Jak podróże kształcą...

27.07.09, 18:20
Moje dzieci właśnie wróciły z zagranicznych wojaży i zaobserwowałam
w nich zdecydowaną przemianę. Oboje są niemieckojęzyczni, syn był na
Węgrzech, córa we Francji. Młody, dotychczas twierdzący, że
angielski jest głupi nagle zapałał do niego ogromnym sentymentem i z
własnej inicjatywy uczy się słówek oraz zażyczył sobie wyjazdu na
obóz językowy. Okazało się bowiem, że choć doskonale dogadywał się
po niemiecku z dorosłymi Węgrami, to z rówieśnikami możliwe było to
tylko po angielsku. Na dodatek zapałał afektem do pewnej Chorwatki i
ochoczo posługuje się znienawidzonym dotychczas językiem.
Młoda zażyczyła sobie z kolei lekcji francuskiego, po niemiecku mówi
biegle, po angielsku tak sobie, ale ciągle się uczy i zamierza
kontynuować. Chce sobie po prostu dołożyć trzeci język, bo jej się
spodobał, w dodatku we Francji niemiecki i angielski na niewiele jej
się przydał, a zakochała się w tym kraju.
Tak więc same plusy.
Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście szukać teraz lektora
francuskiego, bo po prostu nie ma już kiedy wcisnąć tych lekcji w
grafik. Młoda wymyśliła soboty po południu, co całkowicie prawie
eliminuje jej czas wolny (do południa ma treningi, z których nie
zrezygnuje, bo je lubi i ma osiągnięcia).
Z drugiej strony szkoda marnować ten zapał, tym bardziej, że córa ma
wybitne zdolności językowe.
Kwestie finansowe tu pomijam- dzieci wiedzą, że nie będziemy
oszczędzać na nauce i na cele dydaktyczne wydamy kasę bez mrugnięcia
okiem.
Córka ma 15 lat, dokładać jej już teraz ten trzeci język? Nawet
kosztem zajętych siedmiu dni w tygodniu? (W niedzielę są często
zawody).
    • joa66 Re: Jak podróże kształcą... 27.07.09, 18:50
      A czy córka uczy się jeszcze niemieckiego w formie regularnych
      lekcji (zna go biegle)?

      Generalnie ja zgodziłabym się, jeżeli to pomysł (entuzjastyczny)
      córki.
      • azile.oli Re: Jak podróże kształcą... 27.07.09, 18:59
        Uczy się jeszcze niemieckiego, w zasadzie ma to formę konwersacji.
        No i oczywiście od czasu do czasu jakaś powtórka czy teścik. Na 100
        procent córka będzie zdawała niemiecki na egzaminie gimnazjalnym i
        na maturze. Zresztą nie może stracić kontaktu z językiem (na szkołę
        zbytnio nie liczę) . Oczywiście ogląda też niemieckie filmy w
        oryginale, czyta prasę.
        • joa66 Re: Jak podróże kształcą... 27.07.09, 22:17
          Ja uważam, że nauka języków obcych jest bardzo ważna. Niezależnie od
          tego jaką drogę zyciową wybiorą nasze dzieci znajomość języków
          obcych będzie pewnie niezbędna w wielu zawodach , a co najwazniejsze
          to ogromna radość i satysfakcja.

          Sama nigdy nie namawiałabym dziecka na naukę trzeciego języka
          obcego, bo jednak jest to obciążenie. Gdyby jednak samo wyraziło
          chęć i widziałabym w oczach entuzjazm, pomogłabym. I zrozumiałabym
          gdyby jednak zrezygnowało.

          Zrozumiałabym tez (z bólem!wink ) gdyby jednak zrezygnowało z
          angielskiego na rzecz francuskiego. Do angielskiego pewnie i tak
          wróci, a nie powinno się "marnowac" entuzjazmu .
          • azile.oli Re: Jak podróże kształcą... 28.07.09, 09:44
            Zaczynam szukać lektorki. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w
            praktyce. Właściwie gdyby chodziło o jakieś inne zajęcia dodatkowe
            to raczej bym była sceptyczna. Szkoda mi marnować entuzjazmu, tym
            bardziej, że wiem, że ona jest w stanie nauczyć się tego trzeciego
            języka. Tyle tylko, że nie jestem pewna, czy ''wyrobi'' się czasowo.
            Cóż, najwyżej zrezygnujemy w trakcie. Jeśli wytrwa rok, to
            zobaczymy, czy będzie możliwe ciągnięcie tego, gdy pójdzie do liceum.
            No i muszę jeszcze przekonać męża. Co prawda on zdaje sobie sprawę z
            przydatności języków obcych, ale uważa , że niemiecki i angielski,
            przynajmniej na tym etapie wystarczą. Z drugiej strony wie, że młoda
            jest w stanie nauczyć się trzeciego języka bez szkody dla tamtych ,
            ale widzi, że grafik naszych dzieci pęka w szwach.
            Pewnie, że tego francuskiego młoda mogłaby się zacząć uczyć potem
            (np na studiach , wybierając go zamiast angielskiego), ale
            jednocześnie zdaę sobie sprawę, że korzystne jest jak
            najwcześniejsze rozpoczęcie nauki.
            • joa66 Re: Jak podróże kształcą... 28.07.09, 19:23
              " uważa , że niemiecki i angielski,
              przynajmniej na tym etapie wystarczą."

              Ja też tak uważam.

              Ale Wasza córka uważa inaczej. Jeżeli jej nauka nie będzie się
              odbywac Waszym kosztem (zbyt duże poświęcenia czasowe, finansowe),
              to moim zdaniem może spróbować.

              Chciałam zwrócić Waszą uwagę na inna sprawę. Córka ma 15 lat, więc
              domyslam się , że za kilka miesięcy wybiera liceum. Nawet w
              największych miastach trudno znaleźć szkołę, która spełnia wszystkie
              nasze wymagania, w tym poziom dwóch wybranych języków obcych.

              Dlatego zastanowiłabym się nad intensywnością tej nauki teraz, w
              zależności od tego jakie języki i na jakim poziomie wybierze w
              liceum. Może np. teraz , kiedy i tak ma duzo zajęć, mogłaby mieć
              tylko godzinę francuskiego tygodniowo, ale za to z wykwalifikowanym
              native spekarem? Normalnie godzina to za mało, ale jeżeli córka
              zamierzałaby kontynuowac naukę francuskiego na rozszerzonym poziomie
              w liceum , taka "rozgrzewka" bardzo by się jej przydała (zwłaszcza
              rozumienie ze słuchu, mówienie).

              Proponuje porozmawiać z córką dokłądniej o jej planach językowych w
              liceum.
              • joa66 Re: Jak podróże kształcą... 28.07.09, 19:25
                "native speakerem" wink
                • azile.oli Re: Jak podróże kształcą... 28.07.09, 20:32
                  Córka właściwie liceum ma już wybrane. Wybór podyktowany był między
                  innymi możliwością nauki niemieckiego na poziomie rozszerzonym.
                  Teraz musimy się tylko zorientować, czy istnieje możliwość
                  połaczenia go z francuskim, czy na wybranym przez córkę profilu
                  będzie to możliwe, wreszcie, czy jednak mimo wszystko nie lepiej
                  zdecydować się w szkole na angielski. Myślę, że warto, aby pouczyła
                  się przez ten rok francuskiego w domu, zanim ostatecznie podejmie
                  decyzję o wyborze języka. Też myślałam o takim właśnie raczej
                  intensywnym nauczaniu, bo ostatecznie będzie na to czas tylko
                  jednego dnia, w dodatku w tym przypadku mogą być to maksymalnie 2
                  godziny jednorazowo.
    • masjedi Re: Jak podróże kształcą... 14.08.09, 15:45
      Moim zdaniem skoro córka tak bardzo chce uczyć się języka, warto kuć żelazo póki
      gorące. Skoro dla niej to przyjemność – kwestia zajmowania jej wolnego czasu nie
      powinna być problemem, przecież będzie się dobrze przy tym bawićsmile ja sama
      uwielbiam się uczyć języków i wiem jaką frajdę to sprawia, zwłaszcza jeśli potem
      można porozmawiać z rówieśnikami z całego świata. Uczę się włoskiego i właśnie
      parę tygodni spędziłam we Włoszech...niezapomniana przygoda. Jeśli chodzi o syna
      i jego zapał do języka angielskiego - nie doczytałam w jakim jest wieku. Ja
      jestem studentką i w przyszłym roku wybieram się na wakacje do Stanów z jednym z
      tych programów studenckich. W ten sposób można połączyć przyjemne z pożytecznymsmile
Pełna wersja