eva15
10.03.11, 16:22
Nadaktywny Sarko do reszty się rozszalał, wszedł chyba w skórę Napoleona i słyszy głosy.
Ogłosił, że należy zbomardować Libię - oczywiście EU ma to zrobić, no i uznał "rząd opozycyjny" i zamierza wysłać do Bengasi swojego ambasadora, żeby w rowie przeciwlotniczym rozpoczął urzędowanie (pewnie zacznie od wydawania wiz).
Swoich bohaterskich porywów z nikim w EU nie ustalał, więc odpowiednio złośliwa jest reakcja z Berlina:
"Deutschland setzt nicht auf das Recht des Stärkeren, sondern auf die Stärke des Rechts", czyli
Niemcy stawiają nie na prawo silniejszego, lecz na siłę prawa.
Co do uznania rządu rebeliantów Berlin stwierdził, że dyplomatycznie można uznać tylko państwa a nie "rządy" czy jakieś inne ugrupowania.
Patrząc na stan w jakim znajduje się Sarko Niemcy zaczynają się obawiać, że Francja pod jego przywództwem może sama zacząć bombardować Libię.
Szykuje się gorący piątek na szczycie w Brukseli:
www.spiegel.de/politik/deutschland/0,1518,750142,00.html
Zdaje się, że Francuzów nieźle pokarało tym nadaktywnym kogutem.