mali goście

19.11.08, 11:03
nie jestem potworem, ale ostatnio przestałam zapraszać do siebie
niektóre koleżanki z małymi dziećmi.
ponieważ... wizyty wyglądały tak: pierwsze pięć minut spokój a potem
ELDORADO dla krasnoludków. czyli: u cioci ( u mnie) wolno (!!!)
wywalać ziemię z kwiatków, skakać po łóżku, smarowac wszystko
czekoladą, drzeć na strzępy książki, walić w lustro wiszące ( a mnie
serce staje że lustro nie wytrzyma i runie na malucha) itd itd.
ostatnio mały gość ściągnął pieluchę i nasikał mi na łóżko ku
wielkiej radości swojej mamusi! stwierdziła żebym się przyzwyczajała
bo jak będę miała własne to będzie norma. ludzie! czy ja oszalałam?
kiedy zwróciłam uwagę że dzidzia smaruje mi ściany soczkiem,
usłyszałam że jestem przeczulona.
cóż,rzeczywiście na razie nie mam dziecka. ale od 6 lat odwiedza
mnie systematycznie siostrzeniec,mój ukochany chrześniak i wiem, że
nad dzieckiem można zapanować.co więcej, te dziewczyny nie pozwalają
się tak zachowywać swoim dzieciom we własnych domach.
a kiedy powiedziałam jednej z mamuś że niestety nie może mnie
odwiedzić ( przyznaję, nakłamałam że do męża przychodzą koledzy) ,
natomiast ja chętnie odwiedzę ją - obraziła się. a potem
naplotkowała że zazdroszczę jej dziecka i dlatego zerwałam kontakt
(!!!)
Dziewczyny, macie dzieci. powiedzcie mi, czy to jest normalne? a
może ja rzeczywiście przesadzam?
    • sadosia75 Re: mali goście 19.11.08, 11:15
      To nie jest normalne, ze dziecko sika na lozko, ze smaruje sciany i robi tornado
      w domu. dziecko owszem jest zywe, ma swoje rozne pomysly. czasem cos sie wyleje
      ale przypadkiem. a jesli dziecko robi to z perwersyjna radoscia i do tego
      mamusia jest zadowolona to chyba bym taka mamusie zagonila do sprzatania.
      mam 2 dzieci 10 i 3 lata. i zadne z nich nigdy nie demolowalo cudzego domu. nie
      znaczy to, ze siedzialy grzecznie przy stole. bo zawsze albo zaczepialy innych i
      zachecaly do rozmow zabaw, albo bawily sie same kiedy to zaczepieni juz mieli dosc.
      a jak sie kolezanka obrazila to jej sprawa. niech sie cieszy, ze nie trafila na
      mnie bo bym ja powitala z rachunkiem z pralni smile
    • clakier Re: mali goście 19.11.08, 11:21
      mam dwoje dzieci (8 lat i 1 rok)
      składam wizyty i miewam gości z dziećmi
      i powiem tak - przesadzać nie można - dzieci się bawiąc często brudzą i budzą
      wokół, ale
      do zaakceptowania dla mnie są okruchy z jedzenia - odkurzę przecież smile
      i rozlany na podłogę sok - który wycieram od razu (u siebie idę po papierowy
      ręcznik - a po wyjściu gości łapię za mopa smile u kogoś przepraszam i proszę o
      podanie czegoś czym mogę wytrzeć)
      natomiast
      mazanie po ścianach jedzeniem, wywalanie ziemi z kwiatków czy walenie w lustro
      nie wchodzi w grę - ani u kogoś ani u mnie
      no i sikanie... hm ile miał delikwent? mój syn parę razy popuścił na łóżko jako
      niemowlę - moja wina - przy przewijaniu powinnam była go na przebijak położyć...
      natomiast w "gościach" mam ze sobą ceratkę - podkład albo idę do łazienki jeśli
      jest w niej pralka/szafka na której można malucha położyć smile
      koleżance która by mi rzuciła tekstem żebym się przyzwyczajała przysłałabym
      rachunek za czyszczenie tapicerki smile
      co innego gdyby się poczuła do przeprosin - mściwa nie jestem smile
      • laiczka9 Re: mali goście 19.11.08, 12:02
        ale ja naprawdę nie mam nic przeciwko wylewaniu napojów (zdarza się
        nie tylko dzieciom) czy okruchom na dywanie. mam odkurzacz i dzięki
        Bogu nie jestem pedantką. kiedyś znajome dziecko zrzuciło i potłukło
        ( na szczęście nic mu się nie stało) wszystko co stało na stole. do
        głowy by mi nie przyszło mieć pretensje - bo to był wypadeczek.
        dzieci mają swoje prawa. ale zachowanie niektórych mamuś dało mi
        popalić. az zaczełam się zastanawiać czy rzeczywiście nie jestem
        przeczulona. dzięki Waszym wpisom widze że nie. a dzidzia która
        nasikała na łóżko miała dwa lata. jego mama siedziała obok.
    • aska90 Re: mali goście 19.11.08, 12:12
      Krótko, to nie norma, tylko wynaturzenie. A TYM mamusiom niestety macica dalej
      uciska zwoje mózgowe.
      Tak, mam dziecko i jestem fleją.
      • agatha-christie Re: mali goście 19.11.08, 12:37
        Mam dzieci (już duże), ale powiem Wam szczerze, że bardzo nie lubię
        wizyt koleżanek z maluchami zachowującymi się jak wyżej opisane. To
        wcale nie należy do rzadkości. Podjadanie banana z jednoczesnym
        całowaniem szyby tarasowej, czekoladowe "łapki" na ścianie,
        chodzenie w bucikach po kanapie, pielucha z kupą w koszu na śmieci
        (wrzucona luzem), trzaskanie drzwiczkami od czegokolwiek,
        włącznikami świateł zabawa non-stop kolor, na zawsze zachowam obraz
        1,5 rocznej dziewusi z nieodłączna parówką w rączce (a później w
        całym domu znajdowałam wyplute kawałki tej przekąski, bo jeszcze
        wtedy nie mieliśmy psa...). Ale jestem wredna, co?
        • lorisa Re: mali goście 19.11.08, 12:48
          nie,nie jesteś wredna..wcale..
          ja dzieci nie mam,ale w rodzinie to spora gromadka maluchów-więc doświadczenie
          jakieś mam.
          sikanie w łóżko 2latka-to niedbalstwo rodzica..tak samo jak zabawa jedzeniem
          powiązana z łażeniem dziecięcia po całej chałupie gospodyni-gdzie urwis wszędzie
          zostawiam brudne łapki,kawałki posiłku.jeść powinno się przy stole,a nie biegać
          po mieszkaniu podczas obiadu-paranoja..i niech mi nikt nie mówi,ze malucha
          trudno namówić na jedzenie-a kto nauczył dziecko takiego zachowania,trybu
          życia??(poza tym kto w tej sytuacji wyznacza reguły,granice??małe dziecko,czy
          dorosły??)rodzic wiadomo..moi bratankowie jedzą przy stole,jeśli nie chcą już to
          odchodzą,nie biegają z bułką czy parówką po mieszkaniu..-nie powinno uczyć się
          dzieci nawyku "podjadania".
          ludzie,którzy cieszą się gdy ich pociecha zdziała coś niewłaściwego uczą własne
          dziecko negatywnych zachowań..jak taki maluch podrasta,to już "słodkie" nie jest
          gdy umaże siebie i sofę czekolada-zwłaszcza w gościach..
          pozdrawiam
        • verdeschi Re: mali goście 19.11.08, 12:48
          Popieram, też unikam koleżanek z małymi dziećmi jak ognia. Nie
          przepadam za sprzątaniem, a za sprzątaniem ekstremalnym to już
          wogóle. A koleżanki zwykle mają ograniczoną wyobraźnię jeśli chodzi
          o zachowanie ukochanego dzieciątka.
      • bioo Re: mali goście 19.11.08, 12:40
        takie zachowania nie sa normalne, na pewno. moje dziecko nikomu nie pomazało
        scian, co najwyzej nakruszyło lub wylało picie (rzadko), jedynie czego sie
        domaga, to jak ktos ma kablowke to by wlaczyc mini-mini, a jesli nie am to prosi
        o kartke i cos do rysowania smile
        • zefirynda Re: mali goście 19.11.08, 14:22
          Niestety wszystko zależy od nas czyli Rodziców. Dzieci robią, to na co im
          pozwalamy. Mój syn (5 lat), wie co wolno a czego nie. Córeczka mojego brata
          (3lata), robi co chce. Jej mama nie widzi problemu w tym, ze nasika na łózko
          babci lub pobrudzi czekoladą świeżo wypraną narzutę. Kwituje, to wzruszeniem
          ramion. Ja często goszczę koleżanki z małymi dziećmi. Wszystkie starają się
          zapanować nad dziećmi, bo to w końcu tylko dzieci i przytrafiają się im małe
          nieszczęścia. Z jedną, której syn malował nam ściany, smarował czekoladą krzesła
          i kanapę, rozluźniły się kontakty.
          Pozdrawiam
    • loola_kr Re: mali goście 19.11.08, 15:38
      Nie przesadzasz, takie zachowania sa hmmm dziwne.
      Myślę, że nie należy unikać wizyt koleżanek z dziećmi tylko TAKICH koleżanek. To
      koleżanki są dziwne a ich dzieci... cóż pewnie podobne do mam...
      Do mnie przychodzą koleżanki z dziećmi i nigdy żadne dziecko się tak nie
      zachowywało.
      • grejdi Re: mali goście 19.11.08, 17:44
        Znam takiego huncwota. Bywa u mnie - rzadko, bo rzadko, ale bywa.
        Rysowanie dorwanym długopisem po ławie, gazetach, książce -
        wszystkim co spotka na drodze. Podlewanie hektolitrami
        kwiatków,gonitwa: przez dom, ogród i z powrotem, skoki z kanapy na
        fotel po tej przebieżce - naturalnie w obuwiu. W międzyczasie zabawy
        piachem z ... kuwety. Tutaj zbytnio nie protestowałam... I tuż obok
        mama, wyedukowana, obieżyświat, mądra, z naciskiem na bezstresowe
        wychowanie. Dodam wyżeranie cukru ręką, i karmienie tym cukrem na
        siłę kocicy. A... i pisk! Cudownie, cudownie. Koty mimo, że nie są
        jakoś wytwornie skoczne - na widok panny sprintem pokonują odległość
        stół/szafa/...
        Znam normalne dzieci, nienormalnych rodziców, nienormalne dzieci,
        nienormalnych rodziców, nienormalne dziecko i normalnych rodziców.
        Połączenie normal-normal występuje, a i owszem. Ale w deficycie...
        Na nieszczęście uczę dzieci, nie mam własnych (bo praca z małymi
        dziećmi to najlepszy środek antykoncepcyjny), więc cyt. CO TY SIĘ
        ZNAM! zobaczysz, będziesz jeszcze gorsza. Taaa
        • agatha-christie Re: mali goście 20.11.08, 09:08
          Co do wizyt małych gości, to mam jeszcze jeden przykład zachowania.
          Nie jest , co prawda, z kategorii spraw "porządkowych" ale bardzo
          mnie takie sytuacje wkurzają. Otóż, dzieci gospodarza maja zazwyczaj
          swoje zabawki u siebie w pokojach (te "udostępniane" gościom na czas
          wizyty lądują w przestrzeni wspólnej), jednak nagminne
          jest "myszkowanie" młodszych gości po całym domu i branie sobie
          dowolnych zabawek ( i nie tylko ) bez pytania. Kilka razy zdarzyło
          nam się, że dziecko przybyłe z wizytą, po prostu całkowicie zepsuło
          któremuś z moich porządna zabawkę (wiadomo, że w momencie straty
          stawała się natychmiast ulubioną). I tutaj niestety muszę z żalem
          przyznać, że mamusie nigdy nie potrafiły się zachować. Po pierwsze,
          nagminne są teksty w stylu: "...o, Adaś chciałby się pobawić tym
          samochodzikiem, pożyczysz mu, prawda?..." (nikt nie czeka na
          odpowiedź właściciela, i oczywiście nie bierze pod uwagę ewentualnej
          odmowy, do której dziecko ma prawo). Po czym Adaś za mocno nacisnął
          samochodzik i pewne elementy się połamały (sytuacja typowa).
          Wlaściciel w ryk (Adaś profilaktycznie również). Na to mamusia:"...
          ojej, ale on jest jeszcze taki malutki, niczego nie rozumie (ma 2
          lata), nie chciał zepsuć zabawki, wiesz, on jeszcze niczego nie
          rozumie...zobacz jak on płacze...chociaż nie wie o co chodzi..." A
          mnie w takim momencie trafia szlag...I nigdy naprawdę nie zdarzyło
          się, żeby "mamusia Adasiowa" tak załatwiła sprawę, by właściciel
          zniszczonej zabawki nie miał żalu.
          • madzior2711 Re: mali goście 20.11.08, 09:35
            Akurat tak sie sklada mam takiego 2 letniego Adasia ale to jemu psuja zabawki
            jak ostatnio mala Zuzia rzucala zabawkami o podloge i nic nie powiedzialam bo to
            przeciez goscie i nie wiedzialam jak sie zachowac zeby nie urazic a rodzice Zuzi
            oczywiscie nie reagowali na zachowanie swojego dzieckasadwiec rozumiem o czym
            piszesz ale jesli "winowajcy" nie zaproponuja np zwrotu kosztow zniszczonej
            zabawki to co zrobic?;/nie wiem jak postapic przy nastepnej wizycie o ile taka
            bedzie;/
            • katarzyna4511 Re: mali goście 20.11.08, 12:30
              Kiedyś w takiej sytuacji z uśmiechem stwierdziłam (przy mamusi
              winowajcy, oczywiście) - "Nie martw się, Kochanie, ciocia jutro
              pójdzie do sklepu i odkupi ci zabawkę" smile) Pomogło! smile)

              Swoją drogą wredną ciotką jestem, bo zawsze zwracam uwagę na
              niewłaściwe zachowanie innych dzieci, tłumacząc spokojnie takiemu
              dziecku (bo przecież nie jego mamusi), że zabawek nie psujemy, na
              ścianach czekolady nie rozsmarowujemy itd. I chromolę, co na to ich
              rodzice, skoro nie potrafią zapanować nad własnymi dzieciakami. Na
              szczęście takie sytuacje przytrafiały się ekstremalnie rzadko.
    • madzior2711 Re: mali goście 20.11.08, 09:21
      Dziecko to dziecko i rozne rzeczy przychodza im do glowy ale wina jest po
      stronie rodzicow bo powinni reagowac w pore.Sama mam 2 latka w domu ale ucze go
      od malego czego nie wolno ale czasami na tym cierpi bo inni zabieraja mu zabawki
      bija itp. a on oczywiscie NIE bo tak jest nauczony.Ale sa takie mamy ze uwazaja
      swoje dzieci za idealne i na wszystko pozwalaja tylko najczesciej u kogos a u
      siebie wcale albo mniej wiec uwazam ze słusznie postapiłas nie zapraszajac jej
      tez bym tak zrobila.Pozdrawiam
    • smok18 Re: mali goście 20.11.08, 09:30
      Reagujesz całkiem normalnie.Takie zachowania są nie do przyjęcia.Mam dwóch malutkich synków (2,5 i 8m)i nie wyobrażam sobie takich sytuacji.I opowiem ci coś na przykład,prosto z życia.Mam jedną koleżankę z 2,5 latkiem i 5-cio latką,która wogóle nie przywiązuje uwagi do jakiegokolwiek porządku (do większosci rzeczy w jej domu można się przykleić) i jej dzieci są takie same.Jeśli zdarzały się jej wizyty u nas to wiele razy zwracałam im uwage że mają nie brudzić,to wyobraż sobie,ze mamusia w końcu zaprzestała wizyt stwierdzając,że mam zły wpływ na jej dzieci i że mój pedantyzm to choroba,bo nienormalny jest ktoś kto ma ułożone w szufladach pampersy i czysta biała sofe przy dzieciach albo brak okruchów na podłodze.No i dobrze,mam swój "dzień Świra" i jest mi z tym dobrzesmilePewnie dlatego trafiłam na to forumsmile
Pełna wersja