Dodaj do ulubionych

Planowanie przyszłości wg tranzytów

21.04.07, 23:52
Witajcie,

mam pytanie do osób, które już "żyją" jakiś czas z astrologią smile
Czy zdarza się Wam planować wydarzenia znając przyszłe tranzyty? Czy udało
się komuś zwiększyć szanse powodzenia w trudnej sprawie ustalając odpowiedni
termin, a może nawet godzinę?

A moze przypadkiem tak się dzieje, że wybieramy intuicyjnie najlepszy czas?
Ja mam bardzo dobry przykład - doradzałam komuś dobry termin na ślub (wahania
były rzędu rok, półtora). Efekt - (zupełnie przypadkowo) w luźnej koniukcji
Saturn i Wenus tranzytują Jowisza ur., a Pluton tranzytuje tego Jowisza
trygonem.

Kito, gratuluję przekroczenia 1000!
A jeżeli chodzi o te "porządki", to chyba faktycznie były potrzebne smile

Pozdrawiam serdecznie,
Ania
Obserwuj wątek
    • kita32 podejmowanie decyzji 22.04.07, 00:26
      Czasami sprawdzam tranzyty gdy mam zadecydować, czy na przykład jechać na jakieś
      warsztaty lub gdy chcę się zorientować, czy teraz jest dobry czas na
      podejmowanie jakiejś decyzji, działania itp. Ale bardzo często, a właściwie
      najczęściej postępuję spontanicznie - mam Księżyc w Baranie i podejmuję decyzje
      szybko i na "fali" neptunicznego wyczucia.

      pozdrawiam, Kita

      P.S. Dziękuję, Aniu smile
    • dagmara888 Re: Planowanie przyszłości wg tranzytów 22.04.07, 09:55
      Ja nie lubię planować według astrologii bo to byłoby jakieś ograniczenie mojego życia. Natomiast często jak mam jakieś spotkanie czy wyjazd to patrzę w tranzyty próbując przewidzieć co ono mi przyniesie i jak będzie, a po fakcie weryfikuję swoje przemyślenia.
      Na początku mojej nauki astrologii wpadłam na pomysł aby opóźnić o 3 dni pewne spotkanie bo widziałam jakiś tranzyt, który mi się nie podobał. Efekt był taki, że jak poszłam po 3 dniach sprawa była już nieaktualna, co spowodowało moje wielkie rozżaleniesad((
      Od tego czasu już tak bardzo nie kombinuję z tranzytamismile))

      Ale na datę ślubu warto popatrzeć - oby tylko nie czekać na odpowiednie tranzyty po kilka lat, bo może się to źle skończyćsmile))
      • joola17 Re: Planowanie przyszłości wg tranzytów 22.04.07, 11:29
        No pewnie, ze mi sie zdarzawink
        Zwlaszcza zaczynanie nowych rzeczy, jesli to ode mnie zalezy i mam na to czas -
        zeby ew. doczekac do tranzytu.
        Czesto jest tak, ze wlasciwie "nie ma" czasu, tzn. cos wydaje sie samo z siebie
        wpisane w tranzyt, zwlaszcza te najgrubsze, najogolniejsze sprawy, ktore same
        przychodza. Astrologia przeciez uczy, ze w gruncie rzeczy malo zalezy od nas i
        naszego naiwnego chcenia. Trudno zaplanowac, kiedy sie kogos pozna, albo kiedy
        beda gorsze czasy (bo nikt przy zdrowych zmyslach by takich nie chcial), a
        przeciez musza byc gorsze, zeby byly lepsze. Raczej ucze sie wpasowac w czas, w
        miare mozliwosci.
        Jestem teraz w czasie niskiej energii i niewielkich szans na wielkie
        osiagniecia, wiec teraz wolalabym zeby raczej nic mi planow nie zepsulo (a
        zblizaja sie tranzyty, o ktorych mozna powiedziec, ze psuja). Za to w takich
        sytuacjach, jak opisala Dagmara, kiedy cos jest aktualne tylko na trudnych
        tranzytach - jesli zdarza mi sie zrezygnowac i moge to zrobic, robie to bez
        zalu, nie wracam do tego potem i nie zadreczam sie, co by bylo...a
        moze....Chociaz jak sobie pomysle, jakich tranzytow balam sie dwa lata temu, to
        mnie smiech ogarniawink)
        Ale wciaz raczej sprawdzam tranzyty, u siebie i innnych, bo wciaz mnie zaskakuje
        ich manifestacja.
        Nie wiem, czy ktos zmusilby mnie, zebym wsiadla z nim do samochodu przy
        napietych tranzytach marsowo-merkuryczno-plutoniczno-uranicznych atakujacych mi
        np. Ksiezyc (mialam kiedys taki przypadek, wymoglam inny termin), jesli moge cos
        zaczac to szukam Jowisza (nawet posrednio wskazanego przez cos szybkiego) lub
        Urana (w wiekszosci przypadkow moj benefikwink). Na trudne, pracowite, meczace,
        podlegle, w odosobnionym miejscu w asramie warsztaty jogiczne wybralam w ub.
        roku schylek opozycji Saturna do Slonca, bardzo dobry wybor...
        Tu sa dwie rzeczy: po cos tej astrologii sie ucze, wiec staram sie ja
        wykorzystac, inaczej bylaby to troche strata czasu, jak w szkole, nauczyc sie
        lekcji a nie umiec wprowadzic w zycie.
        No ale wlasnie: tranzyty sa wciaz dla mnie zaskakujace. Nie chodzi o to, ze jest
        ich za duzo czy cos takiego, bo juz wiem mniej wiecej, jak na to patrzec. Wiem
        mniej wiecej, jakie wydarzenia odpowiadaja jakim jakosciom planetarnym. A jednak
        potrafia byc takie zagadki, ze czuje, ze jeszcze ladnych pare lat bede to
        obserwowac. Czy raczej analizowac, bo co jest na niebie to przeciez mniej wiecej
        wiem bez sprawdzania.
        I druga kwestia, wiekszosc rzeczy na tym swiecie jest zalezna od innych ludzi,
        nie jestesmy w laboratoryjnych warunkach, wyspecyfikowani ze spoleczenstwa. My
        mamy zly tranzyt, ale ktos ma dobry i odwrotnie.. Czasem widac, jak swiat nas
        prowadzi ku jakiemus wydarzeniu i nijak nie mozemy tego zmienic, wiemy tylko, ze
        za rok za dwa bedzie taki tranzyt i widzimy, jak do tego zmierza.
        Kolejna rzecz. Wiekszosc z nas ma w horoskopie kilka strategicznych miejsc,
        gdzie jesli cos wejdzie, to wiadomo, ze cos sie wydarzy. To sa rzeczy
        niepoddajace sie usrednieniu, u jednych to moga byc wezly, u innych jakies
        nieobsadzone miejsce, skad tranzytujacy obiekt tworzy linki do wiekszosci
        planet, u kogos wazna koniunkcja, nie ma chyba regul. Ja u siebie mam kilka
        takich miejsc ale jeszcze nie wiem, ktore wazniejsze.
        Jest tez oczywista kwestia, ze tzw. "zle" i "dobre" tranzyty to grube
        uproszczenie, bo tranzyt moze byc korzystny, a planeta zloczynnna, albo
        odwrotnie, albo tak jak u mnie Uran, czesto zaskakujaco pomaga, ale dwa razy
        przyniosl mi powazne klopoty, fakt, ze na tle innych (Saturnowych lub
        Plutonowych trudnych tranzytow).
        Po pierwszych kilku latach nauki mamy juz na ogol jakis osad, wiemy, ze
        przezylismy kilka tranzytow wygladajacych groznie wlasciwie bez szkody lub ze
        szkoda wielka i ze kilka rzeczy przytafilo nam sie wlasciwie bez wyraznego
        tranzytu. I co z tego? Nic wlasciwiewink
        Nie wierze w to, ze mozna sobie zmienic zycie, zyc wymyslonym jakims sposobem
        tylko na podstawie wyboru dobrych tranzytow. Zyjemy w granicach opisanych przez
        horoskop (mam niedobor zywiolu ziemi i najlepsze ziemskie trnzyty nie zrobia ze
        mnie bizneswoman...), chodzi raczej o to, zeby umiec patrzec w tranzyt, zeby
        ominac najtrudniejszy czas i zeby przygotowac sie na czas najlepszy, na
        najogolniejszym, najpewniejszym poziomie. Ale wiekszosc rzeczy dzieje sie za
        nas, przeciez gdyby tak nie bylo, to nieznajacy astrologii traciliby co druga
        szanse.
        • dagmara888 Re: Planowanie przyszłości wg tranzytów 22.04.07, 12:07
          "Chociaz jak sobie pomysle, jakich tranzytow balam sie dwa lata temu, to
          mnie smiech ogarniawink)" - jakbym siebie słyszałasmile)) Na poczatku zazwyczaj się wartościuje - złe albo dobre i potrzeba czasu aby przestać to robić i trochę inaczej spojrzeć na tranzyty i widzieć wszystkie tranzyty jednocześnie a nie wyrywkowo na podstawie pojedynczego tranzytu coś wnioskować.
          I aby naprawdę podejmować decyzje na podstawie tranzytów to trzeba byc przynajmniej średnio zorientowanym w astrologii - to na pewno nie zajęcie dla początkujących astrologów, ale w sumie to ludzie interesujący się astrologią uczą sie jej obserwując przede wszystkim swój radix i nawet jeżeli popełniamy pewne błędy interpretacyjne to jest to również wspaniała lekcja astrologiismile))
          • ann-elemetrics Czy ostrzegacie innych? 22.04.07, 18:03
            dagmara888 napisała:

