polski_francuz
25.06.20, 07:56
Za czasow mojej polskiej mlodosci Polska miala sojusz z Sojuzem. Troche wymuszony, malo motywujacy ekonomie do wzlotu ponad poziomy, troche denerwujacy uczniow szkol od 5-tej w gore, ktorzy musieli sie uczyc jezyka rosyjskiego o zupelnie innym alfabecie. I ten sojusz trwal az do konca sojuza, ktory sie rozpadl sam z siebie i bez robienia wielkich fal.
Od tej pory, polskie wladze, szukaja goraczkowo innego poteznego sojusznika. I najsilniejszy, ktorego znaleziono jest w Stanach. Co prawda daleko i niezbyt Polakow szanujacego, ale przynajmniej majacego podobny alfabet, system demokratyczny, dobre filmy i ekonomie kreatywna.
Tylko, swiat sie zmienia i rosna inni ambitni gracze. Najwazniejszym z nich sa Chiny. Ekonomia im rosnie jak na drozdzach, wiedza czego chca, znaja sie na interesach i wyglada na to ze umieja administrowac swoimi problemami. Tylko alfabet...lepiej o nim nie mowic.
Obecne wladze polskie stawiaja na Stany i na kilka dni przed wyborami prezydenckimi, polski prezio naradza sie w Bialym Domu na swoja przyszla polityka w przypadku sukcesu wyborczego. Na szczescie polski prezydent mogl wreszcie usiasc z obecnosci swojego amerykanskiego kolegi. Postep wiec jest. Co do rad (o ile dobrze zrozumialem) dotyczacych energii jadrowej to radzilbym raczej posluchac bardziej rozumu niz Amerykancow. Ta energia produkuje radioaktywne smiecie z ktorymi nie wiadomo co zrobic przez kilka tysiecy lat.
Przejdzmy do wnioskow. Ano w obecnym swiecie liczy sie ekonomia. I ekonomicznie wazna jest Europa i, w szczegolnosci, nasz zachodni sasiad. Drugim waznym wnioskiem jest rownowaga stosunkow. Rozsadna byloby poprawa stosunkow z Rosja, ktora pozostaje naszym sasiadem i nie ma co sie z nia klocic. Jak tu ktos nieglupio napisac, czemu nie stac sie pomostem miedzy wschodem i zachodem.
Takim pomostem, ktory moze nie wszyscy lubia ale wszyscy z niego korzystaja. Czyms w rodzaju drugiej Szwajcarii. Malej ale jarej.
PF