banderom.nie
12.10.15, 21:28
Do Saudów dotarło,że z Rosją trzeba rozmawiać tylko w języku dyplomacji i z ogromnym szacunkiem.
Rosyjsko-saudyjskie relacji wyraźnie ochłodzili się w 2011 roku na skutek wydarzeń w Syrii. Arabia Saudyjska wtedy uznała koalicje sił opozycyjnych w Syrii za jedynego legalnego przedstawiciela narodu syryjskiego, począwszy aktywnie finansować i dostarczać jej broń. Rosja, jak dobrze wiemy, poparła rząd z Baszarem Asadem na czele, co, oczywiście, nie mogło spodobać się Saudom .Konfrontacja z Rosją była Saudom nie na rękę, dlatego w 2013 roku, wiedząc, że Rosja jest główną przeszkodą do ostatecznego obalenia reżimu Asada, Arabia Saudyjska zechciała kupić rosyjską neutralność w syryjskim konflikcie. Za to, że Moskwa przestanie wspierać Baszara Asada, Rijad zaproponował Rosji zawrzeć kilka korzystnych kontraktów na dostawy broni do Arabii Saudyjskiej. Kwota, według niektórych danych, wahała się w okolicach 15 miliardów dolarów. Rosji również proponowano, by stworzyć strategiczny sojusz z OPEC, dając tym samym możliwość kontroli nad światowym rynkiem ropy naftowej. Ale Rosja zwyczajnie olała propozycje Rijadu. Wtedy ze strony Saudów zaczęły się sypać groźby, podobne do tych, które okresowo sypią się ze strony państw NATO. Tu i groźba wojny NATO z Rosją, i obietnica zdestabilizować sytuację na igrzyskach Olimpijskich w Soczi,na Kaukazie i w republikach środkowoazjatyckich. Na Moskwę te groźby nie zrobili większego wrażenia, a odpowiadając na apel Asada o pomóc Damaszku w walce z terroryzmem, Moskwa wprowadziła Rijad w stan osłupienia. Co robić? Arabia Saudyjska postanowiła włączyć tryb dyplomacji na maksimum. Zrozumieli, że nadszedł czas negocjacji.
11 października w Soczi prezydent Rosji spotkał się z ministrem obrony Arabii Saudyjskiej, żeby omówić rosyjsko-saudyjską współprace w Syrii. Wspólny wróg został znaleziony. I im, bezwarunkowo, stała się organizacja terrorystyczna "Islamskie Państwo". Jednak Saudowi nie są zainteresowani w tym, aby na terenie Syrii zatriumfował terrorystyczny kalifat,który w krótkim czasie zagrozi im osobiście.Wraz z tym, Rijad nie zamierza rezygnować ze swojej poprzedniej pozycji.Saudowi nadal uważają, że Baszar Asad powinien odejść ze stanowiska prezydenta, jednak Putin podrzucił im myśl o tym, że najlepiej pielęgnować opozycję w pokoju i spokoju, a na razie zwrócić uwagę na problem terroryzmu. A tak w ogóle, jak można wywnioskować z wypowiedzi szefa MSZ Arabii Saudyjskiej Adel al-Jubeira,Rijad po zwycięstwie nad ISIS" przestanie pchać "swoją" opozycje na zbrojna konfrontacja z Damaszku. Pokój i dyplomacja – to Putin postarał się wbić w te arabskie głowy :-)
p.s. wiem,że na forum istnieje podobny wątek,ale on został tak zaśmiecony,że nie widzę możliwości w nim prowadzić dyskusje na przyzwoitym poziomie.