herr7
16.12.12, 12:00
Dima Jakowlew to rosyjski chłopiec, który zmarł w Stanach w skutek zaniedbania swoich amerykańskich przybranych rodziców, którzy zostawili go w samochodzie na parkingu, kiedy robili zakupy. Chłopiec ten umarł w skutek przegrzania, a sędzia nie dopatrzył się w tym zdarzeniu oznak przestępstwa i rodziców uniewinnił.
No i teraz rosyjska Duma w odpowiedzi na przyjętą przez Amerykanów ustawę Magnitskiego zdecydowała się wydać sankcję skierowaną przeciwko...owemu sędziemu, który uniewinnił niedbałych rodziców. Ma to być zdaniem rosyjskich polityków "symetryczna odpowiedź" na działania Amerykanów, skierowane przeciwko rosyjskiej elicie. Problem jedynie w tym, że w tych działaniach rosyjskich polityków żadnej symetrii nie ma, a jedynie rejterada i to z podwiniętym ogonem. Takie działania wywołują jedynie pusty śmiech i rodzi się od razu pytanie, czy obecna rosyjska wierchuszka to rzeczywiście tacy idioci, i czy każdy może jej pluć w pysk?
Prawda jest chyba taka, że Amerykanie ogłaszając Akt Magnistskiego chcą pokazać rosyjskiej elicie, że to od nich zależy czy pieniądze, które rosyjska elita zdobyła na grabieży swojego kraju, a które zdeponowane są w zachodnich bankach są dla tej elity dostępne czy też nie. Obawa utraty tych bogactw sprawia, że rosyjska elita musi być Amerykanom posłuszna i nie przekraczać granicy, którą to oni Amerykanie sami wyznaczają. W praktyce, oznacza to że pod groźbą utraty bogactwa, Rosja może zapomnieć o niezależnej od Zachodu polityce.To nie jest nic innego jak kastracja rosyjskiej elity, a jak z historii wiadomo eunuchy słynęli ze słabości ducha i skłonności do korupcji.