madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 19:53 Lokal „Czarcia Łapa”, z charakterystycznym szyldem przedstawiającym diabelską dłoń, działał w Lublinie przez ponad pół wieku. Mieścił się na Starym Mieście w zabytkowej kamienicy (róg Rynku i ul. Bramowej). Występował w nim kabaret Czart, założony w 1959 przez dwóch dziennikarzy „Kuriera Lubelskiego” – Andrzeja Malickiego i Ryszarda Nowickiego. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 20:24 Żeby nadać ważności temu wyrokowi, diabeł go odczytujący uderzył dłonią o stół. Odbiła się ona wypalonym śladem na jego blacie. Stół ten do dzisiaj można oglądać w holu lubelskiego zamku. Podczas, gdy diabeł wygłaszał wyrok, Chrystus na krzyżu w sali rozpraw odwrócił głowę do ściany. Nie chciał widzieć tego, że diabli sprawiedliwszy wyrok niż ludzie wydali. Krzyż Trybunalski do dziś znajduje się w jednej z kaplic w Archikatedrze. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 23:47 Wykopaliska archeologiczne wskazują, że kościół zbudowano na istniejącym wcześniej cmentarzu i na początku był budowlą z wydłużonym prezbiterium i trójnawowym korpusem o trzech przęsłach, zbliżonym w planie do kwadratu. Prezbiterium zamknięto trójbocznie, na zewnątrz zbudowano łuki przyporowe, dobudowano zakrystię, całość przykryło żebrowe sklepienie. W r. 1341, po najeździe Tatarów na Lublin, mogła mieć miejsce rozbudowa świątyni. W XV w. z frontu od ulicy Grodzkiej powstała potężna wieża, dominująca nad zabudowaniami miejskimi, która podobno była widoczna na 5 mil od Lublina. Pokryto ją miedzianą blachą, a jej szczyt wieńczyła blaszana chorągiewka, która wskazywała kierunek wiatru. Na wieży umieszczony został zegar oraz dzwony, w tym Michał. W XVI w. świątynia stała się kolegiatą. Obok cmentarza otaczającego kościół zbudowano plebanię, dom mansjonarski, mieścił się tu również szpital oraz szkoła. W 1575 kościół spłonął, runęła wtedy wieża, przerażając ówczesnych mieszkańców Lublina hałasem. Kościół odbudowano, wieżę również, tym razem bez zegara. Do sześciu kaplic dobudowano siódmą. W 1653 kościół ponownie spłonął, odbudowano go dopiero w 1741. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 27.05.23, 23:58 Dom mansjonarski – zbudowany w XV w. w obrębie murów obronnych. Nazwa pochodzi od księży mansjonarzy, którzy za pieniądze odprawiali codziennie mszę. W XVI w. stał się wikarią. W XIX w. odremontowany, przeszedł na własność prywatną. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 00:44 Odpis protokołu z tego procesu zamieszczono w 1640 w aktach miasta Lublina. Wpisu do księgi sądowej, na wniosek występującego w imieniu Pawła Podlodowskiego szlachcica Jana Kuleszy, dokonał pisarz miejski Mateusz Zabulski Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 00:54 Oryginalne siedemnastowieczne protokoły z procesu Filipowiczowej prawdopodobnie nie zachowały się. Pochodzący z 1640 roku odpis procesu wpisany do jednej z lubelskich ksiąg miejskich przechowywany jest w Archiwum Państwowym w Lublinie (Akta miasta Lublina, sygn. 38, k. 113–116). Wydała go drukiem w 1947 Mirosława Dąbrowska‑Zakrzewska (Zakrzewska-Dubasowa). O sprawie tej pisała też w 2019 Magdalena Kowalska-Cichy w książce Magia i procesy o czary w staropolskim Lublinie Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 12:03 Sądem w Lublinie najczęściej zajmującym się sprawami o czary był sąd miej- ski (judicium civile), który stanowiła przeważnie ława, rozstrzygająca kolegial- nie, w przeciwstawieniu do właściwego sądu wójtowskiego (officium advocatiale), orzekającego w drobniejszych sprawach jednoosobowo, bez ławników. Sądy od- bywały się w ratuszu miejskim przy Rynku. W przypadku spraw o czary, w skład sądu - jak wynika z zachowanych akt procesowych - wchodził wójt oraz dwóch do czterech ławników. Był to więc sąd łączony, wójtowsko-ławniczy. W wypadku gdy sprawę do osądzenia otrzymywał sąd miejski od innej instancji, na przykład urzędu radzieckiego czy innych sądów, w rozprawie brał udział także deputat tej instytucji17. Nie prowadzono osobnych ksiąg do wpisywania nazwisk członków samorządu miejskiego, tak jak na przykład miało to miejsce w Krakowie. W Lu- blinie ich nazwiska pojawiają się zwykle wśród akt procesowych, choć i tu nie w każdym przypadku. W ciągu roku odbywały się czasem nowe wybory do ławy - gdy nastąpiła śmierć ławnika lub gdy przechodził on do rady czy też rezygnował z urzędu, bądź był zawieszany w czynnościach. Dlatego trudno ustalić kto akurat konkretny proces prowadził. Co więcej, pisarze urzędu wójtowskiego łączyli często dwie godności - ławnika i pisarza jednocześnie18. Warto zauważyć, iż w większości byli to ludzie, którzy z chwilą prowadzenia konkretnej sprawy o czary, mieli już dłuższe, kilkuletnie przeważnie, doświadczenie w sądzeniu innych przestępstw. Na przykład w zapiskach dotyczących procesu Reginy Lewczykowej z roku 1698 wymienieni są ławnicy Mikołaj Jakubowski oraz Jan i Melchior Dobrogoszczo- wie, z których pierwszy zasiadał w ławie z przerwami od blisko dwudziestu lat, a następni od roku 1693. Pod wyrokiem skazującym na śmierć Annę Szwedyczkę w 1678 r., podpisali się wójt Lublina Jan Rafang oraz ławnicy Ignacy Kąpalski, Mi- kołaj Jakubowski i Mikołaj Młodecki. Jan Rafang był w tamtym momencie ławni- kiem z dwuletnim stażem, ale za to Ignacy Kąpalski pełnił ten urząd od roku 1667. W roku 1664 w procesie Maryny, Białkowej, oskarżonej o używanie hostii do cza- rów, brali udział między innymi Zachariasz Ejlich (Eylich) - zasiadający w ławie od czternastu lat i Marcin Świbicz (Świwicz), który funkcję ławnika zaczął pełnić wiatach 1657-1658. Powołany w 1578 r. Trybunał Koronny według intencji ustawodawcy miał być organem apelacyjnym19 i orzekać, czy zaskarżany do niego wyrok sądu niższej in- stancji był sprawiedliwy czy też nie. Od początku swego istnienia działał również jako sąd pierwszej instancji - wpływały do niego między innymi sprawy o zbie- głych poddanych, najazdy na grunty i dwory, zdarzały się także tak zwane „nagany szlachectwa” czy sprawy związane z ochroną praw rzeczowych i różnego rodzaju kwestii spornych20. Sądy odbywały się w budynku ratusza miejskiego na Rynku, którego na czas obrad rada i sądy miejskie przenosiły się do okolicznych ka- mienic, a później do tak zwanego Małego Ratuszka przy ulicy Archidiakońskiej 521. Trybunał często zlecał sądowi miejskiemu, wójtowsko-ławniczemu, przepro- wadzenie przesłuchania czy poddanie torturom mniej ważnych - w sensie miejsca w strukturze stanowej - osób22. Wygodniejsze było dla sędziów wykorzystywa- nie miejskiej izby tortur, która znajdowała się w ratuszu, niż korzystanie z grodz- kiej izby tortur znajdującej się na zamku lubelskim. Być może także natłok spraw do rozpatrzenia przesądził o takim postępowaniu, gdyż nie było ono regulowane żadnymi normami prawnymi23. Ponieważ nie znamy dokładnie składu kolegiów sędziowskich, trudny jest do ustalenia stopień samodzielności sądu miejskiego w czasie rozpatrywania spraw zleconych przez Trybunał. Nieznana jest także prak- tyka sądowa Trybunału. Brak jest kompletnych zestawień dotyczących rodzajów sądzonych przez ten organ spraw, ich liczby, stosowanych środków inkwizycyj- nych i wreszcie samych wyroków24. Od połowy XVII w. można zaobserwować ro- snące nieprawidłowości w funkcjonowaniu Trybunału Koronnego, coraz częściej „królowało bezprawie, przekupstwo, łapownictwo25”. Chociaż w ciągu dwu wieków istnienia dokonano kilku zmian i uzupełnień istniejących przepisów dotyczących funkcjonowania tego sądu, do końca jego istnienia, to jest do roku 1794, podstawą funkcjonowania Trybunału pozostała konstytucja z 1578 r.26 We wspominanym już wyżej artykule M. Dąbrowskiej-Zakrzewskiej, na po- nad siedemdziesięciu stronach przedstawionych jest dziesięć procesów o czary, których akta autorka odnalazła w księgach przechowywanych w lubelskim Archi- wum Państwowym. Praca ta jest jednak bardziej publikacją źródłową niż artyku- łem. Autorka skupiła się głównie na, dość dokładnym zresztą, wyszczególnieniu dostępnej ówcześnie literatury dotyczącej historii czarów i procesów czarownic27, skrótowo tylko omawiając wydawane przez siebie akta procesów. Podobnie uczy- nił też M. Ostling. Procesów wymienianych przez pozostałych, wspomnianych już przeze mnie autorów (A. Żbikowskiego28 i J. Riabinina), nie można traktować jako typowych procesów czarownic - tu informacje o stosowaniu czarów pojawiają się niekiedy na uboczu głównego oskarżenia i traktowane są - nawet przez samych badaczy zjawiska - jako ciekawostki. Z tego też powodu nie mamy pewności, czy dokonana przez nich kwerenda źródłowa była na tyle precyzyjna, że nie pominęła żadnego „mniej ciekawego” procesu. Często w samych księgach nie znajdujemy też wystarczających informacji, które mogłyby umożliwić zweryfikowanie, w jaki sposób dane sprawy zostały potraktowane przez rozpatrujący je sąd, nie znamy też dobrze okoliczności ich wytoczenia - najpełniejsze teksty źródłowe, przedstawio- ne przez M. Dąbrowską-Zakrzewską, nie są kompletnymi protokołami z przepro- wadzonych rozpraw - w czterech przypadkach znany jest jedynie wyrok z procesu, a w trzech poznajemy tylko zeznania złożone w trakcie przesłuchań. W samych aktach sądowych informacje dotyczące szeroko rozumianych proce- sów o czary są bardzo rozproszone. Znajdują się co najmniej w czterech księgach złoczyńców, czterech księgach wójtowsko-ławniczych i również czterech księ- gach radzieckich Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 12:26 Spośród niecałego tysiąca udokumentowanych spraw o czary118, które miały miejsce na ziemiach koronnych od XVI do końca XVIII w., lubelskie procesy sta- nowią niewielki epizod. Trudno wyróżnić tu okresy zwiększonego prześladowa- nia czarownic, nie znajdujemy żadnych wzmianek o jakichkolwiek masowych, czy długotrwałych polowaniach na terenie Lubelszczyzny. Mimo, że zdarzały się pro- cesy, w których o czary oskarżano kilka osób, jednak zapadający w nich wyrok był albo stosunkowo łagodny albo dotyczył jedynie głównego podejrzanego. Procesy o czary w Lublinie rozgrywały się przeważnie przed sądem wójtowsko-ławniczym, z czego część spraw przekazywana była tam z Trybunału Koronnego, a dotyczyły one w równej mierze mieszkańców miasta, jak i odległych od niego wsi. Wiek oświecenia okazał się dla spraw o czary wiekiem przełomowym. Zmia- na mentalności społeczeństwa, poprawa ich sytuacji materialnej, stopniowy zanik strachu przed diabłem i jego wspólniczkami sprawiły, że łowy na czarownice osta- tecznie się zakończyły. Także w Lublinie. Procesy o czary w Lubinie od XV do XVIII wieku Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 12:56 Pierwszy prawdziwy pogrom czarownic w Nysie nastąpił w 1622 roku, kiedy oskarżona przez męża kobieta, pod wpływem tortur przyznała się do winy, wymieniając jako swoje wspólniczki kolejnych pięć kobiet. Wszystkie zginęły na stosie. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 13:28 Od XVI w. umieszczona przed gospodą rzeźba przedstawiająca sukkuba oznaczała, że karczma prowadzi również dom publiczny Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 19:29 Huldra (norw. huldra - ukryta) – żeński demon, postać z skandynawskich wierzeń ludowych Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 19:43 Wobec ludzi wiły były nader kapryśne. Zdarzało się, że pomagały młodym mężczyznom zawrzeć małżeństwo, ostrzegały przed gradobiciem, pomagały potrzebującym rolnikom czy przepowiadały przyszłość, jednak rozgniewane potrafiły same zniszczyć pola, wywołując opady gradu, wichurę albo suszę. Bywało także, że wiły zatańcowywały na śmierć napotkanych mężczyzn, oślepiały ich lub doprowadzały do szaleństwa, sprowadzając na nich żądze niemożliwe do zaspokojenia. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 20:17 Zagorkinia stroniła od ludzi, do których zazwyczaj ustosunkowana była nieprzyjaźnie. Jednak udzielała pomocy osobom, które zbłądziły lub uległy wypadkowi w górach. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 20:25 Skrzak - inna nazwa to skrzek. Według wierzeń z terenu Wielkopolski demon opiekuńczy, dbający o gospodarstwa. Jest uważany za negatywnego demona, ponieważ po śmierci swego pana zabierał jego duszę. Jego siedzibą było ognisko a do domu wchodził przez komin. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 20:40 Nazwa ta stosowana jest również w innych regionach jako ogólne określenie demonów nocnych. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 20:59 Południce ukazywały się jako młode dziewczyny lub stare kobiety owinięte w białe płótno, z rozpuszczonymi w nieładzie włosami. Na plecach nosiły worki, w których porywały dzieci. W rękach trzymały zazwyczaj drąg, ożóg lub sierp, którymi potem dręczyły swoje ofiary. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 21:02 Prawdopodobnie postać południc utożsamiano z często występującymi w okresie letnim małymi wirami powietrznymi, powstającymi w gorące dni przed nadchodzącą burzą, prawdopodobnie wskutek nagłej zmiany ciśnienia; wir powstaje nagle, osiąga wysokość do kilku metrów, porusza się niczym mała trąba powietrzna i znika równie szybko, jak się pojawił. Od starszych ludzi można usłyszeć ostrzeżenie przed wejściem w ów wir, ma to bowiem grozić „przetrąceniem”. Możliwe również, że napadem południcy tłumaczono udar słoneczny Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 21:11 Wyobrażano ją jako piękną, wysoką, smukłą, błękitnie ubraną niewiastę z wieńcem chabrów na głowie. Pojawiała się tylko w południe i wyłącznie na polu, gdzie pilnowała, by dzieci w poszukiwaniu kwiatów nie deptały zboża i nie wbiegały pomiędzy łany. Denerwowało ją, gdy widziała, że używają ostrych narzędzi, i gdy żniwiarze nie mieli kapeluszy. Ci, którzy jej zdaniem zasługiwali na karę, byli usypiani jej słodkim szeptem, a następnie zsyłała na nich ostry ból głowy, paraliż lub postrzał. Czasem rzucała się na swoją ofiarę i łamała jej ręce i nogi, lub skręcała kark. Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 21:26 Zgodnie z fragmentem XV-wiecznego kazania ubożęciu zostawiano resztki z obiadu, zwłaszcza w czwartek. Posiliwszy się, ubożęcie miało przepędzać złe moce. Etymologia słowa uboże pochodzi od rdzenia bog-, oznaczającego "łaska, bogactwo". Wywodzenie terminu uboże od słowa "ubogi" jest błędne, gdyż zaprzecza funkcji demona, którego zadaniem było zapewnienie domowi dostatku Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 23:24 Uważano, że mamuny są duszami kobiet zmarłych w ciąży lub w czasie porodu. Nie istniały jednolite wyobrażenia co do ich wyglądu. Przedstawiano je m.in. jako: Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 23:32 Niekiedy podawano, że były one duszami pokutujących kobiet, dziewczyn, które dokonały poronienia lub zabiły swe dzieci, samobójczyń, krzywoprzysiężnic, położnic, które zmarły przy połogu, dziewcząt, które zmarły w czasie „ogłoszenia”, a więc między zapowiedziami a ślubem, starych panien, czarownic, a nawet akuszerek Odpowiedz Link
madohora Re: Noc Świętojańska 28.05.23, 23:42 Przed mamuną ochroni nas: 🔹czerwona wstążeczka zawiązana na rączce niemowlęcia (Górny Śląsk) Odpowiedz Link