borrrka
01.08.21, 01:13
Ostatni raz byłem na obchodach w 2014 roku i były one jeszcze w porządku: bez patosu i propagandowego kitu, bo my nie tak odbieramy Rocznicę.
Raczej jako poczucie pewnej wspólnoty, bo jest świadomość, że inni mogą nie rozumieć.
Ale bez obrazy.
I potem nocny powrót na Wilsoniak na piechotę.
Z precyzyjną świadomością, którędy przechodzę - obok kanału na Krasińskich, przez Stawki, nad Gdańskim, by wreszcie wejść na żoliborską Dzielnię.
I to popsuły wszystko prowincjonalne śmondaki... i JA nawet nie przyjechałem do Warszawki z Poznaniewa.
Ale to się wróci i to szybko.
I następne "okrągłe" obchody będą już normalne.
Po wyrównaniu pewnych rachunków krzywd, jak byl napisał nasz regionalny poeta mazowiecki.
Howgh!