Za chinskim murem

27.10.18, 08:35
Wlasnie sie zakonczyla konferencja, w ktorej bralem udzial, zorganizowana przez chinskich kolegow w Niemczech. Poprzednim razem bylem na poprzedniej konferencji kilka lat temu w Singapurze, a teraz, troche symbolicznie, w Europie. I dosc podobnie w ekonomicznym centrum Europy - w Niemczech.

Jako, ze Europa czy Niemcy to u mnie, czy prawie u mnie, to do kilku rzeczy musze sie przyczepic. Konferencyjny przewodnik jest wydany na papierze kredowym, pieknym i drogim, ale zielony smak stanowi sie na przeciw. W przewodniku mozna znalezc nazwisko uczestnikow, i owszem, ale lista jest alfabetyczna po imionach a nie po nazwiskach. W koncu, sesje sa nie po kolei, tzn chronologicznie, ze le sesjach tematycznych. I tak po piatku nastepuje sroda i widzac te odwrotna chronologie, znow sie scyzoryk w kieszeni otwiera.

Last but not least, mimo ze mlodziencem juz dawno nie jestem, to sie nagle poczulem mlody. Wielu zaproszonych prominentych uczestnikow mialo juz wiek matuzelemowy i byli od lat na emeryturze. Tyle, ze na emeryturze pracuja w Chinach i dla Chin. I tam przezywaja druga mlodosc. Po raz pierwszy widzialem, ze konferencyjny mowca prosil by mu nie stawiac pytan bo nie slyszy, ze by je postawic jego akompaniatorowi, ktory mu prztlumaczy.

Pewnie to samo, czy podobnie, bylo w Singapurze, ale mi sie mniej rzucilo w oczy. Konkluzje? Ano albo Chinczycy sie troche zeuropeizuja albo Europejczycy sie schinszcza:)

Zobaczymy

PF
    • jorl Re: Za chinskim murem 27.10.18, 09:03
      polski_francuz
      > Last but not least, mimo ze mlodziencem juz dawno nie jestem, to sie nag
      > le poczulem mlody. Wielu zaproszonych prominentych uczestnikow mialo juz wiek m
      > atuzelemowy i byli od lat na emeryturze. Tyle, ze na emeryturze pracuja w China
      > ch i dla Chin. I tam przezywaja druga mlodosc. Po raz pierwszy widzialem, ze ko
      > nferencyjny mowca prosil by mu nie stawiac pytan bo nie slyszy, ze by je postaw
      > ic jego akompaniatorowi, ktory mu prztlumaczy.
      >
      > Pewnie to samo, czy podobnie, bylo w Singapurze, ale mi sie mniej rzucilo w
      >
      > PF


      Ja mawiam moim chlopcom w pracy ze "jestem halb blind, halbtaub aber nicht halbdum. Aber das kommt noch".
      Podobny problem mam a i powod podobny. Bo i na emeryturze i dalej pracuje.
      Twoi Chinczycy byli napewno z Pekinskich Chin? Czy moze Tajwan albo HondKong?
      • polski_francuz Re: Za chinskim murem 27.10.18, 18:44
        Z Chin Ludowych, jak najbardziej.

        PF
    • de_oakville "Starikám wjezdjé u nas paczjôt" 27.10.18, 14:37
      Co mi sie bardzo podoba i u Chinczykow i u Japonczykow to to, ze im czlowiek starszy tym cieszy sie u nich coraz wiekszym szacunkiem. To sa naprawde madre narody. A jak juz jestesmy na wschodzie, to mam tu teraz przed soba "Pierwsza ksiazke do nauki jezyka rosyjskiego" z roku 1951, ktora troskliwie przechowuje jako "bialego kruka" (korzystal z niej moj ojciec w PRL-u na "kursach dla doroslych"). Jest w niej portret Stalina i "Kantata o Stalinie" I jest w niej rowniez "Piesnia o rodinie" ("Szyraka strana maja radnaja") a w niej taki wers: "Starikám wjezdjé u nas paczjôt", czyli ze wszedzie maja szacunek dla starcow.

      "Wsjudu żyzn i wolna i szyroka,
      Toczno Wołga połnaja tjeczjot,
      Maładym wjezdje u nas daroga,
      Starikam wjezdje u nas paczjot"

      Przypomnial mi sie program "Nie ma zartow", ktory ogladalem ostatnio na internecie.
      Gosciem byl profesor Niesiolowski. Opowiadal nieslychane rzeczy jak to w Polsce
      gdzieniegdzie na wsi wstydza sie swoich starych i zniedoleznialych "przodkow" i wstydliwie
      trzymaja ich w domu, ukrywaja. Czyli "Uczyc sie od Japonczykow" ("Von den Japanern lernen").
      • polski_francuz Re: "Starikám wjezdjé u nas paczjôt" 27.10.18, 18:48
        No coz, najstarsi uczestnicy konferencji byli z Japonii wlasnie. I o dziwo, jeden z nich, mi dal prospekt ze swoum start-upem. Rozwija w nim technologie dosc bliska tej, ktora sie ja sam zajmuje. Politycznie patrzac, Japonczycy zdecydowali sie nie brac emigrantow a raczej baardzo przedluzyc okres pracy ludzi starszych.

        PF
    • boomerang Re: Za chinskim murem 28.10.18, 03:17
      Czy ta konferencja nie polegała głownie na spożywaniu ekologicznego piwa w Bawarii?
      • polski_francuz Re: Za chinskim murem 28.10.18, 08:24
        Temat ogolny jest Chiny a Europa. Mozesz go rozwinac tworczo na temat Chiny a Rosja:).

        Nur zu

        PF
        • de_oakville Moje pierwsze zetknniecie z Chinami 29.10.18, 02:19
          Mialo miejsce w "zbuntowanej prowincji" czyli na Tajwanie. Kiedy mieszkalem w Polsce moja noga nigdy nie postala na zadnym innym kontynencie poza Europa. Przenosiny do Ameryki Polnocnej, do Kanady, czyli na zupelnie inny kontynent, to bylo juz nie lada przezycie, ktore mi zupelnie wystarczylo. A tu nagle dostalem taka prace, z ktorej wyslano mnie sluzobowo na Tajwan w drugim wyjezdzie (pierwszy byl do Szwajcarii). Pamietam to do dzis - najpierw lot z Ottawy do Toronto, nastepnie z Toronto do Detroit, z Detroit samolotem Northwest Airlines (Boeing 747) do Tokyo, a potem tym samym samolotem z Tokyo do Taipei. Byl rok 1994. Na lotnisku w Tokyo (Narita) wszyscy pasazerowie musieli wyjsc i spedzic jakis czas na lotnisku - wypilem tam z kolega najdrozsze piwo w zyciu. Potem ten sam samolot wysprzatano i wsiedlismy do niego ponownie do 3-godzinnego lotu z Tokyo do Taipej. Zmienila sie zaloga - same Chinki, a wsrod pasazerow rowniez prawie wszyscy zolci czytajacy gazety w "heroglifach". Do Tajpej przylecielismy w nocy. Tropikalny upal, powietrze przesycone spalinami samochodowymi. Tropikalne Chiny, strasznie parno i goraco, choc to nie rownik tylko Zwrotnik Raka. Rownik to Singapur, ale tam upal nie byl tak straszliwy jak na Tajwanie. Dlaczego? Nie mam pojecia, nie jestem klimatologiem. Pozniej bylem jeszcze w "Minichinach" (wlasnie Singapur). w Chinach Wielkich czyli Ludowych oraz w Tajlandii, ktorej stolica Bangkok ma 60% ludnosci chinskiego pochodzenia. W Singapurze utkwil mi w pamieci niewielki dzwon wiszacy nad lawka w parku na wzgorzu, z ktorego rozciagal sie widok na Sentoze - wyspe z plazami miejskimi, restauracjami, "fontanna muzyczna" i innymi atrakcjami. Na dzwonie widnial wygrawerowany napis w "egzotycznym" dla tubylcow jezyku: "Dar Pomorza". Jak sie tam znalazl? Nie wiem do tej pory.

          • 1.melord Re: Moje pierwsze zetknniecie z Chinami 29.10.18, 07:34
            de_oakville napisal:

            > Bangkok ma 60% ludnosci chinskiego pochodzenia

            ok 75% ludnosci Bangkoku (ponad 10mln miasto) jak rowniez reszty Tajlandii to Tajowie,dawniej Syjamczycy (vide film " Zezowate szczescie" i hasla syjonisci do Syjamu)
            Chinczycy mocno zasymilowani stanowia ok 15% ludnosci Tajlandii,reszta to rozne plemiona pochodzenia malajskiego glownie.

            Wracajac do tematu...w Azji Poludniowo wsch. ludzi starszych otacza sie szacunkiem jak rowniez opieka.
            Poniewaz system emerytalny praktycznie nie istnieje,na barki dzieci spada utrzymanie i opieka nad rodzicami az do smierci.
            Tak jest wlasnie w Tajlandii,Wietnamie ,Laosie,Kambodzy jak rowniez w duzym stopniu w Chinach.

            Japonia bardzo rozni sie od pozostalej czesci Azji czego nie potrzeba tlumaczyc w tym etosu pracy co jest ogolnie znane...wiele wiekow odizolowani,dzisiaj rowniez unikaja imigrantow jak ognia.
            Potezny przemysl,rolnictwo,uslugi potrzebuja ludzi a przyrost naturalny nie nadaza.
            System emerytalny Japonii jest dosc skomplikowany i emerytury nie sa za wysokie,utrzymanie zas dosc kosztowne, wiec duza czesc starszych ludzi trzyma sie pracy,pracodawcy korzystaja z ich olbrzymiego doswiadczenia.(vide jorl w Niemczech)
            Japonczyk na emeryturze stara sie byc niezalezny nie obciazac rodziny i dostosowuje swoja stope zyciowa do budzetu.
            W/g japonskich statystyk w 2015 r ok 45% pracownikow mialo wiecej niz 65 lat...szacuje sie,ze w 2050 bedzie juz ok 80% !!
            • de_oakville Re: Moje pierwsze zetknniecie z Chinami 29.10.18, 11:51
              1.melord napisał(a):

              > ok 75% ludnosci Bangkoku (ponad 10mln miasto) jak rowniez reszty Tajlandii to T
              > ajowie,dawniej Syjamczycy (vide film " Zezowate szczescie" i hasla syjonisci do
              > Syjamu)

              Tajlandia to chyba najludniejszy kraj tzw. Indo-Chin (moze Wietnam? nie mam czasu zajrzec teraz do danych statystycznych). I bedac tam widzialem 2 typy ludzi. Sniadych, zblizonych wygladem do Hindusow i jasno-zoltych, wygladajacych jak Chinczycy z Chin poludniowych (tzn. nie tak "mongolowato" jak Chinczycy z polnocy). Oraz typy mieszane - rysy chinskie, ale karnacja skory raczej ciemnawa. I w przewodniku przeczytalem, ze w Bangkoku 60% ludnosci stanowia Chinczycy. Widac to rowniez po typach restauracji - jedzenie tajskie jest nieco inne od chinskiego, bardziej tluste. Pamietam chinska rybna restauracje z ogromnym akwarium przy wejsciu. Plywaly tam rozne ryby. Klient pokazywal, ktora sobie zyczy i wydajac w ten sposob na nia "wyrok" dostawal ja na talerzu, super swieza i swietnie przyrzadzona. Nawet w Japonii podobno, jezeli ktos chce dobrze zjesc, to polecaja mu restauracje chinska. Tam jednak nie wiadomo dlaczego, bo kuchnia japonska jest rowniez superzdrowa - zyja
              przecietnie bardzo dlugo. W Bangkoku ciekawostke stanowia uliczni sprzedawcy zupy, ktorzy swoje kotly maja na wozkach i na wozku pod tymi kotlami pali sie ogien. Sa w ten sposob mobilni, a i zupa im nie wystygnie. Niezle jedzenie, przejazdzka "tuk-tukiem" (trojkolowa taksowka przypominajaca skrzyzowanie samochodu z motocyklem), ale takze "sky train'em" (rodzaj metra jadacego na wysokich betonowych estakadach nad miastem) to byly jedne z najwiekszych przyjemnosci jakich tam doznalem. Innych nie szukalem.
          • boomerang Re: Moje pierwsze zetknniecie z Chinami 29.10.18, 07:48
            Na dzwonie widnial wygrawerowany napis w "egzotycznym" dla tubylcow jezyku: "Dar Pomorza". Jak sie tam znalazl? Nie wiem do tej pory.

            W Polsce jest firma ludwisarska, która niedawno odlała największy dzwon na świecie, dla Brazylii. Może ten Dar Pomorza to ich sprawka?
Pełna wersja