guerreiro_da_luz
12.07.03, 23:52
...urządzony w stylu lat 20-ych; stylowe meble, drobiazgi, zapach naftaliny
miesza się ze specyficznym zapachem rzeczy pamiętających odległe czasy. Dom,
jakby przed chwilą wszyscy wyszli - ciepły, z klimatem a jednak pusty.
Zaglądam do kuchni. Nad kuchenką obudowaną białymi kaflami wisi serweta z
niebieskim napisem w stylu: "U dobrej gospodyni pełno w skrzyni". Precyzja w
szczegółach. Na kuchni stoi metalowy, wysoki garnek. Przykrywka podskakuje
wesoło, bo w środku coś się gotuje. Rozglądam się... Żywej duszy. Postanawiam
sprawdzić zawartość garka. Podnoszę pokrywkę i widzę, że w środku gotuje się
ludzka głowa. Bez wątpienia odcięta głowa mężczyzny. Ten spogląda na mnie z
niedowierzaniem w oczach, jakby wciąż zaskoczony faktem gotowania. Zaczynam
rozumieć pustkę tego domu. Postanawiam sprawdzić co kryją pozostałe pokoje.
Jadalnia urządzona nasyconym odcienie koloru bordo, oświetlona ciepłym
switłem kryształowych kinkietów - pusto. Idę dalej. Na prawo weranda -
zamknięta. Przechodzę przez duże, dwuskrzydłowe, oszklone drzwi do sypialni.
W łóżku stłamszona pościel, złota satyna. Oto pościel godna królewskiego snu.
Dostrzegam, że spod pościeli wystaje ręka. Bez wątpienia martwa ręka.
Podnoszę róg kołdry i odrzucam go na bok. Odsłaniam twarz kobiety, martwej
kobiety. W złotej pościeli jej opalenizna wygląda nienaturalnie, jej ciemne
włosy lokami okalają twarz, w oczach wciąż czai sie złowrogi blask - to
pustka; wiem, że jest bez życia, ale zastanawiam się czy kiedykolwiek było w
niej życie. Bo jest doskonała nawet po śmierci. Może nie była człowiekiem
tylko wytworem wyobraźni, ludzkiej wyobraźni. Owego mężczyzny, którego głowa
właśnie gotuje się w kawałkach kalafiora.
Epilog:
Po wielu próbach dodzwaniam się na policję. Do pustego domu przyjeżdża
kilkanaście osób. Ale ja nie szukam mordercy.
Epilog Drugi (zamiast prologu):
To był sen a nie cytat z powieści nad którą pracuję.
Pytanie:
Jak to czujecie?