Dodaj do ulubionych

WDPD koncepcja starości

11.09.14, 08:15
Nie piszę "plany na starość", bo wiadomo, gdzie se można plany życiowe wetknąć.

Czy wasza koncepcja uwzględnia udział waszych dzieci i w jakim zakresie? Bo zetknęłam się z kategorycznym oczekiwaniem "a na starość młodzi wezmą mnie do siebie".
Ale weźmy pod uwagę:
Mamy małżeństwo dwojga jedynaków. Czworo żyjących rodziców. Zakładam odstęp pokoleniowy 25 lat. Gdy rodzice osiągną wiek powiedzmy 80 lat, ich dzieci będą miały po 55 - a więc jeszcze co najmniej 10 lat do emerytury. I co, dwoje czynnych zawodowo osób zamieszka z czworgiem osiemdziesięciolatków?
Przypadek jest, pomijając pewne uogólnienia, z życia wzięty.
Obserwuj wątek
    • budzik11 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 08:56
      Luksusowe osiedle spokojnej starości z pielęgniarkami i lekarzami pod ręką, polem golfowym i instruktorem tai-chi, sauną i basenem a dzieci się dorzucą wink
      A tak serio - mieszkałam, jako dziecko, z prababcią. NEVER EVER nie zrobię tego swoim dzieciom i wnukom. Tylko dom opieki czy jakaś podobna instytucja.
    • gazeta_mi_placi Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 09:26
      Wycieczka do Holandii, w jedną stronę.
      • misiowazona Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 09:33
        Mam nadzieję, że myślisz w ten sposób o swojej starości.
        • b-b1 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 10:11
          Nie uwzględniam dzieci-jeśli będę "na chodzie"-sprzedam dom i kupię kawalerkę , a potem w miarę utraty sprawności do domu spokojnej starości. (się zrymowałobig_grin)
    • woland76 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 11:44
      Właśnie dziś (nomen omen) ktoś ze znajomych wrzucił na fb:
      Zawsze bądź miły dla swoich dzieci, bo to one wybiorą twój dom spokojnej starości.

      A tak bardziej na serio - ideałem byłoby małe mieszkanie w pobliżu miejsca zamieszkania dzieci lub innych bliskich, do których miałabym zaufanie.
      I do tego motywacja, żeby wziąć się za siebie, zdrowa dieta, ćwiczenia, itp, żeby w wieku 80 + nie być utrapieniem dla otoczenia (a i samej mieć jeszcze z tego życia jakąś frajdęwink )
      Ola

      • autumna Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 12:14
        No i ja bym do tego dodała staranie, by nadążyć za rzeczywistością. A nie z góry zakładać, że powiedzmy, nie chcę nowej pralki, bo nie będę umieć obsłużyć. Albo przyjdzie i mi włączcie, bo ja nie umiem. I umówcie mi hydraulika, bo nie wiem, jak go znaleźć. Najgorsze, co można zrobić, to na własne życzenie stać się analfabetą życiowym.
      • horpyna4 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 13:06
        Wiesz, jak na razie nie wymyślono diety i ćwiczeń chroniących przed chorobą Alzheimera. I dobrze jest zdawać sobie sprawę, że może ona dopaść każdego. Wtedy wszystkie koncepcje można sobie wsadzić...
        • autumna Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 16:08
          Nikt nie powiedział, że "koncepcja" to tylko plan rozrywek na emeryturze. Mam nam myśli także jakąś refleksję i nad tym, co będzie, jeśli nasz stan nie pozwoli funkcjonować w sposób samowystarczalny. Co zrobić, by móc samemu żyć godnie, jednocześnie nie demolując życia bliskim.
        • sigrid-1 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 20:00
          lub np."lżejsza" forma miażdżyca, coś na ten temat wiem, i nie ma mocnych, nie zawsze też stać rodzinę na "dorzucenie się" do kosztów domu spokojnej starości, życzę wszystkim zdrowia
    • nostress.ka21 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 12:45
      To ja się wypowiem jako "dziecko" i jak to wyglądało jak dotąd w rodzinie.

      Nikt z pokolenia moich dziadków i pradziadków nie mieszkał ze swoimi dziećmi. Prababcia mieszkała sama, ale jakieś 500 metrów od swojej córki, radziła sobie dość dobrze, w wieku 87 lat trafiła do ZOL z powodu złamanego biodra, tam niestety zmarła po 3 miesiącach. (1992 rok także też to trochę inaczej wyglądało niż obecnie)

      Moi dziadkowie mieszkali sami, kiedy jedna z Babć została sama to za nic w świecie nie chciała przeprowadzić się do moich rodziców, kilka razy w ciągu 10 lat pomieszkiwała u nich po kilka tygodni (mega remont w mieszkaniu, okropna zima w 2010 roku, stan poszpitalny) i do momentu kiedy ktoś był z nią w domu było ok, jak zostawała sama w domu był wielki foch - nie swoje tereny, gubienie się, "skomplikowany" telefon, TV, kuchnia uncertain Doskonale ją rozumieliśmy i nie nalegaliśmy.

      Moi rodzice powiedzieli, że za żadne skarby nie przeprowadzą się do dzieci, gdyż mają swój domek z ogrodem, jest to ich teren gdzie czują się najlepiej. Nie wiem jak sobie to wyobrażają, ale ja mam czasem czarne wizje. Mama jako tako, ale jeśli Tata nadal będzie tak upodabniał się do swojego ojca to będzie nieciekawie. Ja niestety mieszkał 300 km od rodzinnego domu, siostra mieszka kilkanaście kilometrów od rodziców, zapowiedziała, że w razie czego jest w stanie wybudować mały domek na swojej działce, właśnie z myślą o rodzicach. Nie wiem jak to będzie, trochę się obawiam, jednak jestem dobrej myśli i pewnie za jakieś 15 czy 20 lat przyjdzie się tym martwić.

      Plusem jest to, że oni nie chcą takiej przyszłości. Myślę, że jak jedno z nich zostanie samo to sytuacja się zmieni, ale mam nadzieję, że to nie nastąpi zbyt szybko.

      Zupełnie inną kwestią jest Teściowa i Teść (rozwodnicy). Teść mieszka w domu ze swoją Matką i z córką - ogromny budynek podzielony na 3 niezależne mieszkania. Tutaj się nie martwimy, gorzej z Teściową. Ona wychodzi z założenia, że jak wróci do Polski na starość to będzie mieszkać u nas, miała już powiedziane, że się na to nie zgodzimy za żadne skarby (dziwne perypetie rodzinne) i mam nadzieję, że TŻ będzie się tego trzymał. Na chwilę obecną plan jest taki, żeby kupić niewielkie mieszkanie dla niej i tam ją ulokować. Niestety, ale jeśli czegoś nie zrobimy w tym kierunku to za jakieś 7 czy 10 lat po prostu przyjedzie i się wprowadzi terroryzując każdego z otoczenia uncertain
    • dolmadakia Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 15:44
      Moja mama-80- jest po udarze,ale sprawna i towarzyska. Ma swoje grono "psiapsiólek", z którymi chodzi dośc często do kina,na kawę, na ploty. Tata-78- bardzo sprawny fizycznie ( przejechać na rowerze 20 km to przyjemnośc),ale mało towarzyski-nie ma żadnych znajomych.Mieszkają sami,na 4-tym piętrze,bez windy i nie chcą słyszeć o zamianie. Babcia do śmierci /miała 86/ mieszkała sama i nie chciał słyszeć o zamieszkaniu z dziećmi.

      Ale...miało być o naszej koncepcji. Boję się samotności na starość. Mogę być biedna i połamana,ale największym moim marzeniem jest bliskość dzieci i wnuków w starości.Żeby wpadali bez zapowiedzi,żeby dzwonili,żeby byli ,gdy stanie się coś złego.
      Moi synowie nie mają jeszcze swoich rodzin,ale modlę się o dobre i mądre synowe. I żeby miały takich rodziców, z którymi będzie można się zaprzyjaźnić i stworzyć dużą rodzinę.
      Mieszkamy w małym domu z ogrodem,ale nie wykluczamy zamieszkania na starość w małym wygodnym mieszkanku. Do Domu Spokojnej Starości nie chciałabym trafić-to okropnie smutne miejsca.
      I jakiś smutny temat...ale może to tylko moje odczucie.
      • niennte Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 17:24
        Mam wrażenie, że niektórzy tu chcą potwierdzenia, że nie mają żadnych obowiązków wobec starzejących się rodziców oraz opowiadania, że wszyscy staruszkowie do końca życia są sprawni i zdrowi - a jeśli nie? cóż, to tylko ich wina, więc niech sobie radzą sami.
        • bestraga Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 17:32
          jakby co , a moja ojczyzna nie pozwoli na eutanazje , to potrzebne pieniądze na podróż do szwajcarii
        • nostress.ka21 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 20:04
          niennte chyba posuwasz się o dość rażącą nadinterpretacje
          • tuvalu1 Re: WDPD koncepcja starości 16.09.14, 22:38
            Z pewnością się posuwa.... Temat brzmi "jak wyobrażasz sobie WŁASNĄ starość" a wypowiedzi "jak dobrze że moi starzy się wynieśli" wink
        • autumna Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 22:10
          To do mnie pewnie. Otóż, myślę w tej chwili dwutorowo. A więc o tym także, jak zachowam się wobec własnego dziecka, a ono wobec mnie. Oczywiste jest dla mnie wsparcie emocjonalne i logistyczne (np. pomoc w sprawach, których już senior nie ogarnia, zorganizowanie opieki), to chcę dać i tego sama oczekuję.
          Natomiast pewne rzeczy są organizacyjnie niewykonalne - patrz pierwszy post.
          Wspólne mieszkanie, o ile to nie są to dwa odrębne mieszkania w jednym domu, to masakra totalna dla OBU stron. W przypadku osób podatnych na presję rodziny w sprawach swojego życia może się skończyć rozwaleniem małżeństwa. A to już, chyba każdy przyzna, nie powinno być ceną za "wypełnienie obowiązku wobec rodziców".
          • niennte Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 23:46
            Jak już pisałam w poprzednim (skasowanym?) wątku jestem ZA mieszkaniem OSOBNO i za jak największą samowystarczalnością seniorów, ale
            - z uwzględnieniem różnych życiowych scenariuszy, w tym również gotowości do pomocy w takim stopniu, jakiego niedołężniejący z wiekiem senior będzie potrzebował. Bo każdy sobie marzy, że dożyje dziewięćdziesiątki w dobrym zdrowiu, po czym siądzie na kanapie i umrze, ale naprawdę niewielu będzie to dane.
            • autumna Re: WDPD koncepcja starości 12.09.14, 08:03
              Tak, wątek poprzedni został skasowany na moją prośbę, bo uważam, że ujawniłam za dużo prywatnych szczegółów. Mam nadzieję, że uczestniczki dyskusji wybaczą. Kto przeczytał, to przeczytał, ale niech to nie wisi publicznie na wieki. Wasze posty pomogły mi uporządkować myśli, dziękuję.

              Niennte, z powyższym postem zgadzam się 100%.

              Dodam też, że znam przykłady pozytywne. Mieszkałam latami z mamą i babcią. Babcia, jak to starsze osoby, bywała marudna. Miała swój duży, ładny pokój, ale przesiadywała całymi dniami w moim (licealistki, potem studentki), bo stamtąd był najlepszy widok na otoczenie domu, na ludzi na ulicy. Denerwowało mnie to, ale nigdy tego nie wypominałam, ponieważ babcia z racji ograniczeń ruchowych nie wychodziła z domu (tylko na balkon).
              Jednocześnie absolutnie nie wyobrażam sobie, by krytykowała moją mamę, przykładowo: "A czemu ty idziesz na wcześniejszą emeryturę. W twoim wieku powinno się jeszcze pracować". Jakieś tam miewała uwagi krytyczne odnośnie np. uprawy ogródka, ale nigdy do sposobu życia, zarobkowania czy podziału prac domowych między mnie i mamę.

              >z uwzględnieniem różnych życiowych scenariuszy, w tym również gotowości do pomocy w takim stopniu,
              > jakiego niedołężniejący z wiekiem senior będzie potrzebował

              Ale chyba się zgodzisz, że to musi działać w dwie strony. Chodzi o uwzględnienie możliwości finansowych i innych okoliczności życiowych swoich potomków. Chociażby tego, że ktoś za lepszą pracą potrzebuje wyjechać do innego miasta. Albo że dzieci nie będą finansować utrzymania stumetrowego mieszkania, bo senior się do niego przywiązał i ma z niego ładny widok. Albo remontować z własnych środków jednorodzinnego domu dla jednej osoby, itp, itd.
              • niennte Re: WDPD koncepcja starości 12.09.14, 09:00
                Ale chyba się zgodzisz, że to musi działać w dwie strony. Chodzi o uwzględnienie możliwości finansowych i innych okoliczności życiowych swoich potomków. Chociażby tego, że ktoś za lepszą pracą potrzebuje wyjechać do innego miasta. Albo że dzieci nie będą finansować utrzymania stumetrowego mieszkania, bo senior się do niego przywiązał i ma z niego ładny widok. Albo remontować z własnych środków jednorodzinnego domu dla jednej osoby, itp, itd.

                Ja się z Tobą zgodzę, ale inny już niekoniecznie...
                Ponieważ, jak pisałam, opiekowałam się mamą przez kilkanaście lat, a potem likwidowałam jej mieszkanie i prawie w tym samym czasie mieszkanie w domu teściów (gdzie klamotami z kilkudziesięciu lat nabite były dwa piętra, komórki i dwa garaże), więc wiem, jak to jest. Dlatego z chwilą przejścia na emeryturę przeniosłam się do mniejszego mieszkania, powyrzucałam wszystko, co niepotrzebne, często robię porządki, żeby nie gromadzić, nie chowam ciężkich rzeczy na najwyższych półkach, mam wygodną drabinkę, niewywrotne taborety itd.
                Ale znam ludzi, którzy (taki charakter) wszystko upychają po kątach, bo się przyda, obrastają klamotami, a w dodatku nie uznają jakiejkolwiek zmiany mieszkania, przyzwyczajeń, nawyków: "bo do tego przywykłam/em i tak ma być".
                Często bywa i tak, jeśli wśród małżonków był podział obowiązków i mąż zajmował się rachunkami, naprawami, obsługą sprzętu itd. A ponieważ panowie przeważnie żyją krócej, więc wdowa nie próbuje nauczyć się nowych czynności, tylko bezradnie zaczyna wymagać pomocy od dzieci. Jeżeli kobieta nigdy nie wkręciła żarówki, nie wbiła gwoździa, nie wiedziała, gdzie ma zawór wody czy gazu, to tym bardziej na starość będzie jej trudno być samowystarczalną.
                Myślisz, że ile moich koleżanek w wieku 60+ posługuje się laptopem? smartfonem?

                Mnie najważniejsze wydaje się zachować jak najdłużej sprawność umysłu, umiejętność podejmowania nowych wyzwań z jednoczesną świadomością, że trzeba pogodzić się z ograniczeniami wynikającymi z pogarszającej się kondycji.
                Ale jak przyplącze się wylew, paraliż, Alzheimer itp, - to już trudno, pomoc będzie potrzebna i dobrze byłoby, żeby miał jej kto udzielić.
                • autumna Re: WDPD koncepcja starości 12.09.14, 09:39
                  > Myślisz, że ile moich koleżanek w wieku 60+ posługuje się laptopem? smartfonem?

                  Patrz, a ja znam sporo. Smartfon może mniej, ale zwykła komórka jak najbardziej. No i komputer + internet. Na części wymogła to praca zawodowa, a na części życiowa konieczność - dzieci się powyprowadzały, i to do innych krajów, trzeba było się nauczyć współczesnej komunikacji. Dość często współpracuję z całkiem wiekowymi osobami (nawet 70+), korygując im teksty pisane na komputerze. Bywa, że panuje tam chaos edytorski, bo nie do końca biegle posługują się pecetem. Ale potrafią stworzyć plik, zapisać, wysłać jako załącznik e-mailem. I niezmiennie budzi to mój zachwyt i podziw - że im się chce uczyć nowych rzeczy.
                  • niennte Re: WDPD koncepcja starości 12.09.14, 10:13
                    No, ja też znam kilka, zwłaszcza tych, które (jak ja) jeszcze gdzieś pracują/dorabiają.
                    Ale te, które skupiły się tylko na pomocy dzieciom i opiece nad wnukami, szkoda gadać.
                    I to jest w sumie przykre, bo te osoby, które w późniejszym wieku nadal mają swoje życie, zainteresowania, rozrywki, towarzystwo - radzą sobie same dużo lepiej niż te, które żyją tylko dla dzieci i wnucząt, często pracując ponad siły. Potem przychodzi moment, że przestają być potrzebne lub nie mają już siły, a dzieci przyzwyczajone, że to im się należy, traktują taką babcię czy dziadka jak kamień u szyi.
                    Dlatego też radzę, przy całej miłości do swoich bliskich, żyć WŁASNYM, a nie cudzym życiem - swoich dzieci i wnuków, bo im to niepotrzebne, a starym na dobre nie wyjdzie.
                    • autumna Re: WDPD koncepcja starości 12.09.14, 14:29
                      > I to jest w sumie przykre, bo te osoby, które w późniejszym wieku nadal mają swoje życie, zainteresowania
                      > rozrywki, towarzystwo - radzą sobie same dużo lepiej niż te, które żyją tylko dla dzieci i wnucząt,

                      Jest jeszcze jeden wariant - można mieć czas na rozrywki, ale ograniczać się do rzeczy znanych i oswojonych (prasa, książka, telewizja), na kilometr omijając wszelkie nowości.
                  • anu_anu Re: WDPD koncepcja starości 12.09.14, 22:13
                    Jesteśmy sporo po pięćdziesiątce i na bieżąco korzystamy z komputerów, internetu etc., powiem więcej – mam problem z utrzymywaniem kontaktu z ludźmi, którzy nie mają adresu mailowego.
                    Pokolenie naszych rodziców (czyli mających jakieś 70–80 lat) – to różnie. Teściowie zatrzymali się na obsłudze pilota i nie udało się ich nauczyć nawet obsługi telefonu komórkowego. Korzystają zeń tak jak ze stacjonarnego – czyli np. każdorazowo wybierają numer z klawiatury (mimo uzupełnionej książki telefonicznej), a o wysyłaniu SMS–ów mowy nie ma! Ale jednocześnie mama mojej koleżanki ma laptopa, portale społecznościowe są dla niej podstawą bytu, a Skype, poczta i gry – są na porządku dziennym! Tak, tak – gry też! Więc to po prostu bywa różnie.
                    Ale też prawdą jest, że im starsi ludzie – tym mniejszy odsetek tych będących na bieżąco z postępem technologicznym. To się nazywa wykluczeniem technologicznym i jak ktoś świadomie nie stara się utrzymać na powierzchni – i nie uczy się ciągle – to sam się odcina od tych wszystkich atrakcyjnych możliwości.
                    Nie wiem jaka będę za te paręnaście lat - ale póki co zupełnie świadomie kupuję różne nowe rozwiązania. I używam ich! Właśnie dlatego żeby nie wypaść z nurtu i nie upierać się przy tej przysłowiowej pralce Frani, która "przecież jest dobra" i "zawsze jej używałam".
                    A jeżeli spotka mnie ten gorszy los i trafi się ten Niemiec, który wszystko chowa i przestawia - to i tak nie będę wiedzieć gdzie jestem i dlaczego....
                    • horpyna4 Re: WDPD koncepcja starości 13.09.14, 08:46
                      Największy problem z tym Niemcem jest taki, że człowiek jest sprawny fizycznie. Potrafi gdzieś pójść lub pojechać, potrafi też duuużo narozrabiać. I najlepszym rozwiązaniem jest nie dom opieki, tylko własne mieszkanie + towarzystwo. Członkowie rodziny, znajomi i na dokładkę jakaś płatna osoba dochodząca. Dlatego dobrze jest mieć coś zgromadzone na koncie, zwłaszcza że leki opóźniające postęp choroby są pieruńsko drogie.

                      Pierwsze objawy, to "dziury" w przeszłości. Nie tylko niepamiętanie pewnych okresów z życia, ale też upieranie się przy tym, że coś zdarzyło się miesiąc temu, a naprawdę zdarzyło się 20 lat wcześniej. Po prostu przez brak fragmentu przeszłości przybliża się w umyśle chorej osoby do teraźniejszości to, co działo się przed tym brakującym fragmentem.

                      Przez ładnych kilka lat taki człowiek może funkcjonować zupełnie normalnie, mówi logicznie i osoby nie znające go dawniej nie podejrzewają, że jest coś nie tak. Ale rodzina powinna być uczulona na ten objaw, bo im wcześniej zacznie podawać się leki, tym dłużej utrzyma się mózg w znośnym stanie. Diagnozę potwierdza tomografia głowy, którą trzeba zrobić przy pierwszych objawach.

                      Sorry, że się tak rozpisałam, ale sprawa jest poważna, bo to może dotknąć każdego. Wprawdzie zwykle dzieje się to około osiemdziesiątki, ale znałam też osobę, która pełne objawy miała w wieku 68 lat.
        • sajolina Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 22:22
          Szczerze mówiąc, też takie wrażenie odniosłam.
    • claratrueba Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 18:58
      > Czy wasza koncepcja uwzględnia udział waszych dzieci i w jakim zakresie?

      Uwzględnia ew. pomoc finansową. W żadnym wypadku mieszkanie razem.
      To również koncepcja moich teściów, mojej mamy. Powód jest prosty- moi teściowie i moi rodzice wzięli swoje matki do siebie. Bo one nie były w stanie utrzymać się same, nie miały żadnego majątku. Wiedzą jak takie życie wyglądało, nie chcą go. Dlatego wykupili mieszkania na własność, dlatego regularnie odkładają z emerytur by mieć w przyszłości na opiekunkę. Dopóki żyją oboje, dwie emerytury to nie jest tak mało. Kiedy jedno umrze drugie ma sprzedać mieszkanie, kupić małe a różnica kwot między sprzedażą a kupnem będzie spora.
      Mieszkanie dla wnuka nie będzie potrzebne.
      Inaczej wyglądała sprawa teściowej mojego brata. Nie mogła mieszkać sama, nie stać jej było z emerytury na opiekunkę. Mieszkanie choć duże nie było wykupione mimo,że można to było zrobić za ułamek wartości, "bo po co". Na szczęście, brat ma dom, dobudował dwa pokoje z kuchnią i osobnym wejściem. Bogu dzięki, mieli trochę odlożone, trochę z kredytu. Opłacali opiekunkę na czas kiedy byli w pracy.
      Niestety, autumno, każda koncepcja wymaga funduszy na ich realizację. Biedny czasem nie ma wyboru. DPS bywają strasznymi miejscami albo sporo kosztują.
      • irenazu Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 19:49
        Mamy jednego syna (żonaty), mieszkają w innym mieście, pracują i mam nadzieję, że bedą pracowali. Dlatego też już teraz odkładamy ile tylko możemy na starość. Dobrze, że umiemy oszczędzać, bo wcale kokosów nie zarabiamy, ale jakoś nam idzie. Nie chcę potem zastanawiać się za co kupię leki czy chleb. Teraz mogę nie jechać na wczasy, możemy jeździć starym samochodem, ale na starość nie chcę oczekiwać pomocy od dzieci. Bo jak ktoś wcześniej napisał, jak będę miała 80+ mój syn będzie miał jeszcze masę lat pracy przed sobą i jak będzie mógł mi pomóc? Zrezygnuje z pracy?
        • horpyna4 Re: WDPD koncepcja starości 12.09.14, 07:30
          Masz syna, ale masz go teraz. Nie wiadomo, co będzie za kilkanaście lat, a nawet za kilka (tfu, tfu, na psa urok) .

          Na dzieci nie można liczyć przede wszystkim z tego powodu, że nie ma żadnej gwarancji, czy dożyją wieku, w którym rodzice będą wymagać opieki. Wprawdzie "młody może, stary musi", ale też "nie wiadomo, komu z brzegu".

          Dlatego nawet przy dużej rodzinie warto pomyśleć o sobie i właśnie nieco oszczędzać. Jeżeli dzieci będą mogły opiekować się starymi rodzicami, to bardzo dobrze. Ale nawet jak ma się dzieci, to zdarza się je przeżyć.

          Istnieją różne rodzaje planowania. Niektórzy układają sobie wszystko w jedną piramidkę, która potem zawali się po wypadnięciu jakiegoś klocka. Planowanie powinno być strategiczne - dobry strateg nie zakłada na 100%, że wygra najbliższą bitwę. Raczej planuje różne wersje działań w zależności od tego, czy tę bitwę wygra, czy przegra.

          Tak samo jest w życiu. Tym zwykłym, nie na wojnie.
    • kol.3 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 21:04
      Kiedyś czytałam mądrą książkę o starzeniu się. Co prawda dotyczyła kobiet (menopauza itp.) ale było tam wiele cennych refleksji na temat przygotowania do życia w starszym wieku. M.in. to, że człowiek powinien przystosować swoje mieszkanie do zmniejszonych możliwości fizycznych, wprowadzić sobie jak najwięcej udogodnień, zmechanizować co się da, zrezygnować z trudnych do obsłużenia bajerów (np. wieszanie fikuśnych upinanych firanek i zasłon).
      W razie gdyby zaistniała potrzeba pomocy ze strony dzieci nie mieć nierealistycznych wymagań, że córka/syn/synowa/zięć będzie po pracy prał u mamy w pralce Frania, bo mamie szkoda było pieniędzy na zakup pralki automatycznej, skoro we Frani też się da uprać (przypadek autentyczny). Uważam, że człowiek na stare lata wcale nie chce opuszczać swojego mieszkania, w razie niesprawności fizycznej dobrze jest móc sobie wynająć kogoś do pomocy.
      W przypadku Alzheimera, demencji niestety pozostaje dom opieki.
      Osobiście nie chciałabym mieszkać z dziećmi na stare lata.
    • jarka63 Re: WDPD koncepcja starości 11.09.14, 21:59
      Wszystko zależy od człowieka. Moja prababcia zmarła, gdy miałam 8 lat. Wcześniej mieszkała z nami (moi rodzice +ja), z czego 5 lat w 1-pokojowym mieszkaniu. Była cudowną kobietą, kochałam ją bardzo i szanowałam, podobnie jak rodzice. Natomiast trudno mi sobie wyobrazić życie pod wspólnym dachem z moimi babciami.
    • jag_2002 Re: WDPD koncepcja starości 16.09.14, 22:14
      starosc mnie troche przeraza, dzieci nie mam, moge liczyc tylko na siebie
      dodatkowo teraz mam okazje napatrzyc sie, jak starosc wyglada - sa dzieci i rodziny doskonale opiekujace sie krewnymi, sa platne opiekunki, zaliczylam tez prace w zakladzie opiekinczo-leczniczym
      zamierzam kupic male mieszkanie na parterze lub z winda, bo tego ani nie utrzymam ani nie jest ono dobre dla osoby z ograniczeniami ruchu
      to bedzie pod wynajem lub do sprzedania, jako zabezpieczenie finansowe
      ale biorac pode uwage srednia zycia w moim zawodzie, to nie bedzie mnie sprawa starosci dotyczyc
    • claratrueba "nie pomyślałam, że będę kiedyś stara".. 17.09.14, 06:58
      Nie pierwszy raz temat z tego forum nagle znajduje swój odpowiednik w życiu. A może nie zwracamy uwagi na różne życiowe historie dopóki nie staną się tematem dyskusji?
      Spotkałam moja dawną nauczycielkę, mieszka z córką, zięciem i wnukami. Ma jakieś 70 lat, dobre zdrowie- konieczności opieki nie ma. Zadowolona z mieszkania razem nie jest.
      Na okoliczność tego tematu trochę podpytałam.
      Zarabiała grosze jak to nauczyciel za komuny ale jej mąż zarabiał dobrze. Nie zgromadzili jednak żadnego majątku bo "inwestowali w dziecko"- fakt, pamiętam tę córkę- ubrana dużo lepiej niż my, miała różne fajne rzeczy, które tylko na bazarze czy w Pewexie można było kupić, prywatne lekcje języka (dla mnie osiągalny był tylko kurs w empiku), korepetycje przed maturą i egzaminami na studia. Wynajmowane mieszkanie, no bo wiadomo- akademik czy pokój przy rodzinie to niewygodne. Wesele w najlepszej knajpie w mieście, gdzie mało kogo na prosty obiad było stać. A kiedy pojawiło się dziecko, niech babcia idzie na emeryturę (wtedy nauczyciel mógł w wieku 55 lat, a nawet wcześniej jeśli miał 25 lat pracy w zawodzie). Bo córka musi się rozwijać. A "młodzi na dorobku" ciągle potrzebowali pieniędzy i dopóki mąż starszej pani żył i pracował nieustannie dawał na coś. Kiedy umarł- pani została z najniższą emeryturą i bez żadnych oszczędności, w lokatorskim mieszkaniu. Po zrobieniu opłat, na życie zostawało niewiele. A córce i zięciowi urodziło się drugie dziecko wiec "niech się mama przeprowadzi do nas" bo i dzieci będą miały opiekę i pieniędzy żeby babci dawać na życie nie było. A przy okazji babcia ugotuje, posprząta, upierze, uprasuje. A mieszkanie babci się wynajmie i będzie trochą grosza.
      Teraz wnuki mają po kilkanaście lat i babcia trochę zawadza.
      Ale jak ma samodzielnie utrzymać się za 800 zł netto?
      • horpyna4 Re: "nie pomyślałam, że będę kiedyś stara".. 17.09.14, 07:45
        Sytuacja, którą opisałaś, jest dość typowa. Najpierw matka rozpieściła córkę, spełniając jej wszystkie zachcianki, to teraz córka nawet nie pomyśli, że matce też coś się należy. Sama matka utwierdzała ją w tym wcześniej, więc niech teraz nie jojczy - zapracowała (nie znaczy to, że zasłużyła, tylko że przyczyniła się) na takie traktowanie, tak córkę wychowała.

        Jeżeli dziecko od małego nie jest pępkiem świata i wie, że nie musi mieć wszystkiego za darmo, to wyrasta na osobę znacznie bardziej empatyczną.

        Przy okazji - te wysokie zarobki męża były na czarno? Bo jeżeli nie i jeżeli odprowadzał składki, to wdowa może zamienić swoją emeryturę na "po mężu". Może to być dużo korzystniejsze.

        • claratrueba Re: "nie pomyślałam, że będę kiedyś stara".. 17.09.14, 09:41
          Przy okazji - te wysokie zarobki męża były na czarno? Bo jeżeli nie i jeżeli odprowadzał składki, to wdowa może zamienić swoją emeryturę na "po mężu". Może to być dużo korzystniejsze.

          Wiesz to jest chyba problem wynagrodzeń za komuny na państwowym- wiele premii, dodatków itp. nie było ewidencjonowanych w papierach pracowników. Dużo ludzi w moim mieście ma problem z udokumentowaniem faktycznych zarobków i ma małe emerytury. A jeśli ten mąż nie miał emerytury naliczonej to jest w ogóle masakra. No i to jest 85% tego, co mąż by dostał.
          Jak tu jest nie wiem.
          Natomiast fakt- takie wychowanie "wszystko dla dziecka" tak się kończy.
          Tylko ciekawe ile osób to uwzględnia w swojej "koncepcji na starość" uważając, że dopóki rodzic ma kasę to powinien "wspierać" młodych (czyli ich) a jak nie to obraza i nazywanie egoistą.
          Moje koleżanki- wykształcone kobiety nie jakieś garkotłuki były autentycznie oburzone, że mój syna na swój samochód musiał ciężko fizycznie zapracować "przecież ty masz pieniądze, nie mogłaś mu kupić? Ale z ciebie matka!"
          • horpyna4 Re: "nie pomyślałam, że będę kiedyś stara".. 17.09.14, 10:47
            Nieraz obserwowałam dzikie koty. Jak kotka ma małe, to dba o nie bardzo i pilnuje, żeby były najedzone. Ale jak trochę podrosną (jeszcze będąc małe), to zaczyna je odpędzać, dopuszczając do jedzenia nie od razu. Uczy w ten sposób, że do zdobycia jedzenia potrzebny jest jakiś wysiłek.

            Ludzie są po prostu głupsi od kotów. Instynkt zatracili, a myślenie nie przyszło.
            • autumna Re: "nie pomyślałam, że będę kiedyś stara".. 19.09.14, 18:56
              Bywa, że dziecko nie zostaje "odgonione" nie z powodu nadopiekuńczości, ale z powodu chęci zatrzymania go za wszelką cenę, by móc zachować swój dotychczasowy tryb życia i nic w nim nie zmieniać - np. nie przeprowadzać się do mniejszego mieszkania, nie musieć uczyć się "nowinek" typu obsługa internetu itp.
    • tuvalu1 Re: WDPD koncepcja starości 18.09.14, 00:00
      O własnej starości strach myśleć ale za to opowiem wam wesołą anegdotkę o młodym silnym mężczyźnie wink
      Naderwałem zaczep przywodziciela stopy. Drobna kontuzja. Stopa zwisa luźno, nie można niczego nią nacisnąć, stoi się z trudem na pięcie. Boli jak jasna... Koniec z jazdą samochodem. Naciśnięcie pedałów niemożliwe. Poruszam się o kulach. Skokami. Zakładanie skarpetek czy butów to koszmar. Jakby próba naciągnięcia rękawiczki na całkowicie luźną dłoń. Wyprawa po chleb do osiedlowego sklepiku to droga przez mękę. Wszystkie większe markety nagle są po drugiej stronie miasta. 500 metrów staje się znaczącym dystansem. Nie da się zrobić większych zakupów bo się ich nie doniesie. Jeśli zapomnisz że ciągniesz za sobą luźną stopę to będziesz nią ciągle zahaczał o progi, schodki i krawężniki. Jeśli się wywrócisz w miejscu w którym nie będzie jak się podciągnąć to nie wstaniesz o własnych siłach z plecakiem z zakupami. Nie wstaniesz samodzielnie z wanny. Musisz się przewrócić na brzuch, spróbować przyklęknąć i albo ryzykować wstanie w mokrej wannie na jednej nodze ale nawet jak staniesz to nie wyjdziesz. Bezpieczniej wyczołgać się poprzez krawędź na podłogę. Schody, schodzisz z nich w miarę normalnie za to pod górę wchodzisz tyłem. Tysiące rzeczy robi się na stojąco i nie możliwości by sobie usiąść. Lustro do golenia wisi zbyt wysoko, zlew w kuchni sięga piersi i nie ma gdzie schować nóg. itp. itd
      Po kilku miesiącach na szczęście wszystko wróciło do normy. Starość wyobrażam sobie tak samo tylko z tą różnicą że nie ma powrotu do normy, za to z dnia na dzień jest coraz gorzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka