Dodaj do ulubionych

Chwile zwątpienia i bezradności

28.12.07, 15:49
Jak wy drogie mamy radzicie sobie w trudnych chwilach?Ja patrze na swoją małą
córeczkę jak słodko śpi i płacze.Tak bardzo się boję o nią , jak będzie
wyglądało jej życie.Od dwóch miesięcy łapie wszystkie wirusy na zmianę z
synkiem(3 latka) nie chce ćwiczyć napręża się coraz bardziej.Do tego jeszcze
ząbki wychodzą.Tak się boję że sobie nie poradzę, nawet nie mogę pisać bo łzy
same lecą
Obserwuj wątek
    • jane-eyre Re: Chwile zwątpienia i bezradności 28.12.07, 17:50
      Chciałabym móc napisać Ci coś pokrzepiającego, tyle że mnie również złapał
      straszny dół, mamy coraz więcej problemów, z którymi sobie nie radzę.
      Najbardziej chyba dobija mnie to, że z moją córcią nie ma za bardzo kontaktu -
      ma trochę ponad rok i żyje sobie we własnym świecie. Tak bym chciała, żeby
      reagowała na swoje imię, bawiła się zabawkami, siedziała... Mam nadzieję, że
      kiedyś to nastąpismile Chyba trzeba po prostu zacisnąć zęby i przeczekać, przecież
      wszystko MUSI się jakoś ułożyć.
      • guderianka Re: Chwile zwątpienia i bezradności 28.12.07, 18:22
        teraz taki okres wirusowy- nie ma mrozu, bakterie i wirusy latają w
        powietrzu i łapią coraz to nowych właścicieli uncertain Na to nie ma rady

        Przykro mi, że ci źle. Nie dam rady pocieszyć. Bo żadną pociechą
        będą słowa, że każda z nas przechodzi takie chwile, że raz jest
        lepiej a raz gorzej sad
        Przytulam
        • igge Re: Chwile zwątpienia i bezradności 28.12.07, 23:37
          Ja też przytulam, mocno, jak najmocniej. Chyba każda z nas ma takie
          chwile. A te pierwsze lata są może najtrudniejsze choć jednocześnie
          najmilsze. Ja za takiego maluszka jak Wasze chętnie oddałabym pare
          lat życia, moje starszaki są oczywiście prześwietne ale fajnie
          byłoby mieć w domu takiego przedszkolaka albo jeszcze młodszego
          berbecia. Eh rozmarzyłam się.
          Może za to święta minęły Wam miło ? Moje były absolutnie
          beznadziejne ale teraz za to mam wielką radość w postaci 2 nowych
          domowników - czworonożnych. Przez kilka najbliższych dni a może
          tygodni i miesięcy świat kręci się wokół piesków tylko i wyłącznie.
      • aplich8 Re: Chwile zwątpienia i bezradności 29.12.07, 16:56
        Poprostu zacisnęło mi się serduszko jak napisałaś o swojej córeczce.Moja
        martynka bardzo dużo się śmieje, reaguje na wszystko, tylko jest problem z
        ruchami.Praktycznie nie umie nic sama zrobić, tylko główkę dobrze trzyma.Nie
        siedzi nie przekręca się na boki.Dlatego się martwię,ale wiem że u was
        (niektórych mam)jest jeszcze gorzej to jestem na siebie zła że narzekam.Tylko
        czasami dopada mnie dół.Od noszenia mojej Martynki urosły mi dziwne kości w
        nadgarstkach, a tylko ze mna jest przyzwyczajona przebywać, bo mąż zazwyczaj w
        pracy.I kręgosłup wysiada, dosłownie "sype się" a mam dopiero 27 lat i dwoje
        dzieci do wychowaniasmile dziękuje wszystkim za wsparcie.Serdecznie Was pozdrawiam.
        • jane-eyre Re: Chwile zwątpienia i bezradności 30.12.07, 08:58
          Moze warto pomyslec o chuscie do noszenia corci? Zawsze to jakies odciazenie dla
          kregoslupa...
    • ruda110 Re: Chwile zwątpienia i bezradności 31.12.07, 10:02
      Wiem, że nie ma słów pocieszeniai i że takie chwile będą naszym
      doświadczeniem. Chcę Ci jedynie powiedzieć, że wielkim szczęściem
      jest to, że twoja córeńka JEST przy Tobie. Moja Maleńka niestety
      odeszła... Życzę Ci z całego serca dużo siły, zdrowia, pogody ducha
      i spenienia marzeń.
    • full_one Re: Chwile zwątpienia i bezradności 05.01.08, 14:16
      Może to zabrzmi brutalnie ale przyzwyczaisz się. Mój synek ma 8 lat
      ale do 2-3 roku jego życia nie ogłam sobie poradzić. Zycie w
      szpitalach ,ciągłe wizyty u lekarzy i pytania ,które kłębiły się w
      głowie :dlaczego on nie może być zdrowy itd. A najgorszy był (i
      nadal jest) ból w sercu, gdy widzę jak jego rówieśnicy chodza do
      szkoły, grają w piłkę.Czasami mam dosyć wszystkiego ale jestem dużo
      silniejsza niż 5 lat temu. Te wszystkie przeżycia mnie umocniły
      muszę być silna dla niego. I wymagająca bo bez tego nic nie wskóram.
      Rozumiem Twój ból i strach. Trzymaj się,jesteś potrzebna Martynce,
      nie dajcie się chorobie. Jeżeli jestes wierząca to módl się.No i
      masz jeszcze nas, matki, które Cię rozumieją, bo same przeżywają to
      samo!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka