Przez 2 miesiące walczyłam i udawałam, że zdrady są zarezerwowane
wyłącznie dla wrednych heter rozbijających związki...No i w ostatnią
sobotę stało się i przeszłam na stronę złych mocy

. Co jest
zadziwiające to: nie mam wyrzutów sumienia (choć wiem, że powinnam
je mieć...pewnie przyjdą z czasem), mam zadziwiającą i idiotyczną
ochotę opowiadania o tym (dlatego piszę...)
Głosy potępienia - mile widziane