Dodaj do ulubionych

Prawdziwe, z sądu:

28.06.07, 15:18
Zdania które padły w sądach:

Pytanie: Kiedy są Pana urodziny?
Odpowiedz: 15 lipca.
P: Którego roku?
O: Każdego roku.
*******************

P: Ta amnezja ogranicza całkowicie Pana zdolność do zapamiętywania?
O: Tak.
P: W jaki sposób się ona objawia?
O: Ja zapominam.
P: Pan zapomina. Może nam Pan podać jakiś przykład czegoś, co Pan
zapomniał?
************************

P: Ile lat ma Pani syn, ten, który z Panią mieszka?
O: 38 albo 35, stale mi się myli.
P: Jak długo on już z Panią mieszka?
O: Jakieś 45 lat...
**********************

P: Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo?
O: Śmiercią.
P: Czyją śmiercią?
Obserwuj wątek
    • bogatka1 Re: Prawdziwe, z sądu: 28.06.07, 15:21
      P: Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo?
      O: Śmiercią.
      P: Czyja śmiercią?
      *******************
      P: Może Pani opisać tą osobę?
      O: On był średniego wzrostu i miał brodę.
      P: Czy to była kobieta, czy mężczyzna?
      *************************
      P: Panie Doktorze, ilu autopsji dokonał Pan na zwłokach?
      O: Wszystkie moje autopsje dokonuje na zwłokach.
      *****************
      P: Na wszystkie pytania musisz odpowiedzieć słownie, OK? Do której szkoły
      chodziłeś?
      O: Słownie.
      *******************
      P: Przypomina sobie Pan, o której zaczął Pan autopsje?
      O: Autopsje zacząłem o godzinie 8:30.?
      P: Czy Pan "X" był wtedy martwy?
      O: Nie, siedział na stole i dziwił się, dlaczego dokonuję na nim autopsji.
    • bogatka1 Re: Prawdziwe, z sądu: 28.06.07, 15:23
      P: Panie Doktorze, zanim rozpoczął Pan autopsję Iksińskiego zbadał Pan puls?
      O: Nie.
      P: Zmierzył Pan ciśnienie?
      O: Nie.
      P: sprawdził Pan oddech?
      O: Nie.
      P: A wiec jest możliwe, ze pacjent jeszcze żył, kiedy dokonywał Pan
      autopsji?
      O: Nie.
      P: Jak może być Pan tak pewny, Panie Doktorze?
      O: Ponieważ jego mózg stał w słoju na moim stole.
      P: Ale czy pomimo to, mogło być możliwe, że pacjent był jeszcze przy życiu?
      O: Tak, było możliwe, że jeszcze żył i praktykował gdzieś jako adwokat.
      *****************
      P: I co się stało potem?
      O: Powiedział: musze cię zabić, bo mógłbyś mnie rozpoznać.
      P: I zabił Pana?
      ***************
      P: Jestem pewien, że jest pan uczciwym i inteligentnym człowiekiem...
      O: Dziękuję. Gdyby nie obowiązywała mnie przysięga, odwzajemniłbym
      komplement.
      • bogatka1 Re: Zeznania kierowcow 19.07.07, 22:57
        Z sali sądowej: JAK KIEROWCY OPISUJĄ ....
        1. Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem,
        którego nie mam.
        2. Inny samochód zderzył się z moim nie ostrzegając o swoich zamiarach.
        3. Myślałem, że mam opuszczone okno, jednak okazało się, że jest podniesione,
        kiedy wystawiłem przez nie rękę.
        4. Zderzyłem się ze stojącą ciężarówką nadjeżdżającą z drugiej strony.
        5. Ciężarówka cofnęła się przez szybę prosto w twarz mojej żony.
        6. Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.
        7. Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem
        w niego.
        8. Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi
        uderzyła w mój przód.
        9. Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.
        10. Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i
        miałem wypadek.
        11. Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem
        przechodnia.
        12. Mój samochód był legalnie zaparkowany, kiedy wjechał w inny pojazd.
        13. Niewidzialny samochód nadjechał z nikąd, uderzył w mój i zniknął.
        14. Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy
        go stuknąłem.
        15. Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.
        • bogatka1 Re: Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej 03.08.07, 14:32
          miasta.gazeta.pl/radom/1,35219,4357488.html
          <Pamiętne słowa: "Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie" -
          wygłosiła matka Pawlaka przed jego wyjazdem do sądu, gdzie miał mieć sprawę o
          kota z odwiecznym wrogiem - sąsiadem Kargulem. I wręczyła mu granat, który ten
          schował do kieszeni. Czy podobny brak zaufania do naszego wymiaru
          sprawiedliwości mają niektórzy petenci radomskiego sądu, trudno powiedzieć. Bo
          choć na szczęście jeszcze nikt nie odważył się przyjść na rozprawę z granatem w
          kieszeni, to zdarza się, że to, co wyłapują pracownicy ochrony, też może
          stanowić niezły arsenał. Wśród portfeli, kluczy, chusteczek do nosa czy szminek
          na ekranie pokazały się kiedyś np. nożyce krawieckie o długości 40 cm.>
    • bogatka1 Re: Kiedy łamanie prawa jest usprawiedliwione? 28.08.07, 23:38
      Czy o tym, co jest dobre, a co złe, decydują okoliczności?
    • bogatka1 Re: Prawdziwe, z więzienia: 30.08.07, 20:07
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4444474.html "(...)
      Major nie zna Kolano, wie tylko, że został skazany za morderstwo i
      że dwa razy nie wrócił z przepustek, na których dopuścił się
      włamania i narkomanii. - Jaki on ma dorobek naukowy? - Sikora pyta
      lekceważąco. Jan Kolano skończył tylko podstawówkę. - On chce po
      prostu wyjść z więzienia - stwierdza major.

      - Fizyka jest dla mnie tym, czym wiara dla chrześcijanina. Gdybym
      miał wybór między ucztą z piękną kobietą a lekturą książki z fizyki,
      wybrałbym to drugie. Zaproszenie na zjazd jest moją największą
      wygraną w loterii życiowej, cenniejsze nawet od zwolnienia z tego
      piekła - przekonuje Kolano.

      Pochodzi ze wsi pod Kaletami. 46 lat, za kratami, odkąd skończył 18.
      Za morderstwo dostał 25 lat, za przestępstwa na przepustkach kolejne
      11. Średnio co pół roku bezskutecznie stara się o skrócenie wyroku.
      Ostatni raz na wolności był dwa lata temu pod konwojem na pogrzebie
      brata. Na pogrzeb ojca go nie puszczono. Matka cierpi na alzheimera.
      Drugi brat dopiero od niedawna zaczął się z nim kontaktować. Kolano
      ma przyjaciółkę, którą poznał z ogłoszenia w gazecie. Pierwsza
      kobieta rzuciła go po siedmiu latach tuż przed ślubem.

      Na początku nie żałował, że zabił. Poczucie winy wzbudził w nim
      ojciec. Na widzeniach zmuszał syna do stawiania się w roli ofiary.
      Ale powtarzał mu również: "Pamiętaj, że człowieka nie poznaje się po
      tym, jak się wspina na szczyt kariery, ale jak się podnosi z
      upadku". I Kolano zaczął się uczyć. Przeszedł przez cztery
      więzienia. Najgorzej wspomina pierwsze w Strzelcach Opolskich.
      Wieczorem musiał czytać przy świeczkach lepionych z wosku z żółtego
      sera, bo gaszono światło. Nie pozwolono mu chodzić do szkoły, karany
      był za nielegalną korespondencję z naukowcami.(...)"
    • bogatka1 Re: Prawdziwe, z sądu: 03.09.07, 23:28
      Sąd w Kansas (USA) nakazał Arturowi Younkinowi (waga:225 kg)
      schudniecie o 50 kg i zakazał jedzenia wiecej niż jednego posiłku
      dziennie.
      Skazany stracił z powodu otyłości prace i nie spłacał kredytu.
      Odchudza się w więzieniu.
    • bogatka1 Re: Prawdziwe, z sądu - nie zapłacił 03.09.07, 23:30
      Kolegium do spraw wykroczeń w Koszlinie nakazało pewnemu mężczyźnie
      przez miesiąc myć naczynia w restauracji, bo nie zapłacił rachunku
      za obiad.
    • bogatka1 Re: Prawdziwe, z sądu: Amok 06.09.07, 14:47
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4460819.html
      Autor "Amoku" Krystian Bala skazany na 25 lat więzienia Wrocławski
      Sąd Okręgowy po procesie poszlakowym skazał 36-letniego Krystiana
      B., autora książki "Amok", na 25 lat więzienia za kierowanie
      zabójstwem ze szczególnym okrucieństwem domniemanego kochanka byłej
      żony.
      Zdaniem sądu prokuratura dowiodła, że siedem lat temu Krystian B.
      zainicjował, zaplanował i kierował wykonaniem zbrodni. Sąd zmienił
      kwalifikację czynu zaproponowaną przez prokuraturę - ze współudziału
      w zbrodni na sprawstwo kierownicze. Zdaniem sędziów nieustalone w
      śledztwie osoby na zlecenie Krystiana B. w listopadzie 2000 r.
      uprowadziły, przez trzy dni więziły, głodziły i torturowały, aż w
      końcu zabiły Dariusza J., którego podejrzewał o romans z byłą żoną.
      Skrępowane zwłoki ofiary wyłowiono z Odry. Prawdopodobnie gdy
      wrzucono Dariusza J. do rzeki, jeszcze żył, ale został tak związany,
      by nie mógł pływać.

      Był to jeden z najgłośniejszych procesów poszlakowych po wojnie.
      Krystian B., z wykształcenia filozof, z zamiłowania podróżnik i
      fotograf, jest autorem książki "Amok". Opisał w niej (po śmierci
      Dariusza J.) morderstwo podobne do tego, o które później sam został
      oskarżony. Nie to przesadziło jednak o jego skazaniu. Biegli uznali
      bowiem, że podobieństwo obu morderstw opisanych w książce nie jest
      duże.

      Sędzia Lidia Hojeńska uzasadniając wyrok, wspomniała o
      książce "Amok", ale stwierdziła, że o ile rzeczywiście można znaleźć
      podobieństwa między jej autorem a głównym bohaterem, to jednak nie
      można traktować tego jako dowodu zbrodni.

      Istotniejszą poszlaką był telefon ofiary, który został sprzedany
      przez Krystiana B. na aukcji internetowej.

      Wyrok miał być ogłoszony miesiąc temu, ale obrona wniosła o
      powołanie biegłego, który miał rozstrzygnąć, czy tzw. numer
      identyfikacyjny telefonu IMEI jest wystarczającą informacją do
      identyfikacji telefonu. Biegły w poniedziałek przesądził, że telefon
      należał do zamordowanego.

      Sąd wiele miejsca w uzasadnieniu poświęcił charakterystyce
      oskarżonego, dokonanej przez biegłych psychiatrów i psychologów.
      Wynika z niej, że Krystian B. jest ponadprzeciętnie inteligentny,
      nadwrażliwy, ale ma zaburzenia osobowości. Jest niedojrzały
      emocjonalnie, nie liczy się z uczuciami innych, nie potrafi znieść
      porażki, jest nieodpowiedzialny, nie potrafi przewidzieć skutków
      swoich zachowań, jest narcyzem i nie znosi krytyki. Ludzi, a
      zwłaszcza kobiety traktuje instrumentalnie. Jest skłonny do działań
      odwetowych.

      - Ma dwie twarze - mówiła sędzia Hojeńska. - Jedną, jaką poznaliśmy
      w sadzie, człowieka opanowanego i spokojnego, ale bywa też bardzo
      agresywny, zwłaszcza po alkoholu.

      Sąd wziął pod uwagę również dziwną zbieżność. Przez kilka lat po
      zbrodni Krystian B. podróżował po świecie. Był m.in. w Korei i
      Japonii. Policjanci stwierdzili, że właśnie z tych miejsc i to w
      czasie, gdy przebywał tam oskarżony, ktoś sprawdzał stronę
      internetową telewizyjnego programu "997" zawierającą informacje na
      temat zabójstwa Dariusza J.

      Nie bez znaczenia był też dla sądu fakt, że Krystian B. podczas
      jednego z przesłuchań w czasie śledztwa przyznał się do winy. Pytany
      o wspólników powiedział: "Zrobiłem to sam", ale zeznań tych nie
      podpisał, a potem się z nich wycofał.
    • bogatka1 Re: Prawdziwe, z sądu: 11.10.07, 22:54
      www.euroglas.ng.pl/ (mm) Takiej zagadki policjanci z Komendy
      Powiatowej Policji w Kłodzku jeszcze nie rozwiązywali: Co stało się
      z około 1300 "żołnierzami", które między 5 a 8 sierpnia znikły z
      placu w centrum miejscowości? Dwa dni później wyszło na jaw, że
      sprawcami porwania jest grupa dzieci w wieku 7-12 lat.Owe figurki
      zbrojnych dołączone były do pierwszego numeru czasopisma
      pt. "Żołnierze XX wieku". Jego zwroty poukładane na paletach
      znajdowały się na placu w centrum Krosnowic (dawniej był tu
      zakład "Bobo"). Dzieci niewiele myśląc na teren otwartego magazynu
      weszły przez dziurę w ogrodzeniu z siatki i przywłaszczyły sobie
      interesujące ich gadżety. Podczas przeszukiwania w okolicy magazynu
      policjanci znaleźli porzucone opakowania kartonowe i gazety, ale
      pozbawione dołączonych do nich figurek, bo te były już na półkach w
      dziecięcych pokojach. Straty w tym przypadku wynoszą 6 tys. zł. Jak
      poinformowała mł. asp. Daria Sługocka z KPP w Kłodzku, ustalono, iż
      sprawcami kradzieży jest około 13 dzieci, przy czym sprawa ta ma
      charakter rozwojowy. Rodzice nie mieli świadomości całego zdarzenia.
      Sługocka potwierdziła, iż teren, na którym doszło do kradzieży,
      pilnowany jest przez firmę ochroniarską. Całe zdarzenie widziane z
      boku wydaje się nieco komiczne. Bo kto, wiedząc, że porywa się na
      karalny czyn, połakomiłby się na kilkaset gazetowych gadżetów, które
      same w sobie nie przedstawiają większej wartości? Ale samym dzieciom
      i ich rodzicom nie jest dziś do śmiechu.
      • bogatka1 Re: Prawdziwe, z sądu: 09.11.08, 22:08
        ...jest, a nie było.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka