green.maschine
13.03.12, 11:25
Śnił mi się dzień mojego ślubu (który jeszcze nawet nie jest planowany).
Msza ślubna miała się odbyć o 11.15. O 10.55 przypomniałam sobie, że to dziś, zaraz i że jest już późno. Zaczęłam pospieszać mamę, żeby poszła pod prysznic, bo nie jest w ogóle przygotowana, a ona tak zlewczo odpowiedziała, że zaraz pójdzie do łazienki (tak jakby miała się szykować do wyjścia do sklepu po śmietanę). W domu nic nie było przygotowane, kompletnie nic, dzień jak codzień. Przypomniałam sobie, że nie byłam u spowiedzi i dobrze by było żebym wyspowiadała się jeszcze zanim msza się zacznie, a nie w trakcie ceremonii więc trzeba się było bardzo spieszyć. Zadzwoniłam do chłopaka przypomnieć mu o spowiedzi (długo nie mogłam się dodzwonić), on też zapomniał, że trzeba się wyspowiadać. Zaraz do mnie przyjechał, poszliśmy do mojego pokoju i zaczęliśmy się ubierać do ślubu. Nie miałam kupionych żadnych pończoch, biustonosza, nic, wszystko stare, co białego wygrzebałam z szafy. Sukienka była bardzo ładna (jedyna rzecz którą miałam i która czekała do tego ślubu), ale nie pamiętam czy idealnie na mnie pasowała. Założyłam sukienkę i myślę sobie, że może umyłabym jeszcze włosy, bo nie są ładne. Nie miałam żadnego fryzjera, makijażystki, nic. Ubierając się cały czas miałam okropny żal do domowników, że wszyscy olewają mój ślub, że nic nie jest przygotowane, a mamie nawet się nie chce szykować. Było mi bardzo przykro że to wszystko tak wygląda, ale byłam szczęśliwa, że biorę ten ślub, oboje chcieliśmy tego.
Obudziłam się i czuję się tak nieswojo, że proszę o pomoc w interpretacji mojego snu.