Dodaj do ulubionych

Żli i dobrzy esesmani

29.12.08, 22:28
Ciężkie czasy nastały dla byłych esesmanów. Kaci Warszawy będą
ścigani - informuje „Rzeczpospolita". Członkami brygady
Dirlewangera, sadystycznymi katami Woli z okresu Powstania
Warszawskiego wytropionymi ostatnio w Austrii zajmie się Główna
Komisja Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu IPN. „Ponieważ są
to ludzie w bardzo podeszłym wieku, musimy się bardzo spieszyć" -
podkreśla szef Komisji Dariusz Gabrel.

Spokojnego snu nie ma też inny staruszek - esesman, Iwan Demianiuk,
domniemany „Iwan Groźny" z obozów w Majdanku, Treblince, Sobiborze i
Flossenburgu, numer dwa na liście Centrum Wiesenthala. Właśnie
przegrał proces przed Sądem Najwyższym USA i czeka go deportacja lub
w najlepszym razie żywot bezpaństwowca w USA. Jak z żalem donosi
Gazeta Wyborcza, żadne państwo nie jest jednak chętne do sądzenia
Demianiuka. Polscy prokuratorzy twierdzą, że nie mają
wystarczających dowodów jego winy, a państwo ukraińskie rzekomo nie
chce jego procesu w tym kraju, „bo mogłoby to obudzić
nacjonalistyczne i antysemickie nastroje na Ukrainie, co nie byłoby
korzystne dla wizerunku kraju na Zachodzie." (swoją drogą co za
zabawne tłumaczenie w świetle tego, co w dalszej części notki). Nie
zraża to jednak GW. Podpierając się opinią eksperta Centrum
Wiesenthala twierdzi: „Gdybyśmy teraz tym 88-latkom jak Demianiuk
dali spokojnie żyć popełnilibyśmy wielki błąd. Pokazalibyśmy
społeczeństwom, zwłaszcza młodym pokoleniom, że można popełnić
straszne zbrodnie i ujść kary. Spokojnie dożyć swoich dni we własnym
łóżku."

Ja, skromny bloger nie chcę być gorszy od dwóch największych
polskich dzienników. Skoro nastał dobry klimat dla tropienia
ludobójców, ja przypominam o kolejnych:

Już od 1990r. ślimaczy się w IPN śledztwo o sygn. akt S 50/03/Zn.
Można by zadrwić, że właśnie osiągnęło pełnoletniość. Dotyczy ono
mordu dokonanego przez żołnierzy SS-Galizien na ok. 850 polskich
mieszkańcach podolskiej Huty Pieniackiej. Trzeba dodać, że nie jest
to jedyny mord tej ukraińskiej formacji służącej Hitlerowi. Lista
miejscowości, które miały pecha znaleźć się na „szlaku bojowym" tej
14. Dywizji Waffen-SS (względnie pułków policyjnych stworzonych z
ochotników do Dywizji) jest długa: Podkamień, Siemianówka, Wicyń,
Artasów, Bełżec, Biłgoraj, Borowice, Chlipie, Doroszów Wielki,
Dragonówka, Gozdów, Hanaczów, Hermanowice, Hołowce Rawskie, Hucisko,
Janówka, Jasienica Polska, Kalników, Konie, Kozaki, Lasków, Małków,
Młynów, Obrowice, Palikrowy, Pawłów, Poczapińce, Poturzyn,
Prehoryłe, Rakowiec, Rąblowo, Smoligów, Syry, Szerokie Pole, Szutów,
Tarnopol, Tuligłowy, Udnowo, Uhnów,Wola Wysocka, Wólka Końska,
Zabojki, Zawoja, Zawodnie i Żydaczów (lista wg Wikipedii)

Gdy dziś czytam, z jakim zapałem IPN i Gazeta Wyborcza tropią
jednych zbrodniarzy, dziwię się, dlaczego innych nie udało się się
dopaść przez 18 długich lat.

Dziwię się, choć wiem dlaczego. Bo są źli esesmani (jak
dirlewangerowcy czy Demianiuk), mordujący w imię przeklętej idei,
których ściganie należy do dobrego tonu i są dobrzy esesmani (jak ci
z SS-Galizien), mordujący najwyraźniej słusznie, dziś chodzący w
glorii bohaterów walki ze Stalinem na Zachodniej Ukrainie. Mają tam
swoje ulice i pomniki.

Mają swoich obrońców i w Polsce. Kilka lat temu brytyjski
dokumentalista Julian Hendy odkrył, że w Wielkiej Brytanii żyje 1,5
tys. galicyjskich esesmanów i nakręcił o tym film, pokazany także w
Polsce. „Ten przygotowany starannie film nie pozostawia wątpliwości,
że w Wielkiej Brytanii przebywają setki żołnierzy z dywizji
galicyjskiej, którzy mogli brać udział w masakrach Ukraińców,
Polaków i Żydów. Nie wolno pozwolić, by mordercy spali spokojnie." -
tak o dziele Hendy'ego mówił lord Janner. Po filmie IPN wznowił
zawieszone wówczas śledztwo.

Film i polskie nań reakcje wywołał święte oburzenie red. Pawła
Smoleńskiego. Tak pisał 10.01.2001 w Gazecie Wyborczej (str.8): „Z
oskarżeniami Ukraińców o zbrodnie wojenne trzeba bardzo uważać. SS
Galizien to nie było to samo co SS. Dla Ukraińców to była najpierw
szansa walki z Sowietami, a pod koniec wojny ocalenie przed nimi.
(...) Trzeba wielkiego wyczulenia na historyczny szczegół, kontekst,
melodię, by nikogo nie skrzywdzić. Nie wolno mówić - jak powiedział
Życiu prof. Leon Kieres z IPN - że nie można wykluczyć, iż Polska
poprosi o ekstradycję 1,5 tys. weteranów SS-Galizien (...)"

Panie redaktorze Smoleński! Niech Pan będzie konsekwentny! Niech się
Pan dzisiaj ujmie za dirlewangerowcami. Może i oni nie mieli wyboru.
Albo za Demianiukiem, tak poniewieranym przez Pana redakcyjnych
kolegów! Wszak to Ukrainiec, a z ich oskarżaniem „trzeba bardzo
uważać".

Czas wznieść się ponad konwenanse. Śmiało!

65-lat-temu.salon24.pl/75980,index.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka