marek-zakrzewski
24.06.12, 21:51
Widzieliście jego twarz? Był wyraźnie zakłopotany i czuł się nieswojo. Natychmiast próbował się kontrolować po prostych gestach, jak np. klepnięcie go w ramię przez Obamę. Być może czuł się trochę przytłoczony, ale możliwe, że dali mu niektórzy wyraźnie do zrozumienia, że jego pozycja spada i się go odsuwa na bok.
Trzeba być w polityce bezczelnym, ale jechać na szczyt G20 i wysyłać jednocześnie broń do Syrii a wcześniej wygrać wybory fałszerstwami - to trzeba mieć tupet. Żeby się z Putinem nie stało to co z Gazpromem, którego na rynku zastąpił Novatek, chociaż pozycja tego pierwszego wydawała się tak potężna jak wyniosłe gmachy jego siedzib. A uściski dłoni i fotografie z Obamami i Merkelami na oficjalnych spotkaniach są takim dowodem dobrych układów, jak uśmiechniętego Kadafiego na zdjęciach z możnymi tego świata.