Dodaj do ulubionych

ośmiolatka pożycza

19.06.09, 13:21
Mam problem z córką z pierwszej klasy. Dziecko ma manię pożyczania
różnych przyborów szkolnych oraz pieniędzy. Gorzej jest z
oddawaniem. Przybory swoje ma i to dość spory wybór, a jednak na
lekacjach bez przerwy się odwraca i pożycza bo właśnie jej niby
brakuje kredki. Przeszkadza to Pani i dzieciom.
No i jeszcze większy problem to pożyczanie i kłamstwa.
Dziecko wie, że tępimy kłamstwo w domu, a mimo to kłamie. Córka była
z klasą na wycieczce. Wszystko było opłacone więc wychowawczyni
powiedziała żeby nie dawać dzieciom pieniędzy. Jak zwykle były
dzieci które miały. Moje dziecko skoro nie miało własnych pieniędzy
znalazło sobie inny sposób - pożyczyło 10 zł, kupiło sobie drugi
zestaw w MC Donalds i nic nie powiedziało nam o pożyczce. O tym
fakcie dowiedziałam się przypadkiem od innej mamy. Było tłumaczenie,
że tak nie wolno, że dziecku było przykro itd. Oddałam pieniądze
dziecku od którego pożyczyła.
I teraz druga wycieczka. Tłumaczę, że jeśli znów mnie oszuka to
następnym razem nigdzie nie pojedzie. Dostała pieniądze, żeby nie
było sytuacji jak poprzednio. Jedzie z klasą, ma swoje pieniądze, za
które może sobie kupić co chce. Po wycieczce pytam czy czasem nie
przyszło jej do głowy pożyczyć - mówi że nie, pytam ile co
kosztowało, żeby rozliczyć. Wiem za ile co, resztę niby zgubiła.
Dziś dowiaduję się, że pożyczyła na wycieczce 2zł, później nie
chciała oddać, mimo iż chłopiec się upominał. Nie dość, że nie była
uprzejma oddać to jeszcze namawiała chłopca, żeby okłamał własną
mamę. A później kazała mu się odczepić.
Co zrobić z takim dzieckiem?
Dodam że nie dość, że nadpobudliwe to jeszcze uparte to moje dziecko
jak osiołek. No i jeszcze kłamczucha!
Co jak co, ale kłamstwa nie zniosę więcej.
Proszę o poradę.
Obserwuj wątek
    • lernakow Re: ośmiolatka pożycza 19.06.09, 14:18
      Pytanie kontrolne do diagnozy:
      co może się stać na następnej wycieczce?
    • morekac Re: ośmiolatka pożycza 19.06.09, 15:36
      Oddziel emocje od faktów. Emocje są takie, że musiałaś tłumaczyć się
      przed inną mamą i pewnie było ci wstyd na zasadzie "co sobie ona o
      mnie pomyśli".
      A fakty:
      1. młoda wierci się na lekcji - czy byłaś u psychologa z tą
      nadpobudliwością i czy nad tym pracujecie? Czy jest to tylko opinia
      pani, bo inne dzieci są super?

      2. macie do niej pretensje, że pożycza cokolwiek - pytałaś się,
      dlaczego pożycza? Z reguły dzieci sobie pożyczaja bez problemów, ale
      istotnie takie wiercenie może przeszkadzać w prowadzeniu lekcji.
      może kredki są nieztemperowane, flamster się zawsze gubi a długopis
      zapomina się sam włożyć do teczki?

      3. pojechała na wycieczkę bez jakiejkolwiek kasy - chciało jej się
      pic, jeść czy kupić jakąkolwiek pamiątkę (nigdy nie kupujesz głupot
      pod wpływem impulsu?)- pożyczyła pieniądze. Nie powiedziała, bo
      macie pretensje, że pożycza. Mam pytanie - czy miała z czego oddać?
      W każdym razie tłumaczysz jej, że jest oszustką.

      4. pojechała na 2 wycieczkę - pożyczyła 2 złote. Nie powiedziała,
      może dlatego. że robicie raban z powodu pożyczania i kłamania,
      wyliczasz ją z kazdego grosza. Nikt nie lubi permanentnej kontroli,
      nawet 8-latki. W swoim przekonaniu musiała kłamać, żeby uniknąć kary
      i liczyć, że sprawa się nie wyda. Wydało się. teraz tłumaczysz jej,
      że jest kłamczuchą.

      Czy potrafisz wyjasnić jej, co złego jest w samym pozyczaniu
      pieniędzy? bo moim zdanie złe jest przede wszystkim nieoddawanie ich
      w ustalonym terminie oraz pożyczanie ponad swoje możliwości oddania.
      Czy mała ma własne kieszonkowe na swoje drobne wydatki - dla ciebie
      są to rzeczy całkowicie zbyteczne i głupie, a dla niej to skarby za
      2 złote.

      jeśli ma własne kieszonkowe, to nalezy jej się ochrzan - za
      nieoddanie 2 złotych w terminie. Jeśli nie ma... sama wyciągnij
      wnioski.
      • niedobramatka Re: ośmiolatka pożycza 19.06.09, 22:17
        > Oddziel emocje od faktów. Emocje są takie, że musiałaś tłumaczyć
        się
        > przed inną mamą i pewnie było ci wstyd na zasadzie "co sobie ona o
        > mnie pomyśli".

        Wstydziłam się bardzo. Wychodzi na to, że moje dziecko ma poczucie
        bezkarności. Nie oddała - a miała swoje oszczędności, miała z czego
        oddać. Wie że wolimy wiedzieć prawdę niż ładne kłamstwo, które i tak
        się wyda.
        Problemem też jest to że nie wiem na bieżąco co się dzieje w szkole,
        bo ani nie mam możliwości zawieźć jej ani odebrać. Z wychowawcą
        jestem w bieżącym kontakcie, mówi że się kręci, ale ona sobie z nią
        radzi.
        Z tym pożyczaniem to jest tak, że nie zawsze dzieci mają ochotę na
        pożyczenie. Jej się wydaje, że jak ona nie ma oporów, żeby coś komuś
        pożyczyć to i inne dzieci też tak mają. Myślę też, że przyczyną
        kręcenia i pożyczania jest też możliwość odwrócenia się do
        koleżanki - ciekawska jest za bardzo.

        > 4. pojechała na 2 wycieczkę - pożyczyła 2 złote. Nie powiedziała,
        > może dlatego. że robicie raban z powodu pożyczania i kłamania,
        > wyliczasz ją z kazdego grosza. Nikt nie lubi permanentnej
        kontroli,
        > nawet 8-latki. W swoim przekonaniu musiała kłamać, żeby uniknąć
        kary
        > i liczyć, że sprawa się nie wyda. Wydało się. teraz tłumaczysz
        jej,
        > że jest kłamczuchą.

        Na pierwszej wycieczce większość dzieci nie miała pieniędzy, więc
        czemu moje dziecko ma mieć skoro Pani powiedziała, żeby nie dawać.
        Nie podważam zdania wychowawcy więc nie dałam. Tamto zdarzenie
        jestem w stanie zrozumieć, zazdrościła że inni mają i pożyczyła. Ale
        dlaczego nam nie powiedziała? Później były z tego same kłopoty i
        przed następnym wyjazdem obiecała, że tak nie zrobi, że rozumie itd.
        Miała swoje pieniądze, kupiła sobie lody w MC Donalds i zwierzątka
        jako pamiątkę dla braciszka. Zapytałam na wszelki wypadek czy nic od
        nikogo nie pożyczała - zaprzeczyła. Wszystko było pięknie. Tłumaczę
        dziecku tyle razy, że jak mnie na coś nie stać to niestety nie
        spełniam swoich wszystkich zachcianek. Jak pożyczam to szybko oddaję
        itd.
        > jeśli ma własne kieszonkowe, to nalezy jej się ochrzan - za
        > nieoddanie 2 złotych w terminie. Jeśli nie ma... sama wyciągnij
        > wnioski.
        Problem w tym, że ona kazała chłopcu się odczepić, a ten tylko
        upominał się o swoje. Kazała jemu oszukać mamę. To znaczy, że sama
        tak robi i jej się udaje. Dodam że chłopiec jest bardzo grzeczny i
        nieśmiały podobnie jak pierwszy pożyczający.
        Po pierwszej pożyczce była kara i obiecała poprawę. I nic z tej
        poprawy nie wyszło - wręcz odwrotnie. Tłumaczę że tak robią
        kłamczuchy i to jest bardzo podobne do kradzieży, bo wzięła a nie
        miała ochoty oddać.
        Zła jestem na siebie, ale już nie wiem jak tłumaczyć. Staram się
        rozmawiać z dzieckiem, mamy dość dobry kontakt. Ale jak widać to za
        mało.
        • maxxt Re: ośmiolatka pożycza 20.06.09, 06:48
          wg mnie o oprocz tłumaczenia nalezy -szybko- podjac bardziej stanowcze kroki
          wobec corki. słusznie napisalas ze jej zachowania zaczynają po prostu
          przypominac kradzieze i moze nadejsc dzien w którym wobec odmowy pożyczki
          ucieknie sie wlasnie do takiej metody zdobycia funduszy. córka z jednej strony
          swietnie rozumie "moc" pieniadza z drugiej chyba nie wie ze nikt nie rozdaje ich
          za darmo w dowolnych ilosciach.
          ja zrobilabym tak:
          - "akcje" dzieja sie - z tego co zrozumialam- glownie wsrod braci szkolnej. jaki
          masz kontakt z wychowawca małej? czy mozna na tej osobie polegac? jesli tak,
          powiedzialabym jaki jest problem (oczywiscie bez szafowania terminem
          "kradzież"), że tłumaczycie ale bez wiekszych skutkow i ze prosisz aby pani
          zwrocila w miare mozliwosci uwage na córke i jej zapedy pożyczalskie. może jakaś
          pogadanka dla dzieciaków o uczciwosci, słowności?
          - czy córka otrzymuje kieszonkowe "z urzedu" czy może jakos na nie zapracowuje?
          jesli wersja pierwsza- przeszlabym zdecydowanie do drugiej- wie do czego słuzy
          pieniadz wiec niech pozna tez mechanizm jego zdobywania. i myslac o zapracowaniu
          nie pisze o o sprzątnieciu wlasnego pokoju czy odrobieniu lekcji (bo to są
          podstawowe obowiazki)ale np. o jakis dobnych pracach na rzecz całego domu-
          zamieść podłoge, zetrzec kurz, wyrzucic smieci, pomóc w przygotowaniu obiadu.
          - i wreszcie- oprocz rozmow z dzieckiem, konkretne kary, które odczuje i
          konsekwencja w ich przeprowadzaniu. nie wiem jak jest w rzeczywistosci ale z
          tego co piszesz córka twoje "gadki" odkłada na polke i dalej robi jak chce.
          trzeba wiec zadziałać bardziej stanowczo poki jest czas i nie bac sie tego. dla
          jej dobra.
          • majenkir Re: ośmiolatka pożycza 20.06.09, 13:14
            maxxt napisała:
            > słusznie napisalas ze jej zachowania zaczynają po prostu
            > przypominac kradzieze

            Eee tam, kradzieze.... Raczej wyludzenia wink.
            Z moim 8-latkiem by sie zgadala, bo ten z kolei wszystko
            rozdaje... wink.
          • niedobramatka Re: ośmiolatka pożycza 20.06.09, 21:41
            > masz kontakt z wychowawca małej? czy mozna na tej osobie polegac?
            jesli tak,
            > powiedzialabym jaki jest problem (oczywiscie bez szafowania
            terminem
            > "kradzież"), że tłumaczycie ale bez wiekszych skutkow i ze prosisz
            aby pani
            > zwrocila w miare mozliwosci uwage na córke i jej zapedy
            pożyczalskie.

            Jako, że nie mam możliwości odebrania i przyprowadzenia dziecka do
            szkoły to nie jestem na bieżąco. Więcej dowiedziałabym się
            bezpośrednio od dzieci niż od Pani. Pani chyba wiedziała o sprawie,
            ale chyba sama nie chciała się wtrącać. Ja wolałabym wiedzieć od
            razu, a nie po miesiącu. Szybka kara po wydarzeniu jest w moim
            odczuciu skuteczniejsza.

            > - czy córka otrzymuje kieszonkowe "z urzedu" czy może jakos na nie
            zapracowuje?
            > jesli wersja pierwsza- przeszlabym zdecydowanie do drugiej- wie do
            czego słuzy
            > pieniadz wiec niech pozna tez mechanizm jego zdobywania. i myslac
            o zapracowaniu

            Dziecko nie dostaje pieniędzy z urzędu. Ma swoje oszczędności
            głównie dzięki drobnym otrzymanym od dziadków i czasami od nas.
            Obecnie ma "zajęte" pieniądze przez nas ze względu na w/w sytuację.
            Jej pieniądze czekają na poprawę zachowania. Do szkoły nie potrzebne
            jej pieniądze. Dostaje do szkoły zawsze soczek i coś słodkiego.
            Ponadto ma knapkę i je obiady, więc głodna nie powinna być. W
            szkolnym sklepiku są same niejadalne rzeczy np. chipsy, cola czy
            jakieś podejrzane napoje w spraju. Dziecko wie, że to świństwa więc
            nie kupuje takich rzeczy - nie jest nauczona jedzenia chipsów więc
            nawet jak jest z nami na zakupach i może sobie coś wybrać to nigdy
            nie prosi o tego typu przekąski. Jak czegoś potrzebuje to zawsze
            może się zwrócić z prośbą o daną rzecz. Oczywiście w granicach
            rozsądku i nie zawsze, kiedy coś chce dostaje, ale krzywdy nie ma.

            > trzeba wiec zadziałać bardziej stanowczo poki jest czas i nie bac
            sie tego. dla
            > jej dobra.

            Pierwsza kara jaka mi przyszła do głowy to odwołanie urodzin, które
            mają być za tydzień, ale zaproszenia już rozdane, więc byłaby głupia
            sytuacja. Więc narazie dziecko ma mniejszą karę i dodatkowe
            obowiązki. Zastanawiamy się z mężem czy nie odwołać wakacji u Babci
            do której jeździ co roku. Byłaby to sroga kara, ale niestety kłopot
            dla nas. Babcia też byłaby zawiedziona. Młody idzie do przedszkola,
            a z nią nie mamy co zrobić. Trudno jedną babcię obciążyć na całe
            wakacje.
            • jakw Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 01:28
              Chyba strasznie się motasz z tym karaniem. Tu odwołanie wakacji u
              babci (btw babcia też chyba w tym przypadku zostanie ukarana?), tu
              odwołanie urodzin, za chwilę wpadniesz na to, że należy młodą zesłaś
              do kamieniołomów na najbliższe 2 m-ce z kawałkiem. Oj, chyba
              nadpobudliwość to ma po mamie wink.
              Btw jeśli zapominasz o spłacie kredytu to bank nie wstrzymuje ci
              urlopu w pracy ani nie odwołuje twoich imienin. A tak wogóle co
              definiujesz jako "poprawę zachowania"? Niepożyczanie kasy czy
              oddawanie? Ale jeśli zablokowałaś jej pieniądze to czasem może być
              zmuszona do pożyczenia pieniędzy, a oddać nie będzie miała z czego.
              A jeśli nie pożyczy to i nie będzie miała czego oddawać.
              Piszesz, że do szkoły pieniądze nie są jej potrzebne. I być może się
              mylisz. Elementem szkolnego życia towarzyskiego (a zwłaszcza
              świetlicowego i zwłaszcza w klasach młodszych) są wyprawy do
              sklepiku szkolnego celem nabycia niejadalnych i paskudnych rzeczy i
              spożycia ich w towarzyskim gronie. I te paskudztwa są młodej
              potrzebne w danej chwili, a nie po przejściu procedury:
              1.podanie do rodzica z umotywowaniem konieczności nabycia np. żelków
              2.akceptacja (albo i nie)
              3.wypłacenie kasy
              W tzw międzyczasie żelki przestają być modne , a na topie są lizaki,
              których cena jest zupełnie inna.
              Co do tych 10 złotych z wycieczki - jesteś pewna, że miała z czego
              oddać zaraz po wycieczce? Dla 8-latki to wcale nie jest mało kasy,
              zwłaszcza jeśli nie ma regularnych wpływów typu kieszonkowe. Co do
              drugiej wycieczki: skoro piętnujesz ją tak strasznie za pożyczanie
              to nie dziw się, że skłamała. Czy bierzesz pod uwagę możliwość, że
              po prostu nie umie gospodarować pieniędzmi, przepuściła wszystko na
              jakieś bzdety (to raczej norma niż wyjątek w tym wieku), a potem
              zachciało jej się kolejnego bzdeta i stąd pożyczyła 2 złote?
              Powinnaś mieć do niej pretensje nie o pożyczanie, a o nieoddawanie.
              I tak wogóle łatwiej zaakceptować oddawanie długu gdy ma się stałe
              dochody typu kieszonkowe. W sytuacji gdy jej głównym dochodem są
              drobne od dziadków to planowanie wydatków (czy choćby spłaty
              pożyczki) jest mało realne. Więc młoda zaczyna kombinować,że może
              lepiej nie oddać.
              A teraz przemyśl sytuację inną: młoda ma kieszonkowe, jedzie na
              wycieczkę bez żadnej kasy, pożycza 10 złotych i nie oddaje. Ty
              dowiadujesz się o tym, oddajesz kasę z JEJ pieniędzy (jeśli nie ma,
              bo już przepuściła, zgarniasz kasę z kieszonkowego i możesz jeszcze
              doliczyć odsetki wink). A jeśli ktoś od niej pożyczy kilka złotych i
              nie odda to będzie wiedziała co to znaczy być wierzycielem
              niewypłacalnego dłużnika. I może jednak nauczyłaby się i
              gospodarowania pieniędzmi, i zwracania długów. Bo z tego, że trułaś
              jej , że jest oszustką i spłaciłaś jej długi z własnego portfela,
              nauczyła się co najwyżej tego, że
              a) jest oszustką (więc co za różnica, jak skłamie po raz kolejny?)
              b) i tak te długi spłacisz ty
              Tłumaczenie typu:"innemu dziecku jest przykro, gdy nie oddajesz
              pieniędzy" może do niej wogóle nie trafiać - być może młoda myśli,
              że mama tamtego chłopca też mu zawsze da gdy ją o to poprosi?
              Więc może jednak przemyśl kwestię kieszonkowego. Jeśli w szkole jej
              niepotrzebne - najwyżej będzie miała zachomikowane na rozpustę na
              szkolnych wycieczkach wink
              Co do rzeczy niejadalnych w sklepiku - warto powalczyć o to, żeby
              sklepik zawierał obiekty nieco mniej trujące.
              Możesz się też umówić z nauczycielką, że jeśli wie o tego typu
              problemach, po prostu cię informuje.
            • maxxt Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 07:26
              skoro nie masz możliwości (rozumiem ze maz/partner tez nie ma) odbioru
              osobistego, to moze osoba odbierajaca moglaby byc na bieżąco? może umów sie z
              wychowawcą ze powiedzmy raz na tydzień skontaktujesz się z nia telefonicznie i
              zda ci relacje z zachowania córki? albo niech przekazuje ci taką wiadomość
              pisemnie przez dzienniczek.
              skoro nie ma kieszonkowego "urzędowego" wprowadzilabym mimo wszystko zasade że
              moze je zdobyć dzięki konkretnej pomocy w domu.
              co do kar- mam jeszcze jedno pytanie- od kiedy ma miejsce ta sytuacja z
              pożyczaniem? ile się już ciągnie? ile czasu nie odnoszą rezultatu tłumaczenia?
              jeśli dłuższy czas - ja po prostu odwolalabym urodziny z tym, że teraz jest juz
              na to za pozno faktycznie. ale wcale nie dlatego ze zaproszenia rozdane- dlatego
              ze córka dostała już "pomniejsza" kare.
            • morekac Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 07:30
              Tak, najlepiej dziecko od razu do poprawczaka, już nic z niej nie
              będzie - jest na równi pochyłej... Jak twierdził Hercules Poirot,
              prawda jest łatwiejsza niż kłamstwo - a ty nadal nie wiesz, dlaczego
              ona pożycza, nie oddaje i kłamie. Z reguły ludzie robią to, co im
              się bardziej opłaca - a mam tu na myśli nie tylko rzeczy materialne,
              ale i pewien komfort psychiczny.
              Z przedstawionych danych wygląda to tak:
              1.pożycza - trujecie jej, że pożycza (oraz że się wierci).
              2.nie miała kasy na wycieczce - pożyczyła, ale przecież nie powie,
              że pożyczyła, bo macie pretensje, że pożycza. Zrobiłaś z tego
              straszliwą aferę - nie wiem, czy skoncentrowałaś się na tym, że nie
              powiedziała czy też na tym, że jest oszustką i kłamczuchą. Oddałaś z
              własnej kasy.
              3.na kolejnej wycieczce pożyczyła 2 złote, nie powiedziała, bo
              robisz afery. Czy jakby ci powiedziała, to nie trułabyś jej, że nie
              ładnie jest pożyczać etc.? (rodzice mają czasem skłonności do truć
              umoralniających bez względu na rodzaj przestępstwa). Sprawa się
              rypła, ty znowu trujesz, ale kasę oddajesz.
              Moim zadniem powinnaś za drugim razem wstrzymać się z oddaniem 2
              złotych z własnego portfela - młoda powinna oddać z własnych i
              osobiście przeprosić manipulowanego kolegę. Ustalić zasady
              kieszonkowego i ewentualnego zarobkowania w domu (ja płacę za pewne
              prace dodatkowe). Ustalić sytaucje, w jakich wolno jej pożyczać
              pieniądze. Sprawę zamknąć.

              Wiesz, o czym marzą dzieci w młodszym wieku szkolnym - o kupowaniu
              rzeczy w szkolnym sklepiku. Ponieważ w ich sklepiku nie ma coli,
              czipsów i innych niezdrowych rzeczy (poza niektórymi słodyczami)-
              dostają drobne na picie. Czasami same z siebie wybierają/wybierały
              zakup tańszej wody (zamiast droższego soku) - żeby starczyło na
              jakiegoś bzdeta. Dzieci - nawet jeśli mają wszystko - potrzebują
              kasy na swoje tajemne duperele. Poza tym w ten sposób uczą się
              gospodarowania pieniędzmi.
              • morekac Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 08:27
                Jedno zdanie wcielo:
                Wiesz, o czym marzą dzieci w młodszym wieku szkolnym - o kupowaniu
                rzeczy w szkolnym sklepiku. Przynajmniej moje tak mialy.Ponieważ w
                ich sklepiku nie ma coli,
                czipsów i innych niezdrowych rzeczy (poza niektórymi słodyczami)-
                dostają drobne na picie. Czasami same z siebie wybierają/wybierały
                zakup tańszej wody (zamiast droższego soku) - żeby starczyło na
                jakiegoś bzdeta. Dzieci - nawet jeśli mają wszystko - potrzebują
                kasy na swoje tajemne duperele. Poza tym w ten sposób uczą się
                gospodarowania pieniędzmi.
                • mamusia1999 Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 11:34
                  ja sie pod zdaniem morekac podpisuje, a dodam od siebie: wyglada na
                  to ze ze "sprawy" pozyczania wywiazala sie klasyczna proba sil. kaz
                  3latkowi na sile zjadac obiad do konca to masz jak w banku, ze
                  kazdy posilek bedzie przeciaganka "a wlasnie ze nie zjem".
                  zabronilas jej pozyczac i jest afera. to nie dlatego ze Twoje
                  dziecko jest zle. kazde dziecko stara sie uzyskac maximum uwagi ze
                  strony otoczenia - nawet negatywna uwaga to uwaga. stwierdzam po
                  swoich, ze nawet jesli rodzice poswiecaja wiele pozytywnej uwagi
                  dzieciom to te i tak beda probowaly osiagnac wiecej (to tak zebys
                  nie myslala, ze to jakas Twoja wina). potrzeba uwagi zmierza ku
                  nieskonczonosci, a nie do jakiego limesu.
                  rok temu moje Moja (laureatka konkursu z czytania) przy
                  samodzielnych pracach w szkole zaczela przy kazdym poleceniu
                  upewniac sie u nauczycielki czy dobrze zrozumiala wink fakt, zawsze
                  radzilam, ze jak czegos nie jarzy to do nauczyciela wiec to tez
                  byla dosc sprytna przykrywka wink na szczescie nauczycielka z
                  doswiadczeniem i sluszna diagnoze postawila, po prostu odmowila
                  Mlodej udzielania informacji a wrazie watpliwosci ma czytac jeszcze
                  raz.
                  mozg mi czasem paruje, ale jak wymyslam logiczne
                  konsekwencje "uczynkow" moich babli to staram sie, zeby te
                  konsekwencje wlasnie nie oznaczaly dodatkowej "uwagi" z mojej
                  strony, a juz najmniej "gadam". twoja corka chce (lub musi) na
                  lekcji sie pokrecic i sprytnie sobie wymyslila, ze jak zacznie
                  pozyczac przyborow to jej to ujdzie plazem wink na miejscu
                  nauczycielki wzielabym Mala do siebie do stolu - przeszkadzasz
                  zamiast pracowac, musze cie pilnowac. jak zobacze, ze sie starasz
                  sprobujesz wrocic na miejsce. na nadpobudliwosc sa rozne metody ale
                  (czasem zelazna) konsekwencja (nie mylic z szykanowaniem) ze strony
                  otoczenia to podstawa.
                  a z pieniedzmi zrobilabym tak: na probe dostajesz kieszonkowe,
                  gospodaruj nim. mozesz ew. pozyczyc tyle ile masz w domu (bo np.
                  zapomnialas zabrac). jesli pozyczysz wiecej niz mozesz oddac albo
                  nie oddasz chociaz masz, oddasz wierzycielowi (jakas zabawke) - bo
                  ja ci dalam tyle pieniedzy ile moge i uwazam.
          • mshyde Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 00:17
            pracach na rzecz całego domu-
            zamieść podłoge, zetrzec kurz, wyrzucic smieci, pomóc w
            przygotowaniu obiadu.
            To tez sa normalne obowiazki chyba?
            • maxxt Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 07:07
              owszem- ale wg mnie juz niekoniecznie normalne dla osmiolatki. ogarnięcie
              własnego pokoju-ok. reszta wymieniona przeze mnie raczej dla dziecka nieco
              starszego.
              • niedobramatka Re: ośmiolatka pożycza 21.06.09, 15:44
                Macie rację z tym kieszkonkowym. Z pewnością nie będzie z urzędu,
                damy jej możliwość zarobienia pieniędzy.
                Co do pierwszej wycieczki i pożyczenia 10zł. Gdyby mi powiedziała,
                że chciała sobie coś kupić - więc pożyczyła. Nie byłoby sprawy. Nie
                przyszło mi do głowy, że może pożyczyć kasę i zataić to przed nami.
                Przed drugą starałam się wytłumaczyć, że skoro ma swoje pieniądze to
                niech nie pożycza. Obiecała, a po powrocie okłamała znów. No i
                najbardziej wkurzyło mnie, że namawia inne dzieci do kłamstwa. Tu
                nie chodzi o samo pożyczanie, a o kłamstwa.
                Miała swoje pieniądze, część z nich zabrała na wycieczkę. Trzymała
                je u siebie. Kilka dni po wycieczce kupiła sobie w sklepiku
                pierścionek i słodycze - a koledze nie oddała. Bo jak tłumaczy to
                nie było za jego pieniądze, tylko za jej kasę. Nawet mama chłopca
                zapytała jej czy oddała mu kasę. Powiedziała jej, że odda. I nic.
                maxxt pytała "- od kiedy ma miejsce ta sytuacja z pożyczaniem? ile
                się już ciągnie? ile czasu nie odnoszą rezultatu tłumaczenia? "
                Sytuacja miała miejsce dwa razy.

                morekac "Moim zdaniem powinnaś za drugim razem wstrzymać się z
                oddaniem 2 złotych z własnego portfela - młoda powinna oddać z
                własnych i osobiście przeprosić manipulowanego kolegę."
                I z tym jest kłopot. Mama dziecka powiedziała mi na zakończeniu roku
                szkolnego. Przeprosiłam ją, podziękowałam że mi powiedziała o
                sprawie i chciałam oddać dług wiedząc, że to ostatni moment. Na
                koniec chciałam, żeby moje dziecko przeprosiło chłopca, ale jego
                mama nie chciała już nas wysłuchać ani nie chciała zwrotu pieniędzy.
                Nie wiem gdzie mieszka nie mam telefonu do niej, nie wiem jak
                rozwiązać tą sytaucję, która męczy mnie bardzo.

                Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego zachowania, bo do
                tej pory było tak, że to Młoda większość rzeczy rozdawała. Potrafiła
                oddać koleżance swój soczek, bo tamta nie miała, a sama napiła się
                wody z kranu. W domu też potrafiła się podzielić z bratem czy z
                nami. Więc zachowanie w szkole mnie martwi.

                • morekac Re: ośmiolatka pożycza 22.06.09, 00:39
                  Trzeba się było wykazać refleksem i wziąć od mamy kolegi telefon
                  oraz podać swój- żeby na przyszłość delikwent wiedział, gdzie dług
                  windykować. Ogólnie polecam rozmowę z wychowawczynią i bywanie na
                  zebraniach szkolnych.
                  Przede wszystkim spróbuj z córką porozmawiać - dlaczego? Może ona
                  nie zdaje sobie sprawy, że nieoddawanie to nic złego - sama wszystko
                  rozdaje i nie żąda zwrotu... Albo nie przyswoiła sobie jeszcze
                  pewnej symboliczności pieniędzy... "Bo jak tłumaczy to
                  > nie było za jego pieniądze, tylko za jej kasę. "

                  "Więc zachowanie w szkole mnie martwi." Dzieci są różne i akurat z
                  reguły w szkole okazuje się, że są inne niż my sobie to założyliśmy.
                  Poczytaj sobie na innych forach o genialnych niemowlakach i
                  przedszkolakach, co to są och i ach - a potem zajrzyj na fora
                  typu "dzieci w szkole" -same biadolenia przeważnie. To, że nie są
                  takie, jak sobie założyliśmy, nie jest ani ich winą, ani naszą. To,
                  że nie tępicie kłamstwo i oszukiwanie, wcale nie znaczy, że wasze
                  dziecko nie będzie czasami kłamać. Okazała się nieco mniej idealna,
                  niż sobie wymarzyłaś, a ty musisz nauczyć się z tym zyć.
                  Postaraj się jej uniemożliwić kłamanie (częstszy kontakt ze szkołą
                  i innymi rodzicami i konfrontacja zeznań) i pożyczanie pieniędzy
                  (przecież chyba ktoś ją z tych wycieczek odbiera - nie może się
                  spytać wychowawczyni, czy przypadkiem znowu nie pożyczyła...). Jeśli
                  dziecko ma ogólnie kłopoty szkoła- zachowanie, pójdź z nią do
                  poradni p.-p., może po prostu trzeba z nią inaczej postępować.
                  I przestań się z tym męczyć. Stało się - trudno. Już się nie
                  odstanie, a wy wiecznym obrażeniem na nią i ciągłymi karami możesz
                  już tylko pogorszyć sytuację. A tak wogóle zajrzyj np tu
                  www.wychowawca.pl/miesiecznik/3_135/13.htm
                  marzenasite.w.interia.pl/artykuly/Dlaczego%20dzieci%20klamia.html
                  • niedobramatka Re: ośmiolatka pożycza 22.06.09, 09:19
                    > Trzeba się było wykazać refleksem i wziąć od mamy kolegi telefon
                    > oraz podać swój- żeby na przyszłość delikwent wiedział, gdzie dług
                    > windykować.
                    Nie było możliwości - zakończenie roku, wszystkim się spieszyło, a
                    tamtą mamę z tego co widziałam ta rozmowa wiele kosztowała. Więc nie
                    chciała już się denerwować. Na pewno zdobędę do Niej telefon i
                    jeszcze zadzwonię.
                    Z wychowawczynią to nie wiem czy coś więcej da ta rozmowa. Bywam w
                    szkole i pytam o sprawowanie i postępy dziecka kiedy Pani ma dyżur,
                    mówiła o zachowaniu, ale o tej ostatniej sprawie nie.

                    > Postaraj się jej uniemożliwić kłamanie (częstszy kontakt ze szkołą
                    > i innymi rodzicami i konfrontacja zeznań) i pożyczanie pieniędzy
                    > (przecież chyba ktoś ją z tych wycieczek odbiera - nie może się
                    > spytać wychowawczyni, czy przypadkiem znowu nie pożyczyła...).
                    Pani nie jest w stanie dopilnować każdego dziecka. Trudno od niej
                    wymagać, żeby pilnowała tylko mojego. Na pewno patrzy na nią, z
                    obawy, żeby gdzieś się nie zapodziała, kręcona jest więc na pewno na
                    nią uważa, ale sprawa pożyczki i tak się nie wydała wcześniej. Choć
                    poderzewam że Pani mogła wiedzieć... ale nikt mi nie powiedział.
                    Trudno.

                    > dziecko ma ogólnie kłopoty szkoła- zachowanie, pójdź z nią do
                    > poradni p.-p., może po prostu trzeba z nią inaczej postępować.
                    Też już o tym pomyślałam i dzwoniłam do poradni już w piątek. W tym
                    tygodniu mam nadzieję uda mi się spotkać z fachowcem.

                    > I przestań się z tym męczyć. Stało się - trudno. Już się nie
                    > odstanie, a wy wiecznym obrażeniem na nią i ciągłymi karami możesz
                    > już tylko pogorszyć sytuację.
                    Łatwo powiedzieć nie męcz się. Ale postaram się.
                    I jeszcze musimy się z mężem zastanowić jak postępować z naszym
                    sreberkiem.
                    Serdecznie dziękuję za rady. Zawsze jest lepiej jak ktoś z boku
                    spojrzy na sprawę, oceni i podpowie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka