akatra
12.08.04, 11:58
Matyldo, mam nadzieję, że nie nadużywam Twoje cierpliwości...
Znów miałam sen, bardzo pourywany:
Śniło mi się, że mój były narzeczony i ja zwiedzaliśmy jakieś miasto za
granicą (w rzeczywistości tez dużo podróżowaliśmy). Zdecydowaliśmy iść gdzieś
na obiad - w drodze do restauracji natrafiliśmy na cukiernię pełna
fantastycznych ciast i słodkości. Ja miałam opory, żeby jeść takie rzeczy
przed obiadem, ale mój narzeczony uparł się (w rzeczywistości tez uwielbia
słodycze). Kupiliśmy coś. Następna „scena” snu rozgrywa się w dużym domu,
pustym. Kurier dostarcza paczkę ze słodkościami. Ja wyjmuje z portfela monetę
i mam świadomość, że to nie jest waluta kraju w którym się znajduję.
Kolejna „scen”: kłócę się z moim byłym narzeczonym, krzyczę do niego: „Wynieś
się z mojego życia!”.
Następna „scena”: mamy jeść obiad z Rodzicami mojego Byłego. On się chyba
spóźnia (tego nie jestem pewna). Przy tym obiedzie zaczynamy dyskusję na
temat powrotu ( i w tej części snu już wiem, ze jesteśmy w Pradze w
Czechach). Okazuje się że ja nie mam paszportu, ma on zostać mi przywieziony,
ale później. Rodzice chcą zaczekać, żeby mnie zabrać, ale mój były narzeczony
nie chce czekać. Znowu jest jakaś napięta atmosfera.
Kolejna scena: Z Pragi wracam samochodem z kolega z pracy i jego żoną (on nie
jest żonaty w rzeczywistości). Siedzę na tylnym siedzeniu – mam duże uczucie
wdzięczności. Obok mnie leży kojec z ich dzieckiem, wygląda jak noworodek,
ale mówi do mnie „mamo”. I uśmiecha się i przytula – jestem tym zaskoczona.
Kolejną scena: wchodzę do bardzo ekskluzywnej restauracji z grupa znajomych,
mamy tam jeść posiłek. Opowiadam im o problemach z wyjazdem z Pragi.
Dodam, że rozstałam sie ze swoim narzeczonym trzy miesiące temu (dokładnie 3
miesiące temu ostatni raz od niego słyszałam). Brakuje mi go...
Często mi się sni, on często do mnie dzwoni we snie.