjonuje dopiero pocałowanie go w d.?
                Nie sposób serio traktować takiej argumentacji, więc się nie odniosę.
                • mama303 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 03.06.09, 22:03
                  scher napisał:

                  > Nie sposób serio traktować takiej argumentacji, więc się nie
                  odniosę.

                  Rozczarowałam się bardzo.

    • nangaparbat3 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 01.06.09, 22:45
      Nie piszesz, ile lat maja dzieci, a to stosunkowo istotne.
      Ja bym tez oczekiwala jakiegos konkretu - niekoniecznie szczerych przeprosin
      (latwo o hipokryzje, jak na kims WYMOC SZCZERE przeprosiny?)- za lagodną (skoro
      oddal), ale jasną i oznajmioną klasie karą.
      Niechby to byla jakas praca na rzecz szkoły - byle nie upokarzajaca w
      jakikolwiek sposob, trzeba by dobrze rozwazyc jaka. I obnizone zachowanie - to
      akurat chyba oczywiste i przypuszczam, ze pojawi sie na koniec roku, podczas
      omawiania ocen przez wychowawcę.
      Przede wszystkim jednak temu chlopcu nalezy sie opieka pedagogiczna, pewnie i
      psychologiczna - wszystkie kradnace dzieci, jakie widzialam w podstawowce, to
      byly dzieci wcześniej porzucone przez dorosłych - adoptowana dziewczynka,
      chlopiec wychowywany przez dziadkow, inny, tez z ewidentnymi problemami, i na
      pewno nie byly to klopoty materialne.
      Mnie bardzo razi uzywanie w stosunku do dziecka slowa "zlodziej", uwazam ze to
      przesada i najcześciej naduzycie. ten konkretny, ktory "od zawsze" sprawia
      "klopoty wychowawcze", pewnie ma klopotliwą dla siebie rodzinę, wiec w sumie "od
      zawsze" jest karany za to, ze nie urodzil sie w domu wyksztalconych,
      kulturalnych, dbajacych o dzieci ludzi. W kwestii pomagania niewydolnym
      wychowawczo rodzinom i ich dzieciom jesteśmy rozpaczliwie nieudolnym społeczeństwem.
      • scher Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 08:49
        nangaparbat3 napisała:

        Cytat(latwo o hipokryzje, jak na kims WYMOC SZCZERE przeprosiny?)
        Przeproś TAK, żeby pokrzywdzony POCZUŁ SIĘ przeproszony.

        CytatNiechby to byla jakas praca na rzecz szkoły
        Na przykład niech dzieciom z klasy pierwszej poczyta bajki - 20 minut. Najlepiej wybrać jakieś utwory z wyraźnym morałem, gdzie dobro zostaje nagrodzone, a zło ukarane.

        Oprócz tego pozytywnie wzmocniłbym fakt przyznania się do winy i oddania skradzionych rzeczy.

        CytatI obnizone zachowanie
        A tu się nie zgodzę. Wobec przyznania się do winy i naprawienia wyrządzonego zła po odbyciu konsekwencji zastosowałbym zasadę "czystego konta" i nie wracałbym do sprawy, chyba że będzie następny raz.
        • azile.oli Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 09:38
          Zgadzam się, że, również dla dobra tego chłopca sprawa powinna mieć
          formalne zakończenie. Winowajca oddał telefony, został tak a tak
          ukarany (właśnie jakaś praca na rzecz szkoły) i koniec dywagacji na
          ten temat. Co do obniżenia sprawowania, to uzależniłabym to od wieku
          dziecka i ewentualnych dotychczasowych przewinień (kradzież mogła
          przepełnić czarę). Nie obniżałabym dziecku w najmłodszych klasach.
          Szóstoklasiście już jak najbardziej.
          • nangaparbat3 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 18:32
            W najmlodszych klasach szcześliwie juz chyba wszedzie jest wylącznie ocena opisowa.
        • nangaparbat3 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 18:31
          Ocena z zachowania (idiotyczna, nieetyczna, poza opisową powinna zostac
          zlikwidowana) to ocena, a nie kara. Trudno dac "wzorowy" komuś, kto ukradl. Byc
          moze wystarczy obnizyc o "jeden".
          a czyste konto jak najbardziej - od nowego semestru.
          Chyba ze ukradl i oddal na początku II semestru, karę odbyl i zachowuje sie
          przykladnie - to bym sie zastanawiala.
    • allija Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 09:18
      Piszesz, że nie wiesz czy i jakie konsekwencje poniósł chłopiec wiec
      o co ci chodzi? Nie wiesz czy kradziez zostałaa zgłoszona na
      policji. Niczego nie wiesz tak naprawdę więc może najpierw zapytaj
      zamiast rozdzierać publicznie szaty.
      Od zawsze było wiadomo, że do szkoły nie przynosi się wartościowych
      ponad przeciętną przedmiotów, kradzieże w szkole były zawsze i tego
      pewnie się nie uniknie więc może warto po prostu zadbać aby okazje
      nie kusiły. Buty, kurtki w tym pewnie te lepsze, zamykane sa w
      szatni, moze więc warto komórki oddać nauczycielowi przed WFem? Może
      przebieralnia powinna byc zamykana po wyjściu dzieci na zajęcia i
      otwierana po lekcji? Na pewno mozna to jakos zorganizowac.
      Jeśli chłopiec sprawia kłopoty wieksze niz przeciętne to powinien
      znaleźć się pod opieką pedagoga czy kuratora, moze więc np.
      zainteresuj się czy tak jest, dla dobra nie tylko tego chłopca ale
      równiez jego koleżanek i kolegów ktorzy z nim przebywaja w klasie.
    • zawilec1 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 18:51
      Brak kary to dla dziecka nagroda, totez uważam, że konsekwencje
      ponieść powinnien i moze to byc spotkanie z rodzicami i dyrektorem i
      udzielenie reprymendy,pisemna nagana w formie listu do rodziców albo
      zakaz udział raz w dyskotece itp, kara nie sroga, a dziecko poczuje,
      że takie zachowanie jest niewłasciwe i karalne, tym bardziej ,że
      sprawiał problemy wcześniej. Czytanie 20 min rówiesnikom bajki
      byłoby nagrodą, wyróznieniem, uwaga wszystkich na nim by sie
      skupiła; wiele dzieci bardzo lubi zgłaszać sie do czytania, zle by
      to zrozumiały. Dzieci powinny być poinformowane jakie konsekwencje
      poniósł kolega. One też muszą zobaczyć i zrozumieć, że nie warto tak
      postępować.
    • mama303 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 19:21
      ewa_2009 napisała:

      > W klasie mojego syna kilka tygodni temu zginęły w czasie WF-u dwie
      > drogie komórki. Dzieci podejrzewały chłopca, który "od zawsze"
      > sprawia różnego rodzaju trudności wychowawcze. Nie wiem, czy
      sprawę
      > zgłoszono na policję. Po tygodniu podejrzewany chłopiec oddał te
      > komórki.

      Oddał komórki - to mu sie chwali. Chcecie go za to ukarać?
    • tijgertje Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 19:41
      ewa_2009 napisała:

      > W klasie mojego syna kilka tygodni temu zginęły w czasie WF-u dwie
      > drogie komórki.

      Terraz to juz po ptokach. Jak dziecko mialo byc ukarane, to kara
      powinno sie to odbyc natychmiast, zamiast po kilku tygodniach
      zastanawiac sie co z tym fantem zrobic. Jak oddal komorki, wowczas
      nalezalo zareagowac w zaleznosci od sytuacji, bo mogl oddac np.
      poniewaz rodzic znalazl i go zmusil a on wcvale nie mial na to ochoty
      nie wytrzymal presji straszenia policja i ogolnych podejrzen klasy i
      chcial miec siewty spokoj
      autentycznie gryzlo go sumienie
      W ostatnim przypadku przeprosiny powinny wystarczyc, w innych bym
      sie zastanowila, ale co, za rok tez bedziecie mu to wypominac? Od
      karania powinien byc np wychowawca klasy czy dyrektor szkoly, klasa
      moze wspoluczestniczyc w znalezieniu odpowiedniej kary, ale to
      wychowawca powinien zdecydowac, a nie rodzice.
    • aduerin Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 02.06.09, 21:40
      zal ci du.pe sciska ze nie wiesz wszystkiego? czego oczekujesz? zeby
      dyrekcja kazdemu wyslala smsa z zawiadomieniem czy i jakie
      konsekwecje poniosl ow chlopiec? zyczylabys sobie mmsa ze zdjeciem
      dziecka kleczacego na grochu?
      • ewa_2009 Re: kradzież i konsekwencje (a raczej ich brak) 03.06.09, 04:25
        Masz zły dzień?

        Ewa
    • ewa_2009 Re: Odpowiedzi na pytania 03.06.09, 04:24
      Odpowiadając na Wasze pytania - sprawa dotyczy klasy czwartej, a
      chłopiec, o którym pisałam sprawia różnego rodzaju kłopoty
      wychowawcze. Tak poważnego jeszcze nie. Szkoła sobie z nim nie
      radzi, podobnie jak ojciec (samotnie wychowuje 2 chłopców). Sprawca
      oddał komórki siostrze jednego z poszkodowanych.
      Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i szczerze mówiąc jestem w
      niektórych przypadkach zaskoczona sposobem interpretacji mojego
      listu. Trzeba przyznać, że ten aduerin "pobił wszystkie".

      Ewa
      • scher Re: Odpowiedzi na pytania 03.06.09, 06:16
        ewa_2009 napisała:
        CytatPrzeczytałam wszystkie odpowiedzi i szczerze mówiąc jestem w niektórych przypadkach zaskoczona sposobem interpretacji mojego listu. Trzeba przyznać, że ten aduerin "pobił wszystkie".
        Internet jest pełen głupców. Trzeba przywyknąć - i omijać.
        • nangaparbat3 Re: Odpowiedzi na pytania 03.06.09, 14:25
          > Internet jest pełen głupców.

          W przeciwieństwie do realu?
          • scher Re: Odpowiedzi na pytania 03.06.09, 21:16
            angaparbat3 napisała:
            > > Internet jest pełen głupców.
            > W przeciwieństwie do realu?

            W realu się ukrywają. Wstydzą się.
      • morekac Re: Odpowiedzi na pytania 03.06.09, 17:19
        Ale skąd wiadomo, że konsekwencji nie było? Że młodemu po piętach
        nie depczą gliny z dzielnicowym na czele, a rodzina nie dostała
        kuratora? Że nie obniżno mu oceny z zachowania (może zresztą nie
        było już z czego...)?
        A czy owa siostra poszła do dyrekcji i zglosiła, że komórki zostały
        zwrócone, zaś sprawca się przyznał (bo rozumiem, że przyznał się, że
        to on rąbnął?)?
        • aduerin Re: Odpowiedzi na pytania 04.06.09, 23:49
          no nie rozumiesz, na czym polega problem? ze pani Ewa MUSI wiedziec?
          I zniesc nie moze ze nie wie? I chce wiedziec, co z tymi
          konsekwencjami, bo inaczej ją skreci z ciekawosci? No nie
          rozumiesz??? Ach ci wstretni ludzie, ukrywajacy sie w internecie co
          nie potrafia zrozumiec pani Ewy.. jestes kolejnym z nich. Tez pewnie
          masz zly dzien ;D
          • morekac Re: Odpowiedzi na pytania 05.06.09, 01:52
            W takim razie podtrzymuję moją poprzednią opinię: przestępców należy
            karać niejako średniowiecznie, ku uciesze gawiedzi: publiczna
            chłosta na szkolnym dziedzińcu, zakucie złoczyńcy w dyby na szkolnym
            boisku lub pod sekretariatem (oczywiście nad głową powinno być
            wypisane przewinienie), w ostateczności publiczna samokrytyka.
            Założycielka wątku powinna się w tym celu udać do dyrekcji i zażądać
            informacji, tudzież takiego właśnie ukarania winowajcy - wtedy już
            nikt inny nie waży się ukraść innemu dziecku nawet cukierka (a już
            na pewno nie odważy się go oddać...).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka