kybernetes
29.06.05, 13:29
Niestety presja tańszej siły roboczej będzie w dalszym ciągu się nasilać, co
będzie miało (i ma)odbicie we wszystkich dziedzinach życia społecznego i
gospodarczego. Rządy będą w dalszym ciągu dążyć do zmniejszenia socjalnego
garba. To nie będzie się podobało (i już się nie podoba) społeczeństwom
starej europy. Ludzie w trosce o byt staną się mniej tolerancyjni wobec
wszelkich mniejszości tj. imigrantów "dojących" opieke społeczną państw je
goszczących. Potem przyjdzie kolej i na inne mniejszości np. seksualne - gdy
coraz trudniej o pracę a ceny rosną trudno spokojnie patrzeć na "parady
miłości" z platformami pełnymi pólnagich i całujących się gejów czy lesbijek
(i jakichś zabłąkanych tam hetero). Idą surowe czasy - ciężkiej pracy i
tradycyjnych wartości, tworzy się korzystny klimat dla prawicy.
Socjaldemokraci odchodzą, zresztą ich faktyczne działania mało mają wspólnego
socjalizmem czy jakąkolwiek socjalnością to często prosta kontynuacja
liberalizmu. A poza tym jak traktować poważnie takie partie, które w istocie
nie potrafią utrzymać dotychczasowego "państwa socjalnego dobrobytu" (inna
sprawa, że nie jest to możliwe przy obecnej-małej-skłonności europejczyków do
ciężkiej pracy) a z drugiej strony poświęcają wiele wysiłku w dziedzinie
aborcji i praw homoseksualistów (śluby, i adopcja dzieci).
Powróci średniowiecze, gdzie jednostka "odstająca" zostanie wyrzucona poza
nawias społeczności w jakiej żyje. I marny będzie jej los...