goldbaum
27.04.05, 08:38
W watku o przemilczaniu przez Izrael ludobojstwa dokonanego na Ormianach i
krytyce tego kraju i jego spoleczenstwa za brak "jakiegokolwek wspolczucia
dla cierpienia innych narodow" dyzurna szczekaczka propagandystyczna zapytala
podchwytliwie, co wlasciwie takiego robi Polska i Polacy w obronie Tybetu?
Przytoczylem szczekaczce szereg faktow i linkow dotyczacych inicjatyw
rzadowych i prywatnych.
Szczekaczka zamilkla. A ja tak chetnie dowiedzialbym sie teraz ile razy
Izrael zaprosil do siebie Dalaj Lame? Ile razy dalaj Lama lub inny tybetanski
dostojnik przemawial w Knesecie lub spotkal sie z premierem? Ile razy i kiedy
Izrael potepil Chiny za lamanie praw czlowieka?
Czy Kneset przyjal moze deklaracje w sprawie solidarnosci Izraela z narodem
tybetanskim?
Czy na plaszczyznie rzadowej Izraela utworzono i dziala jakas komisja ds
Tybetu? Czy narod izraelski tak masowo solidaryzuje sie z narodem tybetanskim
tak, jak uczynily to dziesiatki tysiecy Polakow w akcji poparcia dla Genduna
Czokji Nimy?
Czy rzad Izraela potepil otwarcie wyroki smierci wydane na tybetanskich
mnichow? Czy Izrael przesla w tej sprawie jakies oficjalne noty protestacyjne
pod adresem Chin?
itd. itd....
Wszystkiego tego chetnie bym sie dowiedzial, "nu" bo wedlug szczekaczki
Polska wcale nie jest lepsza od Izraela.
"Nu" ale szczekaczke zatkalo....