            > "Chociaz jak sobie pomysle, jakich tranzytow balam sie dwa lata temu, to
            > mnie smiech ogarniawink)" - jakbym siebie słyszałasmile)) Na poczatku zazwyczaj
            się
            > wartościuje - złe albo dobre i potrzeba czasu aby przestać to robić i trochę
            in
            > aczej spojrzeć na tranzyty i widzieć wszystkie tranzyty jednocześnie a nie
            wyry
            > wkowo na podstawie pojedynczego tranzytu coś wnioskować.


            No właśnie - staram się nie dzielić tranzytów na dobre i złe, ale przy moim
            stopniu wiedzy to jest jeszcze trudne. Patrzę wstecz i szukam pewnych waznych
            zdarzeń i analizuję tranzyty - pozwala mi to zrozumieć charakter konkretnych
            planet w moim życiu.

            Jednak wracając do złych tranzytów - ostatnio ktoś z mojego otoczenia miał
            bardzo poważny wypadek w pracy... Kilka dni wcześniej dostałam jego dokładną
            godzinę urodzenia, jednak przed tym dniem nie spradziłam tranzytów. W radiksie
            jest Księżyc w trygonie do MC i Mars również w trygonie do MC. Mars był wówczas
            tranzytowany przez Saturna kwadraturą, a feralnego dnia była ścisła koniunkcja
            Marsa z ur. Księżycem.
            Wypadek, który niestety pozostawi trwały uszczerbek na jego zdrowiu,
            spowodowany był głównie brakiem rozwagi...

            Teraz się zastanawiam, czy gdybym wiedziała, jakie tranzyty go czekają, to czy
            bym go ostrzegła ? Tylko co powiedzieć osobie, która "nie wierzy w horoskopy"?
            Z drugiej strony nic mogłoby się nie zdarzyć (co by mnie akurat ucieszyło), ale
            zmniejszyłoby to jego wiarę w moje "umiejętnosci" i drugim razem mógłby nie
            posłuchać. Z drugiej strony w sumie, za mało się jeszcze chyba znam na rzeczy,
            i mam wątpliwości, czy moje doradzanie nie jest jakoś moralnie "niestosowne".

            Czy doradzacie bliskim? Czy tylko jak proszą o to, czy również bez pytania? Jak
            powinno się postępować w sytuacjach takich jak powyżej?

            pozdrowienia
            Ania
    • vedaaa Re: Planowanie przyszłości wg tranzytów 24.04.07, 22:28
      Chyba nie zdarzyło mi się do tej pory planować działań zgodnie z tranzytami.
      Aczkolwiek muszę przyznać, że świadomość tranzytów, którym podlegam (zwłaszcza
      tych długoterminowych) pomaga mi zrozumieć moje zachowania. W moim wypadku
      szczególnie wyraźny jest cykl Saturna i tu staram się być uważna.
      Jedyny tranzyt, nad którym zastanawiałam się co może mi przynieść i jak w
      związku z tym zaplanować ten czas to tranzyt, który będę mieć za parę lat a
      będzie to opozycja Plutona do natalnego Słońca. Jednocześnie Pluton będzie
      tworzył koniunkcje z MC i trygon z natalnym Marsem. Z natury jestem optymistką
      więc nastawiam się na coś miłego wink

      Pozdrawiam
      Veda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka