Otrzymałem kredyt z ING (CHF). Wszystko niby było ok, ale już od momentu
decyzji kredytowej do podpisania umowy upłynęło 12 dni "nie podpisujemy ze
względu na trwającą promocję". Dobrnęliśmy do wniosku o wypłacenie transzy
kredytu i złożyliśmy wniosek wraz z załącznikami m.in. potwierdezniem przelewu
ubezpieczenia kredytu. Njapierw nikt z oddziału nie był w stanie obliczyć ile
wyniesie to ubezpieczenie (jest liczone proporcjonalnie do liczby dni IV
kwartału br). Obliczyłem i wpłaciłem. Przy składania wniosku o wypłatę Pani
nie chciało się sprawdzać i powiedział, że jest dobrze. Po 2 dniach zadzwonili
i powiedzieli, że środków nie ma koncie i ustaliliśmy, że kwotę równą
przelewowi (ING odrzucił ten przelew!) wpłacę w oddziale. Wpłaciłem. Po 30
minutach zadzwonili z oddziału, że wpłaciłem za mało, bo 1. wpłata wynosi X zł
a ja zapłaciłem proporcjonalnie do tej kwoty. Przeczytałem umowę raz jeszcze -
mam zapłacić proporcjonalnie, ale Pani się upiera. Dopłaciłem raz jeszcze dla
świętego spokoju (za radą doradcy kredytowego) w celu wypłaty transzy (2.
wyprawa do oddziału) 200 zł i jutro (po realizacji transzy) składam
reklamację. Ręce opadają - teraz wiem dlaczego mogły upaść niektóre banki