dana33
31.03.07, 00:38
mielismy dzisiaj pare watkow o wojnie juz za tydzien praktycznie i wlasnie
zauwazylam, ze stranger nie przyjmie mnie w goscine i nie zechce uratowac
mojego zycia.... a ja juz pakuje walizki, bo taki strach mnie ogarnal, ze
trudno to opisac..... moskwa podala, a za nia i inne agencje prasowe, no i
najwazniejsze, na forum rozpoczela sie dyskusja na ten temat, ze 6 kwietnia,
dokladnie o godzinie 4 nad ranem, usa zaatakuje iran.... mam juz
doswiadczenie z tymi atakami usa... jak w 91 zaatakowali irak, to my
dostalismy scudy. ale wtedy to byla insza inszosc.... wiedzialam, ze bomby a
saddamek nie ma, bo mu ja zlikwidowalismy, no i maski gazowe mielismy w domu,
gdyby chcial zrzucic na nas jakies gazy czy inne zapaszki.... zapas parowek
tez mielismy w domu, bo saddamek obiecywal gaz musztardowy.... ale teraz to
juz rzeczywiscie historia powazna.... achmadcustam obiecywal wymazanie nas z
powierzchni ziemi.... bomby a to niby nie ma, ale moze ma tam jedna albo
dwie.. tak ze ratuj sie kto moze....
wiec jak to jest? kto mnie przyjmie? daje dokladne dane: 5 osobowa rodzina,
psa i kota nie ma, duzo walizek, czas nieokreslony, moze na zawsze. moja
rodzina po polsku nie mowi, ale umie sie porozumiec rakoma i nogami.
w ramach wdziecznosci mozemy gospodarzy nauczyc hebrajskiego.