asy9
28.04.05, 18:20
Chcę posłuchać wypowiedzi, po tym co napiszę.Wróżbami zajmowałam się niemal
od zawsze, astrologia, numerologia, ezoteryka były dalszym następstwem
zdobywania wiedzy o otaczającym świecie.Zakupiłam karty tarota, czytałam
książki, wsłuchiwałam się w siebie, wiatr.Było mi dobrze, zdobywanie coraz to
szerszych kręgów wiedzy o otoczeniu rozwijało mnie.Znajomi pytali czy moje
zainteresowania są twórcze, czy mogę im "coś"napomknąć o nich samych.Nie
odmawiałam.Zawsze pragnęłam pomagać więc wyzwoliłam w sobie siły
twórcze.Sprawdzało się, weryfikowali swoje poczynania (zagladal w głąb siebie-
psychoanaliza).Największą frajdę sprawiało mi czytanie z dłoni.
Powoli wkradł się lęk, czy ja to mogę?
Wszelkie działania zawiesiłam, oddając Bogu to co sprawiało mi taką
przyjemność.Dziś czuję się szczęśliwa, że tak uczyniłam.Jednak słucham, śnię,
mniej mówię i modlę się, wypełniając" "(jak po stracie czegoś ciepłego,
dobrego).
Jeszcze wiele odkryję, jednak inaczej : jak przez wiatr.Patrzę ludziom w oczy
i wsłuchuję się w brzmienie ich głosu, ruchy ciała.Jakżebym chciała im pomóc
i jak dobrze wiem , że oni kroczą drogą i są za to odpowiedzialni.Trudzę się
żeby nie wypeplać im ich "osłony".
teraz już mniej spontaniczna, radosna i iskrząca inaczej czuję.
Cierpię, smucę się, nie nauczyłam się wykorzystywać zdobytych
umiejętności i bronic się przed : niskimi zachowaniami.
Jeśli nie umiem sobie odpowiedzieć, nie szukam odpowiedzi na siłę.
Jeśli w natłoku wypowiedzi widzisz moje pytania, porozmawiaj ze
mną.pozdrawiam