Dodaj do ulubionych

co o tym myślicie?

24.09.09, 23:27
rok 2004, późny wieczór. Przyjechał do mojego ojca (jest jego dobrym
kolegą, choć dużo młodszym od mojego taty), otworzyłam mu drzwi, nie
tylko do domu, ale i do serca. Jedno spojrzenie. CHoć nie znaliśmy
się, nie mogliśmy od siebie oczu oderwać. Zaczęło się od wspólnych
interesów. I tak zaczęła się znajomość. W tym czasie walczył o to,
żeby być blisko dziecka, czyli być również z jego matką (matką
dziecka). Mieszkali osobno. On walczył, ja cierpiałam. Dla dobra
dziecka był w stanie zrobić wszystko. Ale ciągnęło nas do siebie.
POwiedział wprost, że jedyne co może zaproponować to bycie
tą "trzecią". Bolało, tym bardziej, że wiedziałam, że też mnie
kocha. odmówiłam bycia "trzecią". poznałam mojego obecnego (jeszcze)
męża. po roku znajomości wzięliśmy ślub. Małżeństwo okazało się
nieudane. W trakcie małżeństwa nawiązałam kontakt z Marcinem.
Pierwsze spotkanie było...nie da się opisać! nie jestem w stanie
opisać co czuliśmy! W końcu spotkały się dwie bratnie dusze, dwie
osoby przeznaczone sobie, które wszystko co do tej pory robiły,
robiły wbrew sobie. Spotykamy się co jakiś czas. Dowiedziałam się od
niego, że jest z matką swojego dziecka. Ja wniosłam pozew o rozwód.
Dziś wiem, że małżeństwo było ucieczką od prawdziwych uczuć, że
chciałam zapomnieć o Marcinie. Nie wiem jak potoczą sie moje
małżeńskie sprawy, wiem, że Marcin boi się porzucić to, co ma. Oboje
stwierdziliśmy, że my nie możemy się przyjaźnić, bo nas po prostu
łączą uczucia, bardzo głębokie. za każdym razem jak się widzimy nie
chcemy się rozstawać...
Czy ktoś może mi/nam pomóc? Obiektywnie spojrzeć na to wszystko?
kiedyś jedna wróżka powiedziała mi, że przyjdzie czas, że będziemy
razem. Nie wiem co myśleć, nie wiem co robić...
Czy o n naprawdę mnie kocha?
Prosiłabym o poradę doświadczonej wróżki
Obserwuj wątek
    • Gość: wrozka Re: co o tym myślicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 08:23
      Droga Aneto łaczy Was z pewnoscią namiętność,a z Twojej strony i
      milłosc.Mężczyzna ktorego pokochałas jest zwykłym samolubem kochającym tylko i
      wyłacznie siebie.Zranił zone dopuszczając sie zdrady,zdradza Ciebie mieszkając z
      żoną,oszukuje również własne dzieci.Gdyby Cie kochał już dawno byłby po
      rozwodzie i na to nie mażadnego tłumaczenia.Zakochałaś sie w wypożyczonej
      miłosci.To nie jest Twoj to jest mężczyzna kobiety z którą ma dzieci,a Ty sobie
      go poprostu podkradłas.To tak jak z bluzką od kolezanki.Pozyczas na
      impreze,czujesz sie w niej swietnie,a za chwile przychodzi moment oddania,jest
      troche zużyta,ale musisz ją oddać.Zal Ci sie z nią rozstawac,ale to nie Twoja
      własność.Nie szukaj wrózek raczej skup sie na poszukiwaniu nowej miłości lub
      pielęgnuj to co masz.Nie powinnaś niszczyc cudzego życia.Pomysl jakbys sie gdyby
      to Twoj facet Cie zdradzał
      cyt <I tak zaczęła się znajomość. W tym czasie walczył o to,
      > żeby być blisko dziecka, czyli być również z jego matką (matką
      > dziecka)> oj dziewczyno puknij sie w głowe mocno,bo lekko nie
      wystarczy.Walczyl o uczucie swojej kobiety,a Ty piszesz matki Jego dziecka o
      dziecko.On walczył o to co było Jego!
      Zdaje sobie,ze mocne jest to co napisałam,ale dziewczynki moje drogie kiedy
      przestaniecie robić z siebie ofiary,a to Wy niszczycie innym zycie?Takich
      przypadków jest bardzo,bardzo dużo.
      • Gość: tylko gościnnie Re: co o tym myślicie? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.09.09, 11:58
        można kochać i być lojalnym w stosunku do swoich dzieci czyli ktoś
        kto ma już dzieci i kocha inną kobietę może stawiać na rozum czyli
        (dobro dzieci,rodziny) z takiego powodu wielu mężczyzn oraz kobiet
        cierpi. Bije się miłość z rozumem kto wygra? moje zdanie jest takie
        może lepiej cierpieć w samotności jak rozwalać innym życie bo co
        trwa wiecznie? pozdrawiam .
        • Gość: rosetta Re: co o tym myślicie? IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.09, 20:25
          Pokieruj się najpierw rozumem, a dopiero potem emocjami. Emocje wkrótce opadną, a czy będziesz wtedy szczęśliwa?
      • Gość: Aneta Re: co o tym myślicie? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.09.09, 20:33
        Pani "wróżko". Po pierwsze: on nie jest żonaty
        Po drugie: Sam nazwał ją "matką swojego dziecka", to nie moje słowa.
        Po trzecie: nigdy przez te wszystkie lata mnie nie oszukał, nie
        okłamał, był wobec mnie szery, aż do bólu.
        Po czwarte: wiem, że się miota, tak jak ja miotałam się do tej pory.
        Ja też mam dziecko, ale zdecydowałam się na rozwód.
        Po piąte: napisałam po prostu, żeby dowiedzieć się, czy jest dla nas
        jakaś nadzieja.
        • Gość: Kasia Re: co o tym myślicie? IP: 79.139.97.* 25.09.09, 20:49
          Wróżka piszac, ze gdyby nie byl samolubny to dawno by sie rozwiodł.
          Ty piszac, ze nie jest zonaty, ale w tej sprawie to nie ma
          znaczenia, wrozce chodzilo o rozstanie z tamta kobieta.
          Nie chodzi o to - tak mysle- ze Cie nigdy nie oszukal, ze zawsze byl
          szczery, chodzi o to, ze zyje z kobieta, z ktora ma dziecko, a Ty
          jestes z boku, w jakis sposob Cie oszukuje, byc moze tak mu
          wygodnie, ma dom, a Ty jestes atrakcja, milym sposobem na spedzanie
          czasu, byc moze troche Ci miesza w glowie, daje zludne nadzieje na
          ewentualne przyszle wspolne zycie.
          Ok, Ty tez masz dziecko i piszesz, ze mimo to zdecydowalas sie na
          rozwod. Ale on jednak sie nie zdecydowal...
          Mam wrazenie, ze wrozka piszac o jego egoizmie, oszukiwaniu Ciebie,
          miala mniej wiecej to na mysli.
          Ja czytajac na chlodno Twoj post tak to odbieram, jego zachowanie...
          • Gość: wrozka Re: co o tym myślicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 21:23
            Tak Kasiu,to miałam na myśli.Setki kobiet zyją w takich trójkątach łudząc sie,że
            ich ukochany jest z kobietą tylko ze wzgledu na dziecko,a prawda jest taka,ze
            jest im to na rękę.W domu mają partnerke(juz nie nazwe zone),a z boku atrakcyjną
            kochankę która nie pokazuje mu sie zmęczona,czasami brudna,czasami nerwowa,bo na
            przykład dziecko zachoruje.To jest czyste egoistyczne podejscie.Ty zdecydowałas
            sie na odejscie od męza,bo nie dałas rady,a On co zrobil??Dalej żyje w trójkącie
            raniąc przy tym kilka osob i gdzie tu lojalnośc,szczerość,uczciwość?
            • Gość: Aneta Re: co o tym myślicie? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.09.09, 22:10
              Rozumiem Was, ale panią Wróżkę troszkę poniosło...
              Marcina wychowaywał ojczym, i choć mieli dobry kontakt ze sobą, to
              też nigdy nie zastąpił mu ojca. Nieraz rozmawialiśmy na te tematy.
              On po prostu nie wyobraża sobie, żeby jakiś facet wychowywał kiedyś
              jego dziecko. On tego tak się obawia...
    • Gość: Gość Re: co o tym myślicie? IP: 212.160.234.* 25.09.09, 22:07
      Nie będziecie nigdy razem. On Ciebie nie kocha. Marcin kocha swoją
      partnerkę i ich wspólne dziecko, nigdy ich dla Ciebie nie zostawi.
      To moje wnioski które nasunęły się po przeczytaniu Twojej historii.
      Wnioski na podstawie jego zachowania - typowa ściema sprytnego
      lawiranta : ach miotam się, ach boję się porzucić to co mam,
      cierpię, płaczę ble, ble, ble...Ani krzty prawdy w tym nie ma. To są
      slogany faceta który po prostu ma od czasu do czasu ochotę na skok w
      bok, a nigdy w życiu by żony/partnerki nie zostawił...
      • Gość: Aneta Re: co o tym myślicie? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.09.09, 22:14
        Przeczytaj to, co wyżej napisałam
        • Gość: Gość Re: co o tym myślicie? IP: 212.160.234.* 25.09.09, 23:46
          Przeczytałam. I odnoszę wrażenie , że Ty na siłe szukasz
          okoliczności łagodzących dla Marcina. Teraz zaprezentowałaś nam jego
          traumę z dzieciństwa - ojczym. Ok, ja to rozumiem. Ty kochasz,
          dlatego szukasz dla Marcina wytłumaczenia za wszelką cenę. I
          równocześnie wszystko to, co tutaj piszemy odrzucasz to. To też
          rozumiem, ponieważ działają Twoje emocje, chemia...

          Ok, Anetko - to jak sobie wyobrażasz dalsze życie? zmarnujesz je
          będąć "tą trzecią" ? bądż wola Twoja i tak zrobisz jak zechcesz...
          Nie życzę Tobie jednak abyś obudziła się za lat 10 z
          przysłowiową "ręką w nocniku" - samotna, bez rodziny, dzieci, domu,
          z marnymi perspektywami na inny los... bo latka niestety lecą,
          młodość przemija, zdrowie i kondycja także...

          Powodzenia Aneto i życzę z całego serca abyś pewnego dnia obudziła
          się rano i powiedziała sobie "dość, dość Marcina, dość poniżania
          samej siebie, należy mi się od zycia coś lepszego".



    • agrentowy4321 Re: co o tym myślicie? 05.03.23, 09:11
      Ile czasu trzeba?
    • irona.sonata Re: co o tym myślicie? 25.04.23, 19:30
      O jezu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka