Od 1 wrzesnia zmieniam mieszkanie na większe,już wszystko zaplacilam.Niebawem
sie przeprowadzam.Dowiedzialam sie niedawno ze na tym samym osiedlu mieszka
ojciec mojej corki z ktora nie utrzymuje kontaktu,nie placi na nia ani nie
wykazuje troski i zainteresowania dzieckiem..ba nawet mieszka blisko mnie.Może
z 10 minut drogi.Wczoraj Go spotkałam jak wracałam od kolezanki,ktorapi też
tam mieszka.Byłam w szoku bo<kupil samochod>ON ktory jest bez
pieniedzy,smiechu warte.On do mnie :Co tam?Ja że spoko i szlam.Za chwilę ni z
gruszki ni z pietruszki On do mnie mowi że ciągle o Nim plotkuję i Go
obmawiam,wymyslając niestworzone rzeczy.Ja że nic nie mowie,że to On mnie
ciągle obmawia i gada o mnie ludziom dziwne rzeczy.Powiedzial ze ma na mnie
DUUUZE haki w sadzie,że wezmie Mi dziecko,że jak tak dalej bedzie jak jest
teraz to dal mi do zrozumienia ze mam uwazac.Ze juz siedzial we wiezieniu i
nie zamierza wracac,że jednego poharatal tam żyletką...
I że nikt nie bedzie Mu w kaszę dmuchał.Ja na to ze Mi też nie.O dziecko nawet
nie zapytał

Jakie to wszystko jest przykre i smutne.Obawiam sie teraz.Jesli
będe mieszkać sama to mam czego się bac.A jak z dwoma facetami to już jest
inaczej,z tym że Oni jeszcze nie wiedzą do końca,ale Marcin znowu coś
kombinuje.Co On wymyślił?Nic nie ma na mnie by Mi zaszkodzić.Pozdrawiam