Powiem szczerze..jestem pod wrażeniem.
Odwiedziła mnie przed chwilą kobieta. Niby nic istotnego, w końcu dzieje się
tak często ale...
Staram się nie zwracać uwagi na powierzchowność, wygląd czy ubiór.
Nie przepadam również za kolorem włosów blond a jednak...
to była blondynka o długich blond włosach przetkanych jaśniejącymi pasmami w
odcieniu spalonej słońcem pszenicy, delikatnej twarzy okraszonej dużymi
wyraźnymi oczami w kolorze antracytu, małym zgrabnym nosku, ustach pełnych i
obiecujących delikatność a zarazem rozkosz pocałunku...
Pachniała ujmująco świeżo,delikatną mieszanką drzewa sandałowego, kokosu i
czegoś co sprawiło że przyspieszył mi oddech a serce zaczęło bić dziwnie szybko.
Musiałem wyglądać śmiesznie tak wpatrując się w nią, podziwiając i nie mogąc
wydobyć słowa. Chyba się starzeję...robię się za wrażliwy i mało odporny na
kobiece piękno

Ale chciałem się tym z Wami podzielić
pozdrawiam