Dodaj do ulubionych

Przygotowania do Świąt na Wyspach

21.11.10, 16:33
W Polsce mamy swoje afery ze staropolskimi pierniczkami, farszem z kapusty i grzybów, czy pijanych keksach, które sporządzić nalezy najlepiej jeszcze pod koniec sierpnia, żeby na samą Wigilię tylko talerze porozkładać i telewizor nastawić na kolędy w wykonaniu Agnieszki Chylińskiej takciempragneoje!

Kumy wyspiarkie wiedzą dobrze, że i tam mają swoje małe ostańce tradycji, a to w postaci gwiazdkowego puddingu, co się 6 godzin gotuje, a potem 6 niedziel na stryszku dojrzewa i potem 2h przed podaniem znowu gotuje i podaje polane syropem z tofi i łiski. To robiłam w zeszłym roku, a w tym, zgodnie z obranym przez siebie kierunkiem ciastkarskim pokazuję Wam tutaj, a nie na Galerii Potraw, jak samemu zrobić mincemeat, czyli syropowo-łojowo-brendziochowo-cytrusowe nadzienie z posiekanych suszonych owoców o mylącej nazwie. Wypycha się nimi okołoświąteczne ciasteczka słodkokruche (proporcje mąki do tłuszczu do cukru takie mniej więcej jak w pate sablee), kształtem przypominające minipaje i zwane mince pies.

Wiem, wiem, że każda kumocha jukejska albo ajryska je jadła i prawiła przy tym miejscowym morały na temat wyższości makowca nad takim papkowatym przesłodzonym i przekwaśnym wypiekiem, ale po latach doszła do wniosku że in London do as the Romans do i zaczęła się nimi objadać jak opętana. Tylko że kupnymi, takimi z M&S albo innego Waitrose, fabrycznie zapakowanymi w jakiś motyw ze szkockiej kraty, że niby swojsko-babcine są. No więc w ramach mojej prywatnej wędrówki ku źródłom pokazuję jak w zjadliwy sposób pozbyć się ze spiżarni nadmiaru bakalii, narosłego przez miesiące rzucania się jak dziecko z ADHD podczas zakupów na słodkie przepisy i potem ich nie wykonywania, bo zabrakło czasu, bo trzeba było w soboty nadgodzinki trzepać, żeby odłożyć na nowy telewizor 3D, w którym zmarszczki Ramzeja będą jeszcze realistyczniej odwzorowane i jeszcze bardziej przekonywać nas będą do wypróbowania nowych przepisów... podczas zakupów. ;o)

Tradycyjnie nadzienie do mince pajów składa się z suszonych porzeczek, jagódek, rodzynek i sułtanek, ale ja akurat miałam za dużo daktyli, kalifornijskich śliwek i figów, kupionych już tak dawno, że zaczęły obrastać cukrowym nalotem i niedługo by nóżek dostały. Więc użyłam prawie 600g ogółem:

- suszonych porzeczek,
- suszonych żurawin,
- suszonych daktyli, pokrojonych w kostkę,
- suszonych fig, pokrojonych w kostkę,
- i trochę rodzynek, tyle co się znalazło na dnie opakowania tesko walju.

Do tego doszło:

- sok i skórka z 2 średnich cytryn,
- sok i skórka z jednej dużej pomarańczy,
- 200g ciemnego, melasowego muskowado,
- 1 duże japko, babcia Kowalska w moim przypadku, choć paskudnie przekwaśne Bramleje są odpowiedniejsze,
- i 150g wołowego łoju.

A na koniec 4 łyżki dobrej brendy, choć i szlachetna irlandzka whiskey też by dała radę, na trochę inną nutę, ale grało by.

Wykonanie jest banalne. Do rondla dałam bakalie i pokrojone w kostkę jabzo, zasypałam cukrem i łojem, zalałam sokiem z cytrusów, wymieszałam i zostawiłam do przegryzienia na noc, przykryte ręcznikiem. Rano nastawiłam piekarnik na 120 stopni i wstawiłam do środka rondel, od góry przykryty płatem alufolii. Ale już bez ręcznika. Zapiekałam przez ok. 2 i pół godziny. Zapytać można, czy nie łatwiej było na gazie rondelek postawić. Otóż aby zapobiec możliwości skarmelizowania się cukru w takim minsmicie lepiej jest całość zapiec w niskiej temperaturze. Każdy cukiernik wie, że przy 120 stopniach Celsjusza syrop znajduje się w stadium tzw. twardej kuli. I o taką równomierną lepkość gotowego nadzienia będzie nam chodzić. Przy podgrzewaniu na gazie trzeba byłoby mieszać i mieszać i baczyć, żeby spód się nie przypalał. A tak do pieca i see you in two and a half hours time, sweetie.

Po wyjęciu z pieca i przestudzeniu sosu (tu trzeba trochę zamieszać, żeby równomiernie stygło na sam koniec dodałam brendy. I znowu można zapytać, czemu na koniec. Ponieważ każdy gorzelnik wie, że alkohol ulatnia się w temperaturze 78,4 stopni C, więc piekąc przez dwie i pół godziny takie pijane nadzienie w temperaturze zdecydowanie wyższej nic by nam z alkoholowego dodatku nie zostało. A chodzi nie o smak, ani baśniowy element, a o konserwujące właściwości etanolu, dzięki którym takie nadzienie przechowa się w szczelnie zamkniętym słoiku nawet i rok.

Jak się dalej piecze takie ciasteczka z minsmitem to pokażę następnym razem, a tymczasem wracam do tłumaczenia wielce pasjonującej pracy o łokciu tenisisty.

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rf/qg/vvk5/E113Iyp2KRIAKnUpPB.jpg
Obserwuj wątek
    • pani.serwusowa Re: Przygotowania do Świąt na Wyspach 22.11.10, 14:35
      To chyba moj najmniej ulubiony slodycz gwiadkowy w UK - o dziwo, bo wszystkie skladniki bardzo lubie i idea mi sie podoba, ale nigdy nie jadlam takiego, zeby mi gacie z emocji spadly. wink
      Jesli dam rade, to upieke w srode ciasto swiateczne, co to sie karmi brandy przez pare tygodni. Na indywidualne puddingi nie mam cierpliwosci.

      Ladnie to wyglada na Twoim zdjeciu, az czuje ten zapach.
      • krysia2000 Some things are an acquired taste 22.11.10, 21:48
        Też kiedyś myślałam, że to paskudztwo. Zdaje mi się, że te dostępne w sklepach w większości mają zamiast szlachetnego alku ocet w składzie. Takie przynajmniej jadłam i się krzywiłam, że jak to tak można prostacko macerować bakalie w occie i maskować to nieudolnie toną cukru. Ta receptura, na kuniaczku to zupełnie inne doznania, kochana! Zresztą ja pijaczka jestem, a od koniaku wyżej cenię tylko młodziutkiego kalwadosa, takiego drapikrtańca, po którego większym hauście ma się jabłkową cofkę.

        A jeśli upieczesz tego keksa brendowego i poślesz w prezencie kawałek, to wzamian odwdzięczę się najśliczniejszym pasztecikiem minmitowym, jaki wyjdzie spod mojego wałka. Deal?
        • pani.serwusowa Re: Some things are an acquired taste 23.11.10, 10:15
          Masz racje, taki dziwny kwasny posmak mialy te, ktore jadlam. Myslisz, ze wypieki dadza rade poczta? Jak mi wyjdzie sensowne ciasto, to jak najbardziej chetnie sie podziele.
          • krysia2000 Re: Some things are an acquired taste 23.11.10, 19:40
            Pierniki w zeszłym roku słałam i dotarły do adresatów, więc myślę, że nie będzie problemu, jeśli je odpowiednio opakować.
            • daxter Re: Some things are an acquired taste 25.11.10, 00:08
              A macie moze przepis na tego keksa brendowego , chętnie bym upiekła smile
              • pani.serwusowa Re: Some things are an acquired taste 25.11.10, 10:13
                Daxter, ja bede najpewnie jutro piekla ciasto z rodzynkami i innymi suszonymi owocami, ktore karmi sie brandy pzez pare tygodni. Nie wiem czy o to Ci chodzi. Mozna piec w keksowce, mozna w okraglej formie, nazywa sie to Xmas Cake. Tak wiec jakby co to przepis na to podrzuce.
                • daxter Re: Some things are an acquired taste 25.11.10, 13:53
                  O to własnie mi chodzi smile podrzucaj smile
                  • pani.serwusowa Re: Some things are an acquired taste 25.11.10, 13:58
                    To jutro, jak wreszcie sie zdecyduje na jakis przepis, bo chyba z 5 roznych widzialam w moich ksiazkach. smile
                    • daxter ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 25.11.10, 18:43
                      • pani.serwusowa Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 25.11.10, 20:44
                        Już wiem. smile Będę robić wg przepisu z "How to be a domestic goddess" Nigelli. Tutaj przepis:
                        www.randomhouse.co.uk/advent2002/recipes/ChristCake.htm
                        A gdybyś potrzebowała tłumaczenia, to postaram się w niedzielę wrzucić na blog.
                        • daxter Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 26.11.10, 19:54
                          No dzięki bo juz sie martwiłam ,że całą brendy wydoję smileZaraz poczytam jak cos nie zkumam to bede sie domagac tłumaczenia smileale mysle ,ze nie bedzie tak żle też mam przepis na angielskie ciasto owocowe tam wszystkie suszone owoce moczy sie w rumie , a poniewaz lubie keksy tak zrobie oba smile
                          • pani.serwusowa Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 27.11.10, 13:43
                            Ja na szczęście nie przepadam za brandy, no i w ogóle do gotowania, pieczenia kupuję tańszą, więc tym bardziej nie kusi. wink

                            Ciasto siedzi w piekarniku, zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie stosowałam dokładnie takich proporcji rodzynek, sułtanek i reszty - trzymałam się tego, aby łącznie było ich tyle, ile w przepisie. Robiłam na największa formę - jedno mam małe okrągłe, 20cm, drugie w keksówce. No, zobaczymy. smile Pachnie ładnie. big_grin
                            • daxter Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 27.11.10, 13:52
                              Szczerze smile to ja wolę bardziej rum ale dobra brandy nie jest zła smile np Jack Daniel's smile
                              • a74-7 Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 27.11.10, 15:04
                                jack daniels to raczej whiskey jest ,, o lekko "wedzonym " smaku, bron cie panie do gotowania ;-D
                                • pani.serwusowa Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 27.11.10, 15:54
                                  Dokładnie whiskey (inaczej amercian bourbon), a nie whisky. Do prawdziwej szkockiej JD daleko.
                                  • daxter Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 27.11.10, 17:45
                                    Tak wiem ale ja o tym co lubie rum i Danielsa no i ogólnie to bardziej jestem na czerwonym winie chowana i to najbardziej lubie ale jak juz wysokoprocentowo to j.w. no i czasem drinka z ginu i soku pomaranczowego poproszęsmile sorry za przejęzyczenia a brandy lubie jak dobra smile)
                                    No i straszny pijak ze mnie wyszedł ale ja juz wiekowa jestem dziewczynka to mi przystoi smile
                                    A tak a propos przepisu czy te wszystkie bakalie moczy sie w brandy a potem do ciasta czy ciasto nasącza sie kilka razy brandy w ilości no 60ml na raz bo tego to troche nie skumałam smilejednak dawno temu ogólniak kończyłam smile
                                  • krysia2000 Re: ok to czekam :) brandy juz kupiłam :) 27.11.10, 21:07
                                    Dokładnie to jest to Tennessee whiskey, a nie bourbon. Od bourbona różni ją przede wszystkim proces Lincoln, czyli filtrowanie przez klonowy węgiel drzewny przed rozlaniem do beczek, co nadaje tenisówkom charakterystycznego posmaku.

                                    JD, ten nr 7 to wyrafinowany gość w porównaniu z brutalnym burbonem. Nawet jeśli burbon jest szlachciem z papierami, to czuć w nim zawsze prostego żonobijcę. ;o))) Oczywiście można się moją oceną nie zgadzać, ale takie rzeczy najlepiej przedyskutować przy szklaneczce dobrego i tego i owego.
    • roseanne Re: Przygotowania do Świąt na Wyspach 25.11.10, 00:30
      a ja tam lubie minsmit jako nadzienie do kruchych rogalikow
      ( takie z topionego ciasta drodzowokruchego)
      • daxter mam pytanie do Serwusowej 30.11.10, 13:31
        Piszesz ,że nasaczasz ciasto tak co dwa dni ile dajesz jednorazowo do ciasta brandy 50 ml ? czy wiecej ?
        ja mam taka srednia keksówkę .pierwszy raz nasaczyłam jeszcze ciepłe wyszło ok 60ml jutro drugie karmienie ile dać?
        • pani.serwusowa Re: mam pytanie do Serwusowej 30.11.10, 14:17
          Na keksowke daje tak 3-4 lyzki jednorazowo. Nie wiem czy dobrze, bo nikt mi nie jest w stanie powiedziec ile dokladnie ma byc brandy przy jednorazowym nasaczaniu. Mam nadzieje, ze ciasto nie bedzie za suche. Po upieczeniu bylo dosc suche.
          • daxter Re: mam pytanie do Serwusowej 30.11.10, 18:06
            Czyli jednorazowo nasączasz bo tak co dwa dni kilka łyżek to troche dużo ?nie za mocno sie spulchni ?
            • pani.serwusowa Re: mam pytanie do Serwusowej 30.11.10, 18:30
              Nie, no jednorazowo w sensie - raz na dwa dni taka dawke. Nie sadze, aby sie cos stalo, wlasnie wyciagnelam moje, wyglada po dwoch nasaczaniach, ze jest dosc suche, bede obserwowac. Jak sie boisz, to dawaj mniej. smile
              • daxter Re: mam pytanie do Serwusowej 30.11.10, 21:12
                Ok dzieki smile
                • pani.serwusowa Re: mam pytanie do Serwusowej 01.12.10, 11:38
                  Daxter, sorry, ze Ci mieszam, ale skonsultowalam sie z Ptasia, ktora to ciasto piekla, nie po raz pierwszy zreszta. Ona nasacza tuz po upieczeniu, potem ok. 7 grudnia i 23 grudnia. Ale zaznaczyla, ze nie lubi mocnego posmaku alkoholu w deserach. Kolezanka, ktora piecze je od 40 lat nasacza tak co 3 dni. Wyposrodkuje wiec i bede nasaczas co 5 dni. Wczoraj super pachnialo i bylo dosc sztywne, wiec spokojnie - jeszcze za mocno nie namoklo. smile Przejmuje sie, bo to moje pierwsze. wink
                  • daxter Re: mam pytanie do Serwusowej 01.12.10, 12:02
                    fajnie smiledzięk za info smileto tez będę nasączała co 5 dni smile
                    • daxter Re: mam pytanie do Serwusowej 10.12.13, 19:53
                      Czas najwyższy upiec smile
                      • pani.serwusowa Re: mam pytanie do Serwusowej 11.12.13, 17:28
                        Moje pieklam w polowie listopada. smile W tym roku mam czesc zapakowac tesciowej jako prezent, wiec presja wieksza, ha, ha! wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka