Dodaj do ulubionych

Iran obiecuje informacje o swoich obiektach nuk...

IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 18:03
No widać, że brudasy zaczynają kumać...
Obserwuj wątek
    • Gość: Hubert Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.idea.pl 22.02.03, 18:18
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > No widać, że brudasy zaczynają kumać...

      a prymitywy czytać prasę!
      • Gość: Andrzej Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 18:24
        Gość portalu: Hubert napisał(a):

        > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
        >
        > > No widać, że brudasy zaczynają kumać...
        >
        > a prymitywy czytać prasę!
        No co jest Hubercik jeszcze nie kumasz na czym polega polityka
        od 4-5 tys lat?
        • kyle_broflovski Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n 22.02.03, 18:43
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Gość portalu: Hubert napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          > >
          > > > No widać, że brudasy zaczynają kumać...
          > >
          > > a prymitywy czytać prasę!
          > No co jest Hubercik jeszcze nie kumasz na czym polega polityka
          > od 4-5 tys lat?

          skad ta pewnosc ze zaliczasz sie do nadludzi?
          • Gość: Andrzej Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 18:59
            > skad ta pewnosc ze zaliczasz sie do nadludzi?

            A co ma piernik do wiatraka. Właśnie jestem po lekturze Carla
            Von Clausewitza. Nie rozumiem dlaczego jakiś jeden baran czy
            drugi osioł ma mi wymyślać od prymitywów i nadludzi.
            • kyle_broflovski Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n 22.02.03, 20:06
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > > skad ta pewnosc ze zaliczasz sie do nadludzi?
              >
              > A co ma piernik do wiatraka. Właśnie jestem po lekturze Carla
              > Von Clausewitza. Nie rozumiem dlaczego jakiś jeden baran czy
              > drugi osioł ma mi wymyślać od prymitywów i nadludzi.

              co ma Carl Von Clausewitza do brudasow?
              czy brudasy to podludzie?
            • gabrielacasey Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n 22.02.03, 20:59
              To ja ci wytlumaczę, Młody Człowieku. Po pierwsze: życzę ci
              ciekawej lektury, niemniej racz wziać pod uwagę, że dzieło jest
              lekko "przeterminowane". Autor także, o ile pamiętam, nie wyzywa
              nikogo od brudasow. Poza tym to obowiązkowa lektura najmlodszych
              kadetów w szkołach kadetów w UK, tj. 16-latków - po pierwszym
              roku czytają poważniejsze i mniej anachroniczne pozycje. A von
              Clausewitz przeżywa drugą młodość jako metafora strategii
              gospodarczych w tutejszych szkołach biznesu. Po drugie: chwilę
              temu sama próbowałam ci wyjaścić jak komu dobremu i w języku
              możliwie parlamentarnym, że inwektywami i "racial abuses" sam
              sobie wystawiasz jak najgorsze świadectwo. Teraz, niestety,
              widzę, że jesteś nieedukowalny, że bez kłonicy ani przystąp i że
              jedno, co można z toba zrobić, to też ci nawrzucać, piętrowo i
              ze szlaczkiem. I jeśli myślisz, że taka jak ja lady tego nie
              potrafi, to się, Synku, grubo mylisz - od starszych jeszcze
              wiele Ci się uczyć.
    • Gość: Wojtek Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.dsl.mtry01.pacbell.net 22.02.03, 19:36
      Ludzie, nadludzie, nadnadludzie, nadnadnadludzie .
      Ludzie!!!!!! Gdzie ja jestem? Czysta metafizyka.
      Realia sa takie, ze iracki kacyk, zabojady i adolfy zaczynaja
      popuszczac.
      • Gość: Andrzej Realia IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 19:53
        Gość portalu: Wojtek napisał(a):

        > Ludzie, nadludzie, nadnadludzie, nadnadnadludzie .
        > Ludzie!!!!!! Gdzie ja jestem? Czysta metafizyka.
        > Realia sa takie, ze iracki kacyk, zabojady i adolfy zaczynaja
        > popuszczac.

        Co zaczynają popuszczać, chodzi o to, że smrodzą na świeżym powietrzu czy jak?
        • Gość: Wojtek Re: Realia IP: *.dsl.mtry01.pacbell.net 22.02.03, 20:09
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Gość portalu: Wojtek napisał(a):
          >
          > > Ludzie, nadludzie, nadnadludzie, nadnadnadludzie .
          > > Ludzie!!!!!! Gdzie ja jestem? Czysta metafizyka.
          > > Realia sa takie, ze iracki kacyk, zabojady i adolfy
          zaczynaja
          > > popuszczac.
          >

          > Co zaczynają popuszczać, chodzi o to, że smrodzą na świeżym
          powietrzu czy jak?

          No juz dobrze, dobrze. Jak sobie w?g zyczenia.......smrodza, ale
          cz na swiezym? hm..... Schodze z tej strony. Za duzo
          intelektualistow.
        • gabrielacasey Re: Realia 22.02.03, 21:18
          Wojtku, nie szalej, nie wpadaj w obłęd - zaraz wrócimy na
          ziemię, gdy tylko bardzo małego adolfka uda się choć na tyle
          okiełznać, by w rzeczowej rozmowie poważnych ludzi szczyl nie
          przeszkadzał.
        • gabrielacasey Re: Realia 22.02.03, 21:22
          Znów się mylisz, Synku: chodzi o to, że takie różne małe adolfki
          lubią sobie w majtki popuszczać. Ze strachu, gdy nie tylko Al
          Kaida, ale i byle swojski żul noga na nich tupnie...
    • gabrielacasey Re: Po co ten rasizm? 22.02.03, 20:28
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > No widać, że brudasy zaczynają kumać...

      Jestes szalenie glęboki, Kolego! I co za fascynujacy styl!
      A tak, pomiędzy nami, to za te "brudasy" w UK i każdym innym
      cywilizowanym kraju świata podpadłyś pod paragraf. A więc dobrze
      ci radzę - nie opuszczaj Polski nawet na wakacje, bo co ci
      kłopoty z europejską policją.
      A poza tym: czy Ty czujesz sie ważniejszty, piękniejszy,
      bogatszy i bardziej znaczący jesli komuś nawrzucasz? Jeśli
      użyjesz - nazwijmy rzecz po imieniu - rasistowskiej frazeologii?
      Sobie nie pomożesz, a wręcz prrzeciwnie - zaszkodzisz, bo ludzie
      cię zignoruja jako skończonego chama.
      • kyle_broflovski Re: Po co ten rasizm? 22.02.03, 20:35
        ludzie z kompleksami probuja sie "dowartosciowac" ponizajac innych

        ;-)
        • gabrielacasey Re: Po co ten rasizm? 22.02.03, 21:00
          Wiem o tym, dziecko, i chyba wlasnie to probuje naszemu
          fachowcowi od brudasow wyjasnic. Ale moze sie bez klonicy nie
          udac...
      • Gość: Andrzej Re: Po co ten rasizm? IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 20:41
        gabrielacasey napisała:

        > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
        >
        > > No widać, że brudasy zaczynają kumać...
        >
        > Jestes szalenie glęboki, Kolego! I co za fascynujacy styl!
        > A tak, pomiędzy nami, to za te "brudasy" w UK i każdym innym
        > cywilizowanym kraju świata podpadłyś pod paragraf. A więc dobrze
        > ci radzę - nie opuszczaj Polski nawet na wakacje, bo co ci
        > kłopoty z europejską policją.
        > A poza tym: czy Ty czujesz sie ważniejszty, piękniejszy,
        > bogatszy i bardziej znaczący jesli komuś nawrzucasz? Jeśli
        > użyjesz - nazwijmy rzecz po imieniu - rasistowskiej frazeologii?
        > Sobie nie pomożesz, a wręcz prrzeciwnie - zaszkodzisz, bo ludzie
        > cię zignoruja jako skończonego chama.

        Ogładałem taki film , gdzie mała grupka liberalnej młodzierzy zapraszała i
        likwidowała osoby, które jej zdaniem nie zasługują na życie. Ot tak pod hasłem
        nie ma tolerancji dla tych którzy sami nie są tolerancyjni. Paradoks polega na
        tym, że obcecnie krytykuje się z liberalnych pozycji tych, ktorzy są za
        ostrzeżejszym potraktowaniem nietolerancyjnych reżimów na forum
        międzynarodowowym. W tym nie ma rasizmu. Czy my Polacy trujemy smutki
        anglosasom romanom czy germanom jak w PRL. Nie. I nasz wizerunek się poprawił.
        Jak brudasy też się dostosują to cywilizowanych norm życia (bez mutlacji,
        kamieniowania, gazowania, strzelania bez sądu i wysadzania się w powietrze
        gdzie popadnie0 to i oni zasłużą na lepszą ksywkę.
        • kyle_broflovski Re: Po co ten rasizm? 22.02.03, 21:03
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):


          > Jak brudasy też się dostosują to cywilizowanych norm życia (bez mutlacji,
          > kamieniowania, gazowania, strzelania bez sądu i wysadzania się w powietrze
          > gdzie popadnie0 to i oni zasłużą na lepszą ksywkę.

          moj drogi NADCZLOWIEKU male szanse na to bo przepasc technologiczna zbyt duza (A (praktycznie uzyta 2 krotnie), H, N bomby, szeroka gama B C broni, napalm, bomby prozniowe, F-22, B-52, F-116, "chirurgiczne" uderzenia , "przypadkowe" ofiary i tanajnowsza tarcza itp).

          Carla Von Clausewitza czytujesz do poduszki to powinienes to rozumiec.
          • Gość: Andrzej Bomby i bombki IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 21:20
            Chodzi o kulturę a nie technologie. Dlaczego w arabskich
            krajach mamy tolerować nietolerancję, a u siebie za to samo
            samobiczować sie epitemi chamopochodnymi. Ja osobiście zawsze
            lubiłem Reagana, jako polityka. Człowiek prosty, komunikatywny
            i efektywny tak w police krajowej jak i zagranicznej. Bush
            junior nie jest taki, i ja sam nie przepadam za nim. Ale taka
            krytyka jego polityki to gruba przesada. Państwo nowoczesne to
            państwo silne w sensie organizacji i zasobów także bombkowych.
            Polskie doświadczenie natomiast uczy, że zajmowanie się
            konsumpcją uroków życia szybko prowadzi do nowego poranka z
            ręką w nocniku, cesarzem Józefem w Zakopanem, Mikołajem II w
            Warszawie, i Bismarckiem w Poznaniu. A potem powtórka zabawy z
            następną parą idiotów i tak dookoła panie pierdoła...No ile tak
            można takie rżnięcie przez tyle lat wszystkiego co jako tako
            składa zdanie. Tego to i nawet świnia nie chce. Tak więc i nie
            życzę zbytnio aby podzielali Chomskiego anglosasom, bo mogą i
            nas w końcu zrozumieć.
            • gabrielacasey Re: Bomby i bombki 22.02.03, 21:28
              Słuchaj, Intelektualisto. Skoro raz wspomniałeś o Chomskim, to
              może mi wyjaśnisz (to mój aktualny problem badawczy), na ile
              jego struktury generatywne języka:
              a) mogą być opisane jako dynamiczne
              b) czy jego teorie można zastosować (i po jakiej modyfikacji) w
              badaniach zjawisk kultury?
              Mówimy o tym samym prof. Noamie Chomsky'm z MIT
              web.mit.edu/linguistics/www/chomsky.home.html
              • Gość: Andrzej Noam Chomski IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 21:48
                Tak mówimy o tym samym Żydku, ale przyznam się, że mało mnie on
                obchodzi natomiast bardziej ciekawki mnie obecnie postać mało
                znana w Polsce Heneriego Davida Thoreau i środowiska Concord.
                To jest prawdziwe bogactwo ameryki. 6 dni myślenia i jeden
                dzień pracy w polu. Czego i tobie oraz Noamowi życzę...
                • gabrielacasey Re: Noam Chomski 22.02.03, 23:06
                  Przestań się czepiać, bo to nie moja wina, żeś zaczął tę
                  dyskusję jak tłumok - Klub Atlantycki mogę ci wybaczyć: ani mnie
                  to ziębi, ani grzeje, ludzie mogą mieć różne wiary, z którymi im
                  dobrze. Mogą też sobie kochać Amerykę, choć ja wolę starą Europę.
                  I znów ta twoja nieznośna ekspresja, tym razem: "Zydek" - sama
                  rano na tym forum wyrażnie napisałam, że Chomsky jest Żydem, co
                  więcej swego żydostwa się nie wstydzi i go nie konspiruje. Fakt,
                  wysoki nie jest, ale to nie "Zydek", ale sędziwe już "Żydzisko".
                  I to twoje ekspresyjne zdrobnienie nie było tu potrzebne, znów
                  zabrzmiało tłukiem spod Grójca (nie uwłaczając Grójcowi).
                  Widzisz, Poraj nie obliguje Cie do arogancji. A arogancja także
                  nie oznacza klasy - nie skrzecz w chórze małych ludzików, bo
                  Porajowi nie wypada spełzać do tego poziomu.
                  A tak poza tym, to Ty zacząłeś z tym nieszczęsnym Chomsky'm, nie
                  ja. Bo ja bym mówiła o Chomsky'm-lingwiście. O wiele ciekawszy.
                  I mniej "handlowy".
                  • Gość: Andrzej Dzwonnik z Notre Dame IP: *.acn.waw.pl 23.02.03, 01:09
                    Co do mojej obecności tutaj - no cóż, prawdę powiedziawszy nie
                    ma tutaj, ani nigdzie indziej na polskich portalach w ogóle
                    miejsca dla inteligentnego człowieka. Ten nastrój tutaj jest
                    taki, że czuje się tutaj bardziej w skórze dzwonnika z Notre
                    Dame, aniżeli swoim herbowym. A co do żydka. W tym temacie
                    objawa się dobrze plebejskość naszego społeczeństwa. Zawsze się
                    dziwie skąd tu tyle autorytetów na temat, którego po prostu
                    brak.
                    • gabrielacasey Re: Dzwonnik z Notre Dame 23.02.03, 11:35
                      A ja mam synagoge 2 przecznice dalej od Mansfield Road. I prawdziwych pejsatych
                      i chalatowych ortodoksow. I tu nikogo bardziej oni nie dziwia, nizli urokliwe
                      wariaty z Hare Kriszna. Nb. tocze swoj prywatny konflikt z wyznawcami Mojzesza
                      o...miejsca parkingowe w soboty (ja na zakupy, a oni do synagogi), ale ani
                      od "gojek", ani "zydlakow" sobie nie wrzucamy, choc "headcases" sobie czasem
                      lataja.
                      Polski antysemityzm bez Zydow jest przepieknym fenomenem badawczym. Podobnie
                      jak polski filosemityzm: juz kiedys pisalam, ze po pierwsze - nie wiadomo, co
                      gorsze, zatluc Zyda palka czy zaglaskac na smierc. Po drugie: oba jednakowo
                      wskazuja palcem na Zyda, ze "o...Zyd", dziwowisko takie...
                      A Ty sie, panie Andrzeju, nie zalamuj. I nie schodz do poziomu tluka (nie bierz
                      tego, prosze, za pouczanie), bo tlukowi bez klonicy i tak niczego nie wbijesz
                      do glowy, a potencjalnych partnerow do dyskusji stracisz.
                      I jeszcze jedno: ten Dzwonnik z Notre Dame bardzo mi sie podoba, taki
                      obrazowy...I masz Boga w sercu, Jedrus, choc zrobiles wiele, by tego nie
                      pokazac. Eh, ta Porajowa zawadiackosc...
                      • Gość: basta gabriela IP: 151.152.101.* 23.02.03, 22:32
                        Bardzo trafne spostrzezenia. Zgadzam sie w calej rozciaglosci.
                        Serdecznie pozdrawiam
            • kyle_broflovski Re: Bomby i bombki 22.02.03, 22:13
              zaczynam powoli rozumiec twoje gusty. moge tylko dodac ze Hitler byl tez bardzo prostym czlowiekiem komunikatywny o tym ze byl efektywny tak w police krajowej jak i zagranicznej nie musze wspominac. lubisz tych co bija po mordzie bezkarnie i probuja sie z tego zyc.

              swoja droga ciekawe ze zyjesz w kraju z 20% bezrobociem gdzie chyba wielu ludzi nie czuje sie zbyt szczesliwie a ty boisz sie odleglego swiata ktorego nie bardzo rozumiesz i chcesz go naprawiac

              to prawdziwy Disneyland
              • kandrzej Re: Bomby i bombki 23.02.03, 19:04
                kyle_broflovski napisał:

                > zaczynam powoli rozumiec twoje gusty.

                Nic nie rozumiesz, bo masz łeb pusty jak beczka od kapusty...
        • gabrielacasey White trash & dump Pollock 22.02.03, 21:11
          Andrzeju! Nie mam pod ręką kłonicy - Ty istotnie jesteś jak
          każdy "white trash" i "dump Pollock",tj. NIEEDUKOWALNY.
          Nie dyskutuję o wojnach prewencyjnych, nie zająknęłam się nawet
          o Sadamie, Juniorze czy Iraku: ZWRACAM CI JEDYNIE UWAGĘ NA
          UŻYCIE SŁOWA, KTÓRE W KAŻDYM CYWILIZOWANYM KRAJU ŚWIATA
          ZOSTAŁOBY UZNANE ZA ZNIEWAGĘ RASOWĄ - sądy "mego" UK są
          podobnych spraw pełne. A Ty najwyraźniej nie pojmujesz i
          powtarzasz te same "racial abuses". W mym komentarzu na dole
          poważnie ostrzegam: nie rzucaj mięsem, ludziom nie ubliżaj, bo
          może ci się równo oberwać w dokladnie tym samym, przez ciebie
          narzuconym tonie. Ze mną, szczeniaku, nie wygrasz: mogę po
          polsku, angielsku, rosyjsku a nawet w gaelic!!!
          • Gość: Andrzej White trash & dump Pollock IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 21:40
            Ależ droga Gabrielo ja jestem herbowy (herbu poraj - i jest to
            jeden z starszych rodów, bo z czasów św. Wojciecha) i od tak
            tylko sobie używam słowa "brudas" dla podkreślenia ekspresji
            wypowiedzi. Czy to doprawdy sądzisz, że bym sobie z tobą nie
            poradził? Phi, otóż mylisz się wystarczy wyświetlić kilka
            zestawien twoich niedawnych wypowiedzi na rozmaitych forach,
            aby zorientować się w twoich słabościach... My mamy co innego
            (w czym akurat nie bardzo celujesz) właśnie swoją tradycję
            ziemiańską. Cham dla nas to jest ktoś kto nie ma honoru, kto
            nie przestrzega pewnego głębszego kodeksu zasad. Otóz cham
            czyli brudas to jest dla nas Sadam, czy ktoś kto strzela do
            dzieci znieważa kobiety traktując je bez należnej czci. My
            wogóle jak nam trochę dupa odpsieje to chcielibyśmy trochę
            pobrzękać szabelkom. My przecież z grobu i pomiędzy kośćmi
            zrodzeni i do grobu nas ciągnie, bo to nasza kołyska i kołdra
            na wieczność.
            • gabrielacasey Re: White trash & dump Pollock 22.02.03, 22:08
              Musiałeś wyskoczyć z tymi "brudasami"? Nie stać cię było na coś
              bardziej ciekawego? Szlachectwo zobowiązuje, panie herbu Poraj
              (i mam nazwisko, niewiele rodów Porajem się pieczętowało) i to
              twój błąd, nie mój, żeś sam się podał między chamy.
              A w Twoją klasę zaczynam wierzyć po końcówce twego (tego) postu:
              ów dystans, owa autoironia, subtelne poczucie humoru... To
              lubię, Jędruś, to lubię...
              I jeszcze jedno: czytając moje rzekome wypowiedzi na różnych
              forumach uważaj na tyldę: jakieś zwierzę się pode mnie podszywa
              i bruździ. To z tyldą (zresztą osobiście grasowałam poprzednio
              tylko na onecie. Bez tyldy. Poskarżyłam się onetowi na
              plagiatora, to mnie odłączył - od dłuższego czasu nie mam
              wejścia na portal onetu, ale od przyjaciół wiem, ze "lewa" ja
              tam ciągle grasuje).
              I jeszcze jedno: pobrzękiwanie szbelką, takie romantyczno-
              nostalgiczne mi średnio przeszkadza. Ale istotnie mnie irytuje
              pobrzękiwanie PLASTIKOWĄ szabelką. To tandeta, Kolego. A poza
              tym, jako baba, a więc istota bardziej praktyczna, wolałabym, by
              z tego pobrzękiwania szabelką Polska miała cokolwiek więcej
              niźli kolejne groby martwych bohaterów.
              Nb. ja nie zapomniałam, nie odwracaj mej uwagi: co z tymi
              strukturami generatywnymi Chomsky'ego? Ty zacząłeś ten wątek, a
              więc się teraz męcz.
              • Gość: Andrzej Istota naszego anachronizmu IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 22:35
                Polega właśnie na tym, że jesteśmy właśnie romantyczni. I nie
                chodzi tutaj o zdobywanie jakichś korzyści tak jak widzą to
                bardziej pragmatyczne narody. Śmierć dla honoru jest nadal
                wartością. Plebejusze nigdy nie zrozumieją tego idealizmu, bo
                miesci się on tylko i wyłącznie w kategoriach tradycji
                rycerstwa polskiego. Narody i tak przeminą, ale my nie
                przeminiemy nigdy, bowiem jesteśmy częścią wieczności.
                • kyle_broflovski Re: Istota naszego anachronizmu 22.02.03, 22:54
                  to co piszesz to bufonada
                  • Gość: Andrzej Re: Istota naszego anachronizmu IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 23:28
                    kyle_broflovski napisał:

                    > to co piszesz to bufonada

                    Siedź cicho, bo nie masz racji. Jesteś inteligentem, ale z
                    innego koszyka niz ja. I zapamiętaj sobie, że kultura polska ma
                    zdecydowanie mało co wspólnego z anglosaską, z tego prostego
                    powodu, że ona jest zbudowana przez inne sfery społeczne. I
                    dlatego nic nie rozumiesz z tego.
                    • Gość: Ski Re: Istota naszego anachronizmu IP: *.lv.lv.cox.net 23.02.03, 08:45
                      Andrzej; To ty filozofie Grecki poparzyles zimna woda krowie
                      dupe?
                      • gabrielacasey Re: Istota naszego anachronizmu 23.02.03, 11:41
                        A Ty znow o czym? O tej filozofii greckiej, o ktorej - o co zaklad - bladego
                        pojecia nie masz? A moze o krowiej d..., na czym zapewne znasz sie lepiej, bo
                        tradycje rodzinne? Dowcipne to tez nie bylo: plaskie, jakby walec przeszedl i
                        kore mozgowa ci wyrownal...
                • gabrielacasey Re: Istota naszego anachronizmu 23.02.03, 14:14
                  Widzisz, Andrzeju, kolejny ciekawy, ba...fascynujacy temat. Nie oponuje
                  przeciwko umieraniu dla honoru - sa sytuacje, gdy nie mozna i nie wolno sie
                  cofnac, gdy tylko imie zostalo. Niemniej nie kalajmy pamieci tych martwych
                  bohaterow wycieraniem sobie geby, moze nawet (ze uzyje twej stylistyki)
                  plebejskiej geby, Bogiem, Honorem i Ojczyzna. I nie uzywajmy tych imion na
                  daremno - to je dewaluuje.
                  Rozmawiamy tu w kontekscie amerykanskiej agresji i amerykanskiej tesknocie do
                  dominacji nad swiatem - nic w tym szlachetnego nie widze, poza pazernoscia
                  dorobkiewicza, ktory i ludzki szacunek, i godnosc, i honor pragnie sobie kupic.
                  Ja bym z tym dorobkiewiczem mogla, od biedy, zrobic interes (obstawiwszy sie
                  armia prawnikow, by - skubaniec - nie oszukal), ale - wybacz - choc nie
                  pieczetuje sie Porajem (czyms sie tam po kadzieli pieczetuje, po mieczu -
                  lwowski Italiani), to bym sie w sprawach honorowych z tym kupczykiem nie
                  ukladala. Z bardzo prostego powodu: by ten uklad nie zobowiazywal mnie do
                  honorowego umierania za geszefty tego kupczyka. To bylby, wybacz, nie "Bog,
                  Honor, Ojczyzna", a "dla towarzystwa dal sie Cygan powiesic". A to powazna
                  roznica...
                • Gość: basta Re: Glupota naszego anachronizmu IP: 151.152.101.* 23.02.03, 22:42
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > Polega właśnie na tym, że jesteśmy właśnie romantyczni. I nie
                  > chodzi tutaj o zdobywanie jakichś korzyści tak jak widzą to
                  > bardziej pragmatyczne narody. Śmierć dla honoru jest nadal
                  > wartością. Plebejusze nigdy nie zrozumieją tego idealizmu, bo
                  > miesci się on tylko i wyłącznie w kategoriach tradycji
                  > rycerstwa polskiego. Narody i tak przeminą, ale my nie
                  > przeminiemy nigdy, bowiem jesteśmy częścią wieczności.

                  Palneliscie hrabio jak gajowy w sosne. Polskiemu idealizmowi zawdzieczamy stan
                  w jakim Polska dzisiaj sie znajduje. Inne spoleczenstwa pragmatycznie budowaly
                  zdrowe zdrowe gospodarki oparte na zdrowej rodzinie. Jaka wartoscia jest smierc
                  dla honoru. Pozostaja sieroty, ktore zyja w biedzie i ponizeniu i bez honoru.
                  Idealizm to piekna idea - madrzy ludzie wyrastaja z tego w wieku lat 14.

    • Gość: kaczory11 Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.zeelandnet.nl 22.02.03, 21:33
      Widac, ze presja wywierana na Irak odnosi skutki i w
      innych "cywilizowanych" krajach. Czy ktokolwiek sadzi, ze byloby
      inaczej? Jezeli tak, to jest naiwny do n-tej potegi.
      • gabrielacasey Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n 22.02.03, 21:52
        Wybrałeś sobie paskudnego nicka (mnie kaczory się paskudnie
        kojarzą. Nie ze względu na niby prawicę, ale ze względu na ich
        licznych krewnych i znajomych królika z bardzo ubrudzonymi
        łapkami), ale może choć z Tobą da się porozmawiać z sensem,
        jeśli trochę sprecyzujesz twą wypowiedż. Widzisz, nie wydaje mi
        się, by amerykańska bezpieka,tj. Homeland Security kontrolowała
        UK (FBI już wczoraj usłyszało " f..k off" od naszych służb
        bezpieczeństwa, które nie ulegają amerykańskiej histerii i
        niekompetencji), wątpię także, by kontrolowała Holandię -
        bezpieczny jesteś. A więc, proszę, bez konspiry i kawę na ławę,
        tj. ciut mniej mgliście i bardziej konkretnie, o co ci dokładnie
        chodzi... jeśli dyskusja sama skona, proszę o kontakt prywatny
        • Gość: kaczory11 Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.zeelandnet.nl 22.02.03, 23:06
          Uwazam, ze wybralem sobie bardzo ladne pseudo. Poza tym bardzo
          lubie drob - i ten biegajacy, i ten na talerzu. Nie mam zadnych
          skojarzen z "...brudnymi lapkami znajomych kroliczka...".
          Ty widocznie jestes uczestnikiem tego forum od nie tak dawna. Na
          Twoje pseudo zwrocilem uwage dopiero dzisiaj. Widocznie tez od
          niedawna czytasz to co pisze. Nie znasz widocznie jeszcze mego
          stylu. A pisze tak jak pisze. Cudzyslowiu uzywam badz tak, jak
          ucza podreczniki gramatyki, badz chcac przedstawic zawarty w
          nich wyraz w krzywym (czasami ironicznym) zwierciadle. Nie
          zaprzeczam, ze czasami jestem zlosliwy, ale w tym wypadku ktos
          musi mi bardzo mocno nadepnac na odcisk. W mym ostatnim poscie
          piszac "cywilizowany" mialem oczywiscie na mysli Iran.
          A o przepychankach pomiedzy brytyjskimi i amerykanskimi sluzbami
          specjalnymi slyszalem juz wiele lat temu. Jak sprawa ma sie w
          Holandii, tego nie wiem. Ale czytajac moje wypowiedzi mozesz sie
          domyslec, ze "smutni chlopcy zza oceanu" krzywdy raczej by mi
          nie zrobili. Predzej juz paru uczestnikow tego forum. Ale to juz
          moj problem i moje ryzyko.
          Pozdrowienia - Kaczory11
          PS - prosze o odpowiedz. Sadze, ze jezeli nawet w wielu sprawach
          nie bedziemy sie zgadzali, to sie nie pobijemy, ani nie bedziemy
          obrazali sie nawzajem.
          • gabrielacasey Kulinarnie 23.02.03, 00:14
            Ja też lubię kaczuszki. Przyrumienione, z jabłuszkami w
            brzuszku, z majerankiem... Pysznotka. Nb. dobrze gotuję i choć w
            UK nie ma co żreć (poprzednio przywykłam do normalnego żarcia w
            Polsce i Irlandii), to coś genetycznie modyfikowanego z
            genetycznie modyfikowanym do nadziania się znajdzie. I wcale nie
            żartuję z tym brakiem żarcia - same supermarkety; małe sklepy
            zniknęły z rynku; najbliższy rynek z prawdziwego zdarzenia mam w
            sąsiednim mieście ok.30 km od mnie. Kuchnia orientalna mnie nie
            interesuje (wybacz, nie wierze w brytyjski sanepid), a tzw.
            europejskie knajpy jeszcze gorsze: nie ze wzgledu na brak
            autentycznego Wlocha czy Greka, ale menu pod angielskiego
            klienta, który nie świnia i wszystko zje. Bronia sie tylko
            wiejskie puby, ale klimat wedrowkom po wsi nie sprzyja. I
            jeszcze jedno: nasz Andrzej powinien sie ucieszyc, ze
            tutejsze "take away'e" moga kazdego nauczyc niecheci do
            wyznawcow Islamu. Zaden wybor, miedzy mlotem a kowadlem: z
            jednej strony ulicy kebaby, po drugiej hamburgery. Z nikad
            pomocy i ratunku, z jednej strony Husajn ( i to do tego z
            Chomeinim, wspieranym z lekka przez Al Kaide), a z drugiej
            Junior i reszta teksańskich kowbojow. Mam powody, by tesknic do
            zabojadow - przynajmniej gotowac (nawet te zaby) potrafia...
          • gabrielacasey Nie-drobiowo... 23.02.03, 15:06
            Nie wiem, czy wrocisz na stara trybune, ale sie wyspalam i mozna pogadac. Masz
            racje, weszlam na ten portal moze 2, moze 3 dni temu. Tez zwrocilam uwage na
            Twa pewna zaczepnosc, prowokacyjnosc - w dobrym tego slowa znaczeniu. I
            na "Kaczory"- coz, one mi sie kojarza z Dwoma Co Ukradli Ksiezyc, a moze takze
            i cos jeszcze (a juz napewno ci krewni i znajomi krolika, poczynajac od
            Telegrafu). A poza tym nie lubie, gdy bardzo babscy mezczyzni lecza swe
            kompleksy w polityce - oni musza byc "power sick". Chocby dlatego, ze -
            przykladowo - do zadnej armii swiata sie nie nadaja i nie maja sie gdzie wyzyc.
            Niemniej zostawmy Kaczory i przejdzmy do Iranu.
            Odpisujac na ktorys tam post Andrzeja, nie zgrywalam sie, mowiac o mej
            nieufnosci wobec Islamu. Nie jestem specjalistka w tym zakresie, ale - jako
            etnograf - duzo wiecej od "zwyklego" czlowieka na ten temat wiem. Chocby o
            babilonsko-perskiej przeszlosci paru islamskich panstw i kultur. Bylam, choc
            krotko, i w Iraku i Iranie, dawno temu, przed ich "rewolucjami". I wiem, ze te
            rewolucje powrotowi do tradycji cywilizacji perskiej sie nie przysluzyly.
            Nastapilo jakby rownanie w dol, czy pseudo-socjalistyczne, czy fanatycznie
            religijnie, i ten kierunek na "schamienie" w obu panstwach pozostal. Niemniej,
            owo "schamienie" czyni te kultury zupelnie bezbronne wobec kultury masowej w
            jej najgorszym, najtanszym, najbardziej infantylnym wydaniu pop-kultury
            amerykanskiej. Tu nawet nie nastepuje owo tworcze przetworzenie jak w indyjskim
            Bollywood(powiedzmy, ladne tance i tancerki - probowalam ten fenomen zrozumiec,
            wpraszajac sie do znajomych Hindusow na ogladanie tegoz. I wiesz, co bylo
            ciekawe: brak odbioru jako imitacji zycia; oni akceptowali zalozenia gatunku,
            filmowego "bajania", i niczego wiecej poza bajaniem nie oczekiwali, naiwnosc
            fabuly i charakterystyczna gra aktorow, pelna konwencjonalnych znakow,
            oddajacych emocje itd.itp. byla wpisana w ten gatunek. A moze tylko ci moi
            Hindusi byli tacy intelektualni - nie mam "probek" z Indii). To zachlanne
            pozeranie ludycznej formy i - nawet jeszcze bardziej - towarzyszacych tej
            formie tandetnych gadzetow
            Te nowe wzorce wcale, dla zadnej kultury, najlepsze nie sa. Niemniej sie dobrze
            sprzedaja.Daja zludzenie dolaczenia do "cywilizacji", namacalny dowod
            nieodstawania od reszty ludzkosci, tej niby "cywilizowanej" reszty. Moj kolega
            po fachu, o.Bemben, przytoczyl kiedys opis papuaskiej dyskoteki w Port Moresby,
            nawet pokazal slide'y. I...Wlasnie, ci Papuasi sami chcieli, i tych jeansow i
            coca-coli. I najwyrazniej czuli sie z nimi lepiej... Ich ojcow jednak stac bylo
            na cos wiecej, na tworcza przerobke: "kult cargo", podczas gdy synom pozostal
            juz tylko konsumeryzm, przezuwanie dostarczanej papki.
            Jasne, to tez nie na temat iranskiego potencjalu nuklearnego. Ale Iran po
            Chomeinim pragnie zuc te amerykanska papke, byc moze chce sie podlizac Ameryce
            w zwiazku z szansa zdrowego przykopania ich sasiadom, moze czuje
            smrod "azjatyckiego NATO", nowej amerykanskiej doktryny imperialno-wojskowej
            (ona istnieje. I Amerykanie na nia pracuja) i nowych amerykanskich
            zainteresowan, ulokowanych w Azji po narobieniu smrodu w Europie.I chcialby za
            wczasu sie "podwiazac"... Tym razem, choc na krotka mete, ja bym w dobra wole
            Iranu nawet uwierzyla. Niemniej to Persowie. I moga zmienic zdanie, bo tkwi to
            w "genach" tej kultury
            • Gość: kaczory11 Re: Nie-drobiowo... IP: *.zeelandnet.nl 23.02.03, 18:49
              Wrocilem i odpisuje. Doprawdy nie rozumiem, czy chodzi Ci o
              sprowokowanie mnie do gwaltownej reakcji, czy tylko chcialas
              abym sie odezwal. Bede mial temat do zastanowienia sie. Doprawdy
              nie interesuje mnie z czym kojarza Ci sie "Kaczory". I
              zapewniam, ze swego "zawolania bojowego" nie zmnienie nawet
              gdyby doprowadzalo Cie do mdlosci (a moze nawet wlasnie
              dlatego). Nie jestem z wyksztalcenia etnografem jak Ty i nie
              patrze na swiat przez pryzmat wzalemnego powiazania czy
              poplatania sie roznych kultur. Uwazam, ze jest to dopiero rzecz
              wtorna. Patrze na swiat jak "zimny dran", ktory w swym zyciu
              bardzo, ale to bardzo duzo widzial i przezyl. Dlatego irytuja
              mnie, a czasem wrecz smiesza zamieszczane, az nazbyt czesto na
              tym forum, przesiakniete naiwnym (by nie powiedziec glupim)
              idealizmem opinie. Celuje w tym pacyfistyczna internetowa
              dzieciarnia o znajomosci swiata na poziomie przedszkolakow. O
              znajomosci historii i procesow gospodarczych wole nawet nie
              wspominac. Jestem obecnie osoba w pewnym wieku, ale bedac mlodym
              zdobylem wyksztalcenie, ktore od mlodych mezczyzn wymagalo nie
              tylko konskiego zdrowia, ale rowniez zelaznej kondycji
              psychicznej i mocnych nerwow. Z uplywem lat widzac wiele
              (wowczas niezrozumialych) rzeczy zaczalem sie sam zastanawiac
              dlaczego swiat "kreci sie" tak a nie inaczej. A od tego to juz
              bardzo blisko do zainteresowania sie polityka i do uczenia sie
              od podstaw historii. Wiec Twoje twierdzenie, ze tylko "...
              bardzo babscy mezczyzni..." interesuja i zajmuja sie polityka
              aby byc "... power sick..." jest twierdzeniem postawionym na
              glowie, by nie powiedziec, ze jest zwrotem obrazliwym (w kazdym
              razie ja poczulem sie urazony). Mozliwe, ze o to Ci chodzilo.
              Mozna lubic, czy nie lubic, czy nawet pogardzac amerykanska
              kultura masowa, tzw. "kultura coca-coli i hamburgera", ale nie
              jest to glowne kryterium ( i nie moze byc) oceny jankesow jako
              calosci. To jest zwyczajne uproszczenie, by nie powiedziec
              falsz. I Ty jako etnograf nie powinnas sie lapac na ten lep. A
              jezeli jakas kultura, czy spoleczenstwo ulega zbyt szybko
              takiej "amerykanizacji", to nie jest to wina tej "coca-cola"
              kultury, ale tej co degradacji ulega. Znaczy to, ze jest slaba.
              I tutaj dochodzimy do kultury islamu. Piszesz, ze jej nie ufasz.
              A czy zastanowilas sie, a jako badacz kultur powinnas, dlaczego
              na przestrzeni ostatnich 800 - 900 lat islam nie stworzyl nic
              godnego uwagi i nic nie wniosl do dorobku ludzkosci? Ostatnim
              dzielem islamu byla Alhambra, a to sa lata 1150 - 1250. Po tym
              nie bylo juz nic. Rowniez ten ponoc arabski wynalazek "zero" nie
              jest arabskim wynalazkiem, tylko zostal zapozyczony z Indii,
              podobnie jak podstawy ksiegowosci. Arabow znam bardzo dobrze, bo
              przez wiele lat pracowalem w wielu krajach arabskich. I nic
              dobrego na ich temat nie moge powiedziec. Z pewnoscia bedziesz
              mogla przeczytac moje opinie na ich temat, gdy w przyszlosci
              badz poprzez jakies wydarzenie badz przez jakiegos wojujacego
              arabofila zostane do tego sprowokowany. Bylem rowniez w Iranie
              jeszcze przed rewolucja Chomeiniego i w Indiach. Krocej niz w
              arabowie, ale tez cos niecos widzialem. Ale ja na swiat, w
              przeciwienstwie do Ciebie, nie patrze przez pryzmat kultur, ale
              przez pryzmat walki o przetrwanie. Bo to jest motorem napedowym
              dzielow. Kultura to tylko szata.
              Z powazaniem - Kaczory11
              PS. Prosze o Twoj "naukowy" moze byc kulinarny badz nie-
              komentarz.
              • kandrzej Re: Nie-drobiowo... 23.02.03, 19:26


                Gabrielo, chyba wpieniłaś w końcu kaczora, i on już będzie cię
                nękał sztuką przetrwania do końca. Chyba że go wbijesz na
                widelec i cyk go z jabłkiem. Ale on już wiele przeszedł... i
                może być łykowaty
              • Gość: nika Re: Nie-drobiowo... IP: *.chello.pl 23.02.03, 19:37
                > Patrze na swiat jak "zimny dran", ktory w swym zyciu
                > bardzo, ale to bardzo duzo widzial i przezyl. Dlatego irytuja
                > mnie, a czasem wrecz smiesza zamieszczane, az nazbyt czesto na
                > tym forum, przesiakniete naiwnym (by nie powiedziec glupim)
                > idealizmem opinie. Celuje w tym pacyfistyczna internetowa
                > dzieciarnia o znajomosci swiata na poziomie przedszkolakow.
                To bedzie straszny dzien kiedy ta "internetowa dzieciarnia"
                zacznie patrzec na swiat jak "zimny dran" i wolalabym zeby nigdy
                nie nastapil. Trudno oczekiwac zeby 16 latek w nic nie wierzyl i
                nie mial zadnych idealow a idealy sa od tego zeby byly
                idealistyczne. I nie sa one glupie tylko nieprzystaja raczej do
                tego jaki swiat jest naprawde, ale to dobrze jest ktos kto takie
                idealy i nie jest przsiakniety cynizmem. Czy ze swiat jest
                rzadzony przez bande sk...synow i to co ta internetowa
                dzieciarnia sobie mysli nie ma na to zadnego wplywu ma byc
                powodem zeby porzucili te idealy, zeby w mlodosci stali sie
                cynicznymi doroslymi???
                > Mozna lubic, czy nie lubic, czy nawet pogardzac amerykanska
                > kultura masowa, tzw. "kultura coca-coli i hamburgera", ale nie
                > jest to glowne kryterium ( i nie moze byc) oceny jankesow jako
                > calosci. To jest zwyczajne uproszczenie, by nie powiedziec
                > falsz. I Ty jako etnograf nie powinnas sie lapac na ten lep. A
                > jezeli jakas kultura, czy spoleczenstwo ulega zbyt szybko
                > takiej "amerykanizacji", to nie jest to wina tej "coca-cola"
                > kultury, ale tej co degradacji ulega. Znaczy to, ze jest
                slaba.
                Przeciez taka "amerykanizacja" nie ma nic wspolnego z kultura i
                raczej swiadczy o niemoznosci zachodu przekazania czegokolwiek
                co byloby tak naprawde wartosciowe.

                > I tutaj dochodzimy do kultury islamu. Piszesz, ze jej nie
                ufasz.
                > A czy zastanowilas sie, a jako badacz kultur powinnas,
                dlaczego
                > na przestrzeni ostatnich 800 - 900 lat islam nie stworzyl nic
                > godnego uwagi i nic nie wniosl do dorobku ludzkosci? Ostatnim
                > dzielem islamu byla Alhambra, a to sa lata 1150 - 1250. Po tym
                > nie bylo juz nic.

                Sa to rzeczy wazne z twojego punktu widzenia chcesz badac obca
                kulture przykladajac do niej miary i pojecia swojej. W taki
                sposob mozna powiedziec ze np aborygeni nigdy nic nie stworzyli.
                To jest poprostu inna kultura bez zadnego wartosciowania inna i
                tyle. Jak ty sie z nia czujesz to jest twoja sprawa i twoj wybor
                mozesz ich nie lubic nikt ci nie kaze ich wielbic.

                • kandrzej Re: Nie-drobiowo, a kulturowo go bęc 23.02.03, 20:18
                  Gość portalu: nika napisał(a):

                  > Sa to rzeczy wazne z twojego punktu widzenia chcesz badac
                  obca
                  > kulture przykladajac do niej miary i pojecia swojej. W taki
                  > sposob mozna powiedziec ze np aborygeni nigdy nic nie
                  stworzyli.
                  > To jest poprostu inna kultura bez zadnego wartosciowania inna
                  i
                  > tyle. Jak ty sie z nia czujesz to jest twoja sprawa i twoj
                  wybor
                  > mozesz ich nie lubic nikt ci nie kaze ich wielbic.
                  >
                  Jaka tam inna kultura. W przypadku Iranu to mamy taką sytuację
                  jakbyśmy w Polsce postawili ks. Rydzyka na czele panstawa. A po
                  15 latach ciągłego szczucia na i szukania szatana wszędzie
                  tylko nie w swoim zawszonym łbie napisaliby o nas pacyfiści
                  państwa, któremu to się w końcu znudziło, że NASZA to inna
                  kultura, zresztą tak jak pisano o nas wczesniej, ze lubimy
                  socjalizm, bo jako ludy słowiańskie mamy inną mentalość niż
                  Europejczycy i bez bata nic nam nie idzie.
                • Gość: kaczory11 Re: Nie-drobiowo... IP: *.zeelandnet.nl 23.02.03, 20:29
                  Nie mam nic przeciwko idealom. Moze to i dobrze, ze po ziemi
                  chodza jeszcze ludzie przesiaknieci idealami. Ale jezeli te
                  idealy przekreslaja logike, to juz zle. Niestety czytajac posty
                  na tym forum i polemizujac z roznymi "idealistami" z przykroscia
                  stwierdzam, ze ten idealizm "internetowej dzieciarni" bardzo
                  szybko przemienia sie w agresje, a brak argumentow zostaje
                  zastapiony obelgami. Parafrazuja powiedzenie, ze "zdolnymi
                  pieklo wybrukowane" mozna powiedziec, ze "idealami pieklo
                  wybrukowane".
                  I teraz kultura. Islam niech sobie bedzie jaki jest, ale niech
                  nie kaze nam "niewiernym" dostosowywac sie do swoich regul.
                  Niech muzulmanie akceptuja nasz sposob zycia i bycia, a nie
                  graza nam "pogrzebaniem w piekle" tylko dlatego, ze nie jestesmy
                  muzulmanami. Jezeli korzystaja jak pasozyci z osiagniec
                  Zachodniej nauki i kultury, to niech nas za te kulture i nauke
                  nie opluwaja. Niech oni nie twierdza, ze wszystko co my
                  stworzylismy to grzech, a tylko islamskie jest "cacy". I
                  powtarzam jeszcze raz - przez ostatni tysiac lat islam nie
                  stworzyl nic poza nienawiscia, terorem i skrajnym zacofaniem i
                  bieda na opanowanych przez siebie obszarach. I mieszanie do tej
                  dyskusji Aborygenow jest z Twojej strony nietaktem. Aborygeni
                  nie twierdza, ze sa zbawcami swiata.
    • gabrielacasey I tak rasista zarżnął nam dyskusję... 22.02.03, 21:43
      Nie można dać się więcej sprowokować i spełzać na tematy
      oboczne. Niemniej tych "brudasów" nie można było Andrzejowi
      odpuścić. Serdecznie żałuję, że z prof. Chomsky'm - wielkim
      lingwistą weszłam na forum tak późno, tj. że tak póżno nasz
      rasista dał mi do tego pretekst. Cóż, niektórych dyskutantów
      można zamknąć tylko poprzez zadanie im konkretnych pytań, jak te
      o struktury generatywne...
      • Gość: Andrzej I tak rasista zarżnął nam dyskusję... IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 22:05
        Nie bardzo rozumiem dlaczego miałbym zarżnąć dyskusję...
        Pojęcia rasizmu też nie należy nagatywnie absolutyzować. Dowód
        łatwo można znaleść w USA. Widać tam jak na dłoni, że niektóre
        rasy różnią się poziomem wrodzonej inteligencji. Człowiek
        patrzy i nie ma wątpliwości, że to są matołki. Podobnie można
        się i stać matołkiem przez wchłonięcie w sobie zbyt wielu
        książek z jednocześnym oderwaniem się od rzeczywistości.
        Dlatego warto do niej powracać np. odmawiając sobie przez jakiś
        czas wszystkiego co daje cywilizacja i sukces. Wtedy zobaczysz
        prawdziwą twarz człowieka. Łałłłł.... krrr
        • gabrielacasey Re: I tak rasista zarżnął nam dyskusję... 22.02.03, 22:51
          Nie łał ale wow, jak mówią Amerykanie i pampersy w TVP.
          Byłam w USA i "wrodzona tępota" bardziej kojarzyla mi się z
          rozwarstwieniem społecznym i tradycjami vel brakiem tradycji
          szacunku dla wiedzy i edukacji pewnych grup ( a także np.
          brakiem szacunku dla własności - jest pewna ilosć wad, które
          lubią chadzać grupą). Jestem "antropologiem kultury" (do
          dyskusji w Gazecie zmusiła mnie moja nie daj Boże była
          studentka, Agata W. swym tragicznym tekstem i to jeszcze
          podbudowanym tragiczna nazwa pewnej Katedry UW), tj. w normalnej
          terminologii normalnych krajow - etnografem. I wybacz,
          rozśmieszasz mnie, Andrzeju, wysyłając etnografa, by poznał
          niewygody dziczy, bo on to zna. Taka już dziwna profesja.
          A mówiąc poważnie (ta dyskusja idzie w nieplanowanym kierunku,
          ale może również ciekawym) nie należę do osób, które w nauce
          dały się zwariować political correctness i osobiście wierzę w
          dziedziczność kultury. I tu właśnie ten inny, i naprawdę wielki
          Chomsky, dał mi do tego podstawy, mówiąc o dziedzicznych
          kompetencjach językowych. Jego generatywizm jest dość dobrze
          przystawalny do zjawisk kultury (bo na długo przed Chomsky'm
          było wiadomo, że język "myśli" człowiekiem i generuje różne
          fenomeny kulturowo-społeczne) - skoro istnieja "kompetencje"
          językowe, to powinny istnieć i "kompetencje" kulturowe. Ich nie
          widać, ale limitują one zachowania społeczne itd. itp. I powiem
          ci szczerze: sama byłam zaskoczona, gdy po raz pierwszy w tym
          językoznawcy dojrzałam tego dysydenta: ów "dwoicznoj" Chomsky
          nie jest "spójny strukturalnie". Jasne, Chomsky -językoznawca
          czyta bez trudu wszelkie socjotechniki (i sam może je łatwo
          stosować), na propagandę Busha Juniora istotnie mogą zęby
          rozboleć. I zła krew człowieka zalewa, jeśli sobie wyobrazić
          grupę, na która ta "j.. twoju mat'" agitka może działać - mniej
          tępa część ludzkości musi poczuć się obrażona i "stawać okoniem"
          już na sam widok gęby Juniora! I dlacztego gdzie indziej z całą
          odpowiedzialnością wspominam, że Bush broniąc Blaira przed jego
          własnym narodem wyrządził Tony'emu poważne kuku. Niemniej dziwię
          się, że Chomsky-językoznawca swych politycznych wywodów nie
          zakończył na walce z propagandą, obnażaniu jej mechanizmów,
          nauce ludzi samoobrony przed socjotechniką, jak ja bym to
          zrobiła. On poszedł dalej i...chyba nie jest w tym równie dobry
          jak w lingwistyce. Niemniej, bardzo ciekawy człowiek.
          Jeśli chodzi o rasizm (to sygnał do ewentualnej dyskusji przy
          lepszej okazji), to z Twym ujęciem nie mogę się zgodzić - za
          płytkie, prawda obiegowo-empiryczna, która zazwyczaj prawdą nie
          jest. Niemniej rasy ludzkie są różne (ja ich nie wartościuję),
          bo choćby grupa krwi, dominująca grupa krwi, do innych zachowań
          różne rasy predysponuje - to też stwierdzony dawno fakt. A poza
          tym prawdopodobnie istnieje także i dziedziczność "matryc"
          kulturowych.
          O Islamie - jako etnograf - mam wyrobioną opinię (o czym też
          pisałam, jako ja autentyczna, nie moja kiepska podróba, w
          różnych dyskusjach): Islamowi i ludziom kultury Islamu nie ufam.
          Także w UK, choć nie mam ich za sąsiadów. Niemniej to nie
          znaczy, bym od razu bombardowała Bagdad! I bym wierzyła, wbrew
          faktom, że Saddam to fundamentalista islamski. To kawał drania,
          ale bez religijnych odchyłów. I trudno wiązać go POPRZEZ KURDÓW
          IRACKICH z Al Kaidą, bo to nonsens. Niemniej ekipa pana Busha
          karmi nas tymi nonsensami, a durnie w to wierzą. I się upajają
          wizją przedmurza, choć ... rolę obrońcy chrześcijaństwa w naszej
          części świata już dawno zarezerwował dla siebie pan Putin. I
          myślę, że ten facet istotnie dobrze gra. O SWOJE, ROSYJSKIE. Nie
          zaś amerykańskie, nie zaś żadne "izmy" dla idioty-pięknoducha.
          • Gość: Andrzej Rosja i Stany Zjednoczone IP: *.acn.waw.pl 22.02.03, 23:24
            Ciekawie piszesz i skromnie (nareszcie) i równym rytmem. Nie
            jestem znawcą Chomskiego. Raczej jestem od dotykania spraw
            duchem swoim, czyli transcendentalistą (trochę jak Mickiewicz w
            III części Dziadów). Czy ja wiem czy Putin coś zrobi dla Rosji.
            Rosja to nie Car, ale język, o wiele piękniejszy i mocniejszy
            niż Polski. Sądzę, że Rasputin miał rację mówiąć Aleksandrowi,
            że ocalenia Rosji leży w ludzkim traktowaniu murzyków czyli w
            demokracji, a nie w formach plebejskiej oligarchii. Bush junior
            też jest reprezentatem Oligarchii, ale tam z kolei język pełni
            inną funcję. To jest język bardziej cywilizacji niż kultury.
            Poza tym to jest bardzo nowoczesne państwo. Czy myślisz, że
            cierpienie ścierania ludzi na papkę mass kulturą jest mniejsze
            niż przywalić komuś porządnie bombą i jeszcze raz spalić. Ja
            wolałbym to drugie, bo krócej trwa, a efekt i tak ten sam.
            • gabrielacasey Re: Rosja i Stany Zjednoczone 23.02.03, 01:04
              Jedrus, i tu mnie masz! Ze wszystkich "darów" Ameryki
              najbardziej nie lubię plastikowych pantofelkow, "elastycznych"
              sweterków w kolorze świński pink, "sajdingu", aluminiowych
              stołków, silikonowych biustów, hamburgerow i kultury masowej.Z
              Rambo i Wyjsciem Dragona na czele. Nie cierpie
              tej "demokratycznej" kultury, ktora drapie za uchem najbardziej
              prymitywne bezguscie. Ja to bym jeszcze Ameryce darowala, gdyby
              tej kultury nie narzucala. Ale ta kultura dla mas to masa
              pieniedzy, wyciagnietych latwo od tych mas, a więc się tym
              Europę zalewa - Kaczorom odpisalam wlasnie kulinarnie jak to pod
              tym względem tu wyglada: z jednej strony kebab, z drugiej
              hamburgery. I jeśli chodzi o moje własne preferencje, to chyba
              bym nie płakała gdyby Bush z Husajnem nawzajem rozwalili sobie w
              drabiezgi te ich obie kultury. Jeden problem, ze "refugees" by
              jeszcze przybylo... Bo osobiście jestem pro-europejska. I jako
              ja, nie podroba, kiedys w onecie do upadlego
              broniłam "chrześcijańskiego" zapisu w konstytucji Unii - nie ze
              względu na mą szczególną estymę dla Kościoła, bo niedowiarek
              jestem ( nie dotyczy to Boga, ale ...instytucji), ale ze względu
              na europejska kulture Biblii, archetypy i symbole, które nas tu
              łączą, ktore Francuzowi pozwalaja pojac Dostojewskiego, a
              Rosjaninowi, dajmy na to, Gide'a. I nie widze powodu, dla
              ktorego my, Europejczycy, powinnismy sie dostosowac do
              azjatyckich przybyszow: to oni sa u nas goscmi, i to oni winni
              sie dostosowac, przynajmniej w sferze PUBLICZNEJ. By
              europejskiego ETNOSU nie niszczyc. I dokladnie to samo
              powiedzialabym Europejczykom, ktorzy zapragneliby zyc na stale w
              Azji czy w Afryce. Twierdzenie czegos przeciwnego, pseudo-
              humanitarne brednie "political correctness" to dla mnie
              samobójczy obłęd. Zapewne zaraz to wychwycisz, a więc od razu
              powiem: po kulturze masowej najbardziej nie cierpię właśnie
              glupoty i fałszu political correctness - kolejne opium dla
              naiwnego ludu. Nie lubię "etykietek", w tym rasistowskich (bo
              nie znoszę stereotypicznego myślenia -zniewala), ale będę
              ostatnią, która powie,że ludzie są "equal", bo nic w
              naturze "equal" nie jest. I egalitaryzm jednakich żołądków nie
              oznacza jednakich mózgów - zawsze gdzieś znajdzie się ta
              naturalna nierówność, która powinna być respektowana i
              pielęgnowana. Nie znoszę "urawniłowki", czy to sowieckiej, czy
              amerykansko-maskulturowej, bo to - niestety - równanie w dół, do
              poziomu współczesnego neandertala.
              I, skoro wspomniałeś o Rosji (kolejny fascynujący temat;znam
              Rosje i rosyjski wcale dobrze, ale o tym przy innej okazji), to
              moim zdaniem oni ciągle, poprzez te wszystkie lata komuny (a
              może dzięki nim?) zachowali tu i ówdzie ów zdrowy elitaryzm. I
              cieszę się, żeś powiedział o Rosji to, coś powiedział, bo rodacy
              zwykli teraz reagowac chochotem na wzmianke o najlepszym na
              swiecie rosyjskim balecie klasycznym. A to przecież nie dowcip.
              I jeszcze jedno (mam kupę roboty w domu i musze znikac): nie
              dziw się memu innemu "ja" (to była tylda, kolego, nie ja - przez
              ambasade naprawde strasze sadem i wysylam liscik adwokacki ta
              droga): rozmawiamy o temacie, rzeczywistych zjawiskach, a nie
              sobie czy innym "wrzucamy". Zagrałeś dziś tłuka, bo te brudasy
              tak zabrzmiały - nie rób więcej takich zmyłek, bo można stracić
              okazje do zajmującej rozmowy.
              • Gość: Ania Re: Rosja i Stany Zjednoczone IP: *.bc.hsia.telus.net 23.02.03, 09:24
                gabrielacasey napisała:

                > Jedrus, i tu mnie masz! Ze wszystkich "darów" Ameryki
                > najbardziej nie lubię plastikowych pantofelkow, "elastycznych"
                > sweterków w kolorze świński pink, "sajdingu", aluminiowych
                > stołków, silikonowych biustów, hamburgerow i kultury masowej.Z
                > Rambo i Wyjsciem Dragona na czele. Nie cierpie
                > tej "demokratycznej" kultury, ktora drapie za uchem najbardziej
                > prymitywne bezguscie. Ja to bym jeszcze Ameryce darowala, gdyby
                > tej kultury nie narzucala. Ale ta kultura dla mas to masa
                > pieniedzy, wyciagnietych latwo od tych mas, a więc się tym
                > Europę zalewa - Kaczorom odpisalam wlasnie kulinarnie jak to pod
                > tym względem tu wyglada: z jednej strony kebab, z drugiej
                > hamburgery. I jeśli chodzi o moje własne preferencje, to chyba
                > bym nie płakała gdyby Bush z Husajnem nawzajem rozwalili sobie w
                > drabiezgi te ich obie kultury. Jeden problem, ze "refugees" by
                > jeszcze przybylo... Bo osobiście jestem pro-europejska. I jako
                > ja, nie podroba, kiedys w onecie do upadlego
                > broniłam "chrześcijańskiego" zapisu w konstytucji Unii - nie ze
                > względu na mą szczególną estymę dla Kościoła, bo niedowiarek
                > jestem ( nie dotyczy to Boga, ale ...instytucji), ale ze względu
                > na europejska kulture Biblii, archetypy i symbole, które nas tu
                > łączą, ktore Francuzowi pozwalaja pojac Dostojewskiego, a
                > Rosjaninowi, dajmy na to, Gide'a. I nie widze powodu, dla
                > ktorego my, Europejczycy, powinnismy sie dostosowac do
                > azjatyckich przybyszow: to oni sa u nas goscmi, i to oni winni
                > sie dostosowac, przynajmniej w sferze PUBLICZNEJ. By
                > europejskiego ETNOSU nie niszczyc. I dokladnie to samo
                > powiedzialabym Europejczykom, ktorzy zapragneliby zyc na stale w
                > Azji czy w Afryce. Twierdzenie czegos przeciwnego, pseudo-
                > humanitarne brednie "political correctness" to dla mnie
                > samobójczy obłęd. Zapewne zaraz to wychwycisz, a więc od razu
                > powiem: po kulturze masowej najbardziej nie cierpię właśnie
                > glupoty i fałszu political correctness - kolejne opium dla
                > naiwnego ludu. Nie lubię "etykietek", w tym rasistowskich (bo
                > nie znoszę stereotypicznego myślenia -zniewala), ale będę
                > ostatnią, która powie,że ludzie są "equal", bo nic w
                > naturze "equal" nie jest. I egalitaryzm jednakich żołądków nie
                > oznacza jednakich mózgów - zawsze gdzieś znajdzie się ta
                > naturalna nierówność, która powinna być respektowana i
                > pielęgnowana. Nie znoszę "urawniłowki", czy to sowieckiej, czy
                > amerykansko-maskulturowej, bo to - niestety - równanie w dół, do
                > poziomu współczesnego neandertala.
                > I, skoro wspomniałeś o Rosji (kolejny fascynujący temat;znam
                > Rosje i rosyjski wcale dobrze, ale o tym przy innej okazji), to
                > moim zdaniem oni ciągle, poprzez te wszystkie lata komuny (a
                > może dzięki nim?) zachowali tu i ówdzie ów zdrowy elitaryzm. I
                > cieszę się, żeś powiedział o Rosji to, coś powiedział, bo rodacy
                > zwykli teraz reagowac chochotem na wzmianke o najlepszym na
                > swiecie rosyjskim balecie klasycznym. A to przecież nie dowcip.
                > I jeszcze jedno (mam kupę roboty w domu i musze znikac): nie
                > dziw się memu innemu "ja" (to była tylda, kolego, nie ja - przez
                > ambasade naprawde strasze sadem i wysylam liscik adwokacki ta
                > droga): rozmawiamy o temacie, rzeczywistych zjawiskach, a nie
                > sobie czy innym "wrzucamy". Zagrałeś dziś tłuka, bo te brudasy
                > tak zabrzmiały - nie rób więcej takich zmyłek, bo można stracić
                > okazje do zajmującej rozmowy.
                Opinie zupelnie jak dziecka :albo kocham to ,albo nienawidze tamto
                wydaje sie ,ze ktos jest niedojzaly emocjonalnie.
                • gabrielacasey Re: Rosja i Stany Zjednoczone 23.02.03, 12:04
                  Wot, i nastepna ofiara political correctness... WYPRANA Z OSOBOWOSCI. Biedny,
                  zaciukany czlowieczek, dla ktorego gorace emocje i jednoznacznosc pogladow
                  to "niedojrzalosc emocjonalna" lub "konfliktowosc", dla ktorego "nie wychylac
                  sie" jest pierwszym przykazaniem.I ktoremu brak odwagi cywilnej, by powiedziec
                  czy "tak", czy tez "nie", nie owijac w bawelne, nie krecac, i nie martwiac sie,
                  ze nie daj Bog, ktos szpile wsadzi w tylek. Moge badac kulture masowa i
                  zarabiac na jej badaniu przyzwoite pieniadze. Moge w felietonach, za jeszcze
                  lepsze pieniadze, te kulture masowa wykpiwac. Niemniej, nie znaczy to, ze sama
                  musze te kulture kochac czy za swoja przyjmowac. Nie znaczy to takze,ze - by
                  jej milosnikow nie urazic - mam tlumic swe odczucia, anse, gusta, czy opinie i,
                  by bezguscia nie urazic, zachwycac sie niewiaarygodnym kiczem, czy przywdziewac
                  beseball hat, bo "inni tak robia".
                  I jeszcze jedno, Aniu, ty mnie dojrzalosci nie musisz uczyc. Ani niczego innego
                  ( a zwlaszcza, kobieto, pisania, wystapien publicznych i profesjonalnej
                  polemiki prasowej czy naukowej), bo watpie, czy masz cokolwiek z wiedzy do
                  zaoferowania. W calej tej dyskusji nie dolozylas ani jednego ARGUMENTU, ani
                  jednego bardziej "krwistego", dowcipnego czy lotnego sformulowania. Zrobilas za
                  to to, co robia wszelkie zawistne miernoty, ktore tez by chcialy, a nie
                  potrafia - ucieklas sie do argumentum ad personam. Choc, wybacz, psycholog z
                  ciebie, jak z koziego tylka traba...
                  • Gość: nika Re: Rosja i Stany Zjednoczone IP: *.chello.pl 23.02.03, 16:11
                    > Wot, i nastepna ofiara political correctness... WYPRANA Z OSOBOWOSCI.
                    political correctness w zadnym stopniu niezmieni faktu ze murzyni sa czarni i
                    nawet robienie z nich afroamerykanow w tym wzgledzie niewiele pomoze bo nadal
                    zyja w gettach i wiekszosc z nich tzw "asymilacje" ma w d...
                    takie podejscie jest uznaniem ze istnieje jakis jeden wlasciwy wzor ludzkich
                    zachowan i kultury wedlug ktorego wszyscy powinni zyc niezaleznie od plci,
                    religi, wyksztalcenia czy pochodzenia. moim zdaniem te roznice raczej nalezy
                    pielegnowac aby wszystko niezamoienilo sie w bagno wszechobecnej popkultury. z
                    drugiej jednak strony trzeba pamietac o tym ze sa obszary na ktorych panuja
                    pewne wzorce kulturowe ktore sa rozne w roznych czesciach swiata.
                    i trzeba szanowac zwyczaje miejsca w ktorym jestesmy
                    masajowie nie potrzebuja domow samochodow coca-coli i hamburgerow i nalezy to
                    uszanowac a nie probowac ich "cywilizowac". nierozumiem (moze jako fachowiec
                    mozesz mi to wytlumaczyc) dlaczego na zachodzie panuje takie przekonanie o
                    wyzszosci naszej kultury (mozna ja nazwac kultura bialego czlowieka) i
                    pragnienie aby wszystkich wedlug niej edukowac jakby to mialo byc jakies
                    nieslychane dobrodziejstwo dla calego swiata.



                    Biedny,
                    > zaciukany czlowieczek, dla ktorego gorace emocje i jednoznacznosc pogladow
                    > to "niedojrzalosc emocjonalna" lub "konfliktowosc", dla ktorego "nie wychylac
                    > sie" jest pierwszym przykazaniem.I ktoremu brak odwagi cywilnej, by
                    powiedziec
                    > czy "tak", czy tez "nie", nie owijac w bawelne, nie krecac, i nie martwiac
                    sie,
                    >
                    > ze nie daj Bog, ktos szpile wsadzi w tylek. Moge badac kulture masowa i
                    > zarabiac na jej badaniu przyzwoite pieniadze. Moge w felietonach, za jeszcze
                    > lepsze pieniadze, te kulture masowa wykpiwac. Niemniej, nie znaczy to, ze
                    sama
                    > musze te kulture kochac czy za swoja przyjmowac. Nie znaczy to takze,ze - by
                    > jej milosnikow nie urazic - mam tlumic swe odczucia, anse, gusta, czy opinie
                    i,
                    >
                    > by bezguscia nie urazic, zachwycac sie niewiaarygodnym kiczem, czy
                    przywdziewac
                    >
                    > beseball hat, bo "inni tak robia".
                    > I jeszcze jedno, Aniu, ty mnie dojrzalosci nie musisz uczyc. Ani niczego
                    innego
                    >
                    > ( a zwlaszcza, kobieto, pisania, wystapien publicznych i profesjonalnej
                    > polemiki prasowej czy naukowej), bo watpie, czy masz cokolwiek z wiedzy do
                    > zaoferowania. W calej tej dyskusji nie dolozylas ani jednego ARGUMENTU, ani
                    > jednego bardziej "krwistego", dowcipnego czy lotnego sformulowania. Zrobilas
                    za
                    >
                    > to to, co robia wszelkie zawistne miernoty, ktore tez by chcialy, a nie
                    > potrafia - ucieklas sie do argumentum ad personam. Choc, wybacz, psycholog z
                    > ciebie, jak z koziego tylka traba...
                    • gabrielacasey Re: Rosja i Stany Zjednoczone 24.02.03, 16:58
                      Niko, temat tej dyskusji byl inny, pisalam juz o tych przyczynach "na
                      okolicznosc" artykulu p. Wisniewskiej, cos tez i tu wspominam w
                      komentarzu "Etnografia i Etnocentryzm". To wlasnie ETNOCENTRYZM
                      kaze "cywilizowac" i Masaja, i Papuasa i Iranczyka. Etnocentryzm, a wiec -
                      powiedzmy, ze mowimy o ludziach dzialajacych w dobrych intencjach -
                      uszczesliwiamy innych na sile wg. naszych wlasnych ocen dobra, piekna,
                      szczescia i dostatku. Niestety, Ameryka mysli caly swiat uszczesliwic pop-
                      kultura, bo tandeta najlepiej sie sprzedaje. Inna sprawa, ze ja odpowiedzialam
                      Ani (baba sie wyraznie czepiala, a w dodatku argumenta ad personam - ja
                      pierwsza nie podgryzam, ale odciac sie moge) mowiac nie o roznicach kultur
                      etnicznych, ale europejskich SUBKULTUR. Istnieje cos takiego jak NORMA
                      kulturowa - w ramach kultury polskiej, dajmy na to. Istnieja zjawiska kultury
                      (np. subkultur kryminalnych), ktore nalezy uznac za zjawisko marginalne i
                      niepozadane. "Political correctness" jest- niestety - durna tolerancja, w
                      stylu "robta co chceta", co jest niebezpieczne dla danego ethnosu, grozi
                      brakiem gruntu do samoidentyfikacji, poczucia jednosci etnicznej/narodowej -
                      jak kazdy BRAK NORM. Wyobraz sobie, ze brytyjskie nauki spoleczne i o kulturze
                      zaczely bic na alarm i poszukiwac "Englishness" ; nie chcialabym, bysmy i my
                      zaczeli w panice za pale lat poszukiwac polskosci.Dobrze bys sie czula przy
                      pelnym rownouprawnieniu w RP kultury "dresiarzy"? Bo ja nie!!! I jedyne, co z
                      tego typu SUBkulturami mozna zrobic, to je wysmiewac, wykpiwac, ukazywac ich
                      prymitywizm (smiech w kulturze dziala skuteczniej niz strach). By zablokowac
                      spoleczne ich postrzeganie jako rownoprawnych...Ale by moc to robic, trzeba
                      zapomniec o zniewoleniu umyslu przez "political correctness". Bo mozna dojsc do
                      tego stopnia obledu, do jakiego doszla brytyjska policja: boja sie zatrzymac
                      drug dealers rodem z Jamajki, by nie byc oskarzonym o rasizm.
                      Wiem, co Ciebie boli: moja niechec do kultury masowej. Niemniej wybacz, w
                      normalnych krajach nikt nie gani profesora za to, ze ten nie zachowuje i nie
                      odziewa sie jak "prolo". Rozwarstwienie spoleczne jest spolecznie i kulturowo
                      zdrowsze niz urawnilowka: doly spoleczne moga wspinac sie w gore, maja ten wzor
                      kultury "wyzszej", bardziej prestizowej. I - z reguly - bardziej narodowej, z
                      czym dla etnosu lepiej. Ty sobie mozesz do upadlego sluchac disco polo - bede
                      ostatnia, ktora ci tego zabroni, bo...to fascynujacy obiekt badawczy. Ale nie
                      probuj mi wmowic, ze to lepsze od Brahmsa, bo "wiecej ludzi tego slucha". To
                      nie wyklad uniwersytecki i nie chce szczegolowiej, niemniej jesli to cie
                      ciekawi (w co watpie), to skontaktuj sie prywatnie.
                  • Gość: basta Rozczarowany IP: 151.152.101.* 23.02.03, 22:59
                    gabrielacasey napisała:

                    > Wot, i nastepna ofiara political correctness... WYPRANA Z OSOBOWOSCI. Biedny,
                    > zaciukany czlowieczek, dla ktorego gorace emocje i jednoznacznosc pogladow
                    > to "niedojrzalosc emocjonalna" lub "konfliktowosc", dla ktorego "nie wychylac
                    > sie" jest pierwszym przykazaniem.I ktoremu brak odwagi cywilnej, by
                    powiedziec
                    > czy "tak", czy tez "nie", nie owijac w bawelne, nie krecac, i nie martwiac
                    sie,
                    >
                    > ze nie daj Bog, ktos szpile wsadzi w tylek. Moge badac kulture masowa i
                    > zarabiac na jej badaniu przyzwoite pieniadze. Moge w felietonach, za jeszcze
                    > lepsze pieniadze, te kulture masowa wykpiwac. Niemniej, nie znaczy to, ze
                    sama
                    > musze te kulture kochac czy za swoja przyjmowac. Nie znaczy to takze,ze - by
                    > jej milosnikow nie urazic - mam tlumic swe odczucia, anse, gusta, czy opinie
                    i,
                    >
                    > by bezguscia nie urazic, zachwycac sie niewiaarygodnym kiczem, czy
                    przywdziewac
                    >
                    > beseball hat, bo "inni tak robia".
                    > I jeszcze jedno, Aniu, ty mnie dojrzalosci nie musisz uczyc. Ani niczego
                    innego
                    >
                    > ( a zwlaszcza, kobieto, pisania, wystapien publicznych i profesjonalnej
                    > polemiki prasowej czy naukowej), bo watpie, czy masz cokolwiek z wiedzy do
                    > zaoferowania. W calej tej dyskusji nie dolozylas ani jednego ARGUMENTU, ani
                    > jednego bardziej "krwistego", dowcipnego czy lotnego sformulowania. Zrobilas
                    za
                    >
                    > to to, co robia wszelkie zawistne miernoty, ktore tez by chcialy, a nie
                    > potrafia - ucieklas sie do argumentum ad personam. Choc, wybacz, psycholog z
                    > ciebie, jak z koziego tylka traba...


                    Taka reakcja na zasluzona krytyke wskazuje tylko na to, ze krytyka nie byla
                    bezpodstawna. Podobaly mi sie Twoje poprzednie post ale obawiam sie, ze
                    zaczynasz tracic osobowosc pisza tak jak reszta na tym forum - arogancko. Do
                    tego wszystkiego ta megalomania i zadufanie. Mam nadzieje, ze to tylko poza.

                    Przybierasz ten warszawski przemadrzaly ton, w polsce uzywany do maskowania
                    glupoty i braku pewnosci siebie. Nikt przeswiadczony slusznie o swojej klasie,
                    madrosci i wyzszosci nie bedzie tak sie wyrazal. Nie musi.

                    Doradzam mniej slow a wiecej sensu.


                    • gabrielacasey Re: Rozczarowany 24.02.03, 18:09
                      Tylko ci nie popelniaja bledu, ktorzy guzik robia. I Ty, niestety, nalezysz do
                      tej grupy ludzi. Nie odjawiles sie ani w tej, ani w zadnej innej dyskusji z
                      zadna opinia, zadnym dowcipem, zadna wlasna mysla. Spolecznie, jak Ania, Ty nie
                      istniejesz na tym forum w zadnej postaci - ciebie po prostu NIE MA. I jesli
                      myslisz, ze mam zamiar traktowac powaznie uwagi NIKTOSIA, i to uwagi o
                      charakterze etycznym, wychodzace z ETYCZNEJ PROZNI (bo kim ty tu jestes -
                      nikim, bo dotad Wielkie Nic tu zaprezentowales) to sie grubo mylisz.
                      Widzisz, ja moglam sie pomylic co do Andrzeja, bo zaprezentowal sie jako
                      chamidlo w swych pierwszych nickach. Ale napisal ich wiecej i - przy roznicy
                      pogladow (ta jest tworcza) - dalo sie z nim rozmawiac i po ludzku szanowac. Po
                      kolejnych jego nickach widze tego faceta, staje sie dla mnie zywy. Po Ani i
                      Twoim nie widze nic, poza drobnomieszczanstwem i kultem ...odstawiania malego
                      paluszka przy trzymaniu filizanki. A takze nieznosnym polskim "pouczaniem"
                      przez pseudo-autorytety: nauczyciela w podstawowce, dzielnicowego MO i co
                      glupszego plebana. Na tego typu forumach istniejemy w formie naszej wypowiedzi -
                      w zadnej innej. A Ty nie istniejesz, a wiec nie kpij i ze mnie, i z reszty
                      dyskutantow i swoje nauczki etyczne zachowaj dalej dla siebie i wraz z soba
                      samym, tj. w KOMUNIKACYJNYM NIEBYCIE
                      • Gość: basta Re: Rozczarowany IP: 151.152.101.* 24.02.03, 20:18
                        Kolejna nowela. To, ze mnie pani niezna nie upowaznia pani do tego typu
                        krytykanctwa (w odroznieniu od krytyki). Ja w odroznieniu od pani zapoznalem
                        sie z pani ostatnimi postami. Podobaly mi sie te gdzie pani rozprawia sie z
                        chamstwem, bigoteria, antysemityzmem i rasizmem. Niestety pani ton jest nie do
                        przyjecia. Wymadrzanie sie, arogancja to nie dyskusja. W dyskusji trzeba tez
                        umiec sluchac. Odpowiadanie inwektywami (odsylam do slownika) na krytyke
                        swiadczy o pani klasie. A jak swiadczy to niech juz pani osadzi. Tego typu
                        postawy sa niestety dosc powszechne wsrod PRL owskiej inteligencji w pierwszym
                        pokoleniu.
                        Nie jestem zainteresowany w dalszej dyskusji na tym poziomie. Prosze sie nie
                        martwic znajdzie pani sobie wielu potakujacych petakow na tym forum.
                        • Gość: byly krakus Basta IP: *.proxy.aol.com 25.02.03, 03:57
                          Ales chlopie podpadl. Przepraszam za wyrazenie Gabriela straszy na tym forum od
                          dawna. Dyskusji z nia nie ma. Ona wie !!! Drugi Bush - don't bother me with
                          facts, I know. Jakas humanistka, pisze ladnie ale glebi w tym rzadnej.
                          Ten jej mentorski ton mozna rozpoznac pod kazda ksywka. Radze kolego obchodzic
                          to cos z daleka. Pozdrawiam
                          Pisze pod nowa ksywka, zeby sie nie przyczepila i nie zaczela obrzucac gowne.
                          • Gość: basta krakus IP: 151.152.101.* 25.02.03, 17:26
                            Dzieki. Przez moment myslalem, ze to psychopatka. Ale nie, to sfustrowana
                            emigrantka. Nie pracuje w zawodzie wyuczonym, wszedzie ja popychaja, nikt jej
                            nie szanuje. Zlosc wylewa na rodzinie, jesli ja jeszcze ma, i na forum.
                            Jesli dobrze pamietam to z paru forum juz ja wywalono za chamstwo i robienie
                            pogrozek. Z tego tez wyleci.
                            Ile lat jestes zagranica? Zauwazylem, ze nie mnie jednemu polska gramatyka juz
                            wysiada.
                            PS. Lingwistka w Nevadzie to taka co w burdelu pracuje jezykiem.
                            Pozdrawiam
    • Gość: gut Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.nyc.rr.com 23.02.03, 00:25
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > No widać, że brudasy zaczynają kumać...

      nie moge podzielic twojego optymizmu. oni tylku ugna sie przed
      sila, takze i na nich przyjdzie czas.
    • Gość: Ania Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.bc.hsia.telus.net 23.02.03, 09:13
      Nastepny ochlap rzucony naiwniakom-inspektorom!
      • gabrielacasey Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n 23.02.03, 12:10
        I znow, Aniu, zablysnelas i dowcipem, i intelektem... A tak na marginesie,
        dlaczego glupie baby zamiast uczyc sie gotowac i dzieciaki przewijac usiluja
        zgwalcic swe przyrodzone zdolnosci i wypowiadaja sie publicznie, by ukazac, ze
        to pampersy, nie mozgi, maja w swoich ondulowanych lepetynach? Nowa odmiana
        masochizmu, masochistyczny ekshibicjonizm alibo co?
    • Gość: Polak Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 23.02.03, 12:33
      Ludzie przeczytajcie sobie artykuł z piątkowej wyborczej
      ''Słodki smak zemsty''.Warto.
      • gabrielacasey Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n 23.02.03, 13:50
        Moze i warto, ale nie ma wersji on-line. I nie moge sie don dobrac. A naprawde
        chcialam przeczytac, jesli warto.
        • Gość: Polak Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 23.02.03, 15:29
          To ja może krótko streszczę.Otóż Paul Roscoe z uniwersytetu w Maine twierdzi,
          że człowiek to jedyny gatunek który zabija z zemsty i że to właśnie a nie chęć
          władzy,czy zysku,jest najczęstszą przyczyną przemocy,w tym i wojen plemiennych.
          Swoje tezy oparł on badaniami konfliktów i wojen międzyplemiennych na Nowej
          Gwinei. Chociaż wojna i jej przyczyny jest zjawiskiem złożonym,to zemsta
          stanowi prawdopodobnie ich jedyny wspólny motyw. To właśnie zasada''oko za oko
          ząb za ząb''wydaje się być uniwersalną przyczyną ludzkiej agresji.
          • gabrielacasey Etnografia i etnocentryzm 23.02.03, 18:25
            Wybacz, ale dokola Wojtek. Odwolujesz sie do niezbyt dobrego tekstu mojej - nie
            daj Panie Boze! - bylej studentki z Katedry Etnologii i Antropologii UW, ktora
            wystapienie Roscoe na jakies malo waznej konferencji przytacza ( nie wiem przy
            tym na ile dokladnie) wlasnie w on-line edycji Gazety. Nie znam prac Roscoe i
            nie chce czlowieka krzywdzic, wyrabiajac sobie opinie na podstawie li tylko
            zlego artykulu osoby, ktora slaby tekst wspiera nadeta nazwa pewnej katedry UW.
            Niemniej fakt stwierdzenia zemsty rodowej czy plemiennej, jako motywu wojen u
            Papuasow wcale nie oznacza ZEMSTY JAKO UNIWERSALNEJ PRZYCZYNY WOJEN!!!
            Osobiscie watpie, by Roscoe uprawial az tak NAIWNY EMPIRYZM, sadze, ze to
            wlasny pomysl pani Agaty i to zapewne gwoli popularyyzacji. Niemniej zla
            popularyzacja bardziej szkodzi nauce, nizli jej brak, i - w odpowiednim czasie
            i miejscu - juz zwracalam na tym forum uwage na glupote tego tekstu i tej
            nadinterpretacji.
            Nie miejsce tu na wyklad uniwersytecki i prosze mnie w ten wyklad nie
            wpuszczac. Niemniej wspomne, ze: zemsta to tubylcze WYJASNIENIE wojen, ktore z
            istotnymi pryczynami ich prowadzenia nie musi miec wiele wspolnego (przykladowo
            u ludow, nazwijmy je, totemicznych owa "zemsta" ma geneze lokowana w jakiejs
            mitycznej przeszlosci i wiaze sie z rownie mitycznymi, czesto zwierzecymi
            przodkami:L Kruki mszcza sie na Lisach, za ukradziony niegdys ser). Co
            wiecej, "zemsta" nie jest jedynym powodem prowadzenia wojen wsrod ludow
            plemiennych, tj. nie jest jedynym jej wyjasnieniem - ktos tu juz na forum
            wspominal, ze moze chodzic o kobiety, o zdobycie niewolnikow, kradziez koni
            etc.etc. Niemniej, poki co, krazymy w sferze roznych tubylczych wyjasnien,
            dlaczego prowadzi sie wojny, w sferze "mitow", nie zas interpretacji naukowej.
            Wydaje sie, ze przyczyna wojen (na co zwracali uwage ludzie dyskutujacy o
            tekscie p. Wisniewskiej) lezy POZA kultura, gdyz analogiczne zachowania
            zaobserwowano u zwierzat. Co wiecej, i te ludzkie, i te zwierzece "zemsty"
            zapewne maja to samo biologiczne podloze: "gatunkowy" instynkt samozachowawczy,
            biologiczny mechanizm-regulator utrzymania rownowagi biologicznej - cos z tego
            kregu zjawisk, na ktorych z kolei ja sie nie znam. Niemniej, o czym tez
            wspominalam, kultura moze silnie modyfikowac te "instynkty gatunkowe" i nie
            zawsze musi chodzic o zdrowa proporcje na danym terenie jelonkow i lampartow,
            ale takze np. o dostep do najdrozszych mercedesow. I dla nich, nie z "zemsty",
            tocza sie wojny rodzin mafijnych. Jesli Roscoe powiedzial to, co mu w Polsce
            przypisano, to popelnil szereg ZENUJACYCH BLEDOW METODOLOGICZNYCH i zdradzil
            naiwny, XIX-wieczny empiryzm, niemalze swe wlasne "myslenie magiczne". Niemniej
            o te ostatnie szczegoly byloby lepiej zapytac mnie prywatnie, by szerszego
            grona nie zanudzac.
            Nie wiem, czy nalezysz do tej samej grupy osob, ktore oczekuja od nauki
            potwierdzenia tezy, ze atak na Irak jest "zamsta Ameryki za 11 wrzesnia".
            Niestety, takiej odpowiedzi nauka ci nie udzieli. I - o ile mi wiadomo - takie
            stwierdzenie nie wyszlo i zapewne nie wyjdzie nawet z ust bardzo wojujacego
            amerykanskiego dysydenta, juz tu wspominanego prof.Chomsky'ego. Bo to TOTALNA
            BZDURA. Z ta zemsta jako uniwersalna przyczyna prowadzenia wojen. Niemniej w
            tych wlasnie kategoriach moze rozpatrywac atak na Irak ...Papuas, choc to
            bedzie mialo tyle wspolnego z jej przyczynami, ile kult cargo z wojna na
            Pacyfiku.
          • gabrielacasey Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n 23.02.03, 18:30
            Przepraszam, ze moze za ostro, ale artykul Agaty Wisniewskiej byl opublikowany
            on-line pod innym tytulem, niz podany przez ciebie. Mieszkam na stale w UK i
            nie mam dojscia do Gazety drukowanej (moze i by sie dalo zalatwic, ale szkoda
            zachodu). A w.w. artykul jest BARDZO ZLA POPULARYZACJA: robi z Roscoe
            nienajlepszego studenta I roku, propaguje ow naiwny empiryzm etc.etc. I dlatego
            jest irytujacy.
          • Gość: Gosc Re: Iran obiecuje informacje o swoich obiektach n IP: *.bc.hsia.telus.net 23.02.03, 18:35
            To zgodnie z tym co napisales to mysle ze wszystcy mamy cos na
            innych i z zemsty powinnismy walczyc o swoje. Mysle ze
            zapomnialesz dodac ze dotyczy to tych: co maja bardzo duzo i
            chca wiecej, nie znaja granic (concerty naftowe); tych co cos
            przechlapali i chce sprawe zataic (Clinton dziewczynki i
            Yugoslawia); tych co chca byc wpisani jako bochaterowie wojny
            (bo wczesniej od niej ucikli (Wietnam -Bush) i wielu innych moze
            dla wladzy moze dla pieniedzy, nie bede sie tutaj rozpisywal...

            ]Gość portalu: Polak napisał(a):

            > To ja może krótko streszczę.Otóż Paul Roscoe z uniwersytetu w
            Maine twierdzi,
            > że człowiek to jedyny gatunek który zabija z zemsty i że to
            właśnie a nie chęć
            > władzy,czy zysku,jest najczęstszą przyczyną przemocy,w tym i
            wojen plemiennych.
            > Swoje tezy oparł on badaniami konfliktów i wojen
            międzyplemiennych na Nowej
            > Gwinei. Chociaż wojna i jej przyczyny jest zjawiskiem
            złożonym,to zemsta
            > stanowi prawdopodobnie ich jedyny wspólny motyw. To właśnie
            zasada''oko za oko
            > ząb za ząb''wydaje się być uniwersalną przyczyną ludzkiej
            agresji.
            >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka