Dodaj do ulubionych

Miron Sycz - pełnomocnik Tuska

14.11.07, 06:42
To jakaś paranoja. Czy pełnomocnikiem rządu do spraw Ukrainy musi
być koniecznie "hetman kozacki"?!
new-arch.rp.pl/artykul/733577_Pełnomocnik_Tuska_do_spraw_Ukrainy.html
Pełnomocnik Tuska do spraw Ukrainy
Miron Sycz, poseł PO z Warmii i Mazur, ma być pełnomocnikiem rządu
Donalda Tuska do spraw ukraińskich.
– To naturalna propozycja – mówi Sycz. – Znam osobiście m.in.
prezydenta Ukrainy, dobrze orientuję się w potrzebach i problemach
Ukraińców.
Sycz otwarcie przyznaje się do swojego ukraińskiego pochodzenia.
Podczas zaprzysiężenia posłów jako jedyny nie był ubrany w garnitur,
tylko ludową koszulę ukraińską. Kiedy był radnym warmińsko-
mazurskiego sejmiku wojewódzkiego, podczas ślubowania „tak mi
dopomóż Bóg” mówił zawsze po ukraińsku.
Miron Sycz mieszka w Górowie Iławeckim. Skończył Wyższą Szkołę
Pedagogiczną w Olsztynie. Na studiach zapisał się do PZPR. Z
członkostwa w partii zrezygnował przed rokiem 1989. Na początku lat
90. był działaczem KLD, później należał do UW. W wyborach
samorządowych w 2002 roku wystartował, jak wszyscy działacze UW na
Warmii i Mazurach, z list SLD. Rok temu do sejmiku dostał się,
startując już z PO.
Przez dziewięć lat był przewodniczącym sejmiku wojewódzkiego. Dziś
jest bezpartyjny. Na początku lat 90. Sycz był inicjatorem powstania
Liceum z Językiem Ukraińskim w Górowie Iławeckim. Do 2007 roku był
dyrektorem tej szkoły. W gabinecie powiesił replikę obrazu Ilii
Riepina „Kozacy piszą list do sułtana”, do której pozowali
nauczyciele liceum. Sam Sycz przedstawiony został na nim jako hetman
kozacki piszący tytułowy list. Poseł zapowiada, że jeśli zostanie
pełnomocnikiem, będzie chciał pomóc Ukrainie w integracji z Unią. –
Możemy także podpowiadać, jakich błędów unikać, wprowadzając
reformy – mówi Sycz.
Obserwuj wątek
    • lukas1492 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 14.11.07, 10:16
      cześć Liberum_Veto, masz rację - to paranoja!

      a tak w ogóle, to:
      1. nie jest bezpatrtyjny - do PO wstąpił całkiem niedawno, 2 lata temu
      startował tylko z listy PO, choć był bezpartyjny, ale teraz jest już członkiem
      partii

      2. On tego obrazu nie powiesił na ścianie swego gabinetu, tylko ten obraz był
      namalowany na ścianie

      3. Żadni nauczyciele wcale tam nie pozowali - to najczęstszy bajer jaki wkręcał
      wszystkim delegacjom i gościom w szkole. Żadnych twarzy nauczycieli ani jego tam
      nie ma i nie było.

      4. A poza tym chciałem pogratulować swemu - obecnie - prawie śmiertelnemu
      wrogowi zdobycia mandatu i immunitetu... powinien się przydać... KK czeka.. wink
      zobacz sobie na forum regionalnym: Olsztyn, tam całkiem sporo dyskusja się
      rozwinęła na ten temat...

      pozdrawiam
      • krouk Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 14.11.07, 10:30
        Jeśli dobrze Cię zrozumiałem Lukas to tego Sycza uważasz za
        oszołoma - i twierdzisz tak znając gościa osobiście - jak myślisz
        dlaczego w takim razie PO chce korzystać z jego doradztwa ? i jakie
        np. są relacje Sycza z Mirosławem Czechem, który jest w PO i którego
        jak dotąd uważam za rozsądnego faceta ?
        • liberum_veto lukas1492 - uczeń "hetmana kozackiego" 16.11.07, 17:25
          obawiam się, że "lukas1492" nie musi być w tej sprawie osobą
          najbardziej obiektywną smile
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=71668104&a=71750997
          Pamiętam Mirona Sycza - wpadał do klasy spóźniony, lub go w ogóle
          nie było na lekcji. Na telefon kładł telefon komórkowy, który musiał
          akurat zadzwonić. Chodził po klasie i cwaniakował. Dobrze, że nie
          palił odwiecznego papierocha. Nie prowadził zajęć merytorycznych,
          głównie wydzwaniał do innych polityków, poklepywał dziewczyny i w 15
          minut podawał jakieś podstawowe informacje z kartki, bo oczywiście,
          sam pewnie ich nie umiał. Tak wyglądała lekcja WOS z Syczem. No i
          wystawianie ocen końcowych - zupełnie nie uzasadnione merytoryczne
          "widzi mi się". Żenada, paranoja. Zachowywał się jak gangster. W
          czarnym płaszczu, z wystającymi z koszuli papierochami wzbudzał
          respekt, a raczej - usiłował. Psychologiczne sztuczki znudziły mnie,
          po kilku latach przebywania z tym kimś. Tak jak dzwonienie na lekcji
          do samorządowców i kazanie "grzecznym dzieciom" bicia brawa dla
          rozmówcy.
          - O, słyszysz, na lekcji jestem! Młodzieży - brawa dla pana
          Marszałka! - bajerował kolejnego politycznego kontrahenta. Tak to
          mniej więcej wyglądało. Jak za komuny, jak w Korei Północnej. Tylko
          nam czerwonych krawacików i mundurków brakowało. Albo lepiej -
          ukraińskich wyszywanek.

          Co do pana wielce szanownego Olejnika - ja tylko pamiętam, że
          potrafił nic nie robić całymi dniami, łapy trzymać w kieszeni i nie
          odpowiadać nikomu na "dzień dobry", czy też po ukr. - "dobryj den'".
          Siedział w sekretariacie, palił papierocha i zgrywał mądralę. Taki
          obraz widziałem przez 6 lat nauki w ZSzUJN i taki pozostanie w mej
          pamięci. Nie mam pojęcia jak ktoś taki może sobie poradzić z
          prowadzeniem szkoły. Czy Wy wiecie ile jest w edukacji biurokracji?
          Arkusze? Plan lekcji? Współpraca z Komisją Egzaminacyjną?
          przygotowanie matury? przygotowanie egzaminu gimnazjalnego?
          dochowanie procedur? Powodzenia! smile

          Maria Olga Sycz - z perspektywy ucznia: tragedia

          Powołana na zastępce dyrektora kobieta jest zasadniczą, ułożoną,
          kompetentną osobą, dosnonałą, wymagającą polonistką. A że akurat
          urodziła dziecko to nie powód do obalania jej kandydatury na
          zastępcę. Potem, myślę, by się sprawdziła.

          co do Jerzego Necia - człowiek z klasą. Zawsze roześmiany,
          żartujący, historię trzymał na poziomie. Radził sobie z całą
          papierową robotą. I z całą tą syczowo-olejnikową "szkolną
          oligarchią". Nie ma co tracić słów, trzeba po prostu
          stać się. Osoba mądra, kompetentna. Albo ktoś jest ignorantem, albo
          wyznawcą Sycza, albo debilem, jeśli o coś go podejrzewa i takie
          podejrzenia tu sieje.
      • liberum_veto Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 15.11.07, 06:43
        lukas1492 napisał:

        > zobacz sobie na forum regionalnym: Olsztyn, tam całkiem sporo
        > dyskusja się rozwinęła na ten temat...

        No, niezły macie dym w tej szkole smile
        A ja myślałem, że polscy Ukraińcy to wcale się między sobą nie żrą
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=71668104&v=2&s=0
    • mat120 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 15.11.07, 21:36
      Liberum_Veto napisał:

      "Pełnomocnik Tuska do spraw Ukrainy
      Miron Sycz, poseł PO z Warmii i Mazur, ma być pełnomocnikiem rządu
      Donalda Tuska do spraw ukraińskich.
      – To naturalna propozycja – mówi Sycz. – Znam osobiście m.in.
      prezydenta Ukrainy, dobrze orientuję się w potrzebach i problemach
      Ukraińców."

      Czy Sycz będzie z ramienia Tuska reprezentował interesy Ukrainy
      w Polsce?

      • liberum_veto Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 15.11.07, 21:42
        Słyszałem, że pełnomocnikiem Tuska do spraw Niemiec ma zostać
        podobno Eryka Steinbach wink
        • mat120 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 15.11.07, 21:48
          Wcale bym się nie zdziwił.smile)) Swoją drogą to Sycza zamieniłbym na
          zenka2.smile)
          • liberum_veto Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 15.11.07, 22:07
            Eryka jest nawet lepsza od Sycza. Też jest ze Związku Wypędzonych i
            też zna osobiście kanclerz Merkel, a na dodatek na stałe mieszka w
            Niemczech, więc potrzeby niemieckie zna lepiej niż Sycz ukraińskie
    • lukas1492 do Krouka 22.11.07, 11:53
      Krouk, nie uważam go za oszołoma,
      uważam go za politycznego cwaniaka i szuję, która potrafi wszystkim
      naokoło udowodnić, że białe jest czarne, a siebie ustanowić w
      lokalnej społeczności głównym Bogiem Czarnego i Białego. W
      rozmówkach politycznych bywał zawsze spoko, do innych polityków też.
      Po prostu - im też cyganił. Palił głupa i chrzanił o wielkiej
      ukraińskiej elitarnej szkole itd. kazał wystepować dla zespołu
      pieśni i tańca itd.

      swoją drogą - wiecie, że ten cwaniak był tak sprytny, że jak robił
      przy szkole wielką alkoholową imprezę dla ViPów, to wódkę na
      początku dawał oryginalną, a potem bimber pędzony przez jednego
      kolesia za torami kolejowymi? smile smile smile

      tak się robi politykę, panowie...

      swoją drogą, a propos' bimbru i produktów spożywczych - a wiecie
      ile kg cukru zakupił sklepik szkolny?... oj dużo, bardzo dużo...

      pozdrawiam.
      • krouk Re: do Krouka 22.11.07, 15:44
        Jeśli Sycz jest taki jak piszesz Lukas to dlaczego głosowało na
        niego aż tylu Ukraińców, że wszedł do sejmu ? czy był może jedynym
        kandydatem narodowości ukraińskiej w Waszym okręgu ? czy może ew.
        inni byli jeszcze gorsi ?
        • lukas1492 Re: do Krouka 23.11.07, 16:57
          Może dlatego, że:
          1. brano zaświadczenia z gminy i głosowano w okręgu elbląskim (dowożono ludzi
          autobusami z okr. olsztyńskiego)?

          2. może kiedyś był pewien kandydat pochodzenia ukr. ale po rozmowie z M. Syczem
          walnął w drzewo z nadmiernej prędkości (uważany za statecznego człowieka). Potem
          M. Sycz wg. relacji innej osoby ogłosił, że ten człowiek popełnił samobójstwo z
          powodu finansów. Nie wiem na ile to jest prawda...

          3. a może dlatego, ze przedstawiany na wszystkich imprezach jako budowniczy ukr
          szkoły był "bohaterem narodowym" i jest gierojem naroda

          4. a może dlatego, ze w cerkwiach mówiono z ambony, że trzeba być prawdziwym
          Ukraińcem i "głosować na swoich"...

          itd...

          może... ja tam nie wiem

          masz jeszcze jakieś pytania? wink
    • liberum_veto Repin: "Kozacy piszący list do sułtana tureckiego" 23.11.07, 17:12
      To o tym obrazie tutaj mowa:
      pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Repin_Cossacks.jpg
      > W gabinecie powiesił replikę obrazu Ilii Riepina „Kozacy piszą
      > list do sułtana”, do której pozowali nauczyciele liceum.
      > Sam Sycz przedstawiony został na nim jako hetman kozacki
      > piszący tytułowy list.

    • mat120 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 28.12.07, 21:20
      Ze źródeł dobrze poinformowanych wiadomo, że do organu zajmującego
      się ściganiem wpłynęło doniesienie w sprawie różnych nieprawości,
      których negatywnym bohaterem ma być ponoć były przewodniczący
      sejmiku pewnego województwa. Ciekawe czy ów bohater zrzeknie się
      immunitetu aby umożliwić bieg sprawom?
      • tomekk46 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 28.12.07, 21:23
        і файноwink))
        • mat120 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 28.12.07, 21:31
          Trochę to śmieszne.smile)
      • mat120 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 08.01.08, 21:31
        Obecny poseł a były dyrektor Liceum w Górowie Iławieckim został
        oskarżony przez swego następcę o przywłszczenie ponoc 40 tys. zł.
        ze... sklepiku szkolnego.
        Jeśli ten sklepik miał taki obrót to człek ów zamiast pętac się
        w komisji mniejszości narodowych winien raczej zostac ministrem
        handlu wewnętrznego.smile))
        • pole78 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 08.01.08, 22:52
          mat120 napisał:
          > Jeśli ten sklepik miał taki obrót to człek ów zamiast pętac się
          > w komisji mniejszości narodowych winien raczej zostac ministrem
          > handlu wewnętrznego.smile))

          albo opylać szlugi lwowskiej mafii smile))))))))))
    • liberum_veto Miron Sycz - syn strzelca sotni UPA 29.12.07, 09:01
      Sycz pochodzi z "uczciwej" banderowskiej rodziny. Ojczulek pana
      Mirona był zasłużonym bojownikiem UPA, za swoje bohaterskie czyny
      został skazany na karę śmierci. Nigdy nie odezwał się po polsku. Z
      takim wychowaniem Miron Sycz to doskonały kandydat na pełnomocnika
      rządu ds. Ukrainy smile
      lemko.org/rzeczpospolita/rzeczpospolita5.htm
      Kara śmierci
      Urodził się w 1959 roku w Ostrym Bardzie, z matki Marii z domu
      Kołacz i ojca Aleksandra Sycza, członka Organizacji Ukraińskich
      Nacjonalistów (OUN) od 1938 roku, strzelca sotni Miasniki w
      Ukraińskiej Powstańczej Armii; więźnia obozów w Jaworznie i
      Krakowie, skazanego przez polski sąd na karę śmierci.
      W swoim dyrektorskim gabinecie pod ręką ma książkę, wydaną w Kijowie
      w 1997 roku. Tytuł: "Partyzanckimi drogami komendanta Żeleźniaka".
      Historia kurennego Iwana Szpontaka i jego oddziałów. Fotografie
      najlepszych żołnierzy.
      Bezbłędnie otwiera książkę na właściwej stronie. Zmęczona twarz z
      dużym nosem i ciężkim spojrzeniem patrzy na Mirona Sycza tak jak w
      domu, w Ostrym Bardzie. Surowo, bez cienia łagodności. Aleksander
      Sycz urodził się w Laszkach w jarosławskim powiecie, w 1914 roku.
      Wieś była duża. Dwa tysiące ludzi żyło tak, jak ich ojcowie i
      dziadowie. Nie dopuszczając na podwórka świata tłoczącego się za
      opłotkami. Cerkiew, dom, pole. Ukraińska mowa, ukraińskie święta. A
      wokół Polska.
      - Tak samo żyli w Ostrym Bardzie. W 1947 roku wojsko zwiozło tu
      ludzi z kilkunastu wsi spod Przemyśla. Ze wsi Zalazie koło Chotyńca
      przyjechała moja mama. Miała wtedy dwadzieścia jeden lat i musiało
      upłynąć dwanaście, zanim poznała ojca - opowiada Miron Sycz.
      Kiedy Maria obrabiała mazurskie pola, strzelec Aleksander siedział w
      krakowskim więzieniu na Montelupich, razem z oficerami Armii
      Krajowej. On - Ukrainiec i oni - Polacy zajmowali jedną celę
      śmierci. Historia zakpiła z nich okrutnie.
      A jednak nie pisane mu było umrzeć za więziennym murem. Ocalał od
      Kołymy i Magadanu. Los nakazał mu życie wśród wrogów. Nigdy potem w
      domu w Ostrym Bardzie nie odezwał się po polsku. Nigdy nie pogodził
      się z utratą ojcowizny. Dwa ary tam kochał bardziej, niż nowe kilka
      hektarów. Nie wiadomo, co czuł do Polaków. Czy nienawidził ich, czy
      pogardzał? Czy rozumiał, kim był Stalin?
      - Ojca skazali najpierw na dożywocie, potem na piętnaście lat
      więzienia. Z więzienia w Goleniowie wyszedł w końcu lat
      pięćdziesiątych. Pojechał do brata, który osiadł w sąsiadującej z
      Ostrym Bardem wsi - mówi Miron.
      Do ojca nie jest podobny. Niewysoki, o łagodniejszych rysach twarzy
      i ciemnych świecących oczach, był późnym dzieckiem późnego
      małżeństwa.
      Mazurskie wsie, zasiedlone ukraińskimi wysiedleńcami z
      akcji "Wisła", trwały w stanie wolnym, zanim nie wrócili z więzień
      mężczyźni spod znaku Tryzuba. Swoi mówili o nich z
      dumą "partyzanci". Dla polskich sąsiadów byli "banderowcami".
      Maria i Aleksander pobrali się w ostrobardzkiej cerkwi, o której
      przybysz z zewnątrz powiedziałby, że jest ewangelickim kościołem.
      Ale we wsi dawno nie było już ani jednego ewangelika.
      • 99venus Re: Miron Sycz - syn strzelca sotni UPA 11.04.13, 10:42
        Sycz nieustannie kłamie i kręci. w wywiadzie w TP15/2013 pisze,że ojciec wyszedł z więzienia w 1953 roku.
    • liberum_veto Nikt nie znał polskiego 07.02.08, 21:19
      Urzekła mnie ta historia...
      lemko.org/rzeczpospolita/rzeczpospolita5.htm
      Nikt nie znał polskiego
      Do siódmego roku życia Miron nie znał języka polskiego.
      Jeżeli nawet wiedział, że jego kraj nazywa się Polska, to słowo nic
      dla niego nie znaczyło. Ostre Bardo było hermetyczne. Spajało ludzi
      w jednej mowie i wyznaniu. W mieszanych małżeństwach mówiono po
      ukraińsku.
      Nie było światła, radia, domu kultury. Dorośli i dzieci pracowali
      ciężko w polu, a jak musieli jechać do powiatowych Bartoszyc, to nie
      odzywali się do siebie.
      - Każde odezwanie się po ukraińsku było źle odbierane. Służby
      bezpieczeństwa stawały się agresywne, nachodziły nas w domach,
      wypytywały, co robimy, gdzie są nasi ojcowie - wspomina Miron.
      W czteroklasowej wiejskiej szkole nikt nie znał polskiego.
      Nauczyciele nie naciskali, też byli miejscowi. Dopiero w piątej
      klasie, w odległych o pięć kilometrów Stopkach, zaczął rozumieć
      podział na my i oni. Zaczął się zastanawiać, dlaczego w dwa razy
      większym Bardzie jest tylko szkoła czteroklasowa, a ośmioklasowa w
      mniejszych, ale zamieszkanych przez Polaków, Stopkach.
      Był to czas książek Gerharda, filmowych epopei o "Ogniomistrzu
      Kaleniu" i "Wilczych echach". Na przerwach polscy chłopcy bili się z
      ukraińskimi, bo zdawało im się, że wciąż trwa filmowa opowieść.
      Niewskazane były samotne wyprawy rowerowe i mówienie po ukraińsku na
      przerwach.
      - Teraz z tymi, z którymi się biłem, często się przyjaźnię. Oni nie
      byli świadomi manipulacji, której podlegali. Postrzegali Ukraińców
      jako ścinaczy łbów i okrutników. Obrazy z filmów zapadały w pamięć,
      a słowo "Ukrainiec" było najgorszą obrazą.
      Wracał więc posiniaczony na swoją Ukrainę i słyszał od rodziców, że
      trzeba cierpieć, bo może niedługo wrócą do siebie. W późnych latach
      sześćdziesiątych w powrót wierzyli jeszcze wszyscy.
      - Kiedy teraz przeglądam dokumenty z tamtych czasów, wszystko jest
      dla mnie jasne. Narodu ukraińskiego miało nie być. Miał się roztopić
      w otaczającej polskości, utracić korzenie, mowę i obyczaje - uważa
      Miron Sycz.
      • mat120 Re: Nikt nie znał polskiego 08.02.08, 00:20
        Jak to? To tatuś upowiec w latach 40-tych z kamratami na
        Zakerzoniu w filmie grali?
    • mat120 Pełnomocnik Tuska zawieszony 21.02.08, 20:17
      Chociaż nie za cukiersmile)

      wiadomosci.onet.pl/1696917,11,item.html
      • liberum_veto Klub PO zawiesił posła Mirona Sycza 21.02.08, 20:35
        Nie przesadzajmy z tym "pełnomocnikiem Tuska". To była tylko taka
        poroniona idea. On tym pełnomocnikiem premiera rządu RP nigdy nie
        został. I całe szczęście...
        wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9683085&rfbawp=1203622242.138&ticaid=1566d
        Wprost
        Poseł PO Miron Sycz został zawieszony w prawach członka klubu
        parlamentarnego - dowiedział się "Wprost". To efekt poniedziałkowej
        publikacji dotyczącej podejrzanej inwestycji parlamentarzysty.
        Aferę opisaną przez "Wprost" omawiało prezydium klubu platformy. -
        Ustaliliśmy, że do momentu wyjaśnienia sprawy poseł Sycz zostaje
        zawieszony w prawach członka klubu - powiedział "Wprostowi" jeden z
        członków prezydium klubu PO. Z informacji tygodnika wynika, że
        wyjaśnieniem sprawy zajmie się Julia Pitera, pełnomocnik rządu ds.
        walki z korupcją. Sprawę ma zbadać także NIK, do której wniosek
        zgłosiła inna posłanka PO Lidia Staroń.
        Sprawa dotyczy Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i
        Gospodarki Wodnej w Olsztynie, w którego władzach zasiadają Sycz i
        drugi poseł Adam Krzyśków (PSL). Sycz jest członkiem rady
        nadzorczej, a Krzyśków prezesem. W czerwcu 2007 roku do Funduszu
        trafił wniosek o dofinansowanie budowy wiaty edukacyjnej. Złożyło go
        założone przez Sycza Środkowoeuropejskie Centrum Szkolenia
        Młodzieży. We władzach tego stowarzyszenia zasiada żona posła.
        Siedziba Centrum mieści się zaś w jego domu. Już w lipcu 2007 roku,
        a więc miesiąc po złożeniu wniosku, WFOŚiGW przyznał powiązanemu z
        posłem stowarzyszeniu 40 tys. złotych dotacji.
        Problem jednak w tym, że ziemia, na której miała powstać wiata, to
        prywatna działka posła. Centrum Szkolenia Młodzieży w momencie
        wnioskowania o dotację nie miało do niej żadnych praw. Także sama
        budowa była nielegalna, bo działka nie była budowlana i została
        odrolniona dopiero w grudniu 2007 roku, a więc długo po zakończeniu
        budowy i podpisaniu umowy z WFOŚiGW. - Jeszcze przed przyznaniem tej
        dotacji założyłem sobie, że w przyszłości przekażę na rzecz Centrum
        2 ha ziemi - broni się poseł Miron Sycz.
        Sycz użyczył stowarzyszeniu działkę w listopadzie 2007 r. Czyli w
        momencie, gdy dotacja była już dawno przyznana a budowa wiaty miała
        się ku końcowi. Poza tym owo przekazanie to nie darowizna, a umowa
        nieodpłatnego użyczenia. Można ją rozwiązać z końcem każdego roku.
        Jedynym warunkiem jest trzymiesięczny termin wypowiedzenia.
        Wybudowana za państwowe pieniądze wiata w każdej chwili może więc
        przejść na własność Sycza. Adam Krzyśków, szef WFOŚiGW i poseł PSL,
        utrzymuje, że przyznanie dotacji odbyło się zgodnie z prawem. - Ale
        będziemy tę sprawę jeszcze wyjaśniać. Najważniejsze jednak, że wiata
        edukacyjna powstała - mówi "Wprost" Krzyśków.
        Po co Syczowi wiata? Według oficjalnej wersji, mają się pod nią
        odbywać szkolenia i zajęcia dla lokalnej społeczności.
        Informatorzy "Wprostu" w Górowie Iławeckim twierdzą jednak co
        innego. - Sycz mówił mi kiedyś, że latem chce tam zrobić dyskotekę.
        Grill, piwo, muzyka. Zawsze powtarzał, że w Górowie przydałaby się
        tancbuda - relacjonuje jeden z byłych współpracowników posła.
        Michał Krzymowski
        • mat120 Re: Klub PO zawiesił posła Mirona Sycza 21.02.08, 22:20
          Fakt. Został tylko viceprzewodniczącym Komisji Mniejszości
          Narodowych. Swoją drogą nieźle się przysłużył swoimi aferkami PO.
          • liberum_veto Re: Klub PO zawiesił posła Mirona Sycza 22.02.08, 06:23
            Sycz nie jest w PO postacią znaczącą. Posłem jest dopiero od kilku
            miesięcy. Jednym z ponad 200. Partia zareagowała szybko i właściwie,
            odcinając się od pana Myrona. Afery idą więc jedynie na jego konto
            osobiste. PO może tylko na tym zyskać, że nie toleruje w swoich
            szeregach takich czarnych owieczek. Myślę, że pan Sycz szkodzi
            raczej wizerunkowi mniejszości ukraińskiej w Polsce, jako jedyny
            Ukrainiec wybrany do parlamentu. I obnoszący się publicznie z tą
            swoją ukraińskością. Paradujący w ukraińskim stroju ludowym po
            gmachu Sejmu. W S T Y D!!!
    • liberum_veto kuźnia ukraińskiego nacjonalizmu 25.03.08, 07:00
      Pamięć o korzeniach
      Dodaje, że miał szczęście. W Ostrym Bardzie mieszkali sami Ukraińcy,
      dzięki czemu czuli się swobodniej i bardziej u siebie. W sobotnie
      wieczory zbierali się, aby pośpiewać i posłuchać bajań. Zamykali się
      w sobie, psychicznie twardnieli, pewni oparcia w wioskowej
      społeczności.
      - Z perspektywy czasu wypada mi podziękować ówczesnej propagandzie i
      służbom bezpieczeństwa, że nie pozwoliły nam zapomnieć, skąd
      pochodzimy, jakie są nasze korzenie - uśmiecha się.
      W 1968 roku w liceum w Górowie Iławeckim powstały klasy z językiem
      ukraińskim. I choć do Górowa było dwa razy dalej niż do Bartoszyc,
      Miron Sycz tam właśnie wybrał się po dalszą naukę. Może więc ta
      Polska nie była taka zła, nieprzyjazna i obca?
      - Pamiętam, że szkoła z ukraińskim miała najpierw powstać w
      Bartoszycach, ale tamtejszy pierwszy sekretarz partii powiedział, że
      nie chce jej u siebie, bo to będzie kuźnia ukraińskiego
      nacjonalizmu - opowiada Sycz.
      W powiecie górowskim ponad pięćdziesiąt procent obywateli
      deklarowało narodowość ukraińską. W pierwszym roku nauczania liceum
      przyjęło do ukraińskiej klasy czterdziestu uczniów. W 1974 r., kiedy
      zdawał Sycz, uczniów Ukraińców było stu czterdziestu pięciu. Po
      ponad dziesięciu uczniów z Bartoszyc, Dębów, Górowa, Kandyn, Kumowa,
      Pieszewa, Ostrego Barda, Sępopola.
      - W szkole była tylko dwójka nauczycieli Ukraińców, małżeństwo
      Szczerbów. To mi unaoczniło, jak duże są nasze potrzeby
      intelektualne. Jak bardzo brakuje nam własnej inteligencji - mówi
      Sycz.
      W 1978 roku rozpoczął się długoletni remont internatu, który
      skutecznie przyhamował edukacyjne zapędy ukraińskiej młodzieży.
      Większość pochodziła z oddalonych wsi i internat był dla nich
      warunkiem nauki w liceum. W latach osiemdziesiątych liceum
      przyjmowało o połowę uczniów mniej.
      On sam był już wtedy studentem matematyki w olsztyńskiej Wyższej
      Szkole Pedagogicznej. Coraz więcej mówił po polsku. W internacie
      miał dobrych kolegów Polaków, działał w Socjalistycznym Związku
      Studentów Polskich. Założył ukraińską sekcję kulturalną przy SZSP.
      lemko.org/rzeczpospolita/rzeczpospolita5.htm
    • mat120 Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 01.04.08, 00:24
      Jak podają , dobrze poinformowane źródła olsztyńskie, za czasów
      p. wojewody Lorenca bohater tego wątku zwrócił się z wnioskiem
      o nadanie liceum ukraińskiemu imienia Stepana Bandery. Wniosek
      został odrzucony.
    • liberum_veto Ukrainiec z zabitej dechami wsi 25.05.08, 20:30
      Dwa kompleksy
      A potem wracał do Ostrego Barda i od razu trafiał do punktu wyjścia.
      Do rodziców nie śmiał odezwać się po polsku. I do dzisiaj nie śmie.
      Nie wie, na ile żyjąca mama rozumie polski. Jej pokolenie zamknęło
      się przed światem. Wciąż tęskni za domem w Zalaziu, w którym
      pozostało pięć zagród.
      Miron Sycz przyznaje, że podobnie jak większość rówieśników nosił w
      sobie dwa kompleksy - nie dość, że Ukrainiec, to jeszcze z zabitej
      dechami wsi przygranicznej. "Aktywność studencka pozbawiła mnie
      zakompleksienia. W środowisku olsztyńskim czułem przychylność i
      bezpieczeństwo".
      Nie został jednak w wojewódzkim mieście. Może po raz pierwszy
      poczuł, że ma do spełnienia misję. Może czuł ją już wtedy, gdy
      wyszukał sobie na studiach żonę. Bo nie tylko uczucie miało tu
      znaczenie, ale i narodowość. Żona, która w cerkwi ślubuje mężowi nie
      tylko wierność i miłość, ale i posłuszeństwo, musi być Ukrainką.
      W 1984 roku wrócił do Górowa z Marią Olgą z domu Szewczyk i
      trzymiesięcznym Jarosławem. Zaczął uczyć matematyki w liceum, które
      sam ukończył. Zaczął uczyć matematyki po ukraińsku. Bo w
      obcojęzycznej szkole tylko język polski i historię trzeba wykładać
      po polsku. Tak od dawna stanowiło prawo, ale dla Górowa odkrył je
      Miron Sycz.
      W 1989 roku, gdy zawalił się świat służb bezpieczeństwa i mięsa na
      kartki, Sycz z przyjaciółmi założył Ukraiński Komitet Obywatelski.
      Nie po to, żeby przejąć władzę w Górowie, ale aby zreorganizować
      ukraińskie nauczanie. W marcu 1990 roku powstały rady rodziców klas
      ukraińskich i to one upoważniły Sycza do działania.
      - Nawet mi się nie śniło utworzenie oddzielnej szkoły z wykładowym
      ukraińskim. Chciałem jedynie, żeby nie tylko matematykę wykładać,
      ale i inne przedmioty po ukraińsku - tłumaczy. W liceum brakowało
      ukraińskich nauczycieli, choć był ich nadmiar w szkołach
      podstawowych. Te proporcje Sycz postanowił zmienić.
      I zaczęło się zamieszanie.
      lemko.org/rzeczpospolita/rzeczpospolita5.htm
      • romka89 Re: Ukrainiec z zabitej dechami wsi 20.07.08, 21:22
        To co mówi sycz nigdy nie jest prawdą. Na WSP działał w partii komunistycznej,
        inni strajkowali a on wysługiwał sie komunistom. Dzięki temu ukończył studia. W
        1983 roku, jak podaje IPN, miał kontakty ze służbami. Od tego czasu wszystko mu
        się udawało i był bezkarny (tak jak Małkowski). Uzależnił od siebie hermetyczne
        środowisko mniejszości ukraińskiej a sam tworzył swój PR z Vipami
        warmińsko-olsztyńskimi i nie tylko. Umie wykorzystywać ludzi, niszczyć ich, gdy
        są mu już niepotrzebni. To człowiek, który skrzywdził tak wielu ludzi,
        porządnych obywateli, że trudno to sobie wyobrazić. Dużo osób jest zastraszona i
        zaszczuta. To, co piszą o nim media lokalne to czysta propaganda. Większość
        redaktorów dzięki niemu ma swoje ciepłe posadki. To co pisał Wprost o układzie
        olsztyńskim, to czysta prawda. W tym układzie sycz jest ważnym ogniwem.
        • liberum_veto Układ olsztyński [Wprost] 21.07.08, 07:17
          niezłe szambo macie w tym Olsztynie...
          www.wprost.pl/ar/126679/Uklad-olsztynski/?O=126679&pg=2
          Bardzo blisko związani z olsztyńskim układem są najważniejsi
          politycy miejscowej PO: obecny szef warmińsko-olsztyńskich struktur
          i jednocześnie marszałek województwa Jacek Protas, senator i rektor
          miejscowego uniwersytetu Ryszard Górecki, szef rady miasta Zbigniew
          Dąbkowski i wiceprzewodnicząca rady miasta Bożena Marcinkowska
          (prokuratura postawiła jej korupcyjne zarzuty) oraz poseł i członek
          Stowarzyszenia Ordynacka Miron Sycz. Ten ostatni został zawieszony w
          prawach członka Klubu Parlamentarnego PO, gdy „Wprost" ujawnił jego
          interesy. Co ciekawe, w obronę Małkowskiego i Sycza zaangażowali się
          także duchowni. Kiedy tylko ujawniono seksaferę, jeden z
          olsztyńskich księży odprawił mszę w intencji Małkowskiego. Jego
          śladem kilka dni temu poszedł ksiądz z pobliskiego Braniewa, który
          podczas mszy zaproponował modlitwę za zdrowie duetu Małkowski –
          Sycz. Czy olsztyński układ zostanie rozbity? Skoro tak długo udało
          się ukrywać seksaferę, pewnie tyle samo czasu zajmie odkrywanie
          innych nieczystych interesów powiązanych z Małkowskim polityków i
          biznesmenów.
    • liberum_veto "pazerny na władzę i pieniądze człowieczek" 06.08.08, 07:40
      Poseł Sycz nie odebrał medalu dla swojego ojca - rezuna z UPA,
      skazanego za swe "bohaterskie" czyny przez sąd polski na karę
      śmierci. A przecież tak się nim kiedyś chlubił... Czyżby papa-rezun
      stał się niepoprawny politycznie? smile
      www.wprost.pl/ar/126679/Uklad-olsztynski/?O=126679&K=1&KI=32167
      Panie Pośle jestem rodzicem absolwentów Górowskiego Liceum, przez
      wiele lat miałem okazje przebywać w szkole. Przyznam, że i ja na
      początku uwierzyłem w Pana dobre intencje. Ale gdy zobaczyłem jak
      Pan Panie Mironie sprytnie odsunął od Szkoły Pana Władysława Kozubla
      i innych myślących ludzi zrozumiałem, że szkoła jest w Pana rękach
      tylko narzędziem dla realizacji własnych celów. W trakcie
      wielogodzinnych zebrań ogólnych z rodzicami zrozumiałem, że jest to
      polityczne widowisko. Zapraszał Pan sobie na te spotkania swoich
      partyjnych, politycznych i biznesowych kolesiów, często było to
      około 40 osób. Dobro ucznia i szkoły było na ostatnim miejscu. Na
      spotkanie w klasach z wychowawcami zostawało zaledwie kilkanaście
      minut, a my chcieliśmy dowiedzieć się jak uczą się nasze dzieci. Po
      zebraniu Pan Sycz organizował bankiet, który oczywiście kosztował.
      To my rodzice pokrywaliśmy te koszty. Wypomina Pan, że stworzył Pan
      Szkołę. Panie Sycz to dzięki szkole zawdzięcza Pan swoją karierę
      polityczną i majątek. Moja rodzina mieszka w Kanadzie w Toronto.
      Zamieszkuje tam wielu absolwentów Ukraińskiego Liceum w Górowie.
      Chyba Pan nie zaprzeczy, że w trakcie pańskiego pobytu na
      zaproszenie absolwentów zamieszkujących w Kanadzie były organizowane
      zbiórki pieniędzy na szkołę. Absolwenci przekazali także sprzęt
      elektroniczny aparaty cyfrowe, kamery, laptopy. Jedna z takich
      zbiórek odbyła się na Małance w Toronto. Pewni ukraińscy biznesmeni
      absolwenci także przekazali pokaźne sumy np. Pan Jan I. rodem ze
      Srokowa kolo Kętrzyna. Proszę wyjaśnić gdzie są te darowizny. Ludzie
      mają prawo wiedzieć. Odnośnie Pana osoby rodzą się i inne
      wątpliwości. Czytając materiały Instytutu Pamięci Narodowej
      dotyczące Pana osoby nasuwa się wiele pytań. Co oznacza
      zapis „zaprzestał wrogiej działalności”, dlaczego zniszczono Pana
      materiały w 1987, dlaczego SB nie interesowało się Panem po 1983
      roku. Był to okres intensywnej inwigilacji działaczy ukraińskich.
      Pan przecież działał w tym okresie. Pytam Pana Panie Mironie czy w
      1983 roku pan zakończył, czy rozpoczął wrogą działalność? Mój
      nieżyjący ojciec był weteranem UPA. Wiele lat spędził w więzieniu.
      Wiem, że i Pana ojciec także był weteranem UPA. Pytam Pana Panie
      Mironie dlaczego nie odebrał pan medalu przeznaczonego dla weteranów
      UPA w imieniu swojego ojca. Wręczanie tych medali odbywało się w
      Kętrzynie. Byłem tam obecny razem ze swoim już bardzo schorowanym w
      tym czasie ojcem. Dlaczego nie miał Pan odwagi przyjść na tą Wielką
      dla naszego społeczeństwa uroczystość? Może w tym czasie bankietował
      Pan ze swoimi komunistycznymi kolegami, których tatusiowie w latach
      40 byli w UB oprawcami naszych ojców, dziadków. Obecnie rozsiewa Pan
      informacje o zagrożeniu dla Naszego Liceum w Górowie. Panie Sycz to
      pan ma problemy, szkoła ich nie ma. Czy w prasie ktoś źle pisze o
      szkole? To Pana nieuczciwe wypowiedzi i Pana sługusów szkodzą
      najbardziej szkole. Proszę nie wmawiać społeczeństwu, że Pana upadek
      równa się upadkowi szkoły. Rodzice, Uczniowie, Ukraińcy i Polacy nie
      dajcie się omamić temu pazernemu na władzę i pieniądze
      człowieczkowi. Bat'ko
      2008-04-05 16:24
      • romka89 Re: "pazerny na władzę i pieniądze człowieczek" 30.08.08, 23:39
        www.tvp.info/news.html?news=776716&directory=17099
        bartoszyce.wm.pl/NIK-przeswietlil-dotacje-na-wiate,52885
    • liberum_veto Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 10.04.13, 23:26
      Stary wątek, ale warto chyba odświeżyć...
      • 99venus Re: Miron Sycz - pełnomocnik Tuska 11.04.13, 10:45
        bardzo warto!
    • liberum_veto Sycz: nie licytować się z Ukraińcami na ofiary 13.06.13, 06:36
      Potomek herszta bandy UPA mówi o 10 tys. ofiar pacyfikacji wsi ukraińskich...
      www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/864359,Posel-PO-o-rzezi-wolynskiej-nie-licytowac-sie-z-Ukraincami-na-ofiary
      W lipcu przypada 70. rocznica masowych mordów, jakich ukraińska UPA dokonała na Polakach mieszkających na Wołyniu. 28 czerwca Kościoły Katolicki i Greckokatolicki mają podpisać deklarację w tej sprawie.

      Miron Sycz, przewodniczący sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych apeluje, aby nie licytować się z Ukraińcami, która strona poniosła jakie ofiary podczas rzezi wołyńskiej. - Bo jak nazwać mordowanie dorosłych i dzieci podczas pacyfikacji wsi ukraińskich w 1944 roku. Czy to jest sto tysięcy czy 10 tysięcy mord należy nazwać mordem i zło należy nazywać po imieniu - mówi poseł w "Sygnałach dnia".

      Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, nawet 100 tysięcy Polaków zginęło na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, zamordowanych przez Ukraińską Armię Powstańczą i miejscową ludność ukraińską. I choć ataki na Polaków trwały przez kilkanaście miesięcy, najtragiczniejszy był lipiec 1943 roku.
      Gość radiowej Jedynki zastanawia się, czy parlamenty obu państw stać na podjęcie wspólnej uchwały w sprawie wydarzeń na Wołyniu. Może to być trudne, gdyż dla Ukraińców UPA, która dokonywała mordów jest uważana za armię narodowo-wyzwoleńczą porównywana do Armii Krajowej. Dlatego Ukraińcy potępią zło, ale nie potępią UPA i OUN. Polacy UPA uważają za organizacje zbrodniczą.
      Jest natomiast szansa, że deklarację taką podpiszą Kościół Rzymskokatolicki i ukraiński Kościół Greckokatolicki. - Komisja z udziałem metropolity Mokrzyckiego (arcybiskup metropolita lwowski - dop. red.) pracuje nad taką wspólną deklaracją i wydaje mi się, że 28 (czerwca - dop. red) w połowie dnia będziemy świadkiem podpisania takiej wspólnej deklaracji obu Kościołów - ujawnia poseł.
      Rozmawiał Krzysztof Grzesiowski
      • 99venus Re: Sycz: nie licytować się z Ukraińcami na ofiar 13.06.13, 10:43
        a kto się licytuje jak nie potomkowie upowskich bandytów i ukraińscy krętacze?
        10 tysięcy ofiar po stronie ukraińskiej by nie było gdyby nie ludobójcza akcja UPA.
        ubolewam,ze odwet był tak słaby.
    • liberum_veto Sycz, negacjonista wołyński kandydatem PO do Sejmu 12.10.15, 20:56
      Miron Sycz, negacjonista wołyński wychowany w nienawiści do Polaków, ponownie kandydatem PO do Sejmu
      Opublikowano: Piątek, 09 października 2015

      Miron Sycz, negacjonista wołyński i syn zbrodniarza z UPA, wychowany – jak stwierdził – „w nienawiści do Polaków", który blokował obchody ku czci ofiar Rzezi Wołyńskiej, protestował przeciwko nazwaniu jej ludobójstwem, ponownie kandyduje do Sejmu z list PO.

      Miron Sycz, działacz Związku Ukraińców w Polsce, był w przeszłości członkiem PZPR, a później m.in. KL-D i Unii Wolności, jest posłem od 2007 z ramienia PO. Teraz po raz trzeci ubiega się o mandat poselski.

      Sycz jest obecnie przewodniczącym Ukraińskiego Zespołu Parlamentarnego, złożonego niemal wyłącznie z posłów PO, który oficjalnie stawia sobie za cel dbanie o interesy Ukraińców i Ukrainy w Polsce.

      W 2013 roku Sycz głosował przeciwko określeniu Rzezi Wołyńskiej mianem ludobójstwa. Blokował również szereg uroczystości upamiętniających ofiary zbrodni dokonywanych przez Ukraińców. M.in. w 2008 roku skutecznie naciskał na wojewodę warmińsko-mazurskiego, by ten wycofał swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Co więcej, zakazano wówczas pracownikom Urzędu Wojewódzkiego nawet prywatnego udziału w organizowanej z tej okazji konferencji w jednej z sal Urzędu.

      Sycz ostro i konsekwentnie sprzeciwia się uznaniu Rzezi Wołyńskiej za ludobójstwo. W wywiadzie dla „Super Expressu” z 2013 roku powiedział, że była ona tym samym co pacyfikacje ukraińskich wsi dokonane przez oddziały Armii Krajowej w ramach akcji odwetowych.

      „To była czystka etniczna. Dodano określenie „o znamionach ludobójstwa” i dobrze określa to, co się stało. Ludobójstwem należałoby określić również pacyfikacje wsi ukraińskich dokonane przez oddziały AK w Pawłokomie, Sahryniu, Wierzchowinach. Nawet jeśli to były akcje odwetowe, to licytowanie się na słowa mogłoby prowadzić do ponownych rozliczeń i zaognienia naszych relacji zamiast do pojednania” – twierdził Sycz. „Jeśli trzymać się terminu "ludobójstwo" to i akcja "Wisła" była ludobójstwem” – dodał.

      W tym samym roku na łamach „Tygodnika Powszechnego” przyznał: „Nie byłem chowany, delikatnie mówiąc, w miłości do Polaków”. Dopytany sprecyzował: "Tak, w nienawiści”.

      Przeszłość ojca wypomniał Syczowi z trybuny sejmowej poseł Mieczysław Golba (wówczas Solidarna Polska):

      „Jego ojciec należał do sotni „Mesnyki”, po polsku „Mściciele”, która spaliła wieś Wiązownica. Stało się to 17 kwietnia 1945 r., sotnia wymordowała praktycznie całą miejscowość w rejonie Jarosławia, skąd pochodzę. Poseł Sycz był też przeciwnikiem określenia zbrodni wołyńskiej mianem ludobójstwa, a jednocześnie apelował o potępienie akcji „Wisła” przez polski parlament. Dlatego z trybuny sejmowej przypomniałem, kim był jego ojciec” – tłumaczył Golba, mieszkaniec podkarpackiej Wiązownicy. 91 jej mieszkańców, w tym 20 dzieci i 20 kobiet, wymordował bez litości oddział UPA. ”Moja babcia cudem przeżyła, upadła postrzelona w czoło, a upowcy uznali ją za martwą. Brat mamy został ciężko pobity i wskutek tego zmarł. Dom rodzinny został spalony” – powiedział poseł. Domagał się również odwołania Sycza z funkcji szefa sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

      Miron Sycz kandyduje do Sejmu z okręgu 34, obejmującego Elbląg i okolice, z list Platformy Obywatelskiej. Jak obiecuje, zajmie się „polityką wschodnią” oraz „sprawami mniejszości”.

      Kresy.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/miron-sycz-negacjonista-wolynski-wychowany-w-nienawisci-do-polakow-ponownie-kandydatem-po-do-sejmu
    • liberum_veto Negacjonista wołyński Miron Sycz poza Sejmem 29.10.15, 23:59
      Negacjonista wołyński Miron Sycz poza Sejmem
      Opublikowano: Wtorek, 27 października

      Dotychczasowy poseł Platformy Obywatelskiej, syn zbrodniarza z UPA, który próbował blokować obchody rocznicy wołyńskiego ludobójstwa poza Sejmem.

      Sycz był w przeszłości członkiem PZPR, a później m.in. KL-D i Unii Wolności, jest posłem od 2007 z ramienia PO. W 2013 roku Sycz głosował przeciwko określeniu Rzezi Wołyńskiej mianem ludobójstwa. Blokował również szereg uroczystości upamiętniających ofiary zbrodni dokonywanych przez Ukraińców. M.in. w 2008 roku skutecznie naciskał na wojewodę warmińsko-mazurskiego, by ten wycofał swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wielokrotnie zaprzeczał jakoby zbrodnie UPA na Kresach Południowych były ludobojstwem.

      W 2013 roku na łamach „Tygodnika Powszechnego” Sycz mówił: „Nie byłem chowany, delikatnie mówiąc, w miłości do Polaków”. Dopytany sprecyzował:"Tak, w nienawiści”. Nie jest to dziwne gdy wziąć pod uwagę, że ojciec Sycza należał do sotni „Mesnyki”, po polsku „Mściciele”, która spaliła wieś Wiązownica. Stało się to 17 kwietnia 1945 r., sotnia wymordowała praktycznie całą miejscowość w rejonie Jarosławia.

      Sycz startował do Sejmu z ramienia Platformy Obywatelskiej w okręgu 34, obejmującego Elbląg i okolice.

      pkw.gov.pl/kresy.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/negacjonista-wolynski-miron-sycz-poza-sejem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka