borrka
28.10.12, 18:31
Wlasnie idzie na kablowce kolejna wersja filmu o wielorybie i za kazdym razem potrafie obejrzec moze 1/3.
Ja generalnie geopolityczne koncepcje, szczegolnie Dugina (ale i Huntingtona, czy Toynbee) traktuje z rezerwa.
Dugin, to pijacki belkot.
Ale ... jest niestety to "ale".
Gdy odrzucimy polityke i pozostaniemy przy kulturze, staje sie klasycznym reprezentantem Euroazji.
Draznia mnie plody Cywilizacji Atlantyckiej, anglosaskie dyrdymaly o wielorybach, wujach Tomach i Robin Hoodach.
Ja chce Gogola, plonacych chutorow i wrzasku gwalconych molodyci.
Konika Garbuska zamiast potwora z Loch Ness i staruchy Szapoklak w roli Kaczora Donalda.
Staje sie betonem kultury wschodnioeuropejskiej, miedzy Bulhakowem, a Kafka.
Czy cos mi jeszcze pomoze na mą malignę ?