Łazienka

29.10.07, 22:47

powołał komisję i przyznano mi 2300 środków. Na co to ma wystarczyć. Wpisał,
że na kabinę i kafelki. A potrzebuję WC umywalki itp. Znam osoby bez
ograniczeń i przyznano im po 6 tys. Jak to jest???????????
Gdzie mam się odwołać? Czuję się dyskryminowaną. Łazienka z kabiną i kafelkami
bez możliwości życia na codzień?. Dla kogo są właściwie te środki? Dla
znajomych? Centrum Pomocy Rodzinie. Hmmm Jakiej? Starosta Pan i władca. Czy
jeżeli nie wystarczy mi na remont czy mogę zwracać się o pomoc w przyszłym
roku kalendarzowym o dokończenie remontu?
    • zen42 Re: Łazienka 02.11.07, 11:08
      Po przeczytaniu Twoich wypocin ja bym Ci nic nie dal..
    • mantis77 ehhh 03.11.07, 01:06
      Sami to dawali za komuny teraz trzeba się troszkę postarać. Tutaj
      widać ewidentną sytuację roszczeniową. No ale cóż pomogę bo takie
      coś załatwiałem w zeszłym roku i to na kuchnię i na łazienkę. Lepiej
      dać wędkę niż rybę.

      1. Po pierwsze nie oni dają tylko trzeba samemu się zgłosić a więc
      napisać co potrzebne.
      2. Przyznają zależnie od schorzenia.
      3. Jak wiemy co chcemy to trzeba wstepny kosztorys zrobić.
      4. Nie dadzą na całość co oczywiste, trzeba mieć wkład własny.

      A więc po kolei zastanawiamy sięco potrzebujemy od podłogi po sufit
      i uzasadniamy swój zakup dlaczego w naszym schorzeniu dana rzecz
      jest potrzebna (wszak to na adaptację a nie na remont więc np na
      podwieszany sufit nie dadzą). Ja np kfelki na podłogę miałem nowe bo
      są antyposlizgowe. Wanna umywalka to normalka. Dodatkowo mi
      wymienili kaloryfery bo napisałem że nie mogę sięgnąć do pokręteł
      (jestem osobą na wózku). itd. każde wyszczególnienie miało swój
      powód. To wszystko wpisujemy do wniosku zaznaczając że mamy 20%.
      Ceny artykułów bierzemy z najdroższego sklepu lub od najdroższego
      wykonawcy (tak nie pomyliłem się od najdroższego) i wpisujemy (i tak
      potem zaakceptują nam 1/2 albo 1/3 tych cen). Po akceptacj szukamy
      wykonawy ktory nam będzie robił. Pożyczamy pieniądze z banku na
      kredyt z możliwością wcześniejszj spłaty i robimy remont. po tym
      robimy kosztorys po wykonaniu który musi być zgodny z tym co
      napisali przy zgodzie (zazwyczaj ich opinia też jest w formie
      kosztorysu przez nich obliczonego). Przychodzi odbiór a potem na
      podstawie opłaconej faktury (tej z kredytu) dosajemy kasę na konto i
      spłacamy kredyt szybciej.

      Można bez kredytu ale trzeba by mieć wykonawcę który wyłozy na
      materiał i odroczy płatność co jest rzadkością teraz. A tak
      przepłacamy troszkę (obsługa kilku rat w % i koszt obsługi kredytu).

      Ja na kuchnię i łazienkę dostałem 16 czy 18 tys zł a na cały remont
      wydałem około 22tys.

      Powiem tylko że najlepiej jeśli wszystko kupuje wykoawca i on zbiera
      faktury a nam da zbiorczą z adnotacją że wykonano z projrktrm budowy
      (tym z MOPRU) i już nie musi wyszczególniać a dzięki temu czasem
      można poprzesuwać koszty (np zaprawa taniej a kafelki droższe itp.)

      BEZ UMOTYWOWANIA WNIOSKU I KOSZTORYSU MOŻNA WNIOSEK WRZUCIĆ DO KOSZA.
      • wooded Re: ehhh 03.11.07, 11:17
        Jak to ładnie wszystko wygląda na monitorze prawda?
        Niby tak prosto, jasno i łatwo.
        A rzeczywistość jest dokładnie taka jak napisała abigejl25.Liczy się układ i
        wola-pana boga-urzędnika. Kiedy ja zaczęłam się starać o dofinansowanie już we
        wstępnej rozmowie-ROZMOWIE ! usłyszałam czy pani wie ile to pieniędzy. Na nic
        się zdały uzasadnienia, że jestem na wózku, choroba ma charakter postępujący i
        wkrótce będę leżeć a nie tylko siedzieć. Nie do końca jest tak jak mówisz
        mantis77, nie wiesz jak wygląda druga strona,/albo nie chcesz wiedzieć, albo
        udajesz, albo... doskonale wiesz/ przedstawiasz swoją wersję, ja mogę się tylko
        domyślać jak było u Ciebie. Moje doświadczenia są takie jak abigejl25.Nie mam
        postawy R O S Z C Z E N I O W E J. Nigdy w życiu nie dostałam żadnej pomocy od
        państwa /nie bywam i nie byłam w sanatoriach, nie rehabilitowałam się i nie
        rehabilituję itp./Po raz P I E R W S Z Y spróbowałam, gdy zobaczyłam kulejącą
        sąsiadkę, która dostała dofinansowanie 90% na skuter /ona mimo wszystko chodzi/,
        a ja nie mogę się dostać do własnej toalety. Bezsens i normalna kolej w życiu
        tak już jest nie ma sprawiedliwości.Tylko nie lubię pisania jak to łatwo i
        prosto.Tak nie jest mantis77 i myślę,że doskonale o tym wiesz.Pozdrawiam serdecznie.
        • mantis77 Oczywiście że łatwo 04.11.07, 07:09
          Było jak napisałem. Uzasadnienie, wniosek i już. Może miałem trochę
          szczęścia bo MOPR dostał kasę koło października a mi remont zaczynał
          się w początku listopada i musieli się wykazać że gdzieś tą kasę
          zużyli. Generalnie u mnie w MOPRze z ich niegospodarności zawsze
          zostaje kasa bo nie umieją rozdysponować. Nie wiem gdzie mieszkasz
          bo może w gminach jest inaczej bo ja mieszkam w Poznaniu. Ale z tego
          co wiem powiaty mają dużo kasy (czasem zdażało się że na turnus nie
          dostałem dofinansowania a ludzie z podpoznańkich miejscowości w
          gminach dostali).

          A jeśli nie chcą dofinansować tylko z ich widzimisie i tekstu "wie
          Pani ile będzie kosztować" to się woła media i nagłaśnia sprawę. To
          kosztuje, bo musi, bo jest robione na indywidualne zamówienie, do
          konkretnego schorzenia.

          Naprawdę nie mam układów w MOPRze i nie wypłakuję niczego na siłę.
          Jak jest okazja ułatwić sobie życie to składam odpowiedni wniosek i
          już. Czasem pozytywnie czasem negatywnie. Ale z tego co czytam to ta
          Pani dostała dofinansowanie (więc kasę mieli) tylko że za mało.
          Widocznie była zła motywacja że odrzucili resztę, albo nie było tego
          napisane. Poza tym oni też muszą motywować jakoś swoją decyzję. (nie
          może być to słowo "Ile to kosztuje" tylko na piśmie żeby można się
          odwołać jakby co.)

          Naprawdę nikt za nas spraw nie załatwi i trzeba walczyć do końca a
          czasem kilka razy.
          • wooded Re: Oczywiście że łatwo 04.11.07, 21:39
            > A jeśli nie chcą dofinansować tylko z ich widzimisie i tekstu "wie
            > Pani ile będzie kosztować" to się woła media i nagłaśnia sprawę.

            Niestety nie potrafię żądać, błagać, prosić, żebrać, szantażować itd. Nie mam
            postawy roszczeniowej jak wcześniej zaznaczyłam, wiedząc że mimo wszystko mi się
            należy nigdy nie zwołałabym mediów itp. bo dla mnie to jest jednoznaczne z
            postawą roszczeniową i cholernie, cholernie upokarzające:((((
            A jak się to ma do Twojego stwierdzenia, że jak się dostaje mało kasy tzn.,że
            jest to postawa roszczeniowa /patrz psot abigejl25/-odpowiedz sobie
            sam.Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
            • dobrakobieta3 Re: Oczywiście że łatwo 04.11.07, 22:54
              Tak sobie czytam i tracę resztki nadziei...

              wooded... Co to znaczy "mi się należy?"
              Dlaczego za sam fakt bycia kimś tam, w jakiejś tam sytuacji,
              bezkrytycznie cokolwiek ma do kogokolwiek przyjść? Przepraszam, są
              takie sytuacje - kiedy człowiek naprawdę nie jest w stanie nic dla
              siebie zrobić. Ale już sam fakt, że masz dostęp do internetu i
              wydajesz się osobą inteligentną i rozumiejącą co się wokół dzieje
              uzasadniają propozycję, abyś jednak coś we własnej sprawie
              zrobiła... Dlaczego inni mają Ciebie w tym wyręczać...? W czym
              trzeba pomóc to trzeba, ale stwierdzenie z cyklu: "Niestety nie
              potrafię żądać, błagać, prosić, żebrać, szantażować itd. Nie mam
              postawy roszczeniowej jak wcześniej zaznaczyłam, wiedząc że mimo
              wszystko mi się należy"... powala... Sama siebie rozgrzeszasz,
              żądając w zamian od całego świata aktywności. Tak się nie da na
              dłuższą metę, uwierz mi...

              Mantis bardzo rzeczowo przedstawił drogę działania i swoje
              praktyczne doświadczenia. Możesz z nich skorzystać albo czekać na
              mannę - Twój wybór. Ale nie wiń za to nikogo poza sobą - cokolwiek
              się wydarzy lub nie wydarzy. Taką postawą zamykasz sobie usta a
              innych uczysz trwania w niemocy... Po co...?
              • wooded Re: Oczywiście że łatwo 05.11.07, 14:07
                dobrakobieta3
                wooded... Co to znaczy "mi się należy?"

                Wyjaśniam - znaczy to dla mnie tyle, że:
                1.Jest instytucja, która powołana została do udzielania pomocy w zakresie m.in
                likwidacji barier itd. /na istnienie pomocy, której także składają się podatki
                osób, które mi pomagają czyli mojej rodziny i bliskich/
                2.Instytucja ta udziela pomocy m.in osobom ze schorzeniem narządów ruchu,
                mieszkającym na piętrze bez windy itd., reszty zaoszczędzę jeśli jesteś w
                temacie to wiesz.
                3. Ktoś ubiegający się o tę pomoc musi spełniać jakieś warunki-ja je spełniłam w
                swoim wniosku.
                Dlaczego więc miałam nie spróbować w uzyskaniu tej pomocy, skoro jestem na
                wózku, mieszkam na piętrze, nie mam jak wyjść itd.?Jak widać po tym forum inni
                skorzystali, tylko z lepszym skutkiem.

                Chyba, ze pisząc:
                „Dlaczego za sam fakt bycia kimś tam, w jakiejś tam sytuacji,
                bezkrytycznie cokolwiek ma do kogokolwiek przyjść? Przepraszam, są
                takie sytuacje - kiedy człowiek naprawdę nie jest w stanie nic dla
                siebie zrobić.”

                Masz na myśli fakt, że w ogóle nie powinnam NIC robić i najlepiej mnie
                zutylizować /osobiście też to biorę pod uwagę/? Jeśli tak to dalsza dyskusja
                traci sens.
                Zapytam jeszcze raz czy nic nie zrobiłam?

                Piszesz dalej:
                Ale już sam fakt, że masz dostęp do internetu i
                wydajesz się osobą inteligentną i rozumiejącą co się wokół dzieje
                uzasadniają propozycję, abyś jednak coś we własnej sprawie
                zrobiła... Dlaczego inni mają Ciebie w tym wyręczać...?”

                Kto mnie wyręczył?
                Nie czytasz uważnie. Jak nie zrobiłam – zadzwoniłam /wiele, wiele razy/, żeby
                się dowiedzieć /osobiście nie mogę wyjść z domu/, dostarczono mi z urzędu
                dokumenty-wypełniłam SAMA /stosując się do Twojego myślenia/, rodzina zaniosła
                wniosek /wybacz, że używając Twojego toku myślenia SAMA już zanieść nie mogłam
                tylko się wyręczyłam w dostarczeniu/ bo nie jestem w stanie SAMODZIELNIE wyjść z
                domu/, tak ciężko to zrozumieć. Tobie pewnie tak, bo możesz sama się poruszać,
                punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia-prawda?

                Dalej uruchomiła się cała procedura i ... wola urzędnicza /czytaj wcześniejszy
                post/.

                Piszesz dalej:

                „Nie mam
                postawy roszczeniowej jak wcześniej zaznaczyłam, wiedząc że mimo
                wszystko mi się należy"... powala... Sama siebie rozgrzeszasz,
                żądając w zamian od całego świata aktywności.”

                Mam na myśli PRAWO i nic więcej, a jakie jest każdy wie, a właściwie jego
                wykonawstwo...
                Co do pojęcia roszczenia przeczytaj odpowiedź moją na post mantisa77

                „Mantis bardzo rzeczowo przedstawił drogę działania i swoje
                praktyczne doświadczenia. Możesz z nich skorzystać albo czekać na
                mannę - Twój wybór."

                Czy przeczytałaś ze zrozumieniem mój post wcześniejszy ja już to zrobiłam, mimo,
                że we wcześniej rozmowie urzędniczka mnie zmroziła, nie poddałam się i wniosek
                poszedł i co? Pytam Ciebie czy czekałam na mannę? Urzędnik podjął decyzję, że
                tyle i tyle dostanę, albo wcale, stąd zabrałam głos w obronie abigejl25, bo mam
                ten sam problem /choć nie wiem jaki rodzaj schorzenia ona ma, mówię teraz TYLKO
                o sobie/.

                "Ale nie wiń za to nikogo poza sobą - cokolwiek
                się wydarzy lub nie wydarzy. Taką postawą zamykasz sobie usta a
                innych uczysz trwania w niemocy... Po co...?”

                Co Ty o mnie wiesz dobrakobieta3? Czy wiesz jaki tryb życia prowadzę, czy tylko
                leżę? Czy skoro jestem ograniczona swoją ułomnością fizyczną to w sferze
                psychicznej nic nie robię? Czy skończenie kilku fakultetów eksternistycznie to
                nie AKTYWNOŚĆ tylko czekanie według Ciebie na mannę? O jakiej niemocy więc
                mówisz? Co wiesz o moich zainteresowaniach, zajęciach itd.? Kto Ci dał w ogóle
                prawo osądzania kogoś kogo zupełnie nie znasz?
                Pytam więc na jakiej podstawie piszesz, że ja żądam od świata aktywności?
                Czy w ogóle zastanowiłaś się nad Twoim opisem mojej osoby?
                Dyskutuje się o faktach a nie o tym kto i co na czyj temat myśli-to nie forum na
                temat studium psychologicznego danej osobowości.
                Nie powinnam nawet w tej dyskusji napisać pół słowa na temat swojego prywatnego
                życia, ale jak widać niektórym ciężko się trzymać faktów.
                A fakt jest taki, ze urzędnik nie chciał dać tyle środków tylko tyle, bo tak mu
                PRAWO pozwala /fajny zapis do 80%- jak widać „do” i „prawie” robią różnicę w
                naszym kraju ;)Serdecznie pozdrawiam.
            • mantis77 Widzę że nie rozumiesz 05.11.07, 00:37
              Media woła się po to żeby właśnie nie decydowało widzimisie Pani z
              okienka bo to nie jej pieniądze i nie jest ona "Bogiem" jak się nie
              którym wydaje. A poza tym pomagasz sobie a potem mają łatwiej inni.

              Gdybym ja swego czasu nie zawołał mediów po wybudoawniu centrum
              handlowego to do dziś matki z dziećmi i niepełnosprawni z tramwaju
              do centrum podjeżdżaliby podjazdem zakończonym wielgaśnym
              krawężnikiem. A tak jest dziś ładny podjazd i korzystają z tego inni
              ludzie niż ja.

              A roszczeniowość właśnie polega na tym że ludzie mówią jestem za
              słaby nie mam siły nie chce mi się pisać i wysyłać pisma bo nie mam
              głowy itp. A okazuje się że mogą obsługiwać komputer zadzwonić itp.

              Ja rozumiem że można czegoś nie wiedzieć (jak wniosek wypełnić czy
              coś) ale to się wtedy pyta i ktoś pomoże. Ale pomoże a nie wyręczy.
              Dlatego napisałem to co napisałem bo skoro załatwiłem ja to może
              załatwić każdy inny a ja staram się naświetlić jak to załatwiłem by
              inni mieli lepiej.
              • wooded Re:Ty niestety nie rozumiesz 05.11.07, 14:13
                "A roszczeniowość właśnie polega na tym że ludzie mówią jestem za
                słaby nie mam siły nie chce mi się pisać i wysyłać pisma bo nie mam
                głowy itp. A okazuje się że mogą obsługiwać komputer zadzwonić itp."

                No niestety tu się różnimy po części mantis77, ale chyba mamy takie prawo-prawda?
                Dla mnie zwoływanie mediów i szum wokół własnej sprawy jest dosyć wygodną
                postawą i jakby zaprzeczeniem tego co Ty i dobrakobieta3 piszecie czyli:
                nie jesteś aktywny/a tylko czekasz na mannę - to wołaj media, krzycz, proś, tup
                nogą niech K T O Ś /tu akurat media/za ciebie to zrobi. Tak to pojmuję.
                Co do telefonu i poczty elektronicznej-to uwierzcie są nadal zakątki w Polsce,
                że w ten sposób bardzo mało można załatwić. Tyle ile mogłam to zrobiłam, ale do
                tanga niestety trzeba dwojga, czyli druga strona też musi chcieć i mieć wolę.
                Niestety wystarczyło jej tylko na kilka procent środków. Ciesz się, że Tobie
                dali dużo więcej.Pozdrawiam
Pełna wersja