wojcd
18.07.05, 07:00
Dwie czołowe amerykańskie organizacje, krytykujące politykę prezydenta
Busha, skarżą się, że FBI zbiera na nie materiały po to, by stłumić ich
działalność i wykorzystuje w tym celu prawo antyterrorystyczne, wprowadzone
po 11 września 2001.
FBI ujawniło, że rzeczywiście zebrano co najmniej 3500 stron dokumentów na
temat Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich (ACLU), która krytykuje
praktyki rządu w ściganiu podejrzanych o terroryzm, i znanej organizacji
ochrony środowiska Greenpeace, która prowadzi akcje "obywatelskiego
nieposłuszeństwa" przeciw polityce administracji.
FBI było zmuszone przyznać, że zbiera te materiały, ponieważ ACLU i
Greenpeace wytoczyły przeciw agencji pozew i sąd nakazał ujawnienie faktu
intensywnego śledzenia ich działalności na podstawie ustawy o wolności
informacji.
Ani Federalne Biuro Śledcze ani też amerykańskie Ministerstwo
Sprawiedliwości nie ujawniły jednak zawartości materiałów.
Władze twierdzą, że nie śledzą politycznej działalności wspomnianych
organizacji i zbieranie danych na temat akcji protestacyjnych ma tylko na
celu zapobieganie popełnianiu przestępstw, a nie tłumienie wolności słowa.
Działacze ACL i Greenpeace utrzymują jednak, że FBI prowadzi ich
inwigilację, naruszając ich prawo do wypowiedzi. Oskarżają też rząd, że pod
pretekstem zapobiegania terroryzmowi dąży do tłumienia politycznych
protestów, zwłaszcza przeciw wojnie w Iraku.
Niektórzy porównują obecne działania FBI do śledzenia ruchu przeciw wojnie w
Wietnamie w latach 60-ych, kiedy federalnej policji zarzucano nadużycia
władzy w dążeniu do sparaliżowania lewicowej opozycji.
wiadomosci.onet.pl/1131780,12,item.html