Do Dany - z rozpaczliwą prośbą

28.05.05, 08:42
Ze dwa dni temu podałaś mi link do - jak to określiłaś - "fajnej" strony, której treść miała stanowić mocny argument na poparcie Twojego widzenia atmosfery lat 1967-1968 w Polsce.

www.jsbielicki.com/piast/piast-344.htm

Glowne miejsce na tejże stronie zajmuje przedruk artykułu Andrzeja Szczypiorskiego, opublikowanego w GW z okazji 40 rocznicy wydarzeń Marca 1968.

Tekst jest wzruszający. Wypadałoby jedynie pochylić ze wstydem głowę przed A. S. - wielkim autorytetem moralnym. Ja bym to może i zrobił, gdyby nie drobnostka.

Otóż literat A.S. trudnił się przez długi czas donosicielstwem. Innymi slowy: był zaufanym konfidentem bezpieki. Donosił na swoich kolegów literatów - o tym już wiadomo. (Niedługo będziemy mieli okazję przeczytać konkretne donosy - po otwarciu archiwaliów IPN-u nastąpi u nas czas ciekawych publikacji.) Nie wątpię, że przedmiotem kablówek A.S. bywali również ci literaci, których później (całkiem niewykluczone, że na podstawie tychże kablówek) uznano za syjonistów i jako takich zachęcano do przesiedlenia się do właściwej ojczyzny.

Drobny fragment tego, co już o "sumieniu Polski" wiadomo w Rzeczpospolitej, w artykule Krzysztofa Masłonia omawiającym najnowszą książkę Joanny Siedleckiej "Obława":


www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050528/plus_minus_a_3.html


<Teraz, w "Obławie", przy okazji wypisów z dziewięciu teczek donosów na Melchiora Wańkowicza, którym policja polityczna interesowała się wyjątkowo, obszerny fragment rozdziału poświęca Joanna Siedlecka źródłu o kryptonimie 33, "byłemu informatorowi, jak dopisano na jego pierwszym meldunku". Groźniejszemu, "niż niejeden TW, czyli tajny współpracownik. "33" należał do najbardziej aktywnych i szkodliwych konfidentów środowiska literackiego, rozpracowywał wielu pisarzy najstarszego pokolenia - Kisiela, Pawła Hertza, Antoniego Słonimskiego. Donosił na każdy temat, także i na swoich - między innymi na organizację partyjną literatów, której był członkiem".

Nasuwa się dość oczywisty wniosek: skoro powiedziało się "a", dlaczego nie rzec "b". Powściągliwość jest bowiem podobno cnotą, niemniej jednak w tym samym rozdziale książki, o Melchiorze Wańkowiczu, znajdziemy wyciąg z doniesienia - z 1955 roku, jeszcze sprzed powrotu autora "Monte Cassino" z emigracji do kraju - źródła "Andrzej Szczypiorski".>


I dlatego rozpaczliwa prośba -
    • pypcinski Re: Do Dany - z rozpaczliwą prośbą 28.05.05, 09:00
      Ciekawe też, kto donosił z kolei na A.S. Nie można wykluczyć żadnej możliwości.

      Przykre to.

      Ale tak było.
    • antek_cukierman To pewien tekst 28.05.05, 09:38
      z 2000 roku. Pisany przez publicystę "Polityki" - Andrzeja Szostkiewicza. Wg
      mnie zamyka całkowicie jałową dyskusję n/t Marca 1968.
      ------

      Przeprosiny w Tel Awiwie

      Z pożytecznej i udanej wizyty prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w Izraelu
      uwagę niektórych mediów przykuły przeprosiny szefa państwa za wydarzenia
      marcowe 1968 r. Kością niezgody okazały się słowa "przepraszam jako prezydent
      Polski i jako Polak". Krytycy zarzucili prezydentowi, że uczynił cały naród
      odpowiedzialnym za tamte wydarzenia, czyli sfałszował historię, zrównując katów
      i ofiary. Jako Polak czysty rasowo nie poczułem się obrażony przeprosinami
      Kwaśniewskiego. Choć Marzec mógł być sprowokowany na użytek rozgrywki między
      ówczesnymi frakcjami w rządzącej partii komunistycznej, przerodził się w
      dramatyczne starcie o swobody obywatelskie i prawa człowieka. Państwo polskie
      stało się jego stroną, występując przeciwko własnym obywatelom, a marcowa PZPR-
      owska dintojra pod antysemickimi hasłami nie wywołała większego zainteresowania
      społecznego.

      Nie ten fałszuje historię, kto przeprasza za jej haniebne rozdziały, lecz ten,
      kto kreuje mit narodu czystego jak łza".
      -----------
      • tad9 Re: To pewien tekst 28.05.05, 10:03
        antek_cukierman napisał:

        > Ciekaw też jestem, czy w
        > 2000 roku, po śmierci Szczyporskiego nie roniłeś krokodylich łez, czytając to
        > wspomnienie. A teraz - konfident.....

        To, że Szczypiorski był konfidentem nie było tajemnicą od lat. Kto chciał o tym
        wiedzieć - wiedział (chociażby z książki "Konfidenci są wśród nas", gdzie
        nazwisko Szczypiorskiego zostało "zaszyfrowane" tak czytelnie, że nie można
        było mieć wątpliwości o kogo chodzi). Pytanie brzmi: dlaczego - mimo, że jego
        przeszłość była publiczną tajemnicą - AS w "GW" (i nie tylko) nadal "robił" za
        moralny autorytet pouczający naród?
        • antek_cukierman Trudno mi wyrokować n/t konfidenta A.Sz. 28.05.05, 10:46
          gdyż książki nie znam. Nie wykluczam, że jest tak jak piszesz. Możesz więcej
          szczegółów?

          Co do robienia jego za autorytet moralny - nie przerażałbym się aż tak.
          W kraju, gdzie tylko kilkanaście procent społeczeństwa ma kontakt z książką czy
          prasą odzdziaływanie jakiegokolwiek autorytetu jest znikome. Gdyż Ci, którzy
          kontaktują się ze słowem pisanym, mają zazwyczaj własne zdanie.

          Znalazłem w sieci rozmowę n/t książki z udziałem A. Friszke (można mieć do
          niego zaufanie), który mówi tak:

          "Andrzej Friszke: Najważniejsze w tej sprawie jest to, że do współpracy z SB
          przyznał się bardzo wybitny działacz opozycji. Nie tylko został on przez innych
          wymieniony jako agent, ale potwierdził, że rzeczywiście tak było, co nie jest
          częste"...

          Czy to o A.Sz? Gdyż większość witryn podejmujących ten temat nie budzi
          zaufania. Przynajmniej mojego.


          free.ngo.pl/wiez/0202ket.htm

          • pypcinski Re: Trudno mi wyrokować n/t konfidenta A.Sz. 28.05.05, 11:46
            Nie - to nie o nim. Ketman to Maleszka.
            • antek_cukierman O A.Sz. 28.05.05, 16:41
              Od kogoś bardzo kompetentnego w sprawie dostałem następujący tekst. Za
              pozwoleniem tej osoby - cytuję.
              -------------

              ...."Siegam natomiast do ksiazki Siedleckiej i znajduje tam na
              stronie 243 nastepujacy fragment (cytat ten wystepuje wsrod kilku innych
              cytowanych po sobie dokumentow):

              "Wyciag z doniesienia zrodla <<Andrzej Szczypiorski>> z 25.10.1955: <<W tej
              sprawie wiem bardzo malo, tyle tylko, ze w srodowisku emigracyjnym panuje
              przekonanie, iz Wankowicz na pewno b. niedlugo powroci do kraju. Nie wiem
              jednak, na czym ta opinia jest oparta>>".

              To wszystko. To - jesli wierzyc indeksowi osobowemu - jedyny fragment ksiazki, w
              ktorym wystepuje nazwisko "Andrzej Szczypiorski".
              Nie potrafie tego sensownie skomentowac, nie majac w reku calego dokumentu, ani
              nie znajac kontekstu, w jakim ten dokument wystepowal.
              Moge jedynie zaznaczyc, ze doniesienia agenturalne nie byly podpisywane imieniem
              i nazwiskiem donosiciela, lecz pseudonimem. Stad nastepujace wnioski: Albo
              wystepujacy tu "Andrzej Szczypiorski" jest czyims pseudonimem, a zbieznosc z
              nazwiskiem pisarza jest przypadkowa, albo jest to czyjes prawdziwe imie i
              nazwisko (choc wciaz nie wiemy, czy chodzi o pisarza), ale nie mamy do czynienia
              z doniesieniem agenturalnym, lecz z innego rodzaju dokumentem (nie mam pojecia,
              jakim). Nie mozna tez wykluczyc, ze sama autorka czegos nie zrozumiala lub cos
              pokrecila. A juz na pewno dopuscil sie nadinterpretacji Maslon, ale to
              oczywiscie Siedleckiej nie obciaza"...
              • pypcinski Re: O A.Sz. 28.05.05, 17:10
                Ale OK. Jeśli jest tak, że Siedlecka nie miała racji a Masłoń przeinterpretował, będziemy mieli w następnych tygodniach ciekawą dyskusję na łamach Rzeczpospolitej. Będę się jej uwaznie przyglądał. A jak będzie trzeba - publicznie odszczekam.

                Do czego raczej jednak nie dojdzie. Bo tymczasem moja zona (dziennikarka) powiada, że kwestia służbowych ex-powiązań literata A.S. pojawiała się w literacko-dziennikarskim światku już nieraz. Wg niej Masłoń postawil tylko kropkę nad i. Na głupca nie wygląda.
                • antek_cukierman Byc może jest tak, 28.05.05, 18:16
                  jak piszesz, być może jest inaczej. Umarły nie może się bronić, Ty wyrok już
                  wydałeś, a teczki nieotwarte.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=24453625&a=24463824
                  Tam niżej jest b.celny głos sempiastego....
                  • pypcinski Re: Byc może jest tak, 28.05.05, 18:39
                    Tego typu uwaga od człowieka, który sam nieustannie wydaje oceny i feruje wyroki, kto jest w Polsce cacy, a kto be?

                    Zadziwiasz mnie. Chociaż - nie powinienem być zdziwiony.

                    Poniższe uwagi kolegi S. mało interesujące. Mickiewicz fizycznie znęcał się nad swoją chorą żoną. Jestem w stanie oddzielić ten fakt od "Dziadów". Nie napisał jednak ody pochwalnej ku czci cara. Nie donosił na innych. A to znaczy: nie karmił się trupami.

                    Wiesz co -
                    • pypcinski Re: Byc może jest tak, 28.05.05, 18:56
                      Aha. I jeszcze jedno. Napisałeś "umarły nie może się bronic". Ale książka "Konfidenci są wśród nas" ukazała się w 1993, a A. Szczypiorski zmarł w 2000. Do tego czasu w różnych miejscach zarzuty agenturalnej wspołpracy wypowiadano otwarcie, z użyciem imienia i nazwiska.

                      Nie słyszałem, by A.S. wytoczył komukolwiek proces.

                      Popraw mnie, jeśli się mylę.

                      Cześć

                      • antek_cukierman Ja, tu na 28.05.05, 19:18
                        forum wielokrotnie byłem "żydowskim ścierwem". Z reguły nie odpowiadam, nie
                        procesuję się. Odszczekać pomyłki nie wstydzę się. Kiedy mam pewność pomyłki.
                        I tego..
                        Najlepszego.

                        pypcinski napisał:
                        Napisałeś "umarły nie może się bronic". Ale książka "Konfidenci są wśród nas"
                        ukazała się w 1993, a A. Szczypiorski zmarł w 2000. Do tego czasu w różnych
                        miejscach zarzuty agenturalnej wspołpracy wypowiadano otwarcie, z użyciem
                        imienia i nazwiska.
                        Nie słyszałem, by A.S. wytoczył komukolwiek proces.
                        Popraw mnie, jeśli się mylę.
                        Cześć
                        • pypcinski Re: Ja, tu na 28.05.05, 19:23
                          antek_cukierman napisał:

                          > forum wielokrotnie byłem "żydowskim ścierwem".

                          Ja też. No i?
                          • antek_cukierman No i .....nic. 28.05.05, 19:29
                            Ja jeszcze jestem Szczypiorskim. A Ty pewnie Herbertem.

                            pypcinski napisał:
                            antek_cukierman napisał:
                            forum wielokrotnie byłem "żydowskim ścierwem".

                            Ja też. No i?
                            • pypcinski Re: No i .....nic. 28.05.05, 19:33
                              Rozśmieszyłeś mnie.

                              Wiedziałem, że masz poczucie humoru.
        • pypcinski Re: To pewien tekst 28.05.05, 17:53
          Znalazłem w domowej bibliotece, gdzieś na spodzie półki. Rozdział: <<"Mirek" i "Gaweł" w jednym stali domu... czyli agentura kontroluje agenturę>>, [Michał Grocki, Konfidenci są wśród nas, Editions Spotkania, 1993, str. 50-52]
      • pypcinski Re: To pewien tekst 28.05.05, 10:05
        Tak. W tym tekście zdania:

        < Choć Marzec mógł być sprowokowany na użytek rozgrywki między
        > ówczesnymi frakcjami w rządzącej partii komunistycznej, przerodził się w
        > dramatyczne starcie o swobody obywatelskie i prawa człowieka. Państwo polskie
        > stało się jego stroną, występując przeciwko własnym obywatelom, a marcowa
        > PZPR-owska dintojra pod antysemickimi hasłami nie wywołała większego
        > zainteresowania społecznego.

        Mógłbyś podesłać cały tekst?

        Teraz inna kwestia. Chadzam własnymi scieżkami, czytam sporo, ale niekoniecznie to, co jest własnie czytane, i nie zawsze po polsku. Z twórczości Szczypiorskiego nie znam nic (0 = zero); nie płakałem nad żadnym artykułem - ani jego, ani o nim -, a już zwłaszcza krokodylimi łzami.

        Moze masz i rację, że również konfident może przekazać prawdę o swoich czasach. Ta jego prawda byłaby ważna, gdyby nie istniały żadne inne świadectwa. Ale istnieją. I zapoznając się z nimi nie muszę myśleć o wszystkich tych podejrzanych podtekstach, które taki świadek wpisuje w swoje wspomnienia. Mówiąc krótko - no qrwa nie lubię. Co mam z tym zrobić?

        Mam polubić Maleszkę, wzruszyć się losem Piotrowskiego, zacząć czytać Szczypiorskiego?

        A niedoczekanie.
        • antek_cukierman Nie narzucam Ci lubienia 28.05.05, 10:32
          Maleszki czy czytania Szczypiorskiego, choć jego "Mszę za miasto Arras"
          powinieneś przeczytać choćby ze względu na Marzec 1968, który był przyczyną jej
          napisania. Zauważyłem jednakowoż, iż dość sceptycznie podchodzisz do różnych
          niusów i starasz się zachować "niezależność" tam, gdzie Ci wygodnie.
          Szczypiorskiego osądziłeś jednożnacznie i błyskawicznie, a ja wolę poczekać do
          otwarcia jego teczki w IPN.

          Zacytowany przeze mnie artykulik Szostkiewicza to króciutka notka, podana
          przeze mnie w całości. Ale Tobie, jako niedowiarkowi podaję link:

          polityka.onet.pl/151,0,1,39,2249-2000-24,notki.html
          • pypcinski Re: Nie narzucam Ci lubienia 28.05.05, 11:55
            Ja też poczekam.

            Słyszę nadmiar w paru Twoich sformułowaniach. "Tam, gdzie Ci wygodnie", "osądziłeś jednoznacznie i błyskawicznie".

            Mógłbym ten nadmiar spożytkować własnie przeciwko Twoim sformułowaniom, ale tego nie zrobię.

            Też poczekam na teczkę. Ale i tak dziś już dość wiadomo. I wiesz co -
    • sempiasty Re: Do Dany - z rozpaczliwą prośbą 28.05.05, 10:51
      widzę pypciński ze chociaż nieustannie atakujesz Danę to tak naprawdę nie
      możesz bez niej żyć
      podobnie jak spora grupa nawiedzonych antysemitów na tym forum
      • zejman1 Po prostu smieszne 28.05.05, 11:32
        "Przezwyciezanie przeszlosci " (co wydaje sie byc ulubionym zajeciem...
        powiedzmy, Pypcinskiego) to swego rodzaju moralna pulapka.Niebezpieczenstwo w
        tym przypadku stanowi tworzenie mitu UB (czy SB jak kto woli), przybierajacego
        dzis wymiary demoniczne.Demoniczne, bo stalo sie SB krolestwem Szatana a
        wspolpracownicy jego instytucji zostali wystylizowani na jakichs negatywnych
        nadludzi, emanujacych mroczna poswiate.
        Im dalej od PRLu, tym wyrazniejsza staje sie ta tendencja-co jest zupelnie
        naturalnym zjawiskiem:nowa wladza maluje czarno-bialy obraz przeszlosci.
        Ale tak bylo zawsze w historii.

        Innym aspektem tego zagadnienia jest to, ze tajne sluzby, dzialajace w jego
        ramach istanowiace jego sastly element byly ( i sa w nowym "systemie
        demokratycznym") tak samo nieefektywe, jak inne jego instytucje.
        Jeden z bylych funkcjonariuszy SB tak wspomina tamte czasy:

        "(...) To byla wielka maszyna, perpetum mobile...Idealem bylo stuprocentowe
        nasycenie agentura...Teoretycznie mozna sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej
        wszyscy pracuja dla SB.Donosza na siebie nie wiedzac o tym.My jeszcze tego
        idealu nie osiagnelismy, ale bylismy na najlepszej drodze."

        Co z tego wynika? Ano to, ze "osiagniecie idealu" byloby jednoczesnie paralizem
        tych sluzb od nadmiaru informacji.

        Nalezy wnosic z entuzjazmu Pypcinskiego(odnosnie "literata A.S.), ze IPN
        zlustrowal siebie bardzo dokladnie.Jesli to zas uczynil, to najwidoczniej mial
        odpowiednie chody w odpowiedniej instytucji, tj.w SB: mogl np. pewne "teczki"
        wycofac a inne dodatkowo obciazyc, zalatwiajac dawne porachunki z czasow
        kawiarnianej polityki.
        (Z)
        • pypcinski Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 11:41
          Najlepiej, żeby przeszłość nie została przezwyciężona, bo wtedy nie będzie już absolutnie żadych moralnych pułapek.

          Wszystko "szyto-kryto", końce w wodzie. To o to chodzi?

          A potem mam rozumieć historię najnowszą Polski?

          Entuzjazm? Raczej odczucie niepewnego obrzydzenia. Jak zawsze, kiedy człowiek dotknie czegoś o niejasnym pochodzeniu i przeznaczeniu.
          • zejman1 Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 12:11
            Pypcinski:
            "A potem mam rozumieć historię najnowszą Polski?"

            Dziwne, ze tego nie mozesz pojac.Do jej rozumienia wystarczy fakt, ze
            praktycznie cala generacja zostala wciagnieta w przestepcze tryby.Ale...ale
            nalezy tez rozumiec fakt, ze ci, z bylych agentow, ktorzy podjeli wlasna gre
            polityczne jeszcze za czasow trwania rezymu (czy juz po jego zamianie na inny)
            mogli swoja malosc (czy chwile slabosci) w sobie przezwyciezyc i stali sie
            zupelnie dobrymi politykami lub...literatami.
            Coz z tego, ze wielu z nich to cynicy, majacy klopoty z okresleniem co jest, a
            co nie jest, zgodne z honorem.Sedno sprawy tkwi w tym, czy sa oni dla panstwa
            pozyteczni - moze nawet bardziej, niz szlachetni, bujajacy w oblokach idealisci
            czy-na jedno wychodzi-poczciwi glupcy.

            Kto wie, czy w atmosferze politycznej panujacej w Polsce, w zamecie glupoty,
            dziwacznych ideologii, wojujacego sentymentalizmu, radykalnych hasel i
            belkotliwych programow, to wlasnie byli agenci, obok konserwatywnej prawicy(czy
            te tez nalezaloby przebadac?) i niektorych srodowisk prawicy narodowej nie
            okaza sie tymi, ktorzy potrafia zachowac trzezwosc sadu, zimna krew i spokojna
            glowe.
            (Z)
            • pypcinski Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 13:05
              zejman1 napisał:

              > to wlasnie byli agenci, obok konserwatywnej prawicy
              > i niektorych srodowisk prawicy narodowej nie
              > okaza sie tymi, ktorzy potrafia zachowac trzezwosc sadu, zimna krew i spokojna
              > glowe.

              Piotrowski na prezydenta!

              Albo lepiej:

              Zejman1 -----------------------------------
              • krystian71 Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 13:43
                Piotrowski to szeregowy funkcjonariusz,w randze kapitana,organizacji , ktora w
                calosci winna byc uznana za zbrodnicza.
                Z agentem sprawa ma sie zupelnie inaczej.Jego celem i PRACA , jest donoszenie
                do wladz co mowia,mysla,czuja inni.Z natury rzeczy NAJBLIZSI.Rodzina,koledzy ,
                przyjaciele.I z tej pracy czerpie dodatkowe profity,wynagrodzenie materialne,
                mozliwosc wydawania swoich dziel, mozliwosc wyjazdow zagranicznych,stypendiow...
                Pozbawiajac jednoczesnie i nieodwolywalnie tego wszystkiego swoich kolegow.
                Pla pana Zejmana widocznie to zwykla dzialalnosc gospodarcza.
                Moze tylko kwestia ceny.W ksziazce Siedleckiej opisany jest bowiem
                przypadek,gdy pisarze -czlonkowie kola ZLP w Poznaniu np.ze znanych p. Kogut,
                czynili to samo dla osiagniecia mniej spektakularnych celow, np dwupokojowego
                mieszkania po poecie Baku,ktorego w tym celu nalezalo osadzic w psychiatryku.
                • pypcinski Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 14:10
                  No -
                  • krystian71 Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 14:18
                    jak najbardziej potrahfie to przyznac.A ty nie?
                    Przynajmniej z tego co z procesu pokazali w TV.
                    Chyba,ze to tez byla telewizyjna kreacja.
                    Podobnie potrafie przyznac,ze Jaruzelski ma dobrych doradcow na temat wlasnego
                    wizerunku , lub sam z siebie wie,jak zachowac sie na tyle godnie na ile
                    okolicznosci mu na to pozwalaja.(Zapowiadal jakas wlasna ksiazke nt
                    okolicznosci wprowadzenia st.wojennego.Czy juz wyszla,bo nie widzialem,a jestem
                    szalenie ciekawy , co on na ten temat mowi , myslal, i podaje do wiadomosci.)
                    I wracajac do tematu, zawsze takie osoby beda w MOIM rankigu stac wyzej od
                    gnid, jak je ktos juz tak nazwal,pokroju Szczypiorskiego,Koguta,Wazyka...lista
                    jest dluga
                    • pypcinski Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 16:43
                      W moim rankingu takie typasy nie stoją i nie będą stały wyżej. Hierarchizacji dna nie uprawiam.

                      W swoim kawałku W-wy miałem okazję poznać takiego byłego płka SB w nowej roli działacza spółdzielczego. Został wybrany (na pocz. lat '90), mimo że się nie krył z przeszłością, ani z faktem, że nie został zweryfikowany. Przeciwnie, panowała opinia, że nareszcie w Radzie Nadzorczej znajdzie się ktoś fachowy, i dobra. Reszta nieważna. A potem? Przez kilka lat Spółdzielnia musiała wydobywać się z esbeckiego stylu zarządzania i esbeckiej sieci kontaktów (niby-biznesowych), którymi ją oplątał. Itd.

                      Ale wracając do zasadniczej kwestii. Nie uważam, że powinienem zapomnieć o wierszykach Szymborskiej ku czi Stalina. To ją w moich oczach kończy, raz na zawsze. Rozumiem, że komitet Nagrody Nobla uważał inaczej. Wygląda na to, że ci ludzie nie mieli pojęcia, kim był Stalin. A Szymborska wiedziała. Podobnie jak wiedział Szczypiorski. Jeśli odechciało im się pełnić rolę dworskich błaznów, powinni raczej milczeć, zamiast udawać, że to nie było nic takiego, tylko etap w wewnętrznym rozwoju, którego - z dzisiejszej perspektywy - nie muszą się już wstydzić.

                      I taki konfident jeden z drugim chce mnie pouczać, że winę za gnój rozlany przez jego szefów na cały kraj powinien wziąć na siebie cały naród?

                      A niech ją bierze ten milion partyjniaków i ze dwa następne poputczyków. A od reszty im wara.
                      • krystian71 Re: Po prostu smieszne 28.05.05, 17:24
                        zawsze moze byc jakas hierarchia.
                        Zlamanych i szantazowanych- vs tym ,ktorzy to robia dla spodziewanych korzysci.
                        Otumanionych ukaszeniem heglowskim-vs tym,co w nos ci sie smieja i za zadna ze
                        swoich podlosci nie zaluja.
                        Mlodych szczawikow-i starych ,cwanych wyjadaczy.
                        w calej reszcie podtrzymuje twoje zdanie
    • marouder nie wierze w agenturalna przeslosc A.Sz. 28.05.05, 16:48
      Wladzuchna obojetnie jakiej proweniencji bardzo go holubila po 89 roku. A
      srodowisko literackie ma te wlasciwosc, ze gdyby byl choc cien podejrzen na temt
      jego roli, jako TW , to byloby po nim, jako po pisarzu niezaleznie od klasy jego
      pisarstwa.


      pypcinski napisał:

      > Ze dwa dni temu podałaś mi link do - jak to określiłaś - "fajnej" strony, które
      > j treść miała stanowić mocny argument na poparcie Twojego widzenia atmosfery la
      > t 1967-1968 w Polsce.
      >
      > www.jsbielicki.com/piast/piast-344.htm
      >
      > Glowne miejsce na tejże stronie zajmuje przedruk artykułu Andrzeja Szczypiorski
      > ego, opublikowanego w GW z okazji 40 rocznicy wydarzeń Marca 1968.
      >
      > Tekst jest wzruszający. Wypadałoby jedynie pochylić ze wstydem głowę przed A. S
      > . - wielkim autorytetem moralnym. Ja bym to może i zrobił, gdyby nie drobnostka
      > .
      >
      > Otóż literat A.S. trudnił się przez długi czas donosicielstwem. Innymi slowy: b
      > ył zaufanym konfidentem bezpieki. Donosił na swoich kolegów literatów - o tym j
      > uż wiadomo. (Niedługo będziemy mieli okazję przeczytać konkretne donosy - po ot
      > warciu archiwaliów IPN-u nastąpi u nas czas ciekawych publikacji.) Nie wątpię,
      > że przedmiotem kablówek A.S. bywali również ci literaci, których później (całki
      > em niewykluczone, że na podstawie tychże kablówek) uznano za syjonistów i jako
      > takich zachęcano do przesiedlenia się do właściwej ojczyzny.
      >
      > Drobny fragment tego, co już o "sumieniu Polski" wiadomo w Rzeczpospolitej, w a
      > rtykule Krzysztofa Masłonia omawiającym najnowszą książkę Joanny Siedleckiej "O
      > bława":
      >
      >
      > <a
      href="www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050528/plus_minus_a_3.html"
      target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050528/plus_minus_a_3.html</a>
      >
      >
      > <Teraz, w "Obławie", przy okazji wypisów z dziewięciu teczek donosów na Mel
      > chiora Wańkowicza, którym policja polityczna interesowała się wyjątkowo, obszer
      > ny fragment rozdziału poświęca Joanna Siedlecka źródłu o kryptonimie 33, "byłem
      > u informatorowi, jak dopisano na jego pierwszym meldunku". Groźniejszemu, "niż
      > niejeden TW, czyli tajny współpracownik. "33" należał do najbardziej aktywnych
      > i szkodliwych konfidentów środowiska literackiego, rozpracowywał wielu pisarzy
      > najstarszego pokolenia - Kisiela, Pawła Hertza, Antoniego Słonimskiego. Donosił
      > na każdy temat, także i na swoich - między innymi na organizację partyjną lite
      > ratów, której był członkiem".
      >
      > Nasuwa się dość oczywisty wniosek: skoro powiedziało się "a", dlaczego nie rzec
      > "b". Powściągliwość jest bowiem podobno cnotą, niemniej jednak w tym samym roz
      > dziale książki, o Melchiorze Wańkowiczu, znajdziemy wyciąg z doniesienia - z 19
      > 55 roku, jeszcze sprzed powrotu autora "Monte Cassino" z emigracji do kraju - ź
      > ródła "Andrzej Szczypiorski".>
      >
      >
      > I dlatego rozpaczliwa prośba -
      • marouder PS. Nie wierze, bo by sie to klocilo 28.05.05, 17:02
        z tym, co wiem o spolecznych mechanizmach zachowania. Utrzymanie tego typu
        tajemnicy w zawodowych organizacjach literackich jest z punktu widzenia owych
        mechanizmow PO PROSTU NIEMOZLIWE!!

        marouder napisał:

        > Wladzuchna obojetnie jakiej proweniencji bardzo go holubila po 89 roku. A
        > srodowisko literackie ma te wlasciwosc, ze gdyby byl choc cien podejrzen na tem
        > t
        > jego roli, jako TW , to byloby po nim, jako po pisarzu niezaleznie od klasy jeg
        > o
        > pisarstwa.
        >
        >
        > pypcinski napisał:
        >
        > > Ze dwa dni temu podałaś mi link do - jak to określiłaś - "fajnej" strony,
        > które
        > > j treść miała stanowić mocny argument na poparcie Twojego widzenia atmosf
        > ery la
        > > t 1967-1968 w Polsce.
        > >
        > > www.jsbielicki.com/piast/piast-344.htm
        > >
        > > Glowne miejsce na tejże stronie zajmuje przedruk artykułu Andrzeja Szczyp
        > iorski
        > > ego, opublikowanego w GW z okazji 40 rocznicy wydarzeń Marca 1968.
        > >
        > > Tekst jest wzruszający. Wypadałoby jedynie pochylić ze wstydem głowę prze
        > d A. S
        > > . - wielkim autorytetem moralnym. Ja bym to może i zrobił, gdyby nie drob
        > nostka
        > > .
        > >
        > > Otóż literat A.S. trudnił się przez długi czas donosicielstwem. Innymi sl
        > owy: b
        > > ył zaufanym konfidentem bezpieki. Donosił na swoich kolegów literatów - o
        > tym j
        > > uż wiadomo. (Niedługo będziemy mieli okazję przeczytać konkretne donosy -
        > po ot
        > > warciu archiwaliów IPN-u nastąpi u nas czas ciekawych publikacji.) Nie wą
        > tpię,
        > > że przedmiotem kablówek A.S. bywali również ci literaci, których później
        > (całki
        > > em niewykluczone, że na podstawie tychże kablówek) uznano za syjonistów i
        > jako
        > > takich zachęcano do przesiedlenia się do właściwej ojczyzny.
        > >
        > > Drobny fragment tego, co już o "sumieniu Polski" wiadomo w Rzeczpospolite
        > j, w a
        > > rtykule Krzysztofa Masłonia omawiającym najnowszą książkę Joanny Siedleck
        > iej "O
        > > bława":
        > >
        > >
        > > <a
        > href="<a
        href="www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050528/plus_minus_a_3.html""
        target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050528/plus_minus_a_3.html"</a>
        > target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050528/plus_minus_
        > a_3.html</a>
        > >
        > >
        > > <Teraz, w "Obławie", przy okazji wypisów z dziewięciu teczek donosów
        > na Mel
        > > chiora Wańkowicza, którym policja polityczna interesowała się wyjątkowo,
        > obszer
        > > ny fragment rozdziału poświęca Joanna Siedlecka źródłu o kryptonimie 33,
        > "byłem
        > > u informatorowi, jak dopisano na jego pierwszym meldunku". Groźniejszemu,
        > "niż
        > > niejeden TW, czyli tajny współpracownik. "33" należał do najbardziej akty
        > wnych
        > > i szkodliwych konfidentów środowiska literackiego, rozpracowywał wielu pi
        > sarzy
        > > najstarszego pokolenia - Kisiela, Pawła Hertza, Antoniego Słonimskiego. D
        > onosił
        > > na każdy temat, także i na swoich - między innymi na organizację partyjn
        > ą lite
        > > ratów, której był członkiem".
        > >
        > > Nasuwa się dość oczywisty wniosek: skoro powiedziało się "a", dlaczego ni
        > e rzec
        > > "b". Powściągliwość jest bowiem podobno cnotą, niemniej jednak w tym sam
        > ym roz
        > > dziale książki, o Melchiorze Wańkowiczu, znajdziemy wyciąg z doniesienia
        > - z 19
        > > 55 roku, jeszcze sprzed powrotu autora "Monte Cassino" z emigracji do kra
        > ju - ź
        > > ródła "Andrzej Szczypiorski".>
        > >
        > >
        > > I dlatego rozpaczliwa prośba -
        • pypcinski Re: PS. Nie wierze, bo by sie to klocilo 28.05.05, 17:12
          To zależy od tego, ilu ludzi wzajemnie na siebie donosiło. Jeśli wielu, wówczas każdy oskarża każdego, co odbiera prawdopodobieńswtwo wszelkim oskarżeniom. I wtedy wszyscy są czyści.

          I tylko głupcy, którzy nigdy nie pracowali dla ustroju, nadal klepią biedę.
          • marouder czyli co, czeka nas w niedalekiej przyszlosci 28.05.05, 17:25
            dekomunizacja w sferze kazdego autorytetu publicznego, bo przeciez kler donosil,
            dzialacze donosili, pisarze donosili, dziennikarze takoz..kurka, a mnie sie
            wcale nie chce stad wyjezdzac:( no moze mi sie jeszcze zachce.

            pypcinski napisał:

            > To zależy od tego, ilu ludzi wzajemnie na siebie donosiło. Jeśli wielu, wówczas
            > każdy oskarża każdego, co odbiera prawdopodobieńswtwo wszelkim oskarżeniom. I
            > wtedy wszyscy są czyści.
            >
            > I tylko głupcy, którzy nigdy nie pracowali dla ustroju, nadal klepią biedę.
            • pypcinski Re: czyli co, czeka nas w niedalekiej przyszlosci 28.05.05, 18:03
              Nie wyjeżdzaj. Nie będzie źle.

              A tu masz zdanie Dudka (nie mylić z bramkarzem!), dra Antoniego Dudka z IPNu n/t otwarcia zasobów archiwalnych IPNu:


              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050527/publicystyka/publicystyka_a_1.html

              Będzie ciekawie i wesoło.
        • krystian71 Re: PS. Nie wierze, bo by sie to klocilo 28.05.05, 17:17
          dlatego , juz od dluzszego czasu,to wcale nie bylo tajemnica.
          a SWOJA DROGA FASCYNUJACY TEMAT,WCIAZ CZEKAJACY na swojego dramaturga.
          Zdolny (literacko) donosiciel uwiklany w historie, ktora raz za razem plata mu
          figle
    • sempiasty niech każdy zastanowi się nad sobą 28.05.05, 18:10
      wasze oceny, dywagacje, gromy rzucane na A.Sz. są tak naprawdę ważne tylko dla
      was.
      oczywiście ż donosiciel to w kategoriach moralnych szuja.
      ale za lat 30 mało kto bedzie przywiązywał do tego faktu jakiekolwiek
      znaczenie. Natomiast wielu będzie pamiętać Szczypiorskiego jako znakomitego
      pisarza.
      Najsurowiej oceniaja innych ci, którzy w swoim życiu nie potrafili dać innym
      niczego i sami są bezpłodni (twórczo)

      Lepszy Szczypiorski pisarz a przy tym TW
      niż Kowalski jałowy intelektualnie

      Kto dzisiaj roztrząsa jakimi ludźmi w życiu prywatnym byli Sokrates, Dante czy
      Szekspir?
      Najważniejsza jest ich twórczość
      A za całe życie każdy i tak odpowiada przed Bogiem
      Więc pytam: czy wy przypadkiem nie uzurpujecie sobie praw do wystawiania
      świadectw moralności?
      • wojcd Re: niech każdy zastanowi się nad sobą 28.05.05, 19:32
        sempiasty napisał:
        > Kto dzisiaj roztrząsa jakimi ludźmi w życiu prywatnym byli Sokrates
        ____________________________________________________________________
        Fedon.
    • zejman1 Re: Rozbrajajace, doprawdy. 28.05.05, 20:26
      Skleroza to straszna choroba. I - jak wiadomo - nieuleczalna (die letzte Rose
      meines Lebens heisst Sklerose - mówi niemieckie przysłowie).

      Pewnego Francuza zapytano kiedyś, którego z władców Francji uważa za
      najwybitniejszego. Ludwika Filipa - brzmiała odpowiedź. - Jak to Ludwika
      Filipa - zdziwił się pytający. To przecież zupełnie bezbarwny król. Pozbawiony
      sukcesów i talentów. - To prawda - potwierdził pytany, ale widzi pan, gdy on
      rządził, ja miałem lat 18. I nic więcej się nie liczy.
      No wlasnie:Pypcinski w czasach "ksztaltowania sie Polski Ludowej" tez byl
      mlody....

      Oto typowy zyciorys "akademika" peerelowskigo:

      www.jezyk-polski.pl/pts/socjologowie/szmatka2.html
      To byl peerelowski profesor, spec od socjologii ale czy... inni byli moralnie
      lepsi?

      Jak lustrowac, to lustrowac- Szczypiorski to fraszka. Postawie proste pytanie,
      na ktore nasz wspanialy Pypcinski z pewnoscia ma odpowiedz.Oto one:

      Jak to sie stalo, ze peerelowska kadra naukowa "uwlaszczyla sie" na uczelniach
      III Rzeczypospolitej?
      Jak to sie stalo, ze peerelowscy akademicy trzymaja za gardlo reszte kadry
      naukowej? I kto ma nad nimi kontrole? SLD, moze? Czy to aby nie bratnia partia
      Pypcinskiego?

      Rzetelną postawą badacza jest gotowość przyjęcia do wiadomości faktów, nawet
      jeśli przeczą one hipotezie do której jest przywiązany. Zas tej gotowosci nie
      zauwazam u Pypcinskiego.Zauwazam natomiast starcza, jakby sklerotyczna,
      zacieklosc i zasklepienie sie w dawnym swiecie.
      Pypcinskie nie wie "jak moze zrozumiec najnowsza historie Polski" i nie czuc
      odrazy(do kogo: najblizszego sasiada, kolegi z pracy, zony moze?... A moze
      powinien ja wlasnie rozumiec(te historie) tak samo, jak rozumie historie tej II
      Rzeczypospolitej?

      Simon Bolivar byl agentem masonerii i angielskiego rzadu(co wychodzi przeciez
      na jedno):rozbil hiszpanskie imperium i umozliwili powstanie "panstw
      narodowych" Ameryki Poludniowej. I wdzieczne rzady tych panstw postawily
      brytyjskiemu agentowi pomniki - stoja prawie na kazdym wiekszym placu stolic
      tych panstewek a dzieci ucza sie na pamiec zyciorysu dzielnego bojownika.
      Niektore wieksze ulice stolic panstewek nazwano jego nazwiskiem.
      Zupelnie tak samo, jak np. w Warszawie i wielu miastach Polski , w ktorej
      austriacki agent, Jozef Pilsudski, doczekal sie "sprawiedliwosci". I Woodrow
      Wilson tez...
      (Z)










      • pypcinski Re: Rozbrajajace, doprawdy. 28.05.05, 20:45
        zejman1 napisał:

        > Skleroza to straszna choroba. I - jak wiadomo - nieuleczalna


        Zgoda. Tak to właśnie jest. Niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja