wojciech.2345
20.03.12, 18:29
Od czasu zakończenia II wojny światowej Niemcy – największa europejska gospodarka – nie przedsięwzięły rekonstrukcji rynku energetycznego na taką skalę.
Kanclerz Angela Merkel zamierza wybudować morskie farmy wiatrowe, które zajmą obszar sześciokrotnie większy od Nowego Jorku, a także przeprowadzić linie wysokiego napięcia, które mogłyby połączyć Londyn z Bagdadem. Program będzie kosztował 200 miliardów euro (263 miliardów dolarów) i jest to około osiem procent produktu krajowego brutto z 2011 roku, jak wynika z danych DIW, niemieckiego ekonomicznego instytutu badawczego w Berlinie.
....
Niemieckie próby spowodowały wstrząs na europejskich rynkach energetycznych. Przy wietrznej i słonecznej pogodzie turbiny i panele słoneczne zasilają energią sieć wysokiego napięcia, zagrażając ekonomii generatorów opalanych gazem ziemnym, ponieważ czysta energia ma pierwszeństwo w dostawach nad paliwami kopalnymi.
Statkraft, norweski koncern energetyczny z siedzibą w Oslo, poinformował w lutym, że zamyka elektrownię opalaną gazem ziemnym w niemieckim mieście Emden z powodu niskich cen, natomiast nadal będzie pracować w tej okolicy elektrownia na biomasę,
biznes.onet.pl/rewolucja-energetyczna-w-niemczech,18567,5063508,1,news-detal