Dodaj do ulubionych

Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :(

13.01.11, 12:40
Pisałam o psie w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,49213,119600600,119600600,Sasiadka_i_jej_pies.html

Było wiele postów, wiele rad, więc chciałam się podzielić z Wami ciągiem dalszym:
Pies wyje nadal.
Jestem po rozmowie:
- z TOZem - nic nie mogą zrobić
- ze Strażą Miejską - jak wyżej - to nie ich sprawa, nic nie mogą zrobić, chyba że pies będzie szczekał nocą (zwykle nie szczekał)
- za administracją - nic nie mogą zrobić
- z sąsiadką - robi ze mnie kretynkę. Kiedy powiadamiam ją (smsem), że pies znowu szczeka, ona po jakimś czasie (kiedy pies na chwilę przestaje) odpisuje mi, że ona ma podgląd na mieszkanie i pies nie szczeka

Co ja mam robić sadsadsad?

(Żeby było zabawniej, mąż teraz siedzi z dzieckiem w domu, a ja chodzę do pracy. Pracuję w innym mieszkaniu, które też jest w bloku. I tu też za ścianą wyje pies! Na początku naprawdę pomyślałam, że mam zwidy, ale nie tylko ja go słyszę. Uwierzycie w takiego cholernego pecha..? )
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 13:10
      oj Julka,to ja już naprawdę nic nie wymyślę...
    • sadosia75 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 13:15
      Nagraj wyjacego psa i zaprezentuj sasiadce.
      Mozliwe, ze kobieta odbiera twoje smsy jako jakis chory atak na nia i jej psa.
      wiec z takimi " obiektami " trzeba naprawde delikatnie.
      wyraz twarzy zatroskany, glosik slodkiej i grzecznej sasiadeczki, plus nagranie wyjacego psa i poinformowanie wlascicielki " wie pani ja sie martwie o pani psa bo tak sam siedzi w domu i wyje to moze cos obydwie wymyslimy, zeby psa troche uspokoic?"
      jesli mozesz to kup kong dla psa, wrecz sasiadce i powiedz,ze to uspokaja i zajmuje psy na kilka godzin. dzieki temu pies nie bedzie tak tesknil za swoja pania a ty nie bedziesz musiala sluchac wyjacego psa.
      • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 14:03
        Sadosiu, ja już próbowałam rozmów z sąsiedką, wielokrotnych... Ona wie, że pies wyje, ja dotąd zawsze byłam spokojna, uprzejma, martwiłam się.
        • sadosia75 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 14:41
          To Cie niestety nie pociesze ale to "ten" typ czlowieka. Chyba nic nie zdzialasz. Moze jesli inni sasiedzi tez na sasiadke beda naciskac to cos z tym zrobi? Szkoda psa, ze zostaje sam i wyje, szkoda sasiadow, ze musza tego sluchac no i szkoda sasiadki, ze taka hmm... no wiesz smile
          Mialam sasiadow ktorych dziecko doslownie wylo i piszczalo od 10 do 20 praktycznie non stop. na moje pytanie czy wszystko ok czy moze jakiejs pomocy potrzebuja dowiedzialam sie, ze mam sie " nie wpierd..lac i c...j mnie to powinno interesowac" a wiski i piski byly nieznosne. do tego ich starsze dziecko przy wiskach i piskach mlodszego nieudolnie gralo na flecie po kilka godzin. mozna bylo szalu dostac i drapac sciany ale dzieki Bogu to juz za mna.
    • gazeta_mi_placi Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 13:46
      A inni sąsiedzi? Też im przeszkadza?
      • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 14:12
        Nie znam sąsiadów, nie wiem nawet, czy słyszą tego psa. Rozmawiałam z jednymi, mieszkają 3 piętra wyżej, mówili, że słyszą jak szczeka w ogródku (ale to słyszy całe osiedle...).
        • mama.rozy Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 14:21
          dobrze pamiętam,ze to był ten gończy?
          czy wątki mi się pomerdały?wink
          • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 15:05
            Tak, gończy...
    • burza4 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 16:24
      współczujęsad

      Spróbowalabym złożyć pisemną skargę do SM, bo telefonicznie w sprawie psów spuszczają na drzewo, pisemną muszą się zająć. Tyle, że mogą co najwyżej skierować sprawę do sądu grodzkiego, który różnie podchodzi, o ile zdarzały się wyroki o zakłócanie ciszy nocnej, to w dzień trudno przewidzieć.

      czy pies szczeka czy wyje? jeśli szczeka - to są jakieś urządzenia emitujące niesłyszalne dla człowieka dźwięki, które psa uciszają, nie wiem tylko czy to działa na wycie. Nie znam szczegółów, ale ktoś mi opowiadał, że ktoś inny kupił i to działa
    • gazetowy.mail Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 16:36
      Trzeba się tylko dowiedzieć czy działa przez ścianę.
      Wpisz w wyszukiwarkę "gwizdek przeciw psom" jest tego pełno.
      pozdrawiam


      XXXXXXXXXX - Jest to najbardziej profesjonalny ręczny odstraszacz dostępny na rynku. Jego produkcja rozpoczęła się w latach 90-tych w Stanach Zjednoczonych i zyskał sobie szerokie grono zwolenników na wszystkich kontynentach osób mających do czynienia z psami. Jest to urządzenie które, emituje fale o wysokiej częstotliwości 20,000 - 25,000Hz niesłyszalne dla ucha ludzkiego a wyjątkowo nieprzyjemne dla psów i innych dzikich zwierząt. Urządzenie nie powoduje trwałych obrażeń u zwierząt więc może być używany przy tresurze psa.
      Idealny dla: listonoszy, policjantów, inkasentów, rowerzystów, biegaczy, spacerowiczów, dzieci, osób bojących się psów.
      Dazer ma małe wymiary i jest lekki a dodatkowy klips sprawia że nie ma kłopotów z noszeniem go przy spodniach, w kurce itp.


      Sposób użycia:


      Urządzenie należy wycelować w kierunku psa i nacisnąć przycisk. W tym samym czasie urządzenie emituje ultradźwięk całkowicie niesłyszalny dla ucha ludzkiego a wyjątkowo mocno odczuwalny przez psy i koty.


      Dane techniczne:



      Produkcja : USA
      Zasilanie: 1 x bateria 9V
      Zasięg: efektywny Do 8 metrów, skuteczny do 20 metrów
      Wymiary: 12 x 7cm
      Waga: 53g
      Częstotliwość w HZ 20,000-25,000



      Gwarancja 1 rok
    • gazetowy.mail podobna sprawa - rada prawnika 13.01.11, 17:00
      Opisana sytaucja stanowi może stanowić naruszenie porządku publicznego. Zgodnie z art. 51§1 Kodeksu Wykroczeń "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny." Ujadanie i wycie psa można zakwalifikować jako zakłócenie spokoju przez hałas. Wykroczenie to można popełnić tyko umyślnie, tzn. że sprawca musi wiedzieć, że zakłóca porządek publiczny i tego chcieć albo przynajmniej się z tym godzić. Brak reakcji posiadacza psa na interwencje sąsiadów bez szczególnych zewnętrznych powodów może uzasadniać jego odpowiedzialność. Warto porozmawiać z sąsiadem i zwrócić mu uwagę na zakłócanie spokoju publicznego. Jeśli nie zareaguje, należy wezwać policję i domagać się spisania protokołu.

      Poza drogą karnoprawną istnieje też rozwiązanie na gruncie prawa cywilnego. Mamy tu do czynienia z przypadkiem immisji.


      i bardzo ciekawy artykuł pod linkiem :

      www.tezet60.republika.pl/17a.html
    • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 17:17
      Przed podjęciem bardziej drastycznych kroków (mogłabym teoretycznie wezwać policję - tak mi powiedziano w SM) powstrzymuje mnie ewentualna chęć odwetu ze strony sąsiadki. Mam małe dziecko (9 m-cy), któremu zdarza się płakać, co pewnie sąsiadka czasem słyszy. Co z tego, że dziecko płacze rzadko, krótko i niezbyt głośno, skoro hipotetycznie w jej mniemaniu może to być podstawa to zaalarmowania odpowiednich służb.

      Pomyślę nad gwidkiem.
      • sadosia75 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 17:27
        Tylko, ze gwizdek moze wywolac zupelnie inna rekacje. Pies moze sie uspokoic ale moze tez reagowac nerwowo. uslyszy gwizdek i moze wyc, piszczec, szczekac. rozne psy roznie reaguja na rozne dzwieki.
        mam w domu dwa psy. starszy na kliker nie reaguje w ogole. mlodszy jak uslyszy to nie ma zmiluj przybiegnie. takie gwizdki dostal tez maz w pracy. i po 2 dniach wyrzucil do kosza. psy albo reagowaly strachem, nie reagowaly w ogole albo rozpoczynaly "spiewy" w chwili zakonczenia dzwieki wydawanego przez gwizdek.
        Proponuje forum Zwierzeta. Tam jest duzo znawcow prawa i na pewno podsuna jakis pomysl jak poradzic sobie z sasiadka i jak ulzyc psu.
        A gwizdek to juz radzilabym jako ostatecznosc.
        • mama.rozy Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 18:19
          no i Julka,ja bym Ci radziła tak robic,żeby to jednak sąsiadka ponosiła odpowiedzialnośc,a nie,zebyś Ty się męczyła
          no i pies,myśliwski,który sie męczy
      • gazeta_mi_placi Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 18:48
        I co Ci zrobią? Obejrzą dziecko, stwierdzą, że nie patologii i pójdą.
      • princesswhitewolf Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 23:35
        Mam małe dziecko (9 m-cy), któremu zdarza się płakać, co pewnie sąsiadka czasem słyszy. Co z tego, że dziecko płacze rzadko, krótko i niezbyt głośno,

        Jakies nietypowe zatem dziecko. W blokach ludzie sluchaja czesto calonocnych bekow maluchow i ze spokojem je znosza, coz przy tym jest pies.
        Ja bym byla bardziej wyrozumiala dla psa jesli samemu sie sasiadow naraza na nocne placze podczas gdy psiak w nocy potulnie spi.
        Prawda jest taka, ze ludzie moga nawet robic halasliwe remonty pod warunkiem ze sa do 22 i po 8mej. A dziecko placze czesto w nocy.... Wybaczmy wiec psiakowi w dzien jego szczeki
    • gazetowy.mail Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 21:50
      Polecam używanie gwizdka popołudniami czyli wtedy kiedy wlaścicielka jest w domu z psem. Będzie się denerwować jak pies zacznie ujadać i głupieć smile

      W sprawie małych dzieci prawo dot hałasu nie dotyczy (oczywiście mówię o zwyklym płakaniu) a nie patologi jakiejś. Jeśli sąsiadka naśle na Ciebie kogoś to każdy normalny człowiek zobaczy, że jesteście zwyklą rodziną i nic Wam nie zrobią.
      • ginalina Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 23:31
        gazetowy.mail napisała:

        > Polecam używanie gwizdka popołudniami czyli wtedy kiedy wlaścicielka jest w dom
        > u z psem. Będzie się denerwować jak pies zacznie ujadać i głupieć smile

        Sądzę, ze to bardzo dobry sposób smile. Może wreszcie wtedy znajdzie sposób, by uciszyć psa.
    • princesswhitewolf Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 23:28
      no ale co ma zrobic ta sasiadka? zabic psa bo szczeka? Naprawde w cywilizowany sposob nie da sie tego zmienic. Postaw sie w jej sytuacji, to jej czlonek rodziny w koncu ten zwierzak.

      Ja uwazam, ze jesli sie mieszka w blokach czy kamienicy to trzeba sie liczyc z tym, ze beda halasy.
      Rozwiazanie to albo panele pochlaniajace dzwieki na uszczelnienie scian od sasiadow, albo wyprowadzic sie do wlasnego domku.
      • ginalina Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 23:34
        princesswhitewolf napisała:

        > no ale co ma zrobic ta sasiadka? zabic psa bo szczeka? Naprawde w cywilizowany
        > sposob nie da sie tego zmienic. Postaw sie w jej sytuacji, to jej czlonek rodz
        > iny w koncu ten zwierzak.

        No jak to co? Obejrzeć "Ja albo mój pies 6". Poważnie. W którymś z programów Victoria uczy, jak oduczyć psa wycia w czasie nieobecności.
        A jak nie ma TVN Style, to udać się do tresera.

        W końcu sąsiadka poprzez zaniechanie takiej nauki sprawia krzywdę psu. On nie potrafi na razie przyjąć do swego rozumku, ze krzywda mu się nie dzieje.
        • princesswhitewolf Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 13.01.11, 23:39
          A jak nie ma TVN Style, to udać się do tresera.

          I wytresowac dziecko by nie plakalo tez he he.....


          Ja mialam psa. Wiele pieniedzy wydalam aby wytresowac go aby nie szalal na dzwieki.( strachliwy typ). Zdechl po 11 latach zywota i nic ta tresura nie zdzialala.

          ja tam glosuje za zmiana mieszkania na niezalezne bardziej od sasiadow. Wspolnota blokowisk= halasy ( Mackowiaki powyzej co niedziela beda jeczec bo dzieciaki do kosciola, a oni sie ciupciaja, z prawej placze dzieciak, z lewej pies szczeka, ponizej to malzenstwo sie kloci bo on znowu pijany wrocil) C'est la vie!
          • ania.ania3 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 08:47
            Ja mialam psa. Wiele pieniedzy wydalam aby wytresowac go aby nie szalal na dzwi
            > eki.( strachliwy typ). Zdechl po 11 latach zywota i nic ta tresura nie zdzialal
            > a.

            Ja też miałam psa. Jak się wyprowadziłam z domu rodzinnego, to zabrałam go ze sobą. I w tym nowym mieszkaniu na początku szczekał jak wychodziliśmy, ale w końcu nauczyliśmy go nie szczekać. Obeszło się bez trenera, bez gwizdków. Stosowaliśmy metody takie jak w tym programie w TVN Style.
            Nie wiem, jul-kaa, co Ci poradzić, chcę tylko powiedzieć, że MOŻNA psa nauczyć.
      • gazetowy.mail do princesswhitewolf i nie tylko 14.01.11, 08:36
        > Ja uwazam, ze jesli sie mieszka w blokach czy kamienicy to trzeba sie liczyc z
        > tym, ze beda halasy.
        > Rozwiazanie to albo panele pochlaniajace dzwieki na uszczelnienie scian od sasi
        > adow, albo wyprowadzic sie do wlasnego domku.

        I właśnie, źle uważasz. Uważasz jak większość ****** ludzi (nie chcę Cię obrażać) i stąd problemy.
        Wg prawa sytuacja wygląda tak, że każdy, ma prawo do odpoczynku i ciszy (nie tylko nocnej). Mówi o tym słynny art 51 "Kto hałasem i krzykiem ...." Dlatego nie muszę czekac do 22.00 aby zglosić na policję, że sąsiad głośno słucha muzyki. Do tego jeszcze proponuje poczytać o immisji
        I najwazniejsze - to nie ja mam się wyprowadzić do własnego domu jeśli chcę ciszę. To Ty jeśli chcesz hałasować powinnaś się wyprowadzić.

        Wracając do psa, dzieci, muzyki i remontów - czyli najczęściej przeszkadzających sąsiadom hałasów - wszystko zależy od częstotliwości. Nawet kapiąca woda z kranu może doprowadzić do wkurzenia. Gdy nasz sąsiad wyprowadza psa ten zawsze przekraczając próg mieszkania szczeka. W pewnym momencie śmiejemy się - Teleekspres się skończył a szczekania nie słychać. Czyżby sąsiad wyjechał? smile Pomijam fakt, że wielką filozofią nie jest nauczyć psa bycia cicho na korytarzu. Ale tu mówimy juz o kulturze właściciela. Takie pojedyńcze szczekania dochodzą do mieszkań nawet od obcych psów z ulicy więc ten pies mnie nie wkurza. Ale gdy inny sąsiad zostawial psa na całe godziny i pies wył godzinami przy otwartym oknie to słyszało to kilkanaście rodzin. 3 dni wystarczyły - każdy poszedł zwrócić uwagę, lub zostawiał kartkę w drzwiach i pies zamilkł.

        • dalenne Re: do princesswhitewolf i nie tylko 14.01.11, 09:44
          > I właśnie, źle uważasz. Uważasz jak większość ****** ludzi (nie chcę Cię obraż
          > ać) i stąd problemy.
          > Wg prawa sytuacja wygląda tak, że każdy, ma prawo do odpoczynku i ciszy (nie ty
          > lko nocnej). Mówi o tym słynny art 51 "Kto hałasem i krzykiem ...." Dlatego nie
          > muszę czekac do 22.00 aby zglosić na policję, że sąsiad głośno słucha muzyki.
          > Do tego jeszcze proponuje poczytać o immisji
          > I najwazniejsze - to nie ja mam się wyprowadzić do własnego domu jeśli chcę
          > ciszę. To Ty jeśli chcesz hałasować powinnaś się wyprowadzić.


          Święta racja!

          Ja od kilku lat cierpliwie znosiłam wycie i szczekanie psa za ścianą. Równie dobrze mógłby on stać pod moimi nogami tak go słychać.
          Ponieważ od kilku dni wyje i szczeka pies nowych sąsiadów, tym razem mieszkających podemną, moja cierpliwość się skończyła i zaczynam interwencję, na razie kartkową.

          Co za dużo to niezdrowo!
        • princesswhitewolf Re: do princesswhitewolf i nie tylko 14.01.11, 13:54
          każdy, ma prawo do odpoczynku i ciszy (nie tylko nocnej).

          no nocnej jak wyzej powiedzialam- na pewno sie zgadzam. Czasem jednak nie da sie zakneblowac dzidziusia
          Ale w dzien, blagam, daj sasiadom zrobic remont itd...
          • gazetowy.mail Re: ............... 14.01.11, 14:35
            Oczywiście remontuj sobie i mi się to zdarzalo ....
            Trwało to góra tydzień a nie jak u innych 2 miesiące i wszycy sąsiedzi byli ciekawi co ten delikwent w tym mieszkaniu buduje przez 2 miesiące
            To że cisza nocna kończy sie o 6.00 nie znaczy że o 6.01 możemy zaczynać
            Tak samo nie konczymy walenia czy wiercenia o 21.59
            Duzo regulaminów wspólnoty czy spóldzielni określa godziny remontu mniej więcej 8.00-18.00 oraz zastrzega ciche weekendy.
            Gdy sąsiad wiercił dziurę o 20tej przez 3 minuty nikt nic nie mówił ale gdyby wiercił tak przez godzine to od razu bym poszła.
            Wszystko zależy od czasu trwania.
            Więc niech niektórzy nie robią z siebie cierpiętnicy, że nie mogą robić remontu, mieć psa w domu a muzykę muszą sluchać w słuchawkach bo przeciez on są tacy super a wszyscy sąsiedzi wkolo wredni.
            Tak na marginesie czepiam sie jeszcze smile palących na klatkach schodowych oraz trzymających na strychu swoich starych gratów bo bliżej im było zanieśc je 2 piętra wyżej niz 3 piętra niżej do śmietnika
            • ofelia1982 Re: ............... 14.01.11, 16:27
              > Gdy sąsiad wiercił dziurę o 20tej przez 3 minuty nikt nic nie mówił ale gdyby
              > wiercił tak przez godzine to od razu bym poszła.

              Nie rozumiem. O 20:00 nie ma jeszcze ciszy nocnej. Dlaczego chcesz sąsiadowi narzucać kiedy powinien przywieszać obrazki? Mi też czasami sąsiad coś wierci wieczorem (ok 20tej), ale może wcześniej pracuje i nie może tego robić o 14tej?
              Ja myślę, że tolerancja musi isc w dwie strony..
              • gazetowy.mail Re: ............... 14.01.11, 20:31
                No własnie - czasem. Jeśli cos sie dzieje czasem a nie godzinami.
                Gdy usypiasz dziecko o 20tej to godzinny koncert młotkowo-wiertarkowy to chyba nie jest to czego oczekujesz.
                • ofelia1982 Re: ............... 15.01.11, 20:55
                  Hmm..ale to też działa w 2gą stronę. Jak robisz sexy randkę u siebie w mieszkaniu o 20tej, to godzinny płacz niemowlaka to chyba nie jest to, czego oczekujesz...
                  • gazeta_mi_placi Re: ............... 16.01.11, 00:17
                    >Jak robisz sexy randkę u siebie w mieszkaniu o 20tej, to godzinny płacz niemowlaka to chyba nie jest to, czego oczekujesz...

                    Za to spełnia jedną bardzo pożyteczną funkcję, pamięta się o antykoncepcji big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: ............... 14.01.11, 21:29
              >Duzo regulaminów wspólnoty czy spóldzielni określa godziny remontu mniej więcej 8.00-18.00 oraz zastrzega ciche weekendy.

              To tzw. regulaminy grzecznościowy, jeżelibyś chciała zaskarżyć sąsiada ( lub wezwać do niego jakieś służby ) do sądu nie miałabyś szans.
              Prawo spółdzielni czy wspólnoty nie może być ponad prawem powszechnie obowiązującym.
      • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 10:15
        princesswhitewolf napisała:
        > no ale co ma zrobic ta sasiadka? zabic psa bo szczeka?

        Nie czytałaś mojego poprzedniego wątku, prawda? To jest GOŃCZY. A sąsiadka wychodzi z nim na dwa krótkie spacery. Ma kompletnie w nosie jego potrzeby, jego samotność, jego cierpienie. Co więcej - kupując psa tej rasy kompletnie się nie zainteresowała tym, jakie ma wymagania, oczekiwania. Kierowała się wyłącznie tym, że "koleżanka ma gończego i jest śliczny, fajny, spokojny". Koleżanka ma wyjątkowo spokojny egzemplarz, 5 razy więcej czasu, duży ogród itd.
        Co ma zrobić sąsiadka? Zapewnić psu odpowiednią dawkę ruchu, a nie katować go całodzienną samotnością w czterech ścianach.
        • princesswhitewolf Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 13:41
          nie czytałaś mojego poprzedniego wątku, prawda?
          nie
          To jest GOŃCZY
          gonczy w blokach? No faktycznie zatem wariatka jak jakiegos charta itd trzyma w blokach
          • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 18:10
            princesswhitewolf napisała:
            > gonczy w blokach? No faktycznie zatem wariatka jak jakiegos charta itd trzyma w
            > blokach

            Będę trochę złośliwa: popatrz, ile postów wysmażyłaś w tym wątku... Wszystkie te posty były w sumie nie na temat, bo nie wiedziałaś (nie doczytałaś), jaka jest sytuacja. Nie rozumiem, dlaczego chciało Ci się pisać tyle rzeczy, sugerować wyprowadzkę, zamiast dowiedzieć się, w czym problem... Dla mnie to marnacja czasu. Twojego - na pisanie, mojego - na czytanie. To jest dla mnie fenomen internetu.
            • maria10344 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 19:57
              Jeżeli jesteś tak uszczypliwie złośliwa w kontaktach z sąsiadami jak w stosunku do Princess,to nie dziwota,że nie potrafisz uładzić stosunków sąsiedzkich.
              Ja doświadczyłam i obszczekiwania psa sąsiadów i mój pies na początku też wył i szczekał.Miałam z sąsiadami w klatce tak miłe stosunki,że nie było problemu.Przekazywaliśmy sobie rady na temat wychowywania psów.
              Nie będę więcej pisać,bo za bardzo się wkurzyłam.
              Cisza nocna jest faktycznie od 22 do 6 rano,ale regulamin sp-ni mieszk.mówi,że głośne prace należy kończyć o 20 i nie zaczynać przed 8 rano.
              • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 20:34
                maria10344 napisała:
                > Jeżeli jesteś tak uszczypliwie złośliwa w kontaktach z sąsiadami jak w stosunku
                > do Princess,to nie dziwota,że nie potrafisz uładzić stosunków sąsiedzkich.

                Gdyby sąsiadka sugerowała mi, że mam się wyprowadzić do domku jeśli przeszkadza mi nieustanne wycie, to też zaczęłabym być złośliwa. Zresztą rozważam cięższy kaliber od momentu, kiedy sąsiadka zaczęła ze mnie robić kretynkę (o czym w pierwszym poście).

                Ty chyba również nie czytałaś poprzedniego wątku - ja też mam (jeszcze...) dobre stosunki z sąsiadką, od miesięcy(!!) rozmawiamy i korespondujemy w sprawie jej psa, kupowaliśmy (z mężem) mu różne zabawki, drukowałam jej teksty z internetu, polecałam konkretne odcinki programów dot. wychowania psów, oferowałam, że mogę przechować klucze jeśli znajdzie kogoś, kto będzie psa wyprowadzał... Długi czas byłam cierpliwa i życzliwa.
                • princesswhitewolf Re: Bywaja trudni ludzie... 16.01.11, 12:49
                  Po przeczytaniu ostatnich watkow nie zdziwie sie jesli julka pociagnie sasiadke kochajaca swojego ulubienca do sadu. A sasiadka zas pociagnie ja za jej malego wyjca jakiego sama ma w domu i jaki budzi w nocy jej psa jaki zaczyna szczekac. Ale bedzie cyrk w sadzie... Oczywiscie julce ludzie przestana mowic dzien dobry i nie daj bog jak bedzie potrzebowac kiedys pomocy sasiadow...

                  Przepraszam za zasmiecanie ci idealnego watku z samouzalaniem i uczynienie tego watku dalekim od laboratoryjnej czystosci wpisow i dzwieku i odpowiedzi tylko TAKIEJ jakiej oczekujesz.

                  Przepraszam za logiczna sugestie przeprowadzki do wolnostojacego domu jaka nie byla i nie miala intencji byc obrazliwa tylko zupelnie realistyczna, bo bloki maja to do siebie, ze czlowiek zawsze jest narazony na halas sasiadow ( jeden remontuje, drugi sie kloci, trzeci ma male dziecko, a piaty psiaka szczekacza). Uszczelnienie dzwiekowo mieszkania to kolejna opcja.

                  Ciesze sie niezmiernie ze nie jestes moja sasiadka i zapewne to samo odpowiesz bo przeciez nie lubisz ludzi jacy sie z toba nie zgadzaja.
                  • jul-kaa Re: Bywaja trudni ludzie... 16.01.11, 13:02
                    princesswhitewolf napisała:
                    > Po przeczytaniu ostatnich watkow nie zdziwie sie jesli julka pociagnie sasiadke
                    > kochajaca swojego ulubienca do sadu.

                    1. Nie miałam nigdy zamiaru ciągać sąsiadki po sądach.
                    2. Moim zdaniem sąsiadka nie kocha swojego psa. Kochając stworzenie nie skazuje się go na wielogodzinne cierpienie. Raczej stara się zaspokoić jego potrzeby...

                    > A sasiadka zas pociagnie ja za jej malego
                    > wyjca jakiego sama ma w domu i jaki budzi w nocy jej psa jaki zaczyna szczekac

                    Hmmm... Ciekawe. Moje dziecko w nocy w sumie nie wyje, a jeśli już, to chyba raczej psa nie budzi. Pies szczeka tylko wtedy, kiedy jest sam.

                    > Ciesze sie niezmiernie ze nie jestes moja sasiadka i zapewne to samo odpowiesz
                    > bo przeciez nie lubisz ludzi jacy sie z toba nie zgadzaja

                    Zabawne, że tak piszesz, bo przecież się ze mną zgadzasz: "gonczy w blokach? No faktycznie zatem wariatka jak jakiegos charta itd trzyma w blokach" smilesmile
                    • princesswhitewolf Re: Bywaja trudni ludzie... 16.01.11, 13:19
                      Tak bo gonczego nie powinno sie trzymac w blokach ze wzgl na jego ruchliwosc.
                      Ale co do samego szczekania to tu juz gonczy nie gonczy nie jest zalezne. Najwiekszymi szczekaczami sa psy dalekie od gonczej rasy- male terrierki. Ujadaja non stop.

                      Moje dziecko w nocy w sumie nie wyje, a jeśli już, to chyba ra
                      > czej psa nie budzi.


                      Przepraszam ale dzieci maja to do siebie ze placza kiedy chca i czesto po nocach. Sasiadka to ci moze wytknac bez wzgledu na fakty jak jest autentycznie. Nagrac tez moze co chce czychajac na okazje. Jestes na pozycji przegranej w tej sprawie majac male dziecko jakie moze byc oskarzone o halasowanie placzem... i dobrze o tym wiesz.

                      Sad by powiedzial ze pies ma prawo szczekac, dziecko plakac czy sasiad ma prawo do halasow jakich chce w godzinach dziennych.
                      Obiektywnie masz 2 rozwiazania jesli cie sad nie interesuje: porozmawiac z innymi sasiadami dyskretnie i zapytac czy im tez tak to dokucza i z nimi isc do sasiadki, albo jak sugerowalam druga opcja: przeprowadzka.

                      Wybacz sarkazm, ale z abawne, ze zarzucilas mi zasmiecanie watku, a sama juz drugi watek walkujesz i wyzalasz sie temat linkujac go u gory. Ot fenomen internetowy....
                      • jul-kaa Re: Bywaja trudni ludzie... 16.01.11, 13:30
                        princesswhitewolf napisała:
                        > Ale co do samego szczekania to tu juz gonczy nie gonczy nie jest zalezne.

                        Pisałam, że pies szczeka wtedy, kiedy nie jest wyprowadzany. Szczeka z nudów i z nadmiaru energii. Tu problemem nie jest "szczekliwość" rasy, tylko zaniedbywanie podstawowej potrzeby psa, jaką w tym wypadku jest ruch.

                        > Sad by powiedzial ze pies ma prawo szczekac, dziecko plakac czy sasiad ma prawo
                        > do halasow jakich chce w godzinach dziennych.

                        Ale to nie jest prawda, co już w tym wątku padło. Sąsiad nie ma prawa do dowolnych hałasów (ja też nie mam). I jeśli zostawiałabym na przykłąd wyjące dziecko samo w domu, również można by było mnie za to ścignąć.

                        > Wybacz sarkazm, ale z abawne, ze zarzucilas mi zasmiecanie watku

                        Nie zarzuciłam Ci zaśmiecania wątku, tylko wyraziłam zdziwienie, że chciało Ci się tyle pisać nie czytając, jaka jest w rzeczywistości sytuacja. Założyłam ten (i poprzedni) wątek w konkretnym celu i zależy mi na wypowiedziach osób, które zainteresują się sprawą. Ty się (jak sądziłam) zainteresowałaś (wnioskuje po liczbie postów), więc jedynie sugerowałam zapoznawanie się z sytuacją. Po to, byś TY nie traciła czasu...
      • madzioreck Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 12:35
        Nie, to ten, co zakłóca spokój niech się wyniesie do domku.

        A czy Ty w ogóle odróżniasz to, że pies czasem szczeka od całodziennego wycia tuż za ścianą? Byłaś w takiej sytuacji? Bo chyba nie wiesz, o czym piszesz. Ja mam takie pieski dwa - jeden nad głową, drugi za ścianą (chociaz fakt, że niecodziennie, ale czasem jak sąsiedzi się wybiorą w gosci, to psiak wyje do 1-2 w nocy). Z tym, że tego wyżej sąsiadka jakoś jednak dała radę spacyfikować po miłej rozmowie z dzielnicowym. Nie to, że pies w ogóle nie szczeka, czasem szczeka, ale nie ileś tam godzin i za każdym razem, kiedy ktoś wchodzi na klatkę schodową, nie w środku nocy godzina czy pół ujadania, kiedy pies po całym mieszkaniu biega za spieszącą się do pracy pańcią.
        • princesswhitewolf Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 13:49
          że pies czasem szczeka od całodziennego wycia tuż za ścianą

          sorry, dopiero teraz rzucilam okiem na poprzedni watek.
          Nie, nigdy nie mialam do czynienia z wyjacymi przez cale godziny psami. Poszczekuja czasami.
          Przyznam jednak, ze mialam do czynienia z nadpobudliwymi duzo placzacymi dziecmi sasiadow.
          • madzioreck Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 16.01.11, 01:10
            > Przyznam jednak, ze mialam do czynienia z nadpobudliwymi duzo placzacymi dziecm
            > i sasiadow.

            Ja również, za trzecią ścianą wink 2 psy + niemowlę, spokój jak ta lala smile
    • semi-dolce Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 09:52
      Kup sąsiadce hushera husher.pl/Husher_-_problem_szczekania_rozwiazany/Husher.html
    • ofelia1982 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 16:18
      A może zaproponuj jej NA SPOKOJNIE behawiorystę - może tego psa da się ułożyć i ani Ty ani on nie będziecie musieli cierpieć.
      • mama.rozy Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 16:59
        julka,a byłaś na tym forum dla gończych?
        pamiętam,jak pisałas,że w porze wiosenno-letniej pies mniej wył,bo miał więcej ruchu...i nadal uważam,że to jest główny problem-nieodpowiedni pies wzięty do bloku...psa mi szkoda,bo cóz on winien?
        no i dla mnie jest duża różnica między płaczącym dzieckiem,które w bloku jakoś przeżyje,a wielkim psem,który w tym domu zwariuje.
        julka,współczucia.
    • amilina Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 20:12
      Nagrywac non-stop dwiek i obraz z zegarem i pokazac sasiadce kilkugodzinne nagranie jako dowod (kamera z mikrofonem). Zachowac jako dowod w sadzie.

      Jesli poziom halasu jest uciazliwy wezwac specjaliste od mierzenia jego poziomu - ekspertyza i niestety do sadu jesli sasiadka nie zareaguje.
      • princesswhitewolf Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 16.01.11, 12:54
        Nagrywac non-stop dwiek i obraz z zegarem i pokazac sasiadce kilkugodzinne nagranie jako dowod (kamera z mikrofonem). Zachowac jako dowod w sadzie.

        A sasiadka nagrala ryczace jej dziecko ze skrupulatnoscia i powie ze to budzi jej psa i szczeka bo nie moze spac. Ponadto opowie o sprawie w sadzie wszystkim sasiadom i julka nigdy juz nie przejdzie obok sasiadow ze spokojem jako " ta co jej dzieciak ryczy a innych o psa do sadu ciaga". Do niczego to dobrego nie doprowadzi.
        Aha tutaj tez przepraszam, ze wysmazam koleja jakze oczywista odpowiedz, ale tak to sie skonczy. Niestety tak sie koncza procesy z sasiadami, ze potem na wiele wiele lat ma sie wrogow i to wszystkich wokol najczesciej.
    • joanka-r Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 21:12
      julka ale czego oczekujesz? wiem, ze taki wyjący pies może doprowadzić do furii, ale przecież go nie uśpi ani nie schowa go w piwnicy abyś ty miała spokój. Psy mają to do siebie, ze szczekają. U mnie w bloku śmierdzi kotami, bo sąsiadka kocia mama, dokarmia wszystkie osiedlowe przybłędy w piwnicy i co mamy zrobić? Współczuję tylko tym z parteru i niższych pięter....oni sie czują jakby mieli kuwetę w mieszkaniu.
      • gazetowy.mail Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 21:32
        Ale dlaczego to Julka ma coś robić?
        Dlaczego ludzie nie myślą. No chyba że tylko o sobie.
        Dlaczego kupują psa gdy mieszkają w bloku i wszyscy domownicy pracują po 8 godzin.
        Dlaczego gdy już kupią to mu nie poświęcaja czasu, nie wytresuja i nie nauczą pewnych zachowań?
        • stef63 Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 21:43
          W niektórych krajach posiadanie psa w bloku jest zakazane, szkoda, że nie w Polsce.
          Pies w bloku to krzywda dla psa i krzywda dla sąsiadów.
          Moim zdaniem ludzie, którzy mają psa w bloku i go zostawiają na wiele godzin samego to zwykli egoiści, a nie dobrzy ludzie. Myślę tylko o sobie, o swoim psu już nie, a o sąsiadach tym bardziej nie myślą.

          Też mam psa sąsiadów za ścianą, który wyje i szczeka na przemian przez wiele godzin dziennie, jeszcze mi brudną ścierę od wycierania psa wieszają na przeciwko moich drzwi (wieszają na poręczy schodów).
          • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 12:58
            Moim zdaniem ludzie, którzy mają psa w bloku i go zostawiają na wiele godzin samego to zwykli egoiści, a nie dobrzy ludzie. Myślę tylko o sobie, o swoim psu już nie, a o sąsiadach tym bardziej nie myślą.

            Dolaczmy do grona egoistow tego halasliwego po pijaku sasiada jakiego musimy znosic( egoista). Rodzicow ryczacych w dzien i noc niemowlakow ( egoisci( jacy mysla tylko o swoim dziecku, jak i tej Pani z boku co jak ma orgazm to krzyczy a robia to czesto( egoisci)..., albo tych co wiecznie cos remontuja( egoisci)... Albo mialam sasiadke co chorowala na gardlo i w lazience bylo slychac non stop jej chrzakania bo tak rury niosly dziewek...

            Mieszkalam kiedys w bloku i wiem, ze ciszy tam sie nie zazna.

            • jul-kaa Re: Witamy w blokach 16.01.11, 13:10
              Princesswhitewolf, Ty naprawdę uważasz, że katowanie psa brakiem ruchu i samotnością przez większą część doby jest w porządku? Bo moim zdaniem takim samym świństwem jest robienie tego psu w bloku, jak w wolnostojącym domku...
              W sumie fajna rada wychodzi: chcesz tłuc żonę, drzeć ryja po pijaku, maltretować psa, katować dzieci - wyprowadź się do domku, tam nikt nie nazwie cię egoistą...
              • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 13:26
                jul-kaa napisała:

                > Princesswhitewolf, Ty naprawdę uważasz, że katowanie psa brakiem ruchu i samotn
                > ością przez większą część doby jest w porządku?

                Napisalam juz chyba 3 razy ze gonczych nie powinno trzymac w bloku- czytasz uwaznie? Po co mam walkowac to w ilus zdaniach.

                Tylko z tego co ja rozumiem ten watek ma polegac na daniu ci rady co masz zrobic a nie rozwazaniu moralnosci sasiadki. No chyba, ze chcesz sie wyjeczec i poprawic sobie opinie o sobie kosztem naszych tysiecznych wpisow " coz za okropna sasiadka!!" I co to da?
                Ja sie skupilam na konkretnych radach dla ciebie i problemu halasu.

                > W sumie fajna rada wychodzi: chcesz tłuc żonę, drzeć ryja po pijaku, maltretowa
                > ć psa, katować dzieci - wyprowadź się do domku, tam nikt nie nazwie cię egoistą
                > ...

                Bo niestety takie sa realia. Mowie to z cala powaga. Sasiadka w bloku wjakim wynajmowalam w 1 polowie lat 90 tych kawalerke podczas studiow chrzakala non stop a sciany cieniutkie, pozniej mialam wlasne mieszkanie w blokach juz i znalam szczegolowo ( nie klamie!) detale z zycia erotycznego sasiadow pietro wyzej. Pozniej wprowadzili sie studenci i non stop obok byly imprezy nocne i halas. Pozniej zamieszkalam juz w mniejszym bloku w innym kraju gdzie bylo niemowle i przemila para, ale dziecko wylo i wylo cale noce... Dlatego za zadne skarby nie chcialam mieszkac juz w bloku. Od czasu jak nie mieszkam w blokach problem sie skonczyl.
                • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 13:32
                  > > W sumie fajna rada wychodzi: chcesz tłuc żonę, drzeć ryja po pijaku, malt
                  > retować psa, katować dzieci - wyprowadź się do domku, tam nikt nie nazwie cię e
                  > goistą

                  Przepraszam ale widze ze ty znow przekrecilas moja wypowiedz w jakas cudaczna. Nie napisalam ze CI ludzie maja sie przeprowadzac, ale CI CO SZUKAJA CISZY i spokoju. Ludzi majacych problemy jest wszedzie pelno, a nie twoim interesem jest naprawianie zycia sasiadow i tutaj chodzi o Twoj interes- cisze i spokoj. Taka w bloku ciezko osiagnac chyba ze sciany sa dobrze dzwiekowo uszczelnione.
                • jul-kaa Re: Witamy w blokach 16.01.11, 13:38
                  princesswhitewolf napisała:
                  > Bo niestety takie sa realia. Mowie to z cala powaga.

                  Nie zrozumiałaś. Nie wolno katować żony, dzieci ani psa. Bez względu na to, gdzie się mieszka.
                  Ja mieszkam w blokach większość życia i dotąd nie miałam większych problemów. Jasne, że kiedy sąsiedzi wykańczali mieszkania, to miałam czasem ochotę uciec na koniec świata, ale wtedy nie miałam do nikogo pretensji, tylko wkładałam stopery do uszu lub wynosiłam się na jakiś czas z domu na całe dnie. Na co dzień słyszę sąsiadów - stukanie obcasów sąsiadki z góry i turkot kółeczek od jej walizki (jest stewardessą), tubalny śmiech sąsiada z boku i perlisty śmiech jego córki, "grillowych" sąsiadów, którzy lubią ogródkowe imprezy i w lecie urządzają je naprawdę często, sąsiada pianiastę ćwiczącego regularnie. To wszystko mi naprawdę nie przeszkadza i stanowi swoisty koloryt miejsca, w którym mieszkam. Ale godziny wycia są nie do zniesienia. Żal mi psiaka, żal własnych nerwów.
                  • princesswhitewolf Re: To nie jest idealny swiat 16.01.11, 13:46
                    Nie wolno katować żony, dzieci ani psa. Bez względu na to, gdzie się mieszka.

                    Nigdzie nie napisalam ze wolno. Napisalam, ze nie powinnas sie wtracac w wybory innych ludzi z wyjatkiem kiedy naprawde ktos potrzebuje pomocy i jest zagrozenie zycia. Jak maz bije zone a ty sie wtracisz to oboje przeciwko tobie sie zwroca bo to toksyczna rodzina i tak funkcjonuja od lat i to ich wybor.

                    Poza tym teraz to sie zastanawiam czy Twoim problemem jest HALAS jaki ci przeszkadza czy raczej chec wtracania sie w wybory zyciowe sasiadow?
                    Sorry, ale jesli nie halas jest problemem i Twoj spokoj to nawet jesli zwrocisz sie nie do sadu z tym ze sasiadka ma psa gonczego z jakim rzadko wychodzi ( wysmieje cie) , ale do jakiegos towarzystwa opieki nad zwierzetami, to powiedza, ze sasiadka nie morduje psa, nie kaleczy i wiele psow ma gorzej na lancuchu ( tez goncze).

                    Zastanow sie czy chcesz zajmowac sie wscibianiem w zycie innych ludzi i korygowaniem go tam gdzie nie powinnas wsadzac nosa i nie dzieje sie jakas autentyczna tragedia. Zajmij sie wlasnym i kwestia halasu jesli to jest dla ciebie problem.
                    • jul-kaa Re: To nie jest idealny swiat 16.01.11, 13:55
                      princesswhitewolf napisała:
                      > Jak maz bije zone a ty sie wtracisz to oboje przeciwko tobie sie zwro
                      > ca bo to toksyczna rodzina i tak funkcjonuja od lat i to ich wybor.

                      To tak nie działa. Obojętność na cudzą krzywdę ze strachu przed konsekwencjami nie jest postawą prawidłową.

                      > Poza tym teraz to sie zastanawiam czy Twoim problemem jest HALAS jaki ci przesz
                      > kadza czy raczej chec wtracania sie w wybory zyciowe sasiadow?

                      Skąd pomysł, że to nie hałas jest moim problemem? Problemem jest hałas, jego rodzaj oraz świadomość, że tenże hałas jest skutkiem cierpienia zwierzęcia.

                      > Zastanow sie czy chcesz zajmowac sie wscibianiem w zycie innych ludzi i korygow
                      > aniem go tam gdzie nie powinnas wsadzac nosa i nie dzieje sie jakas autentyczna
                      > tragedia.

                      Widzę, ze wchodzisz na poziom z deczka chamskich wypowiedzi.
                      ---------------------
                      I jeszcze z ciekawości: jesteś Polką?
                      • princesswhitewolf Re: To nie jest idealny swiat 16.01.11, 14:15
                        > To tak nie dziala.

                        A ktos mowil o strachu przed konsekwencjami??? Gdzie?? Dopowiadasz wlasne teksty aby przydac sobie heroizmu. Jesli sasiad nieustannie bije zone to nalezy zapytac sie najpierw zony czy potrzebuje pomocy, poradzic psychologa rodzinnego jaki sie tym zajmie, a jesli ci powie: Nos w sos, to nie masz sie w ich zycie wtracac.

                        Mam nadzieje, ze nie jestes okazem jaki chce reperowac innych zycie nieproszona gdy zaden dramat nie ma miejsca.

                        Wpis, ze nie nalezy wscibiac sie w zycie innych ludzi gdy nie dzieje sie zadna tragedia NIE JEST ZADNYM CHAMSTWEM. To sensowna wypowiedz. Ewidentnie wykazujesz jakas nadwrazliwosc. Byc moze w tym jest problem i powinnas to przemyslec.

                        Powiedz mi czy jak dotad ten problem jest tylko Twoj i inni sasiedzi zgodnym chorem nie poparli Ciebie w kwestii psa? hm? Czy oni nie wlaczyli sie w ta walke, bo przeciez sa tez i inni bezposredni sasiedzi tejze pani. Moze jestes nadwrazliwa w tym tez, a oni nie? Moze to tylko temat zastepczy? Spekuluje i nie wiem na pewno- ale zastanow sie ( i nie nie mowie tego niezyczliwie i nie wesz wszedzie chamstwa czy zlych intencji )
                        Normalnie jest tak ze jak wyje pies to ilus tam sasiadow dookola jej mieszkajacych naraz z tym cos robi z dozorca domu na czele.
                        • jul-kaa Re: To nie jest idealny swiat 16.01.11, 14:30
                          princesswhitewolf napisała:
                          > A ktos mowil o strachu przed konsekwencjami??? Gdzie??

                          O tu: "Jak maz bije zone a ty sie wtracisz to oboje przeciwko tobie sie zwroca bo to toksyczna rodzina i tak funkcjonuja od lat i to ich wybor". I tu pośrednio też: "Ciekawe jaka masz opinie wsrod sasiadow, bo zapewne tamta sasiadka wszystkim opowiada ze jej jakies urzedy sprowadzasz na glowe...." I już dwa razy napisałaś o systematycznie (nieustannie) bitej sąsiadce. Mnie się to układa w jedną całość.
                          • princesswhitewolf Re: To nie jest idealny swiat 16.01.11, 14:45
                            nadinterpretujesz. Nigdzie nie napisalam, ze ktos nie ma sprowadzac pomocy formalnej ze strachu o wlasne cztery litery. Naprawde chyba slepy by stwierdzil ze brakuje mi odwagi w czymkolwiek. Chodzi o to ze NAJPIERW nalezy porozmawiac z sama bita sasiadka. Sa rodziny jakie nie chca cudzej interwencji. Nikt nikogo nie morduje, nikt nie chce pomocy - to po co sie wtracasz? Mialam kolezanke jaka chodzila posiniaczona bo ja jej facet bil. Mieszkalam w tym samym akademiku, a ze mi sie zalila to pewnej nocy poprosilam straznikow z dolu akademika o interwencje. W efekcie on ja bije dotad ( nascie lat pozniej), a po tej mojej interwencji zrobili mi oboje awanture karczemna i juz NIGDY sie do mnie nie odezwali. To sa sprawy dla psychologa, a nie przypadkowych przechodniow gdy nie chodzi o jakies powazne mordy itd.

                            Tak samo zanim wezwiesz kolejny organ scigania sasiadki porozmawiaj z innymi sasiadami najpierw bo gdy problem jest zbiorowy to inaczej sama sasiadka do tego podejdzie, a tak to tylko ty wychodzisz niestety w oczach wszystkich sasiadow na jakas z nadwrazliwym sluchem wscibska w jej oczach osobe ( zaznaczam ze nie mowie tego zlosliwe, ale ona moze malowac taki twoj portret). Naprawde, nalezy zaczac dzialania grupowego na terenie spoldzieli i wtedy mozna wlaczyc wladze spoldzielni a nie TOZ czy Straz miejska...
                            • jul-kaa Re: To nie jest idealny swiat 16.01.11, 15:24
                              princesswhitewolf napisała:
                              > Mialam kolezanke jaka
                              > chodzila posiniaczona bo ja jej facet bil. Mieszkalam w tym samym akademiku, a
                              > ze mi sie zalila to pewnej nocy poprosilam straznikow z dolu akademika o interw
                              > encje. W efekcie on ja bije dotad ( nascie lat pozniej), a po tej mojej interwe
                              > ncji zrobili mi oboje awanture karczemna i juz NIGDY sie do mnie nie odezwali.

                              Rozumiem, że musiałaś poczuć się paskudnie w momencie, kiedy chciałaś pomóc, a sytuacja została odwrócona przeciwko Tobie. Na dodatek to wcale nie są rzadkie zdarzenia sad Z drugiej jednak strony można przez takie podejście zlekceważyć sytuacje, w której pomoc jest możliwa, potrzebna i wskazana.
                  • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 13:54
                    Ale godziny wycia są nie do zniesienia. Żal mi psiaka, żal własnych nerwów.

                    Wiec jak mowilam raczej niz zakladac kolejny watek porozmawiaj ze stewardessa, pianista, smiejacym sie sasiadem i pianista zadajac i dyskretnie pytanie - czy ten wyjacy pies im nie przeszkadza i ich nie niepokoi? Jesli odpowiedza ze tak to napiszcie do niej pismo z prosba o powazne potraktowanie sprawy z podpisami wszystkich, kopie wyslijcie do spoldzielni.

                    Poza tym wiesz,trudno powiedziec jak jest z tym psem i czy mu sie wielka krzywda dzieje, sa takie psy co wyja i bynajmniej nie cierpia... wyja bo moga. Moja znajoma ma psa co jak uslyszy ze inne wyja, albo bo teskni ( a kto nie teskni?) m albo chce drugi obiad to zaczyna wycie jak do ksiezyca na cale godziny. Dzieki bogu mieszka na wsi... faktem jest ze do blokow nie powinno sie kupowac gonczych bo mieszkanie zniszcza, a ze wzgl na sasiadow szczekaczy-terrierkow. Tyle ze to juz kwestia rozsadku ludzi, a prawem nic nie wywalczysz.

                    Zakladanie kolejnych watkow nie pomoze. Pomoze dzialanie.
                    • jul-kaa Re: Witamy w blokach 16.01.11, 13:57
                      princesswhitewolf napisała:
                      > Poza tym wiesz,trudno powiedziec jak jest z tym psem i czy mu sie wielka krzywd
                      > a dzieje, sa takie psy co wyja i bynajmniej nie cierpia... wyja bo moga.

                      Pisałam już (kilka razy...) że pies nie wył, kiedy regularnie był wybiegiwany.

                      > Zakladanie kolejnych watkow nie pomoze.

                      Pomoże, bo wiele wypowiedzi zasugerowało mi rozmaite rozwiązania. Niektórych próbowałam (TOZ, Straż Miejska i inne), niektóre rozważam.
                      • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 14:04
                        > Pomoże, bo wiele wypowiedzi zasugerowało mi rozmaite rozwiązania. Niektórych pr
                        > óbowałam (TOZ, Straż Miejska i inne), niektóre rozważam.

                        Gdyby te rozmaite rozwiazania byly faktycznie takie skuteczne to by nie byloby watku. Powinnas byla zaczac od listu od wszystkich sasiadow, by sprawdzic czy innym tez to przeszkadza czy tylko tobie. Potem sie zastanowic. Jesli TOZ czy Straza Miejska ci nie pomogli to na co liczysz?
                        Ciekawe jaka masz opinie wsrod sasiadow, bo zapewne tamta sasiadka wszystkim opowiada ze jej jakies urzedy sprowadzasz na glowe....
                        • jul-kaa Re: Witamy w blokach 16.01.11, 14:09
                          princesswhitewolf napisała:
                          > Ciekawe jaka masz opinie wsrod sasiadow, bo zapewne tamta sasiadka wszystkim op
                          > owiada ze jej jakies urzedy sprowadzasz na glowe....

                          Błagam, czytaj zanim napiszesz - w TOZie i w SM mi powiedzieli, że nie mogą reagować, więc jakie "sprowadzasz na głowę"?
                          Poza tym - gdzie Ty żyjesz? W jakim plotkowisku? U nas nikt nie zna sąsiadów nawet, ja nie mam z kim plotkować o sąsiadce, a ona o mnie. Nie te czasy, nie to otoczenie.
                          I jeszcze: uważasz,że opinie sąsiadów są kluczowe? I dlatego nie reagowałabyś, gdyby sąsiad bił żonę? ("Jak maz bije zone a ty sie wtracisz to oboje przeciwko tobie sie zwroca bo to toksyczna rodzina i tak funkcjonuja od lat i to ich wybor")
                          • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 14:23
                            Ale mialas w planie sprowadzic sasiadce te urzedy i kombinujesz jakie jeszcze moze beda mogly interweniowac. No to skoro TOZ i Straz Miejska powiedzieli ci ze nie moga reagowac to znaczy, ze chyba wniosek nasuwa sie logiczny ze niewiele zdzialasz.

                            Nie zyje w zadnym plotkowisku ( gdybym byla toba juz bym ciskala ze to chamska sugestia zreszta). Nie rozmawiam z sasiadami o innych sasiadach, ale gdyby byl problem to bym wybrala sie szybciej by porozmawiac niz zakladala watek. Dziwny to swiat gdzie ludziom blizej wirtualnie do obcych niz do wlasnego sasiada...
                            Gdy chcielismy by droge wyremontowala gmina to wszyscy podpisywalismy papier jaki jeden z moich sasiadow roznosil.Wspolpraca.

                            Gdyby sasiadka byla systematycznie bita to z pewnoscia bym sie zapytala jej grzecznie przy nastepnym widzeniu jej oglednie: czy wszystko u niej w porzadku bo slyszalam halasy i jakby kiedys potrzebowala pomocy to zawsze moze do mnie zapukac. Tyle.

                            A co do moich sasiadow to wrzucam im kartki na swieta i oni mi. Ci obok przynosza mi ciasto w okolicach swiat i ja im tez. Ci z drugiej strony pilnuja nam kota jak wyjezdzamy a my im. No ale widzisz, ja naleze do osob jakie sie przedstawiaja zaraz jak sie wprowadza i zagaduje sasiadow i nie chodzi o ploty, ale o sprawy ulicy, wodociagu itd itp. Mowie wszystkim dzien dobry i przez to znaja moje imie. Z sasiadami nalezy dobrze zyc o ile sie da.
                            • jul-kaa Re: Witamy w blokach 16.01.11, 14:42
                              princesswhitewolf napisała:

                              > Powiedz mi czy jak dotad ten problem jest tylko Twoj i inni sasiedzi zgodnym ch
                              > orem nie poparli Ciebie w kwestii psa?

                              Faktem jest, że sąsiedztwo na moim osiedlu ma się zupełnie inaczej, niż na Twoim. Próbowaliśmy (w jakieś 10 rodzin) np. odwołać firmę zarządzającą wspólnotą i się to zwyczajnie nie udało, ponieważ sąsiedzi kompletnie nie byli zainteresowani jakąkolwiek współpracą (duża część to ludzie wynajmujący mieszkania, oprócz tego firmy itp.). To (nie)stety nowe osiedle z dość specyficznymi lokatorami, wśród których nie ma żadnej wspólnoty sąsiedzkiej, żadnego pożyczania soli czy cukru jak zabraknie. To ma oczywiście swoje plusy (nie ma plotkarstwa i zaglądania w garnki), ale ma też minusy. Ja znam na przykład tylko sąsiadkę od psa, pozostałym mówię "dzień dobry", ale odpowiedzi czasem brak. Byliśmy jednymi z pierwszych lokatorów i na początku próbowaliśmy nawiązać choćby zdawkowy kontakt z sąsiadami, którzy się sprowadzali, ale nie udało nam się to.
                              Przyznam, że problematyczne jest jak sądzę to, że ten nieszczęsny pies to rzeczywiście jest tylko mój problem. Kiedy pies wyje w ogródku, słyszy go całe osiedle, ale w ogródku już nie wyje, więc słyszę go tylko ja. Nad sąsiadką jest puste mieszkanie. Kolejna kwestia to fakt, że pies wyje głównie w godzinach 10-17, kiedy oprócz mnie niewiele osób jest w domach.
                              I trzecia rzecz, dla mnie najbardziej przykra: mieszkam na parterze, mam ogródek, nad którym jest rząd balkonów. Z tych balkonów nieustannie lecą śmieci (jedzenie, plastikowe torby, niedopałki - to najczęściej). Dopóki sąsiedzi wykańczali mieszkania, nie reagowałam, bo uznałam, że to wina robotników. Kiedy jednak urodziło się moje dziecko, uznałam, ze poproszę grzecznie sąsiadów, żeby chociaż tych niedopałków nie zrzucali na ziemię. Przeszłam się po mieszkaniach (5 sztuk) i nie zastałam nikogo. Napisałam więc żartobliwy, sympatyczny liścik i wrzuciłam do skrzynek. Następnego dnia 2 listy zastałam zmięte w kulkę i leżące pod skrzynkami, na 2 nie było odpowiedzi. Najlepsza jednek była ta jedna jedyna odpowiedź, którą dostałam (anonimowa niestety). Dowiedziałam się z niej, że mam się nie panoszyć, nie składać żądań ani roszczeń i że oni będą wywalać pety tam, gdzie im przyjdzie ochota.
                              Miałabyś ochotę gadać z takimi sąsiadami...? Ja nie mam. Żyję sobie spokojnie i tylko to wycie mnie dobija sad





                              • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 14:54
                                Teraz nie mieszkam na osiedlu tylko na jednej z londynskich ulic pelnym szeregowych domkow. ( tu w sumie ciekawe malo jest blokow a i bloki glownie to sa takie dla najbiedniejszych przez panstwo fundowane)

                                Wiem jednak jak to wyglada w Polsce w blokach Dlatego ci mowilam o rozwazeniu przeprowadzki. Mieszkalam w blokach i znalam tylko sasiadki obok bo z nimi sie intencjonalnie zaprzyjaznilam. Moja mama mieszka w kamienicy w jakiej mieszkaja rodziny pokoleniami od lat i tam juz nieco inaczej wyglada sprawa. Tak samo moja siostra w PL ma jednorodzinny dom i zna sasiadow i ma przyzwoite stosunki z nimi.

                                Przyznam jednak ze chamstwa z rzucaniem zwinietych w kulke moich listow nie spotkalam. To straszne. Chybaby mi bylo bardzo bardzo przykro.
                                Na Twoim miejscu naprawde zastanowilabym sie nad przeprowadzka gdy tylko bedziecie mogli finansowo, bo to brzmi paskudnie. Argumenty naprawde sa za. Lepiej juz wziac nieco kredytu na lepsze miejsce zamieszkania. Najwazniejsze w pracy czy dookola domu nie jest zamoznosc miejsca czy wyglad, ale wlasnie atmosfera jaka panuje miedzy ludzmi. Wspolczuje.
                                • jul-kaa Re: Witamy w blokach 16.01.11, 15:20
                                  princesswhitewolf napisała:
                                  > Na Twoim miejscu naprawde zastanowilabym sie nad przeprowadzka gdy tylko bedzi
                                  > ecie mogli finansowo, bo to brzmi paskudnie.

                                  Problem w tym, że nigdy nie wiesz, gdzie trafisz. Mnie szczerze mówiac nie przeszkadzają takie warunki sąsiedzkie, choć oczywiście poczułam się paskudnie, kiedy nie tylko zignorowano, ale i wyśmiano moją prośbę o niewyrzucanie śmieci do ogródka...
                                  Kolejne mieszkanie może być w jeszcze gorszym sąsiedztwie, no i niestety kwestia sąsiadów nie jest główną przy rozpatrywaniu miejsca zamieszkania. Obecne ma naprawdę znacznie więcej plusów niż minusów. Na drugim końcu końcu "sąsiedzkiego kontinuum" są ludzie nieustannie wtrącający się w Twoje życie, zaglądający ci do łóżka i do garnków, czepiający się wyznania i sposobu wychowania dzieci. Już chyba wolę swoich sąsiadów smile
                                  • princesswhitewolf Re: Witamy w blokach 16.01.11, 17:21
                                    Czlowiek nigdy nie wie gdzie trafi- to fakt. Dotyczy to tez pracy, jaka moze z ogloszenia wygladac swietnie, albo kazdego innego srodowiska.


                                    Ja mysle, ze z drugiej strony continuum bylaby mala spolecznosc gdzie ludzie zyja w miare zgodnie, wzajemnie sie wspierajac w potrzebie. Czy naprawde film Zdesperowane Zony (Desperate Housewives) to taka niemozliwa bajka?

                                    Ja bym chciala mieszkac w malym miasteczku, gdzie sasiedzi wpadaja na kawe a ja wymieniam sie z sasiadkami recepturami, gdzie kazdy moze liczyc na kazdego innego mimo jakichs drobnych plotek.
                                    Napisze tu teraz cos czego antysemici nie beda lubic. Zawsze zazdroscilam Zydom jacy sa zrzeszeni w synagodze w zborze( czy jak to tam sie u nich nazywa) i gdzie wzajemnie sie wspieraja, pomagaja tym co stoja na mocnym gruncie tym w niedoli itd.
                                    • jul-kaa Re: Witamy w blokach 16.01.11, 17:34
                                      princesswhitewolf napisała:
                                      > Ja mysle, ze z drugiej strony continuum bylaby mala spolecznosc gdzie ludzie zy
                                      > ja w miare zgodnie, wzajemnie sie wspierajac w potrzebie.

                                      Jestem z wykształcenia etnologiem/antropologiem i z badań wiem, że takie sytuacje są ekstremalnie rzadkie. Nawet w społecznościach, w których z zewnątrz wszystko wygląda tak bajkowo, w środku bardzo często strasznie się kotłuje.

                                      > Czy naprawde film Zde
                                      > sperowane Zony (Desperate Housewives) to taka niemozliwa bajka?

                                      No coś Ty! I sypiać z cudzymi mężami, mordować żony, udawać że się umie gotować/piec, bo inacvzej wstyd straszny? No proszę Cię, to jest jakieś piekiełko a nie sielanka smilesmile
                                      (W Polsce tytuł brzmiał "Gotowe na wszystko" smile)

                                      > Ja bym chciala mieszkac w malym miasteczku, gdzie sasiedzi wpadaja na kawe a ja
                                      > wymieniam sie z sasiadkami recepturami, gdzie kazdy moze liczyc na kazdego inn
                                      > ego mimo jakichs drobnych plotek.

                                      Fajnie jest, dopóki nie jesteś inna. Jeśli trafisz do - na przykład - społeczności silnie wyznaniowej, to Twoje niepójście do kościoła danego dnia stanie się tematem do plotek na następny miesiąc. Jeśli zaorzesz pole w niewłaściwą stronę, możesz zostać posądzona o konszachty ze złym (a tym złym może być ktokolwiek, cokolwiek, gdziekolwiek). Może być nawet tak, że będziesz miała po prostu zabójczo przystojnego męża (sama będąc umiarkowanie urodziwa) - to też może być powód do posądzania Cię o najgorsze. A już nie daj Boże np. nosić dziecko w chuście wink Indywidualizm jest zły, konformizm ściśle wskazany.
                                      To, co opisujesz, to są piękne marzenia, ale niestety nierealne.
            • anu_anu Re: Witamy w blokach 16.01.11, 13:32
              Wolność nie oznacza, że wszyscy mogą robić wszystko. Są reguły, które każdego z nas jakoś ograniczają. Część tych reguł wynika z prawa i brak zastosowania się skutkuje sankcjami prawnymi, część to efekt jakiś wewnętrznych regulaminów i rozporządzeń, na które wszyscy mieszkający w danej społeczności się zgodzili. Najliczniejszą grupą są jednak ograniczenia wynikajace z życzliwości. One polegają na tym, że nie robi się rzeczy, które przeszkadzają innym (a przynajmniej minimalizuje się ich ilość), mimo, że jedyną sankcją może być społeczna dezaprobata. I jak ktoś grzecznie prosi o zmianę czegoś co mu przeszkadza - to odpowiedź "jak przeszkadza się wyprowadź" nic nie załatwia. Właściwsze jest podjęcie działań, które jakoś sytuację poprawią. Można je wypracować wspólnie, można osobno - ale jak się tak konsekwentnie postępuje - to wszyscy żyjemy w społeczności życzliwej sobie. I to się codziennie czuje.
              A jak znajdzie się jedna osoba, która żyje wg zasady "wolność Tomku w swoim domku" - to się okazuje, że postawa się udziela - i po krótkim czasie żyje się w piekle.
      • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 14.01.11, 21:46
        joanka-r napisała:
        > wiem, ze taki wyjący pies może doprowadzić do furii
        > , ale przecież go nie uśpi ani nie schowa go w piwnicy abyś ty miała spokój.

        Niech go chociaż wyprowadza na takie spacery, jakich wymaga rasa i temperament psa. Wtedy nie będzie trzeba usypiać ani w piwnicy chować ;P
        • gazeta_mi_placi Re: Sąsiadka i jej pies - ciąg dalszy :( 16.01.11, 00:15
          Albo zatrudnia petsittera, jak nie ma kto inny jej wyjść z psem, pies to także obowiązki, nikt nie powiedział, że będzie łatwo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka