stefan4
07.09.25, 11:09
Gaz.Wyb. 6.IX.2025:
,,Marcin Przydacz [...] odczytał list Karola Nawrockiego [...]
Prezydent wezwał do "rozpoczęcia na dobre procesu autentycznego polsko-ukraińskiego
pojednania".
[...]
Karol Nawrocki stwierdził, że Polacy "nie mogą zapomnieć o dziesiątkach tysięcy naszych
rodaków, mężczyzn, kobiet i dzieci, zabitych tylko dlatego, że rozmawiali i modlili się po polsku".
"Nie jest też w naszej mocy przebaczać w ich imieniu ani zapomnieć, że bestialskie,
przekraczające ludzką wyobraźnię tortury i śmierć zadali im ukraińscy szowiniści (...). Żadne
racje polityczne i kalkulacje geopolityczne, żadna ideologia czy zadawnione żale nie
usprawiedliwiają palenia dzieci żywcem, torturowania ciężarnych kobiet na oczach ich
mężów, okaleczania ludzi narzędziami gospodarskimi, tak aby konali powoli w strasznym
bólu. Także dzisiaj żadne - powtarzam: żadne - argumenty ani interesy nie usprawiedliwiają
sytuacji, w której szczątki ofiar czekają wciąż na godny pochówek, a okoliczności ich
śmierci na rzetelne udokumentowanie i upamiętnienie" - napisał Nawrocki w swoim liście.''
Czyli ,,pojednanie'' ma polegać na tym, że Ukraina padnie na kolana, i z wielkim płaczem będzie błagać o przebaczenie za wydarzenia sprzed ponad 80 lat, a Polacy będą za Nawrockim Karolem powtarzać, że ,,nie jest w naszej mocy przebaczyć''.
I jak długo takie ,,pojednanie'' ma trwać? Pewnie aż Putin zawojuje całą Ukrainę i oświadczy, że już nie jest więcej zainteresowany ,,pojednaniem w sensie Nawrockiego'' Polski z Ukrainą, bo teraz mamy się jednać w podobny sposób np. ze Słowacją, albo z Litwą. Nawrocki na pewno potrafi wygrzebać z zakamarków historii jakieś czyny, za które z kolei te kraje mają paść na kolana i błagać o wybaczenie — a jak nie zechcą, to tym gorzej dla nich, a lepiej dla Putina.
- Stefan