Dodaj do ulubionych

Zadawanie pytań

06.05.07, 12:23
Wydaje mi się, że najtrudniejsze w nauce interpretacji Tarota jest nauczenie
się jak zadawać mu pytania. I jakie pytania do niego kierować. Czasami
zwracamy się do niego z takimi sprawami, na które o wiele prościej, szybciej i
precyzyjniej możemy otrzymać odpowiedź za pomocą "normalnych" metod. Aby
dowiedzieć się co dana osoba do nas czuje czasem wcale nie trzeba aż rozkładać
kart wystarczy bystre oko i obiektywna analiza faktów, z niepewnością pt. "czy
jestem w ciąży?" lepiej zwrócić się do lekarza, a na pytanie "czy zdam
egzamin" najlepiej odpowiemy sobie studiując wywieszone wyniki tego egzaminu.
Dochodzi do tego jeszcze kwestia, czy pytamy li tylko w celu zaspokojenia
własnej ciekawości, czy też potrzebujemy rady, do której jesteśmy gotowi się
zastosować. Na pewno w tym drugim przypadku odpowiedź Tarota będzie o wiele
bardziej precyzyjna. Osobiście dosyć rzadko sięgam po karty, żeby sobie nimi
wróżyć. Tylko wtedy, kiedy naprawdę nie potrafię poradzić sobie innymi
sposobami. I zawsze przed ich rozłożeniem pytam siebie, czy naprawdę
chciałabym się dowiedzieć tego o co pytam, i czy jestem gotowa usłyszeć
odpowiedź nawet gdyby była ona całkowicie niezgodna z moimi oczekiwaniami.
Zastanawiam się też czy fakt, że będę wiedzieć więcej coś mi da, i czy w
związku z tym podejmę właściwe kroki. Jeśli nie, to po prostu daję sobie spokój.
Oczywiście nie znaczy to, że nie rozkładam sobie czasami kart i w mniej
"zobowiązujący sposób", np. na nadchodzący rok. W końcu trzeba zachować z nimi
kontakt, a i zawsze można dzięki nim coś zrozumieć. Lubię sobie też te karty
po prostu oglądać, bez zadawania żadnych pytań. To tak jak spotkać się z
przyjacielem - w końcu z przyjaciółmi widujemy się nie dlatego, że czegoś od
nich chcemy, ale dla wspólnego spędzenia czasu. A gdy nawet najlepszego i
najbardziej cierpliwego przyjaciela będziemy nieustannie molestować zasypując
go mnóstwem próśb dotyczących każdej, błahej nawet sprawy to nie dziwmy się
potem, że będzie nas zbywał.
Obserwuj wątek
    • nauthiz7 Re: Zadawanie pytań 06.05.07, 12:53
      Nie pamiętam, kto powiedział bardzo mądrą rzecz: tak naprawdę sztuką nie jest
      zinterpretować odpowiedź kart, ale odgadnąć, na jakie odpowiadają pytanie.

      Czasem bywa tak, że zadajemy pytanie, a karty mówią o czymś zupełnie innym.
      Bywa, że ktoś pyta o jedno, a myśli o czymś innym i o tym właśnie mówią karty...

      Szczerze mówiąc, to jednym z powodów, dla których nie wróżę innym jest właśnie
      nieumiejętność zadawania pytań. A najgorsi są tacy, co zadają pytanie, żeby
      sprawdzić "czy ten tarot działa". Moja przyjaciółka, Promyczka, opowiadała
      kiedyś, jak dostała pytanie od jakiegoś chłopaka: "Jak będzie miała na imię
      moja następna dziewczyna?". I jak tu odpowiedzieć na takie pytanie za pomocą
      kart? smile

      W nielicznych przypadkach kiedy pozwalam sobie wróżyć, w ogóle nie zadaję
      pytania, co czasem wróżkę drażni. smile Sobie czasem kładę karty na konkretną
      sprawę, ale również bez ściśle sformułowanego pytania, dając kartom pełną
      dowolność odpowiedzi. Nie zadaję pytań typu "tak czy nie", chociaż, co ciekawe,
      jeśli czasem zdarzy mi się złamać tę zasadę, tarot zwykle odpowiada bardzo
      ściśle i nic nie kręci. smile
      • canada53 Re: Zadawanie pytań 07.05.07, 07:27
        Nauthiz7, też tak mam. I wolę rozkładać karty na problem, na rozświetlenie
        jakiejś sytuacji. Albo np. wyciągnąć tylko jedną kartę z pytaniem jak postąpić,
        żeby było najlepiej (dla wszystkich zainteresowanych w danej sytuacji, bo czasem
        to, co wydaje się dobre dla mnie może wcale nie być takim z punktu widzenia
        innych osób). Wtedy odpowiedź jest z reguły bardzo czytelna - należy po prostu
        postępować zgodnie z energią danej karty. A żeby się dowiedzieć jaki będzie
        efekt końcowy, wystarczy tylko troszkę cierpliwie poczekać. Z reguły po
        zastosowaniu się do rady kart problem się "sam" rozwiązuje i już nawet nie
        jestem aż tak ciekawa co będzie dalej. Bo jak jest wszystko w porządku, to z
        reguły o przyszłość nie pytamy.
        • dori7 Re: Zadawanie pytań 07.05.07, 11:51
          canada53 napisała:

          >Albo np. wyciągnąć tylko jedną kartę z pytaniem jak postąpić,
          > żeby było najlepiej (dla wszystkich zainteresowanych w danej sytuacji, bo
          > czasem to, co wydaje się dobre dla mnie może wcale nie być takim z punktu
          > widzenia innych osób).

          Mam dokladnie tak samo! Czesto rada kart calkowicie odbiega od tego, co
          poradzilabym jakiejs osobie (albo sobie samej suspicious ) na podstawie mojego
          doswiadczenia zyciowego. Wole wiec nie wiedziec, na co dokladnie stawiam karty,
          nie znac calej sytuacji ani historii. Paradoksalnie tak jest mi duzo latwiej.
    • pani.jazz Re: Zadawanie pytań 06.05.07, 15:08
      Heh, tez to mam, te watpliwosci czy w ogole sens klasc karty. W efekcie klade tak rzadko, ze zaczynam sie zastanawiac po co mi te wszystkie talie wink.

      Ale tak serio, to podobnie jak moje przedmowczynie, nie stawiam Tarota na pytania, na ktore mozna dostac odpowiedz w swiecie rzeczywistym. Glownie dlatego, ze watpie w swoje sily interpretatorskie i obawiam sie konfrontacji ich z rzeczywistoscia ;P. Zdecydowanie lepiej sie czuje drazac emocje i psychike niz udajac, ze jestem jasnowidzem, ktorym nie jestem.

      Wziawszy pod uwage moje przekonanie, ze seans Tarota to rozmowa z podswiadomoscia (bo wszystko jest w mozgu), uwazam, ze pytania powinno sie stawiac jak najprostsze i jak najbardziej przejrzyste - bo podswiadomosc potrafi platac figle. Najlepiej pytanie "wyczuc", tak jakby bylo emocja albo energia, ktora wysyla sie do kart; werbalizacja nie jest wtedy konieczna. Ale to nie jest zawsze takie proste. Dlatego sklaniam sie ku formulowaniu pytan prostych, bez metafor, bez niepotrzebnych komplikacji. Obcinam z pytania kazde nadmiarowe slowo poki nie zostanie mi esencja tego, na co chce dostac odpowiedz. I o to tez prosze osoby, ktorym wroze. Efekty w moim przypadku sa niezle, bo zazwyczaj przygotowuje sobie dosc czasu, zeby pytanie dobrze przemedytowac. Natomiast gorzej z innymi, bo na wrozenie zazwyczaj wpadam do kogos spontanicznie, a drugi czlowiek wstydzi sie wygladac "glupio", jesli zacznie sie zastanawiac 15 minut nad pytaniem. Tlumacze, ze czasu duzo, a ja cierpliwa, ale to i tak specjalnie nie pomaga.
    • dori7 Re: Zadawanie pytań 06.05.07, 15:32
      Akurat ja klade sobie karty (albo prosze kogos innego o polozenie ich) czesto na
      pytania "co ktos czuje". Nie pytam o najblizszych, ale o osoby nie tak dobrze mi
      znane, ktore maja wplyw na moje wazne sprawy i moga im bardzo pomoc albo
      zaszkodzic. Niestety, czesto mam tak, ze obserwacje roznia sie calkowicie od
      przeczuc i mozg mowi mi cos zupelnie innego, niz intuicja.


