Dodaj do ulubionych

Polak wygrał konkurs Google Code Jam

26.09.05, 17:56
Uprzejmie prosze o podanie jakichs linkow po angielsku, bym mogl pochwalic
sie wsrod moich wspolpracownikow :-)
/ok, wiem, ze moge sobie poszukac, ale lenistwo nie zna granic.../
Obserwuj wątek
    • eva15 Haward, MIT i spółka 26.09.05, 17:57
      To ciekawe, wszyscy trzej są z uczelni państwowych, w tym jeden z kraju tak
      ponoć zacofanego jak Afryka, czyli z Rosji.

      To ciekawe świadectwo wyższości elitarnych, prywatnych i drogich jak diabli
      uniwersytetów amerykańskich, kształcących ponoć najlepszych na świecie
      specjalistów.

      Spece z PO od dalszej liberalizacji i prywatyzacji mają jeszcze jeden dowód
      na "wyższość" prywatnego nad nieprywatnym..
      • brunoski Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 18:08
        nie pierwszy raz i nie ostatni, tak trzymac
        • a1nd2 -------------------------------------prywatne górą 27.09.05, 22:02
          geniusz studenta UW bylby nic nie wart, gdyby nie zostal doceniony i wynagrodzony przez amerykanow. teraz pewnie zaproponuja mu swietna prace i on z tej propozycji skorzysta.

          ponadprzecietnie zdolni amerykanie nie bawia sie w takie konkursy bo kiedy sa w wieku naszego studenta nie maja na nie czasu (doktorat, praca zawodowa, itd).
          • hummer Re: -------------------------------------prywatne 30.09.05, 09:43
            a1nd2 napisał:

            > geniusz studenta UW bylby nic nie wart, gdyby nie zostal doceniony i wynagrodzo
            > ny przez amerykanow. teraz pewnie zaproponuja mu swietna prace i on z tej propo
            > zycji skorzysta.

            Już był z nim wywiad w telewizji. Propozycję dostał ale odrzucił. Zostaje w Polsce.
        • hummer I co więcej chłopak zostaje w Polsce 30.09.05, 09:42

          Nie mamią go obce placówki.
      • 1ja Re: Haward, MIT i spółka+ 26.09.05, 18:15
        >>>>>>>>>><<To ciekawe świadectwo wyższości elitarnych, prywatnych i drogich
        jak diabli
        > uniwersytetów amerykańskich, kształcących ponoć najlepszych na świecie
        > specjalistów.>>>>>>>>>>><

        Pewnie,ze ciekawe.
        Tymbardziej,ze tu chodzi o uczelnie,a tu ktos sie wypial z narodowoscia.
        Jezeli tak,to - Google zalozyli Zyd amerykanski i Zyd rosyjski-absolwenci
        uczelni amerykanskiej.
        Obydwaj niedoszli doktorzy.
        No i co z tego?
      • jjr44 Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 20:19
        Nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków z wyników jednego konkursu. Zauważ
        też że w tej chwili mówimy po prostu o programistach. Porównaj sobie
        osiągniecia naukowe Polski i USA (tak szczerze to nie ma co porównywać). To
        prawda, ze mamy zdolną młodzież i trzeba sie z tego cieszyć. Opowiadanie
        jednak że nasze uczelnie są dużo lepsze od amerykańskich i wynika to z ich
        upaństwowienia jest śmieszne. W USA masz uniwersytety stanowe prezentujące
        bardzo niski poziom. jakoś to ze nie są prywatne im nie pomaga.
        • eva15 Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 20:53
          wiem, wie, trochę sobie dworuję. Niemniej to nie jeden konkurs komputerowy, już
          w wielu, praktycznie co roku wygrywają Polacy lub Rosjanie. To już nie
          przypadek.
          • boszul Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 21:03
            Head hunting to jeden z najlepszych amerykańskich biznesów..
            A właściwie to najlepszy chyba..bo zabezpiecza przyszłość juesej
            • hummer Re: Haward, MIT i spółka 30.09.05, 09:46
              boszul napisał:

              > Head hunting to jeden z najlepszych amerykańskich biznesów..
              > A właściwie to najlepszy chyba..bo zabezpiecza przyszłość juesej

              Tylko, że on nie chce nigdzie jechać. A już napewno nie do Stanów. Dziwne co? :-)
        • krzysio28 Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 22:04
          Porównaj sobie
          > osiągniecia naukowe Polski i USA (tak szczerze to nie ma co porównywać).

          Porownaj sobie wydatki USA na szkolnictwo z polskimi, i wtedy porozmawiamy
          • krzysio28 Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 22:07
            krzysio28 napisał:

            > Porównaj sobie
            > > osiągniecia naukowe Polski i USA (tak szczerze to nie ma co porównywać).
            >
            > Porownaj sobie wydatki USA na szkolnictwo z polskimi, i wtedy porozmawiamy

            w dodatku proponuje zobaczyc kto wlasciwie ma te najwieksze osiagniecia na tych
            amerykanskich uczelniach, bo mam wrazenie ze procentowo tych "rdzennych"
            amerykanow nie ma za duzo.
            • calstop Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 22:23
              I tu sie mylisz. Jestem doktorantem na jednej z amerykanskich uczelni i wykladam
              wsrod studentow undergraduate (studia licencjackie). Tam zdecydowana wiekszosc
              studentow to Amerykanie (ok. 80%). Sa wsrod nich osoby niezwykle slabe (czesto
              przyjete w wyniku akcji afirmacyjnej) i niezwykle dobre. Na studiach graduate
              (magisterskie i doktoranckie) jest juz ok. 50% obcokrajowcow, ale pozostale 50%
              to naprawde zdolni Amerykanie. Wsrod kadry profesorskiej rodowitych Amerykanow
              jest tez troche ponad 50%.

              A co do zdolnosci polskich i amerykanskich studentow, to wyglada ona podobnie.
              Wsrod Amerykanow jest duzy rozrzut (duzo tragicznie slabych studentow i sporo
              geniuszy). Wsrod Polakow poziom jest troche bardziej wyrownany. Polacy maja tez
              wiecej praktyki w programowaniu.

              Nie nalezy jednak zapominac, ze informatyka to nie tylko programowanie (postep i
              badania naukowe w informatyce sa bardzo odmienne od samego programowania).
              Nalezy tez odroznic tez tzw. "dream-teamy" (wzgl. "studentow-lokomotywy"),
              ktorzy sa ewenementem na kazdej uczelni, od przecietnego poziomu absolwenta
              opuszczajacego dana uczelnie (to wlasnie ten poziom decyduje o wartosci dyplomu).
              • t0g Potwierdzam to , co mowisz, calstop 27.09.05, 04:05
                calstop napisał:

                > I tu sie mylisz. Jestem doktorantem na jednej z amerykanskich uczelni i wyklada
                > m
                > wsrod studentow undergraduate (studia licencjackie).

                Ja tez jestem doktorantem, tylko, tego, no... bylym doktorantem. I tez jestem na
                amerykanskiej uczelni. I jak wykladam, to czesciej dla grad students (fizyke).

                Tam zdecydowana wiekszosc
                > studentow to Amerykanie (ok. 80%). Sa wsrod nich osoby niezwykle slabe (czesto
                > przyjete w wyniku akcji afirmacyjnej) i niezwykle dobre.


                U nas nawet ponad 80%

                Na studiach graduate
                > (magisterskie i doktoranckie) jest juz ok. 50% obcokrajowcow, ale pozostale 50%
                > to naprawde zdolni Amerykanie (u nas chyba wciaz troche ponad 50% - ponoc mamy
                jeden z lepszych w karaju Computer Engeneering i na niego probuje sie dostac
                wielu ludzi z Chin i Indii, ale chyba jeszcze nie przekorczyli poowy). Wsrod
                kadry profesorskiej rodowitych Amerykanow
                > jest tez troche ponad 50%.

                Nadal wszystko sie zgadza.


                > A co do zdolnosci polskich i amerykanskich studentow, to wyglada ona podobnie.
                > Wsrod Amerykanow jest duzy rozrzut (duzo tragicznie slabych studentow i sporo
                > geniuszy). Wsrod Polakow poziom jest troche bardziej wyrownany. Polacy maja tez
                > wiecej praktyki w programowaniu.
                >

                Ja w USA pracowalem kolejno na czterech uczelniach, z czego az dwie sa wysoko na
                tej "szanghajskiej liscie 500" i porownujac poziom studiow fizycznych powiem,
                ze poziom nauki na Wydziale Fizyki UW - tej nauki, ktora tam otrzymywalem -
                uwazam za naprawde bardzo wysoki.

                O informatyce i programowaniu wiem tyle, ile mnie wzgledy praktyczne zmuszaja,
                wiec program w C na 500-1000 linii kodu sobie czasem sam popelniam - i to
                wszystko, czyli umiem bardzo niewiele. Wiec sie nie bede wypowiadal. Tyle tylko
                powiem, ze ja czasem swoich studentow usiluje sklonic do rozwiazania jakiegos
                problemu metodami numerycznymi - i oni wpadaja w panike! Odwrocaona sytuacja z
                mojej mlodosci: jak ja mialem 25 lat, i mowilem dwa razy starszemu naukowcowi,
                ze cos moze bysmy sprobowali numerycznie rozwiazac, to taki wpadal w panike. A
                teraz ja, staruch niemal 60-letni, mowie to 25-letnim grad students, ze jakies
                rownanie analitycznie sie rozwazac nie da, ale przeciez numerycznie, to najwyzej
                berdzie 20 linii kodu w C - to oni wpadaja w panike! Doslownie, w teorii
                magnetyzmu jest takie rownanie na namagnesowanie ferromagnertyka:
                m = tanh(m/T), analitycznie nie mozna, ale napisanie programu zabiera gora 5
                mminut - no i rozpacz jest wsrod studentow, jak im cos takliego proponuje.
                Owszem, uzywajac Maple czy Mathematica. Ale napisac program w golym C? Uweazaja
                mnie za jakiegos sadyste-maniaka.


                > Nie nalezy jednak zapominac, ze informatyka to nie tylko programowanie (postep
                > i
                > badania naukowe w informatyce sa bardzo odmienne od samego programowania).
                > Nalezy tez odroznic tez tzw. "dream-teamy" (wzgl. "studentow-lokomotywy"),
                > ktorzy sa ewenementem na kazdej uczelni, od przecietnego poziomu absolwenta
                > opuszczajacego dana uczelnie (to wlasnie ten poziom decyduje o wartosci dyplomu
                > ).
            • t0g Re: Rdzenni Amerykanie - Indian masz na mysli? 26.09.05, 22:25
              krzysio28 napisał:


              > w dodatku proponuje zobaczyc kto wlasciwie ma te najwieksze osiagniecia na tych
              > amerykanskich uczelniach, bo mam wrazenie ze procentowo tych "rdzennych"
              > amerykanow nie ma za duzo.


              Rdzennych Amerykanow, czyli Indian? Istotnie, za duzo ich nie ma, bo oni juz
              stanowia bardzo maly procent ludnosci USA.

              Kochany, studia na takim MIT kosztuja teraz tak z $50 000 rocznie. Jakby sami
              Chinczycy i Hindusi studiowali - to z czego by sie uniwersytet utrzymal, aha? To
              jest PRYWATNA uczelnia, panstwo na nia nie lozy.
              Jesli chodzi o "undegraduates", to tych z poza USA jest, przypuszczam,
              niewielu. Wiekszy procent pewnie w grupie grad students, ale tez nie
              przesadzajmy...
              • jpsi 46 500 $. [z wliczonymi ubezpieczeniami] 26.09.05, 23:46
                9% studentow zagranicznych na undergraduate.
                ok 40-50% na doktoranckich.
            • ciotka_zenobia rodowici amerykanie 27.09.05, 01:16
              > w dodatku proponuje zobaczyc kto wlasciwie ma te najwieksze osiagniecia na
              tych
              > amerykanskich uczelniach, bo mam wrazenie ze procentowo tych "rdzennych"
              > amerykanow nie ma za duzo.

              To ze na amerykanskich uczelniach pracuja glownie imigranci a nie rdzenni
              amerykanie nie wynika stad, ze imigranci sa zdolniejsi od amerykanow ale stad
              ze place na tych uczelniach sa smiesznie niskie, tak niskie ze rodowity
              amerykanin musialby byc niespelna rozumu aby sie ich podjac.

              Stypendium postdoktoranckie to 30-30 tysiecy na rok (w Kaliforni wiecej). Tyle
              Amerykanin moze zarobic po maturze i dwuletnim koledzu. Ktos komu ma studia
              doktoranckie i zgadza sie pracowac na jakims uniwerku za 30-40k$ jest idiota -
              albo imigrantem, dla ktorego sa to ogromne pieniadze.

              Dlatego "rodowici" amerykanie z dyplomami uczelni pracuja nie na uniwersytetach
              ale tam gdzie sie naprawde zarabia: w laboratoriach wojskowych, wielkich
              korporacjach lub Wall Street. Natomiast na uczelniach pracuja imigranci, bo dla
              nich zalapanie sie na jakies stypendium jest finansowo atrakcyjne i jest to
              pierwszy etap w walce o zielona karte.

              Ciotka Zenobia.
              • fpitt Re: rodowici amerykanie-i pieniadze 27.09.05, 02:30
                No to dajcie mi te kilkadziesiat tysiecy dolarow rocznie na studenta w Polsce a
                ja wam zrobie taki MIT w Polsce i EU, ze wam sie w glowie nie pomiesci.
                Najwiekszym MIT-em w Polsce jest to, ze Nauka jest "bezplatna" - kto w to
                uwierzy? ta fikcja kosztuje nas kilkadziesiat milionow PLN rocznie. Koszty sa
                po stronie studentow, ktorzy (rzekomo, nic nie wydaja - dostaja za to
                "przestarzala wiedze")maja byc szczesliwi, bo Panstwo daje im WYKSZTALCENIE. A
                gdzie pieniadze na APARATURE, PROGRAMY, NOWE TECHNOLOGIE - nie ma - bo nie ma
                wplywow. A Budzet???? olewa nas jak nasi studenci (im akurat trudno sie
                dziwic- sam bym to zrobil, gdyby mnie uczyli tak jak jak ja musze)
              • meerkat1 Komu $$$, komu asystentura! :-)))))))))))))))))))) 27.09.05, 10:27
                "To ze na amerykanskich uczelniach pracuja glownie imigranci a nie rdzenni
                amerykanie nie wynika stad, ze imigranci sa zdolniejsi od amerykanow ale stad
                ze place na tych uczelniach sa smiesznie niskie, tak niskie ze rodowity
                amerykanin musialby byc niespelna rozumu aby sie ich podjac.

                Stypendium postdoktoranckie to 30-40 tysiecy na rok (w Kaliforni wiecej). Tyle
                Amerykanin moze zarobic po maturze i dwuletnim koledzu. Ktos komu ma studia
                doktoranckie i zgadza sie pracowac na jakims uniwerku za 30-40k$ jest idiota -
                albo imigrantem, dla ktorego sa to ogromne pieniadze.":

                No, nareszcie kto z sensem i kontaktem z rzeczywistocia sie odezwal!

                Dodaj jeszcze, ze uzyskanie asystentury na uczelni zwieksza powaznie szanse na
                uzyskanie prawa stalego pobytu w USA. Po jego uzyskaniu- mozna sie juz
                oczywiscie przeniesc do sektora prywatnego. :-)))

                P.S. Srednie (median) zarobki w USA to obecnie ok. $42,000.00 rocznie!
                • hummer Re: Komu $$$, komu asystentura! :-))))))))))))))) 30.09.05, 09:52
                  meerkat1 napisał:

                  > Stypendium postdoktoranckie to 30-40 tysiecy na rok (w Kaliforni wiecej). Tyle
                  > Amerykanin moze zarobic po maturze i dwuletnim koledzu. Ktos komu ma studia
                  > doktoranckie i zgadza sie pracowac na jakims uniwerku za 30-40k$ jest idiota -
                  > albo imigrantem, dla ktorego sa to ogromne pieniadze."

                  Mylisz, się. W nauce, co prawda nie zarabiasz tyle co w przemyśle, ale masz pewną swobodę działań. Nie porównuj 30-40 kUSD w "Restauracji" McDonald's z tymy samymi dochodami na uniwersytecie. Ciekawe co są wstanie opatentować spece od hamburgerów? Wracając z roboty jedni są wypompowani, drudzy mają czas na rodzinę, hobby, a jak potrzeba to na udzielanie korepetycji za niemałą sumkę.
                  • meerkat1 Re: Komu $$$, komu asystentura! :-))))))))))))))) 30.09.05, 13:25
                    I dalej hummer nic nie rozumiesz, jak to po osmiu kalasach peerelowskiej
                    freblowki.

                    Dobry (full) profesor zarobi na amerykanskim uniwerku czy politechnice (MIT,
                    Caltech, Wharton School of Economics, Stanford, Priceton, Dartmouth)

                    lekko $150,000 rocznie.

                    Noblista, nawet dwa razy wiecej.

                    Mowa tu, jesli masz problemy z czytaniem, o asystentach.

                    Amerykanin nie marzacy o karierze akademickiej, ale zdolny, po otrzymaniu
                    B.S. na jakims kierunku technicznym ucieka natychmiast do sektora prywatnego.
                    Niektorzy uciekaja nawet przed dyplomem (vide niejaki Bill Gates)

                    Zostaja przewaznie inostrancy, dla ktorych asystentura stanowi dobry punkt
                    zaczepienia, a uzyskanie Ph.D. i zostanie na uczelni daje szanse na otrzymanie
                    prawa stalego pobytu, a z czasem obywatelstwa.
                    Potem, spora czesc z nich tez odchodzi, zakladajc np. wlasne firmy!

                    Moge ci to bez trudu narysowac, nawet bez CAD. :-)
        • 1europejczyk Ciag galszy mitomani 26.09.05, 22:27
          Juz pisalem: co to jest za mania porownywania Polski ze Stanami Zjednoczonymi ?
          To tak jakby porownywac krowe z przecinkiem !
          Ani wielkosc kraju, ani zaludnienie, ani historia, ani tradycje, ani mozliwosci
          nie mowiac o zasobach, pozycji miedzynarodowej i fakcie ze Stany Zjednoczone,
          ze swoim spoleczenstwem dla kazdego europejskiego kraju jest swiatem "obok" !


          • fpitt Re: Ciag galszy mitomani 27.09.05, 02:11
            Moze bys zaczal troche porownywac i analizowac. Ilu noblistow
            Amerykanie "kupili" a nie wyksztalcili? co z programami "kosmicznymi" (co z von
            Braunem, Oppenheimerem (Typowy Amerykanin,no nie ;-)_ itp.) Zreszta, co tu duzo
            gadac-zrob statystyke narodowosciowa - to samo ci wyjdzie. Nie badz bardziej
            papieski niz Papiez. Ameryka to miejsce gdzie masz pieniadze na badanie - nie
            jest to kraj GENIUSZY - raczej KASY, a to zupelnie co innego.Daruj sobie, nie
            dostaniesz "zielonej karty " bo jusz nas" "olali" - za duzo Polokow w USA.
            • t0g Amerykanscy Noblisci 27.09.05, 03:38
              fpitt napisał:

              > Moze bys zaczal troche porownywac i analizowac. Ilu noblistow
              > Amerykanie "kupili" a nie wyksztalcili?

              Ja to zrobilem! Wszedlem na portal Komitetu Nagrody Nobla i przejechalem sie po
              wszystkich noblistach w fiztyce, chemii i medycenie od roku 1980, czyli za
              ostatnie cwierc wieku.

              Amerykanie "kupili" 1/3 z nich.

              Ci urodzeni w USA, lub wyksztalceni (jak ktos robil studia w USA, to juz go
              liczylem jako wyksztalconego w USA, bo w koncu trudno uwazac, ze szkole sredniej
              ktos zawdziecza nobla) stanowia mniej wiecej 2/3.

              Zatem to, ze "kupili" przytlaczajaca wiekszosc, to sa legendy.

              W tym samym okresie "reszta swiata" miala mniej wiecej taka sama liczbe
              noblistow, ile wynosi ta liczba urodzonych/wyksztalconych w USA.

              Jak nie wierzysz, to wejdz na portal Nobla i sobie sprawdz.



              co z programami "kosmicznymi" (co z vo
              > n
              > Braunem, Oppenheimerem (Typowy Amerykanin,no nie ;-)_ itp.) Zreszta, co tu duzo
              > gadac-zrob statystyke narodowosciowa - to samo ci wyjdzie. Nie badz bardziej
              > papieski niz Papiez. Ameryka to miejsce gdzie masz pieniadze na badanie - nie
              > jest to kraj GENIUSZY - raczej KASY, a to zupelnie co innego.Daruj sobie, nie
              > dostaniesz "zielonej karty " bo jusz nas" "olali" - za duzo Polokow w USA.

              Pieniadze - owszem, ale nie tylko. Nie wiem, stary, czy pracujesz w nauce? Bo ja
              tak. I powiem Ci, ze dla wielu naukowcow wzgledy materialne nie sa czynnikiem
              absolutnie pierwszorzednym. Bardzo wazna role odgrywa np. struktura
              organizacyjna nauki. W USA w zasadzie juz trzydziestoparoletni naukowiec moze
              osiagnac naukowa samodzielnosc, nie ma szefa-feudala nad soba, ktory mowi mu, co
              ma robic i pilnuje, zeby przypadkiem za szybko nie "szedl w gore". A w
              Europie?... Ha, ha... Nie mowiac juz o Polsce!!! Najlepsze lata, kiedy umysl
              jest najbardziej sprawny, traci sie na kretynstwa w rodzaju robienia
              habilitacji, czyli reliktu z epoki kamiennej... Nauka w USA jest duzo bardziej
              konkurencyjna, ale dla naprawde zdolych to jest atut, bo nie ma "urawnilowki" i
              kto potrafi, ten moze w takich warunkach rozwinac bardzo duzy i energiczny
              program badan.


              A korzystanie z naukowcow-imigrantow? Wielu uwaza to za slabosc, a to jest
              wlasnie sila amerykanskiej nauki. Masz najlepszych z calego swiata. I co z tego,
              ze imigranci? Z wyjatkiem Indian, to wszyscy sa tutaj imigrantami.
              • meerkat1 Czyli <eva> raczej Nobla nie dostanie? 27.09.05, 10:20
                t0g napisal:

                "Ci urodzeni w USA, lub wyksztalceni (jak ktos robil studia w USA, to juz go
                liczylem jako wyksztalconego w USA, bo w koncu trudno uwazac, ze szkole sredniej
                ktos zawdziecza nobla) stanowia mniej wiecej 2/3.

                Zatem to, ze "kupili" przytlaczajaca wiekszosc, to sa legendy.

                W tym samym okresie "reszta swiata" miala mniej wiecej taka sama liczbe
                noblistow, ile wynosi ta liczba urodzonych/wyksztalconych w USA.

                Jak nie wierzysz, to wejdz na portal Nobla i sobie sprawdz."

                Sprawdzilem, ale nie moge znalezc listy ARABSKICH laureatow naukowych nagrod
                Nobla, choc w kat. pokojowych znalazlem terroryste Arafata. :-)))))))))))))))
      • vinogradoff Re: Haward, MIT i spółka 26.09.05, 21:44
        Ogolnie masz racje. Dodam, ze Uniwersytet w Moskwie im. Lomonosowa byl uznawany
        przez rezim Sadama z Iraku w latach 80-tych XX wieku, za rowny najlepszej
        trojce z USA i 3 najlepszych europejskich. Takie kryteria stosowano przy
        kierowaniu na studia swoich maturzystow na koszt panstwa przy czym szanse na
        studia w Moskwie mieli najlepsi maturzysci, slabsi mogli dowolnie przebierac w
        rozmaitych uczelniach calego swiata korzystajac z czesciowego dofinansowania
        rzadowego albo wylacznie na wlasny koszt.
        • meerkat1 Rating Saddama! BUAHAHAHAHA! 27.09.05, 10:17
          "Ogolnie masz racje. Dodam, ze Uniwersytet w Moskwie im. Lomonosowa byl
          uznawany przez rezim Sadama z Iraku w latach 80-tych XX wieku, za rowny
          najlepszej trojce z USA i 3 najlepszych europejskich."

          Nie tylko przez Sadama, przez <eve> rowniez!

          Jak wynika z postow tej ostatniej ani na MIT, ani w Wharton School of Economics
          raczej nie studiowala! :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • jpsi Informatyka. 26.09.05, 23:43
        Posiadanie dobrego komputera do programowania nie wymaga pieniedzy. To po
        pierwsze.

        Po drugie, jest udowodnione, ze Polska, rosja, itp. maja na prawde dobre
        zdolnosci jezeli chodzi o algorytmy. Zostajemy w tyle w innych dziedzinach.

        Ale akurat tutaj mamy szczescie... Tylko sie cieszyc.
        Ale caly czas.

        Zwroc uwage.
        MIT zajmuje drugie miejsce, Harvard albo Stanford trzecie...

        Polska ma kilku swietnych ludzi. Ale te kilka osob nie da rady wiele zrobic.
        MIT ma np. 100 tylko odrobine gorszych...
      • ciotka_zenobia Re: Haward, MIT i spółka 27.09.05, 01:20
        eva15 napisała:

        > To ciekawe, wszyscy trzej są z uczelni państwowych, w tym jeden z kraju tak
        > ponoć zacofanego jak Afryka, czyli z Rosji.
        >
        > To ciekawe świadectwo wyższości elitarnych, prywatnych i drogich jak diabli
        > uniwersytetów amerykańskich, kształcących ponoć najlepszych na świecie
        > specjalistów.
        >
        > Spece z PO od dalszej liberalizacji i prywatyzacji mają jeszcze jeden dowód
        > na "wyższość" prywatnego nad nieprywatnym..

        Ewuniu, a kiedy to ci absolwenci wybitnych uczelni polskich zalozyli jakas
        firme taka jak google i odniesli sukces?

        Ciotka Zenobia.
    • eva15 ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 26.09.05, 18:10
      Zdaje się, że jedynym ratunkiem dla diabelnie drogich, prestiżowych prywatnych
      uczelni w USA i w GB byłoby jak najszybsze sprywatyzowanie uczelni polskich i
      rosyjskich.

      Wtedy pojawi się jakaś szansa, że studenci z Oxfordu, Harwardu i spółki za
      swoją ciężką kasę też czasem wygrają jakiś konkurs.
      Zwłaszcza gdy będą to studenci z obcych krajów po dobrych, państwowych szkołach
      średnich.
      • 1ja Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni+ 26.09.05, 18:16
        jak diabli
        > uniwersytetów amerykańskich, kształcących ponoć najlepszych na świecie
        > specjalistów.>>>>>>>>>>><

        Pewnie,ze ciekawe.
        Tymbardziej,ze tu chodzi o uczelnie,a tu ktos sie wypial z narodowoscia.
        Jezeli tak,to - Google zalozyli Zyd amerykanski i Zyd rosyjski-absolwenci
        uczelni amerykanskiej.
        Obydwaj niedoszli doktorzy.
        No i co z tego?


        • eva15 Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni+ 26.09.05, 18:22
          to uczelnie mają narodowość a nie poprostu, jak ja sądziłam, adres w danym
          kraju i taką lub inną formę własności?? Ciekawe pomysły, ciekawe...
        • andrzejskibinski Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni+ 26.09.05, 21:58
          Ten Zyd rosyjski to byl absolwentem Universytetu Moskiewskiego
      • jabez Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 26.09.05, 18:19
        eva15 napisała: >
        > Zwłaszcza gdy będą to studenci z obcych krajów po dobrych, państwowych
        szkołach
        >
        > średnich.

        Arabowie z niemieckich ?????????????????????????????????????
      • jjr44 Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 26.09.05, 20:41
        ja rozumiem że po prostu chwalisz polskie i państwowe i jeszcze będziesz
        tłumaczyc że to zasługa komunizmu. oczywiście są to brednie wynikające z
        nieznajomości tematu. W stanach jest zupełnie inny system edukacji. Ogólnie
        opowiadaniem jacy to my jesteśmy lepsi bo nasi studenci wygrali konkurs
        ośmieszasz się. (tu zabierałem się do wygłoszenia długiej tyrady ale sobie
        odpuszczam :-) Pracowałem długo w branży naukowej (PAN+jeden z najlepszych
        naszych uniwersytetów) i wierz mi jedna jaskółka wiosny nie czyni. Uczelnie
        mamy słabe i system nauki taki sobie a będzei jeszcze gorzej...
        Wydziałowi MIMUW oczywiście gratuluję tak samo jak uczestnikom konkursu ale
        ogólnie mojej opini o polskiej nauce i edukacji nie zmienia. to jest raczej
        wyjatek potwierdzający regułę.
        • eva15 Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 26.09.05, 20:55
          zgadzam się z tobą, ale jest faktem, że w zakresie komputeryzacji
          (programowania) JEST inaczej od lat.
          • kapitalizm Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 26.09.05, 21:22
            ...nie zapominaj, ze programisci w komputerowym "food chain" stoja na samym
            dole, tuz przed pracownikami data entry,

            zreszta struktura plac mowi sama za siebie, programista kosztuje firme
            przecietnie $14/godz...w porywach $18

            programowaniem zawsze interesowali sie raczej biedni ale cierpliwi studenci, z
            nie zamoznych krajow - po prostu w programowaniu nie ma duzych pieniedzy, a i
            szanse awansu rowne ZERU,

            stad i ta smiesznie niska nagroda za pierwsze miejsce $10K - dobrzy programisci
            dzisiaj graja w pokera w Las Vegas za duzo lepsze pieniadze.
            • andrzejskibinski gadasz glupoty 26.09.05, 21:33
              Ja zarabiam $65/h.
              • prudent1 Re: gadasz glupoty 26.09.05, 22:13
                No i czym Ty sie chwalisz chlopcze? Widac zes mlody i jak zawsze mocno
                niedoswiadczony...Jak, bedziesz zarabiac min. $95K, to pogadamy. Na razie
                pracuj nad soba, wymysl cos ciekawego, a tzw. dosc glupawo zreszta, pieniazki,
                same beda Ci wlatywac do portfela, tylko zrob cos PONAD przecietnosc, czego Ci
                szczerze zycze...
                Co do uczelni, to ostatni rankig opracowany przez Japonczykow dosc dobitnie
                mowie, gdzie my jestesmy... Jesliby natomiast "zrankingowac" wydzialy, no to
                byloby znacznie, znacznie ciekawiej...
                • andrzejskibinski Re: gadasz glupoty 26.09.05, 22:25
                  $65/h to jest okolo $130K rocznie.
                  Do tego to ci bardzo daleko od twojego 95K
                  • semper_fi Re: gadasz glupoty 27.09.05, 00:09
                    no to kolego jestes jednym z pierwszych do wycinki...
                    Hindus te sama robote zrobi za $30 DZIENNIE!
                    radze sie przekwalifikowac, bo kolega pewnego dnia moze skonczyc na zmywaku...
                    • mustapha_mond Re: gadasz glupoty 27.09.05, 17:05
                      semper_fi napisał:

                      > Hindus te sama robote zrobi za $30 DZIENNIE!

                      Niekoniecznie ta sama robote. Projektowanie i implementacja duzych nowych
                      produktow to jest zupelnie co innego niz tworzenie stron internetowych wedlug
                      ustalonych szablonow, dorywczy scripting, system administration lub tez
                      maintenance of the legacy code.
                      • meerkat1 Re: gadasz glupoty 27.09.05, 17:51
                        Hindusi nie tylko pisza oryginalny kod, ale i nowe gry projektuja od podstaw!
                        • mustapha_mond Re: gadasz glupoty 27.09.05, 19:08
                          meerkat1 napisał:

                          > Hindusi nie tylko pisza oryginalny kod, ale i nowe gry projektuja od podstaw!

                          Gry to nie sa ani bardzo zlozone ani duze systemy, na ktorych duze korporacje
                          polegaja przy prowadzeniu biezacego biznesu. Dobrzy programisci z
                          udokumentowanym doswiadczeniem w najnowszych technologiach nie poszukuja
                          zatrudnienia przez Internet.
              • kapitalizm Re: gadasz glupoty 26.09.05, 22:34

                ...jesli to prawda co piszesz to lepiej sie nie przyznawaj gdzie tak placa!

                tu reality check:


                www.takereal.com/freelance/default.asp
                www.hiddenbrains.com/hire-a-programmer-hire-a-dedicated-developer-hire-a-web-developer-india.html


                Albo tu mozesz miec programiste za $1200 - $1500 miesiecznie
                www.xfriday.com/6_hire_asp_programmers.htm
                www.hirerussians.com/hire-developer/

                www.vividminds.net/
                • matmis Re: gadasz glupoty 27.09.05, 19:50
                  Wszystkie te linki co podajesz dotyczą Web Developementu (ASP.NET, PHP). W
                  gruncie rzeczy bardzo prosty sposób programowania, dlatego jak widać jest
                  najtańszy. Ale nie wszystko co na świecie się programuje to proste interfejsy do
                  baz danych przez www. No choćby systemu CAD się w ten sposób nie zrobi.
            • wmi Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 26.09.05, 22:42
              kapitalizm, a skad ty sie urwales ???

              to kto niby stoi w tym komputerowem food chain wysoko? Jacys popaprani
              analitycy, z ktorych jeden widzial komputer, a drugi slyszal jak ten pierwszy o
              tym mowil ? A moze projekt managerowie, ktorzy do perfekcji opanowali MS
              Projecta i dlubanie w nosie ?

              Pracowalem w amerykanskiej firmie konsultingowej. Naprawde duzej. Oni tez
              mysleli, tak jak ty. Juz ich nie ma.

              W.

              • kapitalizm Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 27.09.05, 07:10

                ...tak jak i w restauracji lepiej byc szefem kucharzy, a nie zwyklym kucharzem,
                tak samo w IT lepiej byc dobrym managerem majacym pod soba 10-20 programistow,
                niz zwyklym programista, no nie?

                albo badz Chief Technology Officer - zarobki CTO czy CIO to +$250.000

                29 Chief Information Technology Officer
                Establishes and directs the strategic long term goals, policies and procedures
                for an information technology...More

                For Individuals: Personalized | Base pay (free) | Bonuses (free)

                For Businesses: Job valuation | Small business gold

                swz.salary.com/salarywizard/layoutscripts/swzl_titleselect.asp?zipcode=00000&metrocode=&statecode=&state=&metro=&city=&geo=+--
                +Zip+Code+not+Found+%5BDefaults+to+National+Average%
                5D&jobtitle=&search=&narrowdesc=&narrowcode=IT03&isviewallpage=1&r=salswz_swztts
                btn_psr&p=050205_psr_495&s=salary&geocode=&viewpagenumber=
                • kapitalizm Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 27.09.05, 07:14



                  ...i przykro mi, ze tak kiepsko trafiles...



                  swz.salary.com/salarywizard/layoutscripts/swzl_advancesearch.asp?searchfor=salary&searchtext=information+technology&origin=secheader&altername=in
                  formation+technology&Action=Go&x=12&y=10


                  Location U.S. National Averages

                  Search term information technology

                  Select the job title closest to yours

                  To view a job's description and alternative names, click ""

                  Chief Division Information Technology Executive
                  Benchmark name:Top Division Information Technology Executive

                  Chief Division Information Technology Officer
                  Benchmark name:Top Division Information Technology Executive

                  Top Division Information Technology Executive
                  Benchmark name:Top Division Information Technology Executive

                  Information Technology Auditor I
                  Benchmark name:Information Technology Auditor I

                  Level I Information Technology (IT) Auditor
                  Benchmark name:Information Technology Auditor I

                  Information Technology Auditor II
                  Benchmark name:Information Technology Auditor II

                  Level II Information Technology (IT) Auditor
                  Benchmark name:Information Technology Auditor II

                  Information Technology Auditor III
                  Benchmark name:Information Technology Auditor III

                  Level III Information Technology (IT) Auditor
                  Benchmark name:Information Technology Auditor III

                  Information Technology (IT) Auditor Manager
                  Benchmark name:Information Technology Auditor Manager

                  Information Technology Auditor Manager
                  Benchmark name:Information Technology Auditor Manager

                  Information Technology Auditor IV
                  Benchmark name:Information Technology Auditor IV

                  Level IV Information Technology (IT) Auditor
                  Benchmark name:Information Technology Auditor IV

                  Director Information Technology
                  Benchmark name:Information Technology Director

                  Information Technology Director
                  Benchmark name:Information Technology Director

                  Chief Information Technology Officer
                  Benchmark name:Chief Information Technology Officer

                  Top Information Technology Executive
                  Benchmark name:Chief Information Technology Officer

                  VP, Information Technology
                  Benchmark name:Chief Information Technology Officer

                  Information Technology (IT) Generalist
                  Benchmark name:Information Technology Generalist

                  Information Technology Generalist
                  Benchmark name:Information Technology Generalist

                  Information Technology Manager
                  Benchmark name:Information Technology Manager

                  Information Technology Supervisor I
                  Benchmark name:Information Technology Supervisor I

                  Level I Information Technology (IT) Supervisor
                  Benchmark name:Information Technology Supervisor I

                  Information Technology Supervisor II
                  Benchmark name:Information Technology Supervisor II

                  Level II Information Technology (IT) Supervisor
                  Benchmark name:Information Technology Supervisor II

                  Information Technology Supervisor III
                  Benchmark name:Information Technology Supervisor III

                  Level III Information Technology (IT) Supervisor
                  Benchmark name:Information Technology Supervisor III

                  Information Technology Account Manager
                  Benchmark name:IT Account Manager

                  Information Technology (IT) Project Coordinator
                  Benchmark name:IT Project Coordinator

                  Information Technology Project Coordinator
                  Benchmark name:IT Project Coordinator

                  Information Technology (IT) Vendor Relationship Manager
                  Benchmark name:IT Vendor Relationship Manager

                  Information Technology (IT) Procurement Administrator
                  Benchmark name:IT Procurement Administrator

                  Information Technology Procurement Administrator
                  Benchmark name:IT Procurement Administrator

                  Information Technology (IT) Procurement Manager
                  Benchmark name:IT Procurement Manager

                  Information Technology Procurement Manager
                  Benchmark name:IT Procurement Manager

                  Information Technology (IT) Asset Manager
                  Benchmark name:IT Asset Manager

                  Information Technology Asset Manager
                  Benchmark name:IT Asset Manager

                  Information Technology (IT) Management Adminstrator
                  Benchmark name:IT Asset Management Administrator

                  Information Technology Asset Management Administrator
                  Benchmark name:IT Asset Management Administrator

                  Information Technology (IT) Research Manager
                  Benchmark name:Technology Research Manager

                  Information Technology (IT) Research Manager
                  Benchmark name:Technology Research Analyst



                  Want to try again?

                  Enter another job title and click "Find."

                  Job not here? Tell us.

                  Search tips





                  Online Degrees

                  AA in General Studies
                  BS in Business/Accounting
                  BS in Business/e-Business
                  BS in Business/Marketing
                  BS in Criminal Justice Administration
                  BS in Information Technology
                  BS in Management
                  BS in Nursing
                  More online degrees >>













                  About Us | Methodology | News Room | Products | FAQ | Glossary | Privacy Policy
                  | Feedback | Tell a Friend | Site Map


            • shapleyvalue $10K 27.09.05, 02:12
              kapitalizm napisał:
              > stad i ta smiesznie niska nagroda za pierwsze miejsce $10K

              Śmieszny to jest twoje ograniczone myślenie.

              Takich konkursów nie robi się żeby 'rozdać' $10K, tylko żeby znaleźć
              najlepszego kodera. Ten konkurs sponsoruje Google tylko po to żeby zwycięzcy
              zaproponować pracę na stałe za grube tysiące.

              www.google.com/codejam/
              Spójrz na to tak: czy chciałbyś dostawać $10K premii za jeden dzień dodatkowej
              pracy?
              • kapitalizm Re: $10K 27.09.05, 06:40
                ...jak renomowany hotel-casino w Vegas robi konkurs na szefa kuchni to pierwsza
                nagroda wynosi $25.000 - ale to nie znaczy, ze przecietny kucharz zarabia
                krocie w USA,

                tak samo jest z programistami, bardzo zmudna, wielogodzinna praca po nocach za
                psie pieniadze - dobre dla studentow,

                $10K za dzien to b. dobre pieniadze, ale nie zapominaj, ze ten kto to wygral
                przeszedl przez wieloetapowe eliminacje i pare tysiecy godzin pracy!
                • matmis Re: $10K 27.09.05, 19:31
                  Oczywiście sytuacja nie jest tak jednoznaczna jak to niektórzy kraczą.

                  Ale chciałbym tu powiedzieć, że do programowania, tak samo jak do innej
                  inżynierii, warto się zabierać tylko wtedy gdy się to naprawdę lubi. Jak ktoś
                  myśli tylko o sakcesie, niech sie lepiej szkoli w byznesie.
              • hummer Re: $10K 30.09.05, 09:58
                shapleyvalue napisał:

                > Takich konkursów nie robi się żeby 'rozdać' $10K, tylko żeby znaleźć
                > najlepszego kodera. Ten konkurs sponsoruje Google tylko po to żeby zwycięzcy
                > zaproponować pracę na stałe za grube tysiące.

                Tylko, że chłopak powiedział zostaję na UW.
          • t0g Ratowac trzeba raczej uczelnie europejskie 26.09.05, 21:41
            W jednym z ostatnich numerow "The Economist" (pa mojemu, tri nomiera tamu nazad)
            byla seria artykulow, w sumie 14 stron, na ten temat. Dysproporcja pomiedzy
            czescia dochodu narodowego wydawanego na szkolnictwo akademickie przez USA i
            panstwa Unii Europejskiej jest bardzo duza. Konsekwencje tych mniejszych
            wydatkow mozna latwo dojrzec, gdy sie spojrzy na "Liste Szanghajska", podajaca
            ranking 500 najlepszych wyzszych uczelni na swiecie. Niektorzy zalatwiaja ten
            problem w prosty sposob, mowiac: "Edukacja w USA, wiadomo, jest g... warta,
            Europa zawsze byla, jest i bedzie lepsza!". Swiatli ludzie w Europie sa jednak
            autentycznie bardzo zaniepokojeni, czego dowodem jest wlasnie ow artykul w "The
            Economis" - w koncu, tygodnika wydawanego w Europie, nie propagandowego
            wydawnictwa amerykanskiego.

            Co zas do konkursow: tutaj sama edukacja wiele nie zalatwi. Jest wazna, ale
            niczego nie gwarantuje. Taki zwyciezca miedzynarodowego konkursu, pamietajcie, z
            reguly jest osobnikiem daleko zdolniejszym od nauczyciela, ktory go uczy. Do
            zwyciestwa potrzebny jest autentyczny talent. Ponadto, motywacja. Motywacja
            potrafi zrekompensowac niedostatki w poziomie edukacji. Talenty sa rowno
            rozlozone po swiecie. Ale motywacja juz nie. Stad czesto wlasnie takie
            miedzynarodowe konkursy wygrywaja mlodzi ludzie wcale nie z tzw. "wysoko
            rozwinietych krajow". Ciekawe jest np. zobaczyc, z jakich krajow sa laureaci
            Miedzynarodowych Olimpiad Fizycznych (ktorych niestrudzonym organizatorem od lat
            jest Polak, Waldek Gorzkowski), innego konkursu, ktorego poziom naprawde bardzo
            wysoko wysrubowano.
          • ewa.wilkowska Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 27.09.05, 19:24
            Ewa,

            a ty wogole rozumiesz cos z tego o czym piszesz?

            >w zakresie komputeryzacji (programowania) JEST inaczej od lat

            Komputeryzacja i programowanie to zupełnie różne pojęcia - wnioskuję, że się na
            tym nie znasz.

            Skoro sie na tym nie znasz to skąd wiesz, że jest inaczej od lat? Wnioskuję, że
            nie wiesz.
            I w czym jest lepiej od lat: w komputeryzacji (kolejne spektakularne porażki
            komputeryzacji instytucji państwowych, papierologia w urzędach, średnio 1
            komputer z dostępem do internetu na szkołe itp.) czy w programowaniu?

            Nie chcę Cie martwić, ale sukces jednego (ani dwóch) studenta nie świadczy
            jeszcze o poziomie całej uczelni, zwłaszcza w tego rodzaju dziedzinie.

            Nawiasem mówiąc, tego typu konkursy opieraja się na "wiedzy". Wydaje mi się, że
            na naszych najlepszych uczelniach rzeczywiście mozna dostać "wiedzę" na
            najwyższym poziomie, ale to w USA bardziej stawiają na praktykę, samodzielność
            i umiejętności (o badaniach naukowych nie wspominając). I to, a nie konkursy,
            jest dla mnie świadectwem ich przewagi nad naszym systemem edukacji.

        • boszul Re: ratunek dla anglosaskich prywatnych uczelni 26.09.05, 21:18
          Co ma wspólnego "polska nauka" z jakością kształcenia ?
          Zauważ że to student III roku,którego wiedza w dobie internetu nie opiera
          się na osiągnięciach "polskiej nauki"
          Uważasz że taki "talenciak" poświęci się pożal się Boże tej "polskiej nauce"?
          Obawiam się że wybierze pracę dla dobra świata w jakiejś amerykańskiej
          firmie...
          I życzę mu sukcesów...
    • shim2 Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 26.09.05, 19:54
      szukaj na googlu
    • t0g Przenieslibyscie ten watek na Forum Nauka? 26.09.05, 20:14
      Troche go szkoda na FS, temat ciekawy, tu troche rzucon zostal jak perla pomiedzy...
    • andrzejskibinski FAKTY 26.09.05, 21:24
      Zobacz strone #3

      icpc.baylor.edu/icpc/About/Factsheet.pdf
      • shapleyvalue dobre 27.09.05, 01:32
        spojrzmy na liste krajów z których były zwycieskie drużyny (gold medal):
        (od najnowszych do najstarszych)

        2005:
        chiny, rosja, rosja, kanada,
        rosja, szwecja, bialorus, rosja,
        polska, rosja , rosja, slowacja,
        chiny , usa, kanada,
        rosja, usa, rosja, kanada,
        rosja, australia, kanada,
        kanada, niemcy, rosja, rumunia, usa
        :1999

        Tak jak to widzę obecnie wygrywają głównie państwa postkomunistyczne (
        słowianie i chińczycy). To nie może być przypadek.
        • inz.a.spoleczny Re: dobre 29.09.05, 23:23
          shapleyvalue napisał:

          > Tak jak to widzę obecnie wygrywają głównie państwa postkomunistyczne (
          > słowianie i chińczycy). To nie może być przypadek.

          Ja sądzę, że studenci z bogatego Zachodu są po prostu leniwi. Bo nie uwierzę,
          że jest tam mniej procentowo ludzi bardzo zdolnych, albo że mają gorszych
          nauczycieli. Pamiętajmy też, że w ich krajach ta nagroda nie jest tyle warta co
          w krajach postkomunistycznych.
          Ewentualnie praca z najbardziej uzdolnioną młodzieżą nie jest tam na takim
          poziomie jak u nas, tzn. nie ma tylu olimpiad przedmiotowych od najmłodszysh
          klas, funduszy wspomagających, stałej opieki ludzi z uczelni i otwartej drogi
          na studia dla laureatów. To to by była rzeczywiście jakaś pozostałość po
          komunie - jedyna (wybaczcie Kaczyńscy!) pozytywna.

          Mnie osobiście dziwi nieobecność na tej liście Indii - może Hindusi także nie
          są zbyt pracowici, albo najlepsi już występują w barwach USA, Kanady czy
          Australii?
          A co do Chin, to niedługo, w miarę otwierania się i upowszechniania Internetu,
          oni będą wszędzie wygrywać. Ale nie dlatego że są z postkomunistycznego kraju,
          tylko dlatego że są pracowici, biedni i jest ich bardzo, bardzo dużo.
          • hummer A szachy i brydż. 30.09.05, 10:02
            inz.a.spoleczny napisał:

            > Ja sądzę, że studenci z bogatego Zachodu są po prostu leniwi. Bo nie uwierzę,
            > że jest tam mniej procentowo ludzi bardzo zdolnych, albo że mają gorszych
            > nauczycieli.

            Chyba jednak jest inaczej. Tu nie chodzi o pracowitość. Chodzi o taktykę i szeroki ogląd świata. Sprawdź jak jest w szachach, brydżu :-)
            • inz.a.spoleczny Re: A szachy i brydż. 30.09.05, 10:54
              hummer napisał:

              > Tu nie chodzi o pracowitość. Chodzi o taktykę i szer
              > oki ogląd świata. Sprawdź jak jest w szachach, brydżu :-)

              W szachach też odnosił kiedyś sukcesy Amerykanin Fisher.
              Jeśli jest taka dobra taktyka i szeroki ogląd świata np. Rosji, to dlaczego nic
              ciekawego w branży nowych technologii tam się nie narodziło?
              Jestem przekonany że tutaj chodzi o sprawny aparat wyławiania talentów i
              otaczania ich opieką.
              • t0g Nie lekceważmy Rodjan! 30.09.05, 11:18
                inz.a.spoleczny napisał:


                > Jeśli jest taka dobra taktyka i szeroki ogląd świata np. Rosji, to dlaczego nic
                >
                > ciekawego w branży nowych technologii tam się nie narodziło?

                Umysły mieli zawsze świetne. Teoretyków na znakomitym poziomie. Kładła ich
                "strona materialna", tzn. komunistyczny bałagan i partactwo.

                Jak byłem kiedyś w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej, to miałem
                wiele do czynienia z kolegami z Polski, którzy przyjeżdżali robic eksperymeny do
                Sierpuchowa. To tez było niedaleko Moskwy i tam znajdował sie akcelerator
                protonów, przez pewien okres najpotezniejszy na swiecie. Otóż moi koledzy
                skarzyli sie na jedeno zjawisko, które było dla nich prawdziwą udręką:
                mianowicie, z aparatury elektronicznej przywożonej z Polski masowo kradziono...
                no co? Ano, wtyczki sieciowe! Metodą maksymalnie chamską, czyli ciach! nozem po
                przewodzie. Polacy sie schytrzyli, zaczęli przywozic aparaturę z przewodem
                sieciowym, z którym wtyczka była scalona jako jeden plastikowy odlew. Nic nie
                pomogło! Rosyjski kolega odcinał wtyczkę wraz z 10 cm przewodu i poźniej obnazal
                druty z izolacji, przylutowywał do końca swojego przewodu, owijał taśmą
                izolaczyjną, i miał przewod z wtyczką! Trudno w to może uwierzyć, ale zdobycie
                zwykłej wtyczki sieciowej w połowie lat 70-tych było w ZSRR kolosalnym
                problemem! Najprostsze pomoce laboratoryjne, jak nozyczki, to też był skarb na
                wage zlota! Zszywacze do papieru, taśma klejąca typu "Skocz", to w ogóle były
                rzeczy nieznane. Nic dziwnego, ze w takich warunkach "przekucie" znakomitych
                osiągniec teoretycznych w nowoczesne technologiczne urządzenia było czymś
                graniczącym z niemożliwościa... Nie wiem, jak teraz, pewno sie bardzo poprawiło
                - ale do odrobienia maja wiele, wiele dziesięcioleci...
                • t0g Jeszcze o Rosjanach 30.09.05, 11:36
                  W USA postęp technologiczny dokonywał sie w wielkiej mierze w instytucjach
                  cywilnych. Weźmy taką elektronike. Powstawała on w laboratoriach takich, jak
                  Bell Lab, IBM, w oddziałach badawczych Texas Instruments, HP czy Fairchilda.
                  Resort obrony przejmował od nich już zaawansowane technologie. A cywilne badania
                  miały potęzny "napęd" w postaci rynku.

                  W ZSRR stworzono absolutnie szczelną barierę miedzy badaniami robionymi na
                  potrzeby wojska, a cywilnymi. Na "stronę cywilną" przenikało niezwykle mało.
                  Brano natomiast z niej na pęczki najlepszych ludzi. Sektor cywilny w ogóle
                  prawie nie przyczyniał sie do rozwoju, a technologie wojskowe - niektóre bardzo
                  udane - prawie wyłącznie służyły sektorowi obrony. Wyjątków było mało.
                  • inz.a.spoleczny Re: Jeszcze o Rosjanach 30.09.05, 11:50
                    Ale już od dawna mają gospodarkę rynkową, skończyły się problemy z wtyczkami,
                    mają dostęp do sieci, czyli do najnowszej wiedzy, a widać ich tylko w tych
                    konkursach.
              • meerkat1 Szchy i szerokosc horyzontow kacapow...:-((( 30.09.05, 13:40
                "Jeśli jest taka dobra taktyka i szeroki ogląd świata np. Rosji."

                No tak, mieszkancy i waadze Fiedieracji maja akurat bardzo szeroki oglad swiata.

                No i moze dlatego wlasnie tak sekuja bylego wiekokrotnego mistrza swiata w
                szachach- Gary Kasparowa.

                A moze i dlatego, ze on ...nie calkiem kacap? ;-)))
    • rychu501 Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 26.09.05, 22:08
      Brawo Polacy!!!
    • 0golone_jajka A jakie były zadania konkursowe? 26.09.05, 22:23
      Ktoś wie?
    • jpsi Nie moge... 26.09.05, 23:48
      To zasluga chlopaka ktory wygral.

      Nie UW
      Nie WASZA.
      Nie Polakow.

      simple?
      Polacy sa dobrzy w kodowaniu. to fakt.

      Ale najczesciej nie ci ktorzy tak glosno krzycza...
      • fpitt Re: Nie moge... 27.09.05, 02:39
        Stary , jak nie mozesz to juz pusc. Widze,(i chyba juz nawet czuje ) ze na
        wiecej cie nie stac! Daj se luzu!.
    • kropekuk Anglojezyczne linki: 26.09.05, 23:57
      www.vnunet.be/detalle.asp?ids=/News/Top_Stories/Enterprise_Computing/20050926009
      home.businesswire.com/portal/site/google/index.jsp?ndmViewId=news_view&newsId=20050923005569&newsLang=en
      finanzen.net/news/news_detail.asp?NewsNr=337291
      Nb. jest duzo wiecej - patrz: GOOGLE ;)
    • fpitt Polak wygrał konkurs Google-i co sie dziwic 27.09.05, 01:59
      Mam nadzieje, ze w koncu , "polish joks" przestana kreowac nasz wizerunek. Ale
      i tak nie umniejsza to mojego zalu, ze tak "mlody i zdolny "zostanie kupiony do
      "najlepszej i pierwszej(jak slyszalem od amerykanow ) demokracjii( czy oni nie
      ucza sie historii? - gdzie Ateny i inna GRECJA) w Swiecie. Facet byl LEBSKI i
      mial czuja, czy trudno mu sie dziwic, ze dal dupy za DOLLAR'S - a moze jeszcze
      nie dal?no, ale co on tu zrobi?.... moze lepiej niech stad spieprza!!!Ale troche
      szkoda?! Trzymaj sie "mlody" ... i pamietaj gdzie Cie rozumu uczyli. Takie ,
      tam sobie , sentymenty!! Bywaj!!
      • hummer Re: Polak wygrał konkurs Google-i co sie dziwic 30.09.05, 10:03
        fpitt napisał:

        > Mam nadzieje, ze w koncu , "polish joks" przestana kreowac nasz wizerunek. Ale
        > i tak nie umniejsza to mojego zalu, ze tak "mlody i zdolny "zostanie kupiony do
        > "najlepszej i pierwszej(jak slyszalem od amerykanow ) demokracjii

        Zostaje na UW. Tu widzi swoją przyszłość, dziwne nie :-)
    • szlomo.oberluft Polak wygrał konkurs Google -gdzie Amerykanie?? 27.09.05, 02:11
      Jakos nie widac tych co podobno potege Ameryki buduja.
      Nasa i Boeing rosyjskich inzynierow zatrudniaja bo brakuje swoich i wszystko
      sie wali(spada).
      Gratulacje mlody nie daj sie tanio sprzedac
      • t0g Kolego Szlomo - nic nie rozumiesz. 27.09.05, 03:16
        szlomo.oberluft napisał:

        > Jakos nie widac tych co podobno potege Ameryki buduja.

        Amerykanie dawno wymyslili recepte na sukces swojego kraju: mianowicie, stworzyc
        takie warunki, by zdolnym ludziom chcialo sie tu przyjezdzac i pracowac. No i
        przyjkezdaja i pracuja. Na sile sciagac nie trzeba. Sami wala.


        Inne kraje tez dawno wymyslily recepte na sukces...Ameryki: mianowicie, stworzyc
        takie warunki, by zdolnych ludzi nie ciagnela praca na miejscu, tylko woleli
        wyjechac do Ameryki.

        W ten sposob na sukces i potege Ameryki pracuje i sama Ameryka, i inne kraje -
        no i rezultaty widac.

        W USA, jak sie szacuje, pracuje obecnie ok. 400 000 europejskich naukowcow. I
        nie tylko wzgledy materialne ich przyciagnely - w kazdym razie nie tych z
        Zachodniej Europy, bo materialnie wcale tam ludzie nie maja gorzej. Dokladnie,
        co ich przyciaga, to jest opisane w artykulwe w "The Economist", o ktorym
        opisalem wczesniej tutaj i juz nie chce mi sie powtarzac.

        > Nasa i Boeing rosyjskich inzynierow zatrudniaja bo brakuje swoich i wszystko
        > sie wali(spada).

        Ostatnio to akurat Airbus 320 byl "bohaterem" wydarzenia, ktore moglo sie
        skonczyc tragicznie - i nie skonczylo sie tylko dlatego, ze amerykanski pilot
        zdolal po mistrzowsku na tym zlomie wyladowac.

        > Gratulacje mlody nie daj sie tanio sprzedac

        Nie martw sie, tanio na pewno nie, w tym biznesie niezle placa.

        • meerkat1 Hamerykaniec nawet Airbusem wyladuje! :-))))))) 27.09.05, 10:32
          t0g napisal:

          "Ostatnio to akurat Airbus 320 byl "bohaterem" wydarzenia, ktore moglo sie
          skonczyc tragicznie - i nie skonczylo sie tylko dlatego, ze amerykanski pilot
          zdolal po mistrzowsku na tym zlomie wyladowac.


          Pilot nazywal sie Scott Burke: absolwent US Air Force Academy! :-)))))))))))))

          NB Liczba tegorocznych zamowien na Airbusy i Boeingi:

          Airbus: 557
          Boeing: 684

          Zamowienia na planowane samoloty pasazerskie:

          Boeing 787: 267
          Airbus 350...110 :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

          Source: <www.justplanes.com>
          • meerkat1 GWOLI OBIEKTYWIZMOWI...:-)))))))))))) 27.09.05, 10:40
            Dr <eva> i absolwenci z jej uczelni zalozyli wspolnie niemiecka firme BOOBLE!
            [wym. bubel].

            Jak widac, nie tylko absolwenci amerykanskich uczelni moga odniesc sukces! :-)
            • meerkat1 No juz sie doczekac nie moge!!! :-))) 27.09.05, 16:24
              Kidy wreszcie Putin to szkolnictwo rosyjskie dofinansuje, jak dzis mlodziezy
              obiecal?
              --------------------------------------------------------------------------------
              "WKROTCE DOGONIMY I PRZEGONIMY STANY ZJEDNOCZONE!" (Nikita S. Chruszczow-1960)
      • neceser Abombe budowali imigranci 27.09.05, 04:33
        Ameryka, polski debilu, to kraj imigrantow, ktorzy staja siue Amerykanami. W
        rosnacej gospodarce , ktorej polaczek z balandy nie zna, rosnie popyt na
        fachiowcow, tudziez z zagranicy, teopaku nadwislkanski. USA #1.
        Polska straci kolejnego zdolnego. zostana debile jak ty.
        szlomo.oberluft napisał:

        > Jakos nie widac tych co podobno potege Ameryki buduja.
        > Nasa i Boeing rosyjskich inzynierow zatrudniaja bo brakuje swoich i wszystko
        > sie wali(spada).
        > Gratulacje mlody nie daj sie tanio sprzedac
    • 1ja Re: !+ 27.09.05, 20:47
      Zalozyciel KAZAA,dwa lata temu zalozyl SKYPE(SCYPE) dwa tygodni temu
      sprzedal Amerykanom te scype za 19 000 000 000 koron-okolo
      1 900 000 000 EU.
      Zadnego uniwesytetu nie ukonczyl.
      Szwedzi sa dobrzy w te klocki,jak i w muzyce.
      Natomiast pracuje w Szwecji wielu rosyjskich i ukrainskich profesorow i
      doktorow roznej masci.
      Na jednej z uczelni cala fizyka przez nich jest obsadzona.
    • palec1 Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 28.09.05, 02:59
      No, ale np. SAP to nie Amerykanie wymyslili
      i stworzyli, tylko Europejczycy (Niemcy).

      Oracle i Microsoft leci slinka.
      Sami nie potrafia. Brak wiedzy i doswiadczenia.

      Mimo skupywania masy firm nie dorastaja.
      I ostrza juz noze (zbieraja kase), zeby kupic tez SAPa.
      Oby nie......
      • meerkat1 Pomylka SZPIEGA: Cygan wygral, Polaka nagrodzili 28.09.05, 07:02
        Dopiero w tej chwili dokladnie przeczytalem tekst doniesienia.

        I co sie okazuje? Nie wygral zadne Polak, tylko CYGAN!!!

        A tak sie zazwyczaj deprecjonuje nie tylko cyganska nauke, ale nawet
        i ...cyganerie! ;-)))

        "ponadprzecietnie zdolni amerykanie nie bawia sie w takie konkursy bo kiedy sa
        w wieku naszego studenta nie maja na nie czasu (doktorat, praca zawodowa, itd)."

        Tysprowda! Albo zakladaja rozne GOOGLE miast produkowac buble?
        • meerkat1 Re: Nie bój się o swój monopol na kłamstwo, evuniu 28.09.05, 07:32
          "Widzisz, biedaku, jestem Evą, która po jakimś czasie dobrowolnie opuściła ten
          raj" [USA]

          Dobrze, tylko czemu przy okazji Adama go pozbawilas poprzez zdradzieckie
          zadawanie sie z wezem?

          Czy dlatego cie puscil w trabe?
          • meerkat1 BUHAHAHAHAHA! BUHAHAHAHAHA! BUHAHAHAHA! 29.09.05, 19:05
            "Znamienne jest to, że w USA pracuje 600 tys. naukowców z Europy, podczas gdy w
            Europie 12 tys. naukowców z USA. I są to głównie eksperci od archeologii
            śródziemnomorskiej czy historii starożytnej, czyli dziedzin, którymi trudno
            zajmować się w USA - ubolewa Rosati."

            Znamienne jest tez to, to ze Amerykanie nie tylko najwiecej inwestuja za
            granica, ale i ze do Stanow Zjednoczonych naplywa wiecej inwestycji
            zagranicznych niz do jakiegokolwiek innego kraju (2gie miejsce- UK)!
            • t0g Rozwijanie skrzydeł 29.09.05, 19:48
              meerkat1 napisał:

              > "Znamienne jest to, że w USA pracuje 600 tys. naukowców z Europy, podczas gdy w
              >
              > Europie 12 tys. naukowców z USA. I są to głównie eksperci od archeologii
              > śródziemnomorskiej czy historii starożytnej, czyli dziedzin, którymi trudno
              > zajmować się w USA - ubolewa Rosati."

              No tak, oczywiście wielu ludzi tłumaczy to wyłącznie w ten sposób, że w USA ci
              ludzie więcej zarabiają. A ich bardzo często - najczęściej nawet, być moze -
              przyciąga system, bardzo odmienny od europejskiego. W USA naukowiec już na
              wczesnym etapie kariery jest w stanie "wziąć swój los w swoje własne ręce".
              Podczas gdy w Europie w nauce wciąz pokutuje wzorowany na średniowiecznym
              rzemiośle układ "uczeń-czeladnik-mistrz". Staruchom, które dochrapały się
              pozycji mistrzowskich, opłaca sie utrzymywać tłum młodszych naukowców jak
              najdłużej na pozycjach naukowych czeladników. Uniemożliwiają ludziom rozwijanie
              skrzydeł w tym okresie życia, który jest najbardziej twórczy. No i co sie
              dziwić, że tak wielu tych młodych ucieka?

              Moja żona, która przyjechała do USA w kilka tygodni po obronieniu doktoratu na
              UW, po trzech latach była "naukowo na swoim" - zaaplikowała o swój pierwszy
              grant, dostała go i od tamtej pory już wszystko zależało od niej samej, była
              swoim własnym szefem, a nie na łasce żadnego idioty, miernoty naukowej z
              megalomania i tantrumami. Miała wtedy 32 lata. W Polsce zas czekały by ja
              długie, długie lata czeladnikowania u wzmiankowanego osobnika.
              A ja jestem troche starszy od mojej zony, więc parę latek tych "rozkoszy
              naukowego czeladnikowania" u pewnej chorobliwie ambitnej osoby zdołałem
              zaliczyć, i wiem, jaka to przyjemnosc.
              • meerkat1 Re: Rozwijanie skrzydeł 29.09.05, 20:32
                Jest jeszcze jeden element.

                Dostep do najnowoczesniejszej, czesto unikalnej aparatury badawczej.
                Rozmawialem na ten temat m. in. z prof. Paczynskim (astrofizykiem z Columbii).
                Jesli ktos zajmuje sie czysta matematyka lub fizyka, np. teoria hiperstrun, to
                niewiele wiecej jest mu potrzebne niz papier i olowek.

                Ale jesli jest konstruktorem lotniczym czy sejsmologiem to juz bez
                superkomputrow nic nie zrobi.

                A jak jest astronomem lub fizykiem jadrowym, to bez dostepu do najwiekszych
                teleskopow i radioteleskopow, spektrometrow orbitalnych, akceleratorow
                kolowych, itp. do niczego nie dojdzie.

                A mlodzi, naprawde zdolni, sa z reguly ambitni i chcieliby zostawic po sobie
                jakis trwaly slad.

                No i to tez jest silny czynnik sklaniajacy do emigracji...

                P.S. NB Jesli nie widziales, to podczas pobytu na Big Island polecam Ci
                wjechanie na szczyt Mauna Kea i obejrzenie teleskopow Kecka. Robia wrazenie!
                Samo polozenie obserwatorium (nad morzem chmur) zreszta tez.
                • t0g Aparatura, Mauna Kea 30.09.05, 10:22
                  Oczywiście, z tą aparaturą trafnie zauważyłeś. Przy czym w pewnych dziedzinach
                  Europa przoduje lub nie pozostaje w tyle: CERN lada moment będzie miał ten Large
                  Hadron Collider, na przykład. Ameryka zostanie zdystansowana. A w mojej
                  dziedzinie badań "Mekką" jest Grenoble. Wielki europejski synchrotron w tymże
                  Grenoble jest mniej wiecej rownoważny Advanced Photon Source w Argonne National
                  Lab.

                  No, ale na ludzi z europejskich krajów nieco bardziej na wschód, gdzie żadnych
                  takich urządzeń nie ma, Ameryka może istotnie działac jak magnes. Przypuszczam
                  też, ze w USA może się być łatwiej "załapać", niz w Europie. Kilka razy już
                  uczestniczyłem w róznych uczelnianych "search committees" i we wszystkich tych
                  przypadkach JEDYNYM kryterium stosowanym przy ocenie kandydata była jego wartośc
                  jako naukowca - narodowość, kraj pochodzenia sie absolutnie nie liczyły. Nie
                  wiem dokądnie, jak to jest w Europie, ale czy jednak tam sie bardziej nie
                  preferuje "swoich"? (tzn. teraz ludzi z krajów Unii).

                  Co do Mauna Kea: mieliśmy szczery zamiar tam sie dostać, ale po wjechaniu na
                  pewną wysokośc okazało się, że dalej już tylko dają radę samochody z napędem na
                  wszystkie koła, a my, nie wiedzac o tym, wypożyczyliśmy jakąś zwykłą Fordzinę...
                  No, ale co się odwlecze, to nie uciecze, mam nadzieję! Mam taki pomysł, żeby na
                  Hawaje udać sie w czerwcu 2012 roku, bo wtedy nastąpi przejście Wenus przez
                  tarczę Słońca i na Hawajach własnie będzie ono najlepiej widoczne. Ale może i
                  wcześniej się uda też pojechać, bo to jeszcze siedem lat!
                  • hummer Re: Aparatura, Mauna Kea 30.09.05, 13:40
                    t0g napisał:

                    > Oczywiście, z tą aparaturą trafnie zauważyłeś. Przy czym w pewnych dziedzinach
                    > Europa przoduje lub nie pozostaje w tyle: CERN lada moment będzie miał ten Larg
                    > e
                    > Hadron Collider, na przykład. Ameryka zostanie zdystansowana. A w mojej
                    > dziedzinie badań "Mekką" jest Grenoble. Wielki europejski synchrotron w tymże
                    > Grenoble jest mniej wiecej rownoważny Advanced Photon Source w Argonne National
                    > Lab.

                    Zapomniałeś jeszcze o Tesli czyli www-hasylab.desy.de/facility/fel/main.htm zwanej inaczej VUV FEL. Innym Ciekawym projektem jest X-ray Free Electron Laser www-hasylab.desy.de/facility/fel/xray/main.htm Co by nie było, że w Europie niczego nie można.

                    > No, ale na ludzi z europejskich krajów nieco bardziej na wschód, gdzie żadnych
                    > takich urządzeń nie ma, Ameryka może istotnie działac jak magnes.

                    By pracować na synchrotronach europejskich można napisać projekt i już.
                    Popatrz na nazwiska naukowców. Aż roi się od Ukraińców, Rosjan, Polaków itd.
                    Na granicy zero kontroli typu co pan ma w spodniach po co pan do nas jedzie. Słowem, kto chce może w Europie pracować. Trzeba tylko chcieć.
    • kamil00741 Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 30.09.05, 02:19
      Sytuacja wygląda jak wygląda, może być traktowana jako wyjątek od reguły.
      Łatwo to przenieść sobie na inną dziedzinę sport - Jrzy Dudek światowej
      klasy piłkarz i reszta piłkarzy to druga liga, popaprańcy, 3 czy 4 garnituru
      piłkarze. Widać to, bo jest pełny obraz ich umiejętności, o innych
      informatykach, tych pozostałych, ich niskiej realnej wartości nie ma
      informacji, bo nie biorą udziału w rywalizacji.

      Przykład to zawody drużyn robotów w Japonii. Polskie uczelnie, politechniki
      nie uczestniczą, bo nie są w stanie skonstruować takiego urządzenia.
      Dopiero pierwsze urządzenie powstało w zeszłym roku na AGH w Krakowie.
      Politechnika Śląska otworzyła też pierwsze w Polsce laboratorium robotów
      mobilnych i niewydarzonego tzw. Hexora. Żeby coś w końcu działało. Więc
      uniwersytecka wiedza, teoretyczna absrakcyjna to nie ta inżynierska wiedza
      czyli technologia, która się liczy i ma wartość.

      Studenci za granicą nie mają czasu na konkursy, prężenie muskułów intelektu,
      tylko pracują już w firmach, na konkretnymi projektami, zgłębianiem obszernych
      dokumentacji, opracowywaniem nowych produktów i ich wdrażaniem. I te firmy
      robią nowy software, który pojawia się na światowym rynku i na polskim i je
      sprzedają. W Polsce jest taka osobliwa praktyka, że tworzy się oprogramowanie,
      a nikt dokładnie nie wie jak jest zbudowany, jaka jest architekrura Windows.
      Jeśli się postawi pytanie, co się stanie jeśli komputer nie nadąży ze
      sczytywaniem obrazu z kamery pod systemem Windows podczas analizy obrazu, to
      żaden tzw. specjalista nie może tego opanować.

      Programy studiów dla kierunku Informatyka na politechnikach to adaptacja
      kierunku Informatyki na starych kierunkach, najczęściej na kierunku
      Elektrotechnika, umiejętnie łącząc stare z nowoczesnym, aby utrzymać
      zatrudnienie, aby doczekała do emerytury tzw. zasłużona kadra. Efekt jest
      dobrze widoczny we Wrocławiu, gdzie jest ponad 1100 informatyków, którzy
      są bezrobotni, bo nie znają po takich uczelniach na przykład języka
      angielskiego. Zadziwiające, że mogli studiować Informatyke, z powodzeniem
      uzyskać dyplomy, a nie mogą już podjąć pracy w zawodzie. To się może
      zdarzyć tylko tak w Polsce. To jest właśnie polskie szkolnictwo wyższe i
      jego sukcesy.

      Program kierunkowy Informatyki dopiero ewouluje, ministerstwo w 2005
      dopiero poszerzyło go o 40%, żeby w końcu absolwetem przestał być
      wyrobnikiem (czyt. programistą), a zaczął przypominać informatyka. Do
      tej pory na przykład w programie Informatyki nie było takich podstawowych
      aspektów, przedmiotów jak Budowa Kompilatorów. Nie mówiąc już na przykład
      o drugim stopniu wtajemniczenia, kompilatorach języków obiektowych. W
      zachodnim podejściu bez takich umiejętności, nie jest możliwe zrozumienie
      działania programów... Specjalności na kierunku Informatyka, wyglądają
      bardzo skromnie, właśnie tak, żeby sobie coś pokodować, nie wiadomo co,
      nie wiem, czy jest na jakiejś uczelni specjalność Technologie Multimedialne,
      z niebanalnym wykorzystaniem technik wirutalnych w przemyśle. Przemysłu
      w Polsce nie ma, jednostek badawczy też nie, to i specjalności takie są
      niepotrzebne.

      To właśnie są tacy informatycy i specjaliści IT z wyjątkami, które nic
      nie czynią, z ogólnymi umiejętnościami, że nie dałoby się nawet zestawić
      jednej dużyny do meczu w III lidze na rynku wysokich technologii.
      • kamil00741 PS 30.09.05, 02:20
        CeBIT 2004, 9 wystawców z Polski, 22 wystawców z Białorusi.
        • meerkat1 Postep a otwartosc Chin! ;-))) 30.09.05, 07:44
          "A co do Chin, to niedługo, w miarę otwierania się i upowszechniania Internetu,
          oni będą wszędzie wygrywać."

          Najwidocznie nie sledzisz rozwoju wydarzen.

          Internet w ChRL ZAMYKA sie coraz bardziej, a nie otwiera, a co najsmutniejsze,
          to to, ze "dla milego grosza" w blokowaniu zachodnich portali, filtrowaniu
          blogow i emaili na takie pojecia jak <tybet>, <demokracja>, <tajwan> <prawa
          czlowieka>,itp., oraz ustalaniu ID nadawcow - pomagaja rezymowi w Pekinie takie
          amerykanskie firmy jak Yahoo i Microsoft :-(((
          • meerkat1 Kompilatory z Bangalore ;-))) 30.09.05, 07:49
            A popatrz co projektuja dla nas w Bangalore, zaraz po studiach (nb. na
            HINDUSKICH politechnikach i uniwerkach) hinduscy informatycy i programisci.


            Ech zal za d... sciska! :-(((
            • kamil00741 Re: Kompilatory z Bangalore ;-))) 30.09.05, 09:06

              Nie orientuje się, zresztą chyba mało kto się orientuje, czym zajmują
              się uniwersytwty w Indiach. Co jest takiego szczególnego w indyjskich
              studiach?
              • t0g Hindusi maja kilka silnych atutów... 30.09.05, 10:37
                kamil00741 napisał:

                >
                > Nie orientuje się, zresztą chyba mało kto się orientuje, czym zajmują
                > się uniwersytwty w Indiach. Co jest takiego szczególnego w indyjskich
                > studiach?

                1. Miliard ludzi, czyli liczne zasoby młodziezy, z których mozna "wyławiać" talenty;

                2. Bardzo umotywowani młodzi ludzie - wiedzą, że poprzez nauke mogą w zyciu
                wiele osiągnąc (umotywowanie młodzieży to problem w USA, bo tam mozna sobie
                wygodnie ułozyć życie bez potrzeby bardzo usilnego studiowania);

                3. Stara kultura, w którą od tysiącleci jest "wmontowany" szacunek dla wiedzy;

                4. Powszechna znajomość angielskiego - a znajomośc tego języka to warunek
                konieczny dla kogoś, kto chce dojść do czegoś w nauce czy technologii.

                Punkty 1-3 stosują sie jednakowo do Chin, z angielskim jest trochę gorzej, muszą
                to nadrabiać.
              • meerkat1 Re: Kompilatory z Bangalore ;-))) 30.09.05, 13:15
                A to jest szczegolnego, ze wypuszczaja najlepszych matematykow, fizykow i
                informatykow nie tylko na calym subkontynentcie indyjskim, ale w calej Azji!
                [Japonia czescia kontynentu azjatyckiego nie jest!]

                Jedna trzecia wszystkich programistow pracujacych w Silicon Valley to Hindusi:-)
                • inz.a.spoleczny Re: Kompilatory z Bangalore ;-))) 30.09.05, 13:20
                  meerkat1 napisał:

                  > [Japonia czescia kontynentu azjatyckiego nie jest!]
                  >

                  Ale Ty bzdury dzisiaj piszesz!
                  To Twoim zdaniem do jakiego kontynentu należy Japonia?
                  • meerkat1 Geografowie z WAT-u :-))) 30.09.05, 13:46
                    inz.a.spoleczny napisał:

                    > meerkat1 napisał:
                    >
                    > > [Japonia czescia kontynentu azjatyckiego nie jest!]
                    > >
                    >
                    > Ale Ty bzdury dzisiaj piszesz!
                    > To Twoim zdaniem do jakiego kontynentu należy Japonia?

                    Japonia, aspoleczny ignorancie, nie jest kontynentem.
                    I do zadnego kontynentu nie nalezy.

                    Jest krajem wyspiarskim. Ludnosc ma azjatyckiego pochodzenia (Aino). I tyle.

                    Podobnie, dla twojej informacji, Wielka Brytania jest uwazana za kraj
                    europejski, ale nie za czesc KONTYNENTU europejskiego.

                    Czy tobie tez mam to narysowac, tym razem z pomoca CAD?

                    P.S. Powiedz jakiemukolwiek Anglikowi, ze UK to kraj kontynentalny! :-)))))))
                    • inz.a.spoleczny Meerkat: Azja to nie kontynent, Japonia poza Azją 30.09.05, 13:58
                      meerkat1 napisał:

                      > inz.a.spoleczny napisał:
                      >
                      > > meerkat1 napisał:
                      > >
                      > > > [Japonia czescia kontynentu azjatyckiego nie jest!]
                      > > >
                      > >
                      > > Ale Ty bzdury dzisiaj piszesz!
                      > > To Twoim zdaniem do jakiego kontynentu należy Japonia?
                      >
                      > Japonia, aspoleczny ignorancie, nie jest kontynentem.
                      > I do zadnego kontynentu nie nalezy.
                      >

                      JAPONIA, Nihon, Nippon, państwo w Azji Wsch...
                      encyklopedia.pwn.pl/31742_1.html

                      Japonia (日本 - Nihon lub Nippon; 日本国 - Nihon-koku lub Nippon-koku) – państwo
                      leżące w Azji Wschodniej...

                      pl.wikipedia.org/wiki/Japonia

                      Również:

                      Asia is the central and eastern part of Eurasia, defined by subtracting Europe
                      from Eurasia. Asia is either regarded as a continent of its own or a part of
                      the continent of Eurasia.

                      en.wikipedia.org/wiki/Asia

                      To co to jest ta Azja, Panie Profesorze?

                      Ciekawe ile Pana zdaniem jest 2+2 ?
                      • meerkat1 Ignotum per ignotum... 30.09.05, 14:34
                        Jezeli powolujecie sie jako na zrodlo doglebnej informacji na <wikipedie>, to
                        ja juz z wami, inzynierze dusz, nie chce miec, wicie, rozumicie, nic do
                        czynienia.

                        Szkoda mi po prostu czasu ;-(((
                        • inz.a.spoleczny Biedny, chory człowiek 30.09.05, 14:51
                          W ogóle w sieci (nawet w encyklopedii PWN) są same bzdury poza tym co wypisuje
                          meerkat1.
                          Wystarczyło napisać że są 2 znaczenia.
                          Po prostu żałosne. Jest Pan wyjątkowym pieniaczem Panie meerkat1. Mi też jest
                          szkoda czasu na dyskusje z Panam. Piszę tylko dlatego, żeby ci co czytają nie
                          zaczęli wierzyć w Pana głupoty.
                          Proszę, dla tych którzy uważają że Wikipedia jest nic nie warta, informacja ze
                          stron CIA:
                          Geography Japan Top of Page
                          Location:
                          Eastern Asia,
                          www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/ja.html#Geo
                          • meerkat1 Bidny zalosny gnojnek/inzynierek 30.09.05, 15:40
                            A < mi tyz> , to se pisz kmiocie, do rownych kondycja.

                            Over and out.
                            • meerkat1 Smierc wynalazcy valium Leo Sternbacha! 30.09.05, 15:44
                              Amerykanina, ale absolwenta UJ.

                              No i teraz schizofrenia i rozdarcie na forum.

                              Przyznac sie do Zyda, czy nie? :-)
          • inz.a.spoleczny Re: Postep a otwartosc Chin! ;-))) 30.09.05, 10:02
            meerkat1 napisał:

            >
            > Najwidocznie nie sledzisz rozwoju wydarzen.
            >
            > Internet w ChRL ZAMYKA sie coraz bardziej,

            Nie tylko śledzę wydarzenia, ale rozumiem o co chodzi, z czym Ty chyba masz
            kłopoty.
            Otóż Internet w Chinach zamyka się albo filtruje z treści POLITYCZNYCH, co jest
            oczywiście naganne, ale to nic nie ma do tematu wątku, w którym chodzi o
            umiejętności programistyczne. NA NOWE TECHNOLOGIE CHINY SĄ OTWARTE JAK DIABLI.
            • meerkat1 Re: Postep a otwartosc Chin! ;-)))))) 30.09.05, 13:29
              NA NOWE TECHNOLOGIE CHINY SĄ OTWARTE JAK DIABLI.

              Wiem <aspoleczny inzynierze>, bo niejeden Chinczyk, ktory konczy studia w USA,
              zglasza sie do FBI i ujawnia, ze zgode na wyjazd i stypedium rezymowe dostal w
              zamian za moonlighting w Hameryce jako ...szpieg przemyslowy!

              Potem nb. prosi zaraz o azyl! Polityczny :-))))))))))))))))))))))))))
      • inz.a.spoleczny Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 30.09.05, 10:30
        kamil00741 napisał:

        > Studenci za granicą nie mają czasu na konkursy, prężenie muskułów intelektu,
        > tylko pracują już w firmach, na konkretnymi projektami, zgłębianiem obszernych
        > dokumentacji, opracowywaniem nowych produktów i ich wdrażaniem.

        Bardzo w to wątpię. Jeśli student zapłacił uczelni, to chce za te pieniadze
        mieć jak najwięcej wiedzy i będzie uczestniczył we wszystkich zajęciach i
        zadawał dużo pytań wykładowcy. I będzie też chciał jak najszybciej skończyć
        studia i mieć jak najlepsze oceny, bo dopiero z dyplomem będzie zatrudniony -
        im lepsze oceny końcowe w tym lepszej firmie. Firmy chcą mieć do czynienia z
        człowiekiem dyspozycyjnym i skoncentrowanym na pracy. To u nas jest taka chora
        sytuacja, że studenci wyższych lat nie chodzą na zajęcia, bo pracują. Potem
        opóźniają zakończenie studiów, piszą słabe prace, itp.

        > W Polsce jest taka osobliwa praktyka, że tworzy się oprogramowanie,
        > a nikt dokładnie nie wie jak jest zbudowany, jaka jest architekrura Windows.

        Przesadzasz, nie jest z tym tak źle. Poza tym ważne jest API. Po to ono jest,
        żeby nie myśleć o szczegółach poszczególnych warstw.


        > Programy studiów dla kierunku Informatyka na politechnikach to adaptacja
        > kierunku Informatyki na starych kierunkach, najczęściej na kierunku
        > Elektrotechnika, umiejętnie łącząc stare z nowoczesnym, aby utrzymać
        > zatrudnienie, aby doczekała do emerytury tzw. zasłużona kadra.

        Nie jest to wcale egzotyczne połączenie, powiedziałbym że normalne. Wpisz w
        Google'u "Electrical Engineering and Computer Science", a zobaczysz na czele
        listy takie właśnie wydziały na MIT i Berkeley. Uważasz że tam też kadra blisko
        emerytury ma tyle do powiedzenia?

        > Program kierunkowy Informatyki dopiero ewouluje, ministerstwo w 2005
        > dopiero poszerzyło go o 40%, żeby w końcu absolwetem przestał być
        > wyrobnikiem (czyt. programistą), a zaczął przypominać informatyka. Do
        > tej pory na przykład w programie Informatyki nie było takich podstawowych
        > aspektów, przedmiotów jak Budowa Kompilatorów.

        To jest w ogóle karygodne i żałosna. Co za osioł układał te programy?
        • kamil00741 Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 30.09.05, 13:00
          > Bardzo w to wątpię. Jeśli student zapłacił uczelni, to chce za te pieniadze
          > mieć jak najwięcej wiedzy i będzie uczestniczył we wszystkich zajęciach i
          > zadawał dużo pytań wykładowcy. I będzie też chciał jak najszybciej skończyć
          > studia i mieć jak najlepsze oceny, bo dopiero z dyplomem będzie zatrudniony -
          > im lepsze oceny końcowe w tym lepszej firmie.

          Na czwartym roku ma się ustawioną pracę, prawie napisany dyplom i ogólny
          doskwierający brak czasu, a dokończenie studiów jest tylko formalnością.
          W Finlandii zrobił się problem, bo studenci porzucają na 3 roku studia na
          rzecz kariery zawodowej. Zaczęły spadać wskaźniki wykształcenia -
          liczba magistrów. Rząd finlandzki zaczął widzieć w tym problem i podjął
          działania.

          > Przesadzasz, nie jest z tym tak źle. Poza tym ważne jest API. Po to ono
          > jest, żeby nie myśleć o szczegółach poszczególnych warstw.

          W prostym ujęciu tak może być. Do pisania programów wystarczy znajomość API
          i conajwyżej dyplom licencjata. Do poważnych zastosowań informatyki ochrony
          danych, wydajności, architekury oprogramowania, analizy błędów znajomość
          doszczętna systemu jest niezbędna, bez niej nic ni da się zrobić.

          > Nie jest to wcale egzotyczne połączenie, powiedziałbym że normalne. Wpisz w
          > Google'u "Electrical Engineering and Computer Science", a zobaczysz na czele
          > listy takie właśnie wydziały na MIT i Berkeley. Uważasz że tam też kadra
          > blisko emerytury ma tyle do powiedzenia?

          Tyle tylko, że w Polsce w nazwach kierunku odzwierciedla się program. Motywy
          powstawania kierunku Informatyka na różnych uczelniach brały się z wyrachowania
          - zapotrzebowania i pędu studentów do studiowa atrakcyjnego kierunku. Uczelnie
          zakładały kierunek Informatyka bez zmiany struktury kadry. Zakładają nadal.
          Specjalista od obwodów elektronicznych staje się jednego dnia specjalistą od
          Grafiki Komputerowej. Dalej, uczelnie takie zakładają kierunek Informatyka bez
          występowania o akredytację.

          Jednym słowem uczelnia z 12 instytutami około-informatycznymi z tradycjami
          sięgajacymi 60-tych lat, z dorobkiem naukowym i technologicznym i to nie
          zeszłoroczny marketingowy mutant na wydziale mechanicznym.

          > To jest w ogóle karygodne i żałosna. Co za osioł układał te programy?

          Tak było do 2005 roku. A raczej taki był "polski standard" informatyka.



          • inz.a.spoleczny Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 01.10.05, 11:14
            kamil00741 napisał:

            > W prostym ujęciu tak może być. Do pisania programów wystarczy znajomość API
            > i conajwyżej dyplom licencjata. Do poważnych zastosowań informatyki ochrony
            > danych, wydajności, architekury oprogramowania, analizy błędów znajomość
            > doszczętna systemu jest niezbędna, bez niej nic ni da się zrobić.

            Poważne zastosowania z superochroną pod Windows?
    • wujcio44 Re: Polak wygrał konkurs Google Code Jam 30.09.05, 13:30
      Znowu spisek antyrosyjski. Jakim prawem Rosjanin zajął dopiero trzecie miejsce i
      to za polaczkiem? To kolejna prowokacja mająca na celu poniżenie Rosji.
      • meerkat1 Wyscig Kennedy'ego z Chruszczowem! 30.09.05, 13:52
        wujcio44 napisał:

        > Znowu spisek antyrosyjski. Jakim prawem Rosjanin zajął dopiero trzecie
        miejsce i to za polaczkiem? To kolejna prowokacja mająca na celu poniżenie
        Rosji.

        trzeba na CYGANA zwalic :-)))

        Stary dowcip (z poczatku lat 60tych)...

        Podczas slawetnej wizyty w USA Chruszczow scigal sie z Kennedy'm i...
        oczywiscie przegral.

        Na drugi dzien w "Prawdzie" ukazal sie wielki naglowek:

        "Premier Chruszczow DRUGI! Prezydent Kennedy...przedostatni!"
        --------------------------------------------------------------------------------
        "WKROTCE DOGONIMY I PRZEGONIMY STANY ZJEDNOCZONE!" (Nikita S. Chruszczow-1960)
        • meerkat1 Kto i gdzie kontroluje zawartosc rozporkow...:-((( 30.09.05, 13:54
          "Na granicy zero kontroli typu co pan ma w spodniach" pisze mlot <hummer>.


          Co kto ma w spodniach sprawdzaja bardzo gorliwie akurat "polaczki"
          [nie: Polacy!] na tym forum! ;-(((
          • hummer Re: Kto i gdzie kontroluje zawartosc rozporkow... 05.10.05, 11:33
            meerkat1 napisał:

            > "Na granicy zero kontroli typu co pan ma w spodniach" pisze mlot <hummer
            > 2;.
            >
            >
            > Co kto ma w spodniach sprawdzaja bardzo gorliwie akurat "polaczki"
            > [nie: Polacy!] na tym forum! ;-(((

            A to do czego było?
            • meerkat1 Re: Kto i gdzie kontroluje zawartosc rozporkow... 05.10.05, 12:26
              Do twojego, hummer, komentarza.

              Jeszcze bardziej ci IQ spadlo po dostaniu Pokojowki Nobla wraz z Zarkawim? ;-)))
              • hummer Re: Kto i gdzie kontroluje zawartosc rozporkow... 05.10.05, 12:45
                O ile wątkowość na orum jest poprawna, to odpowiedzialeś sam sobie :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka