Kuźwa, ja wysiadam przy moim młodszym dziecku..
Najpierw wczoraj paw w samochodzie (pokrowiec pranie przeżył), a
potem degustacja resztek makaronu z sosem, które wyrzuciłam do
śmieci.
A jak mu smakowało! - donośne niam niam zwabiło mnie do kuchni..
Przygotowałam sobie worek do wyrzucenia, a ten mały padalec zrobił w
nim dziurę i makaron wyżerał

DD.
Dzisiaj zrobił replay, z tym że prosto z kubła - ogryzek dorwał i ze
smakiem oblizywał. Nawet nie chcę myśleć, co na tym ogryzku było..
Zaczynam tęsknić za czasami, gdy Młody nie miał dostępu do kuchni..
Muszę pomysleć o jakimś zamknięciu, bo w końcu czymś się przytruje..