pierwszy raz to ona przyjezdza do nas. i to moja kuchnia wiec gotuje ja.
i juz pare razy uslyszalam zebym sie nie przejmowala bo ona moze jesc caly
czas tylko nalezniki i chleb z dzemem.
o ile jest naprawde super tesciowa to jak slysze o tym chlebie i nalesnikach
to mi sie cisnienie podnosi.
a przyjezdza z moja mama ktora sie znowu czepia ze ja to pewnie zawsze na
latwizne ide i nie gotuje (bo moimi ulubionymi studenckimi potrawami byly zupy
kalafiorowa i pieczarkowa na dodatek na kostkach rosolowych

). no i mama
tez pierwszy raz. i mamie to by jak najbardziej zwydziwiane pasowalo. no moze
nie takie zebym pol dnia w kuchni siedziala ale takie zeby bylo 'inne' .
na razie mam 3 pomysly a potrzebne mi jeszcze kilka - bo oczywiscie nie
zamiezam jesc przez tydzien nalesnikow