17.04.04, 11:43
Witam,
pozwole sobie zabrac glos w dyskusji na temat postawy Pana JWS o nicku
sulijan, mimo ze osoba ta nie zwrocila sie do mnie z zadnym pytaniem,
poniewaz watki z jego udzialem wzbudzaja wiele kontrowersji i niezdrowych
emocji na tym Forum.

Pani Janie, rozumiemy juz wszyscy na tym Forum, przez jaka droge Pan
przeszedl, nikt juz chyba nie ma watpliwosci, ze to Pan i nikt nie bedzie juz
Pana tutaj kojarzyl z tarotem i magia. Wstapil Pan na nowa droge zycia i jest
Pan innym Janem Suliga. Chce Pan ustrzec innych przed wstapieniem na te sama
droge, co jest zrozumiale, bo przeszedl Pan przez magiczne pieklo i nie
wyszlo to Panu na zdrowie. Musi Pan jednak zrozumiec, ze ciagle powtarzanie
tego samego moze wzbudzic w ludziach niechec, a nawet agresje.

Jesli chce Pan podzielic sie innymi aspektami swojej wiedzy ezoterycznej -
czego nie chce Pan juz wiecej robic po bardzo zlych doswiadczeniach, jak
wynika z Pana listow - to zapraszam do dyskusji w nowych watkach. Jesli dalej
bedzie Pan nawracal wszystkich uczestnikow Forum na chrzescijanstwo, to musi
sie Pan liczyc z tym, ze spotka Pan wiele gorzkich uwag i zdziwionych glosow -
bo ile mozna mowic o tym samym, jezeli jest to tylko swiadectwo?

Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia na nowej sciezce duchowej

Iza Podlaska
Obserwuj wątek
    • gamesza1 Re: Pan JWS 17.04.04, 15:28
      Nic dodać nic ująć.. Jesli Pan Suljan nie zrozumie tego, to chyba trzeba zacząć go ignorować...
      Pozdrawiam
      • rencle Re: Pan JWS 17.04.04, 18:25
        Ale tolerancji to u niektorych niewiele.Zupelnie tego nie rozumiem ktos jest
        osoba szanowana zmienia zdanie i nagle wszyscy tak jak przedtem go wielbili
        teraz wieszaja na nim psy.Wystarczy,ze ma inna opinie od naszej-inna czyli zla.
        • comma Re: Pan JWS 17.04.04, 18:48
          Rencle, to nie tak. Ludzie nie mieli pretensji do pana JWS, przynajmniej w moim
          odbiorze, za to, że zmienił zdanie. Mieli mu za złe formę i sposób w jaki
          zwracał się do osób deklarujących zainteresowanie tarotem, czy numerologią i
          astrologią. A przecież dla takowych jest to forum - tak mi się wydaje. Kilku
          osobom rzeczywiście puściły nerwy, ale to były raczej wyjątki.
          Pozdrawiam
          • rencle Re: Pan JWS 17.04.04, 20:18
            comma napisała:
            ja tam w jego postach nic zlego nie widzialam

            > Rencle, to nie tak. Ludzie nie mieli pretensji do pana JWS, przynajmniej w
            moim
            >
            > odbiorze, za to, że zmienił zdanie. Mieli mu za złe formę i sposób w jaki
            > zwracał się do osób deklarujących zainteresowanie tarotem, czy numerologią i
            > astrologią. A przecież dla takowych jest to forum - tak mi się wydaje. Kilku
            > osobom rzeczywiście puściły nerwy, ale to były raczej wyjątki.
            > Pozdrawiam
            • comma Re: Rencle, odpowiadaj pod cytatem:-) 17.04.04, 21:14
              Bo wychodzi na to, że to ja nie widziałam w postach pana JWS niczego złego :-)
              Osobiście uważam, że nazywanie rozmówcy "naiwnym człowiekiem wierzącym w
              wymysły", zachęcanie drugiego do "otrzeźwienia" itp. jest, eufemistycznie
              mówiąc, niedelikatne. Mam nadzieję, że rozumiesz mój punkt widzenia. Naprawdę
              uważam, że problem nie polegał na tym, iż pan JWS deklarował zmianę swego
              podejścia do zjawisk paranormalnych, tylko w sposobie, w jaki swój nowy pogląd
              usiłował narzucić innym. Tym wyjaśnieniem kończę mój udział w tym wątku.
          • gamesza1 Re: Pan JWS 17.04.04, 20:24
            Jesli Pan JWS przekroczył jakies granice w okultyzmie i chce przed tym ostrzec innych,to wszystko jest w porządku.. Mozna go wysłuchać, ale pod warunkiem, że poda jakies konkrety i pokaże te granice, ale jesli opowiada w kółko to samo, a jego wywody sa po prostu nudne, jakies zakrecone i nie trafiaja do nikogo, to chyba nie problem adwersarzy, lecz samego Pana JWS.. Niech sie więc nie dziwi, że jest irytujący.. Nikt na nim psów nie wieszał, trzeba znac jakieś granice tym bardziej jesli uwaza się, ze joga czy tai chi to narzędzie diabła..
            Pan JWS chyba lubi przekraczac te granice, w jakimkolwiek temacie by sie nie poruszał...
            • vitoria3 Re: Pan JWS 18.04.04, 18:35
              'jego wywody sa po prostu nudne, jakies zakrecone i nie trafiaja do nikogo'
              Oj, Gamesza, jesteś naprawdę 'niezłą' wróżką, jeśli tak jesteś w stanie czytać
              myśli wszystkich... Cóż za przenikliwość, chylę czoło.

              Pozwolisz, że ja jednak wypowiem się we własnym imieniu. Oczekujesz, że Pan JWS
              Ci 'poda jakies konkrety i pokaże te granice', których nie wolno przekraczać.
              Urocze. A czy sama ich nie widzisz?
              Jeśli nie wiesz o co mi chodzi, to przyjrzyj się ludziom, którzy już trochę i
              na poważnie w tym siedzą.
              Pozdrawiam
              • gamesza1 Re: Pan JWS 18.04.04, 18:45
                Nie wiem za bardzo o co Ci chodzi, bo ja wróżka nie jestem.
                Może generalizowałam mówiąc " do nikogo", ale mysle, że w tym momencie szukasz szczegółów by się przyczepić..
                Ja niczego nie oczekuję, ja tylko proszę, by nikt nie straszył diabłem dorosłych ludzi..
                Znam wiele osób, ktore paraja się ezoteryką i sa normalnymi, żyjącymi w zgodzie ze sobą i światem ludźmi..
                Jesli natomiast Ty masz do czynienia z osobami, które nie maja umiaru w tym co robią i weszły w labirynt, z ktorego wyjśc nie potrafią, to juz ich problem..
                Postepujesz dokładnie jak JWS, uprawiasz pustosłowie bez konkretów, przykładów.. Takimi argumentami absolutnie nie mozna nikogo przekonać..
                • vitoria3 Re: Pan JWS 18.04.04, 19:28
                  Gamesza, ja nie szukam konfliktów, nie chcę Ciebie też do niczego przekonywać.
                  Uważam tylko, że po prostu trochę za łatwo oceniasz innych ludzi, i to od razu
                  w sposób bardzo radykalny, co zresztą się tu wielu osobom przytrafiło, nie
                  tylko Tobie. Piszesz, że nie jesteś wróżką, więc może po prostu te wątki nie
                  poruszały spraw, z którymi miałaś bliższy kontakt.

                  Cieszę się, że Twoi znajomi są tacy uporządkowani. Ale jeśli będą mieć problemy
                  to czy stwierdzisz, że po prostu stracili umiar i to już ich problem?


                  No i jeszcze jedno - jeśli argumentacja o podłożu religii do Ciebie nie
                  trafia, nie znaczy, że nie może trafić do innych. Wiesz, Katolików w Polsce
                  jest naprawdę dużo, weź na to namiar, nawet jeśli Ty nie jesteś wierząca.To
                  jest forum o wróżbach, ludzie wierzą w naprawdę różne rzeczy i nie nam to
                  oceniać i wartościować. A stwierdzenia w rodzaju 'Takimi argumentami absolutnie
                  nie mozna nikogo przekonać..' znów wskazują na tendencję do decydowania za
                  innych...

                  Pozdrawiam


                  • gamesza1 Re: Pan JWS 18.04.04, 20:03
                    Decydowaniem za innych jest straszenie piekłem i wiecznym potepieniem, z którym mieliśmy tu do czynienia.. Nie sądze , by Chrystus wędrując po świecie właśnie w ten sposób przekonywał ludzi do Boga...
                    Co do moich znajomych... Oni wiedzą, czym pachnie wchodzenie na ścieżki, których sie obawiają.. Jesli ktos wywołuje duchy dla zabawy jest absolutnie niedojrzały i niedopowiedzialny.. Natomiast człowiek, który zajmuje się np. tarotem tylko i wyłącznie, a nie chce , mimo predyspozycji zostac medium, to uważam to za podejście do sprawy z umiarem i rozsądkiem.. trzeba miec w sobie pewna dozę lęku, by nie leciec do światła jak ćma..
                    Wiem, że sa tacy, którzy weszli w to za głeboko i tym samym uczynili ze swojego życia piekło na ziemi.. Ale cóz mozna na to poradzić? To był ich świadomy wybór ! Mozna to porównac do narkomana, który sięga po kolejne dawki z pełna odpowiedzialnościa, stopniowo są one coraz wieksze, a narkotyki cięższe..
                    I albo pójdzie na dno, albo opamieta się w pewnym momencie życia..
                    Proces wychodzenia z nałogu jest ciężki i bolesny, potrzeba do tego kogos, kto w tym pomoże.. Ale nie sądzę by na tym forum ktoś prosil o pomoc i był w szponach nałogu..
                    Wejście tutaj w charakterze księdza krzyczącego z ambony w większości spotkało sie z niezrozumieniem.. Ale Ok, jesli macie cos do powiedzenia, to podajcie KONKRETY, REALIA, PRZYKŁADY z życia... Tyle czasu trwa ta dyskusja i nie padło ani jedno słowo wyjasniające DLACZEGO ktos ma zaprzestać pracy z np. numerologią..
                    Ty Vitorio tez unikasz podania przyczyn, dla których miałabym myslec inaczej..
                    Jestem osobą konkretną i interesują mnie fakty z życia..
                    Jak na razie oceniasz moja postawę choc wlaściwie nie wiadomo po co? Najważniejszy chyba jest temat tej całej dyskusji, a nie ocenianie czy ktos powiedział cos za kogos czy w swoim imieniu..
                    Nie powołuj sie na katolicyzm w Polsce, bo jest to forma bigoterii, a nie prawdziwej wiary w Boga.. O ilości nie świadczy jakość.. Gdyby zweryfikowac te wiarę w Jezusa, okazałoby się, że większość wyznawców nie ma do tego prawa..
                    Składanie rączek w poboznym geście i bieganie co niedziela do Kościoła nie świadczy o prawdziwej wierze w Boga, a niestety wiekszośc w ten sposób postepuje.. Traktuja msze jako odbębnienie obowiązku asekurując sie w ten sposób,by ominąc piekło w momecie rozliczenia przed Bogiem. To czyste zaklamanie..
                    Skup sie na samym problemie, a nie za przeproszeniem na pierdołach. Jesli masz cos do powiedzenia to zacznij w końcu mówić..

                    • vitoria3 Re: Pan JWS 18.04.04, 21:01
                      No świetnie, i zostałam bigotką :)

                      Gamesza, dwie rzeczy:
                      1) z tego co tu śledziłam dyskusja była o stosunku magia vs. Biblia.I w tym
                      kontekście użycia argumentów opartych na Piśmie.
                      Nie o Kościele katolickim w Polsce. A co do religijności Polaków to mamy akurat
                      podobne zdanie.


                      2)Pan JWS ostrzegał przed wchodzeniem w praktyki, których nie do końca
                      rozumiemy. Myślę, że Twoja analogia z narkomanem jest o tyle słuszna, że magia
                      też uzależnia. Tarot też.
                      Cóż, można palić tylko trawkę do końca życia i wcale nie uważać tego za
                      problem. Cóż, papierosy według niektórych szkodzą bardziej, nie?

                      Gameszo, tylko Ty znów wypowiadasz się za innych:'Ale nie sądzę by na tym forum
                      ktoś prosil o pomoc i był w szpona
                      > ch nałogu.. '
                      Skąd ta pewność?

                      A konkrety? Moje subiektywne doświadczenia - swoje i innych osób, które znałam,
                      przekonały mnie, że nie mam ochoty się dłużej zajmować wróżeniem. Mimo, że nie
                      weszłam w to zbyt głęboko. I zrezygnowałam, mimo tego, że mogłabym nadal
                      wykorzystywać swoje zdolności aby innym pomagać. Jest to po prostu sprzeczne z
                      moim światopoglądem, nie podoba mi się ingerowanie wróżbą w życie innych. Nie
                      odpowiada mi postawa, która się wyrabia w wyniku takiego 'magicznego'
                      myślenia.Ale przecież to Ciebie nie przekona, prawda? I wcale nie musi, nie mam
                      takich ambicji. Cóż, nie jestem osobą, która Ci poda jakieś drastyczne historie
                      i wskarze TEN MOMENT, który zadecydował o tym, że zmieniłam zdanie. U mnie to
                      był proces.

                      Gameszo, podoba mi się, że analizujesz informacje, które dostajesz, że domagasz
                      wyjaśnień. Nie podoba mi się forma (dość agresywny sposób dyskusji) Pytasz
                      czemu oceniłam Twoją postawę? Bo mi się nie podobało, że znasz zdanie
                      wszystkich na ten temat. Tyle.

                      Na tym kończę. I pozdrawiam (mimo, że uważasz to co mówię za 'pierdoły')





                      • gamesza1 Re: Pan JWS 19.04.04, 09:14
                        A wiec mamy podobne doswiadczenia..;-)
                        Jak wspomnialam nie zajmuje sie wrozeniem.. Ale mam tarota, karty cyganskie..
                        Zagladalam do nich od czasu do czasu probujac je zgłębic i przyznam, ze na poczatku byl okres krotkiej fascynacji.. Jednak szybko doszlam do tego, ze mnie to nie ciagnie absolutnie.. NIe lubilam, gdy ktos z bliskich prosil mnie o postawienie kart, nie odpowiadalo mi to pomimo ,że mam ku temu spore predyspozycje.. Wolalam pogadac o problemie niz zagladac w karty.. Ale niektorzy moi znajomi zajmuja sie tym, powiedzialabym - zawodowo..
                        MNie to nie pociaga i nie interesuje, wolę kierowac sie intuicja i swoimi zasadami, niż nastawiac sie na z gory okreslony efekt.. Ale popieram wrozenie wtedy, gdy widac chorobe, wypadek lub tzw. światelko w tunelu dajace nadzieje na wyjscie z problemow.. Natomiast jesli ktos biega do wrozbity z pytaniami typu kocha, czy nie kocha, albo po to by zapyatc co wydarzy sie za miesiac, to juz jest patologia..
                        Dzieki za pokazanie , co wydarzylo się w Twoim zyciu, jak widac mamy podobne doswiadczenia..
                        Pozdrawiam

                        P.S.
                        Mowiac o pierdolach mialam na mysli gadanie dla samego straszenia..
                        Szkoda, że Pan JWS ani razu nie przedstawil zdarzen, ktore mialy miejsce w jego zyciu, moze wtedy mialoby to upelnie inny wymiar..
                        • comma Re: Pan JWS 19.04.04, 10:12
                          Gameszo, ja mam takie doświadczenie z tarotem: byłam, co tu dużo mówić,
                          szaleńczo zakochana. Dla tego człowieka gotowa byłam na wszystko. On dla mnie
                          na znacznie mniej, jak się okazało. Mój tarot przedstawiał mnie jako osobę
                          z "klapkami na oczach", zagrożoną przez człowieka niegodnego zaufania, z którym
                          powinnam zerwać wszelkie kontakty. Nie mogłam w to uwierzyć, więc poszłam do
                          wróżki, która przedstawiła mi zupełnie odwrotny obraz - że kocha bardzo,
                          wspólny dom, bogactwo i szczęście. Niestety, wyszło tak, że ten człowiek
                          wykorzystał efekty mojej ciężkiej pracy do swoich celów - "ukradł" w sensie
                          intelektualnym moje dzieło. Sprawa się wydała. Efekt - kompromitacja, niestety,
                          przede wszystkim mnie. Bo ja byłam pierwszą naiwną, "myślącą majtkami" a on -
                          spryciarzem, umiejącym sobie radzić w życiu - tak nas oceniło środowisko w
                          którym pracowałam. Tak więc, niestety, przepowiednia okazała się bardzo trafna.
                          I nie miałam na jej realizację żadnego wpływu. Tarota stawiam sobie raz na
                          kilka miesięcy. Nie zawsze prognozy są dramatyczne. Czasami to sugestie
                          zwolnienia tempa życia, poświęcenia więcej czasu bliskim, pilnowania wydatków,
                          wskazówka, by zająć się np. rozwojem intelektualnym. Pod wpływej takiej
                          sugestii zapisałam się na kurs przygotowujący do egzaminu państwowego z j.
                          angielskiego. Jestem bardzo zadowolona, bo kurs jest na wysokim poziomie i
                          jeszcze poznałam tam sympatycznych ludzi. Pozdrawiam Cię, Gameszo :-)
                          --
                          On ne voit bien qu'avec le coeur. L'essentiel est invisible pour les yeux.
                          • gamesza1 Re: Pan JWS 19.04.04, 13:36
                            Wiesz.. w moim życiu wydarzyło się wiele złych rzeczy, dostałam solidnie w kośc i szukając wyjścia z trudnych sytuacji znalazłam tarota.. Dla siebie..
                            Patzrąc w karty widziałam zupełnie coś innego niż mówiły mi profesjonalne wróżki i nie mam pojęcia dlaczego.. zastanawiałam się, czy ja sama tracę obiektywizm wobec wydarzeń w moim życiu, dlatego wolałam iśc do kogoś obcego..
                            Okazało się to bzdurą.. Według wszelkich znakow na niebie i ziemi miałam iśc innym torem niż ja sama to czułam.. No coż, jestem krnąbrna i nie posłuchałam.. Wyszlo mi to na dobre.. Nadal jestem z kimś, kto w przekonaniu wróżbitów był juz historią.. Postanowilam posluchac wewnetrznego "ja" i doceniam z każdym dniem trafnośc mego wyboru.. Moje karty tez pokazały to, co czulam.. Bylam w dylemacie, no bo przeciez chodzilam do sprawdzonych ludzi.. Dlatego przekonalam się, że swoich wyborow nalezy dokonywac kierujac sie intuicja.. Ale to moje zdanie na podstawie wlasnych doswiadczen..
                            Natomiast jesli ktos widzi realne zagrozenie zycia czy zdrowia, to chyba lepiej dmuchac na zimne niz pozniej zalowac...

                            Równiez pozdrawiam ;-)
                      • Gość: Frater T. Re: Pan JWS IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 27.06.04, 00:07
                        Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                        >Myślę, że Twoja analogia z narkomanem jest o tyle słuszna, że magia
                        > też uzależnia. Tarot też.

                        Wątek ten już dawno obumarł, ale postanowiłem wypowiedzieć się w pewnej
                        kwestii.

                        Zdaje się, iż ktoś traktuje tu magię jako dodatek do życia, jako pewną używkę,
                        która ma nam urozmaicić lub ubarwić życie i, od której można się uzależnić
                        (sic!). Nic bardziej mylnego. Ale, jeśli pójdziemy tym tropem to czy nie możemy
                        również uzależnić się od Jezusa, o którym tak często wspomina Pan Jan? Co
                        decyduje o tym czy uzależniamy się od magii, czy też nie?

                        Szczerze mówiąc nie rozumiem ludzi, którzy postulują możliwość uzależnienia się
                        od magii. Jeśli dla kogoś magia to sposób życia, czy też sposób na życie, to
                        znaczy, że taką obrał ścieżkę indywiduacji i nonsensem jest mówienie o kimś
                        takim, że jest uzależniony od magii, a tym samym od życia, bo dla takiej osoby
                        między jednym a drugim jest znak równości. To tak jakbyśmy zarzucali
                        naukowcowi, że jest uzależniony od swoich badań, którym poświęca całe życie.

                        Love is the law, love under will.



                        • j.wojak Re: Pan JWS 27.06.04, 16:18
                          Dokładnie tak. Astronom jest "uzależniony" od gwiazd i galaktyk, lekarz od
                          zajmowania się chorobami itd. Jeśli ktoś zajmuje się tarotem, jest oczywiste,
                          że te karty go fascynują- przeciez w przeciwnym razie w ogóle nie poświęcałby
                          im czasu! Podobnie jest np. z filatelistą i jego znaczkami.
                          Jest oczywiście problem uzaleznienia od wróżb czy wizyt u wróżek, ale to jednak
                          nieco inna kwestia.
                        • suljan Re: Pan JWS 27.06.04, 20:53
                          To, ze Wojak myli poziomy i stawia znak równosci miedzy uzależnieniem od magii
                          a uzależnieniem od jakiejs profesji świata materialnego mnmie nie dziwi, bo od
                          dawna widze, ze myla mu sie poziomy egzystencji. To, ze Frater T. pisze, ze nie
                          rozumie, jak mozna sie uzależnic od magii tez rozumiem, bo świadomie uprawia
                          magie i to ciuężkiego kalibru. I to, ze obaj wzieli sie za "obrone"
                          wróżbiarskiego forum takze rozumiem,m gdyz chcac nie chcac wcielaja sie w
                          postac dealera narkotykow, ktory mowi do klienta: "bierz, nie uzależnisz sie".
                          I dodaje, patrząc z ironia na kogos, kto ostrzega przed uzależnieniem od
                          narkotykow: "Patrz, ten facet chce cie uzależnic od niebrania! Co za frajer.
                          Napewno ma nieczyste intencje".
                          • j.wojak gdzie program pozytywny? 28.06.04, 09:39
                            suljan napisał:

                            > To, ze Wojak myli poziomy i stawia znak równosci miedzy uzależnieniem od
                            magii
                            > a uzależnieniem od jakiejs profesji świata materialnego mnmie nie dziwi, bo
                            od
                            > dawna widze, ze myla mu sie poziomy egzystencji.
                            Oj, Panie suljan-ie- nie stawiam znaku równości tylko pokazuję analogię!
                            Co do mylenia- ja dopiero niedawno podejrzewam, że juz dawno myliła się Panu
                            fikcja z rzeczywistością...

                            >I to, ze obaj wzieli sie za "obrone"
                            > wróżbiarskiego forum takze rozumiem,m gdyz chcac nie chcac wcielaja sie w
                            > postac dealera narkotykow, ktory mowi do klienta: "bierz, nie uzależnisz
                            >sie". I dodaje, patrząc z ironia na kogos, kto ostrzega przed uzależnieniem od
                            > narkotykow: "Patrz, ten facet chce cie uzależnic od niebrania! Co za frajer.
                            > Napewno ma nieczyste intencje".

                            Jedna rzecz jest ciekawa. Pana nowy program religijny jest programem
                            negatywnym: zbudowanym przeciw: magii, ezoteryce itp. Podobnie (czyli
                            analogicznie, Panie Janie- żeby znowu Pan nie twierdził, że stawiam znak
                            równości!) niektóre partie w istocie nie maja programu, lecz tylko hasła
                            przeciw UE, Balcerowiczowi czy zagranicznym bankom.
                            Pan stoi juz po właściwej stronie, my- biedacy, bładzimy. Ale- dzięku Bogu-
                            pańskie życie przecież się nie kończy. Pan, jak my wszyscy, nie stoi, lecz
                            idzie dalej. I co? Nie ma Pan żadnych wątpliwości? Już nie musi Pan dokonywać
                            żadnych wyborów? Stoi Pan sobie i już?
                            Pan nigdy nie mówi "wydaje mi się", "moim zdaniem", nie, u Pana jest tak i
                            koniec, a my- nieoświeceni- mamy słuchaći wierzyć.
                            Cmytojet uparcie, choć dośc pokrętnie twierdzi, że z wiary w Jezusa nie wynika
                            dla niego żadna "religia". Dla Pana też? Przeciez wygląda na to, że jednak Pan
                            jest w kontakcie z innymi "nawróconymi", łączy was owa wiara w Jezusa. Oprócz
                            negowania ezoteryki nie macie "programu pozytywnego"? W internecie
                            krążą "świadectwa" takie jak Pańskie, wszystkie b. podobne. Mnóstwo tam o
                            ciemnych mocach i fantastycznych potworach nękających nieszczęśników. Dopiero
                            na końcu, w ostatnich zdaniach jest o Jezusie. Czemu? Ci, którzy nie zajmowali
                            się magią nie nadają się do Waszego towarzystwa?

                            Jacek
                            • cmytojet Program pozytywny! 28.06.04, 10:42
                              > Cmytojet uparcie, choć dośc pokrętnie twierdzi, że z wiary w Jezusa nie
                              > wynika dla niego żadna "religia".

                              WOW! Jestem w szoku! Ale postęp!

                              W istocie miałem na myśli, że Jezusa a religia to są różne rzeczy.
                              Wiara jest zbawiająca i żywa, religia opisowa i martwa. Dlatego pokładanie
                              nadzieji na zbawienie poprzez religię jest skazane na niepowodzenie.

                              > Oprócz negowania ezoteryki nie macie "programu pozytywnego"?

                              Wszystko o czym mówimy to jest program pozytywny! "Oferta" nawrócenia
                              i dostąpienia prawdziwego pokoju z Bogiem dotyczy każdego - ezoteryków też.
                              Poprzez uprawianie czarów nie jest się "bardziej martwym" przed Bogiem niż
                              w przypadku innych grzechów :) W poniższym fragmencie Paweł wymienia
                              czary jednym tchem pomiędzy m.in. obżarstwem, zazdrością i zabójstwem!
                              Istotne jest jedynie czy jesteśmy otwarci na działanie Boga w naszym życiu,
                              czy nie i postanawiamy "radzić sobie samodzielnie".

                              To jest forum o wróżbiarstwie a jego kwalifikacja jest z biblijnego punktu
                              widzenia jednoznaczna - czego tylko czasami dajemy świadectwo - stąd
                              negatywny wydzwięk.

                              "(19) Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość,
                              rozpusta, (20) bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania,
                              waśnie, odszczepieństwo, (21) zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o
                              tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy
                              czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą. (22) Owocem zaś Ducha są: miłość,
                              radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, (23) łagodność,
                              wstrzemięźliwość." (List do Galacjan 5:19-23)

                              > W internecie krążą "świadectwa" takie jak Pańskie, wszystkie b. podobne.
                              > Mnóstwo tam o ciemnych mocach i fantastycznych potworach nękających
                              > nieszczęśników. Dopiero na końcu, w ostatnich zdaniach jest o Jezusie.

                              Z Internetem trzeba ostrożnie - różne tam można znaleźć rzeczy.
                              Trudno mi się odnieść ogólnie do tego co chcesz pokazać. Może wyślij
                              z jeden odnośnik, to będzie klarowniej wiadomo o co Ci chodzi?

                              cmytojet
                        • cmytojet Re: Pan JWS 27.06.04, 23:01
                          "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy,
                          kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny"

                          O co tu widzimy: mister Frater T. i jego waleczny giermek (niechaj jego imie
                          nie zostanie wymienione :)

                          > Wątek ten już dawno obumarł, ale postanowiłem wypowiedzieć się w pewnej
                          > kwestii.

                          Ależ słuchamy co w czym to tym razem zostaniemy oświeceni ...

                          > Jeśli dla kogoś magia to sposób życia, czy też sposób na życie, to
                          > znaczy, że taką obrał ścieżkę indywiduacji i nonsensem jest mówienie o kimś
                          > takim, że jest uzależniony od magii, a tym samym od życia, bo dla takiej
                          > osoby między jednym a drugim jest znak równości.

                          Zdanie jest poprawnie zbudowane, ma i podmiot i orzeczenie i w ogóle, ale
                          trudno jest w nim odnaleźć jakiś sens. To, że ktoś obrał jakąś "ścieżkę
                          indywidualizacji" nie uwalnia go od bycia człowiekiem. A czy mówimy
                          o alkoholu i alkoholiźmie, narkotykach i narkomanii, TV i TV-manii
                          czy magii i używaniu jej - maja one JEDEN wspólny mianownik. Jest nim
                          delikwent, który ich używa. A ich używa ponieważ ma jakieś niezaspokojone
                          potrzeby, które może wyciszyć nurzając się w alkoholu, ...

                          Potrzeby mogą być różne: od chęci bycia docenionym po niepohamowaną żądzę
                          władzy i posiadania.

                          I jak najbardziej można mówić o nałogu magii, bo nałóg jest tym
                          charakterystyczny że człowiek uzależniony nie znajduje w sobie siły, aby
                          z nim skończyć. To co dostaje z nałogu (czy stępienie zmysłów czy
                          "efekty specjalne") uzależnia go, bo chwilowo zaspokaja jego potrzeby.

                          Powyższe zdanie w przypadku Jezusa nie ma sensu - chrześcijaństwo to nie
                          gra "ja Ci to a Ty mi tamto". Nie ma w nim bezpośrednich korzyści
                          wynikających z tego, że coś się robi (albo nie) więc w nałóg wpaść
                          nie sposób.
    • syllo Re: Pan JWS 17.04.04, 21:52
      Nie wiem dlaczego ten pan JWS wzbudzil tyle kontrowersji, bo nie moglam sie
      doszukac, ale doczytalam sie, ze jest chrzescijaninem i ostrzega przed
      konsekwencjami jakie przychodza kiedy zajmujemy sie czarami. Ja sie do niego
      dolaczam, czary, wrozby, magia wg wiary chrzescijanskiej sa zle, ja w to
      wierze, bo tak mowi Biblia. I nie rozumiem dlaczego ludzie szukaja rozwiazan u
      wrozek zamiast u Boga?Tym bardziej, ze wiekszosc Polakow deklaruje sie jako
      osoby wierzace a to jest juz hipokryzja- wierzenie w Boga i stawianie sobie
      tarota.Biblia jest bardzo konkretna w tym temacie- czary, wrozby sprowadzaja
      przeklenstwo do siedmiu pokolen- zarowno tym ktorzy wroza jak i tym ktorym sie
      wrozy. Mozecie myslec co chcecie i mozecie sie na mnie obrazic i skrytykowac,
      bo to nie o mnie chodzi tylko o was. A teraz do pan ktore prowadza to forum- to
      co robicie to jest grzech i jesli tego nie spokutujecie i nie przeprosicie boga
      pojdziecie do piekla, mozecie zrobic co chcecie z moim ostrzezeniem, jedno jest
      wazne- ja was ostrzeglam a wybor nalezy do was i jeszcze jedno - w iminiu
      Jezusa ja oglaszam, ze wasze czary nie maja mocy i nie zgadzam sie zeby takie
      forum istnialo i robilo zamet
    • syllo Re: Pan JWS 17.04.04, 21:55
      A teraz do pan ktore prowadza to forum- to co robicie to jest grzech i jesli
      tego nie spokutujecie i nie przeprosicie Boga pojdziecie do piekla, mozecie
      zrobic co chcecie z moim ostrzezeniem, jedno jest wazne- ja was ostrzeglam a
      wybor nalezy do was i jeszcze jedno - w iminiu Jezusa ja oglaszam, ze wasze
      czary nie maja mocy i nie zgadzam sie zeby takie forum istnialo i robilo zamet
      w zyciu innych ludzi, amen.
      • mask100 Re: Pan JWS 18.04.04, 15:33
        Uważaj moja panno, bo rzucanie przekleństw jest niezdrowe.. Powróci do Ciebie w dwójnasób.. Idź i zyj swoim życiem, a na Biblię tak do końca się nie powołuj, bo została przetworzona na potrzeby Kościoła.
        Jestes kolejnym przykładem osoby, która nie potrafi konstruktywnie rozmawiac na temat wiary i magii, tylko straszyc piekłem i wiecznym potepieniem.. Nic nie wskórasz, a wzbudzisz tylko niechęć i podejrzenia o bigoterię..
        To bardzo dziwne, że ludzie zajmujący się np. wróżbiarstwem potrafią szanować poglądy innych i zachowywac się z godnościa, a piewcy bogobojności jakim i Ty jesteś krzycza i zachowują sie jak prorocy zbawiający cały świat!
        Ciekawe jakim jestes człowiekiem ...
        Swoje ostrzeżenia zachowaj dla siebie, bo są co najwyżej żałosne..
        • syllo Re: Pan JWS 18.04.04, 17:15
          Po pierwsze nie rzucam przeklenstw, tylko ostrzegam bo znam konsekwencje czarow
          i wiem, ze nic do mnie nie powroci bo krew Jezusa Chrystusa mnie chroni!Po
          drugie Biblia jest dla mnie autentyczna i natchniona Duchem Swietym.Po trzecie
          rzeczywiscie o czarach nie umiem rozmawiac konstruktywnie, bo sa wg mnie zle i
          nie przynosza nic pozytywnego.Po czwarte ja nikogo nie obrazam i nie nazywam
          jego pogladow zalosnymii pozbawinymi godnosci. Po kolejne szanuje ludzi i tak
          naprawde to z troski o ludzi to wszystko napisalam, nie aby obrazic tylko
          powiedziec o konsekwencjach.I wiem to, ze kazda osoba zajmujaca sie
          wrozbiarstwem predzej czy pozniej zobaczy jakie skutki to przynioslo do jego
          zycia.Naprawde zalezy mi na drugim czlowieku i dopuki starczy mi sil bede mowic
          o Jezusie, ktory ma moc i ktory moze znalesc wyjscie z kazdej sytulacji-
          wystarczy sie tylko do Niego zwrocic. Jezeli naprawde jestes ciekawa jakim
          jestem czlowiekiem to podaje meila syllo@wp.pl
          • mask100 Re: Pan JWS 18.04.04, 18:03
            Wiesz... jakby to ująć, ja staram się zrozumieć i głęboka wiarę, ale również siłę ezoteryki.. Te ostatnią w sensie tylko pozytywnym.. Znam wielu ludzi, którzy wykorzystują swoje zdolności by czynic dobro i nikt mi nie powie, że maja złe intencje, a ich działanie jest kierowane przez diabła..Nie interesuja mnie osoby, które zbyt głeboko weszły w pewne meandry okultyzmu i teraz nie moga sie z tego wyplątać.. To ich problem, widocznie byli zbyt słabi i nie potrafili zachowac umiaru..
            Wchodząc na to forum i stawiając sprawe w ten sposób, w jaki to robisz od razu jestes na straconej pozycji, to samo zrobił JWS i nie chodzi tu o to, że ktos nie wierzy w Boga, ale o to, że nikt nie lubi miec narzucanego sposobu życia..
            Może pozwolicie ludziom popełniać błędy? Każdy musi sam zrozumieć do czego zmierza.. Jesli sie potknie i przewróci, bedzie wiedział, że nastepnym razem należy iśc inna drogą, póki co szkoda waszych wysiłków, bo zamiast orędowników Jezusa mamy kogoś, kto szasta nim na lewo i prawo..
            Pozwol, żeby każdy z nas sam sobie rozmawiał z Jezusem, bez udziału osób trzecich..
            A w ogole pachnie mi to zgrupowaniem Świadków Jehowy..
            • syllo Re: Pan JWS 19.04.04, 12:08
              mask100 napisała:

              > Wiesz... jakby to ująć, ja staram się zrozumieć i głęboka wiarę, ale również
              si
              > łę ezoteryki..
              >>>Ja tez rozumiem sile ezoteryki, ale to nie chodzi fascynacje w tej chwili
              tylko o to, ze ja znam rowniez ta drugo strone mniej pozytywna. Prosze wyobraz
              sobie, ze wiesz o jakim zagrozeniu, ktore dotyczy innego czlowieka- i co robisz
              w takim momencie - stoisz i parzysz z zalozonymi rekami czy po prostu go
              ostrzegasz?Tak to po prostu wyglada z mojej strony, sproboj mnie zrozumiec a
              nie oceniac, bo ocenic jest najprosciej, ale to czesto jest bardzo mylace...
              Te ostatnią w sensie tylko pozytywnym.. Znam wielu ludzi, którzy
              > wykorzystują swoje zdolności by czynic dobro i nikt mi nie powie, że maja
              złe
              > intencje, a ich działanie jest kierowane przez diabła..Nie interesuja mnie
              osob
              > y, które zbyt głeboko weszły w pewne meandry okultyzmu i teraz nie moga sie z
              t
              > ego wyplątać.. To ich problem, widocznie byli zbyt słabi i nie potrafili
              zachow
              > ac umiaru..
              >>>no wlasnie a skad wiadomo czy ktos zaczymajac nie wejdzie za gleboko i nie
              zrobi sobie kuku?Bo sama przyznajesz, ze istnieje takie niebezpieczenstwo.
              > Wchodząc na to forum i stawiając sprawe w ten sposób, w jaki to robisz od
              razu
              > jestes na straconej pozycji, to samo zrobił JWS i nie chodzi tu o to, że ktos
              n
              > ie wierzy w Boga, ale o to, że nikt nie lubi miec narzucanego sposobu życia..
              >>Ja nie narzucam ja dziele sie moimi podladami i mowie o konsekwencjach,
              pokazuje tez co mowi na ten temat Biblia, dla niektorych ludzi jest to
              autorytet i Biblia mowi po prostu, ze to grzech i mowi, ze jezeli my nie
              zpokutujemy naszych grzechow to pojdziemy do piekla- i to nie moje straszenie
              tylko slowa z Pisma Swietego a ja tylko sie z nimi zgadzam i nie mozesz mi tego
              miec za zle, prawda?
              > Może pozwolicie ludziom popełniać błędy? Każdy musi sam zrozumieć do czego
              zmie
              > rza.. Jesli sie potknie i przewróci, bedzie wiedział, że nastepnym razem
              należy
              > iśc inna drogą, póki co szkoda waszych wysiłków, bo zamiast orędowników
              Jezusa
              > mamy kogoś, kto szasta nim na lewo i prawo..
              >>>Przeciez i tak kazdy kto czyta moje slowa zrobi z nimi co chce i po to
              wlasnie je napisalam, aby ktos mial wybor- przyjac albo odrzucic, przeciez
              czytaja to dorosli, dojrzali ludzie. I nie szastam Slowem Jezus, bo dla mnie TO
              slowo budzi szacunek i po prostu nie odwazylabym sie naurzywac tego slowa Bo
              dla mnie Jezus jest Bogiem, ktorego nalezy czcic.
              > Pozwol, żeby każdy z nas sam sobie rozmawiał z Jezusem, bez udziału osób
              trzeci
              > ch..

              > A w ogole pachnie mi to zgrupowaniem Świadków Jehowy..
              >>:)nie jestem swiadkiem Jechowy, i gdybys dobrze znala zasady tego zrupowania
              to bys o tym wiedziala...A gdybys znala zasady chrzescijanstwa to bys
              wiedziala, ze nie bede patrzec jak ludzie gina i nic z tym robic, bo to wbrew
              Slowu Bozemu- bo napisane jest idzcie na caly swiat...
          • e_rato Re: Pan JWS 18.04.04, 18:06
            i teraz nie wiadomo juz co gorsze....magia czy fanatyzm religijny ,ale
            obstawiam ze jednak to drugie...;)))
          • randybvain Nie masz prawa 18.04.04, 18:07
            Nie masz prawa troszczyć się o innych ludzi, nikt ci go nie dał! Nie bedę ci
            przedstawiał, jak takie zachowania się kończą, bo to jest powszechnie wiadome
            (np. z troski do pogan i tzw heretyków palono ich na stosie) Nikt ci nie każe
            czarować i jak sobie wierzysz w Jezusa, to sobie wierz, spoko. Ale nie wolno
            ci, powtarzam nie wolno! straszyć ludzi, którzy nie są np. chrzescijanami
            straszyć twoją wewnątrzreligijną karą. Twoje ostrzeżenia są równie
            bezwartościowe co ostrzeganie Murzyna przed opaleniem się. Jak już sobie dbasz
            o innych ludzi to sobie dbaj o swoich współwyznawców, a od innych się odp.
            • mask100 Re: Nie masz prawa 18.04.04, 18:16
              randybvain napisał:

              > Nie masz prawa troszczyć się o innych ludzi, nikt ci go nie dał! Nie bedę ci
              > przedstawiał, jak takie zachowania się kończą, bo to jest powszechnie wiadome
              > (np. z troski do pogan i tzw heretyków palono ich na stosie) Nikt ci nie każe
              > czarować i jak sobie wierzysz w Jezusa, to sobie wierz, spoko. Ale nie wolno
              > ci, powtarzam nie wolno! straszyć ludzi, którzy nie są np. chrzescijanami
              > straszyć twoją wewnątrzreligijną karą. Twoje ostrzeżenia są równie
              > bezwartościowe co ostrzeganie Murzyna przed opaleniem się. Jak już sobie dbasz
              > o innych ludzi to sobie dbaj o swoich współwyznawców, a od innych się odp.



              BRAVO !!! ;-))))))
            • syllo Mam prawo 19.04.04, 11:46
              To glupie co mowisz, ze nie mam prawa sie troszczyc o ludzi, kazdy ma prawo i
              moze sie troszczyc o drugiego czlowieka i wcale nie musi byc wierzaca osoba, to
              nie kwestia prawa tylko wyboru i nikt nie moze mi tego zabronic!Ja nie chce
              straszyc ludzi, ALE MAM WOLNOSC W WYRAZANIU MOICH POGLADOW KOMU CHCE I GDZIE
              CHCE, zreszta mysle, ze wlasnie po to istnieja takie forum, zeby sie podzielic
              czyms wlasnym.Ja nikogo do niczego nie zmuszam a zwlaszcza do zmiany pogladow,
              ja tylko wyrazam moje zdanie i nie wiem czemu cie to tak drazni?Badz sobie
              wolny w tym co robisz i daj innym wolnosc i prawo wyboru i mozliwosc poznania
              roznych stron czarow, wrozb itd.,itp.Moze dla kogos innego to sa istotne
              sprawy?!Nie wiesz tego...Pozdrawiam
              • zzzzuza Re: Mam prawo 19.04.04, 12:16
                ALE NARZUCASZ SIĘ Z TĄ TWOJĄ TROSKĄ O INNYCH!!!
                NIE KAŻDY CHCE ABY KTOKOLWIEK SIĘ O NIEGO TROSZCZYŁ, TAK JAK TY TO ROBISZ!!!
                Każdy ma swoją nie przymuszoną wolę i dlatego NIE MOŻESZ narzucać wszystkim
                swoich poglągów czy troszczyć się o nieznajomych.
                zuuuu
                • syllo Re: Mam prawo 19.04.04, 12:23
                  :)i no i ma prawo nie chciec, to wolny kraj, ale ja mam prawo chciec sie
                  troszczyc ,bo kij ma dwa konce:)pozdrawiam
                  • randybvain Wyrażać sobie możesz... 19.04.04, 12:33
                    Rzeczywiście to wolny kraj. Ale twoja troska połaczyła sie z ostrzeganiem ludzi
                    przed czymś, co dotyczy ciebie i twoich współwyznawców. Wyobraź sobie, że
                    mieszkam w Afryce i zacznę cie ostrzegać, że jak wyjdziesz z domu, to lew na
                    ciebie się rzuci...
                    • syllo Re: Wyrażać sobie możesz... 19.04.04, 17:11
                      jejka, Ty chyba czegos nie rozumiesz- nie mam po co ostrzegac moich
                      wspolwyznawcow-tak Ty to sobie nazywasz-bo oni to wiedza, wiec byloby bez
                      sensu ich ostrzegac po prostu!I mylisz sie piszac, ze to dotyczy tylko moich
                      wspolwyznawcow, bo wg. mnie to dotyczy wszystkich ludzi i mam prawo tak myslec
                      Tak jak Ty masz swoje zasady, poglady i nie wahasz sie o nich mowic tak i ja
                      mam swoje i chce sie nimi dzielic.Trudno zebym wyrazala podlady czyjes- prawda?
                      A Ty mozesz tylko sie z nimi albo zgodzic albo nie i nie wiem dlaczego tak Cie
                      oburza to co pisze?
                      • zymla Re: Wyrażać sobie możesz... 27.04.04, 14:20
                        to ty czegos mojego droga nie rozumiesz, TO SA TWOJE poglady i ludzie prosza
                        cie zebys je zachowala dla sibei, dlatego ze wiara jest indywidualna, osobista
                        sprawa kazdego czlowieka i publiczne ostzregania, nawracanie jest nie na
                        miejscu. Mowisz ze moze kgos to zaintersuje? sadzac po wypowiedziach chyba nie.
                        Ja ci moge napisac ze moj bog ma na imie Ulung i magia i wrozbiarstwo to jedyny
                        sposob na dostanie sie do nieba tak mowi moja swieta ksiega w trosce o twoje
                        dobro chcialabym, zebys wiedziala ze to jedyny spobo wiec prosze cie zacznij
                        uprawiac wrozbiarstwo...
                        • wiedzma_ple_ple Re: Wyrażać sobie możesz... 15.06.04, 09:52
                          Bravooo! Rzekłabym "Święte Słowa" ale tej Świętości tu juz trochę za dużo.
                          Pędzę uwarzyć jakiś eliksir ;)))
    • pawpos Re: Pan JWS 19.04.04, 11:30
      Witam Pani Ewo,

      W moim rozumieniu forum ma słuzyć do wymianyt poglądów i wszyscy z tej
      możliwości korzystają.

      Faktycznie (w mojej skromnej opinii) JWS nazbyt ostro atakował... Niestety....
      Biorę to na karb siły przeżyć, których doznał - choć go nie usprawiedliwiam.

      Jestem pewien, że każdy śledzący tę dyskusję wyrobił sobie własne zdanie. I o
      to właśnie chodzi.

      Ze swojej strony obiecuję ostrzegać o niebezpieczeństwach wynikających z
      ezoteryki i magii tak długo jak Państwo będziecie do tego zachęcali. Dla
      pełniejszego obrazu rzeczywistości.

      POzdrawiam serdecznie

      Pawel
      • zzzzuza Re: Pan JWS 19.04.04, 12:18
        Paweł!
        I nijak to się ma do Twojej wiary... Każdy ma swoje poglądy w wolną wolę na
        którą chcesz wpływać! Wstydź się...
        zuuuu
        • pawpos Re: Pan JWS 19.04.04, 13:17
          Witaj,
          Moja wiara.... w tym akurat wątku nic o niej nie pisałem - pisałem w innych np.
          w "czy magia może zrujnować życie" - tam faktycznie piszę o swoich
          doświadczeniach (i idących za nimi przekonaniach) - ale nimi nie epatuję, tylko
          przedstawiam to wglądu - tak jak każdy na tym forum.

          Jeśli chodzi o poglądy - w 100% zgoda.

          Dlatego prezentuję swoje i się ich nie wstydzę - ani szczególnie się nimi nie
          chełpię ani nie szczycę. Po prostu uważam, że jeśli ktoś na post
          pt. "potrzebuję rady takiej to a takiej" ma prawo dostać odpowiedź "podaj mi
          datę swojego urodzenia a ja wyjaśnię Ci....." to ma też prawo dostać inne
          odpowiedzi - zgodne z doświadczeniami lub przekonaniami innych. Do własnego
          rozsądzenia i decyzji - wg swojej wolnej woli.

          Pozdrawiam,

          Pawel

          P.S. Gdybyś była zinteresowana moją historią na którą się powołuję to polecam
          kontakt sop@plusnet.pl - nie po to aby wpływać na Twoje poglądy, ale żeby znać
          inny punkt widzenia.
          • syllo Re: Pan JWS 19.04.04, 16:59
            fajnie, ze nie jestem w moich przekonaniach sama:)
      • wpg Re: Pan JWS 16.05.04, 14:17
        > Ze swojej strony obiecuję ostrzegać o niebezpieczeństwach wynikających z
        ezoteryki i magii tak długo jak Państwo będziecie do tego zachęcali.

        Przeklejanym na rympał cały czas tym samym spamem (bo jest to spam, imaginuj Pan sobie)? Na Pana miejscu zastanowiłbym się, czy takie zachowanie (którego w świetle netykiety nie zawahałbym się nazwać choć trochę zalatującym aromatem buraka) nie przyniesie aby ujemnych profitów.
    • syllo konkrety 19.04.04, 12:19
      Kazdy, kto chce poznac konkrety zwiazane z wrozbiarstwem prosze o kontakt z
      moja skrzynka meilowa syllo@wp.pl, bo nie widze sensu oglaszanie tego na forum
      bo prostu nie wszyscy sa zainteresowani, pozdrawiam
    • suljan Re: Pan JWS 21.04.04, 12:23
      Witam Pania, Pani Izo i wszystkich, ktorzy tu piszą,
      Zachorowałem, kilka dni mnie tu nie bylo i co teraz widzę? Dyskusje nt. mojej
      postawy. Super! Ale do rzeczy. Myslę, Pani Izo, że ze swoim doswiadczeniem
      doskonale Pani wie, co moglem przezyc i przed czym ostrzegam ludzi, ktorzy
      ufajac swej intuicji i zdrowemu rozsadkowi wkraczaja w swiat
      rozmaitych, "duchowych" przeżyć. Widzę zarazem, że na moje konkretne pytania,
      jakie tu zadawałem nie uzyskalem zadnej wiarygodnej odpowiedzi. Przykładem możę
      byc moje pytanie do Gameszy1 o V ewangelie, ktore skrzętnie przemilczała, nie
      szczędząc mi jednoczesnie kaśliwych uwag. Uznano natomiast, i Pani sie do tego
      zdaje przychylac, że nawracam w tym Forum ludzi na chrześcijanstwo, ze należę
      do grona świadkow Jehowy, ba, nawet sądzi sie, ze stoje na czele jakiejś sekty.
      Zabawne, gdyby nie smutne. Żąda się tez konkretów, tj. opowiesci o moich
      doswiadczeniach. Jest taka opowieść, w innym potralu, w części poświęconej
      dyskusji tyczacej rzucenia przeze mnie tarota. Dyskrs tam wiedzie
      wiele "uduchowionych" osob i choc przeczytały to, co przeczytały, ich reakcja
      jest podobna do tej tutaj. Portal zwie się cudownyportal; każdy tam może wejść.
      Nie sadze więc, by jakaś opowieść o moim okultnym życiu komukolwiek rozjasniła
      w głowie, jesli ten ktoś nie wyczuwa tej prostej rzeczy, że magia JEST
      NIEBEZPIECZNA. Nie tylko dlatego, że jej skutki mogą byc niezbyt miłe, lecz
      dlatego, że poprzez nią wkraczamy w świat nieznanych nam energii, duchów i
      bytów, i ponosimy z tej racji bardzo konkretne konsekwencje. Nikogo wprost nie
      straszyłem piekłem, ale o nim tez warto pamiętać nawet wtedy, gdy sie weń nie
      wierzy ( bo a może jednak istnieje ).
      • suljan Re: Pan JWS 21.04.04, 12:44
        Nacisnąłem zły klawisz, posłałem "list" i muszę go tu kontynuować.
        Zostawmy zatem piekło na boku.
        Jak Pani zapewne wie, juz w swojej pierwszej, wydanej w 1990 r. książce o
        tarocie pisałem, ze wróżenie nie jest czynnościa moralnie obojętną ( a
        wiedziałem o tym, bo sam sie wszak wróżbiarstwem wtedy zajmowałem ). Tak tedy
        nihil novi sub solem - nieczego nowego tu nie piszę ( poza odwołaniami do
        Biblii oraz świadectwem swego nawrócenia ). Sugeruje Pani, Pani Izo, że raczej
        odstręczam od Jezusa, niż ku Niemu ludzi naklaniam. Opienie tą dzieli z Panią
        kilka jeszcze osób; wszystkie sa zagorzałymi zwolennikami "magicznej opcji". Z
        porzykrościa informuję, ze Dobra Nowina Jezusa to nie jest lukrowany cukierek i
        zbior miłych okultnemu sercu słodkich prawd. To nie jest New Age, który
        zadawala wszystkich. Ale ok, niech tak będzie, zrobiłem to, co zrobiłem i wiem,
        ze sa tego równiez dobre ( w moim pojęciu oczywiscie ) skutki. Pozdrawiam
        serdecznie, JWS
        • iw_ona Re: Pan JWS 25.04.04, 19:17
          Panie Janie, dziękuję, że podjął się Pan tak trudnego czy raczej niewygodnego
          tematu na tym forum. Ja jestem jedną z tych osób, które uzależniły się od
          magii. To prawda, że magia jest jak narkotyk. Byłam "tylko" klientką wróżbitów.
          Szukałam u nich odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, prawdy o sensie życia.
          Efekt był taki, że nie potrafiłam żyć bez kart. Po takich seansach byłam raz
          podbudowana, raz zdołowana. Huśtawka nastroju to mój stan codzienny w tamtym
          okresie. Czułam, że dzieje się ze mną coś złego, lecz nie potrafiłam
          powstrzymać się od kolenych seansów u wróźbitów.
          Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że powracam do normalności. Odbudowuję
          swoje życie, staram się naprawić relacje między mną a otoczeniem.
          Panie Janie, swoimi wypowiedziami naraża się Pan swoim dawnym koleżankom i
          kolegom ze środowiska ezoterycznego. Nie zrozumieją Pana też osoby, takie jak
          ja sprzed kilku lat. Myślałam, że tą drogą poznam lepiej siebie, innych, że
          uporządkuję swoje życie. Niestety stało się zupełnie inaczej.
          Poziom dyskusji na forum Pana oponentów jest często żenujący. A agresja czy
          kpina świadczy tylko o kulturze osób, które w ten sposób się wypowiadają.
          Pozdrawiam serdecznie.

          • pawpos Re: Pan JWS 25.04.04, 23:02
            Witaj Iwonko,
            Bardzo się cieszę, że Ci się udało. Mam nadzieję, że "zapełniłaś" czymś dobrym
            to puste miejsce po okultyźmie. W naszym z żoną przypadku jest to Jezus.
            Zresztą nie znam nikogo, kto trwale uwolniłby się bez niego.
            Doświadczenia pokazują, że "natura nie znosi próżni".
            Jakby co to zapraszam sop@plusnet.pl
            Pawel
      • wilija Re: Pan JWS 27.04.04, 15:48
        Panie JWS, wyslalam do Pana 2 listy... bardzo proszę... niech mi Pan odpowie!
        • pawpos Re: Pan JWS 27.04.04, 17:28
          Nie wiem jaki masz adres - ten jest właściwy - suljan@poczta.onet.pl lub
          jan.suliga@wp.pl
        • suljan Re: Pan JWS 27.04.04, 20:36
          Do wiliji: przykro mi, nie dostałem Pani listów. Pawpos podał mój drugi mail.
          Pierwszy to: jan.suliga@wp.pl Prosze popnowic, czekam, JWS
    • agacia_bo Re: Niech pani pomyśli nad swoimi czynami 23.04.04, 16:19
      Na nowej ścieżce duchowej????? Czy nie mówiłm pani nikt że magia jest
      NIEBEZPIECZNA??? Pozatym popieram pana JWS i
      syllo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! JEZUS jest
      najpotężniejszą osobą jaką spotkałam w moim życiu! Nie obchodzi mnie magia,
      czary i wróżbiarstwo!!!! I nikt a napewno nie pani nie zerwie mojego kontaktu z
      nim. To jest bardziej exscytujące niż magia! Może jestem o wiele od pani
      młodsza, ale mam swój rozum i pojmuję jakie skutki ma magia. Ale pani jest
      starsza i powinna pani myśleć nad swoimi czynami, a nie bawić się czarami jak
      mała dziewczynka która urwała się rodzicom!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Pozdrawiam, niech pan BÓG panią błogosławi!!!!!!!!

      PS. I niech pani się ładnie odnosi do mojej bratowej Syllo.

      • syllo Re: Niech pani pomyśli nad swoimi czynami 04.05.04, 18:31
        dzieki Agatka- jestes super!!!Pozdrawiam i buziaki.Naprawde Jezus jest potezny
        i ma moc-jest ponad czarami, magia, kartami i tym wszystkim i jezeli ktos ma
        problem to Jezus mu pomoze, jezeli ktos chce, potrzebuje pomocy Jezusa niech mi
        da znac- syllo@wp.pl
        • agacia_bo Re: syllo 16.05.04, 13:14
          Dzięki Syllo za wsparcie!
      • evvusia Re: Niech pani pomyśli nad swoimi czynami 04.05.04, 18:55
        agacia_bo napisała:

        > Pozdrawiam, niech pan BÓG panią błogosławi!!!!!!!!

        Nie kazdy wierzy w Boga...
        • agacia_bo Re: Niech pani pomyśli nad swoimi czynami 08.06.04, 15:43
          Zawsze, w każdej chwili, w każdej sytuacji, w każdym momęcie może przytrafić
          nam się coś złego, nawet coś na co nie będziemy mieli wpływu. Ale kiedy
          będziemy mieć błogosławieństwo od Boga, nic nie będzie miało prawa nam się
          przytrafić! Jestem młoda, ale rozróżniam dobro od zła, i wiem że idę dobrą
          drogą. I teraz to od pani zależy, jaką wybieże pani drogę. Czy chce pani żyć w
          spokoju i charmonii z Bogiem, czy smażyć się, w pełni męki w piekle, widzieć
          okropne, przerażające, 10000000 gorsze niż w horrorze oblicze szatana?
          Mam nadzieję że zrozumiała pani że piekło to nie jest wymysł księdzy, i że
          uchronić przed nim może tylko JEZUS CHRYSTUS!
          • arjun Re: Niech pani pomyśli nad swoimi czynami 09.06.04, 00:07
            agacia_bo ..teraz już w piekle nie smażą ..używają mikrofalówek albo napalmu.A
            w nowszych horrorah to nawet laserów .
            • agacia_bo Re: Niech pani pomyśli nad swoimi czynami 18.06.04, 14:31
              Piekło to żeczywiście horror. Jednak niech nikt nie myśli że piekło to wymysł
              jakiegoś reżysera. Każdy inaczej wyobraża sobie piekło. Ale powiem że
              jakiekolwiek mogło się wydawać, jest spełnieniem najgorszych,
              najstraszniejszych i najbardziej przeażających koszmarów.
        • agacia_bo Re: W każdej chwili... 08.06.04, 15:44
          Zawsze, w każdej chwili, w każdej sytuacji, w każdym momęcie może przytrafić
          nam się coś złego, nawet coś na co nie będziemy mieli wpływu. Ale kiedy
          będziemy mieć błogosławieństwo od Boga, nic nie będzie miało prawa nam się
          przytrafić! Jestem młoda, ale rozróżniam dobro od zła, i wiem że idę dobrą
          drogą. I teraz to od pani zależy, jaką wybieże pani drogę. Czy chce pani żyć w
          spokoju i charmonii z Bogiem, czy smażyć się, w pełni męki w piekle, widzieć
          okropne, przerażające, 10000000 gorsze niż w horrorze oblicze szatana?
          Mam nadzieję że zrozumiała pani że piekło to nie jest wymysł księdzy, i że
          uchronić przed nim może tylko JEZUS CHRYSTUS!
          • agacia_bo Re: W każdej chwili... 08.06.04, 15:48
            Przepraszam niechcący wysłałam, to dwa razy.
        • agacia_bo Re: Niech pani pomyśli nad swoimi czynami 08.06.04, 15:46
          Dziękuję że mnie pani wysłuchała.
      • randybvain No to co robisz na tym forum? 04.05.04, 23:50
        Nikt nie chce cię odrywać od twej wiary tutaj, ale ty chcesz oderwać kogoś od
        wróżenia! To sa twoje ideały, i przyjmij do wiadomości, że one nie muszą
        dotyczyć innych. Proszę nie uszczęśliwiać ludzi na siłę, liedy sobie zresztą
        tego nie życzą.
        • suljan Re: No to co robisz na tym forum? 05.05.04, 11:04
          Randybvain - nikt nikogo tu na siłę nie uszczęśliwia, wyglada raczej na to, ze
          ci, ktorzy proszą o wróżebne konsultacie uszczęśliwiaja sie sami i to ich
          oczywiste prawo. Ale jest też oczywistym prawem innych przestrzec ich przed tym
          jesli z jakis wzgledów uważaja to za slusznie. Część z tych osob ( w tym i ja )
          ma negatywne doswiadczenbia wziazane z magią, okultyzmem i wrózbiarstwem -
          łatwo to goloslownie podwazać, ale takie sa fakty.
          Pozdrawiam wszystkich, JWS Ps. Do WILIJI - podałem swój mail i czekam na
          wiadomość. Mój drugi adres: suljan@poczta.onet.pl PS/2 Syllo i inni - dzieki za
          wsparcie, odezwijcie sie do mnie jesli chcecie.
        • wadera2 Re: No to co robisz na tym forum? 05.05.04, 12:12
          Randybwain, to dość normalne dla fanatyków religijnych, że chcą innym narzucic
          swoją jedynie słuszną opcję widzenia świata. W końcu to dlatego palono
          czarownice na stosach. Dla ich dobra, oczywiście.Wyłącznie.
          Ciekawe jak by się czuły te osoby, gdyby ktos wszedł na ich religijno-
          fanatyczne forum (o ile takie istnieje) i zaczął namawiać ich do wróżenia i
          magii. Wyobrażam sobie te "błogosławieństwa", którymi by taką osobę obdarzyli.
          Na szczęście na tym forum nie mamy do czynienia z tak daleko posunięta miłościa
          bliźniego i prosimy uprzejmie o nie uszczęśliwianie nas na siłę.
          • suljan Re: No to co robisz na tym forum? 05.05.04, 21:24
            Wadera2 - dlaczego nazywasz mnie "religijnym fanatykiem"? Czy dlatego, ze mam
            odmienna opinie od Ciebie? Kierujesz sie uprzedzeniami i strzelasz z "grubnej
            rury" napomykajac o stosach itp. I czemu sądzisz, ze ktokolwiek chce komus tu
            narzucic? Przeczytaj moj post dokladnie, zanim zaczniesz wyrażac sądy. Pisałem
            o doswiadczeniach, a nie uprzedzeniach. To raczej Ty masz fatatyczne zapędy,
            jesli chodzi o scislośc. Forum jest otwarte i każdy może w nim pisac to, co
            zechce, ale nie obrażajmy sie wzajemnie. Pozdrawiam, JWS
          • agacia_bo Re: No to co robisz na tym forum? 16.05.04, 13:27
            Po pierwsze nie jesteśmy fanatykami! Po drugie JEZUS potrafi zmienić każdego
            nawet Ciebię!

            Niech pan Bóg panią błogosławi!
        • agacia_bo Re: No to co robisz na tym forum? 16.05.04, 13:18
          randybvain napisał:

          "Nikt nie chce cię odrywać od twej wiary tutaj, ale ty chcesz oderwać kogoś od
          wróżenia! To sa twoje ideały, i przyjmij do wiadomości, że one nie muszą
          dotyczyć innych."-Tak pan napisał. ALE JA SIĘ NIE ZGADZAM!!!!!!!!!! Ponieważ
          JEZUS potrafi każdego zmienić!!!!!!!!
          • suljan Re: No to co robisz na tym forum? 16.05.04, 14:23
            To prawda, Agaciu_bo, to prawda, Jezus potrafi każdego zmienic. Ale pamietaj
            też, ze to chorzy potrzebuja lekarza. Jesli ktoś czuje sie zdrowy, trzeba
            wpierw pokazać mu jego chorobe. Pewnie dlatego tu jestem. Pozdrawiam
            serdecznie, JWS
            • berkanan Re: No to co robisz na tym forum? długie 17.05.04, 14:07
              Witam wszystkich, dziwi mnie trochę to zaperzanie się i atakowanie...z obu
              stron. A moze troche zazdroszczę takiej pewnosci siebie i swoich poglądów. Ja
              udzielałam sie mocno w Oazie, byłam blisko kościoła, ale kosciół (w odróżnieniu
              Kościół wielka literą)to ludzie...baaaaaaaardzo ułomni. Popatrzyłam trochę na
              historię kościoła rzymsko -katolickiego ...No właśnie...niewiele naprawde
              chlubnych kart i mnóstwo zła pod sztandarem Chrystusa. Poplątałam się troche na
              spotkania różnych ugrupowań religijnych...jak wolicie sekt...też pustka i
              fasadowość...fałsz może? Mam pewne zdolności od dziecka, intuicyjnie znam sie
              na ziołach, wyczuwam chore miejsca, czasem mam sny, które sie
              sprawdzaja...zaczęłam bawić się Tarotem...i bawić sie to dobre słowo, bo nie
              zaznajomiłam się z całą otoczką, nie znałam nawet znaczeń kart, tylko czytałam
              ich znaczenia z podręcznika- bardzo wtedy chciałam poznać Pana Sulige i
              studiując wtedy w Warszawie, miałam się wybrać do Muzeum Etnograficznego...po
              nauki...Stało sie inaczej. "Miałam rękę" do kart(tak mi sie wtedy wydawało), aż
              któregos dnia otworzyłam o jedne drzwi za daleko...w sumie nic spektakularnego
              sie nie zdażyło...ale wiedziałam, że cos jest nie tak. Poczucie obserwowania
              przez kogos , wieczna obecność - paranoja, stany lękowe...a gdy chciałam spalic
              swoja talię, Tarot się zemścił...Przez miesiąc(równo) miałam całą serię
              wypadków, które, gdyby nie szczęśliwy zbieg okolicznosci(albo dobra robota
              Anioła Stróża)skończyły by się śmiercia ( wypadek kolejowy, samochodowy,
              oberwanie nademną kawałka starej kamienicy,wyrzucenie z akademika-Akademik
              Politechniki usuwał studentów innych uczelni, urwanie mojej wielkiej miłosci-z
              próbą samobójczą, strata pracy) wychodziłam z tych wszystkich opresji najwyżej
              z siniakiem. Co sie stało, że to wszystko urwało się po 30 dniach naprawde nie
              wiem. Owszem modliłam się , ale nie w kościele, bo nie mogłąm tam wejść , źle
              się czułam...(Może to być obraz zwykłej depresji, albo jakiegos bardziej
              klinicznego przypadku, może po prostu brak magnezu) Teraz unikam wszelkich
              radykalnych poglądów...moja babcia jest bardzo wierząca osobą, modli się do
              Matki Boskiej, a zawsze jest ostrzegana przez nieżyjących członków rodziny o
              różnych sprawach we śnie...to juz prawie wrózbiarstwo...no i co?
              • suljan Re: No to co robisz na tym forum? długie 17.05.04, 17:48
                Berkanan, mialaś duzo szczęścia ( nie dlatego, ze sie ze mna wtedy nie
                spotkalaś w muzuem, a dlatego, ze Twoja przygoda z tarotem skonczyla sie w
                miare szczęśliwie ). Przejechalaś sie na KK, oazach itp., przejechalaś sie na
                magii ( tarocie ). Mylisz sie tylko co do jednego. Cytowanie Biblii nie
                oznacza, ze ktos jest katolikiem. Bylaś w oazie i się nie nawróciłaś na
                Chrystusa( jak mi sie zdaje ). Wdepnęłaś w magię i wychodząc z niej też ( jak
                mniemam ) sie nie nawrócilas. Dlatego jestes pomiędzy. Nawrocenie to nie są
                modlitwy na rózańcach, to nie jest gorąca wiara w Boga, to nie jest chodzenie
                do koscioiła na msze, to nie jest lezenie krzyżem pod oltarzem. To coś
                całkowicie innego. No tak, zagalopowalem się... Wróć. Takich rzeczy nie opisuje
                sie na forum wróżbiarskim. Pozdrawiam, Jan Witold Suliga
            • agacia_bo Re:Dziękuję 08.06.04, 15:26
              Przepraszam że wczesniej nieodpowiedziałam, ale nie zaglądałam na to forum.
              Dziękuję za wsparcie, ale jak powiedzieć ludziom prawdę jeśli oni wcale nie
              słuchają, a jak mają słuchać jeśli nie chcą. Życie jest trudne i takie zabawy
              niosą za sobą konsekwencje i tylko Jezus potrafi zmienić serca ludzkie i
              pomagać.

              Pa
              • suljan Re:Dziękuję 09.06.04, 00:11
                W pełni sie z Toba zgadzam, pozdrowienia, JWS
    • sc200 Re: Pan JWS 17.05.04, 15:08
      Zgadzam się z Panią Izą.
      Powiem wiecej przestańcie mówic w stylu: "Biblia mówi to a Biblia zakazuje
      tego..." to jest nudne
      Po to macie rozum aby wiedzieć, że nie ma ksiąg nieomylnych. A 10-tki
      przekładów Biblii zgodnie... z nowymi interpretacjami nijak mająsie do
      oryginału, którego na szczęście nam też nie potrzeba... Dlaczego nie potrzeba?

      Bo Bóg nie jest w Kościołach, Biblii itp. Bóg jest WSZĘDZIE. W Waszych sercach.
      TO co wymyślicie jest prawdą... Nie ma zakazów i nakazów. Piekło i grzech nie
      istniej - bo jakto Bóg miałby sam siebie karać?
      Polecam pełną miłości "Rozmowy z Bogiem" D.Wealsha. Może się rozjaśni
      Przestańcie oceniać bo Bóg nie ocenia.
      Bóg kocha nas takimi jakimi jesteśmy. A jesteśmy Boskimi istotami, tak jak
      zwierzątka, roślinki i natura nieożywiona.
      Bóg dał nam wolność PEŁNĄ wolność. Nie ma czegoś takiego jak Plan Zbawienia czy
      itp. Bo... niebo jest tu! na ziemi! to My je tworzymy tu i teraz. Nie ma
      przeszłości i przyszłości. Jest tu tylko tu i teraz.

      Chętnie te myśli rozszerze w osobnym poście
      Polecam równiez http:/www.cwg.org (strona Conversation with God)
      Pozdrawiam Wszystkich bez wyjątku serdecznie:),

      Ps.
      Acha nie mam zamiaru atakować żadnej religii :) Wszystkie są wspaniałe - tylko
      troche zabłądziły - w końcu każdy kiedyś błądzi...

      Błądzący kiedyś....
      Michał
      • karimar Re: Pan JWS 17.05.04, 16:14
        sc200 napisał:
        " TO co wymyślicie jest prawdą... Nie ma zakazów i nakazów. Piekło i grzech nie
        istniej - bo jakto Bóg miałby sam siebie karać? "

        Z Twojej wypowiedzi wynika, że człowiek jest Bogiem. Też tak myślałam i
        uprawiałam rozpływanie się w kosmosie i byłam boska w każdej swojej myśli, było
        cudownie, beztrosko. Tak jak wymienione przez Ciebie "zwierzątka, roślinki i
        natura nieożywiona" - egzystowałam !!! Nic mi nie można było zarzucić -
        stawałam w obronie słabszych, miałam piękny przyklejony uśmiech. "Nie ma
        zakazów i nakazów" - to była dosłowna anarchia wartości. Runęłam z wielkim
        hukiem i do dziś dziękuję Bogu, że pokazał mi, gdzie jest moje miejsce. Apropos
        Biblii, powiem, bo może komuś się przyda - reguralnie czytając słowa Nowego
        Testamentu dokonuje się oczyszczenie mojego umysłu i świadomości z tych
        wszystkich śmieci, które dałam sobie zapodać. Jest w nim sama prawda, którą
        zostawił nam Chrystus, bo wie, kim jest człowiek sam z siebie tu na świecie,
        który zapewniam Cię, że z niebem niewiele ma wspólnego.
        • suljan Re: Pan JWS 17.05.04, 20:05
          Witaj Karimar, dostalaś mój mail, prosilem o swiadectwo, pozdrawiam JWS Ps.
          całkowicie sie z Toba zgadzam. Tzw. kosmiczna milośc to piekne.... zwodzenie.
          Przerabialem to na wlasnych kosciach. JWS
        • sc200 Re: Pan JWS 19.05.04, 08:33
          Dajże spokój :) Przestań się powołowywać na źródła, które być może nie
          rozumiesz. Prawda jest w Tobie i tu po medytacji, skupieniu, wyciszeniu -
          otworzysz sie na doświadczenie... swojej Boskości
          Masz racje w jednym... Tak właśnie stwierdziłem - Wszyscy jesteśmy Bogiem...
          Podoba się?
          Człowiek jest doskonałą istotą bo Bóg nie stwarza rzeczy niedoskonałych
          Cokolwiek robimy to Bóg nas popiera. Każde nasze doświadczenie jest Jego
          doświadczeniem. Proszę przeczytaj cykl książek "Rozmowy z Bogiem" Zapraszam
          również na www.cwg.org oraz inne strony poświęcone podobnej tematyce
          A zrozumiesz to co piszę dokładniej.
          Ps.
          Nowy Testament jak i Stary Testament również zostały pocięte i poprzerabiane -
          tak abyś nie musiała się głębiej nad nimi zastanawiać. I żeby wbić CI do głowy
          ograniczenia i pryzmaty oceniania życia.
          "Nie sięgaj do źródeł - sięgnij do siebie" Antoine de Saint Exupery

          Pozdrawiam :)
          Michał
          • karimar Re: Pan JWS 19.05.04, 12:47
            co sądzisz o cierpieniu i czym ono jest w Twoim życiu ?
            • sc200 Re: Pan JWS 19.05.04, 14:47
              Witam
              Nigdy nie cierpiałem wiec nie wiem jak to jest 8-)
              a mówiąc poważnie.
              "Cierpienie nie istnieje, wystarczy tylko że zmienisz punkt widzenia" Marek
              Aureliusz
              "Jeśli coś mi daje w kość to spoglądam na to z innej strony i widzę Boską
              doskonałość i wiem, że jest to dobre" Albert Einstein

              Cierpienie jest wyimaginowanym użalaniem się człowieka nad samym sobą
              Ale taka jest natura ludzka :) Zamiast zauważać 10000 pięknych chwil na dzień,
              wolimy użalać się na tą jedną ale niby nas "dotykającą"
              "Podaj przykład cierpienia a wskaże Ci w nim egoizm" zdaje się że to napisał
              Kornel Makuszyński (nie jestem do końca pewień)

              Więc podaj ten przykład :)
              Pozdrawiam
              Michał
              • karimar Re: Pan JWS 19.05.04, 15:26

                są chwile, gdy brakuje mi słów i to jest własnie ta chwila !

                Cierpienie jest bliżej niż Ci się wydaje. Sam przecież i słusznie, radzisz mi
                szukać Boga w sercu. Moim Bogiem jest Jezus Chrystus, a Twoim ?
                • sc200 Re: Pan JWS 20.05.04, 07:43
                  Ach cóż to za różnica?
                  Czy moim Bogiem jest Jezus Chrystus, czy "Matka Boska" czy Budda czy ktoś
                  jeszcze inny?
                  Nie personifikujmy Boga aż tak bardzo...
                  Przez tą personifikacje zatraciliśmy... człowieczeństwo i... własnie Boga
                  Bóg jest WSZĘDZIE. Jeśli przekonasz swój umysł, że Bóg jest drzewem... np.
                  Bukiem rosnącym przy trasie Warszawa-Łódź i głęboko w to będziesz wierzyła
                  to... tak właśnie będzie.
                  Ważne jest jakie z tego nauki wyciągniesz i co TO Ci da...
                  Jeśli będziesz ok i dobrą "duszą" dla innych to wszystko pasuje :) Jeśli nie...
                  to należy się zastanowić czy tak przypadkiem nie marnuje się czasu.

                  Cierpienie to coś co nie istnieje. Wierz mi!
                  To jest wymysł człowieka.
                  A słów w pewnych momentach brakuje CI dlatego - bo może nie umiesz rozmawiać
                  ze swoim Stwórcą? A może zbyt mocno uwierzyłaś że jakas religia i jej
                  przedstawiciele (Księża, Mnisi, Duchowni różnych religii) za Ciebie odwalą
                  robotę?
                  Nie Droga... Bóg to praca nad sobą. Nikt ani ja nawet :-) nie odwali tego za
                  Ciebie. Bóg jest wszędzie ale przez Ciebie masz do Niego najbliżej

                  Pozdrawiam z miłością :)
                  Michał
                  • karimar Re: Pan JWS 20.05.04, 12:32
                    Kochany Michale (piękne imię), bardzo dobrze rozumiem Twój tok myślenia, bo
                    miałam podobny, gdy byłam bogiem. Otaczali mnie inni równie racjonalizujący
                    intelektualnie bogowie i tak jak pisałam wcześniej było wspaniale, były dobre
                    energie, potęga podświadomości,...itd. Krótko mowiac jeden wielki chaos i
                    rozcienczanie na wlasne potrzeby wartosci roznych religii. W efekcie stracilam
                    prawdziwa tozsamosc i bylam zewnatrzsterowna, sypalam cytatami z new ageowskich
                    pop-psychologicznych ksiazek. Dopiero osobowy Bóg pokazal mi kim jestem
                    naprawde. Oddał mi godność, którą tanio sprzedałam z amerykańskim uśmiechem na
                    twarzy-masce.

                    Nie oszukujmy się, cierpienie jest i ma sens. A to, że nie umiemy sobie z nim
                    radzić, że nie jest modne i nie jest medialne, świadczy o naszym
                    człowieczeństie.
                    Michał, co powiesz zgwałconemu przez ojca chłopcu ? "Nie martw się stary, nie
                    czuj to co czujesz, bo tego nie ma. Zobacz to jest drzewo, przytul się do
                    niego, a jak ci przejdzie to użalanie i "wymysł", to pogadamy" ?

                    • sc200 Re: Pan JWS 21.05.04, 09:13
                      karimar napisała:

                      > Kochany Michale (piękne imię), bardzo dobrze rozumiem Twój tok myślenia, bo
                      > miałam podobny, gdy byłam bogiem. Otaczali mnie inni równie racjonalizujący
                      > intelektualnie bogowie i tak jak pisałam wcześniej było wspaniale, były dobre
                      > energie, potęga podświadomości,...itd. Krótko mowiac jeden wielki chaos i
                      > rozcienczanie na wlasne potrzeby wartosci roznych religii. W efekcie
                      stracilam
                      > prawdziwa tozsamosc i bylam zewnatrzsterowna, sypalam cytatami z new
                      ageowskich
                      >
                      > pop-psychologicznych ksiazek. Dopiero osobowy Bóg pokazal mi kim jestem
                      > naprawde. Oddał mi godność, którą tanio sprzedałam z amerykańskim uśmiechem
                      na
                      > twarzy-masce.
                      >
                      > Nie oszukujmy się, cierpienie jest i ma sens. A to, że nie umiemy sobie z nim
                      > radzić, że nie jest modne i nie jest medialne, świadczy o naszym
                      > człowieczeństie.
                      > Michał, co powiesz zgwałconemu przez ojca chłopcu ? "Nie martw się stary, nie
                      > czuj to co czujesz, bo tego nie ma. Zobacz to jest drzewo, przytul się do
                      > niego, a jak ci przejdzie to użalanie i "wymysł", to pogadamy" ?
                      >

                      Witaj :)
                      Ja nigdy nie byłem Bogiem, więc nie znam Twoich odczuć. W New Age jest dużo
                      nazwijmy to produktów, które mamią ludzi. Słyszałem tu i ówdzie. Ja staram się
                      nie korzystać z opinii innych – Zawsze staram się o ile potrafię ugruntować coś
                      w rozmowie z sobą samym.

                      Nie ma sensu rozmawiać o cierpieniu bo zgodnie z zasadą „Masz to co chcesz”
                      cierpienie będzie miało sens :) No tak!
                      Bo skoro ktoś tego pragnie to znaczy że jego umysł tego potrzebuje. I dla tego
                      kochanego człowieczka będzie to miało potężny sens. A przecież nie każdy chce
                      cierpieć. No dobra znam jedną osobę, która nie chce. Jestem nią ja.
                      A wierz mi cierpienie jest bardzo medialne!
                      Ach, popatrz w TV co leci... jakie filmy. Programy policyjne, poszukiwania
                      ludzi, wiadomości
                      Przecież cierpienie jest coraz bardziej medialne. Zajmuje 90% czasu
                      antenowego...
                      Tak nawiasem jeden z użytkowników dużego portalu o rozwoju duchowym (polskiego)
                      zadał jedno zasadnicze pytanie... „Dlaczego widok kochającej się pary jest
                      nieczysty... i zakazany i wszyscy się tego wstydzą, a znowu pokazywanie
                      strzelanin, zabójstw, morderstw w TV jest ok. i wszyscy to akceptują. Czyżby
                      seks był nieczysty a morderstwo jest poprawne?”
                      Widzisz karimar jak zakłamany jest świat w którym żyjemy?
                      Ale jest on piękny i to od Nas zależy jaki będzie w przyszłości. Ba... już się
                      zmienia

                      Co do podanego przykładu z zgwałconym przez ojca chłopcu. Co powiem?
                      Wole tego tu nie pisać... Bo mnie wyklną tu :)))
                      Mam pomysł.
                      Nie kontynuujmy już tego wątku tu...
                      Bo wróżbiarstwo nie pasuje do tych tematów
                      Założyłem nowe forum „Rozwój duchowy” jest on w dziale Forum, Prywatne,
                      Społeczeństwo i tam zapraszamy wszystkich. Każdy zaszczyci swoim postem
                      obecność.
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20385
                      Pozdrawiam :)
                      Michał
          • suljan Re: Pan JWS 19.05.04, 13:04
            sc200, "wszyscy jestesmy Bogiem"?, "czlowiek jest istota doskonałą"? Zalecam
            wyjazd do Oświecimia. Zobacz, co ta "doskonała" istoyta, ów "zywy Bog" na ziemi
            zrobił z innym czlowiekiem. I nie mow mi tylko, ze to dlatego, iz nie mial
            swiadomosci "bycia Bogiem". To zrobili nadludzie. Bogowie na ziemi. Pozr. JWS
            • olek13 Re: Pan JWS 19.05.04, 13:40
              Sulian,
              napisałeś:
              ..."Zalecam wyjazd do Oświecimia. Zobacz, co ta "doskonała" istoyta, ów "zywy Bog" na ziemi zrobił z innym czlowiekiem."...
              Ponoć zajmowałeś się "okultyzmem" przez wiele lat. Już teraz rozumiem, dlaczego tak się to dla Ciebie skończyło i dlaczego teraz głosisz to, co głosisz. Ty rzeczywiście zajmowałeś się ezoteryką, tylko zupełnie bez świadomości celu, jaki ona ma. I widzę, że słusznie przestałeś.
              Pozdrawiam.
              • cmytojet Re: Pan JWS 19.05.04, 15:01
                To oświeć nas (prostaków) w kwestii tego celu. I koniecznie dodaj co
                rozumiesz o SulJan-ie. Ale konkrety poprosze, a nie jadowite emocje ...
                • olek13 Re: Pan JWS 19.05.04, 16:12
                  cmytojet,
                  widzisz w mojej wypowiedzi czy we mnie jad? Hmmm... chyba troszkę przesadzasz...
                  A co do celów - poczytaj wątek "Do pawpos"
                  Pozdrawiam (zgoła niejadowicie ;) )
                  • cmytojet Re: Pan JWS 19.05.04, 23:44
                    olek13 napisał:

                    > widzisz w mojej wypowiedzi czy we mnie jad? Hmmm... chyba troszkę
                    > przesadzasz...

                    owszem, widze.
                    jad sie powoli wsacza do krwi, zaczyna sie od braku czucia w konczynach a
                    potem pacjent nagle sie dusi.
                    tak, w Twoich wypowiedziach widze sporo jadu ...
                    to jest trafna analogia.

                    > A co do celów - poczytaj wątek "Do pawpos"

                    dzieki za konkret i czytelne wskazowki.
                    moze jestem malo kumaty, ale nie zauwazylem w tamtym watku nic na temat
                    "celu ezoteryki" czy jej wlasciwego (cokolwiek to oznacza) pojmowania ...

                    > I coś jescze - nie ma potrzeby, bym kogokolwiek oświecał. To nie zależy od
                    > tego, kto "oświeca", ale od tego, kto na owo "oświecanie" ma się otworzyć i
                    > je przyjąć. Bez tego - to próżny wysiłek.

                    to prawda, zejscie z piedestalu troche kosztuje ...
                    zalezy to jednak przede wszyskim czego dotyczy "oswiecanie".
                    bezpiecznie jest ocenic, zanim sie cos przyjmie.
                    • olek13 Re: Pan JWS 20.05.04, 08:26
                      ..." moze jestem malo kumaty, ale nie zauwazylem w tamtym watku nic na temat "celu ezoteryki" czy jej wlasciwego (cokolwiek to oznacza) pojmowania ..."...
                      Postaram zatem się wyjaśnić Ci, o co mi chodzi.
                      Nie najszczęśliwsze było przeze mnie użycie słowa "ezoteryka" zamiast "duchowość". Stało się tak, bowiem często te słowa funkcjonują jako bliskoznaczne, jakkolwiek takimi nie są. Więc prostuję - interesuje mnie duchowość.
                      Duchowość dla mnie oznacza poszukiwanie i odnajdywanie pełnego wymiaru człowieka, które mają służyć samorealizacji. Ową samorealizację pojmuję jako uwolnienie od ograniczeń, wynikających z pożądań, ograniczonego przez filtr wyobrażeń oglądu rzeczywistości i dalej nauczeniu się działania w intencji miłości. Taki rozwój duchowy ma na celu poprawienie jakości życia wewnętrznego (brak cierpienia, życie radością, kontakt ze sferą boskości i korzystanie z jej intuicyjnych wskazówek) oraz warunków materialnych życia (poprzez harmonijną współpracę z otoczeniem). O tym właśnie pisałem w przywołanym przeze mnie wątku "Do pawpos".
                      Na działania w tym kierunku składają się: refleksyjne podejście do życia, dystans do własnych wyobrażeń, praktyki medytacyjne, modlitwy, afirmacje, skupianie się na miłości, życzliwości. Działania te mają zasadniczo na celu jedno: konsekwentne oczyszczenie podświadomego umysłu z błędnych i ograniczających wyobrażeń i przekonań. Naszym życiem rządzą nasze motywacje - intencje. Lwia część z nich jest ukryta w podświadomości, stąd też wydaje nam się, że niewiele z tego, co nas dotyka, nie zależy od nas. A w rzeczywistości wszystko w życiu człowieka zależy od niego samego, o czym można się przekonać podejmując wytrwały wysiłek w celu ujawnienia tego, co podświadomość ukrywa pod korcem. Kolejnym zaś krokiem jest zmiana podświadomych przekonań na korzystne no i dalej oczyszczenie się ze wszelkich przekonań, co pozwala na w pełni intuicyjne (zatem optymalne) działanie.
                      Rozwój w moim rozumieniu - to nie poszukiwanie odlotów w transy, magicznych mocy manipulowania otoczeniem, próby dowartościowania się poprzez budowanie swojej wspaniałej postaci w oczach swoich i innych. Rozwój to coraz lepsze dostrzeganie swojej roli i celów tu i teraz, coraz pełniejsza ich realizacja ku radości i zadowoleniu swojemu i otoczenia.
                      Na takiej drodze czyha wiele pułapek i wielu ludzi w nie wpada. Częstokroć człowiek wchodzący na ścieżkę rozwoju nie jest świadom destruktywnych wzorców, które w nim tkwią, związanych z przekonaniem o np. grzechu, jakim jest rozwój w taki sposób. Bywają też w umyśle zakodowane przekonania o karach, jakie spadną na adepta, jeśli odważy się odrzucić "jedynie słuszną" wiarę. Jednym z najgorszych przypadków jest też próba szukania w rozwoju mocy, przewagi nad domniemanymi i rzeczywistymi wrogami, próba realizacji jakiejś misji wobec ludzi (społecznej czy religijnej). Oczywiście cały czas mówimy tu o intencjach, które na poziomie świadomym kompletnie są niewidoczne. Najlepszym wyjściem w takiej sytuacji jest rezygnacja z wszelkich pomysłów na wykorzystanie "mocy" w celach destruktywnych i usilna praca nad zbudowaniem w sobie poczucia bezpieczeństwa, niewinności i odpowiedniej samooceny. Metody są znane - także w psychologii.
                      Jeśli zaś nie uda się ominąć takiej pułapki - to podświadomość zgodnie ze swoim programem zaczyna realizować kary za domniemane winy, materializujące się w życiu często okropnymi zdarzeniami. I tu nie ma zmiłuj! Dopusty są jak najbardziej realne! Wtedy tylko porzucenie praktyki i przekonanie podświadomości o rezygnacji z "grzesznych" działań powstrzymuje falę nieszczęść. Stąd też obserwujemy spektakularne nawrócenia niektórych ludzi, którzy nieźle się wystraszyli tego całego galimatiasu. Ich poczucie bezpieczeństwa zostało tak poważnie nadszarpnięte, że przerażeniem napawa ich jakakolwiek myśl o powrocie do porzuconej praktyki; często też budzi się w nich misja ostrzegania innych. I to właśnie chyba obserwujemy na tym forum, w wykonaniu kilku osób.
                      A to tylko ostateczny efekt niezbyt czystych intencji wobec siebie i swojego rozwoju...
                      Wybacz ten może przydługi wykład, ale chciałem w miarę jednoznacznie przekazać swoje myśli i pomyślałem sobie, że może jednak zechcesz coś z tego skorzystać.
                      Nie mam zamiaru Ciebie przekonywać - rób swoje najlepiej, jak potrafisz. Masz do tego prawo jak ja i każdy inny.
                      Mam też nikłą nadzieję, że przestaniesz we mnie doszukiwać się jadu czy też rozdwojonego języka ;)
                      Pozdrawiam

                      PS. A co do piedestału – realny rozwój to pozbywanie się kolejnych urojeń o piedestałach, na jakie on wynosi :)

                      • cmytojet Re: Pan JWS 20.05.04, 13:43
                        olek13 napisał:

                        > Duchowość [...] poszukiwanie i odnajdywanie pełnego wymiaru
                        > człowieka, które mają służyć samorealizacji. [...] i dalej nauczeniu się
                        > działania w intencji miłości. [...] ma na celu poprawienie
                        > jakości życia wewnętrznego (brak cierpienia, życie radością, kontakt
                        > ze sferą boskości i korzystanie z jej intuicyjnych wskazówek) oraz warunków
                        > materialnych życia.

                        jedny słowem Ty (bez obrazy) jestes w centrum, najwazniejsze jest Twoje
                        życie wewnętrzne. co wiec jeżeli jego poprawa przez Ciebie oznacza pogorszenie
                        czyjegoś życia wewnętrznego (cierpienie, brak radości, gorsze warunki
                        materialne)?

                        gdzie tutaj jest działanie w intencji miłości, które deklarujesz?
                        miłości samego siebie - OK.

                        > ... Działania te mają zasadniczo na celu jedno: konsek
                        > wentne oczyszczenie podświadomego umysłu z błędnych i ograniczających
                        > wyobrażeń i przekonań.

                        błędnych, ale z jakiego punktu widzenia?
                        czy (na podstawie poprzedniego akapitu) błedne = nie pasujące do mojego ja?

                        > Rozwój to coraz lepsze dostrzeganie swojej roli i celów tu i teraz,

                        Z tym sie akurat zgodze :)

                        > coraz pełniejsza ich realizacja ku radości i zadowoleniu swojemu i otoczenia.

                        ale to stoi w razacej sprzecznosci z zyciem codziennym: moj rozwoj niekoniecznie
                        moze kogos cieszyc - i nie bedzie w tym jeszcze niczego zlego. chyba, ze
                        otoczenie = "wspolwyznawcy". ale wtedy radosc plynie z jednolitosci.
                        jakaz jest to wolnosc? jezeli tak wyglada szczesliwy swiat, to biedni
                        sa jego mieszkancy ...

                        > Na takiej drodze czyha wiele pułapek i wielu ludzi w nie wpada.
                        [ciach!]
                        > Stąd też obserwujemy spektakularne nawrócenia
                        > niektórych ludzi, którzy nieźle się wystraszyli tego całego galimatiasu.

                        brednie.
                        w tym co mowisz widac glebokie przekonanie, nie kwestionuje tego, ale to
                        jeszcze nie powod zeby uznac je za prawde :)

                        > Ich poczucie bezpieczeństwa zostało tak poważnie nadszarpnięte, że
                        > przerażeniem napawa ich jakakolwiek myśl o powrocie do porzuconej praktyki;

                        nie zauwazylem u "nich" nadszarpnietego poczucia bezpieczenstwa,
                        Twoje rozumowanie sie tutaj sypie ...

                        wiec zgoda: napawa - ale z innych powodow.

                        > Wybacz ten może przydługi wykład, ale chciałem w miarę jednoznacznie
                        > przekazać swoje myśli [...]

                        dzieki.

                        > Mam też nikłą nadzieję, że przestaniesz we mnie doszukiwać się jadu czy
                        > też rozdwojonego języka ;)

                        w Tobie nie doszukuję sie ani jednego ani drugiego.
                        To co piszesz natomiast działa podobnie jak jad - wsacza się w umysły
                        nieuodpornionych ...

                        cmytojet
                        • olek13 Re: Pan JWS 20.05.04, 17:47
                          cmytojet,
                          Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania.
                          Dla mnie najważniejszy jestem ja. Uważam, że ktokolwiek twierdzi inaczej, to zakłamuje się (podobnie jak ja kiedyś). Cieszę się, że mam teraz odwagę przyznać się przed samym sobą, że moje potrzeby są dla mnie najważniejsze. To cenna dla mnie świadomość.
                          Nie wiem skąd się bierze Twoje przekonanie, że moja jakość życia wzrasta czyimkolwiek kosztem. Skądinąd przecież chyba już powszechnie znana jest psychologiczna prawda, że człowiek, który harmonijnie zaspokaja swoje potrzeby jest znacznie lepiej odbierany przez otoczenie. Tak też jest w moim przypadku. Wewnętrzna zgoda na siebie samego pozwala mi łatwiej akceptować i szanować innych - taki zresztą był mój cel. Wzrastające poczucie bezpieczeństwa, spełnienie, znakomicie poprawia moje relacje z ludźmi, pozwala mi także efektywniej funkcjonować i osiągać większe dochody. To chyba raczej nie przysparza cierpienia mojemu otoczeniu?
                          Miłość i akceptacja samego siebie i swoich wad, świadomość tych wad, uwalnia mnie od ulegania mechanizmowi nieakceptowania w innych tego, czego nie akceptuję u siebie - a to pozwala zrezygnować z pretensji do innych i daje pole do przejawienia miłości.
                          Użyłeś określenia "ja". Co masz tutaj na myśli: ja - ego czy ja - "dusza"? Ograniczające przekonania są domeną podświadomości, czyli ego. Ego nie jest mną - jest moim wytworem, który dowolnie i świadomie mogę kształtować. Właściwym punktem widzenia na przekonania jest "dusza" lub EGO. Z tego miejsca oraz przez porównanie z Boskimi cechami można rozpatrywać, które przekonania są korzystne, a które ograniczające. Ograniczające jest wszystko to, co przeczy miłości, nie ma swoich źródeł w miłości. A prościej - negatywnością, ograniczeniem jest to, co szkodzi mnie lub innym.
                          Jeśli mój rozwój kogoś nie cieszy, to warto sobie zadać pytanie, jakie są tego powody. Jeśli powodem jest fakt, że przestaję spełniać czyjeś oczekiwania, to powiem, że to problem tego, który takie oczekiwania względem mnie ma. Z drugiej strony jeśli rozwój antagonizuje mnie z ludźmi, zwiększa wyalienowanie - to ja mam coś do przemyślenia. Sprawa jest delikatna, należy być tutaj uważnym, bowiem niestety rozwój jednostki często następuje w otoczeniu, które tego rozwoju nie ma ochoty podjąć i tutaj siłą rzeczy muszą nastąpić zmiany, bo ludzie zwyczajnie przestają się rozumieć. To chyba oczywiste.
                          W moim przypadku jest jeszcze lepiej, bowiem najbliższa mi osoba też idzie do przodu, co pozwala nam wzajemnie wspierać się i podnosić jakość naszego życia i związku.
                          Ja nie narzucam całemu światu swojego modelu. Cenię doskonałość i bogactwo świata, jakie wynika ze zróżnicowania. To wspaniały obszar do obserwacji i czerpania inspiracji. W szczególności zaś rozmowa tutaj z Tobą. :)
                          To, co byłeś uprzejmy nazwać bredniami - to moje wielokrotne obserwacje, czynione także na sobie. Ja też mam takie momenty i wiem co się wtedy czuje, ale jakoś sobie radzę. :)
                          A co do sączenia jadu: czy to jad, czy miód, to rzecz gustu. Z faktu że te treści Tobie nie odpowiadają nie wynika, że innym mają szkodzić. Ja nie twierdzę, że to jest absolutna prawda. Twierdzę tylko, że to jest najlepsza prawda jaką teraz znam, bo obserwuję skutki jej stosowania. Ale pozwalam sobie ustawicznie ją weryfikować i zmieniać, jeśli uznam , że jest w niej jakiś błędny element. Kto wie - może kiedyś przyjmę Twoją prawdę jako słuszną. Moim dobrym prawem jest poszukiwać, mylić się, czerpać doświadczenia, wyciągać wnioski i ponosić tego wszystkiego konsekwencje.
                          Pozdrawiam.
                          • cmytojet Re: Pan JWS 21.05.04, 09:55
                            witaj Leszku,

                            Zacznę od kwestii która Cię boli najbardziej. A więc nie jest rzeczą gustu ani
                            smaku różnica pomiędzy jadem a miodem. Najlepiej możesz się o tym przekonać
                            w praktyce ... nie życzę Ci żeby to była żmija, BTW.

                            Idąc tropem powyższej analogii dodam, że mowiąc o jadzie nie mam na myśli ani
                            moich przekonań, ani tego czy mnie te treści odpowiadają bądź nie. Mowilem
                            o tym jak DZIAŁA to co mówisz - totalne rozmydlanie problemów poprzez
                            "rozwoj duchowy". Poniewasz masz kłopoty z rozumowaniem, powiem otwartym
                            tekstem: sączenie jadu i jego powalająca moc to analogia Twojego podejścia
                            do życia poprzez różne metody omijania rzeczywistych problemów. Oby nie było
                            za późno aby "wrócić" ...

                            Nie spodziewam się, że powiedziałeś mi wszystko odnośnie Twojego światopoglądu,
                            w razie czego możesz oczywiście jeszcze coś dodać - jeśli masz na to ochotę.
                            Jednakże powiedziałeś dosyć, aby określić to o czym mówisz jako żałosne
                            niewolnictwo. Jesteś niewolnikiem swoich przekonań. Spojrzyj, proszę,
                            z dystansu na to co piszesz. A wynika z B, B wynika z Z, jeżeli C do X,
                            a jeżeli X to pozwala Ci to na P. I tak dalej przez całą stronę. Wszystko to
                            jest bardzo zakręcone bo oparte na mnóstwie słów i pojęć bez definicji.
                            Bez definicji, bo gołym okiem widać, że kluczowe pojęcia takie jak
                            "miłość", "dobro", "relacja z ludźmi", "akceptacja" mają u Ciebie swoje
                            prywatne znaczenie. Zresztą, ponieważ jak twierdzisz, jesteś Panem swojego
                            świata i to Ty go definiujesz na podstawie swoich przekonań - dzisiaj
                            Twoja "miłośc" moze znaczyć coś zupełnie innego niż jutro. Wszak jesteś
                            otwarty na zmiany. A wszystko, ponieważ to Ty programujesz własne EGO,
                            przypomina kogoś, kto usiłuje podnieść się łąpiąc siebie samego za
                            sznurowadła.

                            Żałosny jest ten Twój świat, ale nie bierz tego do siebie - serio! Jest
                            przecież ograniczony ponieważ jego "programista" jest człowiekiem. Nie
                            kwestionuję Twoich intencji! Nie kwestionuję tego, że chcesz "dobrze"
                            i chcesz się rozwijać! Stwierdzam tylko fakt, że dzieło nie może przewyższyć
                            swojego autora. Swiat bez przebaczenia, bez nadzieji na 100 procentową,
                            "skalistą" pewnośc czegokolwiek, bez jednoznacznej przyszłości ...

                            Najbardziej przerażające (nie mnie, wyjaśnię) jest to, że każdy niewolnik ma
                            swojego Pana, czyż nie? Czy aby na pewno jesteś swoim Panem?

                            > ... Twierdzę tylko, że to jest najlepsza prawda jaką te
                            > raz znam, bo obserwuję skutki jej stosowania. Ale pozwalam sobie
                            > ustawicznie ją weryfikować i zmieniać, jeśli uznam , że jest w niej jakiś
                            > błędny element. [...]
                            > Moim dobrym prawem jest poszukiwać, mylić się, czerpać doświadczenia,
                            > wyciągać wnioski i ponosić tego wszystkiego konsekwencje.

                            Ująłeś mnie tym stwierdzeniem - jeżeli jest ono szczere. Nie zależy mi, abyś
                            przyjął "moją prawdę", dlatego wyciąłem ten fragment.

                            Chciałbym (bardzo) abyś gdzieś, kiedyś dotarł do poznania Prawdy i Miłości.
                            Prawdziwej i niezmiennej, takiej samej wczoraj, dzisiaj i jutro. Dającej
                            rzeczywiste ukojenie pośród niełatwego przecież życia na tej Ziemi.
                            Tak wielkiej, że przestaniesz poszukiwać i odpoczniesz, znajdując wreszcie
                            zaspokojenie w swoich poszukiwaniach.

                            Naprawdę Ci tego życzę :)
                            cmytojet




                        • olek13 Re: Pan JWS 20.05.04, 18:00
                          PS. coś jeszcze odnośnie obaw: obawy dla mnie są przejawem braku ufności w właściwy bieg spraw świata tego. A tym samym zaprzeczają Bogu, jako Stwórcy, który doskonałości świata jest gwarantem. A to chyba nie jest słuszne...
                • olek13 Re: Pan JWS 19.05.04, 16:22
                  cmytojet,
                  I coś jescze - nie ma potrzeby, bym kogokolwiek oświecał. To nie zależy od tego, kto "oświeca", ale od tego, kto na owo "oświecanie" ma się otworzyć i je przyjąć. Bez tego - to próżny wysiłek.
              • suljan Re: Pan JWS 19.05.04, 15:16
                Oklu13, nie chce mi sie pisac o ideologicznych i duchowych zwiazkach nazizmu z
                okultyzmem, bo to sprawa ogólnie znana i dziwie sie, ze jej nie znasz.
                Uprzejmie tylko infoirmuje, że okultyzm ma 2, z grubasza rzecz biorac, odmiany:
                arymaniczną ( mrocza, satanistyczną wprost ) i lucyferyczną ( zdaje sie, ze
                szuykasz swojej drogi wlasnie tędy ). Ta druga zmierza do odkrycia "boga w
                sobie" i jest ze wszech miar ":świetlista", a nawet imitujaca "boska milość".
                To tzw. "wysoka duchowośc", ktorą osiaga się poprzez medytacyjne praktyki, a
                której nauczaja np. teozofowie. I tu sprawdza sie powiedzenie Pawła, ze aniol
                ciemnosci często imituje aniola swiatłosci. Lucyfer byl aniołem najwyzeszej
                hierarchii, świetlistym tak, ze zęby bolały. No i zwodzi tęże świetlistoscia
                tłumy rozmaitych mistykow oraz uprawiajacych "wysoka magię" okultystow. Tak
                naprawde i Aryman i Lucyfer ( jest jeszcze trzecia taka "postac", ale
                okuyltysci nie lubia o niuej opowiadać ) to jeden i ten sam czort. Książę tego
                świata. Diabeł. Pomachaj mu lapka ode mnie. Pozdrawiam, JWS
                • olek13 Re: Pan JWS 19.05.04, 16:15
                  suljan,
                  nikomu nie pomacham - bo nie ma nikogo takiego w pobliżu :(
                  Pozdrawiam
                • spontanicznie Re: Pan JWS 24.05.04, 01:19
                  suljan napisał:

                  ...infoirmuje, że okultyzm ma 2...odmiany: arymaniczną ( mrocza, satanistyczną
                  wprost ) i lucyferyczną ( zdaje sie, ze szukasz swojej drogi wlasnie tędy ). Ta
                  druga zmierza do odkrycia "boga w sobie" ...

                  a czy Chrystus nie mowil, ze Krolestwo Niebieskie jest w nas? ;-)
                  • suljan Re: Pan JWS 24.05.04, 11:41
                    Spontanicznie, jestes naprawdę spontaniczna. A czy ja stoje po stronie
                    Watykanu? Wspieral nazizm i nikt rozsadny temu nie przeczy. Obawiam sie tez, ze
                    nie całkiem zrozumialas moja wypowiedz nt. "lucyferycznej" i "arymanicznej"
                    odmiany okultyzmu. To jeden czort, tyle, ze raz bialy, raz czarny. Twoj cytat z
                    ewangelii wyrwany jest z kontekstu i oznacza, ze owszem, Królestwo Boze jest
                    POŚROD nas i W nas dopiero wtedy, gdy nawrócimy sie na ewangelie Jezusa
                    Chrystusa. Pozdrawiam, JWS
                • spontanicznie Re: Pan JWS 24.05.04, 01:25
                  suljan napisał:

                  > Oklu13, nie chce mi sie pisac o ideologicznych i duchowych zwiazkach nazizmu
                  z okultyzmem ...

                  ... a takze o zwiazkach nazistow ze Watykanem ;-)
            • sc200 Re: Pan JWS 19.05.04, 15:01
              suljan :)
              Widze że nie wiesz JAK to WSZYSTKO działa
              A mechanizm nie jest zbyt skomplikowany ..
              Znowu się posłuże nieznanego autora cytatem "To czego się boimy powołujemy do
              życia" "Fobia w końcu Cie dopadnie"
              Powiem to... co wyda się wielu osobom tu za bierutną bzdurę :)
              Hitlera i jemu podobnych powołaliśmy MY (konkretnie ludzie w tamtych czasach i
              jemu poprzedzających). Jak to się stało? Dlaczego?
              Bo istnieje świadomość, podświadomosć i nadświadomość i... znajomość działania
              tych 3 pokładów naszego JA daje odpowiedź na powyższe pytanie.
              Hitler niczemu nie był winien. Został "namaszczony" nie tylko świadomie ale
              i... podświadomie.
              Ach nie masz pojęcia ile fobii dziś ludzie przywołują również do swojego życia
              Świetnie to opisuje Anthony RObinson w "Obudź w sobie olbrzyma" Jest też
              mnóstwo innej literatury na ten temat.

              Ps.
              Zastanawiam się nad tym, czy w forum Ezoteryka nie kontynuować takich tematów.
              Chętnie podziele sięz tym co wiem.... a RD zajmuje się już kilkanaście lat

              Ps.2
              To nie Bóg stworzył Oświecim, ale Bóg całkowicie go zaaprobował... bo w końcu
              to stworzyły Jego ukochane istoty. Bóg nie ocenia - daje to czego chcemy.
              Ale to co chcemy... i grupowo i indywidualnie często jest... bardoz starannie
              ukryte przed... Nami samymi (podświadomość). (chętnie to szczegółowo omówię i
              wyjaśnie)

              Pozdrawiam serdecznie :)
              Michał
              • cmytojet Re: Pan JWS 19.05.04, 15:20
                dla rownowagi z www.cwg.org, polecam link:
                www.apologeticsindex.org/w21.html :)
                • sc200 Re: Pan JWS 20.05.04, 09:45
                  Witaj cmytojet
                  Oczywiście, że w związku z wolnością każdy może pisać co chce ;)
                  Jeśli będziemy wspierali się fragmentami wybranych książek (np. Bibli) to
                  odpowiednio manipulująć kontekstami jesteśmy w stanie zaprzeczyć wszystkiemu :)
                  Ale przecież nie na tym polega duchowość.
                  Coś jest prawdą jeśli w głębi serca się do tego przekonujemy
                  Do tego nie są potrzebne żadne argumenty ani za ani przeciw.
                  Najpierw sami to przeżywamy i medytujemy w sobie, a później dowody.... pojawią
                  się same w naszym życiu.
                  A prawda się obroni :)

                  Zauważ, że w książce CWG nie ma ani JEDNEGO złego zdania o innych religiach...
                  Coś to uczy no nie? :)
                  Pozdrawiam
                  Michał
                  • cmytojet Re: Pan JWS 20.05.04, 11:47
                    sc200 napisał:

                    > Jeśli będziemy wspierali się fragmentami wybranych książek (np. Bibli) to
                    > odpowiednio manipulująć kontekstami jesteśmy w stanie zaprzeczyć
                    > wszystkiemu :)

                    zgoda.
                    nie pamietam jednak, zebym sie gdzies powolywal na Biblie.
                    odwolywanie sie do zrodel ma sens jedynie, jezeli te zrodla sa uznane
                    za autorytet - a nie wydaje mi sie, zebys Biblie za takowy uwazal, czyz nie?
                    uprzedzam: autorytet to nie jest cos, co mozna dowolnie interpretowac :)

                    > Coś jest prawdą jeśli w głębi serca się do tego przekonujemy

                    rozsadek wskazuje odwrotna kolejnosc: przekonuję się do czegoś JEZELI jest
                    Prawda :) Nie pozwalam, aby cokolwiek mialo na mnie wplyw co Prawda nie jest.
                    Jako ludzie podlegamy roznym wplywom i nasze przekonania sa ich produktem.

                    jezeli prawda (definicja) to jest cos do czego mam glebokie przekonanie
                    to moja prawda niekoniecznie = Twoja prawda. Jaka jest wiec jej wartosc
                    w sensie ogolnym, poza Toba?

                    > Najpierw sami to przeżywamy i medytujemy w sobie, a później dowody ....
                    > pojawią się same w naszym życiu.

                    Jak mozesz udowodnic (sobie i innym), ze te dowody to nie jedynie produkt
                    wyobrazni? Wszak nasze pragnienia determinują nasze postrzeganie.

                    > A prawda się obroni :)

                    wtedy tak - AUTOMATYCZNIE - wszak glebokie przekonanie to to samo co prawda.

                    > Zauważ, że w książce CWG nie ma ani JEDNEGO złego zdania o innych religiach...
                    > Coś to uczy no nie? :)

                    przebieglosci!

                    cmytojet
                    • sc200 Re: Pan JWS 20.05.04, 12:28
                      cmytojet napisał:

                      > sc200 napisał:
                      >
                      > > Jeśli będziemy wspierali się fragmentami wybranych książek (np. Bibli) to
                      > > odpowiednio manipulująć kontekstami jesteśmy w stanie zaprzeczyć
                      > > wszystkiemu :)
                      >
                      > zgoda.
                      > nie pamietam jednak, zebym sie gdzies powolywal na Biblie.
                      > odwolywanie sie do zrodel ma sens jedynie, jezeli te zrodla sa uznane
                      > za autorytet - a nie wydaje mi sie, zebys Biblie za takowy uwazal, czyz nie?
                      > uprzedzam: autorytet to nie jest cos, co mozna dowolnie interpretowac :)

                      Ach czyli rozumiem. Powyższy link podałeś naprędce nie czytając treści
                      strony? :) Bo ja nie pisałem, o tym, że Ty powołujesz się na Biblie tylko, że
                      strona powołuje się na biblie konwersując z cwg.


                      > > Coś jest prawdą jeśli w głębi serca się do tego przekonujemy
                      >
                      > rozsadek wskazuje odwrotna kolejnosc: przekonuję się do czegoś JEZELI jest
                      > Prawda :) Nie pozwalam, aby cokolwiek mialo na mnie wplyw co Prawda nie jest.
                      > Jako ludzie podlegamy roznym wplywom i nasze przekonania sa ich produktem.
                      >
                      > jezeli prawda (definicja) to jest cos do czego mam glebokie przekonanie
                      > to moja prawda niekoniecznie = Twoja prawda. Jaka jest wiec jej wartosc
                      > w sensie ogolnym, poza Toba?
                      >
                      > > Najpierw sami to przeżywamy i medytujemy w sobie, a później dowody ....
                      > > pojawią się same w naszym życiu.
                      >
                      > Jak mozesz udowodnic (sobie i innym), ze te dowody to nie jedynie produkt
                      > wyobrazni? Wszak nasze pragnienia determinują nasze postrzeganie.
                      >
                      > > A prawda się obroni :)
                      >
                      > wtedy tak - AUTOMATYCZNIE - wszak glebokie przekonanie to to samo co prawda.
                      >
                      > > Zauważ, że w książce CWG nie ma ani JEDNEGO złego zdania o innych religiac
                      > h...
                      > > Coś to uczy no nie? :)
                      >
                      > przebieglosci!
                      >
                      > cmytojet
                    • sc200 Re: Pan JWS 20.05.04, 12:37
                      cmytojet napisał:

                      > sc200 napisał:
                      >
                      > > Jeśli będziemy wspierali się fragmentami wybranych książek (np. Bibli) to
                      > > odpowiednio manipulująć kontekstami jesteśmy w stanie zaprzeczyć
                      > > wszystkiemu :)
                      >
                      > zgoda.
                      > nie pamietam jednak, zebym sie gdzies powolywal na Biblie.
                      > odwolywanie sie do zrodel ma sens jedynie, jezeli te zrodla sa uznane
                      > za autorytet - a nie wydaje mi sie, zebys Biblie za takowy uwazal, czyz nie?
                      > uprzedzam: autorytet to nie jest cos, co mozna dowolnie interpretowac :)

                      Ach czyli rozumiem. Powyższy link podałeś naprędce nie czytając treści
                      strony? :) Bo ja nie pisałem, o tym, że Ty powołujesz się na Biblie tylko, że
                      strona powołuje się na biblie konwersując z cwg.


                      > > Coś jest prawdą jeśli w głębi serca się do tego przekonujemy
                      >
                      > rozsadek wskazuje odwrotna kolejnosc: przekonuję się do czegoś JEZELI jest
                      > Prawda :) Nie pozwalam, aby cokolwiek mialo na mnie wplyw co Prawda nie jest.
                      > Jako ludzie podlegamy roznym wplywom i nasze przekonania sa ich produktem.
                      > jezeli prawda (definicja) to jest cos do czego mam glebokie przekonanie
                      > to moja prawda niekoniecznie = Twoja prawda. Jaka jest wiec jej wartosc
                      > w sensie ogolnym, poza Toba?

                      Jako ludzie? :)
                      Jako ludzie to nigdy nie powinniśmy podlegać żadnym wpływom chyba że wpływom
                      fal jak żeglujemy po oceanie :> Moje przekonania są "produktem" tego rodzi się
                      w moim umyśle. Ale masz racje - znakomita większość ludzi płynie z
                      wiatrem "modnej" lub też "wiekowej" teorii. Po co się wychylać? No nie?:)

                      Raz piszesz że nie pozwalasz aby cokolwiek miało na Ciebie wpływ co Prawdą nie
                      jest a z drugiej strony potwierdzasz, że płyniesz z falą :) Coś nie tak.
                      Ale ja nie mam zamiaru Cie do niczego przekonywać. Każdy ma swoje wyobrażenie o
                      świecie i bawi się w swój teatrzyk :) Jeśli Ci z tym dobrze to baw się dalej :)
                      Ja mówię o wzięcie odpowiedzialności za swoje życie - bo do tego dąży moja
                      dyskusja i kolegi olek13

                      > > Najpierw sami to przeżywamy i medytujemy w sobie, a później dowody ....
                      > > pojawią się same w naszym życiu.
                      >
                      > Jak mozesz udowodnic (sobie i innym), ze te dowody to nie jedynie produkt
                      > wyobrazni? Wszak nasze pragnienia determinują nasze postrzeganie.
                      >

                      Zaskocze Cie. Wszystko co spotyka Cie w życiu to produkt wyobraźni Twojej :)
                      Masz racje. I ja tak uważam
                      Ale mi chodziło o uwidocznienie prawdy dotyczącej funkcjonowania wszechświata –
                      nazwijmy to obiegiem energii

                      > > Zauważ, że w książce CWG nie ma ani JEDNEGO złego zdania o innych
                      religiach...
                      > > Coś to uczy no nie? :)
                      >
                      > przebieglosci!
                      Oczywiście spiskowa teoria dziejów zawsze miała szerokie poparcie :)

                      Pozdrawiam serdecznie :)
                      Michał
                      • cmytojet Re: Pan JWS 20.05.04, 15:24
                        sc200 napisał:

                        > > nie pamietam jednak, zebym sie gdzies powolywal na Biblie.
                        > > odwolywanie sie do zrodel ma sens jedynie, jezeli te zrodla sa uznane
                        > > za autorytet - a nie wydaje mi sie, zebys Biblie za takowy uwazal, czyz ni
                        > e?
                        > > uprzedzam: autorytet to nie jest cos, co mozna dowolnie interpretowac :)
                        >
                        > Ach czyli rozumiem. Powyższy link podałeś naprędce nie czytając treści
                        > strony? :)

                        no nie do konca rozumiesz, ale zostawmy to - nie bede odpowiadal na
                        kazda Twoja zlosliwosc :)

                        nie odpowiedziales jednak na pytanie ... (moze go nie zauwazyles)

                        > Jako ludzie? :)
                        > Jako ludzie to nigdy nie powinniśmy podlegać żadnym wpływom chyba że wpływom
                        > fal jak żeglujemy po oceanie :> Moje przekonania są "produktem" tego rodzi
                        > się w moim umyśle.

                        dobra teoria - ładnie brzmi!
                        pod warunkiem oczywiście, że kontrolujesz to co się rodzi w Twoim umyśle ...
                        o tym dalej :)

                        > Raz piszesz że nie pozwalasz aby cokolwiek miało na Ciebie wpływ co
                        > Prawdą nie jest a z drugiej strony potwierdzasz, że płyniesz z falą :)
                        > Coś nie tak.

                        No coz, prawdziwe zycie jest bardziej skompikowane niz nasze wywody, nie
                        da sie wszystkiego precyzyjnie od razu wyrazic. A ja jestem niedoskonały
                        i nie wszystko potrafie. Całe szczeście świat nie zależy od tego, co sobie
                        wymyśle :))) i od mojej doskonałości bądź jej braku.

                        Chyba ze sie świat przytnie do wlasnego, ciasnego wymiaru - wtedy wszystko
                        jest jasne, proste i logiczne - ale czy prawdziwe?

                        > Jeśli Ci z tym dobrze to baw się dalej :)

                        Bardzo mi z tym dobrze. I nie dlatego, że zawsze jestem radosny - chciałbym,
                        ale nie pragne tego :) Nie dlatego, że zawsze odnosze sukces - na tym mi
                        rowniez nie zalezy. Nie dlatego, ze dobrze mi sie powodzi - cokolwiek to
                        oznacza - przyjemność i powodzenie też nie jest moim celem.

                        Moja tożsamość nie wynika z tego co i jak robie. I czy robię to dobrze.
                        Jestem zadowolony z tego co mam.
                        Wiem gdzie jestem teraz i gdzie się znajdę jak umrę.
                        Widzę (głeboki) sens mojego życia, chociaż nie jestem nikim szczególnym,
                        Ani nie wynika to z jakichś szczególnych, unikalnych cech czy umiejętności.
                        Zycie sprawia mi ogromną radość, co nie ma nic wspólnego z tym że czasami
                        jest mi bardzo ciężko.

                        Kocham swoich znajomych, rodzinę etc. Oznacza to taką relację, ze chcę
                        dla NICH dobrze. Czasami nawet kosztem siebie. Czasami pomimo tego, że oni
                        bynajmniej nie chca dla mnie dobrze ...

                        Dazenie do duchowego rozwoju - tak jak to przedstawiasz - przypomina mi
                        zlizywanie lukru z ciasta. Słodkie i ładnie wygląda, ale najeść się tym
                        do syta nie sposób ...

                        Takie to wszystko "odczłowieczone" ...

                        > Ja mówię o wzięcie odpowiedzialności za swoje życie - bo do tego dąży moja
                        > dyskusja i kolegi olek13

                        pewnie, ja w przeciwieństwie do Was (jaśnieoświeconych) jedynie o rzeczach
                        ściśle rozrywkowych.

                        A tak na powaznie: nie osiagneliscie wiec doskonałości według WASZYCH
                        zasad, do wciąż tkwicie na piedestale ...

                        > Zaskocze Cie. Wszystko co spotyka Cie w życiu to produkt wyobraźni Twojej :)
                        > Masz racje. I ja tak uważam

                        Mow, prosze, za siebie. Mowilismy o Tobie, nie o mnie.

                        I znowu nie odpowiedziałeś na pytanie. Brzmiało ono: jak możesz udowodnić,
                        że dowody pojawiające się w Twoim życiu to nie jedynie produkt Twojej
                        wyobraźni?

                        > Ale mi chodziło o uwidocznienie prawdy dotyczącej funkcjonowania
                        > wszechświata – nazwijmy to obiegiem energii

                        Aha, ponieważ odpowiedź padła w kontekście dowodów pojawiających się
                        w życiu, dowodów odnośnie Twoich przekonań - pojawia się jednak coś,
                        co ma wpływ a nie jest w Twojej głowie (tak rozumiem słowo "obieg").

                        Nie do końca więc jest tak jak napisałeś, że "Twoje przekonania są
                        'produktem' tego rodzi się w Twoim umyśle". Chyba, że to co rodzi się
                        w Twoim umyśle to właśnie produkt tych energii - co rodzi nastepne pytania.
                        Co to za "energie"? Jakie jest ich źródło? Czego chcą? W jakim celu mają
                        na Ciebie wpływ? Jaki wpływ przez Ciebie mają na innych?

                        Chyba, ze mówisz o energii fal na oceanie - ale jakaż to wielka prawda o
                        funkcjonowaniu wszechświata ...

                        > > > Zauważ, że w książce CWG nie ma ani JEDNEGO złego zdania o innych
                        > religiach...
                        > > > Coś to uczy no nie? :)
                        > >
                        > > przebieglosci!
                        > Oczywiście spiskowa teoria dziejów zawsze miała szerokie poparcie :)

                        jaka tam spiskowa teoria dziejów!
                        po prostu nie mozna trzepać kasiory nazywając rzeczy po imieniu.
                        historia stara jak swiat i wielu mąci-umysłów ją wykorzystuje.

                        cmytojet
                        • sc200 Re: Pan JWS 21.05.04, 09:01
                          cmytojet napisał:

                          > sc200 napisał:
                          > > Jako ludzie? :)
                          > > Jako ludzie to nigdy nie powinniśmy podlegać żadnym wpływom chyba że wpływ
                          > om
                          > > fal jak żeglujemy po oceanie :> Moje przekonania są "produktem" tego ro
                          > dzi
                          > > się w moim umyśle.
                          >
                          > dobra teoria - ładnie brzmi!
                          > pod warunkiem oczywiście, że kontrolujesz to co się rodzi w Twoim umyśle ...
                          > o tym dalej :)

                          Wszystko da się kontrolować – kwestia wiary (jakbyś uwierzył to byś góry
                          przenosił) oraz pracy nad sobą


                          >
                          > > Raz piszesz że nie pozwalasz aby cokolwiek miało na Ciebie wpływ co
                          > > Prawdą nie jest a z drugiej strony potwierdzasz, że płyniesz z falą :)
                          > > Coś nie tak.
                          >
                          > No coz, prawdziwe zycie jest bardziej skompikowane niz nasze wywody, nie
                          > da sie wszystkiego precyzyjnie od razu wyrazic. A ja jestem niedoskonały
                          > i nie wszystko potrafie. Całe szczeście świat nie zależy od tego, co sobie
                          > wymyśle :))) i od mojej doskonałości bądź jej braku.

                          A właśnie, że TYLKO od tego zależy. To co wymyślisz wewnątrz i „to z czym się
                          zgadzasz kieruje tobą” (Goethe). Jeśli tak podchodzisz do życia faktycznie jak
                          to przedstawiasz i co wiecej większość ludzi próbuje tak podchodzić to nic
                          dziwnego, że jest tyle tragedii, rozczarowań itp. Bo jakże tu wpływać na życie
                          chociażby innych jak nie umie się wziąć odpowiedzialności za swoje życie.
                          Jasne, zawsze można zwalić „Bo Bóg tak chciał” :) Świetne hasło dla nas
                          leniwych ludzi.
                          „Weź życie w swoje ręce” to jest dewiza do której warto dążyć

                          >
                          > Chyba ze sie świat przytnie do wlasnego, ciasnego wymiaru - wtedy wszystko
                          > jest jasne, proste i logiczne - ale czy prawdziwe?
                          >
                          > > Jeśli Ci z tym dobrze to baw się dalej :)
                          >
                          > Bardzo mi z tym dobrze. I nie dlatego, że zawsze jestem radosny - chciałbym,
                          > ale nie pragne tego :) Nie dlatego, że zawsze odnosze sukces - na tym mi
                          > rowniez nie zalezy. Nie dlatego, ze dobrze mi sie powodzi - cokolwiek to
                          > oznacza - przyjemność i powodzenie też nie jest moim celem.
                          >
                          > Moja tożsamość nie wynika z tego co i jak robie. I czy robię to dobrze.
                          > Jestem zadowolony z tego co mam.
                          > Wiem gdzie jestem teraz i gdzie się znajdę jak umrę.
                          > Widzę (głeboki) sens mojego życia, chociaż nie jestem nikim szczególnym,
                          > Ani nie wynika to z jakichś szczególnych, unikalnych cech czy umiejętności.
                          > Zycie sprawia mi ogromną radość, co nie ma nic wspólnego z tym że czasami
                          > jest mi bardzo ciężko.
                          >
                          > Kocham swoich znajomych, rodzinę etc. Oznacza to taką relację, ze chcę
                          > dla NICH dobrze. Czasami nawet kosztem siebie. Czasami pomimo tego, że oni
                          > bynajmniej nie chca dla mnie dobrze ...
                          >
                          > Dazenie do duchowego rozwoju - tak jak to przedstawiasz - przypomina mi
                          > zlizywanie lukru z ciasta. Słodkie i ładnie wygląda, ale najeść się tym
                          > do syta nie sposób ...
                          >
                          > Takie to wszystko "odczłowieczone" ...

                          No tak skoro tego dotychczas nie zaznałeś to... niestety nie kosztowałeś tego
                          ciasta :)
                          Wiesz... wszystko jest doskonałe. Niczego nie musisz robić swoim kosztem. Ba
                          powiem więcej przeważnie mówiąc „że coś robimy dla dobra najbliższych czy też
                          innych ludzi” jeszcze bardziej im szkodzimy bo przewaznie robimy to wbrew Ich
                          wolnej woli.

                          Jakby się każdy zajął od rozwijania miłości do siebie a oznacza to: Pragnę
                          sukcesu i kocham siebie to... świat by się poważnie pozytywnie zmienił.
                          Dlaczego? Bo Ty to ja a Inni to My
                          Nie ma Ja, Ty, On, My, Wy
                          Jest tylko Ja
                          Wszystko jest jednością. Jeśli chcesz to rozwinę to... podam Ci link do mojego
                          własnego opracowania.

                          >
                          > > Ja mówię o wzięcie odpowiedzialności za swoje życie - bo do tego dąży moja
                          >
                          > > dyskusja i kolegi olek13
                          >
                          > pewnie, ja w przeciwieństwie do Was (jaśnieoświeconych) jedynie o rzeczach
                          > ściśle rozrywkowych.

                          O Boże, nigdy nie pisaliśmy że jesteśmy jaśnieoświeconymi. Wprost przeciwnie.
                          Jak My jesteśmy the best to wszyscy również inni są the best :)
                          Nie ma ludzi gorszych i lepszych. Wszyscy mają ten sam potencjał w sobie. I
                          dyskusja kto jest lepszy nie jest uczciwa.
                          Ja pragnę tylko zwrócić uwagę na pewne PRAWIDŁA we wszechświecie. Ale broń Boże
                          nie mam zamiaru nikogo do tego zmuszać a i widze, że przekonywanie nie ma sensu.
                          Kto będzie chciał to wyniesie z naszych dyskusji coś pożytecznego. Może nie
                          wszystko co piszemy będzie uznane za bzdurę.

                          Jasne w tym miejscu mogę polecić książki o samostanowieniu, które potwierdzają
                          to co piszę.
                          Np. Ewy Foley (Zakochaj się w życiu i inne) czy Luise Hay a może tak fajny
                          portal o rozwoju duchowym? www.cudownyportal.pl


                          > A tak na powaznie: nie osiagneliscie wiec doskonałości według WASZYCH
                          > zasad, do wciąż tkwicie na piedestale ...
                          >
                          > > Zaskocze Cie. Wszystko co spotyka Cie w życiu to produkt wyobraźni Twojej
                          > :)
                          > > Masz racje. I ja tak uważam
                          >
                          > Mow, prosze, za siebie. Mowilismy o Tobie, nie o mnie.

                          Acha o mnie :) nie wiedziałem

                          >
                          > I znowu nie odpowiedziałeś na pytanie. Brzmiało ono: jak możesz udowodnić,
                          > że dowody pojawiające się w Twoim życiu to nie jedynie produkt Twojej
                          > wyobraźni?

                          Słuchaj co skończyłeś? Informatykę czy matematykę? A może fizykę? Bo ja jestem
                          informatykiem więc rozumiem te Twoje łaknienie „dowodów” :) Ale kolego prawda
                          jest taka, że widze, to co zmieniam w sobie daje mi nowe tzw. Zbiegi
                          okoliczności (oczywiście przypadek nie-istnieje :)) i widze potężny wpływ tego
                          co myślę na to co mi się przydarza.
                          Wiesz jak to sprawdzić? Wystarczy tylko... to zauważać. Po prostu rób swoje i
                          to zauważysz.

                          > > Ale mi chodziło o uwidocznienie prawdy dotyczącej funkcjonowania
                          > > wszechświata – nazwijmy to obiegiem energii
                          >
                          > Aha, ponieważ odpowiedź padła w kontekście dowodów pojawiających się
                          > w życiu, dowodów odnośnie Twoich przekonań - pojawia się jednak coś,
                          > co ma wpływ a nie jest w Twojej głowie (tak rozumiem słowo "obieg").
                          >
                          > Nie do końca więc jest tak jak napisałeś, że "Twoje przekonania są
                          > 'produktem' tego rodzi się w Twoim umyśle". Chyba, że to co rodzi się
                          > w Twoim umyśle to właśnie produkt tych energii - co rodzi nastepne pytania.
                          > Co to za "energie"? Jakie jest ich źródło? Czego chcą? W jakim celu mają
                          > na Ciebie wpływ? Jaki wpływ przez Ciebie mają na innych?

                          Czepiasz się kontekstów :)
                          Obieg energii wszechświata ma taki wpływ na nas,.... że jest
                          definicją „Wszystko co spotyka Cie w życiu zarówno dobrego jak i negatywnego to
                          jest wyłącznie Twoja zasługa. Wszystko co zrobisz źle dla innych to tak jakbyś
                          sobie źle sobie życzył (jak pisałem wcześniej nasza podświadomość nie rozróżnia
                          ja, ty, on, one, ona oni itp. To wszystko jest jedno JA) a więc to wróci do
                          Ciebie”

                          Zasady są proste. Więc zgodnie z tym obiegiem energii, któremu podlega WSZYSTKO
                          jest prawdą to co napisałęm „Twoje przekonania są produktem tego co rodzi się w
                          Twoim umyśle”

                          Pozdrawiam :)
                          Michał
                          • cmytojet Re: Pan JWS 21.05.04, 11:11
                            Szanowny jaśnieoświecony odkrywco PRAWIDEŁ we wszechświecie!

                            Ja marna mróweczka, pokornie proszę Cię o wysłuchanie.
                            Przepraszam, za swoje rozliczne ograniczenia, mam nadzieję że zrozumiesz
                            mnie Ty, który ich nie posiadasz, bo wziąłeś sprawy w swoje ręce.
                            Powala mnie również (ale na razie jeszcze nie poraża) Twoja troska o innych,
                            o jaśnieoświecony. I o cały wszeczświat! Nie wiem tylko dlaczego słysząc
                            to co mówisz widzę coś na kształt maszynki do mięsa mlaskającej wielkim
                            ozorem (objaw radości na zbliżający się pokarm - odruch Pawłowa).

                            > To co wymyślisz wewnątrz i „to z czym się zgadzasz kieruje tobą” (Goethe).

                            Goethe jest trupem. W tej kwestii jego poglądy go nie uratowały.
                            Ciebie zresztą też nie uratują ...

                            "weź życie w swoje ręce" - brzmi to fajowsko.
                            Ale ja nie czuję się godny, by brac coś w swoje ręce - bo wiem do czego
                            ja CZŁOWIEK jestem zdolny, szczególnie pod presją. Rozumiem, że Ciebie
                            NADCZŁOWIEKA to nie dotyczy. Ty przecież kontrolujesz wszystko i zawsze,
                            o jaśnieoświecony. Poczynając na powstrzymywaniu sikania przez tydzień a
                            na energiach wszeczświata kończąć.

                            "świat by się pozytywnie zmienił" - myślę, że wiem w co. Mieliśmy już
                            w naszej (ludzkiej) historii NADLUDZI i zawsze było potem tragicznie ...

                            No i jeszcze Twoje drogocenne wskazówki onośnie lektury oraz gdzie
                            znaleźć stada innych NADLUDZI zajmujących sie rozwojem duchowym.
                            Widac zaczyna Ci już brakować argumentów, skoro "ilość przechodzi w
                            jakość" i to, że ktoś tak samo mowi może być jakimkolwiek dowodem :)
                            Muchy na pewno maja rację zlatując się do gówna - to jest konluzja
                            do której prowadzi mnie Twoje rozumowanie ...

                            > Słuchaj co skończyłeś? Informatykę czy matematykę? A może fizykę?
                            > Bo ja jestem informatykiem więc rozumiem te Twoje łaknienie „dowodów” :)
                            > Ale kolego prawda jest taka, że widze, to co zmieniam w sobie daje mi
                            > nowe tzw. Zbiegi okoliczności (oczywiście przypadek nie-istnieje :)) i
                            > widze potężny wpływ tego co myślę na to co mi się przydarza.
                            > Wiesz jak to sprawdzić? Wystarczy tylko... to zauważać. Po prostu rób
                            > swoje i to zauważysz.

                            Bycie informatykiem jeszcze nie oznacza, że potrafi się rozumować.
                            (nie bierz tego do siebie, to tylko takie stwierdzenie natury ogólnej).

                            Dowod interesuje mnie, bo nie jesteś dla mnie autorytetem, o jasnieoświecony.
                            Oświecony to jeszcze nie wszechwiedzący (a może się mylę?). To, że kreujesz
                            się na odkrywcę PRAWIDEŁ wszeczświata itp. jeszcze nie oznacza że nim jesteś.

                            Związek tego, co Ci sie przydarza z tym co majstrujesz w swoim umyśle może
                            być jedynie wytworem Twojej wyobraźni. Nie wiem dlaczego mam wątpliwości,
                            przecież swiat wg Ciebie jest jej wytworem.

                            BTW mylisz się również co do mojego wykształcenia ...

                            ps: podaje na wszelki wypadek, cytat z którym ja mała mróweczka
                            się identyfikuję przed Twoim obliczem:

                            "Nie służy to niczemu, jestem ignorantem duchowo-intelektualnym,
                            zakompleksionym, który projektuje swoje "małe" problemy na resztę świata. Do
                            tego jestem pod stałą opieką psychologa, ale jak widać terapia jest
                            nieskuteczna, bo dalej atakuję i wyśmiewam osoby wypowiadające się na forum,
                            które mnie wcale NIE INTERESUJE. :)
                            Podsumowując jestem jednym WIELKIM chodzącym kompleksem. Tak przynajmniej
                            wynika z tego postu :)", yamkr (pozdrawiam :)

                            cmytojet



                            • suljan Re: Pan JWS 21.05.04, 12:39
                              Cmytojet, daj sobie spokój. Ja ich znam. Owinieci celofanem i nieprzemakalni.
                              Taka "wyzsza duchowość" spod znaku teozofii i regresingu lamane przez madrości
                              niejakiego Leszka Ż. Ale jesli chcesz, dyskutuj, ja sie juz nagadałem na pewnym
                              porrtalu, gdzie maja swój "szabacik czarownic". Istne cuda. Teraz wlasnie
                              ćwicza taką "modlitwę" ( czytaj - magiczna ewokacje ), ktora ma im przynieśc
                              duzo kasy. Ganiaja za nia po astralach mysląc, ze to nie sa astrale. No i
                              dostaną kasę, juz dostaja. Na kredyt. Kiedys przyjdzie wierzyciel i zażąda
                              zwrotu z odsetkami. Nawet najglupszy okultysta zna to prawo, ale ,oni je
                              lekceważą. I dobrze. Łatwo przyjdzie, trudniej wyjdzie. Każda zabawa ma swoja
                              cenę. Pozdrawiam, JWS
                              • sc200 Re: Pan JWS 21.05.04, 13:42
                                suljan napisał:

                                > Cmytojet, daj sobie spokój. Ja ich znam. Owinieci celofanem i nieprzemakalni.
                                > Taka "wyzsza duchowość" spod znaku teozofii i regresingu lamane przez
                                madrości
                                > niejakiego Leszka Ż. Ale jesli chcesz, dyskutuj, ja sie juz nagadałem na
                                pewnym
                                >
                                > porrtalu, gdzie maja swój "szabacik czarownic". Istne cuda. Teraz wlasnie
                                > ćwicza taką "modlitwę" ( czytaj - magiczna ewokacje ), ktora ma im przynieśc
                                > duzo kasy. Ganiaja za nia po astralach mysląc, ze to nie sa astrale. No i
                                > dostaną kasę, juz dostaja. Na kredyt. Kiedys przyjdzie wierzyciel i zażąda
                                > zwrotu z odsetkami. Nawet najglupszy okultysta zna to prawo, ale ,oni je
                                > lekceważą. I dobrze. Łatwo przyjdzie, trudniej wyjdzie. Każda zabawa ma swoja
                                > cenę. Pozdrawiam, JWS

                                Panie Janie Witoldzie Sulig. Zdaje się, że już Pana posty nie raz czytałem
                                czy to tu czy gdzie indziej. Nie wiem co się Panu stało podczas praktykowania
                                Pańskiej magi - ale wiem jedno na dobre to chyba nie wyszło :)
                                Okultyzm nie istnieje dla mnie. Jeśli piszę to normalnym życiu normalnego
                                pragnącego szczęścia człowieka.
                                A modlitwa o wsparcie finansowej strony mojego życia to wspaniała sprawa
                                Jeśli pragniesz żyć w biedzie to Twój wybór. Ja pragnę być bogatym. Również
                                materialnie

                                Btw. Widzę, że ma Pan dość wbudowane w siebie stwierdzenie szantaż "coś za coś"
                                Skoro Pan myśli, że za cokolwiek przyjdzie nam zapłacić w tym sensie jak to Pan
                                ujął :) Skąd sieto bierze? Z błednych praktyk? A może z życia?
                                Niech sobie Pan na to sam odpowie. I proszę być mniej zajadłym - bo
                                zdenerwowanie i złość odcina od źródła jakie każdy z nas ma w sobie - od Boga.

                                Pozdrawiam :)
                                Michał
                            • sc200 Re: Pan JWS 21.05.04, 13:22
                              cmytojet napisał:

                              > Szanowny jaśnieoświecony odkrywco PRAWIDEŁ we wszechświecie!
                              > Ja marna mróweczka, pokornie proszę Cię o wysłuchanie.

                              Po co ten ton? W niczym Cie nie obrażam, ale „wywala” Ci nieźle. Dziękuje Ci w
                              każdym razie za to, że mogę popatrzyć na to co kiedyś doświadczałem.
                              Przypominasz mi moją drogę na początku (a długa ona jest jeszcze przede mną).

                              > "weź życie w swoje ręce" - brzmi to fajowsko.
                              > Ale ja nie czuję się godny, by brac coś w swoje ręce - bo wiem do czego
                              > ja CZŁOWIEK jestem zdolny, szczególnie pod presją.

                              Ach no i tu zakończmy faktycznie temat. Wiemy co myślisz. Powodzenia.

                              > Dowod interesuje mnie, bo nie jesteś dla mnie autorytetem, o jasnieoświecony.
                              > Oświecony to jeszcze nie wszechwiedzący (a może się mylę?). To, że kreujesz
                              > się na odkrywcę PRAWIDEŁ wszeczświata itp. jeszcze nie oznacza że nim jesteś.
                              > Związek tego, co Ci sie przydarza z tym co majstrujesz w swoim umyśle może
                              > być jedynie wytworem Twojej wyobraźni. Nie wiem dlaczego mam wątpliwości,
                              > przecież swiat wg Ciebie jest jej wytworem.

                              Nie kreuje się i nie jestem autorytetem. Zachęcam do szukania odpowiedzi w
                              sobie.
                              A jeśli Twoje życie faktycznie wg. Ciebie odbiega od tego „co majstrujesz w
                              swoim umyśle” to życzę powodzenia :)

                              Pozdrawiam :)
                              Michał
                              • cmytojet Re: Pan JWS 21.05.04, 13:41
                                oj sc200,

                                ciagle Ci sie mylą osoby ...

                                > A jeśli Twoje życie faktycznie wg. Ciebie odbiega od tego
                                > „co majstrujesz w swoim umyśle” to życzę powodzenia :)

                                rozumiem, ze sobie, bo to znowu nie było o mnie ...
                                nie odpowiedzialeś (jak zwykle) na zadane pytanie.
                                Oj, SulJan chyba ma rację - z tym celofanem.

                                +++ zasmucony +++
                                cmytojet
              • suljan Re: Pan JWS 19.05.04, 15:58
                sc.200, gdybym byl złosliwy, powiedziałbym, ze kazdy ma takiego Boga, jakiego
                chce miec - Ty swojego, aprobujacego Oświecim, ja swojego, ktory Oświecimia nie
                aprobował i nie aprobuje. No i w pewnym sensie jest to prawda, książę tego
                świata daje nam to, co chcemy ( do czasu ) i z jest mu ob ojetnie na jakim
                sznurku chodzimy, bylebysmy należeli do niego. Teorie na jakie sie powolujesz
                znam, ale pozwól, ze nie bede pisal co o nich mysle, bo czytajacy te slowa by
                sie zgorszyli, a administrator forum by mnie wyłączył ( i slusznie ). Ale z
                jednym sie zgadzam. Byłem kiepskim okutystą. Miałem serce. I, sorry, bez urazy,
                w zyciu, bym takich niemadrych rzeczy nt. Oswiecimia, Hitlera i owczesnych
                zbrodni nie napisał. Ale, skoro wiesz JAK TO WSZYSTKO DZIALA nie musisz byc
                ludzki. Mozesz byc NADLUDZKI. Ja w kazdym razie sie z tej partii wypisałem.
                • sc200 Re: Pan JWS 20.05.04, 08:03
                  Suljan
                  Nadal się nie rozumiemy :)
                  Jeszcze raz powtarzam. Prawdziwy Bóg NIE_OCENIA. Co to oznacza? Rozwińmy to:
                  Bóg dał ludziom wolność. Zasada wolnostojeństwa jest powszechna w przyrodzie.
                  Wszyscy mamy wolny wybór. Pewno dużo osób będzie zaskoczonych., zawiedzionych
                  i ... wściekłych na mnie ale tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak
                  Indywidualny Plan Zbawienia (bo tylko tak pewna religia potrafi obejść i
                  zanegować istniejące Prawo Reinkarnacji). Myślisz, że Bóg byłby takim gamoniem
                  i głupcem, że kazałby jednemu urodzić się w biednej rodzinie i klepać biedę i
                  niedostatki całe życie a drugi urodzi się w rodzinie dajmy na to bankowców
                  szwajcarskich i całe życie będzie miał z górki (również przykładowo będzie
                  szczęśliwy w „zdrowiu i miłości”) i co jeszcze „najgorsze” wcale nie
                  będzie „zepsutym” człowiekiem?
                  Nie i po stokroć NIE
                  Bóg jak wiadomo to wieczność (bo zresztą czas nie istnieje – a ja to pojąłem tą
                  częścią analitycznego umysłu :) choć zajęło mi to ładny rok). Wszystko dzieje
                  się teraz. Nie ma przeszłości i przyszłości.
                  Bóg zna wynik każdej operacji, każdego zdarzenia i życia każdego człowieka.
                  Więc skoro przewidział również to... że ten Bogu ducha winny biedny umrze na
                  syfilis w wieku 21 lat to czy na tym ma polegać Jego miłość do nas, że na to
                  by pozwolił?
                  I tu dochodzimy do czegoś takiego jak... Cierpienie :) Naprawdę ktoś tu ładnie
                  wplótł to abstrakcyjne pojęcie. Jak? Ano wiele religii uważa, że ten biedny
                  cierpi bo... Cierpienie zbliża Go do Boga – Cóż za Bzdura! :) Cierpienie tak
                  samo zbliża do Boga jak i jego brak :) Właściwie to wszyscy dawno już TAM
                  jesteśmy ale to już temat na inną historię ;)
                  Bóg tak nas kocha, że zawsze akceptuje nasze wybory. ZAWSZE. Nie ocenia, nie
                  karze (bo skoro On jest doskonały, wszechwiedzący i wszechwładny to jaki sens
                  miałoby karanie samego siebie czyli istot które stworzył?) i zawsze daje nam to
                  czego chcemy
                  Ktoś uważa że cierpienie uszlachetnia :) Proszę bardzo... Bóg zsyła mu do życia
                  takie momenty i mówi: „Kocham Cię i chce abyś był szczęśliwy więc skoro Twoim
                  szczęściem jest abyś cierpiał to będzie tak jak chcesz”
                  Rozumiesz logikę? :) Jest ona prosta jak drut
                  Bo życie jest proste tylko ludzie je komplikują....
                  Więc pewno się zapytasz „Przecież nikt nie chce cierpieć????!!!” Masz racje!
                  Zgadzam się
                  Ale bym to uściślił „Nikt ŚWIADOMIE nie chce cierpieć” Ale przecież
                  podświadomie może tego pragnąć :) Wiele religii uważa, że to właśnie
                  podświadomość to nasza karma. Ale tej karmy można się pozbyć i zmienić swoje
                  życie na lepsze. Jak to pisze Ewa Foley „Zakochać się w życiu”. Są na to
                  techniki pracy z umysłem.
                  Reasumując. Bóg zaaprobował Oświęcim bo w końcu stworzyły go fobie i obawy
                  setek ludzi ba... powiem tysięcy a może i więcej.
                  A w końcu „Tam gdzie dwóch zgromadzonych w imię moje tam ja między nimi”
                  Nic dodać nic ująć :)
                  Bóg pewno tak mówiąc żartobliwie między nami pomyślał „Cholera, po co Wam to?”
                  Ale na pewno nie ocenił i w ogóle nie zwalił winy na kogoś trzeciego. Prawa
                  wszechświata są nieubłagane. Obieg energii kręci się dalej.
                  To od nas i od naszej powszechnej świadomości zależy czy takie zdarzenia się
                  kiedykolwiek wydarzyły. Oby nie

                  Pozdrawiam serdecznie :)
                  Michał
                  • olek13 Re: Pan JWS 20.05.04, 08:53
                    Michale,
                    napisałeś:
                    ..." Ale bym to uściślił "Nikt ŚWIADOMIE nie chce cierpieć""...
                    Mam sprostowanie - znam takich, któzy także świadomie uważają, że im się "należy" pocierpieć... :)
                    • sc200 Re: Pan JWS 20.05.04, 09:24
                      Olek masz racje :)
                      Też znam takie osoby.
                      Więc prostuje. Niektórzy ŚWIADOMIE też chcą cierpieć (choć dla mnie to
                      niepojęte :-)). Ale dużo jest wyznawców "cierpienie uszlachetnia" Życzę im
                      powodzenia :))
                      Pozdrawiam :)
                      Michał
                  • suljan Re: Pan JWS 20.05.04, 23:28
                    Wiesz co, sc200, powiem Ci krótko, bo dalsza dyskusja nie ma sensu, a
                    przerzucanie sie argumentami niczemu nie słuzy ( chgyba, że chodzi o zamydlenie
                    oczu,m swietnie sie do tego nadajesz ). Teozofia mnie nie interesuje,
                    przerabiałem, wielkie dzieki. Gadanie o reinkarnacji mam tez za soba, to
                    filozofia dresiarzy ( ja mu w tym zyciu to, on mi w nowym tamto, i teraz musze
                    to "przerobić" ). Zabawa w poznawanie Boga lepiej niz On zna siebie sam tez
                    mnie nie bawi, a ze Ciebie tak, no cóż, wielu tę chorobe przechodzi, jest
                    troche jak ospa wietrzna ( można tez na nia umrzeć ). Cierpienbie nie istnieje!
                    Pogadamy jak zaczniesz cierpieć, przypomne Ci te słowa ( by the way, podasz mi
                    telefon do Twojego dentysty, zxaproponuje mu ekspoeryment w kwestii
                    cierpienia ). No a temat swiadomego czy niesiadomego dążenia do cierpienia
                    jest w sam raz do przerobienia np. przy krematorium na Majdanku. Żydzi
                    nieswiadomie chcieli cierpiec. Trzeba bylo sie urodzic nieco wczesniej -
                    dostarczyłbys swietnych argumentów panu A.H. Ale wszystko przed Toba, Saddama
                    zdjęli, lecz zawsze gdzieś jest jakis paranoik, co ludzi uwielbia setkami
                    tysiecy na tamten świat wyprawic. Da Ci dobra pensje.
                    Na koniec. Gdybys chciał adres dobrego lekarza od pewnych przypadlosci
                    umyslowych - zalatwię. Sorry i bez urazy. Wiem co z ludzkim umysłem może zrobic
                    nadmiar "ezoteryki" i "duchowosci". Nie Ty pierwszy i nie Ty ostatni. Niestety.
                    Pozdrawiam, JWS
                    • sc200 Re: Pan JWS 21.05.04, 08:40
                      Suljan: Widzę że Ci nieżle "wywala". Poszukaj pczyczyn w tym co robiłeś
                      BO dalej nic nie rozumiesz :)
                      Masz racje, nie ma sensu dalej dyskutować.
                      Wiesz, że nic nie wiesz - troche pokory.

                      Pozdrawiam :)
                      Michał
                      • suljan Re: Pan JWS 21.05.04, 12:31
                        Wiem, ze nic nie wiem.... Sc200, to powiedzial Sokrates. A ja wiem jedno. Skad
                        jesteście, hi hi hi.... Czuje ten zapaszek z daleka. CUDOWNY. Rzecz jasna jak
                        dla kogo. Pozdrawiam, Jansul ( sorry, JWS ). Pa
              • olek13 Re: Pan JWS 19.05.04, 16:16
                sc200,
                ładnie to ująłeś :)
                • suljan Re: Pan JWS 19.05.04, 21:05
                  Olek13, sc200, witajcie chlopaki, jakbym juz was znał. Ciekawe skad. No w
                  każdym razie możecie swojemu "bogu" pomachac de mnie łapkami obaj. Nie
                  definiujac rzecz jasna kim on jest. Pozdr. JWS
                  • sc200 Re: Pan JWS 20.05.04, 10:37
                    Suljan :)
                    Wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami hehe :) więc każda dusza może sie znać.
                    Pewno już nie raz spotkaliśmy się (olek13 również) na duchowej ścieżce rozwoju.
                    Pamięć poprzednich wcieleń? Albo zbliża nas idea na życie
                    Kto wie.

                    Pozdrawiam :)
                    Michał
                    • suljan Re: Pan JWS 20.05.04, 23:13
                      sc200, bliżej, blizej, po com wtracac w nasze spotkanie "reinkarnacje" ( ktorej
                      niue ma ). Musialo to byc CUDOWNE spotkanie. Całkliem niedawno i tez w
                      internecie.
                    • wiedzma_ple_ple Do Michała 15.06.04, 11:09
                      Dzięki Michał za wszystko co napisałeś - oszczędziłeś mi czasu :) Zgadzam się z
                      Tobą w zupełności.
                      Dodam tylko od siebie - czytając ten wątek - w wielu postach przejawia się taka
                      niezdrowa, moim zdaniem myśl: Kto nie z Nami ten Przeciwko Nam w odniesienia
                      do Jezusa, Boga i tak dalej. To że biorę odpowiedzialność za własne życie nie
                      oznacza że odcinam się od Boga! Bóg pomaga tym którzy sami sobie pomagają. Bóg
                      jest moim najlepszym przyjacielem i wiem że jeśli podejmę się w życiu czegoś co
                      mi będzie zbędne to Bóg i tak pokieruje mnie tam gdzie powinnam się znaleźć.
                      Ale to nie oznacza że mam być pozbawiona inicjatywy w swoim życiu. Byłam parę
                      dni temu na ślubie i jak słyszaam na Mszy krzepiącą pieśń "Kto się boi Boga ten
                      będzie zbawiony" jakoś tak, wybaczcie nie jestem specem od celebracji
                      kościelnych, i że "Nie jestem Godzien Boże byś do mnie przyszedł" to mi się
                      normalnie słabo robi! Jak ktoś lubi i dobrze się czuje żyjąc w permanentnym
                      strachu przed karą za grzechy - to jego rzecz. Ja wybieram Boga który zawsze
                      jest ze mną - w moim sercu - i który jest moim najwspanialszym przyjacielem i
                      wiecznym oparciem. Co nie oznacza że moje życie ma w związku z tym być
                      nieustającym pasmem sukcesów. Nie, ale potrafię w różnych doświadczeniach
                      znaleźć sens, naukę i wyciągnąć wnioski, co nie oznacza że to jest miłe i że z
                      radością się wita takie doświadczenia.
                      Jestem też zdania, że nic nie dzieje się bez powodu. Ja musiałam zrobić kiedyś
                      w ezoteryce krok za daleko żeby się nauczyć wszystkiego co wiem dziś, żeby
                      spotkać wspaniałych ludzi nauczycieli, którzy nauczyli mnie wiele. I moim
                      skromnym zdaniem wszystko co nas spotyka jest po coś i dzieje się w obecności
                      Boga. Z ogromnym smutkiem patrzę na ludzi którym katolicyzm robi więcej złego
                      niż dobrego. W ciężkich chwilach zamiast znaleźć pocieszenie i wsparcie od Boga
                      który przecież wszystkich kocha, mają jeszcze przez kośció wpojone że z natury
                      są źli i że na pewno to kara Boska. Nie mówię, że jakaś wiara jest zła - każda
                      jest dobra jesli prowadzi do Boga, mówię tylko to co już wcześniej ktoś
                      powiedział - Biblia na przestrzeni czasu była poprawiana, przeinaczana dlatego
                      sprzeciwiam się fanatyzmowi i ślepemu ufaniu w takie przekazy. Czy to jest
                      Biblia czy Koran czy cokolwiek innego. Od tego człowiek ma mózg zeby
                      takie "gotowce" weryfikować. Jest w nich na pewno wiele mądrości i wiele prawdy
                      ale jest też wiele fałszu. Ale to na dłuższą rozprawkę.
                      Nikt nie ma monopolu na wiarę, na Boga ani na prawdę - ja wybieram Boga jako
                      przyjaciela, branie życia w swoje ręce i nie przyjmnowanie żadnych przekazów na
                      słowo - to mój wybór. Wasz może być kompletnie inny.
                      A jeśli chodzi o ezoterykę to jeśli tarot jest zły, wróżki to narzędzie diabła
                      to co powiedzieć o jasnowidzach, bio-energoterapeutach, snach i intuicji?
                      Pomijam tu kwestię profesjonalizmu świadczonych usług. Trzebaby nie spać żeby
                      się czasem nie przyśnił proroczy sen czy podpowiedź od umysłu. Wszystko jest
                      dla ludzi jeśli ma granice. Każdy nadmiar jest niezdrowy czy to w przypadku
                      wróżb, czy zjedzenia pięciu kilo śliwek. Po jednym i po drugim się można
                      rozchorować. Mam do ezoteryki duży szacunek i nie igram z jej mocą co nie
                      znaczy że muszę się tego bać. Nie biorę się za coś co może być dla mnie
                      niebezpieczne, na czym się nie znam. Co nie oznacza że nie zapragnę się tego
                      nauczyć od kogoś kto takie zdolności posiadł wcześniej. Co innego używać
                      zdolności do zabawy a co innego kiedy używa się ich do pomagania ludziom którzy
                      O TAKĄ POMOC POPROSZĄ. Jestem daleka od idei zbawiania wszystkich na siłę i
                      pomagania nawet tym którzy w ogóle sobie tego nie życzą. O miało być krótko ale
                      się nie udało.
                      Kończę i pozdrawiam serdecznie
    • ikkala okrągły miesiąc 17.05.04, 19:43
      Zauważyliście, że ten wątek ma już miesiąc? Znacie inne równie żywotne?
      Pozdrawiam
    • olek13 Re: Pan JWS 24.05.04, 13:17
      cmytojet,
      ja już nic nie rozumiem :(
      Piszesz do mnie, a nawiązujesz do wypowiedzi sc200...
      Myślisz, że ja i on, to ta sama osoba?
      Proszę - pisząc do mnie odnoś się tylko do postów sygnowanych olek13, bo tylko ich jestem autorem. Nie używam wielu nicków, nie mam takiej potrzeby.
      Pozdrawiam
      • cmytojet Re: Pan JWS 24.05.04, 13:42
        > cmytojet,
        > ja już nic nie rozumiem :(
        > Piszesz do mnie, a nawiązujesz do wypowiedzi sc200...

        sorki, oczywiście moja pomyłka.
        do Ciebie jest tylko poczatek - zrobie z tym dzisiaj porzadek :)
        (dokończę odpowiedz na Twoj post, a ten do sc200 wkleje tam gdzie
        powinien wisiec)

        cmytojet
    • spontanicznie up, n/txt 27.05.04, 23:51
    • Gość: kaszka Pytanie do Pana JWS IP: *.is.pl / 217.96.4.* 28.06.04, 11:37
      czy Chrześcijanin może uprwiać jogę.
      Słyszałam, że joga bardzo dobrze działa na kręgosłup i na kondycje organizmu.
      Słyszłam, że zakonnicy również ćwiczą joge.

      Wiem, słyszałam, że horoskopy i wróżenie jest złe.
      ale co z jogą, co z leczeniem się u bioenergoterapeutów (moja bardzo wierząca
      ciocia leczy swoje ciężkie schorzenia z pozytywnym skutkiem w ten sposób, i
      absolutnie niegdy w życiu nie słyszała, że to źle).

      Jak poznać, że jest się pod wpływem złych mocy??

      kaszka
      • j.wojak czekając na odpowiedź JWS... :-)) 28.06.04, 12:03
        Postaram się naszkicować odpowiedź

        Gość portalu: kaszka napisał(a):

        > czy Chrześcijanin może uprawiać jogę.
        Wykluczone- albo albo.

        > Słyszałam, że joga bardzo dobrze działa na kręgosłup i na kondycje organizmu.
        Tak, ponieważ zaciągasz kredyt w piekle i potem diabeł wszystko zabiera, także
        kondycję...

        > Słyszłam, że zakonnicy również ćwiczą joge.
        Czarni Bracia- owszem...

        > Wiem, słyszałam, że horoskopy i wróżenie jest złe.
        Zależy, kogo się słucha...

        > ale co z jogą, co z leczeniem się u bioenergoterapeutów (moja bardzo wierząca
        > ciocia leczy swoje ciężkie schorzenia z pozytywnym skutkiem w ten sposób, i
        > absolutnie niegdy w życiu nie słyszała, że to źle).

        I już jest pod władzą diabła, nawet o tym nie wiedząc. RATUJ JĄ!

        > Jak poznać, że jest się pod wpływem złych mocy??
        Jeśli nie wierzy się Suljanowi i Cmytojatowi- to już zły znak!
        :-))
        pozdro
        Jacek
      • cmytojet na temat? 28.06.04, 12:28
        poczekajmy, jeszcze trochę a forum będzie samograjem: j.wojna będzie
        odpowiadał w imieniu wszystkich na pytania zadane przez samego siebie.
        zostan ekspertem j.wojna, przecież wszystko wiesz najlepiej.
      • suljan Re: Pytanie do Pana JWS 28.06.04, 12:52
        1. czy chrześcijanin moze uprawiac jogę? Chrzescijanin moze robic wszystko,
        pytanie - czy powinien; wszystko zalezy jaka to joga, jesli hatha-joga ( bez
        elementow medytacyjnych, czemu nie, ale w sposob kontrolowany )
        2. w niektorych zakonach stosuje sie praktyki medytacyjne, to prawda, czy jest
        to joga, nie wiem.
        3. bioenergoterapeuta leczy ciało cioci z dobrym skutkiem, pytanie co z dusza
        4. po czym poznac, że jest sie pod wpływem złych mocy? Pytanie-rzeka. Np. ktoś
        korzysta z usług wróżki, jego zycie jest ok, wszystko uklada sie wg
        przepowiedni, ale.... w jego rodzinie pojawiaja się choroby, nieszczęścia itp.
        Lub - ktos nie moze juz NIE KORZYSTAĆ z usług magicznych ( bo mu sie pogarsza
        stan zdrowia itp ).
        • Gość: kaszka Dziękuje p. JWS IP: *.is.pl / 217.96.4.* 28.06.04, 14:00
          - chodzi mi o hatha joge. Jak kontrolować??
          - wiem, że chrześcijanin może wszystko. źle sprecyzowałam pytanie, chodziło mi
          właśnie o to czy powinien.
          - słyszałam, że zakonnicy (chrześcijańscy) uczyli się medytacji od indyjskich
          pustelników.
          - a co z uprawianiem tai chi?? chrześcijanin powinien zrezygnować??
          - nie wiem co z duszą cioci. w każdym razie ostatnio byli u jakiegoś pana
          znachora co im (jej i wujkowi) przebijał się przez żyły w celu oczyszczenia. Ja
          nie wierzę w dobre działanie tych usług, ale ciocia nigdy od nikogo nie
          słyszała, że może to szkodzić.
          - słyszałam od bardzo zaufanego księdza, że poprostu to się kłóci z wiarą w
          Jezusa, ale jak przekonać ciocię, że nie tedy droga, wielu znachorów mówi, że
          dar mają od boga, przecież większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z obecności
          szatana.

          Wiem, że wiele osób, które wróżą czy uzdrawiają uważają się za wzorowych
          chrześcijan, katolików. Są przy tym dobrymi, porządnymi ludźmi, więc inni im
          poprostu ufają.

          Tych pytań mam wiele.

          Pozdrawiam

          Kaszka
          • suljan Re: Dziękuje p. JWS 28.06.04, 16:29
            Praktycznie rzecz biorac trudno kontrolowac hatha-jogę, najlepiej po prostu
            wybrac te elementy, ktore ewidentnie wiążą sie z gimnastyką i traktowac ja jak
            gimnastyke.
            Owszem, niektorzy zakonnjicy uczyli sie medytacji od indyjskich ( i nie tylko )
            ascetów, co nie oznacza, ze czynili ( czynia ) dobrze. Czym innym bowiem jest
            relaksacja, czym innym medytacja - ta ostatnia ZAWSZE otwiera człowieka
            na "kosmiczne energie" niejasnego pochodzenia. Można przy tym odczuwac błogość,
            ale też otwiera sie człowiek na sferę bytów duchowych, ktore za nic maja
            ludzkie intencje ( medytuje, by poznac czy doswiadczyc Boga );
            tai chi to chinska medytacja w ruchu;
            kazdy znachor stosuje z reguly rozmaite zabiegi magiczne, wyglada na to, ze
            wspomniany przez Ciebie "czarowqnik" takze; powolywanie sie na "dar Boga" to
            częsty wybieg, wielu tego typu ludzi wierzy nawet, ze tak jest. Ze stoi to w
            sprzecznosci z nauka Jezusa rzecz oczywista ( Biblia zakazuje uprawiania
            magii ). Oczywiscie, że wielu ludzi, ktorzy zajmuja sie magia jest
            także "dobrymi" katolikami. Wiecej. Ponieważ zdaja sobie oni sprawe z istnienia
            duchowej sfery sa bardziej "wierzacy" i bardziej "praktykujacy" niz zwykli
            katolicy, ktorzy nie mają o tym wszystkim zielonego pojecia. Okultysci
            zabezpieczaja sie w ten sposob przed dzialaniem negatywnych potęg i bytow,
            czyniac religie sfera magii ( traktuja praktyki religijne jako magie
            zabezpieczajaca i "dodajacą" im sił ). Taka postawa to zaprzeczenie objawienia,
            jakie dał ludziom Bóg i ktore zawarte jest w Slowie Bozym.
            Skoro masz pytania przejź na priva: jan.suliga@wp.pl Pozdrawiam, JWS
            • Gość: thelma Re: Dziękuje p. JWS IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 21:21
              Szanowny Panie Janie Suligo

              czy w tym roku także Pan wykłada w krakowskiej Akademii Czarowników?
              a może to nieczyste siły zamieściły anonsy szkoły w różnych pismach - ech no
              specjalnie wrócę na letnisko po pismo w którym przeczytałam ten anons i z
              radością go tu przepiszę podam tytuł i nr...

              i znów wychodzi,że ktoś tu miał rację że nie jest Pan/i tym za którego się
              podaje, zresztą można się zorientować po tych wypowiedziach...
              hiiiiiiiiiiiiiiiiiii żenada
              • suljan Re: Dziękuje p. JWS 28.06.04, 22:08
                Gosciu Thelema ( widże, ze crowleyowcy sie dobrali do mnie i do tego forum, ale
                żenada! ).
                Uprzejmie infoirmuje, ze jesli nawet niejaki R.G, ktory jest szefem krakowskiej
                szkoly ezoterycznej, w ktorej niegdys wykladalem ) zamieścil anons, iz niejaki
                JWS w niej uczy, jest to nieprawda. Oczywiscie sprawdze, tj. zaraz zadzwonie do
                tegoz R.G. Tym niemniej be e wdzięczy za podanie gazety, jej numeru itd. w
                ktorej zamieszczono ów anons. Mój prawnik niewątpliwie sie tym zainteresuje.
                Ps. Swego czasu podobnie postapiła pewna szkola ezoteryczna w Łodzi ( nie mysle
                tu o Chironie, gdzie faktycznie uczyłem tarota ). Na jej ulotkach informowano,
                ze jestem w niej wykladowca, co całkowicie mijało sie z prawda, stad też mój
                domowy budżet nieco sie powiekszył ( zamieszczanie takich nieprawdziwych
                informacji jest karalne ).
                Pozdrawiam i dziekuję za życzliwość,
                JWS
                Ps. Jestem tym, za kogo sie podaje. Juz mnie tu sprawdzano.
                • Gość: thelma Re: Dziękuje p. JWS IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.06.04, 00:25

                  Wybacz,ale nie wzrusza mnie fakt,że<<crowleyowcy>>się do Ciebie dobrali;zresztą
                  nawet gdyby to zrobili nie dziwiłoby mnie to wcale.
                  Postaram się jak najszybciej ściągnąć to pismo i podać dane.

                  Co do życzliwości i pozdrowień to kurtuazja a wg mnie hipokryzja,więc ograniczę
                  się do :do następnego postu
              • suljan Re: nie ma za co, thelema 28.06.04, 22:16
                Ps. Wlaśnie zadzwonilem do R.G. Z nowych ogloszeń krakowskiej szkoły jestem
                wykasowany. Moze wiec redakcja zamiesciła jakies stare ogłoszenie.
                Tak czy inaczej dziekuje i jestem porazony zyczliwoscia.
                JWS
            • Gość: kaszka Re: Dziękuje p. JWS IP: *.is.pl / 217.96.4.* 28.06.04, 22:45
              Czy Pan suljan jest Janem Witoldem Siligą czy nie jest to co pisze tutaj jest
              niesamowicie potrzebne. Choćby po to, żebyśmy mogli dokonać świadomego, wolnego
              wyboru - po której stronie być. Jestem pewna, że chrześcijanom, którzy tu na
              niego trafią pomoże. Tak jak na przykład mnie. Nie do końca wiem, czy magia
              jest niebezpieczna. Słyszałam o tym, że kłóci się z nauczaniem Biblii.
              Cieszę się, że ktoś z takim doświadczeniem odpowie na moje być może proste
              pytanie.

              A poza tym, bardzo łatwo sprawdzić czy suljan jest doktorem Suligą. Telefon do
              Muzeum Etnograficznego. I po sprawie.

              Pozdrawiam

              Kaszka
              • suljan Re: Dziękuje p. JWS 28.06.04, 23:05
                Spokojnie, Kaszka, Thelema dobrze wie, ze jestem J.W.Suliga, ale masz racje,
                wystarczy zadzwonic i spytac.
                A co do Biblii i magii to proszę, poczytaj:
                BIBLIA i MAGIA

                V Moj ( Pwt )18, 10 –15
                Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoja
                córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej,
                ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; gdyż
                obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości
                Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą. Bądź bez skazy przed Panem, Bogiem
                twoim. Gdyż te narody, które ty wypędzasz, słuchają wieszczbiarzy i wróżbitów,
                a na to Pan tobie nie pozwolił. Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan,
                Bóg twój, spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie.

                III Moj ( Kpł ) 19,26
                (...) nie będziecie wróżyć ani czarować.

                Tamże 19,31
                Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. Nie
                wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi; Ja, Pan, jestem Bogiem
                waszym.

                Tamże 20,6
                Kto zaś zwróci się do wywoływaczy duchów i wróżbitów, by naśladować ich w
                cudzołóstwie, to zwrócę swoje oblicze przeciwko takiemu i wytracę go pośród
                ludu.

                Tamże 20, 27
                A jeśli mężczyzna albo kobieta będą wywoływać duchy lub wróżyć, to poniosą
                śmierć. Ukamienują ich, a krew ich spadnie na nich.

                I Samuela 15,23
                Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem jak czary, a krnąbrność, jak
                bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom.

                Izajasz 44, 24-25
                Tak mówi Pan, twój Odkupiciel i twój Stwórca jeszcze w łonie matki: Ja jestem
                Pan, Stwórca wszystkiego, Ja sam rozciągnąłem niebiosa, sam ugruntowałem
                ziemię – kto był ze mną? Który unicestwiam znaki kuglarzy a z wróżbitów czynię
                głupców, odprawiam mędrców z niczym, a ich mądrość zamieniam w głupstwo.

                Jeremiesz 27,9
                Wy więc nie słuchajcie waszych proroków ani waszych wieszczbiarzy, ani waszych
                marzycieli, ani waszych wieszczków, ani waszych czarowników, którzy mówią wam:
                Nie będziecie służyć królowi babilońskiemu. Gdyż prorokują wam kłamliwie, aby
                was oddalić od waszej ziemi, bym Ja was odrzucił i zginęlibyście


                Tamże 29,8
                Gdyż tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Niechaj was nie zwodzą wasi prorocy,
                którzy są wśród was, ani wasi wróżbici, i nie słuchajcie waszych snów, które
                wam się śnią. Albowiem oni kłamliwie wam prorokują w moim imieniu, nie posłałem
                ich – mówi Pan.


                Tamże 50,36
                Miecz przeciwko wróżbitom, aby zgłupieli...

                Daniel 2, 27-28
                Daniel powiedział królowi tymi słowy: Tajemnicy, o która pyta król, nie mogą
                wyjawić królowi ani magowie, ani wróżbici, ani czarownicy, ani astrolodzy, jest
                jednak Bóg na niebie, który objawia tajemnice...

                Zachariasz 10,2
                Lecz terafy mówią słowa mylne, a wróżbici mają kłamliwe widzenia. Sny, które
                tłumaczą, są złudne, puste ich słowa pociechy. Dlatego ludzie włóczą się jak
                trzoda, błąkają się, gdyż nie mają pasterza.

                Micheasza 3, 7
                Jasnowidze będą zawstydzeni, a wieszczkowie zawiedzeni; wszyscy zakryją sobie
                twarze, bo nie będzie odpowiedzi Boga.

                Mcheasza 3,11 - 12
                Jego ... prorocy wieszczą za pieniądze, i na Pana się powołują, mówiąc: Czy nie
                ma Pana wśród nas? Nie spadnie na nas nieszczęście. Dlatego z powodu was Syjon
                będzie przeorany jak pole, Jeruzalem stanie się kupą gruzu...

                Izajasz 47,13-15
                Niech wystąpią i niech ci pomogą badacze firmamentu niebieskiego, oglądacze
                gwiazd, którzy co miesiąc ogłaszają, co ma cię spotkać. Patrzcie, są oni jak
                ciernie, które pochłania ogień, nie potrafią uratować swojego życia z płomieni
                (...). Tak będzie u ciebie z twoimi czarownikami, z którymi się zadawałeś od
                młodości swojej; każdy zatacza się w swoją stronę, tobie zaś nikt nie pomoże.
                • j.wojak po chrześcijańsku: kamienować czy lepiej na stos? 28.06.04, 23:38
                  >A jeśli mężczyzna albo kobieta będą wywoływać duchy lub wróżyć, to poniosą
                  >śmierć. Ukamienują ich, a krew ich spadnie na nich.

                  Brawo, brawo. Typowo chrześcijańskie rozumowanie, prawda? Naprawdę, jestem pod
                  wrażeniem. Do zastosowania od zaraz?
                  Gratuluję, Panie JWS. I jeszcze ma Pan nową uczennicę.

                  Jacek

                  • suljan Re: a moze najpierw postudiowac historię? 28.06.04, 23:55
                    No bo jak ktoś myli Stary Testament z Nowym, stare przymierze z nowym, to
                    naprawde wypada tego kogos poslać do szkółki podstawowej, by sie pouczył
                    historii od nowa.
                    Nakaz kamieniowania za wystepki religijne i obyczajowe Jezus zniósł, Zalecam
                    przeczytanie tego fragmentu ewangelii, w ktorym faryzeusze przyprowadzaja doń
                    nierzadnicę i co z nia uczynic, skoro Prawo nakazuje takie kobiety kamieniowac.
                    Jezus odpowiada krótko: "kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci
                    kamieniem". Tłum rozchodzi sie w milczeniu i zawstydzeniu.
                    Ale tego, oczywiscie, j.wojak nie chce pamietać.
                    Typowe czepialstwo, jak zawsze
                    • j.wojak Re: a moze najpierw postudiowac historię? 29.06.04, 08:32
                      suljan napisał:

                      > No bo jak ktoś myli Stary Testament z Nowym, stare przymierze z nowym, to
                      > naprawde wypada tego kogos poslać do szkółki podstawowej, by sie pouczył
                      > historii od nowa.
                      Niech Pan nie żartuje. To pewnie moja wina, że dobrał Pan akurat takie cytaty?

                      > Nakaz kamieniowania za wystepki religijne i obyczajowe Jezus zniósł,
                      Więc jednak do cytatatów przydaje się interpretacja, prawda? Jeszcze Pan nie
                      zrozumiał, że żonglerka biblijnymi cytatami nie zastąpi dyskusji?

                      > Jezus odpowiada krótko: "kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci
                      > kamieniem". Tłum rozchodzi sie w milczeniu i zawstydzeniu.
                      > Ale tego, oczywiscie, j.wojak nie chce pamietać.

                      Właśnie na tą opowieść miałem się powołać, ale co by to dało? To chyba Pan nie
                      chce jej pamietać, panie Chrześcijanienie, sądząc po doborze cytatów. Ale nie-
                      to ja się czepiam...

                      > Typowe czepialstwo, jak zawsze
                      Typowe kręcenie- najpierw garść cytatów, a ew. interpretacja- później
                • Gość: thelma Re: Dziękuje p. JWS IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.06.04, 00:47
                  Wcale nie "spokojnie Kaszka",niech ten niepokój zmusi ja do myślenia.Nie wiem
                  czy Ty to TY .I żeby było śmiesznie wcale mi na tym nie zależy.Zadzwonić i
                  spytać,a może jesteś telefonistką albo sekretarkiem? kto Cie wie?
              • Gość: thelma Re: Dziękuje p. JWS IP: *.aster.pl / 212.76.39.* 29.06.04, 00:39
                Tak,wszystko co tu i gdzie indziej jest pisane jest niesamowicie potrzebne.
                Świadomy wolny wybór po dyskusji w necie (niby miesięcznej) ale to wybacz
                śmieszne.Czy chrześcianie nie mają duchowych
                przewodników,księży,nauczycieli,czy chrześcianie nie potrafią póść do
                bibliotek,czytać,zadawać pytania i szukać odpowiedzi ,czy chrześcianie będą
                powoływać się na JWS z portalu GW.Czy chrześcianin powinien pytać czy magia
                jest niebezpieczna,a może powinien usiąść do Biblii poczytać i sam sobie
                odpowiedzieć.A może powinien spytać księdza,pastora czy też popa - bo co też
                wspólnego ze chrześciaństwem ma JWS? dokładnie przeczytaj Kaszko wszystkie
                posty-mówi o Bogu-ale takim którego On odnalazł.Myślisz,że to też Twój Bóg?
                Nie ma gotowych odpowiedzi,trzeba samej szukać!
                • cmytojet Re: Dziękuje p. JWS 29.06.04, 01:03
                  > Czy chrześcianin powinien pytać czy magia jest niebezpieczna,a może
                  > powinien usiąść do Biblii poczytać i sam sobie odpowiedzieć.

                  > ... mówi o Bogu-ale takim którego On odnalazł ...

                  No akurat Ty jesteś super-odpowiedni, żeby radzić "co chrześcijanin robić
                  powinien". Nic tylko Ci wierzyć. Intencje czyste jak łza. Jak wilk
                  z bajki o Czerwonym Kapturku ...

                  • Gość: kaszka Re: Dziękuje p. JWS IP: *.is.pl / 217.96.4.* 29.06.04, 09:18
                    to gdzie ja zadaje pytanie - to chyba mój wybór.
                    I uwierzcie nie poprzestaje na zadaniu pytania Panu Sulidze.
                    Ale zgadzam się z nim. Albo chrześcijańśtwo albo magia.
                    Tylko czy magią można nazwać powróżenie sobie albo koleżance według wskazówek
                    wydrukowanych w piśmie dla młodzieży lub kobiet. Ot tak. Dla zabawy. Czy
                    przeczytanie horoskopu. Pewnie jest to grzech. Ale myślę, że lekki.

                    Pozdrawiam,

                    K
                    • suljan Re: Dziękuje p. JWS 29.06.04, 11:22
                      Czy czytaniew horoskopów w gazecie to grzech? Czy wróżenie dla zabawy sobie lub
                      kolezance to grzech? Lekki grzech? Hm.... Powiem tak. Jest takie ludowe
                      powiedzenie: od rzemyczka do koniczka, potem bedzie szubieniczka. W 90%
                      przypadkow wchodzenie w magie zaczyna sie od drobiazgów. Takich wlaśnie
                      drobiazgow. No bo powróżę dla zabawy, sprawdzi sie, ojej, to ciekawe, jeszcze
                      raz i jeszcze raz i tak nieswiadomie zaczyna sie marsz ku magii. Mozesz uznać
                      to Kaszko za nadmierne "purytanizm", ale wierz mi, dobrze znam srodowisko New
                      Age i wiem, ze często tak wlaśnie bywa. Jezus powiedzial: "czuwajcie". To nie
                      oznacza, ze masz omijac "szerokim lukiem" czasopisma, w ktorych zamieszczone sa
                      horoskopy czy instrukcje jak wróżyc. To oznacza - bądźcie czujni, uważajcie.
                      Magia jest "lepka". Wkracza w nasze zycie niepostrzeżenie. Jesteśmy nią
                      otoczeni. Czy to oznacza, ze musimy sie zamknąć na 4 spusty? Nie
                      ogladac "Harrego Pottera" czy "Gwiezdnych wojen" na przyklad? Nic z tych
                      rzeczy. Ale winnismy sobie zdawac sprawe, ze z chwila, gdy baśń staje sie w
                      naszym zyciu jego czastką, gdy zaczynamy stosowac jej reguły w tzw. realu,
                      wkraczamy na niebezpieczna sciezke. Jest ona fascynujaca, mnie porwala na 3o
                      ponad lat, kroczylem nią coraz dalej i dalej, az pewnego dnia spostrzeglem, ze
                      ide w ciemnność i nie mam odwrotu. A zaczęło sie "delikatnie". Od podgladania
                      jak wróży sobie moja babcia.
    • agrentowy4321 Re: Pan JWS 09.03.23, 13:30
      Ile wy zajmujecie się tym?
    • irona.sonata Re: Pan JWS 30.04.23, 02:29
      Hmm
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka