polski_francuz
29.01.14, 22:20
Dyskusja tego ranka z bambukiem o post-kolonialnych krajach: Francji, Anglii i Rosji dala mi troche do myslenia.
Nie znam Anglii ale dosc dobrze znam Francje i Francuzow i troche znam Rosjan.
Zadziwila mnie troche chec pozostania imperium. Kolonialistow niewielu lubi. Anglie i Francje wyrzucono z Afryki w latach 50 i 60-tych XX wieku. Rosje wyrzucono 20-kilka lat temu z jej kolonii.
A jednak, Rosjanie tacy jak forumowy Wanka i wielu Francuzow czepiaja sie ich imperialnej przeszlosci jak pijani plotu. Dlaczego?
Pewnie z checi czucia sie lepszym od innych. Francuz w Senegalu to brzmialo dumnie. Podobnie jak Rosjanin w Kijowie czy Anglik w Dehli. Bez zadnego wysilku i bez zadnej pracy. Te prace wykonala jakas armia kilkadziesiat lat temu podbijajac dany kraj. Nie kazdy robil tramwaje "Nur für Deutsche" bo i Rosjanie i Francuzi sie "mieszali z populacja. Ale mieli dobre poczucie bycia kims lepszym.
Innym aspektem jest to, ze wypociny kulturalne kolonialistow kazdy musial w szkole czytac bo to byly lektury. Sadza, ze i albanska i serbska literatura byla o wiele lepsza od rosyjskiej, ale poznano rosyjska bo kolonizatorzy wbijali ten sposob myslenia mlodym do glowy.
I chyba tu jest pies pogrzebany. Widzac nieudolnosc kolonizatorow, ktora byla w jaskrawej sprzecznosci z tym co kolonizowani widzieli, nikt nie chcial ani kolonizatorow ani ich prawd ani ich mentalnosci.
PF