banderom.nie
21.10.15, 11:12
Stare kontakty i znajomości,jak okazuje się i w polityce wiele znaczą. Były prezydent USA Jimmy Carter oświadczył, że przekazał rosyjskiej ambasadzie w Waszyngtonie mapy z zaznaczonymi pozycjami terrorystycznego ugrupowania "Islamskiego Państwa" w Syrii.
Taki krok byłego prezydenta jest sprzeczny z polityką administracji Obamy i najwyraźniej on działał z własnej inicjatywy. Według niego mapy, za pomocą których Moskwa może znacznie zwiększyć dokładność swoich uderzeń, przygotowała non-profit organizacja pozarządowa Centrum Cartera.
Pentagon na razie milczy na temat przekazu danych i odmówił komentarza.Wcześniej Moskwa próbowała nawiązać kontakty z administracją Obamy i Waszyngtonem,ale oni odmawiali, tłumacząc to wsparciem przez Kreml prezydenta Syrii Baszara Asada.
Władimir Putin wzywał do wspólnych działań przeciwko ISIS, jednak nie spotkał się z należytym wsparciem od obecnej administracji USA. Jedną z propozycji Rosji było przeprowadzić międzynarodowe spotkanie na wysokim szczeblu w Moskwie w sprawie Syrii i wysłać do Waszyngtonu delegację, na czele z Dmitrijem Miedwiediewem. USA odmówili pomimo faktu, że Rosja zaproponowała duży program współpracy i współdziałania.
Jest nadzieja, że materiały przekazane przez Jimmy Cartera odegrają swoją rolę.
Cieszę się, że przynajmniej na takim poziomie sugestie Rosji spotykają zrozumienie w USA.