      W ogole lubie uzywac kart do porzadkowania mysli. Sa tez swietne do
      zastanawiania sie nad roznymi projektami - potrafia byc inspirujace i pomocne,
      udzielajac podpowiedzi w najbardziej zakrecony sposob. Lubie je tez ogladac i
      podziwiac, ale sa dla mnie przed wszystkim narzedziem do analizy terazniejszosci
      i prognozy na przyszlosc. Najlepiej mi wychodza wszelkie analizy terazniejszosci
      - nawet, gdy nic nie wiem o osobie, ktorej wroze i jej sytuacji. Widac wszystko
      duzo jasniej, niz przy zagladaniu w przyszlosc. Anahella mnie ostatnio
      pocieszala, ze to normalne, bo sila rzeczy przyszlosc jest bardziej mglista smile)


      A co do niewlasciwie zadanych pytan - mysle, ze zrodlem klopotow jest niemal
      zawsze przekonanie, ze tarocista ma rozwiazac wszelkie problemy i zaczarowac
      los, a co najmniej podjac decyzje za pytajacego. Po pierwszym pytaniu widac, kto
      chce wziac swoj los w swoje rece i przyszedl tylko po rade, a kto bedzie biernie
      czekac i przyszedl tylko po zapewnienie, ze "sie ulozy". Inna sprawa, ze ten
      promyk nadziei jest czlowiekowi czasami potrzebny jak woda na pustyni...


      P.S. Gwoli scisloci - na pytanie, czy jestem w ciazy, najlatwiej, najtaniej i
      najszybciej odpowiedziec idac do apteki po test smile)
    • mysza012 Re: Zadawanie pytań 06.05.07, 23:26
      A ja czasami lubie sie spytac o wynik czegos dla mnie waznego lub dlaczego ten
      wynik jest taki a nie inny. Dostaje wtedy baaardzo ciekawe odpowiedzi uncertain
      O porady jak na razie sie nie pytam. Lubie sama podejmowac decyzje.
    • kawa_malinowa Re: Zadawanie pytań 07.05.07, 13:52
      Trafiony ten wątek, trafiony.
      Z jednej strony:
      "- to po co to wszystko... - Michał był rozczarowany.
      - Nie wiem i dlatego nie wróżę, nie żongluję kartami, bo nie wiem, po co to
      wszystko.
      z drugiej:
      "Nie zrozumiesz Tarota, będąc z boku, nie będziesz się bawił, jeśli nie
      włączysz się w krąg tańczących, ale nie wiesz, dokąc uniesie cię taniec, dokąd
      porwie."
      Oba cytaty z "Tarota paryskiego" Manueli Gretkowskiej.


      I teraz wyjdzie, że nie dość, że marudzę, to jeszcze plotę bezładnie. Nie chcę
      tracić kontaktu z kartami, ale sama siebie pytam "po co to wszystko". Może ja
      jestem niedorosła do tego, może. Ale co mi ztego, że wiem, że spotkam się z
      kimś w jakiś tam dzień? Może lepiej tego nie sprawdzać. Znaczy po prostu żyć i
      przyjmować wszystko takim jakie jest? Ktoś gdzieś kiedys napisał, że wróżenie
      jest dwuznaczne moralnie , bo może zmienić przyszłość (to już zauważyłam na
      sobie) - może po prostu lepiej iść do przodu? Albo co z tego, że ja powiem
      mojej wspollokatorce, że jej wybranek ma kogoś jeszcze poza nią, potem
      ktoś "realnie" to potwierdzi, jak z tego i tak nic nie wynika?

      Tarot "działa". Nawet z małą praktyką. Ale czy to nie jest sztuka dla sztuki?
      Znaczy fascynuje mnie to wszystko, ale.
      Ale ja ostatnio mam dużo wątpliwości w ogóle.
      • kawa_malinowa Re: Zadawanie pytań 07.05.07, 13:54
        I sama sobie jeszcze odpowiem.
        Chyba czas się przyjrzeć jakimś rozkładom do analizy siebie, albo temu:
        www.aeclectic.net/tarot/learn/spreads/writers_artists.shtml tongue_out

        Ale z drugiej strony też mam takie wątpliwości. Jeszcze takie, że wiadomo że
        karty pokazują też to czego się boimy na przykład. W porządku - podchodzę za
        bardzo emocjonalnie, dostaję jak na dłoni to czego się w tym wypadku boję.
        Nawet karty te nielubiane. Ale po co?

        Ej, sieję defetyzm.
        • mysza012 Re: Zadawanie pytań 07.05.07, 15:34
          Jesli nie masz ochoty, watpisz w to, co robisz to zrob sobie przerwe. Moze
          nawet kilkuletnia. Byc moze to jeszcze dla ciebie za wczesnie. Moze kiedys
          wrocisz do kart a moze stwierdzisz, ze to jednak nie dla ciebie. Nic na sile.
          Wszystko ma swoje miejsce i swoj czas. Mysle, ze niewiele osob, ktore nie
          zajmuja sie tym zawodowo siedzi nad kartami codziennie.
          • kawa_malinowa Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 00:02
            > Jesli nie masz ochoty

            wprost przeciwnie.
            a korzystam często i na sprawy drobne, żeby się nauczyć. bo przecież nigdy nie
            będę stawiać kart dobrze bez ich znajomości :0
            • mysza012 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 00:19
              to juz teraz zupelnie nie rozumiem twoich dylematow...
              • dori7 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 00:40
                Problemem moze byc tez chciec za bardzo. Albo chciec i watpic w slusznosc tego
                chcenia smile)
                • mysza012 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 00:50
                  Niby tak, ale jesli cos chcesz i juz to robisz to raczej przestajesz watpic.
                  Skoro juz chce ci sie cos robic to znaczy, ze to ma jakies uzasadnienie, a to
                  uzasadnienie rozwiewa watpliwosci.
                  • pani.jazz Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 09:04
                    Zeby to takie proste bylo.
                    Moge miec np. watpliwosci, czy wybralam najlepsze studia, ale nie rzuce ich z tylko powodu watpliwosci, bo mam chec dowiedziec sie, co bedzie dalej. Tak samo z Tarotem. Mam co do niego watpliwosci przeroznej natury: czy faktycznie wrozyc sie powinno i wolno tak ot, bezkarnie. Na ile jest prawdomowny, a na ile same wkladamy w niego nasze wlasne leki i pragnienia zaleznie od nastroju. Na ile mozna na nim polegac (czyli i na sobie)? Tlumaczyc sobie potem moge, ze wolna wola, ze przeznaczenie itd., ale to watpliwosci wcale nie rozwiewa. I to wcale nie znaczy, ze przestane sie zajmowac Tarotem. Mam chec wiedziec, o co w nim tak naprawde chodzi, jaki jest mechanizm, co mi powie, pokaze, co ja powiem jemu. Dokad pojde swoja droga, majas Tarota jako dochodzacego towazysza podrozy.
                    Nic nie jest czarno-biale.
                    • mysza012 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 12:24
                      Chyba zbyt pragmatyczna jestem zebym miala tego rodzaju watpliwosci wink Jestem
                      typem, ktory bardzo dlugo podejmuje decyzje, rozwazam wszystkie za i przeciw,
                      ale jak juz ta decyzje podejme to staram sie byc konsekwentna i raczej nie
                      miewam watpliwosci co do slusznosci, bo to byl moj wlasny wybor. Jasne, ze
                      czasami ten wybor moglby byc lepszy, ale w pewnym okreslonym momencie czasu
                      jest to wybor najbardziej optymalny.

                      Co do studiow to i tak niewiele osob, ktore znam pracuje w wyuczonym zawodzie,
                      wiec niewazne co sie konczy. To i tak papierek dla samego papierka. W moim
                      zawodzie potrzebne jest doswiadczenie a nie studia. Z samymi studiami pracy nie
                      znajdziesz, no chyba ze masz znajomosci, natomiast z samym doswiadczeniem
                      znajdziesz.
                      • pani.jazz Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 16:38
                        Mysle, ze masz racje: to kwestia charakteru. W moim usposobieniu lezy wielkie upodobanie do rozwazania wszystkiego zawsze: przed i po podjeciu decyzji. Wszelkiego rodzaju filozofowanie, analizowanie i szukanie odpowiedzi sprawiaja mi wielka przyjemnosc. Dlatego tez czesto z checia wynajduje sobie watpliwosci, ot, chociazby po to, zeby miec o czym pomyslec wink. Co nie zmienia faktu, ze mimo tych wszystkich narzuconych watpliwosci, zazwyczaj w ogole nie mysle o zmianie decyzji.

                        Przyklad ze studiami byl, emm, figuratywny wink.
                        • dori7 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 16:54
                          pani.jazz napisała:

                          > Mysle, ze masz racje: to kwestia charakteru. W moim usposobieniu lezy wielkie
                          > upodobanie do rozwazania wszystkiego zawsze: przed i po podjeciu decyzji.

                          Hehe: ja rozwazam przed, po i jeszcze w trakcie smile)
                      • dori7 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 16:53
                        mysza012 napisała:

                        > Co do studiow to i tak niewiele osob, ktore znam pracuje w wyuczonym zawodzie,
                        > wiec niewazne co sie konczy. To i tak papierek dla samego papierka.

                        Bardzo smutne jest to, co napisalas.

                        Ja chyba jestem niedzisiejsza, bo wciaz wierze, ze studia sa dla wiedzy. O moje
                        walczylam jak lwica z rodzina, ktora wolalaby mnie widziec na prawie czy
                        ekonomii. Ale za to kocham kazda z tych tysiecy godzin spedzonych w bibliotece.
                        I oczywiscie je ne regrette rien smile)
                        • mysza012 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 17:22
                          Studia daja ci wiedze i owszem, ale tylko teoretyczna. A gdzie praktyka,
                          umiejetnosc rozwiazywania zadan, umiejetnosc myslenia, elastycznosc? Tego na
                          polskich studiach nie ma i nie bedzie. Moim idolem jest tutaj MacGyver wink Facet
                          na niby, istnieje tylko w serialu, ale zauwaz jak skubany potrafi przelozyc
                          teorie na praktyke.
                          • anahella Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 17:50
                            mysza012 napisała:

                            > Studia daja ci wiedze i owszem, ale tylko teoretyczna. A gdzie praktyka,
                            > umiejetnosc rozwiazywania zadan, umiejetnosc myslenia, elastycznosc? Tego na
                            > polskich studiach nie ma i nie bedzie. Moim idolem jest tutaj MacGyver wink
                            > Facet na niby, istnieje tylko w serialu, ale zauwaz jak skubany potrafi
                            > przelozyc teorie na praktyke.

                            Jestem wielka fanka tego bohatera, wiem nawet jak ma na imie, i w ktorym odcinku
                            widz dowiaduje sie tegosmile

                            Jestem tylko ciekawa, czy ktos sprobowal te sztuczki powtorzyc. Zatkanie dziur w
                            chlodnicy samochodu, po ktorej przeszla seria z karabinu maszynowego bylo dla
                            mnie jednak nieprawdopodobne. MacGyver uzyl do tego surowego jajka (sciete
                            bialko osadzilo sie na dziurach zbiornikasmile))))))
                          • pani.jazz Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 21:19
                            mysza012 napisała:
                            > Studia daja ci wiedze i owszem, ale tylko teoretyczna. A gdzie praktyka,
                            > umiejetnosc rozwiazywania zadan, umiejetnosc myslenia, elastycznosc?

                            Zalezy od profilu studiow. Choc wczoraj moja wykladowczyni opowiadala nam, ze po studiach nie chcieli jej przyjac do dzialu kadr w jakiejs firmie, bo "nie umiala przeprowadzac wywiadow". Po etnologii. Nie umiala przeprowadzac wywiadow. Hahaha, no, wybitne.
                            Ale anegdoty na bok, bo to offtopic za duzy juz.

                            Wydaje mi sie, tak zupelnie na oko i bez doswiadczenia glebszego, ze czlowiek, ktory zajmuje sie Tarotem i wrozy innym ludziom naprawde wiele sie uczy w kwestii social skills. I elastycznosci, i umiejetnosci nawiazywania do roznorownych trybow myslenia, i rozwiazywania zadan (bo czymze uklad Tarota innym niz lamiglowka?). A wiec, drogie tarocistki, nie zalamujmy sie. Nasze umiejetnosci wrozbiarskie przydac sie moga nie tylko w rozwiazywaniu problemow, ale i... przy szukaniu pracy smile.
                    • canada53 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 21:52
                      > Moge miec np. watpliwosci, czy wybralam najlepsze studia, ale nie rzuce ich z t
                      > ylko powodu watpliwosci, bo mam chec dowiedziec sie, co bedzie dalej. Tak samo
                      > z Tarotem. Mam co do niego watpliwosci przeroznej natury: czy faktycznie wrozyc
                      > sie powinno i wolno tak ot, bezkarnie. Na ile jest prawdomowny, a na ile same
                      > wkladamy w niego nasze wlasne leki i pragnienia zaleznie od nastroju. Na ile mo
                      > zna na nim polegac (czyli i na sobie)?

                      Ano właśnie, bardzo mądrze powiedziałaś: na Tarocie możemy polegać dokładnie
                      tyle samo, o ile możemy polegać na sobie. Bo tak naprawdę Tarot to nic innego,
                      niż rozmowa z samym sobą, jeśli jesteśmy szczerzy, otrzymamy szczerą odpowiedź.
                      Jak jesteśmy w zgodzie ze sobą i nie mamy zastrzeżeń do swojego postępowania, to
                      i kary żadnej z tego tytułu nie poniesiemy. Można i medytować nad sobą bez kart,
                      ale z obrazkami chyba przyjemniej.
                      Co do studiów, to warto je skończyć. Nigdy nie wiadomo do czego ta wiedza kiedyś
                      może się przydać. Ja też już pod koniec moich studiów wiedziałam, że w wyuczonym
                      zawodzie raczej pracować nie będę. I faktycznie, życie potoczyło się innym
                      torem. Ale niczego nie żałuję, a te studia i tak w jakiś sposób się przydają.
                      Może nie konkretnie do tego, w jakim celu były kończone, ale cały czas mi
                      procentują. Z Tarotem jest tak samo; może na początku jego studiowania
                      oczekujemy od niego czegoś innego, później okazuje się, że nie działa to tak jak
                      chcieliśmy. Ale i tak warto. Każde narzędzie, które ułatwia nam proces rozwoju
                      jest dobre.
      • anahella Re: Zadawanie pytań 07.05.07, 18:19
        kawa_malinowa napisała:

        > Ale ja ostatnio mam dużo wątpliwości w ogóle.

        Wbrew pozorom to cecha czlowieka swiadomegosmile
        • kawa_malinowa Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 00:03
          > > Ale ja ostatnio mam dużo wątpliwości w ogóle.
          >
          > Wbrew pozorom to cecha czlowieka swiadomegosmile
          >

          Ale w duzych ilosciach zle się kończy (eh, Leon Płoszowski i 'bez dogmatu').
          smile
          • dori7 Re: Zadawanie pytań 09.05.07, 00:44
            Zalezy, co sie z tymi watpliwosciami robi - przezuwa w kolko, czy naprawde szuka
            rozwiazania. Mysle, ze jak sie szuka, to sie znajduje - oczywiscie nie jest to
            rozwiazanie doskonale, ale na jakis czas starcza. A potem szuka sie znowu smile)
            Jak moja ulubiona postac dziewietnastego wieku - Kraszewski smile)


            "Pytam, wiec jestem"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka