Dodaj do ulubionych

Opowieści terrorysty!

IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 16:13
Mam na karku ponad trzy dychy. Jezdem terrorystą od urodzenia.
Dnia 11 września żem był na pokładzie tego samolota.(tego drugego)
Ja i Abdul siedzieli my we dwa obok siebie.
Mielimy gęsie pióra do wydłubania oczków tym ludkom z kabiny sterującej.
Ahmed , Sindbad , Alibaba i Abu Dżahdż (znajomy łysego Dziewula z PRL-u)
siedzieli po dwa w odpowiednie odstępa. One mieli wykałaczki i dwe sztuki
żywych skolopendrów(z rodziny wijów).
Wylecieli my z Bostona( czy to stund pochodzi ta lekarka z dzikiego zachoda
co ma
białego siuksa za fagaska?) lecieli my spokojnie aż nagle Abdul poczerwieniał.
Powiedział mi że go kuśka swędzi. Uspokoiłem go natychmiast że jak damy se
rade
z tymi ludkami w kabinie sterującej , to wybiorę mu jedną z tych kelnerek z
samolota.
Sygnałem do rozpoczęcia akcyji był ostry atak gruźliczego kaszlu Sindbada.
Zerwali my się na oba nogi i ruszyli my do kabiny sterującej.
Alibaba i Abu Dżahdż zablokowali do nas wejście wymachiwali tymi
skolopendrami.
Ahmed i Sindbad złapali pasazera i wbyli mu wykałaczki w oba jajca.
Powiedzieli po ichniemy języku że kto sie poruszy ten bedzie miał to samo
(facety).
A babom to podgryzają cyce i dadzą znaka Alibabie to on im kopsnie
skolopendre
reszta się domyślta , gdzie to one ją wpuszczą babie która się postawi.
Z ludkami ze sterującej kabiny my se poradzili w super expres tempie.
Powbijali my im te pióra w oczka , a potem ich zawiązali koszulamy.
Abdul jedyny z nas umiał prowadzić samolota, włącył autopilota.
Kazałem mu obrać kurs na Manhatana ,ale on powiedział że chce kelnerkie z
samolota.
Zapomniałem że mu to obiecałem.
Szybko wyszłem(edłem dla ucniów) złapał żem pierwszą z brzega lampucerę jedną
i zaciągnoł żem ją do Abdula.
Abdul w 15 minut zaliczył trzy otwory kelnerki a potem przepchnoł jo przez
okienko
w kabina dla ludków sterowników. Poleciała chyba do woda.
Obrali my kursa na Manhatana.Cel był wiadomy.
Wszystko mielimy pod kontrolą.
Gotowi na szybką śmierć.
Ale ja żem nie taki głupi , przed całą akcyją ćwiczył żem skoki ze
spadochrona.
Kiedy my już pikowali w ten wielgi budynek ,żem wybiegł do wyjścia zapasa.
Krzyknoł żem "Srajta w pory wszystkie potwory" i się żem spadachronował.
Potem słyszałem donośne wubuszki.
Mnie jobło na tym spadachrunie aż do Chinatown.
Tam skontaktowałem się z moimi braciami o one mnie odebrali.
Do dziś żyję , jestem szczęśliwym , kochającym mężem i ojcem.
Ale Osama decyduje o wszystkim , w każdej chwili może być jakaś akcyja.
Myślę że w tym roku zmontujem coś o wiele bardziej ekscytującego.


Z
poważaniem

Fadlallah Sajjed Mohammed
Hussejn
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka