danillko
04.06.15, 16:52
W pierwszych dniach maja Władimir Putin wygłosił zagadkowe zdanie o przejściu przez Rosję "wierzchołka kryzysu". Na wyjaśnienie nie trzeba było długo czekać, po wielomiesięcznej pauzie Moskwę odwiedziła kanclerz Angela Merkel. W ślad za nią przyleciał amerykański sekretarz stanu John Kerry, który rozmawiał z Putinem i ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.
Następnie Ławrow udał się do Brukseli, gdzie spotkał się przedstawicielem UE ds. zagranicznych Federicą Mogherini oraz sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem.
Jak widać inicjatorem "odmrażania" Rosji jest Zachód, który przez półtora roku dochodził do wniosku, że bez Rosji nie da się rozwiązać światowych problemów. Dyplomatyczne ożywienie można zatem tłumaczyć dwojako. Albo sankcyjna polityka Waszyngtonu i Brukseli okazała się tak skuteczna, że dalsze osłabianie Moskwy nie leży już w interesie Zachodu. Lub wręcz przeciwnie, nacisk na Rosję nie przyniósł spodziewanych rezultatów. W każdym razie szachujące się nawzajem strony popadły w sytuację patową.
Wyjściem z dotychczasowej konfrontacji pozostaje eskalacja, aż do militarnej włącznie lub powolna reaktywacja dialogu. Czyje interesy są w nim najważniejsze? I kto stanie się największym przegranym "zbliżenia stanowisk" Zachodu i Rosji?
[...]
Jednak pytaniem zasadniczym jest granica zachodnich ustępstw wobec Rosji i koszty, jakie poniesie cała Europa, w tym Polska. Bo tej grze nie chodzi jedynie o "plemienną" wymianę rosyjskiej Ukrainy, na amerykański Bliski Wschód, czy pomoc w zwalczaniu Państwa Islamskiego. Stawką jest nowy, globalny ład z dużo większym decyzyjnym udziałem Rosji. Opartym bowiem na regułach gry i stosunku sił nie z 1989, a 2015 roku. Ale to już lekcja do odrobienia przez naszych polityków.
wiadomosci.wp.pl/kat,1027191,title,Rosja-wychodzi-z-izolacji-Dyskretna-odwilz-w-stosunkach-z-Zachodem,wid,17589902,wiadomosc.html?ticaid=114fc7&_ticrsn=3
O tym wszystkim przestrzegali od miesięcy, od lat ks. T. Isakowicz-Zaleski, dr Zapałowicz, red. E. Szakalicka, którzy od dawna obserwują ukraińską i rosyjską scenę polityczną. Już po pierwszym spotkaniu w Mińsku we wrześniu ubiegłego roku, naszym elitom winny się zapalić lampki ostrzegawcze, że coś jest nie tak z tym Wschodnim Partnerstwem i dotychczasową polityką wobec Ukrainy.
Obecnie czeka nas najgorszy z możliwych scenariuszy: pełne porozumienie Zachodu, Ukrainy i Rosji odnośnie przywrócenia wszystkich relacji politycznych i gospodarczych, ale bez naszego udziału. Czyli będziemy mieli do wypełnienia podjęte zobowiązania finansowe wobec Ukrainy i zamrożone stosunki gospodarcze oraz polityczne z Rosją i jej Związkiem Celnym.
Takie są skutki doktrynalnego podejścia do utopijnych idei Giedroycia (tzw. Międzymorze) przez infantylnych dyletantów politycznych w rodzaju R. Sikorskiego, B. Komorowskiego czy J. Kaczyńskiego.