Dodaj do ulubionych

George Bush: Żadnych złudzeń

IP: *.lodz.dialog.net.pl 14.09.02, 07:57
Wątpliwości nie ma. Atak nastąpi szybciej, niż się spodziewamy.
Choć przecież USA walczą tylko o pokój...
Obserwuj wątek
    • Gość: marcin Doskonala propaganda, prawie uwierzylem! IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 14.09.02, 08:44
      prawie mnie przekonal. Niestety, bushowi chodzi o rope i gdzies
      ma demokracje etc. Arabia saudyjska, gdzie wycina sie kobietom
      lechtaczki, kamieniuje ludzi i funduje al-kaide jest 100 razy
      bardziej wiekszym zagrozeniem - ma juz rakiety ktore dosiegna
      Wawe i za 2 lata bedzie miala atom! Ale ich nie tkna, bo sa
      saudki sa grzeczni.
      • sewer_ Drobna korekta, Marcin... 14.09.02, 12:11
        Sadam jest niewazny i Ben Laden tez nie ,
        to wlasciwie teraz tylko pretekst.
        Zobaczysz, ze po zajeciu Iraku zabiora sie za ustawianie Saudkow.
        Zakladamy sie ?
        • Gość: marcin Re: Drobna korekta, Marcin... IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 14.09.02, 18:21
          > Sadam jest niewazny i Ben Laden tez nie ,
          > to wlasciwie teraz tylko pretekst.
          > Zobaczysz, ze po zajeciu Iraku zabiora sie za ustawianie Saudkow.
          > Zakladamy sie ?

          Nie mamy o co sie zakladac, bo sie z Toba zgadzam! Ale mysle ze poki co saudki
          nie potrzebuja "twardego" ustawiania, bo wspolpracuja - sprzedaja usa rope i
          wiekszosc tych pieniedzy odsylaja do US.
          ja mam inny problem z ta wojna - przypuscmy ze wszystko pojdzie OK, Irak i
          Saudki zdobyte - ale jaka tam jest opozycja? Kogo osadzic "na tronie"? Wszyscy
          sensowni ludzie pouciekali za granice, a zostala swolocz gorsza od Saddama czy
          Abdullaha.
          Pozdrawiam,
          M.
          • Gość: Waterloo Re: Drobna korekta, Marcin... IP: *.ruca.ua.ac.be 15.09.02, 15:25
            Gość portalu: marcin napisal:
            >

            Wszyscy sensowni ludzie pouciekali za granice, a zostala swolocz
            gorsza od Saddama czy Abdullaha.
            > Pozdrawiam,
            > M.


            No wlasnie - swolocz - zapewne wielbiciel JPII i jego
            organizacji- imieniem "Marcin" dala znac o sobie....

            Bez pozdrowien

            • Gość: szeryf Re: Drobna korekta, Marcin... IP: *.acn.waw.pl 16.09.02, 00:17

              > No wlasnie - swolocz - zapewne wielbiciel JPII i jego
              > organizacji- imieniem "Marcin" dala znac o sobie....
              >
              > Bez pozdrowien

              Jestes zalosny. To ze Marcin moze zbyt dosadnie wyrazil sie o
              Irakijczykach jest niczym przy Twoim... brak jednego slowa ktore
              miesci ignorancje, cynizm i glupote.

              Jestes zalosny, jak juz napisalem, i zly - tak mi sie wydaje.
              Albo jestes nieszczesliwy - weseli i szczesliwi ludzie nie
              wypisuja takich glupot ociekajacych jadem.

              W takim razie zycze Ci szczescia i rozumu, bo potrzebujesz
              wedlug mnie i jednego i drugiego.

              Mimo ze pewnie wyzwiesz mnie od debili, ja Cie pozdrawiam...
              moze na przyszlosc zastanowisz sie o czym i jak piszesz.

              Pozdrawiam

              P.S. Generalnie sie niegeneralizuje. Dobrego dnia.
      • Gość: Ben Do znawcy arabii IP: *.chcg3.il.corecomm.net 14.09.02, 15:23
        Wycina kobietom lechtaczki, kamieniuje ludzi i beda mieli atom
        za dwa lata. I to wszystko w Arabii Saudyjskiej.
        Takiego steku bzdur nie slyszalem od dawna. I kto tu sieje
        propagande. Bush??? Moglby sie wiele od ciebie glabie nauczyc.
        Cos tam slyszales, cos tam widziales, tylko totalnie ci to w
        twoim kapuscianym malym rozumku pomieszalo.
        No ale coz rosliny tez maja prawo do zycia tylko przynajmniej
        glosu nie zabieraja.


        Gość portalu: marcin napisał(a):

        > prawie mnie przekonal. Niestety, bushowi chodzi o rope i
        gdzies
        > ma demokracje etc. Arabia saudyjska, gdzie wycina sie kobietom
        > lechtaczki, kamieniuje ludzi i funduje al-kaide jest 100 razy
        > bardziej wiekszym zagrozeniem - ma juz rakiety ktore dosiegna
        > Wawe i za 2 lata bedzie miala atom! Ale ich nie tkna, bo sa
        > saudki sa grzeczni.
    • Gość: Mikołaj Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 11:54
      Tak George, wiele wskazuje na to, że Saddama należy pozbawić
      niebezpiecznych zabawek. Bez sarkazmu, to leży nie tylko w
      interesie Ameryki. Opinie, że zamiast popierać USA lepiej z
      zyskiem sprzedawać broń Irakowi przypominają nieco poglądy
      naszych, pożal się Boże, sojuszników sprzed II wojny. Więc tu
      przyznam Ci rację, ale pozwól, że zadam też kilka pytań:

      1. Nie tylko Irak nie przestrzega zaleceń ONZ. Także np. Izrael,
      a i same USA wielokrotnie, łagodnie mówiąc, nie postępowały po
      myśli większości członków ONZ (protokół z Kyoto itd.). Jeśli to
      ma być powód do wojny... Bo jak na razie dowody na związki
      Saddama z terrorystami z 11/09 są mizerne, sam przyznasz. Ja
      wiem, że istnieją zagrożenia tak poważne, że nie należy
      lekceważyć nawet domysłów. Saddam dał się już nieźle we znaki.
      Ale zgodzisz się, że nawet najlepsza mowa nie zastąpi porządnego
      aktu oskarżenia? Zwłaszcza, że wyrok dotyczy nie tylko na
      Saddama, ale i wielu niewinnych ludzi...

      2. OK, George, należy popierać demokrację i uwalniać narody od
      tyranów. No dobrze, rozumiem, że z Chinami wolisz nie zadzierać.
      Ale co z Pakistanem i Arabią Saudyjską? Chyba masz tu jakieś
      wpływy? Wspomniałeś też coś o uciśnionych mniejszościach. No to
      jak, od jutra USA weźmie Kurdów w obronę nie tylko przed
      Irakiem, ale i przed Turcją?

      3. Mówiłeś, George, o broni masowej zagłady. Paskudna sprawa,
      zgadzam się. Było by najlepiej, gdyby w ogóle nie istniała.
      Jednak posiada ją wiele państw np. USA, Izrael, Pakistan. No to
      jak to właściwie jest, kto może się zbroić, a kto nie? Czy gdyby
      Irak był demokracją, to mógłby konstruować swoje A-bomby? Czy
      też wystarczy być sojusznikiem USA?

      Tak George, w gruncie rzeczy zgadzam się z Tobą co do Iraku. Ale
      trudno przejść do porządku nad hipokryzją, którą Ty uważasz
      pewnie za rację stanu. A może by tak teraz, gdy zabiegasz o
      figowy listek naszego poparcia uczynić coś więcej niż tylko parę
      gestów pod adresem ONZ? Może, gdyby zamiast wątpliwości,
      hipokryzji i realpolitik istniały instytucje prawa
      międzynarodowego, różni Saddamowie nie zrobiliby tak zawrotnej
      kariery? Może, gdyby USA udowodniły, że swoje ideały cenią wyżej
      od swojej siły byłoby mniej terrorystów?
      • Gość: Bogdan Pytania IP: *.chcg3.il.corecomm.net 14.09.02, 15:41
        Super Mikolaj, zgadzam sie z toba w 99%.
        Mam tylko pytanie.
        Dlaczego tych samych pytan nie zadasz Unii Europejskiej, Chinom,
        Rosji i jeszcze paru panstwom ktore aspiruja do roli mocarstw, i
        zawsze zabieraja glos w sprawach miedzynarodowych (najczesciej
        krytykujac amerykanow)?
        Czy tylko dlatego tego nie pytasz ich bo oni tylko miela
        jezorami i nic nie robia dla pokoju ( o przepraszam od czasu do
        czasu wysylaja jakies blagalne listy do ktoregos ze swirow-
        dyktatorow dla spokoju sumienia lub jakiegos wyslannika)?
        Staram sie odebrac cie pozytywnie i mysle sobie tak.
        Kolega widzi w Bushu Boga i stawia mu przez to boskie wymagania
        ( w gruncie rzeczy jest wielka chwala dla amerykanow) - masz byc
        sprawiedliwy dla wszystkich ludzi na ziemi, wszystkich bronic
        (nawet przed wlasnymi lokalnymi przywodcami), karmic, dac prace,
        pieniadze itp, itd. No a Bushowi daleko do Boga i stad tyle
        rozczarowan.
        Wszystko racja drogi kolego. Przynajmiej zadales sobie trud
        myslenia i twoje uwagi sa trafne, w przeciwienstwie do bardzo
        wielu zabierajacych glos o ameryce a nie majacych o niej
        zielonego pojecia, siejacych tylko nienawisc.
        Ale dlaczego nie stawiasz boskich wymagan np. Chiracowi,
        Schroederowi, Putinowi czy Zeminowi? Daj im rowniez szanse?


        Gość portalu: Mikołaj napisał(a):

        > Tak George, wiele wskazuje na to, że Saddama należy pozbawić
        > niebezpiecznych zabawek. Bez sarkazmu, to leży nie tylko w
        > interesie Ameryki. Opinie, że zamiast popierać USA lepiej z
        > zyskiem sprzedawać broń Irakowi przypominają nieco poglądy
        > naszych, pożal się Boże, sojuszników sprzed II wojny. Więc tu
        > przyznam Ci rację, ale pozwól, że zadam też kilka pytań:
        >
        > 1. Nie tylko Irak nie przestrzega zaleceń ONZ. Także np.
        Izrael,
        > a i same USA wielokrotnie, łagodnie mówiąc, nie postępowały po
        > myśli większości członków ONZ (protokół z Kyoto itd.). Jeśli
        to
        > ma być powód do wojny... Bo jak na razie dowody na związki
        > Saddama z terrorystami z 11/09 są mizerne, sam przyznasz. Ja
        > wiem, że istnieją zagrożenia tak poważne, że nie należy
        > lekceważyć nawet domysłów. Saddam dał się już nieźle we znaki.
        > Ale zgodzisz się, że nawet najlepsza mowa nie zastąpi
        porządnego
        > aktu oskarżenia? Zwłaszcza, że wyrok dotyczy nie tylko na
        > Saddama, ale i wielu niewinnych ludzi...
        >
        > 2. OK, George, należy popierać demokrację i uwalniać narody od
        > tyranów. No dobrze, rozumiem, że z Chinami wolisz nie
        zadzierać.
        > Ale co z Pakistanem i Arabią Saudyjską? Chyba masz tu jakieś
        > wpływy? Wspomniałeś też coś o uciśnionych mniejszościach. No
        to
        > jak, od jutra USA weźmie Kurdów w obronę nie tylko przed
        > Irakiem, ale i przed Turcją?
        >
        > 3. Mówiłeś, George, o broni masowej zagłady. Paskudna sprawa,
        > zgadzam się. Było by najlepiej, gdyby w ogóle nie istniała.
        > Jednak posiada ją wiele państw np. USA, Izrael, Pakistan. No
        to
        > jak to właściwie jest, kto może się zbroić, a kto nie? Czy
        gdyby
        > Irak był demokracją, to mógłby konstruować swoje A-bomby? Czy
        > też wystarczy być sojusznikiem USA?
        >
        > Tak George, w gruncie rzeczy zgadzam się z Tobą co do Iraku.
        Ale
        > trudno przejść do porządku nad hipokryzją, którą Ty uważasz
        > pewnie za rację stanu. A może by tak teraz, gdy zabiegasz o
        > figowy listek naszego poparcia uczynić coś więcej niż tylko
        parę
        > gestów pod adresem ONZ? Może, gdyby zamiast wątpliwości,
        > hipokryzji i realpolitik istniały instytucje prawa
        > międzynarodowego, różni Saddamowie nie zrobiliby tak zawrotnej
        > kariery? Może, gdyby USA udowodniły, że swoje ideały cenią
        wyżej
        > od swojej siły byłoby mniej terrorystów?
        • Gość: Mikołaj Pytania i wątpliwości IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 18:19
          Drogi Bogdanie, jestem bardzo, bardzo daleko od uważania „W” za
          Boga. Ameryka miewała lepszych prezydentów. Ale wracając do
          tematu: Twoja argumentacja jest nieco chybiona – pytania
          zadedykowałem Bushowi, bo komentujemy jego wystąpienie. Ani mi w
          głowie stawianie za wzór Unii Europejskiej czy Chin. Świat, w
          którym jedynym supermocarstwem byłaby Francja pod wodzą Chiraca
          byłby nie do zniesienia. Tylko co z tego? Póki co Unia nie jest
          w stanie zaprowadzić porządku nawet na własnym podwórku, a
          Chiny, o ile wiem, nie narzucają się zbytnio z propagowaniem u
          innych własnego modelu rządzenia. Rosja, jaka jest też każdy
          widzi – supermocarstwo werbalne. Jedynym państwem, które ma
          możliwości i ochotę na bycie światowym żandarmem jest USA. Co
          więcej, amerykańskie elity władzy deklarują, że
          wielkomocarstwowa polityka USA służy krzewieniu dobrobytu oraz
          ideałów wolności i demokracji. Głęboko wierzę w to, że nie są to
          tylko czcze słowa. Podobnie jak wiele milionów ludzi na całym
          świecie. Bez tej wiary zachodnia cywilizacja nie przetrwała by
          XX stulecia. A to zobowiązuje. I prowokuje do wyrażania
          wątpliwości, za każdym razem, gdy szczytne ideały rozmijają się
          z rzeczywistością.
          • Gość: Tis Re: Pytania i wątpliwości IP: *.proxy.aol.com 14.09.02, 18:50
            Ty jestes niestety malo spostrzegawczy i niewiele
            rozumiesz z tego co sie wokol ciebie dzieje. Uprawiasz
            za male poletko. Byc moze tez twoj "umysl" nie jest w
            stanie (i juz nie bedzie niestety) objac wiecej i
            szerzej. Mozesz sie na pewno swobodnie wypowiadac na
            forum 5-tysiecznego miasteczka, ale nie tam, gdzie czyta
            troche wiecej ludzi. Dla twojego dobra (psychicznego)
            lepiej sie nie wypowiadaj. Niestety sa sprawy, ktore cie
            przerastaja i ktorych nie zrozumiesz, chocbys sie nie
            wiem jak staral. Jest to po prostu poza zasiegiem
            twojego pojmowania. To nie jest twoja wina - taki sie
            urodziles i taki jestes. Zajmij sie wiec lepiej tym, co
            mozesz robic, a nie wypowiadaj sie w sprawach, ktore cie
            przerastaja, bo inni moga uwazac, ze sie kompromitujesz.
            Na pocieszenie moge ci tylko powiedziec, ze nie jestes
            jedyny. W gromadce zawsze razniej...
            • Gość: Mikołaj Re: Pytania i wątpliwości IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 22:39
              Gość portalu: Tis napisał(a):

              > Ty jestes niestety malo spostrzegawczy i niewiele
              > rozumiesz z tego co sie wokol ciebie dzieje. Uprawiasz
              > za male poletko. Byc moze tez twoj "umysl" nie jest w
              > stanie (i juz nie bedzie niestety) objac wiecej i
              > szerzej. Mozesz sie na pewno swobodnie wypowiadac na
              > forum 5-tysiecznego miasteczka, ale nie tam, gdzie czyta
              > troche wiecej ludzi. Dla twojego dobra (psychicznego)
              > lepiej sie nie wypowiadaj. Niestety sa sprawy, ktore cie
              > przerastaja i ktorych nie zrozumiesz, chocbys sie nie
              > wiem jak staral. Jest to po prostu poza zasiegiem
              > twojego pojmowania. To nie jest twoja wina - taki sie
              > urodziles i taki jestes. Zajmij sie wiec lepiej tym, co
              > mozesz robic, a nie wypowiadaj sie w sprawach, ktore cie
              > przerastaja, bo inni moga uwazac, ze sie kompromitujesz.
              > Na pocieszenie moge ci tylko powiedziec, ze nie jestes
              > jedyny. W gromadce zawsze razniej...

              1,1 tys znaków nie na temat. To się nazywa mieć kompleksy.
              • Gość: opako Re: Pytania i wątpliwości IP: 205.185.226.* 15.09.02, 23:15
                .
              • tis_ Re: Pytania i wątpliwości 17.09.02, 11:15
                Przepraszam Mikolaj. Mam nadzieje, ze to jednak nie
                kompleksy:) Przyznaje, ponioslo mnie po wczesniejszym
                przeczytaniu innych wypowiedzi, a poniewaz nie widzialem
                sensu w odzywaniu sie do przyglupow, skrupilo sie na
                Tobie. Jest mi autentycznie przykro tym bardziej, ze
                zauwazylem teraz iz piszesz z Nowego Sacza ktory lubie i
                gdzie do dzisiaj mam serdecznych przyjaciol (m.in.
                wspaniala kolezanke ze studiow). Sorry raz jeszcze, mam
                nadzieje, ze nie wziales sobie za bardzo do serca.
                • Gość: Mikołaj OK. IP: *.dostep.pl 17.09.02, 19:15
                  .
            • Gość: Jurek Pytania i wątpliwości-przeczytaj dokladnie co sam IP: 5.2.1R1D* / 193.188.174.* 15.09.02, 14:35
              do siebie o sobie napisales, taki jestes dobry dyskutant.

              Jest to typowe dla wiekszosci uzywajacych aol. Zero, absolutne zero argumentow
              na temat, ogolne dyrdymaly ponizajace kogos innego, majace na celu wywyzszenie
              siebie, kosztem ponizenia kogos innego. Daje to za to poczucie waznosci aol.

              <<<<<Ty jestes niestety malo spostrzegawczy i niewiele rozumiesz z tego co sie
              wokol ciebie dzieje. Uprawiasz za male poletko. Byc moze tez twoj "umysl" nie
              jest w stanie (i juz nie bedzie niestety) objac wiecej i szerzej. Mozesz sie na
              pewno swobodnie wypowiadac na forum 5-tysiecznego miasteczka, ale nie tam,
              gdzie czyta troche wiecej ludzi. Dla twojego dobra (psychicznego) lepiej sie
              nie wypowiadaj. Niestety sa sprawy, ktore cie przerastaja i ktorych nie
              zrozumiesz, chocbys sie nie wiem jak staral. Jest to po prostu poza zasiegiem
              twojego pojmowania. To nie jest twoja wina - taki sie urodziles i taki jestes.
              Zajmij sie wiec lepiej tym, co mozesz robic, a nie wypowiadaj sie w sprawach,
              ktore cie przerastaja, bo inni moga uwazac, ze sie kompromitujesz. Na
              pocieszenie moge ci tylko powiedziec, ze nie jestes jedyny. W gromadce zawsze
              razniej...>>>>

    • sala.hamil Re: George Bush: Żadnych złudzeń 14.09.02, 15:29
      trudno.
      A mowilam ze ma?
      • Gość: marcin Brawo Mikolaj, ale co po wojnie? IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 14.09.02, 18:32
        masz calkowita racje. Hipokryzja az huczy z gladkiej mowki George'a.
        Dowody na to ze Irak jest na drodze do zyskania
        broni atomowej sa zadne - te budki ktore gdzies tam postawili w jakiejs
        fabryce, rurki do odwirowywania uranu ktore probowali przemycic, albo jakis
        palant ktory plecie ze "sadam chce" sa zalosne. Wiadomo ze kazdy chce miec
        bombe, ale nie kazdy moze - Sadam jej nie zrobil nawet w czasach gdy sadam
        byl pupilkiem Regana. Teraz wg szacunkow ekspertow zajmie mu to przynajmniej
        6 a pewnie 10 lat, a do tego czasu atom bedzie mial Iran i Libia i pewnie
        Arabia Saudyjska...

        Ja mam inne problemy z ta wojna.

        - Boje sie ze inwazja efektywnie zbalkanizuje Irak - na razie sadam trzyma go
        za morde jak Tito ale tam b. rozne elementy (Kurdowie, Szyici, Sunnici,
        Turkmeni) i sasiedzi ktorzy tylko czekaja zeby kogos uzbroic (Iran, Saudki,
        Kurdowie, Turki, Syria) albo sie wmieszac.
        No i na pewno nastroje antyamerykanikie i antyrzadowe na bliskim wschodzie
        osiagna nowe wyzyny, a jak padna rezimy w Egipcie, Jordanii i Arabii
        Saudyjskiej to bedzie syf.

        - Nie wiem tez co zrobi wujek sam jak juz zajmie irak (na pewno zacznie pic
        rope, ale jak rzadzic tym krajem? opozycja antysadamowa jest jeszcze gorsza niz
        sadam).

        - czy rzeczywiscie nie da sie juz zwiekszyc swiatowej produkcji ropy i w
        zwiazku z tym nadchodzi kryzys paliwowy (Irak jako jedyny juz siedzi na
        duzych ilosciach latwo wydobywalnej ropy, ale jak mu zaczac placic za ta
        rope, na pewno sie uzbroi) i czy przypadkiem to nie jest "hidden agenda" tej
        wojny.

        Ja nie wiem. Wiec wszelkie odpowiedzi i teorie najbardziej szalone sa mile
        widziane...
        pozdrawiam
        Marcin



        Ale wracam do mojego problemu: przypuscmy ze Bushowo wszystko pojdzie OK, Irak
        zdobyty
      • Gość: marcin Brawo Mikolaj, ale co po wojnie? IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 14.09.02, 18:34
        Masz calkowita racje. Hipokryzja az huczy z gladkiej mowki George'a.
        Dowody na to ze Irak jest na drodze do zyskania broni atomowej sa zadne - te
        budki ktore gdzies tam postawili w jakiejs fabryce, rurki do odwirowywania
        uranu ktore probowali przemycic, albo jakis palant ktory plecie ze "sadam chce"
        sa zalosne. Wiadomo ze kazdy chce miec bombe, ale nie kazdy moze - Sadam jej
        nie zrobil nawet w czasach gdy sadam byl pupilkiem Regana. Teraz wg szacunkow
        ekspertow zajmie mu to przynajmniej 6 a pewnie 10 lat, a do tego czasu atom
        bedzie mial Iran i Libia i pewnie Arabia Saudyjska...

        Ja mam inne problemy z ta wojna.

        - Boje sie ze inwazja efektywnie zbalkanizuje Irak - na razie sadam trzyma go
        za morde jak Tito ale tam b. rozne elementy (Kurdowie, Szyici, Sunnici,
        Turkmeni) i sasiedzi ktorzy tylko czekaja zeby kogos uzbroic (Iran, Saudki,
        Kurdowie, Turki, Syria) albo sie wmieszac.
        No i na pewno nastroje antyamerykanikie i antyrzadowe na bliskim wschodzie
        osiagna nowe wyzyny, a jak padna rezimy w Egipcie, Jordanii i Arabii
        Saudyjskiej to bedzie syf.

        - Nie wiem tez co zrobi wujek sam jak juz zajmie irak (na pewno zacznie pic
        rope, ale jak rzadzic tym krajem? opozycja antysadamowa jest jeszcze gorsza niz
        sadam).

        - czy rzeczywiscie nie da sie juz zwiekszyc swiatowej produkcji ropy i w
        zwiazku z tym nadchodzi kryzys paliwowy (Irak jako jedyny juz siedzi na
        duzych ilosciach latwo wydobywalnej ropy, ale jak mu zaczac placic za ta
        rope, na pewno sie uzbroi) i czy przypadkiem to nie jest "hidden agenda" tej
        wojny.

        Ja nie wiem. Wiec wszelkie odpowiedzi i teorie najbardziej szalone sa mile
        widziane...
        pozdrawiam
        Marcin
    • Gość: Justyna Co tam taki jakis tam bekard Izrael IP: *.def-mi-1.rasserver.net 14.09.02, 19:24
      Nie ma sie co oszukiwac !!! Irak NIE jest wrogiem Ameryki lecz Izraela !!!

      Czy pozistali Arabi zachowaja sie tak samo wobec zaatakowanego Iraku, jak
      Francja, Anglia i USA w obliczu morderczej hitlerowskiej machiny wojennej na
      Polske w wrzesniu 1939 roku?

      Arabi to autentyczna polityczna trzecia SILA na swiecie, ktora ten wariat Bush
      ignoruje i nazywa "terrorystami".

      Po Iraku, kto BEDZIE nastepnym wrogiem "ameryki" pod TYLKO tymczasowym zarzadem
      zydow amerykanskich ?

      Arabia Saudyjska?
      Iran?
      Sudan?
      Libia?
      Yemen?
      Oman?
      Egipt?
      Afganistan?
      Pakistan?
      Syria?
      Liban?

      Itd. itd. czyli MILIARD Arabow.

      W 1939 roku Anglia, Francja i USA postanowili rzucic (przeznaczyc) Polakow na
      porzarcie hitlerowskie, dla wlasnego spokoju.

      Z KIM UKLADAC SOBIE DOBRE STOSUNKI ???

      Z pasorzytem karlem na garnuszku zydow amerykanskich - Izraelem utworzonym na
      ziemiach arabskich, czy bogatymi Arabami od ktorych bierzemy rope naftowa?

      Co tam taki jakis tam bekard Izrael z 5 milionami, ktory jest PASORZYTEM i
      koscia niezgody tego swiata w porownaniu z MILIARDEM Arabow, od ktorych
      bierzemy rope naftowa !!?
      • Gość: marcin Re: Co tam taki jakis tam bekard Izrael IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 15.09.02, 01:22
        > Z KIM UKLADAC SOBIE DOBRE STOSUNKI ???
        >
        > Z pasorzytem karlem na garnuszku zydow amerykanskich - Izraelem utworzonym na
        > ziemiach arabskich, czy bogatymi Arabami od ktorych bierzemy rope naftowa?

        No wlasnie? Dlaczego bardzo pragmatyczni amerykanie ktorzy kochaja wielkie
        samochody zrace duzo bezyny, popelniaja taki blad?
        Jak myslisz, Justyno?
        Pozdrawiam i czekam na odpowiedz,
        Marcin
        • Gość: Justyna Marcin: 58% senatorow i 64% kongresmenow to Zydzi IP: 205.185.238.* 15.09.02, 02:58
          pochodzcy z dyspory zydowskiej mieszkajacej w USA i zajmujacy najwyzsze
          stanowiska w administracji amerykanskiej.

          Zydzi amerykanscy sa najlepiej zoorganizowana i sakanalizowana grupa etniczna w
          USA i na swiecie PODPORZADKOWANI jednej naczelnej organizacji American Jewish
          Committee, ktorej sa autentycznie LOJALNE pozostale organizaje zydowskie na
          swiecie.
          Zydzi sa najbardziej AKTYWNA polityczne grupa etniczna oraz zdobyli kontrole
          80% mediow (propaganda ksztaltuja opinie publiczne) oraz finase w USA, dlatego
          tez zdobili autentyczna WLADZE, ktora USTALA silna proizraelska polityke
          zagraniczna USA. Zydom amerykanskim nikt takiej pozycji politycznej nie dal w
          prezencie. Bardzo ciezko pracowali uzywajac ROZNYCH sposobow, aby ta wladze
          zdobyc.
          Przeciez Polonie Amerykanska celowo ROZBIJA i probuje poroznic nawet "polski
          rzad" w Warszawie. Jak Polonia ma byc silna politycznie, aby chociaz miec
          minimalny wplyw na to co dzieje sie w USA, gdy "polski" prezydent ignoruje
          najwieksze organizacje Polonijne w USA i bedac w USA spotyka sie w pierwszej
          kolejnosci ALE Z Zydami, ktorzy kiedys wyemigrowali z Polski, a amerykanow
          Polskiego pochodzenia nazywa od tzw. "antysemitow" !

          Establyszment Zydowski w USA osmiesza i systematycznie podwaza racje bytu
          organizowania sie innych grop etnicznych - roznymi metodami usiluje ROZBIC
          jednosc innych grop etnicznych, aby nie mialy wplywu o wladze polityczna w USA.
          Typowym przykladem jest tutaj np. wysmiewanie Kongresu Poloni Amerykanskiej i
          rozbijanie jednosci amerykanow polskiego pochodzenia.

          Nie ma czegos takiego jak "spoleczenstwo amerykanskie". Do czasow Regana w
          administracji bylo bardzo duzo amerykanow Irlandzkiego pochodzenia. Ci
          amerykanie Irlandzkiego pochodzenia "DEMOKRATYCZNIE" (bo byli wiekszoscia w
          decyzyjnych grupach rzadowych) i byli w stanie przeglosowac rozne pomoce i
          programy wspierajace Irlandie. Zobacz jak teraz prosperuje ekonomicznie
          Irlandia. Najwiecej elementow komputerowych w Europie jest przeciez
          produkowanych w Irlandi przez filie amerykanskich firm itd. itp.

          Jeszcze raz: Amerykanie z dyspory zydowskiej MAJA aktualnie WLADZE w USA i w
          kazdym gremium decyzyjnym "demokratycznie" przeglosuja KAZDA decyzje na kozysc
          Izraela i swojej grupy etnicznej w USA, POMIJAJAC dalekosiezne skutki tych
          decyzji na dla pozostalych obywateli zamieszkalych w USA.



          Gość portalu: marcin napisał(a):

          > > Z KIM UKLADAC SOBIE DOBRE STOSUNKI ???
          > >
          > > Z pasorzytem karlem na garnuszku zydow amerykanskich - Izraelem utworzonym
          > na
          > > ziemiach arabskich, czy bogatymi Arabami od ktorych bierzemy rope naftowa?
          >
          > No wlasnie? Dlaczego bardzo pragmatyczni amerykanie ktorzy kochaja wielkie
          > samochody zrace duzo bezyny, popelniaja taki blad?
          > Jak myslisz, Justyno?
          > Pozdrawiam i czekam na odpowiedz,
          > Marcin
          • Gość: jojo Re: Marcin: 58% senatorow i 64% kongresmenow to Z IP: *.proxy.aol.com 15.09.02, 03:26
            Gość portalu: Justyna napisał(a):

            > pochodzcy z dyspory zydowskiej mieszkajacej w USA i zajmujacy najwyzsze
            > stanowiska w administracji amerykanskiej.
            >
            > Zydzi amerykanscy sa najlepiej zoorganizowana i sakanalizowana grupa etniczna
            w
            >
            > USA i na swiecie PODPORZADKOWANI jednej naczelnej organizacji American Jewish
            > Committee, ktorej sa autentycznie LOJALNE pozostale organizaje zydowskie na
            > swiecie.
            > Zydzi sa najbardziej AKTYWNA polityczne grupa etniczna oraz zdobyli kontrole
            > 80% mediow (propaganda ksztaltuja opinie publiczne) oraz finase w USA,
            dlatego
            > tez zdobili autentyczna WLADZE, ktora USTALA silna proizraelska polityke
            > zagraniczna USA. Zydom amerykanskim nikt takiej pozycji politycznej nie dal w
            > prezencie. Bardzo ciezko pracowali uzywajac ROZNYCH sposobow, aby ta wladze
            > zdobyc.
            > Przeciez Polonie Amerykanska celowo ROZBIJA i probuje poroznic nawet "polski
            > rzad" w Warszawie. Jak Polonia ma byc silna politycznie, aby chociaz miec
            > minimalny wplyw na to co dzieje sie w USA, gdy "polski" prezydent ignoruje
            > najwieksze organizacje Polonijne w USA i bedac w USA spotyka sie w pierwszej
            > kolejnosci ALE Z Zydami, ktorzy kiedys wyemigrowali z Polski, a amerykanow
            > Polskiego pochodzenia nazywa od tzw. "antysemitow" !
            >
            > Establyszment Zydowski w USA osmiesza i systematycznie podwaza racje bytu
            > organizowania sie innych grop etnicznych - roznymi metodami usiluje ROZBIC
            > jednosc innych grop etnicznych, aby nie mialy wplywu o wladze polityczna w
            USA.
            > Typowym przykladem jest tutaj np. wysmiewanie Kongresu Poloni Amerykanskiej i
            > rozbijanie jednosci amerykanow polskiego pochodzenia.
            >
            > Nie ma czegos takiego jak "spoleczenstwo amerykanskie". Do czasow Regana w
            > administracji bylo bardzo duzo amerykanow Irlandzkiego pochodzenia. Ci
            > amerykanie Irlandzkiego pochodzenia "DEMOKRATYCZNIE" (bo byli wiekszoscia w
            > decyzyjnych grupach rzadowych) i byli w stanie przeglosowac rozne pomoce i
            > programy wspierajace Irlandie. Zobacz jak teraz prosperuje ekonomicznie
            > Irlandia. Najwiecej elementow komputerowych w Europie jest przeciez
            > produkowanych w Irlandi przez filie amerykanskich firm itd. itp.
            >
            > Jeszcze raz: Amerykanie z dyspory zydowskiej MAJA aktualnie WLADZE w USA i w
            > kazdym gremium decyzyjnym "demokratycznie" przeglosuja KAZDA decyzje na
            kozysc
            > Izraela i swojej grupy etnicznej w USA, POMIJAJAC dalekosiezne skutki tych
            > decyzji na dla pozostalych obywateli zamieszkalych w USA.
            >
            >
            >
            > Gość portalu: marcin napisał(a):
            >
            > > > Z KIM UKLADAC SOBIE DOBRE STOSUNKI ???
            > > >
            > > > Z pasorzytem karlem na garnuszku zydow amerykanskich - Izraelem utwor
            > zonym
            > > na
            > > > ziemiach arabskich, czy bogatymi Arabami od ktorych bierzemy rope naf
            > towa?
            > >
            > > No wlasnie? Dlaczego bardzo pragmatyczni amerykanie ktorzy kochaja wielkie
            >
            > > samochody zrace duzo bezyny, popelniaja taki blad?
            > > Jak myslisz, Justyno?
            > > Pozdrawiam i czekam na odpowiedz,
            > > Marcin
            Po jaka cholere na tym forum swoje pretensje,do "tych na stolkach siedzacych"
            wywlekasz ? Skoro takim uczonym jestes,wejdz na www.CIA.gov i tam na forum
            swoje uwagi wywlocz... Masz prawo przecie ,w demokracji zyjemy,nic ci sie nie
            stanie.Moze doradca prezydenta zostaniesz ? He !?
          • Gość: Tis Re: Marcin: 58% senatorow i 64% kongresmenow to Z IP: *.proxy.aol.com 15.09.02, 03:26
            Czy ty niezrownowazona umyslowo osobo podpisujaca sie
            Justyna bylas kiedykolwiek w USA? Mieszasz podstawowe
            pojecia, np. senatorzy to rowniez kongresmani. Wyciagasz
            z kapelusza jakies idiotyczne liczby i myslisz, ze
            normalni ludzie beda wierzyc w te bzdury?
            To co prezentujesz nazywa sie obsesja. Podobnie jak
            paru innych polglowkow na tym forum, ktorzy dorwali sie
            do komputerow i usiluja cos tutaj "pisac" jestes osoba
            chora z nienawisci. Kwalifikujesz sie juz do leczenia w
            zakladzie psychiatrycznym podobnie jak przypadek o
            adresie *bc.hsia.telus.net ktory pod kilkoma nickami
            (podszywajac sie przy tym pod innych) wypisuje tu glupoty
            podobne do twoich. Na razie wez cos na uspokojenie, a
            przy najblizszej okazji popros kogos z rodziny, by
            zaprowadzil cie do dobrego psychiatry.
          • Gość: ja Re: Marcin: 58% senatorow i 64% kongresmenow to Z IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.02, 10:55

            HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAAHHAHAHAHHAHA!!!!!!!!!
            HAHAHAHAHAAHAHAHAHAHAHAHAHHAA!!!!!!!!

            Ludzie czy wy uswiadamiacie sobie jacy wy jestescie GLUPI??
          • Gość: Raja 58% senatorow i 64% kongresmenow to Zydzi IP: *.dialsprint.net 25.09.02, 02:22
            Amerykanie na kresach wierza na slepo medialnej PROPAGANDZIE zydowskiej w USA.




            Gość portalu: Justyna napisał(a):

            > pochodzcy z dyspory zydowskiej mieszkajacej w USA i zajmujacy najwyzsze
            > stanowiska w administracji amerykanskiej.
            >
            > Zydzi amerykanscy sa najlepiej zoorganizowana i sakanalizowana grupa etniczna
            w
            >
            > USA i na swiecie PODPORZADKOWANI jednej naczelnej organizacji American Jewish
            > Committee, ktorej sa autentycznie LOJALNE pozostale organizaje zydowskie na
            > swiecie.
            > Zydzi sa najbardziej AKTYWNA polityczne grupa etniczna oraz zdobyli kontrole
            > 80% mediow (propaganda ksztaltuja opinie publiczne) oraz finase w USA,
            dlatego
            > tez zdobili autentyczna WLADZE, ktora USTALA silna proizraelska polityke
            > zagraniczna USA. Zydom amerykanskim nikt takiej pozycji politycznej nie dal w
            > prezencie. Bardzo ciezko pracowali uzywajac ROZNYCH sposobow, aby ta wladze
            > zdobyc.
            > Przeciez Polonie Amerykanska celowo ROZBIJA i probuje poroznic nawet "polski
            > rzad" w Warszawie. Jak Polonia ma byc silna politycznie, aby chociaz miec
            > minimalny wplyw na to co dzieje sie w USA, gdy "polski" prezydent ignoruje
            > najwieksze organizacje Polonijne w USA i bedac w USA spotyka sie w pierwszej
            > kolejnosci ALE Z Zydami, ktorzy kiedys wyemigrowali z Polski, a amerykanow
            > Polskiego pochodzenia nazywa od tzw. "antysemitow" !
            >
            > Establyszment Zydowski w USA osmiesza i systematycznie podwaza racje bytu
            > organizowania sie innych grop etnicznych - roznymi metodami usiluje ROZBIC
            > jednosc innych grop etnicznych, aby nie mialy wplywu o wladze polityczna w
            USA.
            > Typowym przykladem jest tutaj np. wysmiewanie Kongresu Poloni Amerykanskiej i
            > rozbijanie jednosci amerykanow polskiego pochodzenia.
            >
            > Nie ma czegos takiego jak "spoleczenstwo amerykanskie". Do czasow Regana w
            > administracji bylo bardzo duzo amerykanow Irlandzkiego pochodzenia. Ci
            > amerykanie Irlandzkiego pochodzenia "DEMOKRATYCZNIE" (bo byli wiekszoscia w
            > decyzyjnych grupach rzadowych) i byli w stanie przeglosowac rozne pomoce i
            > programy wspierajace Irlandie. Zobacz jak teraz prosperuje ekonomicznie
            > Irlandia. Najwiecej elementow komputerowych w Europie jest przeciez
            > produkowanych w Irlandi przez filie amerykanskich firm itd. itp.
            >
            > Jeszcze raz: Amerykanie z dyspory zydowskiej MAJA aktualnie WLADZE w USA i w
            > kazdym gremium decyzyjnym "demokratycznie" przeglosuja KAZDA decyzje na
            kozysc
            > Izraela i swojej grupy etnicznej w USA, POMIJAJAC dalekosiezne skutki tych
            > decyzji na dla pozostalych obywateli zamieszkalych w USA.
            >
            >
            >
            > Gość portalu: marcin napisał(a):
            >
            > > > Z KIM UKLADAC SOBIE DOBRE STOSUNKI ???
            > > >
            > > > Z pasorzytem karlem na garnuszku zydow amerykanskich - Izraelem utwor
            > zonym
            > > na
            > > > ziemiach arabskich, czy bogatymi Arabami od ktorych bierzemy rope naf
            > towa?
            > >
            > > No wlasnie? Dlaczego bardzo pragmatyczni amerykanie ktorzy kochaja wielkie
            >
            > > samochody zrace duzo bezyny, popelniaja taki blad?
            > > Jak myslisz, Justyno?
            > > Pozdrawiam i czekam na odpowiedz,
            > > Marcin
    • Gość: seba Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.sapsppoznan.pl 15.09.02, 00:48
      Zbrojenie sie hitlera tez zlekcewazono. I co ??
    • Gość: jacek trudno to zrozumiec IP: *.pai.net.pl 15.09.02, 11:57
      Pamietam reportaż z Iraku w niemieckiej telewizji z czasów
      Pustynnej Burzy. Pokazywano szpital iracki, całkiem
      profesjonalny. W paru salach lezeli na jakichś polówkach młodzi
      irakijscy chłopcy - dezerterzy z armii. Na prawych rękach mieli
      kikuty po odpiłowanych dłoniach. To była kara za dezercje.
      Kikuty były ładnie obandażowane. A w jakiejś misce pokazano
      potem same dłonie. Wszystko w atmosferze uwijajacych sie
      pielegniareczek i pewnej normalnosci. Dla wszystkich tam -
      sytuacja ta, jak ze snu, była niedziwna. Zwykła. Panie Boże -
      cóż to za kraj.
    • Gość: stanislaw Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.02, 12:22
      Czytam i czytam te wszyskie opinie;zaczelo sie od zagrozenia ze
      strony Iraku potem o wzorcowej demokracji amerykanskiej dalej
      o irackiej ropie i na koniec o Zydach. Duzo skrajnych opinii ale
      i duzo racji.Trzeba duzo czytac od lewa do prawa a jeszcze i
      miedzy wierszami zeby moc cos z tego swiata zrozumiec.Czytajmy i
      Wyborcza i Nasz Dziennik, Wprost i Polityke, Rzeczpospolita i Nie
      Goscia Niedzielnego i Fakty i Mity a do tego New York Times,
      Zeit czy Frakfurterallgemeine jak i inne pisma jesli znamy
      jezyki.Dobrze byloby miec okolo 100 lat by widziec co w calym
      XX wieku sie wydarzylo bo ma to podstawowy wplyw na to co dzis
      dzieje sie na swiecie. Ale zeby nie chrzanic za dlugo to powiem
      ze na to co sie ostatnio porobilo z Irakiem ma wplyw bardzo
      wiele czynnikow a juz chyba najmniej to co Dabljubusz nam mowi.
      Zagrozenie jego dla swiata jest male, a bedzie wieksze jak
      sprzatna Saddama bo trzyma to w garsci (zamordyzm) i dopiero
      wtedy robactwo sie rozlezie i moze byc balkanizacja jak ktos to
      napisal i nowi emigraci nam zapukaja do drzwi. Jest pewne
      zagrozenie dla Izraela ale tez nie duze bo pamietamy z ostatniej
      wojny w Zatoce jak poslal Izraelowi troche rakiet- w wiekszosci
      niecelnych.Ma duzo ropy ale jak wiadomo swiat poszedl daleko
      by sie od arabskiej ropy uniezaleznic i coraz wiecej wydobywa
      w innych rejonach.Inny wazny czynnik to lobby przemyslowo-mili-
      tarne w USA; po zakonczeniu "zimnej wojny" przemysl ten "lezy"
      nie ma zamowien na technologie wojskowa , z Eurpy trzeba bylo
      sie wycofac bo nic tam do roboty, ogolnoswiatowa recesja czy
      nagle urwanie sie dla tzw. nowych technologii.Zastoj.I to
      niezaleznie czy lobby to jest tozsame z lobby zydowskim czy nie.
      A ze lobby to (zydowskie)ma wladze w finansach, mediach, w
      przemysle nowych technologii (komputery itd.) to wiadomo. No i
      na koniec Izrael, nie jest prawda ze Izrael jest karlem (moze
      tylko terytorialnie).Ale i Japonia jest niewielka. Otoz jakos
      tak cichcem sie porobilo, ze po eksodusie Zydow rosyjskich i
      wielu latach pompowania amerykanskich dolarow Izrael urosl do
      prawdziwej potegi- wielkie operacje finansowe na calym swiecie,
      najnowsze technologie,medycyna na najwyzszym poziomie i to o
      czym malo kto wie - trzecia potega atomowa na swiecie- tak, tak.
      W tym wszystkim nie miesci sie desperacja Palestynczykow dopro-
      wadzonych do ostatecznosci; wypedzonych z wlasnych domow, bez
      pracy, bez dostepu do morza i nielicznych tam zyznych ziem,bez
      wody(Izrael to limituje),bez mozliwosci zakladania uniwersytetow
      bez mozliwosci zaciagania za granica kredytow, bez prawa do
      glosowania (jako obywatele Izraela), codziennie ponizani,zabija-
      ni bez sadu, nie mogacy wychodzic na ulice by zdobyc cos do je-
      dzenia(ciagla godzina policyjna).Ludzie ci sa doprowadzeni do
      ostatecznosci i robia dokladnie to samo jak ci w WTC w NY.
      Skacza z "glowa w dol" przy okazji zabijajac ilus niewinnych
      Izraelitow.A ze Arafat - Mafiozo do tego niemalo sie przyczynil
      to i tez. Co racja to racja.Popatrzmy ogolnie. Byla wojna w
      Afganistanie-Izrael nasilil wyniszczanie Palestynczykow, czolowki
      gazet pelne byly informacji o Afganistanie i malo kto patrzyl
      na Izrael; teraz trzeba dziela "dokonczyc" jak Ameryka rabnie
      w Irak. A trzeba sie spieszyc bo rosnie opor opinii swiatowej
      i kazdy dzien opoznienia bedzie trudniej. Oprocz stalych po-
      komunistycznych przeciwnikow jak Rosja i Chiny prawie cala
      Europa jest przeciw (oprocz W Brytanii) no i nie liczac pewnych
      polskich politykow (w tym i Rzadu) co ogonkami merdajac wymachu-
      ja szabelka.Ale tez i w Ameryce po chwilowej nienawsci do
      islamistow po 11 wrzesnia wielu ludzi zrozumialo ze akak
      nastapil za pomaganie i wspieranie Izraela i rzecz niesamowita
      jak w ciagu ostatniego roku wzrosl w USA odsetek przeciwnikow
      Zydow. Ludzie nie sa i w USA tacy jednacy.No i na koniec
      pytanie czy sa powody by w czambul nienawidzic Zydow. Tego
      akurat nie wiem; nie wiem czy gdy swiatowe Zydowstwo z pomoca
      USA opanuje swiat to bedzie nam lepiej czy gorzej. Czy Zydzi
      beda mnie bronic przed islamskim terrorysta nawet jak pozostane
      nieobrzezany, czy dopuszcza mnie do partnerskich biznesow czy
      przeciwnie zrobia mi dopiero Holokaust. Moze mi ktos na to
      odpowie. Bo nigdy nie bylem zydozerca, bo zawsze bylem przeciw-
      ny mordowaniu ich w czasie II wojny swiatowej ale i oni nie
      byli zloci wobec Polakow i przed wojna, w trakcie(na terenach
      zajetych przez Armie Czerwona) i po wojnie (Sluzba Bezpieczes-
      twa).Byly tez miliony tozsanych z Panstwem i Narodem Polskim
      Zydow albo z korzeniami zydowskimi, ktorzy Polsce sluzyli.
      Ale jestem calkowicie przeciwny atakowi na Irak w takiej postaci
      jaka nam obecnie oferuje pan Dabljubusz.







      bez mozliwosci wychodzenia na ulice by zdobyc cos
    • Gość: antec Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.adslplus.ch 15.09.02, 14:53
      Smiac sie chce. Zydzi na swiecie to 0,0001% ludnosci.
      Ze sa swietnie zorganizowani i duza pracuja, to denerwuje leni.
      Do roboty!
      • Gość: Mikołaj OK. Antec IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 16:36
        Gość portalu: antec napisał(a):

        > Smiac sie chce. Zydzi na swiecie to 0,0001% ludnosci.
        > Ze sa swietnie zorganizowani i duza pracuja, to denerwuje leni.
        > Do roboty!

        Dzięki za głos rozsądku. Czy ktoś tu jeszcze chce pogadać o przemówieniu Busha?
        Bo robi się nudno - znowu te same głodne kawałki o złych Żydach. Panie i
        Panowie, pal licho antysemityzm, ale to jest po prostu nudne. A tego już
        wybaczyć nie można.
    • Gość: Fauconnier Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 16.09.02, 12:25
      1.) Może jestem za dużym optymistą ale widzę realne możliwości
      uniknięcia scenariusza bałkanizacji Iraku. Większość
      społeczeństwa Iraku to przecież szyici, żyjący pod jarzmem
      zeświecczonego sunnity Saddama. Skoro USA ich spod tego jarzma
      uwolnią to sąsiadujący z Irakiem szyicki Iran nie będzie miał
      innego wyjścia jak tylko wesprzeć swych braci w wierze, podobnie
      jak już dzisiaj wspiera rząd Karzaja w nowym Afganistanie. Nie
      robi tego z miłości do USA, ale dlatego, że wynika to z jego
      własnych ideologicznych założeń i z jego własnej racji stanu.
      Iran MOŻE zatem być ważnym czynnikiem stabilizującym w regionie
      już po wojnie z Irakiem. Jednocześnie fakt, że USA najpewniej w
      ciągu roku zniszczą dwóch największych wrogów Iranu, reżim
      talibów w Afganistanie i reżim Husajna w Iraku, potencjalnie
      MOŻE wpłynąć dobroczynnie na sytuację wewnętrzną w samym Iranie,
      wzmacniając dążący do demokratyzacji obóz prezydenta Hatamiego
      przeciw ajatollahowi Chameneiemu. Rewolucja irańska już od paru
      lat dość nieubłaganie wchodzi, by tak rzec, w swą „fazę
      thermidoriańską”. Atak na Irak MOŻE przyspieszyć ten proces.
      Oczywiście jest to scenariusz bardzo optymistyczny, ale na tyle
      realny, by opłacało się na niego grać.
      2.) Skoro już mowa o Iranie, rozśmieszył mnie do łez post p.
      Sylwii, w którym umieściła ona Iran (a także Afganistan i
      Pakistan) wśród państw arabskich. P. Sylwia zapewne nigdy nie
      była w Iranie, boby wiedziała, że dla przeciętnego Irańczyka
      nazwanie go Arabem to zniewaga, co krwi wymaga. Osobiście byłem
      świadkiem bójki w jaką wdał się pewien mój znajomy Irańczyk, gdy
      jakiś Francuz, ot taki sam ignorant jak p. Sylwia, nazwał go
      Arabem. Trzy osoby po tej chryi hospitalizowano. Cóż,
      zamieszkujący Iran Persowie to bardzo dumna nacja.
      Inny powód do śmiechu w poście p. Sylwii to powtarzana teza o
      miliardzie Arabów. Około miliarda to na świecie jest muzułmanów.
      Arabów jest według większości źródeł mniej niż 200 milionów.
      P. Sylwia z równym sensem mogłaby napisać o miliardzie Anglików
      i zapewniać, że wszyscy są oczywiście rdzennymi Słowianami.
      3.) Jedna uwaga natury bardziej ogólnej. Europejczycy zarzucają
      Amerykanom często krótkowzroczność, manifestującą się tym, że
      interweniują oni w jakimś punkcie zapalnym, rozwalają złych
      facetów a potem wycofują się zostawiając sprawy same sobie. W
      efekcie w wyzwolonym kraju, bądź regionie zaczyna się niekiedy
      dziać gorzej niż przed wyzwoleniem. Jest to zarzut słuszny. Mam
      jednak jedną uwagę. Takie zachowanie Amerykanów bierze się stąd,
      że nie mają oni tradycji kolonialnych. Dla Europejczyka jest
      oczywiste, że jak biały człowiek już gdzieś do trzeciego świata
      wkracza, to tam zostaje, buduje administrację, paternalistyczny
      rząd zależny od metropolii w Europie, i że z jego pomocą
      dokładnie kontroluje sytuację na miejscu przez następne dekady,
      albo i wieki. Amerykanie nie myślą takimi kategoriami. Wchodzą,
      likwidują doraźny problem i są skłonni oczekiwać, że od tego
      momentu, autochtoni już sami dadzą sobie radę, zdołają sobie
      własnymi siłami stworzyć demokrację i dobrobyt, będą umieli
      pokojowo współpracować z resztą świata, w tym z samą Ameryką
      itd. Oczekiwania te są oczywiście naiwne, ale to z nich właśnie
      bierze się ubogość amerykańskich planów na „to co będzie dalej”,
      to jest po zwycięstwie. A co ma być?, pytają zdziwieni
      Amerykanie, stworzy się Irakijczykom demokratyczny
      (proamerykański oczywiście) rząd, a potem już niech ten rząd
      sobie rządzi. A my, Europejczycy rwiemy włosy nad amerykańską
      głupotą.
      Tyle że, zważywszy tę sytuację, bardziej konstruktywnym od
      rwania włosów zachowaniem, byłoby wypracowanie własnego
      europejskiego planu stabilizacji dla Iraku, po tym jak
      Amerykanie już się zeń zechcą wycofać. Silne zaangażowanie w
      Iraku leży w naszym własnym interesie. Wiele się na tym forum
      mówiło o ropie. Nie wiem czy wszyscy goście portalu zdają sobie
      sprawę, że Europa jest od arabskiej ropy uzależniona
      NIEPORÓWNANIE BARDZIEJ niż Ameryka, która ma inne źródła
      zaopatrzenia.
      • Gość: marcin scenariusze dla Iraku IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 17.09.02, 10:21
        Dobrze ze piszesz Fauconnier, wreszcie jest z kim pogadac...

        > 1.) Może jestem za dużym optymistą ale widzę realne możliwości
        > uniknięcia scenariusza bałkanizacji Iraku. Większość
        > społeczeństwa Iraku to przecież szyici, żyjący pod jarzmem
        > zeświecczonego sunnity Saddama. Skoro USA ich spod tego jarzma
        > uwolnią to sąsiadujący z Irakiem szyicki Iran nie będzie miał
        > innego wyjścia jak tylko wesprzeć swych braci w wierze, podobnie
        > jak już dzisiaj wspiera rząd Karzaja w nowym Afganistanie.

        Tak, jest taka mozliwosc... Co prawda USA raczej nie pozwoli Iranowi sie
        mieszac. w koncu wg Busha naleza do "osi zla". Ale moze sami szyici sie wezma i
        zorganizuja - choc na razie strasznie walcza miedzy soba.

        Ale czy sunnici, i kurdowie im pozwola? Na pewno sprobuja sie zbuntowac, znajda
        sie tez tacy ktorzy ich uzbroja.

        > Iran MOŻE zatem być ważnym czynnikiem stabilizującym w regionie
        > już po wojnie z Irakiem.

        Tak. Jesli wszystko pojdzie dobrze. Ale jak zrobi sie jugoslawia lub upadna
        rezimy w Jordanii, Arabii czy Egipcie to bedzie okropnie.

        > Jednocześnie fakt, że USA najpewniej w
        > ciągu roku zniszczą dwóch największych wrogów Iranu, reżim
        > talibów w Afganistanie i reżim Husajna w Iraku, potencjalnie
        > MOŻE wpłynąć dobroczynnie na sytuację wewnętrzną w samym Iranie,

        Insz'allah. Dobrze by bylo. Moim zdaniem Iran jest znacznie zdrowszy od gros
        panstw arabskich. Wystarczy chocby porownac opozycje w Arabii Saudyjskiej z
        opozycja w Iranie. No i iranczycy robia dobre kino :-)

        > 3.) Jedna uwaga natury bardziej ogólnej. Europejczycy zarzucają
        > Amerykanom często krótkowzroczność, manifestującą się tym, że
        > interweniują oni w jakimś punkcie zapalnym, rozwalają złych
        > facetów a potem wycofują się zostawiając sprawy same sobie.

        Tak. Boje sie scenariusza ze kowboje rozwala Sadama i wycofaja sie zostawiajac
        Balkany. Na szczescie oboz "niet dla Iraku" sie rozpada, wiec teoretycznie
        Brytole, Wlosi i my moga robic niewdzieczna robote peacekeeperow - jak w
        Jugoslawii.

        > efekcie w wyzwolonym kraju, bądź regionie zaczyna się niekiedy
        > dziać gorzej niż przed wyzwoleniem. Jest to zarzut słuszny. Mam
        > jednak jedną uwagę. Takie zachowanie Amerykanów bierze się stąd,
        > że nie mają oni tradycji kolonialnych.

        Tu sie nie zgadzam - a Ameryka Lacinska? Tylko jest to kolonializm nowoczesny,
        robiony rekami "proxies" czyli rezimow-klientow.

        > Iraku leży w naszym własnym interesie. Wiele się na tym forum
        > mówiło o ropie. Nie wiem czy wszyscy goście portalu zdają sobie
        > sprawę, że Europa jest od arabskiej ropy uzależniona
        > NIEPORÓWNANIE BARDZIEJ niż Ameryka, która ma inne źródła
        > zaopatrzenia.

        Masz na ten temat jakies dane (cyfry, szacunki?) Bo slyszalem wiele opinii ze
        jest odwrotnie - ameryka co prawda ma zloza, ale europa tez (Norwegia!) a
        amerykanska gospodarka znacznie bardziej zalezy od dostaw taniej ropy.

        Pozdrawiam
        Marcin (marcinsz@yahoo.com)
        • Gość: Fauconnier Re: scenariusze dla Iraku IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 18.09.02, 02:30
          Nie wiem czy wszyscy goście portalu zdają sobie
          > > sprawę, że Europa jest od arabskiej ropy uzależniona
          > > NIEPORÓWNANIE BARDZIEJ niż Ameryka, która ma inne źródła
          > > zaopatrzenia.
          >
          > Masz na ten temat jakies dane (cyfry, szacunki?) Bo slyszalem wiele opinii ze
          > jest odwrotnie - ameryka co prawda ma zloza, ale europa tez (Norwegia!) a
          > amerykanska gospodarka znacznie bardziej zalezy od dostaw taniej ropy.
          >
          > Pozdrawiam
          > Marcin (marcinsz@yahoo.com)

          Część Marcin
          Obecnie zasoby naftowe Ameryki północnej oblicza się na 55 mld baryłek, zasoby
          Ameryki Środkowej i Południowej na 89 mld, co razem daje 144 mld baryłek.
          Zasoby Europy Zachodniej wynoszą tylko 18,8 mld baryłek i są na wyczerpaniu.
          Możnaby ewentualnie do tego doliczyć zasoby krajów byłego ZSRR – 59 mld
          baryłek, ale, po pierwsze, nawet wtedy uzyskujemy zaledwie 77,8 mld baryłek,
          zatem połowę tego, co ma kontynent amerykański, po drugie, pojawia się pytanie
          na ile złoża byłego ZSRR są dla Europy rzeczywiście dostępne. O Amerykę jestem
          spokojny. Niezależnie od wszystkich harców Chaveza w Wenezueli, czy lewackich
          partyzantów w Kolumbii, USA w razie czego będą umiały wywrzeć na te kraje
          odpowiednią presję i Wenezuela raczej trwale kurków z ropą Ameryce nie zdoła
          zakręcić. (Sam twierdzisz, że USA traktują ten region jak kolonię, co ja uważam
          za lekką przesadę, ale nie będę się kłócić o niuanse.) Czy Europa potrafiłaby w
          razie czego podobną presję wywrzeć na Rosję? No, ja śmiem wątpić.
          Ponadto amerykańskie koncerny naftowe wydają mi się, ogólnie rzecz biorąc,
          bardziej operatywne w szukaniu dostępu do nowych źródeł ropy, niż ich
          konkurenci europejscy. Dobrym przykładem jest właśnie były ZSRR. To blisko nas.
          Na logikę w basenie Morza Kaspijskiego powinny niepodzielnie królować koncerny
          europejskie. No i są tam, np. British Petroleum tam jest (dobre i to), ale rolę
          odgrywają poślednią. Pierwsze skrzypce gra tam natomiast amerykański
          ChevronTexaco.
          Amerykanie, jak się zdaje lepiej od nas pojęli, że muszą się uniezależnić od
          ropy arabskiej. W Afganistanie niemal równocześnie z żołnierzami pojawili się
          biznesmeni. Odkurzyli prastary projekt budowy rurociągu łączącego złoża w
          Turkmenistanie z pakistańskim portem Karaczi, przez terytorium właśnie
          Afganistanu. Po wygraniu wojny negocjacje ruszyły pełną parą. Premier Karzaj
          gorąco poparł projekt, nie tylko dlatego, że jest amerykańską marionetką, ale
          przede wszystkim dlatego, że rozumie, jak bardzo pieniądze z tranzytu ropy
          przydadzą się jego krajowi. Tu głównym rozgrywającym ma być, dla odmiany,
          amerykański Unocal. Europejczyków przy tym interesie stulecia ani widu, ani
          słychu.
          Oceny różnych naszych domorosłych cyników, jakoby USA prowadziły wojnę w
          Afganistanie wyłącznie dla ropy są oczywiście kolosalnym uproszczeniem. Tym nie
          mniej, trzeba przyznać, że amerykański rząd i amerykański biznes na ogół
          potrafią bardzo sprawnie współpracować w realizacji wspólnych interesów i jest
          to umiejętność godna pozazdroszczenia.
          Masz rację, że dane można interpretować różnie. Trzeba by wziąć pod uwagę fakt,
          że amerykańska gospodarka jest en bloc mniej energooszczędna od europejskiej.
          Więcej tej ropy na głowę mieszkańca Amerykanie zużywają. Z drugiej strony
          znacznie mniej tych mieszkańców mają niż zjednoczona Europa. Inny ważny czynnik
          to fakt, że np. ropa wenezuelska jest bardzo droga, nieporównanie droższa od
          arabskiej. Tu bowiem w grę wchodzą nie tylko koszty wydobycia, ale i
          oczyszczenia. To chyba najbardziej zanieczyszczona ropa na świecie.
          Wszystko to prawda i wiele się o tym pisze. Ale czy czynniki te wystarczą by
          uznać USA za bardziej uzależnione od bliskowschodniej ropy od nas? Nie sądzę.
          Jednak ta różnica potencjałów między amerykańskimi 144 mld, a naszymi 18,8 mld
          baryłek, jest ogromna. Dlatego z takim naciskiem dopominam się, żeby, jeśli już
          dojdzie do wojny z Irakiem, Europejczycy nie patrzyli tylko jak ładnie
          Amerykanom wszystko idzie, ale spróbowali coś dla siebie przy tej okazji ugrać.
          Możemy się na tym forum stroić w piórka bezinteresownych autorytetów moralnych,
          sędziów Ameryki, czystych jako te lilie białe, i w ogóle będących ponad
          wszelkie prozaiczne ekonomiczne sprawy, ale ja mam na uniwersytet trochę za
          daleko, by codziennie dojeżdżać nań rowerem.
          Pozdrawiam
          Aha, a przy okazji, muszę szczerze przeprosić p. Justynę. Nie mam pojęcia jak
          to się stało, że w poprzednim poście nazwałem ją Sylwią i to kilka razy pod
          rząd. Głupio mi, bo krytykuję ją za pomyłki, a sam proszę, jak się mylę.
          Przyganiał kocioł garnkowi a sam... Niniejszym chowam uszy po sobie i idę spać.

          • Gość: Mikołaj Ropa IP: *.dostep.pl 18.09.02, 09:49
            Tyle się tu mówi o ropie. Tymczasem strategiczne znaczenie arabskiej ropy
            systematycznie spada od czasów kryzysu paliwowego w końcu lat 70-tych. Wtedy
            przykręcenie kurka rzeczywiście miało dla zachodniego świata przykre
            konsekwencje. Od tamtej pory liczba rozpoznanych złóż na całym świecie znacznie
            wzrosła, w jakimś stopniu zracjonalizowano także zużycie. Kiedyś prognozowano,
            że światowych zasobów ropy starczy na dekadę wydobycia, teraz niektóre szacunki
            mówią nawet o 200 latach. Prawdziwy problem z ropą to problem jej... nadmiaru.
            Nie mam tu na myśli tylko spadających zysków państw OPEC, myślę przede
            wszystkim o ekologii. Podstawowe zastosowanie ropy to paliwo, tymczasem istniej
            wiele znacznie bardziej ekologicznych substancji, takich jak olej rzepakowy czy
            LPG. Póki co paliw ekologicznych wciąż nie opłaca się używać, bo ropa jest...
            za tania. To może brzmi dziwnie w naszym kraju, gdzie ceny benzyny podrożały w
            ciągu dekady o kilkaset procent, ale warto wiedzieć, że wzrost cen ropy ma w
            tym niewielki udział. Wysoka cena benzyny w Europie wynika z chorej polityki
            fiskalnej. Wystarczy porównać ceny benzyny w USA – tam zdecydowanie nie opłaca
            się zakładać gazu w samochodzie. Tymczasem u nas propan-butan nie jest obłożony
            akcyzą (na razie!) i jego popularność stale rośnie. Przypuszczam, że niedługo
            popularność zyska też, tak jak w Niemczech, gaz ziemny, którego mamy nadmiar.
            Zakręcenie kurka z arabską ropą byłoby katastrofą dla... państw arabskich, dla
            których ten surowiec stanowi główne źródło dochodu. Dla nas mogło by być
            zbawienne w skutkach. Ot, wyobraźmy sobie chociażby, jak gigantyczne
            zapotrzebowanie na rzepak uzdrowiłoby nasze kulejące rolnictwo.

            PS. To nie jest tylko teoretyzowanie – w październiku zakładam gaz w
            samochodzie. Ja też mam daleko na uniwersytet, ale nie zamierzam łatać deficytu
            budżetowego z własnej kieszeni!
            • Gość: marcin Re: Ropa IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 18.09.02, 12:23
              Mikolaj, mam problem - bo duzo slysze glosow takich jak Twoj czy Fauconiera,
              ale tez takich jak ta opinia:

              www.geocities.com/davidmdelaney/after-oil-david-fleming.html
              A co do Iranu to zgadzam sie calkowicie.
              Marcin
              • Gość: Mikołaj Ropa, ropa i po ropie IP: *.dostep.pl 18.09.02, 17:15
                Gość portalu: marcin napisał(a):

                Hm, the truth is out there... :) Wszystko zależy od źródeł, na których się
                opieramy. O ile się orientuję, nikt z dyskutantów nie jest szefem Shell Oil,
                więc nasze informacje zawsze będą z drugiej ręki. Pozostaje selekcja źródeł i
                zdrowy rozsądek. Ja polecam źródła typu Scientific American (był chyba kiedyś
                cały numer na ten temat – z rok, czy 2 lata temu, niestety z pamięci nie mogę
                podać numeru). Główne tezy tamtego tekstu, o ile pamiętam:

                1. Zasobów ropy jest wciąż jeszcze dużo
                2. Uzależnienie gospodarki Zachodu od ropy maleje.
                3. Istnieje wiele paliw alternatywnych - nieopłacalnych, bo ropa jest
                wciąż bardzo tania.

                Tekst, o którym wspomniałeś polemizuje z tymi tezami. Bardzo ciekawy punkt
                widzenia, nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że jest tam sporo demagogii.
                Autor stara się udowodnić pewną tezę – jego prawo, ale niekiedy argumentacja
                jest karkołomna. Przyjrzyjmy się:
                1. Ropy jest dużo – najpierw autor polemizuje z tym twierdzeniem,
                wykazując, że największe pola naftowe są już na wyczerpaniu, a pozostały tylko
                albo złoża niewielkie, albo zanieczyszczone. Następnie jednak stwierdza, że:

                „There is still a large quantity of oil in the ground; we are probably not even
                halfway through the total quantity of recoverable oil.”

                Pomijając tę niekonsekwencję Fleming twierdzi, że ważna jest nie wielkość
                zasobów, ale moment, w którym przemysłowa produkcja ropy zacznie spadać. Jednak
                pomiędzy tymi dwiema rzeczami istnieje, wbrew jego argumentacji, ścisły
                związek. Jak wspomniałem, szacunki co do ilości ropy w złożach są dość
                optymistyczne, co więcej, część naukowców uważa, że wbrew temu, czego uczono
                nas w szkołach, ropa jest bogactwem odnawialnym, ciągle powstającym w głębokich
                warstwach skorupy ziemskiej. Jako gorący zwolennik paliw alternatywnych mam
                jednak nadzieję, że to nieprawda. Warto jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz:
                gdyby z ropą naprawdę było krucho, pierwsze oznaki zmiany kursu można by było
                wychwycić obserwując firmy nafciarskie. To są przecież gigantyczne korporacje,
                nie kierują nimi głupi ludzie. Obracając ogromnymi środkami, dobrze wiedzą w co
                należy w danej chwili inwestować. Wiele mówi przykład z innej branży – koncerny
                produkujące tradycyjne aparaty fotograficzne pierwsze zorientowały się w
                możliwościach fotografii cyfrowej. Dziś, chcąc kupić dobrą cyfrówkę sięgniecie
                po Nikona, Canona czy Kodaka – firmom stricte elektronicznym nie udało się
                wcale wygryźć starych gigantów. Niestety, ciągle nie widać, by Shell inwestował
                w rzepak.


                2. Uzależnienie gospodarki od ropy bardzo spadło od czasu kryzysu
                paliwowego. Wrócę do przykładu Polski – jeśli ktoś ma jakieś dane to poproszę o
                korektę, ale szacuję, że w ciągu ostatniej dekady cena benzyny wzrosła w Polsce
                o kilkaset procent. Zgodnie z tezą Davida Fleminga nasza gospodarka powinna
                wlecieć z głośnym trzaskiem w kosmos. My tymczasem dokonaliśmy w tym czasie
                cudu transformacji ustrojowej i zdusiliśmy inflację niemal do zera. Fleming
                polemizuje z twierdzeniem o spadku uzależnienia od ropy pisząc:

                “If oil accounted for just 1 per cent of the total quantity of energy used, and
                that 1 per cent provided the fuel for transport, then, as recent events
                confirm, disruptions to the supply of oil can close an economy down within
                days.”

                Tymczasem w Polsce ciągu dekady szalejącego wzrostu cen paliwa ilość samochodów
                i intensywność transportu drogowego rosła szybciej niż w poprzednich latach.
                Trudno chyba o bardziej wymowny przykład.

                3. Paliwa alternatywne – autor twierdzi, że przestawienie się na inne
                paliwo/a zajmie cywilizacji zachodniej ok. 25 lat. Może to co powiem zabrzmi
                nieco demagogicznie, ale jako żywo przypomina mi to obawy towarzyszące
                narodzinom kolei parowej. Wielu uczonych twierdziło wtedy z przekonaniem, że
                podróż z prędkością 25 km/h będzie zabójcza dla organizmu. Nie wiem jak to
                wygląda w Anglii, ale gdyby pan Flaming miał problem z przestawieniem się na
                LPG to zapraszam do Polski – tutaj zajmuje to maksymalnie kilka dni i kosztuje
                w zależności od samochodu 1 - 3 tys. PLN. Mam wrażenie, że wiedza autora nt.
                paliw alternatywnych jest raczej dość uboga. Nikt rozsądny nie będzie
                twierdził, że w krótkim czasie uda się wyprodukować samochody napędzane
                bateriami słonecznymi – po co, skoro istnieją substancje z powodzeniem
                zastępujące ropę, do wykorzystania w tradycyjnych silnikach. Nawet jeśli z
                jakichś powodów równocześnie z załamaniem się produkcji ropy (wg. autora – już
                w 2005:) załamałaby się też produkcja gazu (niby dlaczego?) – nadal pozostają
                nam paliwa biologiczne, które moim zdaniem są akurat najlepszą opcją. W tej
                chwili w Polsce mamy ogromne połacie ziemi uprawnej leżącej odłogiem.
                Wyobraźcie sobie te plantacje rzepaku ciągnące się po horyzont... :) Mówiąc
                serio wykorzystanie paliw biologicznych o czym David Flaming zapewne nie wie
                jest coraz popularniejsze. W niektórych krajach (np. Brazylia) takie paliwa jak
                bio-gas, olej rzepakowy czy alkohol napędzają duży procent samochodów (u nas –
                głównie kierowców:) Powiem jeszcze raz – im szybciej ropa się skończy, tym
                lepiej.

                Najciekawszą i najtrudniejszą do obronienia jest teza autora, że moment, w
                którym po raz pierwszy produkcja ropy zacznie spadać będzie oznaczał prawdziwą
                katastrofę dla gospodarki. Autor twierdzi, że rynek paliw rządzi się innymi
                prawami, że zwykła ekonomia ma się tu nijak. A niby czemu? Dlaczego wzrost cen
                paliwa spowodowany spadającą podażą ma wywołać katastrofę, a nie normalną
                reakcję rynku – rozwój metod pozyskiwania ropy + redukcję zużycia + wzrost
                konkurencyjności innych surowców? Być może obronienie tej tezy uwiarygodniłoby
                pozostałe, ale to się niestety nie autorowi udało.

                Podsumowując: głosy takie jak w omawianym artykule są cenne, bo prowokują
                dyskusję. Nie należy jednak traktować ich bardziej poważnie niż np.
                apokaliptycznych wizji zagłady cywilizacji w wyniku błędu Y2K. Wystarczy
                sięgnąć do historii po garść przykładów, jak ludzie potrafią obywać się bez
                niezbędnych, wydawałoby się, surowców. Przywołajmy choćby przykład
                nazistowskich Niemiec, które praktycznie pozbawione złóż ropy przez 6 lat
                terroryzowały pancernymi zagonami całą Europę. A „Tygrys” pali więcej niż mały
                fiat, zaręczam.

                PS. Przepraszam, że tak się rozpisałem, ale temat ciekawy. W ogóle uważam, że
                przydałby się na ten temat jakiś duży, profesjonalnie napisany artykuł w „GW”.
                Niechby dziennikarze popytali naukowców, prezesów korporacji naftowych. W końcu
                tyle się mówi o bezpieczeństwie energetycznym. Hej, Redakcjo, słyszycie mnie?


                > Mikolaj, mam problem - bo duzo slysze glosow takich jak Twoj czy Fauconiera,
                > ale tez takich jak ta opinia:
                >
                > <a href="www.geocities.com/davidmdelaney/after-oil-david-
                fleming.html"ta
                > rget="_blank">www.geocities.com/davidmdelaney/after-oil-david-fleming.html</a>
                > A co do Iranu to zgadzam sie calkowicie.
                > Marcin

          • Gość: marcin Re: scenariusze dla Iraku IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 18.09.02, 12:56
            Dzieki za dlugi post i cyfry - bardzo mi sie w glowie rozjasnilo. Marcin
      • Gość: Mikołaj Iran IP: *.dostep.pl 17.09.02, 21:10
        Iran korzystnie odróżnia się od innych państw regionu, to fakt. Na szczególną
        uwagę zasługują autentyczne przemiany społeczno-polityczne, odchodzenie od
        fundamentalistycznego programu rewolucji islamskiej. Ważne, że proces ten
        przebiega samoistnie, bez pomocy życzliwych mocarstw. Jeśli będzie przebiegał w
        spokoju, kto wie, może za jakiś czas będziemy świadkami powstania pierwszej
        islamskiej demokracji. Daj Boże. Jakiekolwiek ingerencje, próby narzucania siłą
        zachodnich wzorów, czy amerykańskie groźby wytrącają argumenty rzecznikom
        przemian. W chwili zagrożenia jastrzębie i gołębie muszą zewrzeć szeregi.
        Amerykanie najprawdopodobniej obalą Saddama, choć po decyzji Bagdadu o
        wpuszczeniu inspektorów ONZ rzecz chyba się odwlecze. Mimo wszystkich
        wątpliwości i bez względu na rzeczywiste motywacje likwidacja reżimu Husajna to
        krok na przód. Byłoby jednak fatalnie, gdyby następny na celowniku znalazł się
        Irak. Korzyści ze zniszczenia fundamentalizmu Ajatollachów byłby niczym wobec
        strat związanych z zabiciem rodzącego się społeczeństwa obywatelskiego.
    • kyle_broflovski Re: George Bush: Żadnych złudzeń 16.09.02, 12:48
      www.sundayherald.com/27735
      • Gość: marcin Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: 5.2.1R1D* / *.weizmann.ac.il 17.09.02, 10:24
        kyle_broflovski napisał:

        Fajne! dotarlem do raportu zrodlowego:

        www.newamericancentury.org/RebuildingAmericasDefenses.pdf
        Pozdrowienia dla South Park...
        Marcin
    • Gość: wesolek Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.se.client2.attbi.com 17.09.02, 05:01
      wiec co nalezy mniej mowic wiecej robic
    • Gość: lechud Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.telmax.com.pl / 172.30.6.* 17.09.02, 15:05
      Zzaczynam się obawiać czy ten gość nie ma jakieś schizofrenii.
      Wmawia sobie różne dziwne rzeczy w imię walki z światowym
      terroryzmem. A wszyscy jego współpracownicy to informują go o
      wydarzeniach po faktach a on się utorzsamia z przeszłością tak
      jak by pewne sprawy miały dopiero zaistnieć. Ponoć na 11.09.02
      też miała być fala terroryzmu... A o zamachu ubiegłorocznym to
      agenci z CIA wiedzieli wcześniej.
      nadzieja w tym, że obsesja prezydenta USA nie wywoła naprawdę
      poważnego konfliktu
      • Gość: dick Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.dyn.optonline.net 18.09.02, 03:57
        Gość portalu: lechud napisał(a):

        > Zzaczynam się obawiać czy ten gość nie ma jakieś schizofrenii.
        > Wmawia sobie różne dziwne rzeczy w imię walki z światowym
        > terroryzmem. A wszyscy jego współpracownicy to informują go o
        > wydarzeniach po faktach a on się utorzsamia z przeszłością tak
        > jak by pewne sprawy miały dopiero zaistnieć. Ponoć na 11.09.02
        > też miała być fala terroryzmu... A o zamachu ubiegłorocznym to
        > agenci z CIA wiedzieli wcześniej.
        > nadzieja w tym, że obsesja prezydenta USA nie wywoła naprawdę
        > poważnego konfliktu

        A Ty gosciu nie podskakuj tak.
        Bo wiesz tyle o obecnej sytuacji w Ameryce co Ci powiedza w CNN.
        Jest cos wiecej, co jest poza Twoja "wiedza".
        USA musi teraz atakowac, a nie mulic uszy, i wdawac sie w jakies
        bezsensowne rozmowy, ktore prowadzila przed 9/11.
        Ten dzien zmienil jej polityke!
        I bardzo dobrze, bo przynajmniej te rozne dzikusy zobacza co
        to jest moc, potega i sprawiedliowosc!!!
        Koniec, z tym (co oni by zrobili gdyby mieli ta sile?)!!!
        Pomysl glupcze troche zanim zaczniesz bredzic!

        pozdrowienia,

        dick


    • Gość: estelle1 Re: George Bush: Żadnych złudzeń IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.09.02, 18:51

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka